Wiedzieliście, ze sikorki są w stanie unieść pół orzecha włoskiego w dziobie?
Powiesiłam wczoraj (w koszyczku na przybory do pisania z ikea) połówki orzechów - w zamierzeniu dla większych ptaków. Ale zainteresowały się nimi sikorki, myślałam ze beda sobie tylko na miejscu dziobać, ale normalnie ładują w dziób i odlatują XD
Słonecznik w smalcu już stracił zainteresowanie, dzis hitem są te orzechy.
Kojarzycie "Wywiad z Wampirem"? W filmie pojawia się motyw, że osoba stająca się wampirem otrzymuje nieśmiertelność, jednak ceną za nią są dosłownie zatrzymane procesy biologiczne - zarówno starzenie się, ale także wzrost i dorastanie. Uratowana przez jednego z bohaterów dziewczynka, zostając wampirem - zostaje małą dziewczynką już na zawsze. Nigdy nie dorośnie, nigdy nie zostanie dojrzałą, dorosłą kobietą.
Rapamycyna to lek odkryty w 1975 - substancja wyizolowana z bakterii żyjących w glebie na Wyspie Wielkanocnej. Początkowo była stosowana jako lek przeciwgrzybiczny, krótko potem odkryto jej pozytywne działanie w chorobach autoimmunologicznych jako immunosupresant - czyli substancja hamująca nadmiernie działający układ odpornościowy, atakujący własne komórki. Jednak szybko okazało się, że substancja ma dużo więcej potencjalnych ciekawych właściwości.
Białko mTOR zostało odkryte w 1994 roku podczas badań nad wspomnianą wyżej rapamycyną. Jest to białko będące czujnikiem i sterownikiem metabolizmu i budowy organizmu u ssaków. W zależności od różnych czynników, daje sygnał do "wzrostu" - podziału komórek, rozbudowy organizmu, magazynowania, albo wręcz przeciwnie - autofagii czyli niszczenia i "recyklingowania" uszkodzonych komórek organizmu, zahamowania wzrostu i pozbywania się zapasów z tkanki tłuszczowej. Więcej na ten temat tutaj nie będę klepać, bo bardzo ładnie, przystępnie i wyczerpująco jest to opisane pod linkiem dołączonym do tego postu.
Konsekwencje tej wiedzy są ciekawe.
Dostarczając mTOR wszystkie zewnętrzne bodźce, na podstawie których da sygnał do "wzrostu" - nadmiar kaloryczny pożywienia, dużo białka, dużo węglowodanów - przyśpieszamy podział komórek, wzrost, przyrosty, w tym także wzrost (również wysokość ciała) w okresie dzieciństwa, ale także magazynowanie tłuszczu i wiekszą aktywność układu odpornościowego.
Zapewniając mTOR bodźce, na podstawie których będzie hamowany sygnał wzrostu, spowalniamy podział komórek, wzrost, przyrosty, inicjujemy autofagię, wyciszamy układ odpornościowy. Wszystkie czynniki i substancje, będące hamulcami (inhbitorami) mTOR, są czynnikami, które jednocześnie wydłużają życie, hamują i ograniczają wiele chorób - jak wspomniana wyżej rapamycyna, metformina - lek na cukrzycę typu 2, ale także np. restrykcje kaloryczne (czyli dieta delikatnie "pod kreską", okresowe posty), dieta niskowęglowodanowa, ograniczenie białka - głównie zwierzęcego (leucyna), a także niektóre naturalne substancje jak zielona herbata, kurkumina, resweratrol. Inhibitory mTOR wykorzystywane są także przy hamowaniu i zaburzaniu procesów podziału i wzrostu komórek nowotworowych (w momencie, kiedy już takie powstały).
Brzmi pięknie, ale cena jest dokładnie taka sama, jak w przypadku wampirów - brak efektownych przyrostów masy mięśniowej, poprawy kondycji, osiągów sportowych, a szczególnie niekorzystne w przypadku dzieci - zahamowanie wzrostu i rozwoju.
Jeszcze jedna ciekawostka - takie zahamowanie w okresie dziecięcym - spowodowane niedoborem pożywienia: białka i kalorii - pozostawia na resztę życia ślady na kościach. Są to tak zwane "linie Harrisa". Są to dosłownie miejsca, gdzie wzrost kości został zahamowany na jakiś czas z powodu niedoborów. Większa liczba takich okresów w dzieciństwie skutkuje niższym wzrostem w dorosłym życiu.
W dobie chińszczyzny z naklejonym logo, przenoszenia produkcji wszystkiego do Chin, ostatnio mignęła mi informacja, że nadal można kupić, produkowane w Polsce maszynki Zelmer - produkowane przez firmę Zelmotor w Rzeszowie, część dawnej marki Zelmer.
Z powodu kwesti praw do marki (kupionej przez firmę Bosch), produkowane są pod marką Smapp.
Sprzęt jest nadal kompatybilny ze starymi Zelmerami.
Ciężko wypowiadać się na temat nowego sprzętu, kiedy go na oczy nie widziałam - ale mają bardzo dobre opinie w internecie. Z mojego doświadczenia - do mojego starego kilkunastoletniego Zelmera maszynka Bosch (z robota MUM5) nawet nie miała podejścia (pisałam gdzieś recenzję, co moim zdaniem jest tam zjebane, że nie działa poprawnie a mielenie trwa wieki). U mojej mamy maszynka ma grubo ponad 30 lat i nadal działa. Plastiki są już co prawda żółte ze starości, z wżartymi śladami po dekadach tarcia marchwi, buraczków i innych "brudzących" produktów, ale przecież nie wywalisz jak nadal dobrze działa.
Było mi bardzo przykro jak usłyszałam, że marka została zlikwidowana, bo to naprawdę solidny sprzęt. Miło, że polski producent nadal trzyma się na rynku, nadal produkuje sprzęt który jest w pełni kompatybilny ze sprzętem wyprodukowanym nawet 30 lat temu.
Polecam wziąć pod uwagę, jakby ktoś się rozglądał za maszynką.
Jest duża szansa, że jak ci się coś w niej za 30 lat zjebie, to dokupisz część wymienną
Ja się właśnie przymierzałem do zakupu Zelmera albo Boscha kiedy wyświetliła mi się ta rolka o Smapp Chyba się skuszę, tym bardziej, że ceny mają dobre.
Dałam 2 jajka, 70g cheddara, łyżkę majonezu i pieprz. Niestety to - podobnie jak twaróg - składniki, ktore nic nie zyskują po przypieczeniu na gofrownicy. Wysmażone na sucho jajko i zapieczony na chrupko cheddar nie są smaczne, lepsze sa w postaci lekko ściętej i wilgotnej (jajecznica) czy ciągnącej (roztopiony ser).
Taki styczeń jak teraz jest ciekawym stress-testem dla domów ogrzewanych pompą ciepła.
Bardzo często spotyka się z opiniami, że "pompa ciepła to w mrozy nie działa", albo "nie daje rady i masz zimno w domu", albo "ciągnie bardzo dużo prądu co kosztuje dużo piniędzy". I ogólnie, tylko węgiel, bez węgla się nie ogrzejesz. Oraz nieśmiertelne "fotowoltaika nie działa w zimie". Zresztą internet jest pełen click-bajtowych artykułów typu "założyli pompę ciepła i teraz siedzą w kurtkach i czapkach w domu, a za prąd płacą miliony monet" - co powoduje, że wiele osób obawia się, czy ta pompa ciepła to na pewno działające rozwiązanie. Nie powiem - sama przy podejmowaniu decyzji podczas budowy domu, miałam wątpliwości, ponieważ nigdy osobiście nie widziałam tego urządzenia u żadnej znanej mi osoby (to było parę ładnych lat temu), a gdzieś tam tego typu artykuły zasiewają ziarno wątpliwości.
O ile wcześniej już bywały dni ze sporą ujemną temperaturą (-20, -21), to były to pojedyncze dni w miesiącu. Tegoroczny styczeń całościowo jest i zapowiada się być najzimniejszym miesiącem, odkąd tutaj mieszkamy. Dawno nie było takiej zimy, podczas której przez cały miesiąc leżał śnieg i codziennie temperatura spadała poniżej -10 stopni (codziennie nad ranem jest około -12 do -16 stopni).
W domu mamy +24 stopnie.
Przez pierwsze 10 dni stycznia pompa ciepła (razem z grzałką) oraz rekuperacja pobrały łącznie niecałe 180 kWh. Pewnie druga i trzecia dekada będzie sporo więcej, ale myślę że cały ten bardzo zimny miesiąc zamknie się w poniżej 800 kWh w pesymistycznym scenariuszu pokazywanym czasem przez modele pogodowe, pokazujące kilka dni mrozów -20, -25 pod koniec miesiąca.
Dodatkowo, o czym wiele osób zapomina, przy takich mrozach jest wyż, błękitne niebo i świeci słońce, zatem fotowoltaika generuje dodatkowo ok. kilkunastu kWh dziennie (dziś o godzinie 14.00 mam już 16 kWh, może dobije nawet 20 kWh, co by zbilansowało praktycznie dzienne zużycie). Dodatkowo słońce wpadające przez okna od południa dogrzewa dom. W salonie pokazuje mi +26 stopni.
@GazelkaFarelka Wielu ludzi zainstalowało pompe ciepła i fotowltaikę na pałe, bez zaznajomienia. Na przykład w nieocieplonych domach, albo bez podłogówki.
Taka #ciekawostka o #zdrowie - bo w sumie często widzę memy z tagiem "przegryw" - gdzie osoba obdarzana tym epitetem posiada charakterystyczną fizjonomię.
(EDIT: nie dałam taga bo wiele osób pewnie ma na czarno, a to w sumie nie typowy przegryw-content tylko medyczna informacja)
Dentystą/laryngologiem nie jestem, ale gdzieś tam kilka razy na necie zauważyłam taką ciekawostkę (zresztą moja siostra też mi o tym mówiła, bo mieli problem u starszej córki). Temat może zainteresuje rodziców, osoby które planują nimi zostać albo mają dzieci w rodzinie. Wrzucam, bo może info o tym oszczędzi komuś niepotrzebnych kompleksów i cierpienia w dorosłym życiu.
Otóż tego typu fizjonomia wiąże się z nieprawidłowym oddychaniem przez usta (zamiast przez nos) - notoryczne trzymanie opuszczonej w dół żuchwy i półotwartej buzi - a w rezultacie zniekształceniami rozwojowymi twarzoczaszki, podniebienia i zgryzu, dając charakterystyczną wąską twarz, cofniętą szczękę, wąskie łuki zębowe, a nawet nieprawidłową postawę całego ciała (przygarbienie, wysunięcie do przodu głowy i miednicy, w rezultacie problemy z kręgosłupem). Często problem jest wyłapywany u dentysty - tyłozgryz, "ściśnięte" zęby. To nie są "spierdolone geny", to brak zadbania o tą kwestię w okresie dzieciństwa i dorastania.
To jak z pływakami, kiedyś często spotykałem się z hasłem w trakcie oglądania olimpiady: "pływacy mają najlepsze ciała". Tylko że aby być dobrym pływakiem trzeba mieć odpowiednie ciało.
@GazelkaFarelka Czytalem o tym i nawet spotkalem sie z wnioskami ktore siegaja jeszcze dalej - ze ludzie z cofnieta szczeki sa mniej inteligentni.
Wynikaloby to z faktu ze naturalne dla nas jest oddychanie przez nos a oddychanie przez buzie jest forma naprawy sytuacji kiedy nos nie wystarcza. Skoro nie wystarcza a oddychanie buzia kompensuje ten brak - to znaczy ze dochodzi do jakis chronicznych niedoborow tlenu. I to jeszcze w wieku dzieciecym kiedy organizm sie rozwija. Dlatego dzieci z cofnietymi szczekami, moga miec nizsza inteligencje.
Nie wiem, jakos mi sie to nie klei. Troche jak wnioskowanie "na chlopski rozum", popartymi jakimis badaniami statystycznymi. Sam znam kilku bardzo inteligentnych ludzi z cofnietymi szczekami ale to anty-dowod anegdotyczny z mojej strony. Jak na razie czekam na dalsze badania w tym zakresie.
Poszukuję wszystkich osób, ktore zostały oszukane przez @BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta
"Dobre, ale więcej nie rób"
Dzieki za przepis, gofry wyszły i wyglądają pięknie, ale niestety smakują rozczarowaniem. I tak dałam więcej tłuszczu bo mleko bylo 3,2% a twarog półtłusty. Niestety brak tu jakiegokolwiek tłuszczu żeby miało to jakiś smak. Tak z pół kostki masła jeszcze mi tu brakuje. Czuć tylko suche białko i smutną mąkę owsianą. Lepiej sobie po prostu zjeść sam twaróg, jak jest jeszcze zimny, wilgotny i kwaśny. Albo zrobić miniserniczek. Ewentualnie jako sucha przekąska gdzieś w trasę poza domem, gdzie jak wiadomo jak człowiek głodny to zjesz wszystko.
Ja robiłem gofry twarogowe z przepisu tej zdziry Ani, tylko dawałem podwójny twaróg, ale nadal to było 300g mąki i 300g twarogu, i wtedy wychodzą bardzo dobre.
Dziś tylko -12 ale wieje, a wiadomo jak jest wiater...
Za to w domu 26,5 - rozpalone w kominku. Wieje, to nie ma smogu.
Jest dopiero 16 dzień miesiąca a liczniku już w tym miesiącu ponad 60 km. Great success. Paradoksalnie ten mróz i śnieg mnie bardziej motywuje. Codziennie dodatkowe wyjście z młodą sankami do przedszkola. Dobry trening dla nóg. Ogólnie chodzenie po niezbyt stabilnym podłożu jakim jest śnieg, angażuje wiecej różnych partii mięśni.
Od tygodnia nie ruszyłam auta. Zakupy też noszę na plecach, zwłaszcza pomarańcze i jabłka które teraz pochłaniamy na kilogramy.
Borze zimowy. 26,5°C w mieszkaniu przy -12°C na zewnątrz brzmi strasznie. U siebie wywalczyłem kompromis z małżonką na 22°C. I jest to dobry kompromis bo nikt nie jest zadowolony z takiej temperatury. Mi za gorąco i siedzę z krótkim rękawkiem a ona w bluzie bo zimno…
dostaje kasę na Vinted, przegląda co by tu sobie może kupić
każdą rzecz sprawdza z "obiektywem google" - wyświetlają się jakieś ciekawe kolczyki, trafia na Temu
zaczyna przeglądać biżuterię na Temu
kurde, ale fajnych rzeczy
kurde, ale podróby fajnych craftowych rzeczy, a jakby tak zrobić coś w tym stylu samej... co to za sztuka wyciąć, wyklepać i spatynować jedną blaszkę i zlutować z kawałkiem drutu
zaczyna się zastanawiać, gdzie ma skrzyneczkę z zestawem narzędzi i palnik
przegląda na Allegro miedzianą blachę, miedziany drut, akcesoria do lutowania
eee jednak mi się nie chce, bez sensu, kiedy ja będę miała na to czas
nie kupuje nic na Allegro
nie kupuje nic na Temu
nie kupuje nic na Vinted
JA NAWET PRAKTYCZNIE NIE NOSZĘ BIŻUTERII BO NIE LUBIĘ, wtf
Ech, jak nie ma być patologii na Vinted, jak towary z Temu idą z czterokrotną przebitką.
Wpadły mi w oko kolczyki, ale jak zwykle nawyk - prawy klawisz i wyszukiwanie Google Lens.
Są dostępne na Temu za 11,04 zł.
Zobaczcie liczbę osób, które dodały do ulubionych i ktoś faktycznie je w takiej cenie kupił.
Z jednej strony niby na tym polega handel, kupowanie taniej i sprzedawanie drożej, z drugiej strony trzeba się przedzierać przez tony chińskiego badziewia po zawyżonych cenach.
A potem przyjdzie ci mądra jeden z drugim i powiedzą, że wolny rynek, nie ma nic złego w tej praktyce i jak nie chcesz to nie kupuj. Cytat z komentarza pod moim postem hejtującym vintedziary "Masz produkt za cenę która byłaś gotowa za ten produkt dać więc powinnaś być zadowolona."
Ano tak, dziękuję łaskawie.
Łączę się w bólu i złości.
Będziemy jeździć do przedszkola sankami dopóki będą warunki techniczne (znaczy śnieg na drodze)
Ciągnięcie sanek po śniegu to przy okazji dobry trening na nogi, może przebiję nawet Adelberta w łydce.
EDIT: a w ogóle to mnie kusi pójść przez pola i polną ścieżką, może jutro pójdziemy, tylko trzeba wcześniej będzie wstać żeby wziąć poprawkę na brnięcie w śniegu XD