#hokej #sport
Dziś wojna hanysów. Gorączka w familokach.


"Kiedy ci walka na pięści zbrzydła, Poezji rozwiń skrzydła"
#hokej #sport
Dziś wojna hanysów. Gorączka w familokach.

Zaloguj się aby komentować
11 514,37 + 5,75 = 11 520,12
Wczorajsze wieczorne bieganie.
Uwielbiam biegać wieczorem. Rytm miasta, muzyka w słuchawkach, to działa jak medytacja.
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

@WatluszPierwszy ja zdecydowanie preferuję przed świtem, miasto jeszcze śpi a szansa spotkania jakiejś patologii niemal zerowa
Zaloguj się aby komentować

To jest Apokalipsa, zostają tylko łzy i jest czas na rozliczenia - to komentarze włoskich mediów po przegranym przez Włochów z Bośnią i Hercegowiną finale baraży w eliminacjach piłkarskich mistrzostw świata. Azzurri już po raz trzeci z rzędu nie zakwalifikowali się na mundial. #sport #pilkanozna

Bishop Rock jest niewielką skałą a zarazem najbardziej na zachód wysuniętym punktem należącego do Kornwalii archipelagu Scilly. Znajduje się na niej wybudowana w 1858 roku latarnia morska. O pracy trzech latarników opowiada ten nakręcony przez BBC film dokumentalny z 1973. Sama latarnia jest...
Dziś w MAKE #ladnapani GREAT AGAIN seriale, seriale... za sprawą Mili Jankowskiej, bo to właśnie z grania w serialach można ją kojarzyć. Chociaż ja niewiele oglądam tego typu rzezy, to panią kojarzę z serialu "Kibic" o którym lepiej zapomnieć, bo parafrazując klasyka, jest taki średni bym powiedział. Delikatnie mówiąc. Natomiast pani Mila podoba mi się bardzo, albo nawet bardziej niż bardzo.
#seriale




Zaloguj się aby komentować

Dziś Unia Oświęcim i Zagłębie Sosnowiec rozpoczną walkę o brązowy medal - rywalizację, w której wygrywa nie tylko lepszy, ale przede wszystkim silniejszy mentalnie. Zagłębie już po czterech meczach przegrał w półfinale z GKS-em Tychy, który imponował dobrą organizacją gry i skutecznością. Poczucie...
#seriale #hbomax #muzyka
"To miasto"
W Birmingham w 1981 r. grupa młodych walczy o własną drogę, a każdy potrzebuje drugiej szansy, jaką daje muzyka. Zasadniczo opis tego serialu z Filmwebu oddaje jego sens. W tle IRA, społeczny brytyjski dół wczesnych lat 80., dorastanie i zderzenie z rzeczywistością. Serial jest wręcz skrojony pode mnie - w soundtracku głównie muzyka ska i reggae, trochę klimatów subkulturowych, są rudeboye, skinheadzi, wczesny ruch casual (pojawia się ekipa chuliganów z Zulu Army), szarzyzna Birmingham i Coventry. Trochę tu klimatu rodem z filmów typu "kitchen-sink drama", trochę sensacji, klimatów rodzinnych, walki z własnymi demonami. Momentami miałem wrażenie, że wątków jest zbyt dużo i wszystko trochę się miesza, ale w ogólnym rozrachunku serial godny polecenia.

Zaloguj się aby komentować
#depresja #psychologia #gownowpis trochę #zalesie i #przemyslenia #chcewyjsczbagna
Wczorajszy dzień przypomniał mi brutalnie, że w walce z depresją i całą resztą syfu nie ma chwil wolnych. Ktoś kiedyś powiedział, że depresja, to choroba przewlekła na całe życie a do tego bywa śmiertelna. No i niby każdy chory o tym wie, ale są takie dłuższe lub krótsze momenty, gdy się o tym zapomina. Ja zapomniałem na ostatnie kilka tygodni. Niestety to jest bardzo podstępna choroba a dodatkowo, przynajmniej w moim przypadku, wredna. Wredna, bo zamiast mi dawać jakieś sygnały na zasadzie "jestem z tobą", to potrafi mi po prostu strzelić w ryj, jak przeciwnik w ringu, bez ostrzeżenia. Tak też było wczoraj. Rano kawusia, śniadanie i... wpierdol. Nagle dół, poddenerwowanie, smutek. Nie wiadomo skąd, nagle, zza winkla. Usiadłem w kuchni i poczułem jakby wszystko zwaliło mi się na głowę, życie, świat, przeszłość, teraźniejszość. Full pakiet. Chciało mi się płakać. Dodatkowo odpaliły się objawy OCD i lęków. Patrzyłem przez okno jakby na zewnątrz nic nie było, gdzieś poprzez budynki na przeciwko. Jakby wszystko było przezroczyste. Całe szczęście mam pewne mechanizmy już wypracowane w trakcie terapii i poza nią dzięki którym udało mi się jakoś naprostować. Dziś już lepiej, jedynie zostało jakieś lękowe napięcie, to które znam i które już oswoiłem. Kiedy to w klatce piersiowej jest ucisk i takie uczucie, które każdy z nas zna, jakby się miało za chwilę wejść na ważny egzamin. To jest do ogarnięcia. Wiem, że się da. Ufff... sorry Tosie i Tomki, ale musiałem to wyrzucić z siebie. A walczącym z tym syfem przypomnieć, że trzeba o siebie dbać i być czujnym.
Pozytywny obrazek z wczorajszego spaceru z synami, bo jednak życie bywa znośne a słońce świeci.

Zaloguj się aby komentować
11 175,93 + 5,48 = 11 181,41
Bieganie piątkowe. Klasyczny przegląd stanu osiedla.
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
Wyp...al zimo, k...wo i szmato.
#zimowypierdalaj #gownowpis #wiosna
foto: TVN24.pl

Zaloguj się aby komentować
#nostalgia #heheszki #lata90
Lata 90. Ten czas. Zero smartfonów, internetu... tylko ludzie cieszący się chwilą.

@WatluszPierwszy jezu jak ja nienawidziłem kibiców piłkarskich w latach 90. zwłaszcza tych z górnika i ruchu, bo głównie z nimi miałem styczność. Ruda Śląska, miasto podzielone pomiędzy te dwie kluby i wieczne pytania za kim idziesz i do wyboru tylko te dwie opcje i 50% szans na wpierdol.
W sumie to mi do dzisiaj zostało xD Ino Gieksa
@FriendGatherArena choroba i wrzód stadionów tamtych lat. Zresztą nie tylko stadionów, bo to się przenosiło na osiedla i do szkół. Szczęśliwie mieszkałem na zadupiu, ale w większych miastach było słabo. Pamiętam, jak się do nas przeprowadził chłopak z Krakowa. Opowiadał, co tam się odwala i nam oczy wyłaziły z wrażenia. Jak w któreś wakacje przyjechał z Katowic kuzyn mojego kolegi i opowiadał, że w jego kamienicy wybili szyby na parterze, bo tam mieszkał chłopak, który był za Ruchem to nie mogliśmy uwierzyć.
Rzeczywiście w latach 90 ta zaraza na stadionach była straszna. Ale i tak lepsza niż teraz. Wtedy mieli pałki szturmowe z miękkiej gumy i zasadniczo nie bili po głowach.
Jak złapali za coś poważniejszego, wrzucali do suki, profilaktyczny masaż pałkami i bez większych urazów wystawiali za stadion.
Teraz bicie żeby uszkodzić. Duszenia. Celowe rozbijanie telefonów. Wpierdol z gazowaniem. Łamanie kości, upokorzenia. Na deser wyrok po tym jak w sądzie każdy z nich zeznaje "nie pamiętam ze względu na mnogość podobnych spraw".
Zaloguj się aby komentować
#muzyka #muzykaklasyczna #chopin
Jak jestem przebodźcowany robotą, szumem zza okna, dziećmi lub czymkolwiek innym, to odpalam sobie muzykę Chopina. A jak mi wybitnie ciśnienie rozwala łeb, to włączam występ Zuzanny Sejbuk podczas ostatniego Konkursu Chopinowskiego i trochę słucham a trochę patrzę. Fajnie dziewczyna przeżywa to, co gra.
Zaloguj się aby komentować
#psychologia #przemyslenia #gownowpis
Natchnęło mnie dziś na poranne przemyślenia dotyczące introwertyzmu i samotności. W zasadzie od dzieciństwa lubiłem pobyć sam ze sobą. Potrafiłem sam się bawić, spędzać czas. Nigdy nie miałem problemu z tym, że np. jest brzydka pogoda i nikt z kolegów nie chce wyjść na podwórko czy boisko. Siedziałem wtedy w swoim pokoju sam i świetnie się bawiłem. Nie miałem rodzeństwa i nigdy nie było mi z tym źle. Nie marzyłem, by mieć towarzystwo brata lub siostry. Zawsze byłem wycofany, nigdy jakoś szczególnie nie chciałem być w centrum uwagi czy wydarzeń. Niemniej zawsze miałem sporo kolegów i koleżanek i nie miałem problemu ze spędzaniem czasu z nimi. Później, jako nastolatek bardzo lubiłem moją osiedlową ekipę kumpli z którymi zawsze coś się działo, ale... jak byłem sam, to było tak samo dobrze. Teraz jako stary dziad 40+ mam to samo. Moja żona nawet mówi, że jestem aspołeczny i unikam ludzi. Nie, nie unikam. Po prostu nie zabiegam o ich towarzystwo. Bywa, że na koncert czy mecz idę z kimś znajomym i super się bawię. Rozmawiamy, wspólnie przeżywamy dany moment, później długo to wszystko wspominamy. Jednak, gdy taki ktoś na moje pytanie "idziesz na koncert?" odpowiada, że nie może, nie ma czasu, to myślę sobie... "ale, super. Pójdę sam". Był czas, gdy na prawdę wdrukowano mi do głowy, że po prostu nie lubię ludzi, jestem odludkiem, zamkniętym w sobie aspołecznym typem. Jednak to nie prawda. Fajnie jest pogada z sąsiadem o bzdurach jadąc windą, zagadać z panią z piekarni, iść z kumplem na mecz czy do kina. Tylko jednak fajnej jedzie się windą samemu, robi zakupy w ciszy a na meczu najlepiej jest w samotności stanąć w kącie trybuny i przeżywać chwile. Nie wiem skąd mi się to wzięło i nie wiem skąd takie przemyślenia z d⁎⁎y, ale bywają poranki kiedy mnie nachodzą refleksje życiowe.

@WatluszPierwszy https://www.youtube.com/watch?v=xJxq9wN1uYY pasuje jak ulał. Ale, jak tak piszesz to myślę o tym że chociaż jestem gadułą nieprzeciętną, lubię ludzi, to właśnie najlepsze chwile to takie kiedy jestem sam, nocą, z muzyką. I nie ma w tym nic złego
Zaloguj się aby komentować

Dziś o 20.45 na PGE Narodowym w Warszawie mecz Polska - Albania. Półfinałowy baraż to przedostatni krok Biało-Czerwonych do awansu na tegoroczny mundial w USA, Kanadzie i Meksyku. Selekcjoner Jan Urban nie ukrywa, że to jego najważniejszy mecz w karierze trenerskiej. #sport #pilkanozna

Górnośląskie Koleje Wąskotorowe podsumowały 172 rok swojego istnienia. Kiedyś wąskotorówka spełniała ważną rolę w systemie gospodarczym i komunikacyjnym regionu, a teraz jest jedną z turystycznych atrakcji. W 2025 pociągi pasażerskie Górnośląskich Kolei Wąskotorowych przewiozły 29 961 pasażerów, co...
MAKE #ladnapani GREAT AGAIN ponownie w świecie muzyki a to za sprawą Hayley Williams, wokalistki zespołu Paramore. Pani znana jest niezłego głosu, kolorowych włosów i robienia tzw. dram związkowych ze swoimi partnerami. Pani Hayley trafiła w czas, gdy popularność święciły smutasowato-melodyjne zespoliki grające niby emo. Hayley była na tamten czas idealna dla publiki - kolorowa, pewna siebie alternatywka. Jak dla mnie ma dość ciekawą urodę i w fajny sposób z młodej dziewczyny przeistoczyła się w dojrzałą, energiczną babeczkę. To co gra Paramore jest dla mnie raczej małostrawną okołorockową papką, ale na Hayley miło jest popatrzeć.
#muzyka




Zaloguj się aby komentować
#muzyka i trochę #nostalgia #hejto40plus i #lata90
Lato 1999 było dla mnie pewnym życiowym przełomem. To wtedy pierwszy raz zetknąłem się z tym, że ktoś młody, kogo znam i lubię nagle umiera. W wypadku samochodowym zginął wtedy Jurek, mój kumpel z osiedla. Jechał z innym kolegą na stopa do Zakopanego. Niestety skończyło się tragicznie. Tego lata poznałem też sporo ludzi i spędzałem dużo czasu ze znajomymi spoza mojego ścisłego osiedlowego kręgu. Dużo rozmów, piwa i nowych twarzy, co dla mnie zawsze wycofanego introwertyka było nie lada wyzwaniem. Poza tym dużo muzyki. Jako już wtedy wierzący i praktykujący punkowiec programowo odrzucałem mainstream i komercję, ale jednak nie do końca zamykałem głowę na te dźwięki. Jedną z płyt, która stała się soundtrackiem dla mojego lata 1999 było "Californiation" Red Hot Chilli Peppers. Nigdy nie byłem wielkim miłośnikiem ich twórczości, ale w tej płycie jest coś, co mnie przyciągnęło i do dziś ją lubię. Chyba sobie dziś odpalę.

Zaloguj się aby komentować
#ksiazki #warszawa
"Sierpień"
Paweł Sołtys
Paweł Sołtys czyli Pablopavo z Vavamuffin i siła sprawcza muzycznego projektu Pablopavo i Ludziki pisze nie tylko teksty piosenek, ale też książki. Od razu powiem, że facet ma styl, który nie każdemu odpowiada. Mi też nie zawsze, tym bardziej jeśli chodzi o teksty piosenek. Spotkanie z "Sierpniem" było moim pierwszym zetknięciem z jego twórczością pisarską. Od razu powiem, że jest to książka dla tych, którzy lubią gdy nic się nie dzieje, nuda i dłużyzna, a więc dla mnie idealnie. Autor zanurza się w Warszawie, we wspomnieniach, przemyśleniach i obserwacji sytuacji zwykłych i banalnych. Wszystko to, co widzi topi się w sierpniowym słońcu i miejskości, czyli znowu coś co lubię. Jest to swego rodzaju strumień świadomości, bezwiedny przepływ myśli i skojarzeń. Znajdziemy tu wspomnienia i rodzinne historie ale też opisy tego, co po prostu w danym momencie autor ma przed oczami. "Sierpień" i sposób pisania Sołtysa skojarzył mi się nieco z Markiem Nowakowskim i jego "Powidokami" oraz "Nekropolis".

Zaloguj się aby komentować
#pogoda #zimowypierdalaj #wiosna #gownowpis
Niech mnie nawet nie wkur...ia ta pogoda.
Ledwo zasrana zima poszła w cholerę. Czekam na upały, takie przy których połowa ludzi narzeka, że im za gorąco.
Zaloguj się aby komentować