#muzyka trochę #punk bo na tej scenie mają chyba największą popularność.
Spiritual Cramp "Rude"
Pisałem już na hejto, że to moja płyta roku. Mam na winylu. Włączam często. Nawet bardzo często. Dlaczego? Można by powiedzieć, że dlatego, że to kawał dobrego grania. Jednak nie jest to prawda. Jest taki mem z profesorem Miodkiem "niby tak, ale nie do końca". Włączam często i lubię słuchać tej płyty, bo jest złożona z inspiracji i kalek. Karmi moją nostalgię, karmi to, że lubię zamykać oczy i odpływać do miejsc i czasów kiedy "było jakoś fajniej". Do czasów gdy pierwszy raz usłyszałem The Clash, Ramones, The Specials, gdy pierwszy raz zagłębiałem się w dubowe odloty Lee Perry'ego i Kinga Tuby'ego. Z drugiej strony brzmi to wszystko na tyle nowocześnie, że nie mam poczucia obcowania z zespołem, który tylko na nowo odgrywa stare patenty. Dziki tej płycie jestem znowu dzieciakiem... czasami można sobie na to pozwolić.
