
HerrJacuch
- 241wpisów
- 1384komentarzy

May I stand unshaken. Amidst, amidst a crash of worlds.


May I stand unshaken. Amidst, amidst a crash of worlds.
Zaloguj się aby komentować
Trafiłem dziś na bardzo ładny reskin dla last.fm (autorką jest katelyn ) montowany lokalnie za pomocą Tamper(Violent)monkey w przeglądarce. Bardzo estetycznie, pełno możliwości personalizacji. Super sprawa.
#lastfm



Zaloguj się aby komentować
25 814,84 + 13,37 + 8,7 + 10,11 = 25 847,02
Pozostała bieda z tego miesiąca zanim postanowiłem rzucić wszystko i jechać w Czechy. Pozdrawiam wszystkich tuptaczy i tuptaczki, obiecuję dopiorunować każdego, jak już wrócę na spokojnie.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
23 645,54 + 8,64 + 10,14 = 23 664,32
Ostatnie spokojne biegi rozruchowe dla nadal trochę bolącej nogi, ale jest coraz lepiej!
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
21 889,19 + 8,02 = 21 897,21
Odgruzowywanie nogi i bebzona czas zacząć. Po dwóch tygodniach przerwy (w tym kulawym tygodniu) wybrałem się dziś, żeby jednak coś jeszcze w czerwcu wrzucić. Nogę nadal czuję, ale i tak najbardziej boli du(p/m)a, że serce cofnęło się w rozwoju o spokojnie kilka miesięcy w tym czasie. Teraz czekamy czy jutro rano wstanę xD
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie


Zaloguj się aby komentować
Wykonawca: Amenra
Tytuł: Mass VI
Gatunek: post-metal, sludge, może trochę doom
Rok wydania: 2017
To niezaprzeczalnie mój ulubiony album spośród szeroko pojętych gatunków ciężkiej muzyki. Tak, jak pisałem wcześniej o QOTSA i ich Songs for the Deaf, Mass VI również jest wydawnictwem definiującym mój gust na tym poletku. Jest wolno, nisko i długo. Strzelam, że fani black metalu powiedzą, że może być wręcz nudno. Ale o mój borze, co tam się dzieje. Wolne i spokojne, czasem nawet prawie-że-drone'owe sekcje, przechodzą w rzeźnię. Mimo, że znam w sumie całość na pamięć, riffy za każdym razem odciskają mi się gdzieś w pamięci i bezwiednie je potem nucę pod wąsem, jakbym właśnie złapał kolejną świeżą zajawkę. I ponownie mimo tego, że to wszystko już doskonale znam, nigdy nie jestem pewien co ta płyta ze mną zrobi, bo bywa tak, że jest motywująca, czasem potrafi oczyścić atmosferę ze złości, ale też jest w stanie dobić, jeśli wyczuje, że coś tam siedzi nieprzepracowanego.
Dla samej Amenry pewnie też był to krok milowy, bo mimo, że we wcześniejszych płytach (zwłaszcza Massach) widać, że wszystko dążyło do takiego brzmienia, dopiero tutaj się to uformowało w pełni. Od 2017 roku czuć klimat tej płyty we wszystkim, co wydali.
Wrzucam wyjątkowo nie jako playlistę, ale jeden materiał, bo tak to powinno być zawsze odtwarzane. Sporo osób będzie pewnie doskonale znać A Solitary Reign, ale może ktoś odkryje na nowo wspaniałą końcówkę Plus Près De Toi albo mojego ulubionego Diakena.
https://www.youtube.com/watch?v=8NQt6SSKSik
#kacikmelomana #metal #amenra

Zaloguj się aby komentować
19 972,43 + 21,64 + 8,65 + 8,03 = 20 010,75
Biegi od początku czerwca. Ballada o bólu kolana nie chce się skończyć nawet z użyciem innowacyjnych metod leczenia polegających na bieganiu półmaratonu w środku nocy. Pierwszy bieg potwierdził mi tylko, że ukochane Noosy są już martwe i nie pomagają nic a nic na ból, żeby nie powiedzieć dosadniej. Kolejny, już w nowych (dałem szansę Kiprunom KS900.2, musiałem kupić na gwałt coś z najlepszą amortyzacją) pokazały, że już i tak za późno, bo kolano w proszku. No i już po 300 metrach biegu we Wrocławiu czułem, że będzie pogrom xD. Zaskakująco jednak po kilku kilometrach nauczyłem się biec z prostym kolanem i zacząłem coraz odważniej sobie wyprzedzać współtruchtaczy. Ostatecznie nadzieja na dokończenie bez marszu ustąpiła miejsca chęci na tempo 6min/km, a w końcu nawet prawie 2h złamałem biegnąc prawie o kulach xD. A gdybym bezlitośnie nie wykorzystywał na rozkoszny spacer ku ugaszeniu pragnienia każdego wodopoju, na spokojnie by siadło. No ale wczoraj praktycznie nie mogłem się ruszać. Dzięki @CapraCrepa za kolejny przepyszny bieg.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie





Zaloguj się aby komentować
18 006,36 + 15,97 = 18 022,33
Na dobicie tej żałosnej końcówki maja. W poniedziałek, gdy wrzucałem ostatni post, odpuściłem bieganie, bo walczyłem z sążnistym odciskiem, który zaskakująco szybko awansował do rangi krwawiącej dziury w stopie. I się okazało, że wyszedłem dopiero dziś. W poniedziałek zaczynałem nieśmiało kichać, ale myślałem, że może jakaś alergia czy coś. We wtorek wyłączyli nam wodę ciepłą, a ja wracałem w deszczu z pracy rowerem. I mnie rozłożyło strasznie przeziębienie. Dziś rano nadał czułem się chory, ale postanowiłem wyjść. No i mnie zmiotło przy 15km, byłem tak słaby, że nie dobiegłem do domu nawet, tylko doczłapałem się do końca treningu Garmina i resztę już marszem tuptałem. No i bolą mnie kolana, wydaje mi się, że chodzę jak Clarkson w najnowszych odcinkach Farmy. Nie jest dobrze.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie


Zaloguj się aby komentować
Kompozytor: Henryk Mikołaj Górecki
Tytuł: III Symfonia op. 36 „Symfonia pieśni żałosnych”
Rok premiery: 1977
Wykonawcy: David Zinman, Dawn Upshaw, The London Sinfonietta
Rok wydania albumu: 1992
Podczas jednego z wypadów w Tatry z bardzo dobrym kolegą i jednocześnie dilerem dobrej muzyki klasycznej nasze playlisty regularnie nawiedzali Wojciech Kilar z Orawą oraz Górecki z trzecią Symfonią. Umiłowanie do smutów nie pozwoliło mi postąpić inaczej i od powrotu kompozycja ta została ze mną do tej pory jako jedna z najpiękniejszych, jakie znam. Dodatkowo potwornie mnie kopie po emocjach, nie ma opcji, żebym nie wycierał nosa podczas słuchania drugiej części.
Symfonia powstała pod wpływem słów wyrytych na ścianie więziennej celi numer 3 pensjonatu „Palace” przez Helenę Błażusiak: „Mamo, nie płacz, nie. Niebios Przeczysta Królowo, Ty zawsze wspieraj mnie. Zdrowaś Mario”. Dziewczyna została schwytana 25 września 1944 roku przez Niemców w Schronisku na Lubaniu i więziona przez gestapo w zakopiańskim komisariacie „Palace”.
https://www.youtube.com/watch?v=87DJF1_vwQA
#kacikmelomana #muzykaklasyczna #muzyka

Zaloguj się aby komentować
16 958,65 + 10,19 + 7,87 + 9,28 + 8,69 + 10,97 + 7,86 = 17 013,51
Dzień dobry, biegi od 12 maja. Strasznie ciężko ostatnio z czasem i nie mogę się zebrać, żeby na bieżąco wrzucać. Dobrze, że jest czas pobiegać. Trochę baz, trochę interwałów i progresów oraz sobotni łódzki Rossmann Run. Tak, jak ostatnio w Poznaniu tłum na początku mnie powstrzymał przed złamaniem 1:45h na połówce (ale to na własne życzenie, bo nie zdążyłem do swojej strefy), tak tu, mimo dobrej lokalizacji, ludzi było tak dużo, a miejsca tak mało, że pierwsze 1,5km się biegło bardziej 5min/km, a nie planowane 4:30. Trzeba było później cisnąć, ale oczywiście w oficjalnym wyniku brakło 36 sekund, co trochę piecze xD. Garmin optymistycznie pokazał, że mamy sub45, ale jednak niedosyt pozostał. No nic, następnym razem.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie



Zaloguj się aby komentować
15 079,13 + 21,37 + 6,42 + 10,11 + 9,21 + 7,85 = 15 134,09
Dzień dobry, dorzucam dotychczasowe majowe perypetie. Bieg progresywny z pierwszego maja, przez resztę majóweczki absolutnie nic, bo zostawiłem spakowany szpej do biegania na wieszaku, o czym połapałem się będąc już po drugiej stronie kraju xD. Następnie już prawilnie krótkie easy, bieg z tempem docelowym (wciąż cel to 1:45h na połówkę, bo się jednak nie udało ostatnio) i interwały. No i longinus z soboty, który okazał się spontanicznym papatonem. Wyleciałem z rodzinnej wsi i postanowiłem uderzyć w ścieżkę leśną, której nie znałem wcześniej. Nie dość, że miałem doświadczenie bardzo bliskie graniu w KCD w trybie hardcore, bo patrzyłem tylko co chwilę na mapę, ustalałem sobie na których skrzyżowaniach gdzie pobiegnę, a ostatecznie te dróżki wyglądały na miejscu zdecydowanie inaczej, niż sobie wyobrażałem, to gdy już dotarłem do znanej trasy, trafiłem znów na zdjęcie papieskie i oznaczenie żółtego szlaku tuż obok siebie xDD. I nawet jak już dobiegłem do domu, z tej okazji zrobiłem mały kołnierzyk, żeby do wielkiej papieskiej dokręcić xD. Miłego tygodnia!
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie






Zaloguj się aby komentować
13 634,22 + 9,26 + 7,82 = 13 651,3
Na szybciocha, coby się zapałać na kwietniowe podsumowanie (biedne, bo biedne, ale szczere). Easy i interwały. Miłego biegania w maju!
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie



Zaloguj się aby komentować
Dobry wieczór, rękodziałacze.
Wpadłem do Was, żeby pokazać wyszywy nibyżony, która od jakiegoś czasu przygotowywała się do przejścia z trybu szycia wsobnego do upublicznienia swoich prac. Jako platformę do sprzedaży wybrała Instagram i mimo wielkich obaw, praktycznie na pniu sprzedała pierwszy drop torebko-nerek. Aktualnie pracuje nad koszulami i nereczkami w innych kolorach.
#handmade #szycie



Zaloguj się aby komentować
14 005,83 + 3,03 + 13,0 + 12,83 = 14 034,69
Nie mogę dojść do jakiejś tam regularności znów. W Wielkanoc udało się dwa bliźniacze biegi zrobić, raz z kandydatem na szwagra i raz z kuzynką i kumplem. Piękna pogoda, brzuszek pełen serniczka, super wyszło. W minionym tygodniu zacząłem sobie klasycznie kolejnego Grega, dupnąłem w środę benchmark i... tyle xD. W piątek wnosiliśmy z kumplem nową maszynę do szycia dla nibyżony, przemysłówkę razem ze stołem, która była zarówno strasznie ciężka, jak i niewygodna do wnoszenia. No i w sobotę już nie wstałem, trzeba mnie było ściągać z łóżka. Coś strzeliło pod łopatką i do teraz jestem w stanie obserwować jedynie lewą część świata xD. Także pobiegane. W tym tygodniu może coś ruszę, jak się da bez stękania przy każdym kroku.
Miłego tygodnia, kochani. Uważajcie na siebie.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie




Zaloguj się aby komentować
11 516,72 + 20,36 + 7,91 + 7,84 + 10,08 + 8,1 = 11 571,01
Uszanowanie, chwilę mnie nie było. Po długim weekendzie, w którym głównym paliwem dla organizmu był Guinness, nie przepracowywałem się. Jeden easy, a potem sobotni bieg wytrzymałościowy, ale ledwie godzinny i w ubiegłym tygodniu też tylko dwa easy, żeby się nie połamać przed wczorajszym biegiem w Poznaniu.
Na linii startu stawiliśmy się z @CapraCrepa trochę za późno i zdawało się, że nie było już opcji dobicia się do naszej sekcji. Ogólnie udałoby się spokojnie, ale skoro już wbiliśmy się na trasę przeskakując przez barierkę, nie cudowaliśmy ponownie i wybiegliśmy z nieco wolniejszymi truchtaczami. No i oczywiście Garmin mi się wysypał dosłownie 20 sekund przed przekroczeniem linii startu. Był reboot i wstawał ponad 5 minut xD. Stąd ten skrócony wynik. No i przez tłum ludzi, zamiast od początku lecieć na 5 min/km, było momentami 5:40.
Sam bieg dość trudny, bo się robiło momentami wręcz upalnie, a przynajmniej dla mnie zawsze pierwszy bieg w roku, w takich okolicznościach, to już walka. Ponadto końcówka ze stałym podbiegiem też dała popalić. Bardzo dużo osób nie wytrzymało, leżeli biedni po bokach trasy, mam nadzieję, ze mają się już dobrze. Organizacyjnie bieg z topki, w jakich brałem udział.
Podsumowując jest życiówka z oficjalnego pomiaru, a byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie problematyczny start. Jest apetyt na kolejne występy.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie






Zaloguj się aby komentować
W rodzinno-powiatowym mieście, gdy uczęszczałem do liceum, była afera, w której bohaterem był tamtejszy nauczyciel. Wysyłał ponoć podobizny czikibansiorów do nieletnich. Prawdopodobnie zupełnym przypadkiem niedługo później inny z nauczycieli, ekspert od strzelania z wiatrówek na zajęciach PO, musiał pilnie zmieniać branżę, bo też lubił gościć w swoim kantorku pierwszoklasistki. Teraz wyszło to. Ładne zagłębie tam mamy. A wrzucam w ramach ciekawostki, bo mają niezbite dowody xD
#2137


Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Wykonawca: Gary Clark Jr.
Tytuł: Gary Clark Jr. Live
Gatunek: Blues, Blues rock
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Warner Music Group
Okres fascynacji bluesem już za mną. Mam ładną kolekcję wykonawców w bibliotece, ale wracam do nich raczej rzadziej i przy konkretnych okazjach tylko. A zespoły takie, jak na przykład All Them Witches, które mają wspaniałe wstawki bluesowe, jednak mi tu nie pasują. Choć prywatnie wygrywają. Mam na szczęście jedną płytkę, do której lubię sobie wrócić.
Trafiłem na nią będąc już poza bluesowym wianuszkiem koncertowym, nie nurkując często w tych klimatach. Ktoś tam na r/blues polecał. No i siadło od razu i to na paru frontach. Przede wszystkim kompozycje są przystępne (ale nie proste). Czy to autorskie utwory, czy covery, dla ucha odzwyczajonego od bardziej pogłębionych bluesowych plumkań, są idealne. Z drugiej też strony nie ma tu maniery, przez którą poniekąd odszedłem od kolejnych odsłuchów innych wykonawców, których tam miałem - nie dzieje się tu aż tyle. Czasem przy innych albumach aż pieni się z tych słuchawek, tyle muzycy chcą upchnąć na każdą sekundę. A tutaj klasa. No i chyba najważniejsze, aspekt "live" działa tu pięknie. Momentalnie przypominają mi się najlepsze koncerty pod gołym niebem, ciepłe piwo, wspaniałe chwile.
https://youtube.com/playlist?list=OLAK5uy_n9TESUH-5XWNitFBLRNUxnQqXETGHOWaM&si=UFCsVT3IN0-iJce4
#kacikmelomana #muzyka #blues


Zaloguj się aby komentować
9 988,13 + 9,21 + 8,07 + 18,23 + 6,84 + 9,16 = 10 039,64
Dzień dobry.
Z zeszłego tygodnia mamy bieg wytrzymałościowy z wtorku, interwałki z środy i progres z soboty. Wszystko bardzo ładnie i miło. W poniedziałek, przedwczoraj, wyszedłem na zwyklaka spokojniaka i jak mi coś nie strzeliło w łydce xD. No dokulałem się do domu (i wciąż miałem lepsze tempo niż rok temu jako zdrowy chłop xD), ale wtorkowy progres odpadł. Dziś, mimo lekkiego bólu podjąłem rękawicę i było zdecydowanie lepiej, ale wciąż nie jest ok. Kolejny bieg dopiero w kolejny wtorek, bo szykuje się mały urlop za granicą, a biedaprzelot nie pozwoli mi wziąć szpeju do biegania. Noga zdąży dojść do siebie.
No i trzeba kupic pizdolet, bo rolowanie nomen omen rolką już nie wystarcza na takie atrakcje.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie






Zaloguj się aby komentować
Wykonawca: Queens of the Stone Age
Tytuł: Songs for the Deaf
Gatunek: Rock, Stoner Rock, Hard Rock
Rok wydania: 2002
Wydawnictwo: Universal Music Polska
Bardzo długo zastanawiałem się, co zaproponować w tej edycji (bo w końcu nie muszę się uczyć danego gatunku, żeby sensownie go zrozumieć), ale ostatecznie chyba nie mam innego wyjścia. Znajdę teraz albumy, które podobają mi się bardziej, jeśli chodzi o brzmienie (niewiele, ale wciąż), ale absolutnie nic nie odbierze "Songs for the Deaf" statusu najlepszej płyty rockowej, jaką znam. Dodatkowo jest to też chyba najważniejszy krążek w moim świadomym słuchaniu muzyki.
Przełom polegał na tym, że to pierwsza płyta, która zaczęła w moim małym rozumku puchnąć i rozpychać się. Wcześniej ewidentnie słuchałem rodzajów muzyki, którą gdzieś usłyszałem i mi się podobała albo ktoś mi polecił. A tu się zaczął ferment absolutny. Zacząłem pochłaniać wszystko, czego dotknął Josh Homme. Nawet najdłużej katowanym przeze albumem Małp Arktycznych okazał się Humbug, który produkował, a o czym dowiedziałem się dopiero po czasie największej jego (albumu) świetności na moich słuchawkach. Albo debiut Royal Blood, który uwielbiam - gdy Mike Kerr wystąpił we wspaniałym Crucifire w Desert Sessions Vol. 12, dowiedziałem się, że twórczość QotSA była jego inspiracją. A skończył w projekcie Josha nagrywając moim zdaniem jedną z lepszych piosenek w ich historii.
Z drugiej strony mam wrażenie, że ogromna ilość muzyki, którą teraz uważam za swoją, wzięła się właśnie z tego fermentu spowodowanego "Songs for the Deaf". Zarówno mocno pogłębione stonerowe klimaty, które potem przeszły w doomy, a później różnej maści posty, jak i po przywiązanie do prostu rocka z szalenie charyzmatycznym frontmanem, wspaniałymi riffami i melodiami. Zacząłem przez to bardzo utożsamiać to, co słyszę, z wykonawcą i jego wizerunkiem, co rozrosło się później do słuchania nawet nie tyle płytami, co często całymi dyskografiami, przez co dziś na Spotify mam jakieś 5 playlist, a ponad 1000 wykonawców i tak już pewnie z tego bagienka nie wyjdę.
Ostatecznie, a przecież tutaj to najważniejsze, a nie powyższe prywatne wycieczki - płyta nie ma gorszych momentów. Nie ma ani jednego zapychacza, każdy utwór mógł być singlem. Za każdym razem słucha się tych riffów tak samo dobrze, nie starzeją się zupełnie. Absolutny klasyk i moim zdaniem najlepsze wydawnictwo QotSA.
Całość na YT - https://www.youtube.com/playlist?list=PLR4Mc5WNWFxTKuS-3vUwCdn5_lvTM7y06
#kacikmelomana #muzyka #queensofthestoneage


Zaloguj się aby komentować