
GazelkaFarelka
- 1216wpisów
- 16383komentarzy

Zaloguj się aby komentować
Ech, kocham vinted. Lniane bluzki za mniej niż cena sensownego t-shirta z bawełny (pod warunkiem, że go ci się uda znaleźć). I za dużo mniej niż poliestrowe szmaty z sieciówek - ostatnio mam wrażenie ze przechodzą sami siebie. Bluzka z najtańszego sztucznego materiału kosztującego w detalu ze 20 zł, szyta w Bangladeszu, w sklepie 150-200 zł, która nierzadko jeszcze w sklepie przewalając się po wieszakach wyglada jak znoszona szmata. A len to len. Nawet używka trzyma fason.
#modadamska #ekologia
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Bazie kotki. Na razie mało, bo posadzone rok temu na wiosnę. Jedna odmiana różowa Mount Aso (kupiona), a drugie ukorzenione z ciętych, kupionych w Dino. Po kwitnienie przytnę, żeby puściło nowe pędy na przyszły rok. Jakoś u mnie w okolicy brak ładnych bazi dziko rosnących.
#ogrodnictwo


Zaloguj się aby komentować
Kto zamówił 20 kg ziemniaków kurierem? No ja XD
Wybrałam kilka różnych odmian na spróbowanie - trochę do zjedzenia od razu, żeby popróbować które są dobre (do gotowania, do pieczenia, do placków) a resztę będę sadzić, żeby mieć do zjedzenia i posadzenia na przyszły rok.
Przyszło jeszcze kilka krzaków ognika szkarłatnego (czewonego) - wygląda ładnie a w zimie jest pokarmem dla ptaków. Oraz różową kalinę wonną, która śmierdzi jak tanie kwiatowe perfumy (sadzonka już kwitnie), zastanawiam się teraz gdzie to posadzić żeby mi nie śmierdziało potem w miejscach, w których często przechodzę. Może przy drodze
#ogrodnictwo
Zaloguj się aby komentować
Kolejny drop książkowy z vinted, pięknie ilustrowany album w języku litewskim. Fun fact - takie kobaltowe (dla mężczyzn: te niebieskie) koraliki nadal są produkowane w Afryce i można je kupić na Etsy albo eBayu.
#ciekawostki #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Nie wiem, czy było, ale wrzucam.
Zmiany uderzą przede wszystkim w prywatny import na własny użytek - ponieważ duży importerzy, którzy importują większe ilości towarów na raz (powyżej 150 EUR) płacą od zawsze normalne cło. Teraz cło, niezależnie od kwoty, będą płacić wszyscy. W sumie niby fair, bo czemu jedni mają płacić, a inni nie... ale:
Od 1 lipca 2026 wszystkie małe przesyłki spoza UE będą objęte zryczałtowanym cłem 3 EUR, które będzie dotyczyło "każdego elementu paczki".
Weźmy teraz sytuację, gdzie zamawiasz paletę danej pierdoły za 30 000 EUR, stawka celna na ten towar to powiedzmy 10%, uiszczasz i finalnie ten towar masz 10% drożej.
Weźmy teraz sytuację, gdy zamawiasz tylko 1 szt. tej pierdoły za 3 EUR. Stawka celna wynosi zryczałtowane 3 EUR - brawo, w tym momencie zapłaciłeś 100% cła. Taka konstrukcja w zasadzie wymusza kupowanie towarów przez dużych lokalnych pośredników (oczywiście z odpowiednią marżą). Dodatkowo dla mnie niejasne jest, co oznacza "każdy element paczki". Jak kupuję zestaw 10 sztuk zapięć do naszyjników, to do każdej sztuki naliczą mi 3 EUR cła?
Dodatkowo rozwala mnie tłumaczenie, że takie prawo zapobiegnie sprowadzaniu do Europy śmieciowych, niskiej jakości szmat - jakby od dawna już sieciówki nie sprowadzały gówna z poliestru i akrylu szytego w Bangladeszu i nie miały w d⁎⁎ie kwestii recyklingu. Jedyna różnica będzie taka, że ludzie będą bulić dużo więcej za to samo. Sprowdzając samodzielnie z Chin nie robisz konkurencji europejskim producentom - robisz konkurencję dużym sprowadzaczom z Chin.
O ile idea płacenia cła przez wszystkich wydaje mi się słuszna, to pomysł zryczałtowanej kwoty wygląda wyłącznie jak chęć wycięcia prywatnego importu i możliwości kupienia taniej, pomijając pośredników - nie oszukujmy się, wielu gówien w UE po prostu już nikt nie produkuje i produkować nie będzie. A co wy o tym sądzicie?
#gospodarka #ue
Zaloguj się aby komentować
Musicie mi wierzyć na słowo ze tam wypalają się koraliki z gliny #hejtoprimitivetechnology

Zaloguj się aby komentować
Spylam swoje biżu na Vinted, a w zamian kupuję na Vinted książki. Fair deal. Pierwsza wpadła mi w oko i właśnie przyszła jedna, którą kupiłam ze względu na tematykę wikingów oraz autora, którego już jedną książkę mam - "Ruś Wikingów".
Zaczęłam czytać od razu po wyciągnięciu z paczki i powiem wam, ze przeszły mnie ciary po plecach. Książka jest o biżuterii i ozdobach, chociaż ani tytuł, ani okładka tego nie sugerują. Jedni powiedzą, że to zaawansowane podpowiedzi kontekstowe sztucznej inteligencji, inni nazwą to przeznaczeniem.
Mam to specyficzne uczucie, które odczuwa się, oglądając ozdoby w muzealnych gablotach. Poczucie ponadwiekowego piękna i estetyki, więź z ludźmi, którzy je tworzyli i nosili.
Patrzę na swoje gliniane koraliki, które już chyba wystarczajaco wyschły i jutro będę próbować wypalać w prymitywnym palenisku na dworze, wpatrując się w zamyśleniu w płomienie.
#ksiazki #feels


Nie lubię tych wszystkich immersyjnych, multisensorycznych, multimedialnych muzeów. Dla mnie to są disneylandy, a nie muzea. Ale kiedy widzę jakiś artefakt, nawet pospolity, który ma ileśset tam lat, to mam to dziwne uczucie "łączności" czy "bliskości". A jeśli jeszcze widać na nim jakieś drobne niedoskonałości, to już wogle.
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Zaloguj się aby komentować
Może jakieś dwa a może trzy tygodnie temu udało mi się wyjść ze świątecznego cugu jedzeniowo-słodyczowego. Najtrudniej jest zacząć, powstrzymywać się od grzebania po szafkach, parę dni trzeba przepękać, ale potem - jak to mawiają starzy ludzie na wsi "żołądek się kurczy" - apetyt się redukuje mocno - w zasadzie ostatnio jadam z obowiązku, a kolejne setki gramów lecą. Nie bez znaczenia jest tutaj powrót do starej pasji, która zajmuje mi każdą wolną chwilę w moim umyśle. 56,2 kg z powrotem na wadze, Planuję dobić w tym roku do 54 kg.
Myślę, że ten czas w roku to dobra pora na odchudzanie, rytm natury wydaje się sprzyjać. Nawet koty chudną na wiosnę i nie można tego wytłumaczyć większą ilością ruchu - ponieważ dużo mniej jedzenia jest zjadane z misek, widać że mają dużo mniejszy apetyt.
#dieta #odchudzanie #przemysleniazdupy
Zaloguj się aby komentować
Czerwone korale, czerwone niczym wino
Prawie walentynkowy wpis wyszedł.
Ponieważ mam zwyczaj doktoryzować się z każdej dziedziny, której się tknę (dzięki temu jestem ekspertem od wszystkiego), zawsze - kupując jakiś surowiec do produkcji biżuterii - czytam dużo na jego temat, przeglądam różne oferty. Można powiedzieć, że rozwalam bez sensu kasę w sposób przemyślany.
Koral to materiał pozyskiwany ze szkieletów koralowców (organizmów morskich, tworzących rafy koralowe). Jest to głównie węglan wapnia (również główny składnik skał osadowych: wapień, kreda, marmur oraz muszli i skorupek). Z koralu wyrabiano "korale" - które to słowo oryginalnie określało właśnie naszyjniki z czerwonego koralowca - a później zostało rozszerzone (jak słowa pampers czy adidas) - na resztę naszyjników z innych materiałów.
Można kupić wiele koralików opisanych jaki "koral naturalny", zaczynając od tych, które w ogóle nim nie są - ponieważ jest to szkło albo barwiony kwarc. Dosyć łatwo je rozpoznać, bo brakuje im cech właściwych organizmom naturalnym, żywym - pewnych wzorów, nieregularności. Produkty produkowane maszynowo, nawet jeżeli są jakoś "randomizowane", mają zauważalną powtarzalność, kolory - co na przykład można też zobaczyć na różnego rodzaju płytkach imitujących stare cegły na ścianę.
W biżuterii też można sformułować "teorię podkowy" - idealna gładkość, równość i kolorystyka charakteryzuje zarówno najwyższej jakości wyroby z surowca naturalnego (np. kolia pereł, które kompletowane są pod względem idealnego kształtu, koloru i wielkości, nierzadko latami), jak też najtańsze, powtarzalnie produkowane wyroby przemysłowe. Kolia z elementami o idealnym kolorze i kształcie na szyi gwiazdy, milionerki czy członka rodziny królewskiej będzie wyglądała jak jak miliony dolarów, chowane na noc do sejfu. Kolia z elementami o idealnym kolorze i kształcie na szyi Grażynki spod Kalisza będzie wyglądała jak szklane koraliki z Chin kupione na straganie nad morzem ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
Oczywiście to kwestia gustu i opinii. Imitacje potrafią dziś być naprawdę ładne. Jak coś jest ładne i prawidłowo oznaczone jako imitacja, to nie mam nic przeciwko per se. Osobiście uważam, że warto postawić na naturalne materiały z widocznymi mniej lub bardziej niedoskonałościami. Z jednej strony widać, że jest to fajny, naturalny materiał, a nie masowy wyrób z fabryki, z drugiej strony - przez te niedoskonałości nie jest to aż tak drogi, żeby nie mógł sobie pozwolić na niego przeciętny człowiek. A po trzecie, wygląda to moim zdaniem bardziej ciekawie.
Znakomita większość "korala naturalnego" dostępnego na rynku, będące faktycznie koralem naturalnym - czyli szkieletem koralowców, to surowiec pozyskany z koralowców nieszlachetnych z rodziny Isididae (koral bambusowy). Jest to surowiec bardziej pospolity, a co za tym idzie sporo tańszy od korala szlachetnego. Ponieważ jego naturalna barwa jest jasna, jest zazwyczaj barwiony na czerwono. Jego kształty, struktura oraz odcienie kolorystyczne na pierwszy rzut oka wskazują na to, że mamy do czynienia z materiałem naturalnym. Widoczne są charakterystyczne prążki (podobne jak słoje w drewnie), zanieczyszczenia, wytrącenia, dziurki.
Na samym końcu (last but not least) jest koral szlachetny (koralowce z rodziny Corallium). Materiał ten posiada naturalne kolory czerwieni (nie wymaga barwienia). Jako, że był od zawsze cenionym materiałem jubilerskim, rabunkowa eksploatacja jego stanowisk doprowadziła do tego, że jest zagrożony wyginięciem. Pozyskiwanie i obrót nim jest ściśle kontrolowany, przez co jest dużo trudniej dostępny i dużo droższy. Do tego materiału nie robiłam nawet podjazdu - po pierwsze, ze względu na cenę (czterocyfrowe kwoty) - to nie moja liga, po drugie - nie miałam nigdy w ręku i nie miałabym pewności, czy faktycznie kupuję właśnie ten prawdziwy i nie przepłacam za tańszą imitację z innego gatunku. Po trzecie, jakoś mam opory przed kupowaniem materiałów z organizmów zagrożonych wyginięciem.
Choć popularne w polskich strojach ludowych, prawdziwe korale - tak jak dzisiaj - zawsze były kosztowne, dlatego też pozwolić sobie mogli na nie jedynie najbogatsi gospodarze. Były lokatą kapitału, wianem, majątkiem przekazywanym z matki na córkę. Kilka sznurów prawdziwych korali manifestowało zamożność gospodyni. Biedniejsi zadowalali się drewnianymi koralami, farbowanymi na czerwony kolor.
#ciekawostki #bizuteria





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
W Dino mają mrożone różnokolorowe marchewki. Ciekawe, co to za odmiana intensywnie fioletowa, "barwiona w masie". Te, które miałam wysłane z mieszanki różnokolorowej, były tego koloru tylko na skórce.
#ogrodnictwo

@GazelkaFarelka te fioletowe, to oryginalne marchewki, kiedyś były tylko takie, pomaranczowe to najbardziej rozpowszechnione gmo jakis zna swiat, stworzone na jakas uroczystosc w Holandii, ale, ze wygladaly na bardziej "jadalne" zostaly z nami na zawsze i teraz nikt prawie nie wie o czarnych marchewkach ¯\_(ツ)_/¯
Zaloguj się aby komentować
W zeszłym tygodniu wpadła do nas mama i podpytuje jak u nas ta pompa ciepła, czy działa, czy nie ma problemów, bo już gdzieś tam czytała jakiś artykuł o ludziach, co założyli pompę ciepła i teraz marzną. Martwiła się kobita. U nas stabilne +24, chyba że przygrzeje słońce przez okna, to +26.
Zużycie energii przez pompę ciepła i wentylację zamknęło się w styczniu w 700 kWh (z czego rekuperator 40 kWh i pompa grzałka 40 kWh, pompa grzeje nie tylko dom ale i CWU). Jest to rekordowe zużycie jak na razie, ale też miesiąc jest rekordowo zimny - na wschodzie kraju nadal leży śnieg, który spadł miesiąc temu. Styczen ten jest o prawie 5 stopni zimniejszy, niż średnia dla styczniów z ostatnich 20 lat. Dla porównania, w 2025 i 2023 roku w styczniu poszło ok. 370 kWh.
#pompaciepla #ogrzewanie


Zaloguj się aby komentować
Są na świecie różne nałogi.
Jednym z głupszych jest robienie biżuterii.
Zaczyna się niewinnie - rozwala ci się zapięcie w ulubionej bransoletce.
Postanawiasz ją sama naprawić, wyszukujesz w necie produkt.
Zapięcie kosztuje złotówkę, albo pięć złotych za 10 sztuk. Dostawa kosztuje 10 zł. Zaczynasz przeglądać sklep, co można by jeszcze wziąć... (This is the end.... zaczyna śpiewać w tle Jim Morrison, thousand yards stare, przebłyski z Wietnamu)
Koraliki popakowane w porcje dilerskie 50, 100 sztuk po 2-3 zł. Żal nie wziąć. Sznurek. Oczka. Łańcuszki. Ani się obejrzysz, a w koszyku masz towaru za 60 pln. No ale, tyle kosztuje to jedna bransoletka w sklepie. A tu masz towaru na co najmniej osiem!
Szybko okazuje się, że brakuje ci co najmniej jeszcze paru rzeczy. Narzędzia, metalowe łączniki, inne pierdolniki. Google podsuwa ci w reklamach kontekstowych rzeczy jak szalone.
Odkrywasz naturalne materiały. Bursztyn, koral, słodkowodne perly, masa muszlowa, labradoryty - te rzeczy już są trochę droższe. 1 sztuka koralika kosztuje 1-2 zł, niektóre jeszcze więcej.
Odkrywasz hurtowych sprzedawców materiału z wszelkich zakątków świata. Hurtem wychodzi tanio, chociaż koszty wysyłki są kosmiczne. No i zazwyczaj taki towar nie jest nawiercony. Kupujesz zestaw z mini wiertarką modelarską.
Potem przydałyby się oprawy na te kaboszony - wciągasz się w spawanie z miedzi. Kupujesz palnik i całą resztę.
Na tym etapie ginie już wszelki zdrowy rozsądek - jesteś już smokiem w ludzkiej skórze, opętana jak Gollum. Gromadzisz kolejne błyskotki - a jak zrobisz z nich biżuterię, uznajesz, że jest tak piękna, że szkoda sprzedawać i zostawiasz ją sobie. Najśmieszniejszą rzeczą w tym wszystkim jest, że ty w zasadzie to nie nosisz biżuterii. Zbierasz to wszystko po to, żeby mieć i podziwiać. Na co dzień chodzisz w bojówkach i butach trekkingowych.
#hobby
Zaloguj się aby komentować
Kto kupił rozwaloną bransoletkę na Vinted? No ja.
Kto dorzucił to i owo, zrobił z tego naszyjnik i sprzedał za 10 x więcej w ciągu godziny od wystawienia? No ja.
Kurde to już nawet nie chodzi o to, że zarobiłam, ale super że się komuś tak spodobała moja robota.
Jak ktoś mówi "o, ładne ładne", to nic nie kosztuje - ale wyskoczenie z większej sumy to niezły komplement.
Rzuciłam szczerze mówiąc kwotę z d⁎⁎y, żeby mieć z czego opuszczać.
Komu się włączył nałóg i teraz przegląda akcesoria do wyrobu biżuterii i zaraz przepierdoli wszystko, co zarobił?
No oczywiście też ja.
#chwalesie i #zalesie
Zaloguj się aby komentować
Prawie cala skrzyneczka złuskana. Dzielę się z ptakami forty-forty. Jak jakiś trudny do wyłuskania, to odkładam dla ptaków.
#ptaki

Zaloguj się aby komentować
Wkręciłam się w #vinted strasznie - zabawa jak na targowisku w latach '90
Randomowe oferty na stronie głównej, odśwież, odśwież, odśwież, perełka, czasami okazja która znika w minutę
Ciuchy, akcesoria plastyczne, do robótek ręcznych, akcesoria do domu, kamienie ozdobne, minerały, biżuteria
Wirtualne grzebanie w lumpie dla tych, co nie lubią wychodzić z domu
Klikaj szybko okazję, albo się targuj
Z plusów to na razie przewaliłam tylko 200 pln, które zresztą dostałam za jedną bluzę którą kiedyś kupiłam i nie zrobiłam zwrotu w czas
@GazelkaFarelka jak zaczynali to naprawdę były okazje. Teraz trzeba się porządnie naszperac. Z takich okazji to ustrzelilam kilka fajnych ciuchów dla moich jeźdźców apokalipsy, biografię Marii Stuart w idealnym stanie za 6 zł , gdzie w księgarniach po 40zl jest i fajną bransoletkę. Plus mam w szafie parę sukienek kupionych w czasie odpieluszkowego zapalenia mózgu, których nawet raz nie założyłam a teraz wisza i nie mogę ich opylić
Zaloguj się aby komentować