Dzień dobry, z tej strony Sowen Dziwen, a to moje oficjalne ogłoszenie. Nie, tym razem nie matrymonialne. Serio.
Dzisiaj zostałem dotknięty przez @bojowonastawionaowca i założyłem oficjalną - pobłogosławioną przez administratora (tak naprawdę to nie, chyba, że @kris potwierdzi) - hejto ligę fantasy ekstraklasy, czyli najlepszej ligii na świecie - w swojej kategorii upośledzenia. Dzięki niej każdego tygodnia będziemy mogli sami na swoich barkach dźwigać jarzmo kompromitacji. Dlatego, że to robimy i dlatego, że jesteśmy w tym kiepscy.
Tak więc, jeżeli chcesz kompromitować się z nami i przeżywać niesamowite emocje, gdy Wojtuszek jednak zdecyduje nie wykopywać w auty, a Rosołek będzie zdobywał króla strzelców, zapraszam serdecznie.
Co musisz zrobić? Jak już odhaczysz obowiązkową wizytę u specjalisty, to zaloguj się tutaj:
Jak to zrobisz, pojawi się opcja stworzenia własnej drużyny, a wydać możesz tylko tyle punktów, ile pokazuje, w prawym, górnym rogu, czyli chyba 30. Po wszystkim ustaw taktykę, wybierz kapitana i wice kapitana, którzy będą zdobywać więcej punktów, niż reszta drużyny w przypadku pozytywnych występów i zatwierdź zmiany. Po wszystkim wejdź tutaj:
Na dole powinno znajdować się okno "DOŁĄCZANIE DO LIGI ZAMKNIĘTEJ" tam podaj kod: f2ffe940 tak, by wyglądało to jak na screenie niżej. Dołącz i gotowe. Jesteś w elitarnej grupie ludzi nieposiadających gustu i smaku.
RadomiakSpadnie - to ja,
GorzejByćNieMoże - to owca.
@zachlapany_szczypior - może, może, może? xD
A no i zaznaczyłem opcję, że każdy może mieć tylko jedną drużynę w lidze.
------------
Przed każdą nową kolejką w fantasy można dokonywać transferów, z których jeden jest za darmo - bez utraty punktów - a każdy kolejny będzie oznaczał karę punktową odejmowaną od wyniku drużyny w przyszłej kolejce.
------------
#ekstraklasa #pilkanozna #samogeste #samogesteextra #fantasyekstraklasa < tu mamy tag "zabawy" xD
Serce podpowiada "weź Zrélaka, to dzik", ale jednak grajo z machiną Papszuna w pierwszej kolejce. XD
Bawi się ktoś w Fantasy Ekstraklasę? U mnie klasycznie drużyna "Radomiak Spadnie" jak co sezon skończy na szarym końcu typerów. Dobrze, że się nie bawię w bukmacherkę, bo bym płynął finansowo. XD
W nawiązaniu do TEJ próby wybielenia swojego nicku, musiały powstać specjalne #perypetiedziwena . Moi drodzy. Wiele wycierpieliśmy jako społeczność. @entropy_ i jego kolorki rang? Powiadomienia? To wszystko nic, bo panoszy się tu bezkarny nielot. Jeżeli uważacie, że co, jak co, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie, to koniec z tym! Piorunować @pingWIN aż zaboli! XD
@Dziwen @pingWIN żyje w wyparciu. Niby tak nie chce tego guru i różu z nim związanego ale im bliżej tym więcej komentarzy i bardziej pirunogenny kontent postuje ʕ•ᴥ•ʔ
Aż brak mi słów. Wczoraj dotarłem do sceny z tą muzyką i stary chłop miał łzy w oczach. Nie będę rzucał spoilerami, bo chciałbym, żeby każdy to sam zobaczył, no ale wow. Niby zwykła historia, a przez to, jak jest pokazana, topi serce. ( #deathstranding2 )
Z cyklu "trolling, którego i tak nikt nie zobaczy, poza wkurzonym @entropy_ ". xD
Kolega entropy zapomniał o społeczności i poprosił pewnego anonimowego moderatora o przeniesienie do "Ciekawoski". Popełnia literówkę, a że prawo, to prawo, dostaje to, co chciał. Anonimowy grafik zostaje poproszony o wykonanie okolicznościowego banerka na społeczność. Historia działa się na naszych oczach. xD
Dostarczasz sobie paczuszki pokonując trudny teren. Kucasz na chwilkę, by Sam mógł odpocząć patrząc na odległe miasto. W tle zaczyna grać any love of any kind . Coś niesamowitego. Zwłaszcza po pierwszych tragediach jakie miały miejsce w tej grze.
Niby heheszki - o ile dodał się obrazek - ale jednak dzisiaj mocna akcja. Gdyby ktoś nie wiedział, hejto się posypało przy próbie poprawy działania powiadomień, chyba.
To, co u mnie obecnie nie działa w ogóle to edytor wpisów. Ten tutaj wysyłam z łaską pańską, bo w 99% przypadków zwyczajnie zostaję wylogowany po minucie czekania na edytor na stronce hejto. Dodatkowo mam co jakiś czas klasyczne "Coś poszło nie tak" w dolnym rogu ekranu, które sugeruje, że jakieś powiadomienie nie działa. Powiadomienia się nie ładują, czasem awatar się nie ładuje i nie mogę piorunować niektórych osób, choć przy niektórych wszystko działa normalnie. Jeżeli macie podobie, to cóż. Trzeba czekać, aż skończą się testy na produkcji. Miłego dnia! xD
@koszotorobur swoją drogą odpaliłem wczoraj tę grę na quality modzie i przez pierwsze kilka minut myślałem, że to film kręcony na jakieś pustyni. Szczena opada, jak oni to zaprojektowali. Szkoda, że trzeba grać na performance, bo 30 klatek to już dla mnie sporo za mało. XD
Tak sobie słucham kolejnych wywiadów i filmików o Ferrari w Le Mans i nie potrafię pojąć jak ten brand może mieć tak znakomicie zorganizowany team w hypercarach, a od lat nie potrafi praktycznie nic zbudować w F1. Mają kierowców, mają dobry pomysł na bolid, a zawodzi to, co w Le Mans i WEC'u jest ich największą bronią, czyli strategia i organizacja.
No i tak, obecny Le Mans wygrali mimo delikatnie wolniejszego samochodu, bo to Porsche rozwijało większe prędkości i chyba na końcu mieli też najszybsze okrążenie. Po prostu mieli gorszą strategię od Ferrari. W WEC'u obecnie deklasują stawkę mając 171 pkt z 2 samochodów [samochód Roberta się nie liczy do ich punktów], a kolejna na liście Toyota ma ich 95 (mamy połowę sezonu).
Bo F1 jest dużo większe niż WEC. Wielkie pieniądze, dużo większa oglądalność, a więc i zarząd często się pcha z łapami aby ręcznie sterować czymś na czym się nie zna i wiele decyzji jest politycznych i pod publikę. Jak to Fred ostatnio powiedział między wierszami, przez te wszystkie lata tylko jedna rzecz się w Ferrari nie zmieniła, zarząd. Przecież tam jest tak gigantyczna presja, jak na dnie Rowu Mariańskiego. Status legendy F1, ikona Włoch, wieczne zmiany na wszystkich stanowiskach w zespole, każdy nowy szef to nowa wizja i nowi ludzie, brak ciągłości takiej wizji. Wszyscy się boją podejmować ryzykowne decyzje bo można za to polecieć za brame. Często się też czyta, że w Ferrari są problemy w komunikacji pomiędzy poszczególnymi działami zespołu, wszystko się do kupy składa w to co mamy od lat. A w WEC? Mniejsze pieniądze, dużo mniejsze regulacje techniczne a więc i większa elastyczność, luźniejszy kalendarz, nie jest to seria na świeczniku a więc decyzje podejmuje zespół a nie jakiś bakłażan z Maranello przez telefon.
DLACZEGO TYRANOZAURY MIAŁY TAK MAŁE ŁAPKI? [8 minut]
To nie ewolucyjna pomyłka, tylko skutek milionów lat zmian. A ich sens - jeśli w ogóle był - pozostaje zagadką.
Każde dziecko wie trzy rzeczy o Tyranozaurze: był ogromny, był straszny, i miał śmiesznie małe rączki. Ten król późnej kredy dominował tereny dzisiejszych zachodnich Stanów Zjednoczonych między 68 a 66 milionów lat temu i był największym lądowym drapieżnikiem swojego czasu. Ale mimo przerażającej reputacji, posiadał cechę, która od dekad bawi naukowców i dzieci - miniaturowe, dwupalczaste przednie kończyny, które miały zaledwie ułamek długości tylnych nóg i były pewnie tylko trochę większe od rąk przeciętnego człowieka. Dlaczego? I czemu ich w ogóle nie stracił, skoro były aż tak małe? Dla uproszczenia bedę nazywał tego dinozaura T. Rexem, tak jak prezenter w tym filmiku.
Od Guanlonga do Raptorexa
Najdawniejsi przodkowie T. Rexa - jak prosauropody z triasu - mieli przednie kończyny tak długie jak tylne. Ale z czasem zaczęli chodzić na dwóch nogach, a ręce zostały "uwolnione" do pełnienia innych funkcji. W wielu liniach ewolucyjnych drapieżnych dinozaurów ręce zakończone pazurami służyły do ataku. Ale w jednej z nich - Tyrannosauroidea - coś poszło inaczej, bo te zaczęły używać głównie szczęk. 150 milionów lat temu żył Guanlong, niewielki tyranozaur z Chin, który miał długie przedramiona i małą głowę. 25 milionów lat później pojawił się równie mały - około metr wysokości - Raptorex, o znacznie większej głowie i znacznie krótszych ramionach - wyglądał jak miniaturowy T. rex i był zapowiedzią tego, co miało nadejść. Przez 90 milionów lat w tej linii ewolucyjnej głowy robiły się coraz większe, a ręce coraz mniejsze. Gdy przyszedł czas na Tyrannosaurusa, jego czaszka była nie tylko ogromna, ale też uzbrojona w szczęki, które potrafiły miażdżyć kości z siłą do 57 000 niutonów (taki ziomek miażdżył kości jak zapałki). Przy takim arsenale pazury przestały być potrzebne. Co więcej, mogły wręcz przeszkadzać. Dinozaury nie musiały balansować rękami jak ludzie podczas biegu, bo to ich długie ogony działały jak przeciwwaga. Mniejsze ręce mogły więc po prostu ułatwiać poruszanie się. I faktycznie - wiele skamielin przedstawia tyranozaury z ramionami przyciśniętymi do tułowia, co pasuje do ich budowy mięśni i kości. Co ciekawe, wiemy też, że nie mogły obracać nadgarstków w dół - więc jeśli ktoś naśladuje T. Rexa z rękami skierowanymi w dół, robi to źle. Ręce były złożone jak do modlitwy, skierowane ku sobie.
Miłość, walka, czy ewolucyjna pozostałość?
Skoro te rączki były takie bezużyteczne, czemu ewolucja się ich nie pozbyła? Długo sądzono, że są po prostu szczątkową pozostałością - jak ogon u człowieka. Ale dobrze zachowane skamieniałości pokazały, że ramiona T. Rexa miały mięśnie i były zdolne do ruchu. Może nie były silne, ale działały. Pojawiły się więc teorie. Jedna z najczęstszych mówi, że ręce służyły do… przytulania. Dosłownie. Ruch zwany addukcją - czyli zbliżanie kończyn do siebie - był u T. Rexa całkiem sprawny. Może więc samiec chwytał samicę podczas godów? Może "ramiona miłości" były niezbędne, by nie spaść w kluczowym momencie. Inna hipoteza sugeruje funkcję bojową - krótkie, ale umięśnione kończyny zakończone pazurami mogły ranić ofiarę wspomagając atak szczęk. Albo były formą "śmiertelnego uścisku", podczas którego tyranozaur wbijał zęby, ale jednocześnie unieruchamiał zdobycz. Tyle że… pazury były malutkie - mniejsze niż jeden z jego zębów. To raczej wsparcie niż broń. I tak naprawdę - jest też opcja, że ręce nie służyły do niczego. Czasem ewolucja zostawia po sobie ślady, które nie mają sensu same w sobie. Takie "spandrele", czyli produkt uboczny zmian, które zaszły gdzie indziej. Może, gdyby nie wyginęły, przyszłe tyranozaury pozbyłyby się ich zupełnie?
Na dziś jednak nie wiemy. Może kiedyś znajdziemy skamielinę z ofiarą, która ma ślady po tych pazurach. Albo - co byłoby rewelacyjne - skamielinę z dwoma tyranozaurami w trakcie kopulacji. Dopóki czegoś takiego nie wykopiemy, na ten moment możemy tylko zgadywać.
W ramach ciekawostki, z takich najnowszych propozycji w kwestii skrócenia ramion u T. Rexów pojawiła się hipoteza która sugeruje bardziej grupową funkcję. Gdy kilka Tyranozaurów ucztowało przy jednej ofierze, posiadanie długich rąk mogło ułatwiać odgryzienie ich przez innego Tyranozaura, co nie jest raczej niczym przyjemnym.
Postanowiłem streszczać te filmiki, choć nadal warto obejrzeć, jak zainteresuje was taki temat, bo tam są grafiki.