#latonapierdalaj #pogoda
Będzie wreszcie lato w tym smutnym, szarym kraju czy nie bardzo? Czekam na upały.


"Kiedy ci walka na pięści zbrzydła, Poezji rozwiń skrzydła"
#latonapierdalaj #pogoda
Będzie wreszcie lato w tym smutnym, szarym kraju czy nie bardzo? Czekam na upały.

Zaloguj się aby komentować
#ksiazki #muzyka #punk
"The Best Seat in the House: A Cock Sparrer Story"
Steve Bruce
Jestem z siebie dumny, bo przeczytałem tę książkę w oryginale. Zresztą innego wyjścia nie było, bo nie ma polskiego tłumaczenia

Zaloguj się aby komentować
#kolej #pociagi #pkp
Kolejny #niecodziennydworzec a w nim Bytom Bobrek. Stacja Bobrek znajduje się w północnej części dzielnicy o tej samej nazwie i jest otoczona dużymi zakładami przemysłowymi (huta "Bobrek", KWK "Bobrek", elektrownia "Szombierki"), co dawniej powodowało bardzo duży ruch pasażerski i towarowy. Pasażerska część stacji funkcjonowała stabilnie do końca XX wieku, po zawieszeniu obsługi linii Bytom-Gliwice w 2001 roku pociągi pasażerskie obsługiwały tę stację jeszcze okresowo w latach 2008 i 2013. Noszono się z zamiarem wyburzenia dworca, jednak odstąpiono do tego pomysłu. Teraz naukowcy z Politechniki Śląskiej i Uniwersytetu Ekonomicznego projektują przyszłość dzielnicy Bobrek. Chcą też zadbać o przyszłość dworcowego budynku.
Do dworca Bytom Bobrek mam ogromny sentyment, tak jak do większości śląskich, mniejszych dworców.
Źródło zdjęcia: Ogólnopolska Baza Kolejowa
Rok: 2005
Autor: Arkadiusz Jonerko

Zaloguj się aby komentować
20 124,91 + 5,03 = 20 129,94
Tradycyjne osiedlowe bieganie. Tempo żadne, ale miało na to wpływ to, że postanowiłem wbiec na dwie osiedlowe górki. Przyznam, że poczułem to w nogach, ale zamierzam powtórzyć przy kolejnym biegu.
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
#ksiazki #muzyka #punk i #metal oraz #blackmetal
W ostatnim czasie tak sypnęło książkami o tematyce muzycznej, jak truskawkami na grządkach. Wyszło kilka nowości, jest jedna ciekawa zapowiedź i jedno równie ciekawe wznowienie. Postanowiłem to wszystko zebrać do kupy i przedstawić, zapewne nielicznej, grupie zainteresowanych na hejto.
I tak w kolejności, jak na obrazku niżej.
Zdzisław Jodko, "Garaż twoim schronem" - wspomnienia Zdzisława "Dzidka" Jodko, bezpośrednio poprzedzające powstanie szczecińskiej wytwórni Rock'n'roller, która z czasem zamieniła się w Jimmy Jazz Records i stała się jednym z najstarszych, działających nieprzerwanie, polskich wydawnictw, związanych ze sceną punk. Autor rysuje obraz PRL-owskiej rzeczywistości, która w dużym stopniu zdecydowała o jego punkowych fascynacjach, źródłach swojej wczesnej aktywności koncertowej i wydawniczej. Od siebie dodam, że poznałem Dzidka, od 30 lat kupuję od niego płyty i zapewniam, że gawędziarzem jest przednim. Myślę, że warto przeczytać jego książkę.
Filip Bogaczyk "Polski hardcore. Część druga". Druga część książki o polskim HC. Tym razem od połowy lat 90 do dzisiaj. Min Hardcore Ściana Wschód, Unity 2000, Silesia Hardcore Attack, Stand Hard, Ratel Crew, Silesia Riot Crew, Warsaw Hardcore Attack, Hard Core Poznań. Niestety autor jest osobą spoza sceny HC punk, co z jednej strony pozwala mu na obserwacje dość obiektywne a z drugiej skutkuje błędami poznawczymi. Tak było w pierwszej części jego książki. Jak będzie z drugą można się już przekonać kupując i czytając. Szkoda, że nie są to tanie rzeczy, bo książka kosztuje 99 zł.
Tomasz Lipiński, "Jeszcze będzie normalnie". Drugi tom autobiografii założyciela Brygady Kryzys i TILT-u. Pełna muzyki i największych osobowości polskiej sceny undergroundowej opowieść o latach 80. i pierwszej dekadzie wolnej Polski. Do Lipińskiego mam stosunek, mówiąc ładnie, ambiwalentny ale pierwsza część książki była świetna i już czekam na paczkęz drugą, by zatopić się w jego wspomnieniach.
Magdalena Czubaszek, "Będziesz wrzeszczeć". Gdzie w tym burzliwym, tętniącym życiem podziemiu muzycznym były kobiety? Czy ich głosy zaginęły w zgiełku męskich narracji, a ich wkład został niesprawiedliwie zapomniany? To pytanie stawia w swoim reportażu autorka, przenosząc nas w świat, który domagał się wolności, ale jednocześnie twardo egzekwował własne, niepisane zasady. To podróż śladami wokalistek, instrumentalistek i twórczyń, które odważyły się tworzyć w czasach PRL-u, często mierząc się z podwójnymi wyzwaniami - byciem artystką i kobietą w środowisku pełnym hierarchii i męskiej dominacji. To dopiero zapowiedź książki, ale wydaje się, że będzie interesująco. Premiera 17 czerwca.
Darek Dusza, "Jestem ziarnkiem piasku". Ta książka nie jest śmiertelnie poważną autobiografią artysty, który w megalomańskim porywie postanowił postawić sobie usypany z liter pomniczek. Darek Dusza, choć ma na koncie przeboje śpiewane przez całą Polskę, nie traci nawet na moment dystansu i poczucia humoru. Jestem ziarnkiem piasku nie jest też – na szczęście! – zbiorem czerstwych alkoholowo-erotycznych anegdot, jakimi zbyt często wypełnione są rockandrollowe biografie. Jest to wznowienie tego tytułu po kilku latach.
Daniel Lake, "USBM. Amerykański Black Metal". Monumentalna, licząca ponad 700 stron kronika amerykańskiej sceny blackmetalowej, oparta na bezpośrednich relacjach dziesiątek muzyków - od pionierów z lat 90. XX wieku po współczesnych twórców. Nie siedzę w temacie, ale brzmi interesująco. Niestety wydane przez InRock, więc podobnie, jak w przypadku wydawnictwa Kagra, boję się kiepskiego, kwadratowego tłumaczenia.

Zaloguj się aby komentować
19 736,94 + 4,63 = 19 741,57
Bieganie w środę po pracy niestety niezbyt udane. Nie zamknąłem piątki a do domu ledwo się doturlałem. Złapała mnie jakaś okropna kolka, której nie potrafiłem pokonać. Wymusiła skrócenie trasy i lekkie odpuszczenia tempa na rzecz szybkiego marszu na końcowym odcinku.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
#gownowpis #wspomnienia #dziecinstwo #nostalgia #lata90 #hejto40plus
Mój ADHD-owy łeb dziś od rana produkuje wspomnienia i przemyślenia. Zawsze mi lepiej, jak się czymś takim podzielę na hejto, bo mam jedną myśl we łbie mniej. Zwykle nie romantyzuję lat 90., ale czasami trzeba i dziś jest ta chwila
Moi rodzice mają znajomych, którzy za komuny wyemigrowali do Niemiec. Tam się nieźle ustawili finansowo i jakoś na początku lat 90. za śmieszną sumę kupili dom w moim rodzinnym mieście. Kupili z myślą, że będą przyjeżdżać do Polski na wakacje, albo święta. Poza tym okresem dom stał pusty. Zajmowali się nim moi rodzice i jeszcze jeden facet, który zimą robił za palacza i obsługiwał chatę w kwestii ogrzewania. Moi rodzice szli tam i sprzątali, odkurzali, wietrzyli, podlewali rośliny. Wiosną moja mama ogarniała ta ogródek. W zamian mogliśmy sobie z tego domu do woli korzystać a było z czego: wielkie podwórko z ogrodem, w domu wypasiona łazienka z trójkątną wanną w której można było puszczać masaż wodny, stół do piłkarzyków, stół do ping-ponga. Bywało, że spędzaliśmy tam kilka dni. Wypas. Ja jednak najbardziej lubiłem przeglądać rzeczy, które zostały po poprzednich właścicielach. Były tam całe góry gazet, kolorowych magazynów, książek. Kochałem otwierać na oścież wiosną ogromne okno, siadać na kanapie i godzinami przerzucać stare, kolorowe magazyny typu "Kino", "Przekrój", "Poznaj Świat" albo jakieś niemieckie katalogi, które się tam walały w szafkach. Czasami leżałem na kanapie w jednym z pokoi i po prostu patrzyłem, jak światło wpada przez szyby i na suficie pojawiają się różne wzory odbijające się przez kolorowe szybki w rogach okien. W rogu największego pokoju na szafce stało ogromne, stare, niemieckie radio, które zawsze włączałem. Ten dom nawet pachniał specyficznie. Czuć było jakby zapach fajkowego tytoniu. Z ogrodu słychać było ptaki a gdzieś w oddali szum samochodów. Kochałem wiosnę w tym domu.

Zaloguj się aby komentować
#sport #gownowpis #tenis #przemyslenia
Na marginesie sukcesu Polki na kortach tenisowych nasunęły mi się różne przemyślenia. Od dziecka lubiłem oglądać sport. Piłka nożna, koszykówka, lekkoatletyka, sporty zimowe. Wszystko. Dyscyplina w zasadzie nigdy nie miała znaczenia. W momencie, gdy w moim domu pojawiła się kablówka i Europsort, to oglądałem kiedyś nawet sumo. Jednak nigdy nie oglądałem tenisa. W całym swoim 43-letnim życiu w całości obejrzałem raz mecz Igi Świątek podczas Igrzyskach Olimpijskich. Tenis zawsze mnie jakoś odstręczał swoją elitarnością. Wśród moich znajomych, gdy byłem dzieckiem jedyną osobą, która grała w tenisa był Maciek, syn wziętego w regionie lekarza i pani prawnik. Później moją koleżanką z pracy została dziewczyna, która grała w tenisa. Oczywiście schemat: bogata rodzina, dom na Wilanowie i brat, który był znajomym Igi Świątek i razem z nią zaczynał grać w tenisa. Takich osób trafiło mi się jeszcze kilka. Jedynym kumplem, który grał w tenisa a był z przeciętnej rodziny, był gość który po kilku latach dał sobie spokój. Grał w jakichś amatorskich turniejach, ale powiedział, że ma dość tego "ą" i "ę" klimatu i że się w tym nie odnajduje.
No to tyle przemyśleń z głowy czyli z niczego.

@WatluszPierwszy tenis, elitarny? Przecież w go każdy może grać. Acz to pewnie jak z golfem, możesz sobie pojechać na pole coś popykać a możesz zapisać się do KLUBU GOLFOWEGO OSTROŻNIE DROGO i już jest inaczej i prestiżowo.
Drogie sporty to motorowe, jeden kierowca z którym rozmawiałem i który się amatorsko ścigał mówił że idzie na to majątek.
@WatluszPierwszy myślenie o tenisie jako o elitarnym sporcie to polska specyfika. Na świecie traktowany jest jako rozrywka dla wszystkich. Być może wynika to z braku infrastruktury. Pamiętam taką statystykę z 1989 roku, w czeskiej Pradze było wtedy więcej kortów niż w całej Polsce. Trochę się zmieniło w ostatnich latach, ale w studiu Eurosportu po meczu Mai Joanna Sakowicz, była tenisistka, powiedziała, że nadal w zakresie infrastruktury bardzo odstajemy. Kortów jest za mało i dlatego godzina w dużym mieście wieczorem potrafi kosztować 200 złotych.
Zaloguj się aby komentować
#kolej #pociagi #pkp
Z racji tego, że jutro święto a w święta i dni wolne od pracy nie udzielam się na hejto, to dziś kolejna wrzutka z cyklu #niecodziennydworzec Zabieram Was do Kalet w woj. śląskim. Stacja kolejowa w Kaletach została otwarta w 1884 roku, początkowo pod niemiecką nazwą Stahlhammer. Jako węzeł kolejowy zyskała na znaczeniu w latach 20. XX wieku, dzięki budowie strategicznej magistrali węglowej.
Kolejna stacja z którą mam związane wspomnienie. Jakoś w okolicach 2002 (pamiętam, bo było to krótko po maturze) jechałem przez Kalety bodajże do Katowic i o mały włos mój bagaż pojechałby do celu, a ja zostałbym sobie w Kaletach. Był wczesny ranek, niedziela i mało ludzi w pociągu. Wysiadała starsza pani z rowerem i siatami. Chciałem pomóc, więc zaproponowałem wystawienie roweru na peron. Wysiadłem z rowerem, pani zaczęła dziękować za pomoc, coś tam opowiadać a ja usłyszałem gwizd i zamykające się drzwi. Na szczęście machnąłem ręką i drzwi ponownie się otworzyły. Uff... mało brakowało a mój plecak jechałby dalej sam.
Źródło: Ogólnopolska Baza Kolejowa
Data: 2005
Autor: Zbigniew Chromik

Zaloguj się aby komentować
#hejto
Naprawione. Jeszcze jak...
Pioruny raz widać, raz nie widać. Raz mogę dać pierona innym razem błąd. No jest lepiej, jest lepiej.
@WatluszPierwszy daj pls jakieś bardziej szczegółowe info to spróbuję jakoś to naprawić
Zaloguj się aby komentować
#gownowpis #dziecinstwo #przemyslenia i może trochę #nostalgia
Nie wiem dlaczego, ale mój umysł dziś podsunął mi pewne wspomnienie z dzieciństwa i chciałbym Was spytać, czy jako dzieci mieliście podobne rozkminy, albo dziwne rzeczy nad którymi się zastanawialiście?
Gdy miałem jakieś 7-8 lat często myślałem czy moje życie jest prawdziwe? Czy nie jest tak, że skoro wszyscy tak dużo mówią o Bogu tzn. chodzą do kościoła, modlą się, obchodzą wszystkie święta itd. to czy on, albo może ktoś inny steruje naszym życiem? Może nasze życie jest jedynie "filmem" a prawdziwie żyjemy zupełnie gdzie indziej, jako ktoś inny, w innej rzeczywistości.
O takich rzeczach sobie myślałem jako dziecko

@WatluszPierwszy Miałem coś podobnego, ale w stylu "Czy życie jest prawdziwe? A może to tylko gra komputerowa?" xD
@WatluszPierwszy wydaje mi się, że jest to wersja powszechnego "pytania o Boga i sens życia", tylko opakowana w realia, w których żyjemy. W naszych czasach wyjaśnienie, że życie to film/gra nasuwa się samo. Wcześniej, przed rozwojem technologii, wydawało nam się, że jesteśmy pionkam w zabawach bogów, ukrytych w niezrozumiałych siłach natury.
Zaloguj się aby komentować
19 501,21 + 2,84 + 1,00 = 19 505,05
Dwa biegi z moimi dzieciakami. Starszego wziąłem na bieganie osiedlowe a młodszy chciał śmigać po bieżni. Plany zrealizowane. Fajnie, że się sami garną do ruchu, ja do niczego nie namawiam.
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
#kolej #pociagi #pkp
Dziś w cyklu #niecodziennydworzec udajemy się do Miasta Świętej Wieży czyli Częstochowy. Dworzec na zdjęciu to Częstochowa Stradom. Jest to druga co do wielkości stacja kolejowa Częstochowy i dworzec kategorii "A". Budynek został zbudowany w roku 1911 a przebudowa holu nastąpiła w 1991 tuż przed Światowymi Dniami Młodzieży. PKP stale modernizuje dworzec, stawia wiaty i dokonuje mniejszych remontów.
Na dworcu tym byłem wielokrotnie, a ostatni raz w minioną sobotę
Źródło zdjęcia: Ogólnopolska Baza Kolejowa
Data: 2012
Autor: Przemysław Król

Zaloguj się aby komentować
#gownowpis #czechy #podroze #heheszki
W Polsce poważnie podchodzimy do kwestii segregacji odpadów. Rozmawiamy o butelkomatach. Klniemy na ludzi wywożących śmieci do lasu. Dla Czechów wszystko to powód do żartów.
Fotografia własna

Zaloguj się aby komentować
#muzyka #punk i trochę #podroze #czechy
W minioną sobotę ruszyłem na mój pierwszy koncert poza Warszawą od 12 lat. Od razu trafiła się podróż zagraniczna. Dziadki z Cock Sparrera grały w Czechach i nie pozostało nic innego jak ruszyć do Ostrawy. Co prawda panowie zagrają też w lipcu w Warszawie, ale nie wiem, czy ze względów rodzinno-urlopowych będę miał okazję ich wtedy zobaczyć. To był mój drugi ich koncert i było... nie wiem nawet jak napisać coś sensownego. Po prostu wspaniale. W trasę ruszyłem pociągiem z Warszawy do Częstochowy. Tam miałem bazę noclegową i gastronomiczną u kumpla z którym w dalsza trasę ruszyliśmy samochodem. Na miejscu kupa znajomych, ekipa polskich punków robiąca zakupy w okolicznych sklepach, wszyscy zbijali piątki. Nawet introwertyk taki jak ja musiał się siłą rzeczy otworzyć na ludzi. A Czechy, jak to Czechy zawsze fajne. Chociaż przyznam, że obrzeża Ostrawy mają klimat typowo industrialny i lekko podniszczony. Kapele top. Klub top. Towarzystwo ekstraklasowe.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#lata90 #hejto30plus #hejto40plus raczej nie #nostalgia
#preczzmitologizacjalat90
Wczoraj przy okazji pewnego wpisu na hejto przypomniały mi się jugosłowiańskie budy, które w latach 90. służyły w naszym kraju za sklepy, kioski, bary itd.
K...a nie ma chyba drugiego typu "budynku", który bardziej przywoływałby w mojej pamięci klimat lat 90. i tę chujozę, która wtedy panowała w przestrzeni publicznej. Za każdym razem, gdy widzę, jak się to fachowo nazywa, Kiosk K67 przypominają mi się gównohamburgery, smak ketchupu o konsystencji wody, fajki sprzedawane na sztuki i wszechobecna bylejakość, to że wszystko się trzymało na ślinę i plastelinę i że "jakoś to będzie", że jak śpiewał zespół Elektryczne Gitary "przewróciło się niech leży".
W moim rodzinnym mieście w takiej budzie mieścił się bar z hamburgerami i hot-dogami o cudownej nazwie będącej esencją tamtych lat, mianowicie "Speed Food". Pamiętam te budy chyba ze wszystkich miejsc w których jako dziecko czy nastolatek bywałem. Sprzedawano z nich jedzenie, prasę, papierosy, artykuły spożywcze. Gdzieś w necie widziałem nawet taką budę z napisem Sex Shop. Stały i straszyły. Póki taka bua była nowa, to jeszcze jakoś wyglądała, ale po 2-3 latach wszystkie wyglądały, jak kontener śmietnikowy tyle, że wyposażony w okienko i z człowiekiem w środku.

Zaloguj się aby komentować

Aż pięć goli padło w drugim meczu półfinałowym w barażach o Ekstraklasę Wieczysta Kraków - Polonia Warszawa. Gospodarze od 45. minuty grali w osłabieniu, ale i tak wygrali 3:2 i awansowali do finału baraży w którym zmierzą się z Chrobrym Głogów. #sport #pilkanozna #poloniawarszawa
#kolej #pociagi #pkp #nostalgia
Dziś w #niecodziennydworzec udajemy się do wsi Sieraków Śląski w województwie śląskim. Stacja ma kategorię dworca lokalnego i do 2002 roku funkcjonowała pod nazwą Sieraków. Stację w tej wiosce uruchomiono już ponad 140 lat temu. Pełna elektryfikacja linii kolejowej na której leży Sieraków przeprowadzona została w 1972 roku, co wiązało się z przebudową dworca. Dobudowano wtedy bezpośrednio do ściany budynku stacyjnego nastawnię. Do roku 2012 na stacji działała jeszcze kasa biletowa. W okresie PRL-u miejsce to tętniło życiem łącząc mieszkańców z pobliskimi miastami. Wielu mieszkańców Sierakowa pracowało w pobliskich miasteczkach - Lublińcu, Oleśnie czy Kluczborku ale też w aglomeracji śląskiej i codziennie wsiadali i wysiadali na tej stacji w drodze do i z pracy. Dziś dworzec jest raczej opustoszały. Bywa, że ze dwa razy w roku jadę pociągiem przez Sieraków i wsiadają tam może 2-3 osoby a czasami nikt. Lubię tę małą wiejską stacyjkę. Jako dziecko wielokrotnie mijałem ją w drodze na jakieś rodzinne wypady. Lubię patrzeć na ten mały budynek obok którego stoi czasami oparty rower, wysiada jakaś babcia czy dziadek z siatką zakupów "z miasta" a wokół jest typowo wiejski klimat.
Źródło zdjęcia: Ogólnopolska Baza Kolejowa
Autorzy: Przemysław i Aleksandra Król
Rok: 2012

Zaloguj się aby komentować