Zdjęcie w tle

damw

GURU
  • 1508wpisów
  • 5368komentarzy

Według anonimowych południowokoreańskich urzędników Polska może podpisać umowę na kolejne czołgi K2 już w kwietniu – donosi agencja Yonhap News. Cena tego kontraktu wskazuje, że zawiera już spolonizowanie czołgów, jak i ustanowienie ich produkcji w Polsce.


Od podpisania 27 lipca 2022 roku umowy wykonawczej na 180 czołgów K2GF z południowokoreańską firmą Hyundai Rotem, w oczekiwaniu jest drugi kontrakt na kolejne maszyny. W nim zawarta ma być kolejna partia 180 czołgów oraz 81 wozów zabezpieczenia technicznego z prawdopodobnym pakietem szkoleniowym, oraz logistycznym. Jednak jeszcze ważniejsze jest spolonizowanie kolejnych czołgów K2 i zmodernizowanie ich do wersji PL, jak i zapewnienie produkcji w Polsce.


Jak donosi agencja informacyjna Yonhap News Agency na bazie wypowiedzi anonimowych urzędników południowokoreańskiego rządu, druga umowa wykonawcza na czołgi K2 dla Polski ma zostać podpisana najwcześniej w kwietniu. Opiewać ma na 6,2 mld dolarów.


6,2 mld dolarów to prawie dwukrotność kosztu pierwszej umowy wykonawczej na czołgi K2 dla Polski (3,37 mld dolarów), która zawierała też pakiet szkoleniowy i logistyczny. Oznacza to, że przy potwierdzeniu założeń mediów obok samych maszyn nowy kontrakt powinien zawierać polonizację czołgów K2 oraz prawdopodobnie transfer technologii i rozwój do ustanowienia ich produkcji w Polsce. Warto dodać, że jak wskazał wiceminister obrony narodowej Paweł Bejda w połowie lutego w rozmowie z dziennikarzem Defence 24 Jędrzejem Grafem, Korea Południowa wydysponowała dla Polski kredyt sięgający 5 mld dolarów do wykorzystania właśnie do drugiej umowy wykonawczej na czołgi K2.


W ramach umowy ramowej z 2022 roku na czołgi K2 dla Polski założeniem było zmodernizowanie ich do specjalnej wersji przystosowanej do naszych warunków, oznaczonej właśnie PL. Polonizacja K2 ma zakładać wprowadzenie dużej części komponentów polskiej produkcji. Według dostępnych informacji K2PL ma posiadać m.in. wzmocnienie opancerzenia, najprawdopodobniej w burtach wieży i kadłuba. Elementem wzmocnienia ochrony czołgów K2PL może być opracowany przez Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia pancerz reaktywny Pangolin, stanowiący następcę podobnego pancerza ERAWA z czołgów PT-91 Twardy. Jak podaje Wojsko Polskie elementem modernizacji K2 do standardu PL ma być doposażenie w system obserwacji dookólnej, aktywny system ochrony pojazdów ASOP, oraz karabin 12,7 mm WKM.


W ramach tej samej umowy ramowej na czołgi K2 Polska może pozyskać aż 1000 tych maszyn. Pierwszych 180 miało być w wersji GF (Gap-Filler), czyli w konfiguracji dla sił zbrojnych Republiki Korei. To właśnie są czołgi K2 zakupione w pierwszej umowie wykonawczej, które znajdują się obecnie na stanie Wojska Polskiego. Jednak według umowy ramowej 820 czołgów ma być wersjami PL. 320 z nich powstałyby w zakładach w Korei, a 500 w Polsce po transferze odpowiedniej technologii. Ostatecznie wszystkie czołgi K2 w Wojsku Polskim miałyby zostać podniesione do wersji PL.


Jak więc widać, sprawa kolejnych czołgów K2 dla Polski przybrała formę niekończącej się opowieści. Pojawiające się co chwila przecieki o jak najszybszym podpisaniu umowy lub trudnościach w negocjacjach przypominają wręcz grę pomiędzy stronami, która ma zostać pokazana opinii publicznej. Stąd całą otoczkę wokół drugiej umowy na czołgi K2 można traktować z przymrużeniem oka. Wręcz można pokusić się o stwierdzenie, że na ten moment nikt dokładnie nie wie, kiedy druga umowa na czołgi K2 dla Polski zostanie podpisana.


Liczyć trzeba, że strona polska utrzyma negocjacje, prowadząc je w racjonalną stronę. Najgorszą opcją jest bowiem zarzucenie publicznej opinii, że K2PL na ten moment jest za drogi i chcąc utrzymać modernizację naszej broni pancernej trzeba dokupić w kolejnej umowie partię kolejnych czołgów K2GF, bez ustanowienia kwestii zapowiadanej polonizacji i produkcji.


https://geekweek.interia.pl/militaria/news-czolgi-k2-w-wersji-made-in-poland-umowa-w-kwietniu,nId,21320599


#wiadomoscipolska #wiadomosciswiat #wojsko #czolgi

Zaloguj się aby komentować

Rosyjska inwazja na Ukrainę zwiększyła napięcia, które narastały od kilka lat pomiędzy krajem rządzonym przez Władimira Putina a Zachodem. Pojawiają się liczne głosy o potencjalnym ataku na inne kraje. Eksperci uważają, że jednym z najbardziej zagrożonych obszarów są państwa bałtyckie, które mogą zostać odcięte od lądowej pomocy przez szybkie działania w przesmyku suwalskim, które połączą Obwój Królewiecki z Rosją przez Białoruś.


NATO, czyli Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego zrzesza 32 państwa Ameryki Północnej i Europy (wyjątkiem jest Turcja, która w większości położona jest w Azji), których celem jest zwiększenie bezpieczeństwa militarnego.


Choć w ogólnym zarysie mówi się o ogólnych zagrożeniach, to chyba dla nikogo nie zostaje tajemnicą, że obecnie głównym „podejrzanym” jest Rosja. Władimir Putin, który rządzi krajem, widocznie nie może się pogodzić z rozpadem potęgi, jaką było ZSRR i chce zachować wpływy w pozostałych dawnych republikach radzieckich. Białoruś jest jednym z największych sprzymierzeńców Rosji. W przypadku Ukrainy Putin za wszelką cenę chce odzyskać kontrolę nad wschodnią częścią kraju, która ma być lądowym połączeniem z Krymem, zaś zachodnia co najwyżej może stać się obszarem neutralnym. Ale są trzy państwa, które mocniej się wyłamały.


Chodzi oczywiście o Litwę, Łotwę i Estonię, trzy byłe republiki radzieckie, które po rozpadzie ZSRR zwróciły się w kierunku Zachodu i ostatecznie przystąpiły do NATO. Ten krok geopolitycznie niejako odciął rosyjską eksklawę - Obwód Kaliningradzki. Mamy więc niezwykle wąski, zaledwie 104-kilometrowy odcinek, który łączy Europejski, stosunkowo zwarty obszar NATO z krajami bałtyckimi, zwany przesmykiem suwalskim. Uważany jest za jeden z ze strategicznych punktów na mapie.


Według Amerykanów przesmyk suwalski jest jednym z punktów zapalnych w Europie. Scenariusze potencjalnego konfliktu na linii Rosja-NATO wskazują to miejsce, jako jeden z pierwszych celów, który umożliwi utworzenie lądowego połączenia z Obwodem Królewieckim, a jednocześnie odetnie Litwę, Łotwę i Estonią od lądowej pomocy innych państw członkowskich. Jedyne połączenie będzie wówczas możliwe przez Morze Bałtyckie.


Często przytacza się rosyjsko-białoruskie ćwiczenia Zapad 2017. Według oficjalnych informacji wzięło w nich udział do 13 tys. żołnierzy (ponad 10 tys. Białoruskich, pozostali to Rosjanie), nieoficjalnie mówi się o nawet 100 tys., którzy kryci scenariuszem ataku fikcyjnego państwa mieli de facto ćwiczyć z myślą o potencjalnym ataku na NATO, w tym przesmyk suwalski.


Przeglądając wikipedię, można znaleźć cel ćwiczeń Zapad 2017:

Szkolenie praktyczne w zakresie zagadnień zabezpieczenia technicznego obiektów na wyznaczonych odcinkach dróg wojskowych, ewakuacji, naprawy i odbudowy niesprawnego sprzętu i uzbrojenia, rozwijania magistrali polowej, a także rejonów masowego tankowania sprzętu.


https://geekweek.interia.pl/bezpieczenstwo/news-przesmyk-suwalski-najslabszy-punkt-nato-tu-moze-uderzyc-rosj,nId,21320595


#polska #geografia #bezpieczenstwo

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Regularnie rozmawiamy z przedstawicielami polskich instytucji w sprawie naszej oferty budowy elektrowni jądrowej w Polsce. Proponujemy Polsce długofalowe partnerstwo wspierane przez rząd francuski. Nasza oferta jest oparta na całkowicie europejskiej technologii - mówi WNP.PL Thierry Deschaux, dyrektor generalny przedstawicielstwa EDF w Polsce.


  • Razem ze wstępną ofertą EDF na budowę elektrowni jądrowej w Polsce złożono deklarację rządu francuskiego o wsparciu w finansowaniu tej inwestycji.

  • Jak zapewnia Thierry Deschaux, dyrektor generalny przedstawicielstwa EDF w Polsce, przy budowie kolejnych reaktorów EPR pracowało już ok. 60 firm z Polski. Obecnie EDF posiada 26 porozumień o współpracy z polskimi firmami.

  • Przy budowie elektrowni Hinkley Point C w Wielkiej Brytanii 64 proc. wartości zamówień kierowanych jest do brytyjskich firm. Nie wiadomo jeszcze, jak to będzie w Polsce.

  • Już wkrótce premiera raportu portalu WNP.PL "Atom w centrum uwagi, czyli jak Polska staje się krajem jądrowym" a w nim szczegóły realizacji projektu budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce, analiza dalszych scenariuszy rozwoju energetyki jądrowej z udziałem małego atomu oraz... atomowy local content, czyli o szansach polskiego przemysłu na udział w projekcie. 

  • Budowie elektrowni atomowych w Polsce będzie także poświęcona debata "Energetyka jądrowa - czas realizacji" w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego (23-25 kwietnia, Katowice). Trwa rejestracja na wydarzenie.


Więcej informacji (między innymi jaki reaktor nam proponują, jaki mógłby być udział polskiego przemysłu, finansowanie itd) + wywiad znajdziecie tutaj:

https://www.wnp.pl/energia/oto-francuska-opcja-atomowa-dla-polski-prezes-zdradza-szczegoly,919504.html


#wiadomoscipolska #polska #energetyka #elektrowniaatomowa

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dziura ozonowa zanika. Mamy pewność, że to dzięki działaniom człowieka


Naukowcy na całym świecie nieustannie badają klimat i jego zmiany spowodowane zarówno naturalnymi zjawiskami, jak i szkodliwą działalnością człowieka. Po wielu latach mamy pewność i dowody na to, że emisja zanieczyszczeń do atmosfery ma poważne konsekwencje, ale nowe badania wskazują również, że odpowiednio szybko podjęte działania przez wszystkie państwa mają realne przełożenie na pozytywne zmiany. W tym przypadku mamy niemal 100 procentową pewność, że już niedługo dziura ozonowa przejdzie do historii.


Naukowcy już wcześniej zaobserwowali pewne oznaki regeneracji ozonu. Jednak nowe badania prowadzone na Massachusetts Institute of Technology (MIT) wykazały, że w tym przypadku regeneracja jest spowodowana przede wszystkim przez redukcję substancji zubożających warstwę ozonową (ODS).


- Istnieje wiele dowodów jakościowych wskazujących na to, że dziura ozonowa nad Antarktydą ulega poprawie. To naprawdę pierwsze badanie, które pozwoliło na ilościowe określenie pewności co do odbudowy dziury ozonowej - mówi autorka badania Susan Solomon, profesor studiów środowiskowych na MIT. - Wniosek jest taki, że z 95 proc. pewnością się regeneruje, co jest niesamowite. I pokazuje, że faktycznie możemy rozwiązać problemy środowiskowe.


Co to jest ta cała dziura ozonowa?

Dziura ozonowa to w rzeczywistości spadek stężenia ozonu, czyli alotropowej, trójatomowej odmiany tlenu w stratosferze - warstwie atmosfery rozciągającej się od 10 km nad powierzchnią Ziemi w średnich szerokościach geograficznych do 50 km. Choć występuje tam w śladowych ilościach (ale większych niż w pozostałych warstwach atmosfery), to silnie pochłania szkodliwe promieniowanie ultrafioletowe, umożliwiając od 600 milionów lat utrzymanie życia w znanej nam formie. Zmniejszona koncentracja ozonu sprzyja przedostawaniu się promieniowania UVB, co sprzyja poparzeniom słonecznym, może powodować zaćmę, mutacje genetyczne i raka skóry.


Problem zaczął się, gdy do powszechnego użytku wszedł freon-12, czyli dichlorodifluorometan (R-12), oraz inne fluoropochodne metanu i etanu (w Polsce nazwane wspólnie freonami). Chlorofluorowęglowodory (CFC) były używane m.in. w sprężarkach, urządzeniach chłodniczych i klimatyzatorach, czy medycynie. Same freony nie wchodzą w reakcje z innymi substancjami, przez co mogą przebywać w atmosferze nawet ponad 100 lat. Jak więc szkodzą warstwie ozonowej?


Gdy dostaną się do ozonosfery, pod wpływem promieniowania ultrafioletowego rozkładają się na węgiel, fluor i chlor. To właśnie ten ostatni jest największym problemem, ponieważ swobodne jony chlorowe są katalizatorami rozkładu ozonu do zwykłego, znanego nam dwuatomowego tlenu.


Naukowcy z MIT postanowili przy wykorzystaniu tej metody zidentyfikować ślady działalności człowieka, a dokładnie wpływ redukcji ODS na redukcję dziury ozonowej. Po wykonaniu wielu symulacji i zidentyfikowaniu kluczowego "odcisku palca" przystąpili do wyszukania go w rzeczywistych obserwacjach satelitarnych Antarktydy od 2005 r. Odkryli, że z czasem odcisk palca, który zidentyfikowali w symulacjach, stawał się coraz wyraźniejszy w obserwacjach.

Patrząc na obserwacje po 2018 roku, zespół mógł z 95-procentowym prawdopodobieństwem stwierdzić, że regeneracja ozonu wynika ze zmniejszania się ilości substancji zubożających warstwę ozonową.


Do około 2035 roku możemy zobaczyć rok, w którym nie będzie żadnego zubożenia dziury ozonowej na Antarktydzie. I to będzie dla mnie bardzo ekscytujące. A niektórzy z was zobaczą, jak dziura ozonowa zniknie całkowicie za waszego życia. I ludzie to zrobili.


Redukcja substancji zubożających warstwę ozonową ma korzystny efekt uboczny - mianowicie zmniejsza tempo ocieplania się klimatu, jak pisał Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej w 2022 roku. Dzieje się tak, ponieważ wśród ODS znajdują się gazy cieplarniane, które podnoszą temperaturę atmosfery Ziemi.


https://geekweek.interia.pl/meteorologia/news-dziura-ozonowa-zanika-mamy-pewnosc-ze-to-dzieki-dzialaniom-c,nId,21320030


#wiadomosciswiat #ciekawostki #klimat

@damw ja uwielbiam jak argument "ha tyle naukowcy krzyczeli o dziurze ozonowej i jakoś jej nie ma XD" kiedy właśnie dlatego, że krzyczeli wprowadzono nowe przepisy, co zmniejszyło użycie freonów i pozwoliło warstwie ozonowej się odbudować XDD

@damw widziałem kiedyś film na youtubie o tym że freony miały konkurenta w postaci innej substancji spełniającej wszystkie wymagania. Nie pamiętam jaka to była substancja bo oglądałem to dawno temu ale gdyby wybór padł na nią i wypuścilibyśmy jej do atmosfery tyle co freonów to moglibyśmy spowodować globalny kataklizm bo była dużo skuteczniejsza w niszczeniu ozonu. Naukowcy nie wiedzieli wtedy o tych zależnościach i wybór freonu był praktycznie ślepym fartem.

Zaloguj się aby komentować

Za nami kolejne lądowanie na Księżycu (ale jeszcze nie wiadomo, czy udane). Tym razem w ramach misji IM-2 z programu CLPS. Lądownik Athena, który opracowało Intuitive Machines, osiadł na powierzchni Srebrnego Globu w pobliżu bieguna południowego. Na pokładzie jest ładunek agencji NASA, który pozwoli lepiej zbadać Księżyc.


Kilka dni temu na Księżycu wylądował Blue Ghost firmy Firefly Aerospace, który dostarczył na powierzchnię Srebrnego Globu ładunek NASA. Za nami kolejne lądowanie. Tym razem lądownika Athena, który bierze udział w misji IM-2. Nie obyło się jednak bez komplikacji.


Athena to lądownik księżycowy typu Nova C, który opracowało Intuitive Machines w ramach programu Commercial Lunar Payload Services (CLPS) agencji NASA, który zakłada korzystanie z pomocy sektora prywatnego podczas dostarczania ładunków na Księżyc.


Lądownik Intuitve Machines z ładunkiem dla NASA został wystrzelony w kosmos pod koniec lutego i następnie poleciał w kierunku Srebrnego Globu, gdzie znalazł się na niskiej orbicie okołoksiężycowej. Tam trwały przygotowania do lądowania w obszarze o nazwie Mons Mouton. Jest to region znajdujący się w pobliżu bieguna południowego naturalnego satelity Ziemi i miejsce to wybrano nie bez przyczyny.


Eksperci wierzą, że w tym regionie Księżyca mogą skrywać się niemałe zasoby lodu. Woda będzie z czasem niezbędna w przypadku długotrwałej eksploracji Srebrnego Globu. Dlatego NASA chce dokładniej zbadać ten obszar.


Athena po obniżeniu lotu osiadła na powierzchni Księżyca prawdopodobnie około godziny 18:30 czasu w Polsce. W przypadku Intuitive Machines jest to już drugie lądowanie na Srebrnym Globie. W zeszłym roku firmie udało się umieścić na powierzchni lądownik Odysseus. Jest jednak zbyt wcześnie, aby mówić o sukcesie.


Łączność z lądownikiem została zerwana. Jest bardzo możliwe, że Athena wylądowała, ale potem się przewróciła. Obecnie ekipa odpowiedzialna za kontrolę misji IM-2 próbuje nawiązać łączność i pobrać dane oraz zdjęcia, które pozwolą uzyskać więcej informacji o stanie lądownika.


Na pokładzie jest Polar Resources Ice Mining Experiment-1 (PRIME-1) składający się z dwóch elementów: Regolith Ice Drill for Exploring New Terrain (TRIDENT) oraz Mass Spectrometer observing lunar operations (MSolo). Pierwszy pozwoli na wwiercenie się pod powierzchnię Księżyca. Drugi przeanalizuje dane. NASA wierzy, że w ten sposób uda się pobrać próbkę z lodem na głębokości do 1 metra.


Athena dostarczyła na powierzchnię Srebrnego Globu także statek o nazwie Grace. Ma on wykonywać "skoki" w promieniu maksymalnie 1,6 km od miejsca lądowania. Pozwoli to lepiej zbadać wiecznie ciemną stronę pobliskiego krateru.


NASA i Intuitive Machines wysłały na Księżyc także mały łazik o nazwie Mobile Autonomous Prospecting Platform (MAPP) zbudowany przez firmę Lunar Outpost. Ma on komunikować się z lądownikiem i Grace z wykorzystaniem sieci 4G/LTE. To pierwszy taki eksperyment na Księżycu, który został przygotowany we współpracy z Nokia Bell Labs.


https://geekweek.interia.pl/nauka/news-athena-laduje-na-ksiezycu-misja-im-2-dla-nasa-z-problemami,nId,21320050


#misjekosmiczne #nasa #kosmos #ciekawostki

Zaloguj się aby komentować

Voyager 1 i 2 to dwie sondy kosmiczne NASA, które jako jedyne w historii ludzkości opuściły umowną granicę Układu Słonecznego. Oba statki przebywają w kosmosie od blisko 50 lat i kończy się im paliwo. Dlatego NASA podjęła decyzje związane z wyłączeniem pewnych instrumentów sond Voyager 1 i 2, co pozwoli wydłużyć ich misje.


NASA przekazała, że 25 lutego wyłączono eksperyment z podsystemem promieni kosmicznych, który znajduje się na pokładzie Voyagera 1. Natomiast 24 marca zostanie dezaktywowany jeden z instrumentów jego brata bliźniaka. W przypadku Voyagera 2 planowane jest wyłączenie narzędzia do badania niskoenergetycznych cząstek naładowanych.


Voyagery są gwiazdami głębokiego kosmosu od czasu startu i chcemy, aby tak pozostało jak najdłużej. Ale energia elektryczna się kończy. Jeśli nie wyłączymy teraz jednego instrumentu na każdym Voyagerze, prawdopodobnie będą miały tylko kilka miesięcy zasilania, zanim będziemy musieli ogłosić koniec misji


Takie decyzje zostały podjęte nie bez przyczyny. Oba statki mają coraz mniej energii i w skali roku ubywa im około 4 W mocy. Jeśli NASA nie powyłącza części instrumentów, to obie sondy kosmiczne przestaną dostarczać dane, a są w miejscu, gdzie ludzkość wcześniej w historii nie była w stanie ich zdobyć.


Po operacji planowanej na 24 marca obu sondom kosmicznym pozostaną po trzy aktywne instrumenty. Początkowo Voyagery miały ich po 10. Pierwszy ze statków dotarł do bariery heliosfery w 2012 r. Sześć lat później podobny cel osiągnął Voyager 2. Wcześniej żadne inne sondy kosmiczne zbudowane przez człowieka nie działały w przestrzeni międzygwiezdnej.


https://geekweek.interia.pl/nauka/news-opuscily-uklad-sloneczny-nasa-walczy-o-misje-sond-voyager-1,nId,21320037


#ciekawostki #technologia #kosmos #voyager

Trochę niepojęte jest dla mnie, że oba Voyagery będą sobie lecieć prawdopodobnie przez setki tysięcy lat, możliwe, że nawet po tym, jak ludzkość już zniknie z powierzchni ziemi 🤯

Zaloguj się aby komentować

Kolejna umowa wykonawcza na dostawę czołgów K2 do polskie armii jest jednym z priorytetów Ministerstwa Obrony Narodowej. W rozmowie dla koreańskiego portalu BEMIL wiceprezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Marcin Idzik wyraził sympatię dla pomysłu, aby taka umowa została podpisana do końca marca.


Od podpisania pierwszej umowy na 180 tych pojazdów z 27 lipca 2022 roku z ich producentem - firmą Hyundai Rotem - ciągnie się sprawa zapewnienia kolejnych maszyn w nowej umowie. Ta ma zawierać prawdopodobnie 180 kolejnych K2 oraz 81 wozów zabezpieczenia technicznego. Niemniej szczególnie ważny w nowej umowie jest planowany pakiet polonizacji czołgów do wersji K2PL, transfer technologii czy nawet ustalenia co do rozpoczęcia ich produkcji w Polsce.


Biorąc pod uwagę stawkę kolejnej umowy zamiast pośpiechu wskazane jest zapewnienie podstawowych elementów, które sprawiały, że oferta na K2 była atrakcyjna dla Polski. Przypomnijmy, że według umowy ramowej na zakup czołgów K2, możemy pozyskać aż 1000 tych maszyn, z których 180 miało być w wersji GF, czyli w konfiguracji dla sił zbrojnych Republiki Korei. 820 miały być wersjami PL z modyfikacjami wybranymi przez Polaków opartymi także przez polską stronę. Z tych 820 czołgów 500 mogłyby zostać wyprodukowane w polskich zakładach po transferze odpowiedniej technologii. Ostatecznie wszystkie czołgi K2 w Wojsku Polskim miałyby zostać podniesione do wersji PL. Niemniej są to założenia umowy ramowej, które teraz są wprowadzane poprzez umowy wykonawcze. A te osadzone już w twardych realiach rzeczywistości a nie założeń, mogą znacząco różnić wcześniejsze plany pozyskania maszyn.


Można pokusić się o opinie, że jednym z istotnych argumentów za posiadaniem przez Polskę czołgów K2 jest właśnie ich polonizacja i zapewnienia o możliwej produkcji na jej terenie. Stąd warto, aby przynajmniej kwestia polonizacji i jej kształtu znalazła się właśnie w drugiej umowie wykonawczej. Najgorszą opcją byłoby przedłużenie jej na kolejną umowę i pozyskanie teraz czołgów dalej w wersji GF.


Polonizacja K2 ma zakładać wprowadzenie dużej części komponentów polskiej produkcji. Według dostępnych informacji K2PL ma posiadać m.in. wzmocnienie opancerzenia, najprawdopodobniej w burtach wieży i kadłuba. Elementem wzmocnienia ochrony czołgów K2PL może być opracowany przez Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia pancerz reaktywny Pangolin, stanowiący następcę podobnego pancerza ERAWA z czołgów PT-91 Twardy. Jak podaje Wojsko polskie elementem modernizacji K2 do standardu PL ma być doposażenie w system obserwacji dookólnej, aktywny system ochrony pojazdów ASOP, oraz karabin 12,7 mm WKM.


https://geekweek.interia.pl/militaria/news-media-nowa-umowa-na-czolgi-k2-dla-polski-do-konca-marca,nId,21319987


#wojsko #czolgi #wiadomoscipolska #korea #polska

Zaloguj się aby komentować

No strasznie biedny flipper. Będzie musiał zapłacić podatek dokładnie tak, jakby prowadził działalność.


Kupiła cztery mieszkania, wyremontowała i sprzedała z zyskiem. Twierdziła, że robiła to z powodów osobistych, a nie zarobkowych. Fiskus miał inne zdanie. Sprawa trafiła do sądu, a wyrok nie pozostawił wątpliwości. Kobieta musi zapłacić podatek.


Kobieta w ciągu dwóch lat nabyła cztery mieszkania w Warszawie o wartości 123-130 tys. zł każde. Według podatniczki nieruchomości były w złym stanie technicznym, ale znajdowały się w atrakcyjnych lokalizacjach. Po przeprowadzeniu remontów sprzedawała je za kwoty przekraczające 200 tys. zł. Kobieta przekonywała, że nie prowadzi działalności gospodarczej, a jedynie zarządza majątkiem prywatnym. Argumentowała, że transakcje były wynikiem zmian życiowych – rozwodu czy braku chętnych na wynajem lokalu, który planowała przekazać synowi. Jej zdaniem nie spełniała przesłanek prowadzenia firmy, ponieważ nie działała w sposób zorganizowany, a sprzedaż mieszkań wynikała z okoliczności niezależnych od niej.


Kontrola skarbowa wykazała jednak, że transakcje miały wszystkie cechy działalności gospodarczej. Naczelnik urzędu skarbowego, a później dyrektor Izby Administracji Skarbowej (IAS) stwierdzili, że podatniczka działała za każdym razem według powtarzalnego schematu:

1. Kupowała mieszkania na kredyt,

2. Remontowała je z pomocą męża i znajomego,

3. Sprzedawała je w krótkim czasie po zakończeniu prac,

4. Spłacała kredyt i kupowała kolejną nieruchomość


Finalnie sprawa skończyła się w sądzie:

Podatniczka nie zgodziła się z interpretacją skarbówki i zaskarżyła decyzję do sądu. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie (sygn. akt I SA/Rz 31/22) podtrzymał jednak stanowisko fiskusa. Przypomniał, że zgodnie z art. 5a pkt 6 ustawy o PIT działalność gospodarcza charakteryzuje się: zarobkowym charakterem, działaniem we własnym imieniu oraz zorganizowaniem i ciągłością.


Kij jej w nery. I innym flipperom też.


https://www.bankier.pl/wiadomosc/Koniec-podatkowego-eldorado-flipperow-Sad-nie-pozostawia-zludzen-musza-zaplacic-8902384.html


#nieruchomosci #flipperzy #bekazpodludzi #wiadomoscipolska

Zaloguj się aby komentować

Jak wprowadzali te #hejtowyzwanie to nie widziałem co o tym myśleć. Ale tak z perspektywy czasu w sumie fajne to. Wrzuci człowiek kilka wpisów dziennie, skrobnie kilka komentarzy i pioruny lecą same a wyzwania się zaliczają generując ekstra pioruny. Minął może miesiąc i z Fenomen (10k) człowiek przeskoczył na Fanatyk (50k). A tą wcześniejszą range zdobywałem z 2 lata xD


#takaprawda

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W marcu (14 marca) czeka nas warte uwagi zjawisko astronomiczne. Mowa o tak zwanym krwawym Księżycu. Nasz naturalny satelita przybierze wówczas czerwono-pomarańczowy kolor, a to za sprawą jego zaćmienia. Jednak w Polsce nie będzie możliwe obserwowanie owego spektaklu w pełnej krasie. Ta przyjemność przypadnie mieszkańcom Ameryki Północnej i Południowej.


Zaćmieniem Księżyca nazywamy zjawisko astronomiczne, podczas którego Ziemia znajduje się pomiędzy Słońcem a Księżycem, przez co rzuca ona cień na swojego naturalnego satelitę. W sytuacji, w której dochodzi do zaćmienia całkowitego, a cień Ziemi przesuwa się po Księżycu, może on przybrać zapierający dech w piersiach czerwonawy kolor, którego intensywność zależy od warunków atmosferycznych. To właśnie z powodu wspomnianej barwy, używa się nazwy "krwawy Księżyc". Warto zaznaczyć, że do zaćmienia Księżyca dochodzi tylko wtedy, gdy Srebrny Glob jest w pełni, a więc znajduje się dokładnie po przeciwnej stronie naszej planety niż Słońce.


Co ciekawe, wiele osób uważa, że zaćmienie Księżyca jest znacznie częstszym zjawiskiem niż zaćmienie Słońca. Okazuje się jednak, że jest zupełnie na odwrót – średnio na trzy zaćmienia Słońca przypadają dwa zaćmienia Księżyca. Zaćmienie Księżyca może być jednak widoczne z większego obszaru Ziemi. Stwarza to mylące wrażenie, że owo zjawisko zachodzi częściej.


W Polsce niestety nie będziemy mieć dobrych warunków do obserwacji:

Niestety, mieszkańcy Polski nie będą mieli wówczas dobrych warunków obserwacyjnych. W okolicach zachodu Księżyca 14 marca około godziny 6:00, będziemy mogli obserwować jedynie fazę półcieniową, która poskutkuje nieznaczną zmianą jasności Srebrnego Globu. Należy zaznaczyć, że owa faza może być bardzo trudna do zauważenia, choć wprawieni obserwatorzy mogą dostrzec subtelne zmiany.


Na całkowite zaćmienie Księżyca w naszym kraju entuzjaści astronomii będą musieli poczekać do niedzieli 7 września. Właśnie wtedy możliwa będzie obserwacja satelity przybierającego krwawą barwę


Ale jest też dobra wiadomość:

Znacznie wcześniej, bo już 29 marca 2025 roku, będzie można obejrzeć częściowe zaćmienie Słońca. Warto jednak wówczas zadbać o odpowiednie zabezpieczenia – obserwacja zaćmienia Słońca wymaga zaopatrzenia się w specjalne okulary z filtrem ochronnym, które są zgodne z normą ISO 12312-2.


https://geekweek.interia.pl/nauka/news-14-marca-zacmienie-ksiezyca-obowiazkowa-pobudka-wczesnie-ran,nId,21319169


#astronomia #ciekawostki #ksiezyc

Jednak w Polsce nie będzie możliwe obserwowanie owego spektaklu w pełnej krasie. Ta przyjemność przypadnie mieszkańcom Ameryki Północnej i Południowej.

To co Pan d⁎⁎ę zawracasz

@Cekyo bo mając o tym info odpowiednio wcześniej, możesz sobie kupić przelot do ameryki i obejrzeć na miejscu w pełnej krasie

Zaloguj się aby komentować

UOKiK nałożył na największe sklepy z elektroniką w Polsce ogromne kary. Mowa o właścicielach RTV Euro AGD, Media Markt i Media Expert, które przez dekadę były w zmowie cenowej z firmą Jura Poland, która jest importerem ekspresów do kawy. Prezes UOKiK nałożył na przedsiębiorców kary o łącznej sumie przekraczającej 66 mln zł!


  • Terg (właściciel Media Expert) - 30 065 250 zł;

  • Jura Poland - 12 212 000 zł;

  • Euro-net (właściciel RTV Euro AGD) - 10 500 450 zł;

  • Media Saturn Online - 6 772 000 zł;

  • Media Saturn Holding Polska - 6 549 000 zł.


Dodatkową karę nałożono na Joannę Luto, prezes zarządu Jura Polska. UOKiK ustalił, że była ona odpowiedzialna za niedozwolone ustalenia. Grzywna to 243 750 zł.


"W efekcie nielegalnego porozumienia przez 10 lat ceny ekspresów Jura nie były ustalane samodzielnie przez sprzedawców w warunkach uczciwej konkurencji. To oznacza, że konsumenci nie mieli możliwości zakupu tych produktów w cenach niższych niż odgórnie ustalone. Za zmowę rynkową nałożyłem na jej uczestników kary finansowe w łącznej wysokości ponad 66 mln zł"

mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.


Prezes UOKiK, który przeprowadził gruntowne śledztwo w tej sprawie, zdołał się doszukać dowodów na zmowę cenową pomiędzy Jura Poland a właścicielami dużych sklepów z elektroniką w Polsce, która trwała aż 10 lat.

Materiał dowodowy został pozyskany m.in. w wyniku przeszukań w siedzibach kilku spółek. Wyrok nie jest prawomocny i można się od niego odwołać do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.


Bardzo dobre wieści, ale nadal moim zdaniem zbyt mała ta kara biorąc pod uwagę, że trwało to 10 lat.

Gdyby dostali po jakieś 10% obrotu rocznego, to by może się zastanowili na przyszłość, czy warto się w takie umowy bawić....


https://geekweek.interia.pl/technologia/news-zmowa-cenowa-najwieksze-polskie-sklepy-z-elektronika-z-ogrom,nId,21319806


#oszukujo #wiadomoscipolska #uokik #polska #kawa

Potężny startup w którym pracowałem też to praktykował. Każdy sklep który sprzedawał taniej niż cena katalogowa -> out.

Można to w sumie gdzieś zgłosić?

Tylko jak to udowodnić?

Zaloguj się aby komentować

Do Polski przybyła ogromna maszyna TBM (tunnel boring machine), która wywierci jeden z najdłuższych tuneli kolejowych w Polsce. Sprzęt przypłynął z Chin do portu w Gdańsku. Teraz ogromna maszyna musi zostać przetransportowana do Małopolski.


W Polsce realizowanych jest obecnie wiele inwestycji związanych z koleją. Jedną z najważniejszych jest modernizacja linii 104, która znacząco skróci czas przejazdu pociągów w Małopolsce. Jednym z elementów będzie długi na blisko 4 kilometry tunel, który wywierci ogromna maszyna TBM .


PKP PLK z myślą o budowie tunelu kolejowego na linii Chabówka – Nowy Sącz zamówiło dwie maszyny TBM z Chin. Pierwsza z nich (mniejsza) przybyła do Polski w zeszłym roku i jej celem jest wydrążenie odcinka ewakuacyjnego. Natomiast pod koniec lutego do kraju druga, która jest prawdziwym kolosem, przypłynęła z Chin do portu w Gdańsku na pokładzie statku TIAN YOU. Ładunek był tak ogromny, że jego rozładowanie trwało aż trzy dni.


PKP Polskie Linie Kolejowe zdecydowały się na przetransportowanie maszyny TBM z wykorzystaniem aż 88 wyspecjalizowanych zestawów transportowych, których przejazd odbędzie się w czterech etapach. Ładunek jest tak wielki, że musiał zostać podzielony na mniejsze części. Sprzęt zostanie złożony w całość na miejscu i w tym celu zostanie wykorzystany m.in. ogromny dźwig Herkules.


Jak wielka jest ta maszyna?


Chiński TBM dostarczony do Polski to prawdziwy kolos. Łączna waga maszyny to 2534 tony, a długość to blisko 90 metrów. Napęd główny waży 100 ton i jest to najcięższy element. Natomiast przenośnik ślimakowy jest długi na prawie 20 metrów, a jego waga to 85 ton.


Głowica tnąca ma średnicę blisko 11 metrów, a jej łączna waga to 245 ton. Na czas transportu została ona podzielona na pięć elementów, z których najcięższa jest część centralna o wadze 93 ton.


TBM potrzebny jest do wywiercenia tunelu pomiędzy Męciną a Mordarką. Jego długość to 3750 metrów, co czyni go jedną z najdłuższych konstrukcji tego typu w Polsce.


Po zakończeniu remontu, podróż pociągiem z Krakowa do Nowego Sącza ma trwać zaledwie 60 minut. Powinno to być możliwe już od 2027 r.


Jest to jedna z części inwestycji dużego projektu o nazwie "Podłęże — Piekiełko", który umożliwi również skrócenie jazdy pociągom z Krakowa do Zakopanego. Ma to trwać zaledwie 90 minut.


Więcej info:


https://geekweek.interia.pl/technologia/news-ogromny-tbm-przybyl-do-polski-wywierci-wielki-tunel-dla-poci,nId,21319793


https://limanowa.in/aktualnosci/ruszyly-przygotowania-do-budowy-tunelu-kolejowego/72618


https://twitter.com/PortGdanskZMPG/status/1896831330026987972


#wiadomoscipolska #ciekawostki #kolej #pociagi #transport

Zaloguj się aby komentować

Szerokokadłubowa flota Polskich Linii Lotniczych LOT wkrótce powinna się powiększyć, albowiem narodowy przewoźnik chce pozyskać kilka maszyn z rynku wtórnego, gdyż odbiór fabrycznie nowych samolotów możliwy jest dopiero w następnej dekadzie. 19 B787-8 chcą sprzedać dwie chińskie linie lotnicze.


Systematycznie rośnie flota samolotów o wąskim kadłubie w LOT, czego efektem jest rozwój sieci połączeń krótko- i średniodystansowej. Tylko w ostatnich miesiącach przewoźnik uruchomił z Warszawy połączenia lotnicze do Taszkentu, Aten, Oradei, Rijadu, Lyonu, Larnaki, Innsbrucka i Lizbony. Wkrótce do sieci tras dołączą: Reykjavík, Malta, Paryż-Orly (loty z Krakowa) oraz Saloniki.


LOT – zgodnie ze strategią wzrostu na lata 2024-2028 – chciałby rozszerzyć liczbę kierunków dalekodystansowych, co jest konieczne, aby na Lotnisku Chopina stworzona została masa krytyczna, którą przeniesie się do Centralnego Portu Komunikacyjnego, lecz ograniczona dostępność samolotów szerokokadłubowych, zarówno z rynku pierwotnego, jak i wtórnego, skutecznie blokuje narodowego przewoźnika w realizacji założonych celów.


Dlaczego w ogóle LOT chce kupić używane samoloty?

Pozyskiwanie fabrycznie nowych samolotów jest na razie niewykonalne, gdyż operator, który składa zamówienie u producenta bądź poprzez pośrednika (leasingodawcę), skazany jest na długoletnie oczekiwanie. Sloty producentów są już tak zablokowane, że odbiór samolotów zamówionych w taki sposób możliwy jest dopiero w następnej dekadzie. Na rynku pojawiła się możliwość pozyskania szerokokadłubowców z rynku wtórnego – najmniejsze Dreamlinery chcą sprzedać dwie chińskie linie lotnicze: China Southern Airlines sprzedają 10 B787-8, a Hainan Airlines sprzedają dziewięć B787-8.


Nowa strategia LOT-u zakłada, że do 2028 roku flota samolotów o szerokim kadłubie będzie liczyć 27 maszyn, więc polski przewoźnik zintensyfikował działania w celu pozyskania „Liniowców Marzeń” z rynku wtórnego, które pozwolą na uruchomienie nowych połączeń. Wśród potencjalnych kierunków są m.in. Boston, Hanoi, Kolombo, Pusan, Osaka, San Francisco, czy Waszyngton D.C. Kluczowe są połączenia do USA, które cieszą się dużym zainteresowaniem wśród pasażerów. W 2024 (dane za okres styczeń – październik) narodowy przewoźnik obsłużył 656 487 pasażerów, a samoloty latały wypełnione w 88 proc.


Warto zwrócić uwagę, że LOT korzysta (jeśli dobrze pamiętam) głównie z samolotów Boeing. Ale konkurent Airbus wcale nie ma krótszej kolejki zamówień, więc nie można iść do drugiego sklepu "z samolotami" i tam dostać szybciej.


https://www.rynek-lotniczy.pl/wiadomosci/uzywane-b787-dreamliner-dla-pll-lot--23484.html


#wiadomoscipolska #polska #transport #lotnictwo #samoloty

@kubex_to_ja jeszcze 4 lata temu intensywnie w Locie mówiło się o tym, że już w 2024 roku będą w barwach Lotu Airbusy latały - efekty jak widać, wciąż rozstrzygnięć nie ma

@bojowonastawionaowca To nie jest samochód, skoro mają bazę serwisową do dreamlinera to na szybko to jest dobry zakup.

Pamiętaj, ze jeśli dziś zostanie zamówiony Airbus to odbiorą go za 12 lat...

Zaloguj się aby komentować

Ktoś jest zainteresowany wygraniem 1 mln USD? Wystarczy tylko odszyfrować starożytne pismo


Władze jednego z indyjskich stanów ogłosiły nagrodę w wysokości 1 miliona dolarów dla osoby, której uda się odczytać tajemnicze symbole na tabliczkach.


Na niewielkich indyjskich tabliczkach możemy zauważyć dziwne symbole i przedstawienia np. zwierząt, przedmiotów. Są one częścią pisma harappańskiego , powiązanego z cywilizacją doliny Indusu. Miasta tej kultury były projektowane na siatce urbanistycznej, podobnie jak Nowy Jork, czy Barcelona. Elementy infrastruktury pokazują na duże umiejętności zarządzania wodą, byli zaangażowani w handel z mieszkańcami Zatoki Perskiej i Bliskiego Wschodu.


Ale coś się stało, około 1800 r. p.n.e. cywilizacja upadła, ludzie przenieśli się do mniejszych wiosek. Dzięki licznym artefaktom odnajdywanym przez archeologów, współczesne im cywilizacje, jak np. Majowie, Mezopotamia czy starożytny Egipt odkrywają swoje tajemnice, wiemy o tych ludziach coraz więcej. Inaczej jest z tajemniczą kulturą doliny Indusu. Pozostały po nich ślady w postaci pisma, którego nie jesteśmy w stanie zrozumieć od 150 lat.


Archeolodzy podczas badań znaleźli zaledwie 4 tysiące inskrypcji. Choć może wydawać się to dużą liczbą, gdy porównamy z 5 milionami określeń ze starożytnego Egiptu widać różnicę. Co więcej, odkrywane obiekt są często niewielkich rozmiarów, co oznacza, że znajduje się na nich niewiele symboli, często cztery lub pięć.


Znacznym ułatwieniem byłoby odnalezienie także artefaktu, na którym tekst zapisany by był w dwóch językach, co umożliwiłoby porównanie. Dla piśmiennictwa staroegipskiego takim przełomem był słynny Kamień z Rosetty, gdzie użyto również greki.


https://geekweek.interia.pl/historia/news-dostaniesz-milion-dolarow-ale-musisz-zlamac-ten-kod,nId,21319272


https://twitter.com/NarudaaArnaud/status/1881627208961478694


https://geekweek.interia.pl/geekextra/news-enigma-zaginionej-cywilizacji-zagadka-pisma-harappenskiego,nId,6939970


#wiadomosciswiat #archeologia #pismo #indie

@damw Nic dziwnego że nie można tego bełkotu odszyfrować, jak jakiś harappański osioł się j⁎⁎⁎ął i napisał "sidżi" przed imiesłowem biernym!

76bfea64-817d-4d9f-a687-8e7f124453f7

Zaloguj się aby komentować