Idzie jak kuna, w 5h (dokarmiłam ok. 10:30) trzykrotnie zwiększył objętość. Dokarmiłam teraz kolejny raz, choć niby przepis to karmienie co 24h w pierwszych dniach, ale idę na żywioł.
#bojowkapiekarska


Idzie jak kuna, w 5h (dokarmiłam ok. 10:30) trzykrotnie zwiększył objętość. Dokarmiłam teraz kolejny raz, choć niby przepis to karmienie co 24h w pierwszych dniach, ale idę na żywioł.
#bojowkapiekarska

Zaloguj się aby komentować
Zgodnie z zasadą "gdy życie daje ci cytryny, zrób lemoniadę" zrobiłam kolejne podejście do zakwasu żytniego.
Gdzieś przeczytałam, że przyczyną moich niepowodzeń może być zbyt niska temperatura w domu. Co prawda normalnie jest 24-25 stopni, ale podobno to nadal zbyt nisko na żyto i normalnie było dawniej stawiane na piecu, a współcześnie przy kaloryferze. Wystawiłam więc na dwór, w cieniu.
Na razie wygląda obiecująco. Pachnie tak jak powinno. Zobaczymy za dwa dni.
#bojowkapiekarska

Zaloguj się aby komentować
Nie wiedziałam, że Konfederacja popiera miasta bez samochodów, przyjazne pieszym i rowerzystom.
#polityka #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Co można powiedzieć, robiąc zakupy na stoisku na ryneczku/bazarze, ale nie do nowo poznanej dziewczyny/chłopaka w klubie?
#hejtolineanyway
Zaloguj się aby komentować
Trzeba uważać, jak się bierze udział w jakichś zabawach, bo potem każo coś wymyślać.
Dobra, to idziemy na łatwiznę:
Co można powiedzieć miłego o nowym piesku koleżanki, ale nie o jej nowym chłopaku?
#hejtolineanyway
Zaloguj się aby komentować
Powiem wam, że w życiu nie widziałam takiej tęczy - zdjęcie bez grama filtra, bez wyciągania koloru i kontrastu. Ostra, nasycona żyleta z dodatkowymi paskami we fiolecie, dwa pełne łuki.
#tecza


Zaloguj się aby komentować
Kiedyś przeczytałam, że fusy są przysmakiem dżdżownic i do tej pory wyrzucając śmieci na kompost, wyobrażam sobie to tak, że norzy sobie rano tam taka zaspana dżdżownica i nagle natrafia na fusy z kawy, zjada je, potem odpręża się i mówi do siebie: "ahhh, kawa, to jest to, tego mi było trzeba".
#ogrodnictwo #przemysleniazdupy
Zaloguj się aby komentować
Śnieżka z corką zdobyta, przejaśniło się też. Na szlaku prawie nikogo, ideolo.
#gory

@GazelkaFarelka Co jest córką Śnieżki? 🤔
Super, że nie było ludzi.
A jakby ktoś chciał fajną trasę w Karkonoszach, gdzie nie ma tłoku, to w weekendy/święta idzcie z Jagniątkowa na Śnieżne Kotły.
W absolutnym szczycie sezonu (np. Boże Ciało albo 15 sierpnia) jest tam <10% tylu ludzi co koło Śnieżki.
Widoki bajeczne, podejścia jest nawet więcej (~850m vs ~800m z górnego parkingu w Karpaczu na Śnieżkę), jak trzeba schronisko to jest Pod Łabsim Szczytem niedaleko albo można zejśc do któregoś czeskiego.
Zaloguj się aby komentować
A propos mojego wcześniejszego wpisu na temat wody i "zwalczania suszy" poprzez eksploatację podziemnych złóż wody.
https://www.slowopodlasia.pl/artykul/44448,polacy-kradna-wode
#ekologia
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dlaczego podlewanie wodą ze studni i systemy nawadniania to nie rozwiązanie?
Jedna z osób napisała mi, że sposobem na braki deszczu, ograniczenia wodociągów gminnych jest własna studia i system nawadniania. To jednak pomysł, który opiera się na myśleniu, że zasoby wody pod ziemią są niewyczerpane. Jednak prawda jest taka, że złoża wody to złoża jak każde inne - można je wyeksploatować. Co prawda powoli odnawiają się, ale... po pierwsze, jeżeli wydobycie będzię szybsze niż odnawianie, to na pewno kiedyś się skończą. Po drugie, odnawiają się z wody opadowej, która przez setki i tysiące lat przesącza się przez grunt. I wracamy znowu tutaj do tematu opadów, których nie ma.
(I to nie jest "twoja własna" woda, bo ujęcie masz na twojej działce. Jest twoja w równym stopniu, jak powietrze nad twoją działką jest twoje. Warstwy wodonośne nie uznają granic działek geodezyjnych. Pobierając wodę podziemną, pobierasz wodę, która jest dobrem wspólnym nas wszystkich).
Podlewanie ogródków wodą ze studni, to przejadanie "oszczędności", jakich dokonała natura. Doskonałej wody pitnej, która jest naszym cennym narodowym skarbem i którą powinniśmy zachować dla przyszłych pokoleń, a nie trwonić ją na zabawy w angielskie trawniki w pustynniejącym klimacie środkowej Europy.
Dobrym przykładem czym kończy się taka rabunkowa eksploatacja podziemnych złóż wody, jakby jutro miało nigdy nie nadejść, jest dolina San Joaquin w Kalifornii. Z powodu intensywnego pompowania wody do nawadniania upraw, w zaledwie 50 lat [!] cała dolina zapadła się już miejscami nawet o 10 metrów. Braki wody w nieodległej perspektywie czasu to jedno, a już dziś nieruchomości tracą na wartości przez osuwanie się terenu i pękanie.
https://www.gospodarkamorska.pl/kalifornia-zapadla-sie-po-wypompowaniu-wody-spod-ziemi-68460
https://www.reddit.com/r/collapse/comments/1mibfug/californias_sinking_land_causes_central_valley/?tl=pl
https://www.newsweek.com/california-sinking-land-local-homes-lose-value-2108418
#ekologia #ogrodnictwo #pogoda
Tylko czy taka studnia (na którą nie trzeba operatu wodnoprawnego i pozwolenia) która jest głęboka powiedzmy na 5-6 m i pobiera na dobę 2-3 m3 wody robi jakąkolwiek różnicę dla warstw wody głębinowej, która pobierana jest przez wodociągi? Bo mam wrażenie że porównywanie takich studni do tego co robi się w Afryce czy USA to jednak nietrafione porównanie.
W kwestii eksploatacji studni istnieją w Polsce przepisy, które to regulują.
Zaloguj się aby komentować
Prognoza pogody na jutro pokazywała trochę deszczu. Niestety, dziś nastąpiła aktualizacja i deszczu nie będzie. Może w przyszłym tygodniu trochę, potem znów prognozy na dwa tygodnie nic. Nie było od... miesiąca? A może jeszcze dłużej. Tylko tam, gdzie są drzewa jakieś i krzewy, dające cień i zabezpieczające glebę przed nagrzewaniem i wysychaniem, rośnie zielona trawa. W pozostałych miejscach wypalone żółte suche placki, suche klepisko jak w połowie sierpnia.
Klimat tej części Europy osusza się katastrofalnie.
Zasoby podziemne wód też się wyczerpują, widziałam już apele gmin o oszczędzanie wody i nie podlewanie ogrodów. Coś, co było jeszcze normą w sierpniu, dzieje na początku maja.
Niektórzy nadal jeszcze żyją w świecie, w którym jutra nie będzie, a zasoby przyrody są nielimitowane i niewyczerpane. Ze smutkiem i politowaniem patrzę na tych ludzi w okolicy, co kupili sobie stary dom i wpadli oczywiście w tym roku na pomysł wycięcia na działce wszystkiego do gołej ziemi, starych drzew, drzew owocowych, pięknie kwitnących krzewów - po czym zaoranie trawnika, posianie nowego i obsadzenie dookoła tujami - tak wiadomo wszak najpiękniej i należy do samego końca ignorować fakt, że nie żyjemy w angielskim, zraszanym regularnie deszczami klimacie. Już miesiąc podziwiają suche, wypalone klepisko naokoła domu, mimo latania ze szlauchem wieczorami. A to dopiero maj, przypominam.
#ekologia #pogoda
Zaloguj się aby komentować
683 + 1 = 684
Tytuł: Kwantechizm 2.0, czyli klatka na ludzi
Autor: Andrzej Dragan
Kategoria: popularnonaukowe
Wydawnictwo: Otwarte
Format: książka papierowa
ISBN: 9788383990132
Liczba stron: 344
Ocena: 8/10
Książka jest zestawem wykładów o fizyce kwantowej w przystępnej formie. Większość tematów była mi już znana, a lektura mocno je rozjaśniła, pozwoliła spojrzeć na nie z innej perspektywy. Dowiedziałam się z niej również o koncepcjach, z którymi wcześniej się nie zetknęłam - jak próba wytłumaczenia superpozycji tym, że specyficznych warunkach obserwujemy odwrotną kolejność zdarzeń, czyli widzimy najpierw skutek, a potem następuje przyczyna. Trudno mi powiedzieć, jak zrozumiana byłaby przez osobę, której wiedza o fizyce zakończyła się na materiale ze szkoły średniej i zetknie się dopiero po raz pierwszy z dziwacznym światem kwantowym.
Narracja autora posiada specyficzny format, odwzorujący moim zdaniem dosyć dobrze formę wykładów - w których prowadzący używa mowy potocznej, całość jest strumieniem wiedzy i przemyśleń związanych z tematem, zdarzają się np. powtórzenia, dygresje, anegdoty. Nawet wykresy w książce, nie są przygotowane w programie graficznym, ale narysowane odręcznie, niczym kredą na tablicy. Mi osobiście taki format pasuje, można zostać wciągniętym i dać się ponieść na fali przemyśleń autora.
Podczas czytania zakręciła mi się też łezka. Do tematów związanych z fizyką, autor wplata też trochę wątków osobistych - odrobinę wspomnień ze swojego życia - amigowa demoscena, początki internetu w Polsce. Kto wie, być może mijaliśmy się na tych samych kanałach IRC. Takie momenty uświadamiają mi, jak starzy jesteśmy - dzieciaki lat '90, dzisiaj szanowani profesorowie, wykładowcy, autorzy książek, prezesi czy milionerzy. Za każdym takim razem mam straszny dysonans poznawczy, że jesteśmy już poważnymi, dorosłymi ludźmi. Kolega @BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta wspomniał, że anegdoty autora przypominają mu "opowieści wujka mitomana" - być może po prostu jest od nas dużo młodszy i takie wspomnienia z jego perspektywy wyglądają jak pierdolenie starych ludzi.
Całość przeczytałam za jednym posiedzeniem wieczorem na kanapie, co rzadko już w tym wieku mi się zdarza.
#bookmeter #ksiazki
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dzisiejszy wypał. A raczej niewypał. Umiejscowiłam koraliki luzem w ognisku i to był błąd. Raz, że ciężko teraz je odszukać. Dwa, ze uniemożliwiało to ich lokalizację i akumulację temperatury w dokładnie ich miejscu, kontrolowanie czy się dobrze wyżarzają. Okazało się, że potoczyły się w inny obszar ogniska, gdzie byla nizsza temperatura więc wypaliło się na czarno (czyli slabo). Dużo (większość) popękało, dosłownie eksplodowały jak popcorn.
Te, ktore znalazłam całe, tym razem nawlekę na drut i wypalę jeszcze raz.
#diy

Zaloguj się aby komentować
Kiedyś pisałam o tym, że powszechnie uważa się mięso zwierząt roślinożernych za dobre źródło witaminy B12 - co jest często używane jako argument przeciwko diecie wegetariańskiej. Jednak witamina B12 w mięsie krowy nie istnieje tam dlatego, że jest przez organizm krowy wytwarzana. Witaminę B12 wytwarzają mikroorganizmy żyjące w jej układzie pokarmowym, fermentujące zjedzoną przez nią paszę. W przypadku przemysłowej hodowli i karmienia gotową paszą, witamina B12 jest dodawana jako suplement. Mięso krowy jest zatem de facto tylko nośnikiem tej witaminy. Jeśli chodzi o zapotrzebowanie na B12, z powodzeniem można pominąć część z hodowaniem i zabijaniem krowy i tak samo jak krowy hodowlane, po prostu brać suplement.
Identycznie ma się sprawa z kwasami Omega-3 (EPA/DHA). Powszechnie uważa się ryby za doskonałe źródło tych składników odżywczych. Jednak, podobnie jak organizm krowy nie wytwarza witaminy B12, tak samo organizmy ryb nie wytwarzają kwasów Omega-3. Znów - ryba jest tutaj tylko nośnikiem. W organizmie ryby kumulują się EPA i DHA, wytworzone przez morskie mikroalgi i fitoplankton, którymi żywią się te ryby (a także w organizmach ryb drapieżnych, żywiących się rybami i innymi organizmami żywiącymi się algami i planktonem).
EPA i DHA stanowią między innymi podstawowy budulec naszego mózgu, co oznacza, że część zawartości twojej i mojej czaszki została kiedyś zsyntezowana przez małe organizmy żyjące w morzu.
Fakt, że pierwotnym źródłem EPA/DHA na świecie są organizmy morskie pokazuje, że mimo tego, że wyszliśmy na ląd setki milionów lat temu, nadal niezbędną do naszego istnienia część łańcucha pokarmowego stanowi morze. Źródła Omega-3 z roślin lądowych dostarczają jedynie ALA, który musi zostać skonwertowany do EPA/DHA przez nasz organizm i którego konwersja jest bardzo niska (1-10%).
#dieta #ciekawostki
@GazelkaFarelka jako zdecydowany mięsożerca, twierdzę, że jem mięso bo mi smakuję i jako dodatek do diety jest ok. Ale wiem, też, że potrafi szkodzić. I to w sumie też jest ciekawe, że jako ludzie mieliśmy jako tako w ustawieniach fabrycznych, że np częste jedzenie ziemniaków przez Europejczyków nie wpływa źle na organizm, chociaż warzywo znamy stosunkowo krótko a już mięsa, są szkodliwe, chociaż u nas jadło się je od dawna (wiadomo w mniejszej ilości). A każdemu kto twierdzi, że mięso jest mega zdrowe, polecam podagrę na pół dnia xD
Zaloguj się aby komentować
Przyswajanie suplementów Omega-3 (EPA i DHA) w zależności od formy suplementu oraz posiłku, z jakim jest przyjmowany.
#dieta #ciekawostki

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
382 + 1 = 383
Tytuł: Noc w Roxbury (PL Odlotowy Duet)
Rok produkcji: 1998
Kategoria: Komedia
Reżyseria: John Fortenberry Amy Heckerling
Czas trwania: 81 min
Ocena: 8/10
Trudno w to uwierzyć, bo filmik z Jimem Carreyem to już klasyka, a chyba każdy człowiek na tej planecie zaczyna machać głową w samochodzie, słysząc w radio "What Is Love" - to nigdy nie oglądałam tego klasycznego arcydzieła. Ostatnio zatem nadrobiłam zaległości w temacie kultury.
Bohaterami filmu są dwaj głupkowaci bracia, dla których sensem życia jest chodzenie wieczorem po pubach i wyrywanie panienek, co średnio (delikatnie mówiąc) im wychodzi. Film to jedna z wielu perełek głupkowatych komedii z przełomu lat '90 i '00. Kiedyś to były filmy, teraz to nie ma filmów. Teraz już takich nie robią. Daję approve.
P.S. W filmie wcale nie występuje Jim Carrey XD
#filmmeter
Zaloguj się aby komentować
Jak lubię Dino, tak przykro mi to mówić - sadzonki drzewek owocowych są fatalne. Dziś wykopałam dwa drzewka posadzone w zeszłym roku. Wykopałam to brzmi dumnie, pewnie bym je wyciągnęła gołymi rękami. Praktycznie nie ma w nich korzenia, tak jak kupiłam w zeszłym roku - taki spróchniały korzeń wyciągnęłam, smutne kawałki długości palców u rąk. O dziwo jeszcze były żywe, jakoś cały rok przepękały ale już dychawiczne, widać było, ze nie mają juz siły ruszyć. Szkoda kasy i roboty, szkoda roku przez który inne drzewko mogłoby w tym miejscu ukorzenić się i rosnąć.
Posadziłam na ich miejscu zamówione od jednego typa z allegro, te to przyszły z solidnym korzeniem z mnóstwem małych. Kupowałam u niego w zeszłym roku i sadzonki od niego rosną.
#ogrodnictwo


Zaloguj się aby komentować