#pogoda #zimowypierdalaj #wiosna #gownowpis
Niech mnie nawet nie wkur...ia ta pogoda.
Ledwo zasrana zima poszła w cholerę. Czekam na upały, takie przy których połowa ludzi narzeka, że im za gorąco.

"Kiedy ci walka na pięści zbrzydła, Poezji rozwiń skrzydła"
#pogoda #zimowypierdalaj #wiosna #gownowpis
Niech mnie nawet nie wkur...ia ta pogoda.
Ledwo zasrana zima poszła w cholerę. Czekam na upały, takie przy których połowa ludzi narzeka, że im za gorąco.
Zaloguj się aby komentować
#ksiazki #audiobook
"Życie w chłopskiej chacie"
Kamil Janicki
audiobook
Książki wysłuchałem w formie audio głównie przy pracy. Cóż... jakoś szczególnie mnie ona nie zaskoczyła, ale była ciekawa jako całość. Autor skupia się na życiu polskiego chłopstwa głównie w XVIII i XIX wieku od czasu do czasu odnosząc się też do początku wieku XX. Powołuje się przy tym na liczne źródła pisane: wspomnienia, prace tzw. społeczników, artykuły prasowe, opinie historyków i badaczy życia wiejskiego. Dlaczego nie miałem efektu zaskoczenia? Chyba dlatego, że wcześniej już zetknąłem się z materiałami Kamila Janickiego na YouTube, gdzie opisywał realia życia na polskiej wsi. Jednak dla tych, dla których dawna polska wieś, to fajne domki w skansenach albo "Chłopi" Reymonta, gdzie największym dramatem jest wywiezienie na gnoju książka może być niemałym szokiem. Polski chłop jadł marnie, żył w brudzie i smrodzie a jego świadomość o otaczającym świecie była mała a pomniejszana jeszcze przez zabobon. Autor w kolejnych rozdziałach opisuje różne kwestie chłopskiego życia od takich podstaw jak dieta, warunki mieszkaniowe i choroby po pożycie małżeńskie i rozrywki. Sporo wiedzy i ciekawostek podanych w dość przystępny sposób. Moim zdaniem warto. Co ciekawe słuchając o wieku XVIII czy XIX w niektórych wypadkach nie miałem wrażenia, że to czasy aż tak odległe. Mając okazję wielokrotnie rozmawiać z ludźmi, którzy pamiętali polską wieś z czasów przedwojennych lub krótko powojennych natrafiałem na opisy podobne temu, co przytacza Janicki w swojej książce.

Ważnym pytaniem jest to, czy można ufać w tej kwestii gościowi, który strzela nowymi książkami, jak z karabinu maszynowego, niemal dorównując w tym Remigiuszowi Mrozowi.
Mnie kiedyś przed Janickim ostrzeżono, to i ja ostrzegę, by nie brać wszystkiego, co pisze na poważnie, bo lubi dobierać przykłady pod tezę i pisać historię "po swojemu".
Zaloguj się aby komentować

Gdy je budowano w latach 20. XX wieku, były eksperymentem. Dziś stalowe domy w Zabrzu są unikatem. Składają się z ośmiu stalowych ścian o grubości ok. 5 mm z otworami na okna i drzwi, odlanych w hucie Donnersmarcka. Pierwszy dom o stalowych ścianach stanął na Zandce w Zabrzu (wówczas Hindenburgu)...
#nostalgia #internet #hejto40plus #historia #hejto30plus
Już Adam Mickiewicz pisał "o gdybym kiedyś dożył tej pociechy, żeby internet zbłądził pod strzechy" a może to nie był on... W każdym razie jestem tak stary, że pamiętam czasy kiedy to pojęcie jeszcze nie było obecne w słowniku. Podobno tacy ludzie już dawno nie żyją, ale jak widać jeszcze kilku ich chodzi po tym łez padole. Jednak do brzegu. Czy pamiętacie Wasz pierwszy świadomy kontakt z tzw. siecią? Szok, niedowierzanie czy po prostu świadomość, że jest to kolejny element rozwijającego się świata? W mojej pamięci zapisał się moment kiedy z niedowierzaniem patrzyłem, jak 11 lat starszy brat mojego kumpla z osiedla odpala Wirtualną Polskę. O ile dobrze kojarzę byłem wtedy chyba jeszcze w podstawówce, a więc musiało to być przed końcem czerwca 1997 roku. Później mój tata, który dorabiał w biurze lokalnej gazety zabierał mnie na popołudniowe dyżury i raz w tygodniu przez godzinę mogłem sobie w biurze redakcji skorzystać za friko z internetu. Szaleństwo. Otworzył się przede mną cały świat, a przynajmniej tak mi się wydawało. Kolejnym etapem było otwarcie kawiarenki internetowej w moim rodzinnym mieście. Rok 2000. Mania, szaleństwo. W dniu otwarcia nie można się było dostać do środka. W ciągu tygodnia mieli tylu klientów, że musieli wydłużyć godziny otwarcia do 23:00 i umożliwić branie tzw. nocek dla grup. Sam kiedyś wykupiłem z kumplami z osiedla taką opcję. Kwitło tam piractwo, bo gdy weszło się w bliższą zażyłość z właścicielami można było ściągać mp3 a oni za drobną opłatą nagrywali to na CD-R. Tuż po maturze w maju 2002 internet zawitał do mojego rodzinnego domu... to już zupełnie inna historia

87 rocznik tutaj.
Pojęcie że internet istnieje miałem od około drugiej klasy szkoły podstawowej - tata mi powiedział. Poza faktem że wyobrażałem sobie internet jak południki i równolężniki na mapie i że to komputery połączone kablami to niewiele mi to wtedy mówiło.
Kolejny etap - na jednej z lekcji w piątej klasie poszliśmy do sali informatycznej - normalne lekcje informatyki miałem dopiero w gimnazjum. Na tej konkretnej lekcji bawiliśmy się paintem ale pamiętam jak zobaczyłem ikonkę internet explorera i jeden z łepków powiedział że to jest ten cały internet ale nie działa bo cośtam - nie rozumiałem ani jednego słowa które wypowiadał.
Nie pamiętam co było następne, ale nastąpiło to mniej więcej razem. Pierwsze lekcje informatyki w gimnazjum - pierwsze wspomnienie tam to zakładanie skrzynki emailowej co wydawało się dość skomplikowane. Nie wiem po co ale notowaliśmy adresy serwerów pop3 i smtp.
W mniej więcej tym samym czasie otworzyła się kawiarenka internetowa i kumpel oblatany z komputerem wciągnął mnie i drugiego kumpla. Pierwsze moje samodzielne doświadczenie które do dzisiaj tkwi w głowie. Nie wiedziałem za bardzo czego szukać więc sprawdziłem czy jest jakiś sklep z latarkami marki Petzl - chyba widziałem je w tv w jakimś programie przygodowym. Bardzo mnie jarały. Do tego stopnia że jak zobaczyłem ten sklep to poleciałem do kasy po dyskietkę 1.44'' i zacząłem ściągać i nagrywać na nią fotki latarek które mi się podobały - nie miałem wprawdzie w domu komputera ale wydawało mi się to wtedy całkowicie normalne i przemyślane xD
Poza tym internet w tym czasie nie robił na mnie jakiegoś super wrażenia - lataliśmy z kumplami od czasu do czasu grać w gta2 po lanie - plik instalacyjny był na każdym komputerze w kawiarence jakby celowo zostawiony ale samą grę trzeba było za każdym razem instalować od nowa - nie wiem co miało to na celu, ale gość z obsługi pilnował. Czasami ze starszym kumplem chodziliśmy tam na 'misję' - szukał 'dla kuzyna który za to płaci' fotek babek z playboya i pobierał na dyskietki.
Potem to już z górki - pojawiła się druga kawiarenka - łoili w niej wszyscy w CS'a 1.6 - wydałem tam tyle siana że pewnie ze trzy komputery bym kupił. Pierwszy komputer w domu dopiero w pierwszej klasie liceum - jak na złość zakupiony w ostatni dzień wakacji. To samo z netem dwa lata później.
Kiedy net pojawił się w domu to całkowicie odmieniło mi życie. Trafiło na początki youtuba. Do ściągania rzeczy z neta wtedy chyba królował kazaa i edonkey. Zakupy internetowe i allegro szybko stały się częścią codzienności. No i Tibia - poznałem kilku gości z innych części świata - Portoryko, USA. Ogólnie z językami w szkole szło mi wtedy średnio. Jako jeden z nielicznych w klasie miałem zdawać niemiecki na maturze. Jakie było zdziwienie nauczycielki angielskiego jak nagle zacząłem szprechać o kilka poziomów wyżej niż rok wcześniej.
Zaloguj się aby komentować
9 918,85 + 5,66 + 5,10 = 9 929,61
Dwa biegania weekendowe z piątku i niedzieli. Jakoś ciężko mi szło. Nogi jak z kamienia i szybko się zmachałem. Nie wiem dlaczego. W niedzielę trochę jednak działała psychika, bo szkoda mi było, że ostatecznie zrezygnowałem z piątki w ramach Półmaratonu Warszawskiego.
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin


Zaloguj się aby komentować
#pilkanozna #sport #poloniawarszawa
Na meczu Polonii a gdzie?
I Liga to stan umysłu. Bycie kibicem, to generalnie jest jakiś rodzaj umysłowego pokręcenia... ale chyba się już nie zmienię.

Zaloguj się aby komentować

Polska sztafeta mieszana początkowo ukończyła rywalizację na 4x400 m na czwartym miejscu, jednak po proteście złożonym przez biało-czerwonych doszło do dyskwalifikacji Jamajczyków, którzy pierwotnie zajęli trzecią lokatę. W związku z tym ostatecznie to biało-czerwoni mogą cieszyć się z brązowych...
#biedronka #gownowpis #zalesie
Tak wygląda od dwóch dni dostęp do regału z artykułami higienicznymi w Biedronce na moim osiedlu. To jest podsklep i kto tam kupuje nie szanuje sam siebie. Dlatego kupiłem wszystko u konkurencji i to online. Jeszcze mi do domu przywiozą i podziękują.

Zaloguj się aby komentować
#lata90 #hejto40plus #hejto30plus raczej nie #nostalgia #patologia
Często wspominając lata 90. romantyzujemy je i przypisujemy im jakąś bajkową wręcz wspaniałość. Też mi się to zdarza. Wiadomo, czas dzieciństwa, wakacje u babci na wsi, filmy z wypożyczalni video, przegrywanie kaset, bieganie z kumplami po osiedlu...Jednak zawsze, nawet w najbardziej miłych wspomnieniach pojawia mi się zadra w postaci wszechobecnej przemocy i drobnej przestępczości. Nie takiej uosabianej przez Pruszków i Wołomin czy przekręty Bagsika, ale takiej spod znaku dresów abidasa, tekstów w rodzaju "wyskakuj z kasy", "co się k...a gpisz?" itp. To było niemal wszechobecne. Nawet w małym mieście były ulice na których nikt rozsądny nie szedł w godzinach wieczornych i za dnia je raczej omijano. Na osiedlu trzeba było mieć wyrobione układy z patusami a jeśli się ich nie miało... to miało się po prostu przejebane. Jako dzieciak dobrze wiedziałem, które kamienice w mieście omijać, gdzie nie chodzić z kim rozmawiać a kogo obejść łukiem o ile to było możliwe. Krojenie było normą. Krojono w szkole, na osiedlu, w parku, na boisku. "Młody daj gałę. Fajna", "pożycz 500 zł. Nie pi⁎⁎⁎ol, że nie masz", "fajna czapka, daj ponosić". Norma, codzienność. Tak było przez całe lata 90. Mam wrażenie, że sytuacja zaczęła ulegać zmianie około lat 2006-2010. Ot takie jakieś przemyślenia mnie naszły.

Po⁎⁎⁎⁎na akcja. Nigdy nie miałem takich tematów w tych czasach. I wcześniej w sumie też jak kolaborowalem z zalogantami. Gdzie takie klimaty były? DC? Nawet jak mieszkałem przy Szembeka to jedyne co mnie spotkało to przebite opony w maluchu bo postawiłem "na miejscu sąsiada" bez wiedzy, ze to "jego miejsce " 🙃
Zaloguj się aby komentować

Dziś w Arenie Toruń zaczynają się trzydniowe lekkoatletyczne halowe mistrzostw świata . Podczas pierwszej sesji będzie można zobaczyć polskich lekkoatletów w eliminacjach. Mamy też pierwszą szansę na medal. Transmisja sesji porannej w TVP Sport. #sport #lekkoatletyka
9 445,93 + 5,66 = 9 451,59
Zaległe bieganie ze środy. Nie był to najlepszy dzień. Dużo pracy, sporo obowiązków domowych, ale jakoś wyszarpałem czas na bieganie. Dobrze, bo to zawsze pozwala mi na wrzucenie właściwych ustawień w głowie.
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
#sport #lekkoatletyka
Dziś w cyklu MAKE #ladnapani GREAT AGAIN nie może być inaczej. Lądujemy na lekkoatletycznej bieżni wszak startują dziś Halowe Mistrzostwa Świata, które odbędą się w Toruniu. Klaudia Kazimierska nie jest może klasyczną pięknością, ale ja lubię właśnie taki panie. Fajna, uśmiechnięta i szybko biega. W 2024 została mistrzynią Polski na 1500 m. Klaudia wystartuje oczywiście na swoim koronnym dystansie. Co poza tym o tej pani? Trenuje w USA, gdzie studiuje na Uniwersytecie Oregonu, gdzie uzyskała tytuł, będący odpowiednikiem naszego licencjatu, z analizy matematycznej. W 2025 podpisała pięcioletni kontrakt z Nike. Poza tym lubi koty.





Zaloguj się aby komentować
#przemyslenia #gownowpis #refleksje #rodzina #warszawa #slask
Naszła mnie taka refleksja, dotycząca korzeni i pochodzenia. Skąd jestem? Do jakiego miejsca należę? Gdy pytam mojej żony, skąd jest, to bez zastanowienia mówi o korzeniach wiejskich i pochodzeniu z tzw. pogranicza polsko-niemieckiego. Gdy pytam najlepszego kumpla, to od razu mówi, że jest z krwi i kości Warszawiakiem, co zresztą przebadał gruntownie jego ojciec, docierając do korzeni rodziny już w XVIII w. zamieszkującej stolicę. A ja? Moja rodzina zarówno do strony mamy jak i ojca naznaczona jest tułaczką. W skrócie to od strony mamy jestem z Kielecczyzny, ale rodzina tuż po wojnie na skutek różnych perturbacji przeniosła się w rejony śląska opolskiego na granicę z ówczesną Czechosłowacją. Mama w sercu czuje się kobietą ze świętokrzyskiego. Od strony taty zarówno babcia, jak i dziadek to kresy wschodnie, ale babcia urodziła się we Francji zaledwie 40 km od Paryża. Do Polski wrócili tuż po wojnie rzuceni na tzw. ziemie odzyskane. Podobnie dziadek, który przeszedł "wędrówkę ludów" z okolic Tarnopola aż na Śląsk Opolski. Mój ojciec do dziś mówi, że nie czuje się ani kresowiakiem ani Ślązakiem. Jednak na skutek kontaktów i życia od urodzenia na Opolszczyźnie wyhodował w sobie śląskość, sztuczną i będącą niczym łata, która ma zstąpić prawdziwy materiał wyrwany przez historyczne burze. Potrafi mówić gwarą, odnajduje się wśród Ślązaków. Paradoksalnie lepiej wśród tych z Górnego Śląska niż Opolszczyzny. Kiedyś reżyser Kazimierz Kutz powiedział mojemu ojcu, że skoro się odnajduje na Śląsku i się tam urodził, to jest Ślązakiem. We mnie też gdzieś to zasiano i mieszkając od ponad 20 lat w Warszawie, czuję że mam tu swoje miejsce na ziemi, które kocham i którego historię coraz lepiej poznaję, ale gdzieś tam drug nogą jestem zawieszony na Śląsku. Jak do mnie ktoś mówi po Śląsku, to rozumiem i nie mam problemów ze słowami typu karminadel, byfyj, gelynder, czy klopsztnga. Wiem, że Gorole to zło a Sosnowiec siedlisko diabła, od którego dobrych ludzi dzieli jedynie Brynica
Zdjęcie familoków dla uwagi

@WatluszPierwszy badaj to:
Dziadek od taty zubożała zapita szlachta z podkarpacia, Babcia córka Jugosławki która przyjechała do Nitry na Słowacji tam poznała Polaka który miał ojca Ukraińca który pracował w Vukovarze w Jugoslawii więc sie dogadali i zamieszkali w PL.
Od strony mamy dużo skromnie, Babcia potomkini Niemieckiego żyda który wżenił się w polke gojkę dla majatku, od strony dziadka Czesi z zaolzia którzy do tej pory mieszkają w Ostrawie i Orlowej oraz jakiś patriota Polski z wpisem w IPN o udziale w mordestwie. Zrehabilitowany został Ubekiem i cała gałąź rodziny od 50 lat robi karierę w Policji Małopolskiej ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
Mam kontakt z rodziną w Czechach z którą rozmawiam na żywo raz na dekadę, mam kontakt z rodziną na Ukrainie którą widziałem ostatni raz na żywo w 2008, mam kontakt do jakiegoś pociota w Bośni którego raz nocowałem jak jechał do roboty w Szwecji.
Moja babcia mówiła ze jak były austro wegry to kazdy z kazdym się migdalił jak była mozliwość podróżowania
A ja? Ja ten nie 100% Polak mieszkam na ślasku, znam trochę gwarę. Mam dzieciaki z Hanyską z Opolszczyzny ktorej dziadkowie mieli paszporty Rzeszy XD
Sam mam 1 paszport bo tu sie urodzilem, tak jak i ojciec oraz matka. Kuzyni z kolei porobili niemieckie papiery co by miec latwiej w zyciu a 1 ciotka ma czeski
I moją uwagę zdjęciem zwróciłeś, bo z tego miejsca pochodzę i w sumie dalej mieszkam obok 😉 To masz niezły kawał historii, tak różnych miejsc i z każdego miejsca zawsze coś zostaje w rodzinie. To u mnie już jednak większość rodziny to właśnie na miejscu. Więc sobie z siebie żartuję że w 3/4 hanys. Bo jednak dziadkowie są z Katowic i okolic, jedynie jeden dziadek, był spod Warszawy. Ale też był młody jak tu przyjechał więc też godoł potem jak reszta. Ta część rodziny od strony dziadka, też dość spora ale ja praktycznie ich nie znam, tylko parę razy się spotkaliśmy. I raz na kilka lat jak są na Śląsku to wpadną 😉 zawsze lubiłem też opowieści mojej babci właśnie o tym co się działo tutaj, i trochę o rodzinie ze Śląska.
Z Sosnowccem dalej żartujemy, ale śmiesznie wyszło, bo mój najlepszy przyjaciel jest z Sosnowca. Więc czasem jak się zapomnę to do niego godom 😂
Moja rodzina od strony taty pochodzi z Łodzi. Od strony mamy z... Turcji. Urodziłem się na Podkarpaciu, zaliczyłem po ukończeniu liceum Warszawę i Małopolskę, a obecnie mieszkam w Wiedniu. I dopiero tu odnalazłem się na 100%. Więc co tu dużo mówić, życie jest zbyt krótkie, a świat zbyt mały, by dywagować o pochodzeniu
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
9 111,94 + 5,31 = 9 117,25
Znalazłem jakieś zaległe bieganie z minionego piątku :)
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
#pogoda #zimowypierdalaj
Fronty atmosferyczne, jakie od weekendu wędrują powoli przez Polskę, dziś ogarną już niemal cały kraj. Oznacza to, że będzie jeszcze więcej chmur z opadami deszczu, a czasami nawet burzami. Do tego ma się robić coraz chłodniej, a w nocy na dodatek może pojawić się deszcz ze śniegiem.
A ja sobie k...a nie życzę żadnych j...nych powrotów zimy. Niech spier...la i nie wraca.
Zaloguj się aby komentować

Półfinał play-off TAURON Hokej Ligi pomiędzy ECB Zagłębie Sosnowiec a GKS Tychy zapowiada się jako starcie zespołów zbudowanych według bardzo podobnej filozofii. W obu ekipach widać wpływy fińskiej szkoły hokeja, charakterystyczną organizację gry oraz sportowy upór i odporność.
#sport #hokej
#ksiazki #historia
"Kłamstwa Hitlera"
Michael Hesemann
Autor sięga do archiwów, historii chorób, kontraktów, umów, raportów. Uważnie czyta dokumenty i teksty autorstwa Hitlera. Konfrontuje je z historycznymi faktami, wypowiedziami innych historyków a także osób, które zetknęły się z Hitlerem a których słowa zachowały się we wspomnieniach, notatkach czy listach. To, że Hitler kłamał jest dla nas dziś oczywiste, ale ciekawie czyta się sporządzoną przez historyka analizę tych przeinaczeń. Hitler nierzadko nawet nie tyle kłamał, co tworzył pseudofakty na swój temat, kombinował i przekręcał zarówno swoją biografię, jak i fakty historyczne. Książka jest ciekawą analizą i zestawieniem i nie zmęczy nawet tych, którzy nie siedzą w temacie.

@Opornik książkę pożyczyłem i już do konkretnych cytatów nie mam dostępu. Najbardziej mi się podobał chyba sam początek. Wszystkie kłamstwa i niestworzone fakty Hitlera na swój temat dot. jego patriotyzmu, ideowości i waleczności podczas I WŚ. Pisał jaki był oddany a tak naprawdę służby wojskowej chciał uniknąć. Jakiś jego ideologiczne bzdury z początku działaności też są fajnie wypunktowane.
Zaloguj się aby komentować