Start dnia z chillowym tuptankiem, nogi trochę beton po wczorajszym intensywnym dniu. Teraz czeka mnie ponad 2 dni odpoczynku, lecę się pakować, pierwszy raz jadę na weekend panieński xD
Dziś wpadła maratońska robota. Stety bądź niestety wyruszyłam późno jak na siebie (bieg zaczęłam o 7:12), więc i słońce dawało o sobie znaki. Ale szczerze? Nie przeszkadzało mi ono dziś. Czułam się świetnie. Słonko mnie zdecydowanie ładowało, może mam jakiś panel fotowoltaiczny w skórze xD
Dzisiejszym mięskiem było: 3.2km BS; 9.6 km M; 1.6 km BS; 9.6 km M i 1.6 km wyciszenia.
Dałam z siebie 21,37%, trening bardzo luźny, wydolnościowo i oddechowo wszystko pod mega kontrolą. Nie spodziewałam się że przy tym tempie będę tak fajnie się czuć. Do tego taki high mnie złapał, że na ostatnich kilometrach normalnie sobie nuciłam i machałam łapami do rytmu muzy która mi leciała na słuchawkach. To znak że był spory zapas. Za⁎⁎⁎⁎ście :)
W trakcie wsunęłam ponad pół litra wody, oraz 4 żele.
Wypad z przed chwili do „sypialni” Trójmiasta, w celu złapania dwóch dziur #kwadraty Dziś na płaskim to i ciut szybciej, udało się utrzymać średnią prędkość >20km/h :D
A dzisiejszym celem wyprawy była odznaka do zdobycia na Garminie (zrób 40km na rowerze podczas jednej aktywności przez weekend 8-10.08) oraz ostatni #kwadraty na terenie Sopotu. Prawie cała trasa po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym, więc i trochę wzniesień było (wleciał i rekord wzniosu :D). Ale nawierzchnia dziś najłatwiejsza nie była, z rana i w południe trochę padało więc gdzieniegdzie było trochę błotkowato, musiałam mocniej wdepnąć w ten pedał. Oczywiście błoto lądowało i na mnie ;)
Garmin z dwa razy mnie chciał wprowadzić w jakieś ujeby, więc nadrabiałam normalniejszymi szlakami xD Oj przyznam delikatnie mnie wymęczyło, żałowałam, że żadnych węglowodanów ze sobą nie wzięłam bo po 30 km już trochę wyssana się czułam.
Fajna robota w tym tygodniu, zrobiłam łącznie 120 km w tym 1300m wzniosu :)
Na zamknięcie tygodnia, klasyczny trening: easy + 8 przebieżek. Niestety nie mogłam z samego rana wystartować, bo była ulewa. Po 7:00 już chmury powoli zaczęły się przejaśniać. No to owsianka i ogień :D Samopoczucie 11/10. Totalnie nie czułam w nogach wczorajszego longa i popołudniowego treningu siłowego nóg. Był mega luz, dodatkowo temperatura po deszczu była idealna więc i serducho supi podawało. Bardzo dobry trening :)
@ten_kapuczino cynamon to życie, muszę sobie w końcu zamówić jakieś większe opakowanie przez neta bo te ze sklepów mini opakowania schodzą mi w moment :D
Mam taką samą. Odkryłem ją z 3 miesiące temu. Jest ogromna. Ma mnóstwo maszyn przeróżnych. Jest prawie w centrum miasta, a widuję tam może trochę kilka osób więcej niż na mojej lokalnej siłowni o powierzchni może 50m2. Od kiedy tam chodzę miałem może z 3-4 razy sytuację, że musiałem robić ćwiczenia w innej kolejności niż miałem w planach od początku, bo akurat ktoś zajął to, czego chciałem używać.
@Trypsyna Ja już o 22 chodzę i też jest dużo ludzi. Najbardziej irytują mnie łebki, które zajmują maszynę, siedzą i sobie tam czytają jakiej głupoty na smartfonie. Dla mnie to albo trening albo smartfon, ale ja jestem starej daty.
Dzisiejszą jakościówką był long run 120 minut w bazie. W końcu pogoda jaka przystała na lato, to wykorzystałam to jeszcze jako heat training 😃 opalanko swoją drogą. Pod koniec już ładnie smażyło, tętno zaczęło rosnąć. A pro po tętna na jakieś 30 minut odczyt mi się zjebał i pokazywał ciągle przedział 60-70 uderzeń xD więc przez ten czas po prostu biegłam na wyczucie.
W trakcie przyjęłam 4 żele, łącznie 120g węglowodanów, czyli na godzinę przyjmowałam 60g. Co będzie moim docelową podażą na maratonie w październiku :)