Myślę że to już. W Chinach jest krach, nie sądzę żeby Ameryce się udało. Trump i cała jego klika właśnie dostali wilczy bilet. Miliarderzy dostali po nosie. Jeśli nie teraz to nigdy. Zostało im jeszcze 2 miesiące żeby się nakraść, ale rynek wycenia przyszłość. #gielda #polityka
Kilka lat temu pracowałem w biurze stacjonarnie. Pamiętam takie dziwne czasy, że do pracy chodziło się do biura, tam byli różni ludzie i trzeba było mieć z nimi różne interakcje. Jedna z interakcji, jakie miałem z żywymi ludźmi w biurze, to były żarty. Żarty były różne. Jeden z żartów polegał na tym, że jak ktoś nie zablokował komputera, to trzeba było mu zrobić jakiś głupi wybryk – na przykład napisać, że zapraszam na ciasto cały dział, albo napisać losowej osobie z listy, że się ją kocha.Anyway, postanowiłem ten żart odwrócić. Pobrałem z internetu zdjęcie kolegi, wstawiłem jego oblicze w różowe serduszko i ustawiłem sobie na tapecie. Zostawiłem też otwartą przeglądarkę, a w wyszukiwarce wpisałem prompt: „gołe zdjęcia Maćka” – tak zrobiłem żart, bo ten kolega miał na imię Maciej. Zanim odszedłem od komputera, napisałem do drugiego kolegi, że zostawiam odblokowany komputer, i stanąłem za drzwiami.
Kolega, tylko jak wyszedłem, od razu powiedział na głos, że nie zablokowałem komputera. Na co Maciek, bez chwili namysłu, szybko podszedł do mojego stanowiska i zobaczył tam swoją podobiznę oraz frazę wpisaną w wyszukiwarkę. Kiedy Maciej wpatrywał się zdziwiony w ekran – co go skonsternowało – poczuł na swoim ramieniu moją dłoń. Zapytałem go delikatnie i pieszczotliwie, czego tam szuka. Mina Maćka była bezcenna. Zapanowała chwila ciszy. Żart się udał, a Maciek nigdy więcej nie podchodził już do mojego komputera. A jak jadł banana w kuchni, zawsze patrzył mi głęboko w oczy. Ale ja rozumiałem, że to gra w cykora i przegrywa ten, kto pierwszy odwróci wzrok. #heheszki #chwalesie
Z okazji Święta zmarłych, pociesza mnie myśl że z mojego ciała na koniec kiedy nie zostanie nic poza prostymi związkami organicznymi, zapewne rozpuszczonymi w glebie. W procesie rozkładu ciała na końcu zostają proste cząsteczki głównie związki azotu i węgiel. Po 20 latach w ziemi, bardzo często nie zostaje po nas nawet plama. Często nawet kości, ale najczęściej zostają zęby bo szkliwo to najtwardsza substancja w naszym organizmie. Kości jeśli stracą wodę do tracą giętkość a z uwagi na skład chemiczny może dojść do fosylizacji, w odpowiednich warunkach. Po prostu piękno natury, wszystko wraca do ziemi, tam skąd przyszło. Jest w tym porządek, przyroda nic nie zmarnuje. Nie wiem jak was ale mnie to pokrzepia że nie pozostanie po nas nawet ślad. A po jakimś czasie, kiedy ostatni ludzie o nas zapomną, będzie zupełnie tak jak byśmy nigdy nie istnieli... I to jest piękne... #rozkminy
Na mnie patrza jak ja psychola kotrym jesten jak mowie ze nie chce grobu tylko wyjsc kiedys w gory i nie wrocic, robaki mnie zjedza i zostana zjedzone przez pajaki a te przez ptaki potem kunu itp itd wilki rozniasa moje kosci po majestatycznych miejscach a w pajeczynach i trajektoriach lotu sikorek zostanie troche mnie.
Ostatnio jestem coraz bardziej spokojny. Bałem się tego całego AI ale im dłużej z tym pracuje tym lepiej rozumiem te technologie. Nie chce się z wami spierać co tak na prawdę może a co nie. Ale na ten moment widzę że nie jest to technologia idealna. Są pewne problemy których nie da się łatwo rozwiązać, a szykuje się krach. Może i eldorado dla programistów się skończyło. Ale otwierają się nowe drogi. Trzeba będzie z nich korzystać. Po to robię swój projekt. Żeby mieć coś swojego w tym całym bogatym świecie oprogramowania i najważniejsze jest to co udaje mi się udowodnić. Że jeden człowiek, który dobrze tym zarządza jest w stanie zbudować coś na prawdę skomplikowanego i dużego, zamiast zespołu ludzi. Co to przyniesie? Nie wiem? Nikt nie wie. Myślę że z głodu nie umrę. Po prostu świat staje się ciekawszy. Msuismy zrobić kilka rzeczy. Po pierwsze, musimy przetrwać kryzys. Po drugie, musimy się dostosować do nowych warunków. A po trzecie i najtrudniejsze, musimy zachować spokój w tej całej burzliwej i ekscytującej sytuacji. Ja przede wszystkim nie mogę dać się sam sobie wykończyć bo mógłbym w tym siedzieć bez końca, jeden dzień siedziałem ciągiem przez 15h. Spokojnie, róbcie sobie swoje projekty, uczcie się z tego korzystać. Możecie sobie robić mody do gier, albo coś poważniejszego. Korzystajcie puki jeszcze jest to tanie. Później będzie drożej a eksperymenty będą drogo kosztować, dzisiaj są to relatywnie tanie rzeczy. Cieszę się ze swojego projektu. Cieszę, się że mi się udaje technicznie go dociągnąć i działa. A czy biznesowo się uda? Nie wiem. Ale czy to teraz jest najważniejsze? Raczej średnio, ale tego co się nauczyłem i wniosków jakie wyciągnąłem, nikt ani nic mi nie odbierze. Jeśli trzeba będzie to wrócę do branży, ale z dużo bogatszym doświadczeniem. Spokojnie do końca roku będę sobie pracował nad tym projektem i następnym. To mój czas. Kolejny projekt... już myślałem że z wiekiem czas eksperymentów się skończył, a tu proszę, w spokoju bez presji, po raz kolejny mogę coś stworzyć bo lubię... Bo chce wypracować nowe metody tworzenia oprogramowania i po prostu to robię. Bo to sprawia mi przyjemność. Jeszcze kilka miesięcy dobrej zabawy. A co potem to się zobaczy.... #dexterslaboratory #programowanie
@DexterFromLab a nie przejmujesz się tym, ze dzień po publikacji Twojego projektu powstanie setka klonów "claude zrób to samo" za niższą cenę lub darmowe? Bo tak wygląda obecnie biznes zarowno dla gigantów (Artcraft masowo wrzucajacy klony Adobe) jak i normikow (Steam fest pokazał ze ilość bewstydnych klonów chwytliwych pomysłów jest wieksza niz kiedykolwiek)
Ja mam teraz podobnie, ale niestety jestem też świadomy, że masa ludzi robi dokładnie to samo. Project manager, z którym kiedyś pracowałem i był bardzo słabym PMem, teraz wystartował jakieś dwa swoje projekty z AI. Kolega z pracy, który właśnie został zwolniony, tworzy (dość żałośnie prostą) grę komputerową i liczy na kokosy na Steam. Wydaje mi się, że dużo ludzi ma naiwne oczekiwania, że teraz skoro mogą szybko zrobić prawie dowolną aplikację/grę, to za chwilę osiągną sukces. Niestety to było bardzo trudne nawet przed erą AI, a teraz przy zalewie oprogramowania jeszcze ciężej będzie się przebić. Nadal uważam, że warto robić te projekty, choćby po to żeby ćwiczyć projektowanie aplikacji/gier, ale nie warto robić sobie wielkich nadziei jeśli nie ma się dużych środków/ugruntowanej pozycji/doświadczenia w biznesie/marketingu.
Hej, podzielę się z wami moimi wrażeniami po 2 miesiącach pracy nad projektem. Wiecie, jak jest? Trochę ciężko. Generalnie mój problem jest taki, że ja lubię dopracowywać szczegóły, pastwić się nad czymś, żeby było prawie idealnie, ale staram się zmienić podejście na „wystarczająco dobrze”.
To jest tak, że lubię nad tym pracować, sprawia mi przyjemność siadanie do tego projektu. Jest skończony w 70–80% na ten moment. Kosztowało mnie to dużo pracy, trochę pieniędzy na te abonamenty. Aczkolwiek nie żałuję. Miałem problemy techniczne, ale o tym napiszę na końcu — dłuższa wersja dla chętnych. Kręciłem się w kółko, wiedziałem, że należy wykonać pracę dookoła, zadbać o fundament. Musiałem nauczyć się pracować efektywnie. W korpo nie było to wymagane, bo kierunek w korpo jest taki, żeby wykonać polecenie przełożonego, bez względu na efekt. Inne podejście jest wręcz karane.
Natomiast tutaj musiałem skupić się na efektywności. Jak najkrótszą drogą dojść do zamierzonego celu. Ale jaki jest cel? Trzeba by go dobrze zdefiniować. Ja miałem z tym problem, bo ogólnie cel można zdefiniować dość łatwo, można wyobrazić sobie, co chcę osiągnąć na końcu. Ale co po drodze? Jakie problemy rozwiązać, co zrobić, żeby dojść do końca? Miałem problemy, ale ogarnąłem. Na usprawiedliwienie dodam, że zakładałem 2 lub 3 miesiące na projekt i właśnie mija drugi miesiąc. Natomiast włożyłem w to zdecydowanie więcej pracy i kosztowało mnie to więcej stresu, niż zakładałem. Bo chciałem to zrobić dobrze. Zbliżam się ku końcowi. MVP 1 było najtrudniejsze. Drugi cel jest w połowie, a trzeci zaraz za nim. Było ciężko, ale idę do przodu.
Dłuższa wersja dla wytrwałych:
Najpierw kręciłem się w kółko, zajęło mi to 2 tygodnie. Nie wiedziałem do końca, jak ma to wyglądać, zacząłem rzeźbić system, ale bez planu i ogólnej architektury. Agenci zrobili taki rozpierdol, że dałem sobie spokój. Próbowałem ustalić proces i zasady działania. Ustawiłem pierwszy system agentowy z podziałem na role i komunikacją. Działało częściowo, ale zapanował chaos. Wyciągnąłem wnioski, wywaliłem to do kosza i zacząłem od nowa.
Drugie podejście to już był znany kierunek. Wiedziałem, co chcę osiągnąć, ale nie wiedziałem do końca jak. Było kilka dróg. Kolega, który jest rzeczoznawcą, pokazał mi portal Emmersona, w którym kupuje dane. Postanowiłem iść tą drogą: własna baza danych, ale stabilna, zbieranie danych z kilku źródeł — z GUS-u, Geoportalu, skany lotnicze, bryły LOD. Brakowało powierzchni użytkowej przy większości domów, co uniemożliwiało szacowanie. Opracowałem kilka metod szacowania PU na podstawie różnych danych. Zadziałało. Jedna z metod była bardzo ciężka, głównie pod względem ilości danych. Dawała najlepsze wyniki, ale finalnie z niej zrezygnowałem, bo musiałbym zainwestować kupę pieniędzy w zarąbisty hosting lub własny serwer. To byłoby jakieś kilkanaście tysięcy złotych za serwer z dużą liczbą dysków. Lub drogi hosting, tylko po to, aby mieć lepsze oszacowanie i „fajniejsze” dane. Ale to byłoby 80% kosztów za 10% funkcjonalności. Więc finalnie to wywaliłem i zostawiłem uproszczone metody szacowania, bazujące na statystyce i lekkich danych.
Kryzys numer 2: codebase rośnie. Mam piękną architekturę, modularną, wszystko działa super, optymalnie, nie ma błędów, żadnych regresji. Ale komputer się grzeje. Liczyłem tempo pracy w zadaniach. Agent robił jedno zadanie, zajmowało mu ono zazwyczaj od 30 do 60 minut, rzadko czas był inny. Testy trwały początkowo 4 minuty, zoptymalizowane na maksa, baza testowa i fixtury na RAM-dysku. Problem zaczął się przy zadaniu numer 800 i 10 tysiącach testów jednostkowych, integracyjnych, regresyjnych. Zaczął się koszmar z tempem pracy. Praktycznie wszystko stanęło. Same testy zaczęły trwać 30 minut. System agentowy się zapychał... kolejka integracyjna rosła znacznie szybciej, niż byłem w stanie integrować zmiany.
Nie chciałem tracić jakości... ale chciałem utrzymać tempo pracy... Ufff, co tu zrobić? Zastosowałem metody integracyjne znane mi z dużych korporacji, gdzie zmian i paczek były dziesiątki, a kolejka integracyjna też ciągnęła się w nieskończoność. W skrócie: każda zmiana dostawała celowany zestaw testów, natomiast pełną integrację z kompletem testów przechodziła duża paczka, powiedzmy 50 zmian naraz... Uff, problem rozwiązany.
Mam teraz dobre tempo pracy, stosuję różne metody, żeby zaprzęgać tych EJAJÓW do pracy i idzie dobrze, ale miałem momenty kryzysowe, kiedy myślałem, żeby to wszystko rzucić w cholerę i dać se spokój.
Aczkolwiek to, co mam na ten moment, to nie jest nic, na czym da się zarobić. Są inne portale, które mają takie dane za darmo, takie jak Deweloperuch czy NaMapie. Mam to samo co oni, ale musiałem mieć tę bazę, żeby móc rozpocząć pracę nad właściwą wersją softu. I mam postanowienie, że się nie poddam i skończę to, co zacząłem, bo ja nie zostawiam pracy niedokończonej.
Może będę szukał roboty gdzieś na etacie, ale taki projekt podbija moje portfolio. Zdobyłem dzięki temu dużo doświadczenia i nie żałuję.
Następny projekt w kolejce to platforma do zarządzania produkcją i sprzedażą u kumpla w zakładzie produkcyjnym. Kończę więc powoli pracę nad mapacen.pl — mam nadzieję, że w kolejnym miesiącu — i biorę się za kolejną stronę, a od strony biznesowej MapaCen przejmuje mój wspólnik Tak to wygląda. Jeśli to przeczytałeś do końca, to zostaw komentarz i pochwal się, bo to duże osiągnięcie.
Kolejny etap pracy nad moim projektem – MapaCen, czyli mapą rzeczywistych cen transakcyjnych nieruchomości: https://mapacen.pl
Udało mi się zbudować wydajny silnik i bazę danych, które działają całkiem sprawnie. Dane pochodzą z publicznego Rejestru Cen Nieruchomości, więc widzicie prawdziwe ceny z zawartych transakcji, a nie ceny z ogłoszeń.
Udostępniam do wglądu pierwszą, uproszczoną wersję – bez rejestracji. Na start są Zielona Góra i okoliczne powiaty lubuskie: krośnieński, nowosolski, zielonogórski, żagański i żarski.
Co już działa:
- mapa i lista transakcji z wyszukiwarką: powiat → gmina → miejscowość → ulica,
- wersja mobilna – na razie w przeglądarce na telefonie, można chodzić po mapie i sprawdzać ceny. Docelowo chcę z tego zrobić aplikację na Androida.
Co dalej:
- niedługo pojawi się uproszczona wycena nieruchomości – przez jakiś czas zupełnie darmowa, do czasu ukończenia serwisu,
- pod spodem trwają prace nad mechanizmem wycen i budowaniem operatów szacunkowych dla rzeczoznawców,
- za jakiś czas dodam rejestrację – po zalogowaniu będzie można przeglądać więcej danych.
Bez konta zobaczycie transakcje dla wybranej ulicy albo mniejszej miejscowości czy gminy. Większe obszary są na razie ograniczone, bo całość działa na takim gównianym serwerku, ale starałem się, żeby w miarę możliwości wszystko działało płynnie i optymalnie. Rejestracji jeszcze nie ma, konta na razie zakładam ręcznie.
Większość pracy jest już zrobiona, choć część dalej jest ukryta – to, co zobaczycie na stronie głównej i mapie, pokazuje działanie silnika. To dwa miesiące mojej pracy: tworzenia koncepcji i rozumienia biznesu rzeczoznawstwa majątkowego. To, co widzicie, to MVP 1. Przede mną, jak szacuję, jeszcze miesiąc pracy, zanim wypełnię plany na MVP 2 i 3.
Piszcie w komentarzach, które powiaty was interesują – dodam je do kolejki, żebyście mogli zobaczyć ceny transakcyjne w swojej okolicy.
Zapraszam do oglądania strony i podglądania, za ile somsiad kupił ten garaż i skąd miał na to pieniążki :)
@DexterFromLab Zmień layery mapek - zaburzają czytelność, jest od groma fajnych tilesets. Popraw czyelność kropek z cenami - one się gubią, jeśli nie są zgrupowane. Takie szybkie uwagi.
Dziadek ma 94 lata. Nie bierze żadnych leków, jest pogodny, samodzielny i spokojnie chodzi sobie po domu i ogrodzie.
Dzisiaj byliśmy u niego z rodziną. Przywitał się z moją córeczką, wyściskał ją, uśmiechnięty, w dobrym humorze.
Przy stole wujek opowiada:
„Ja się nad dziadkiem nie rozczulam. Jak dziadek coś chce, to sam musi sobie poradzić. A jak pytam go, czy idzie się myć, to zawsze się dziwi, że to już środa”.
Na co dziadek, bez chwili zastanowienia:
„Jak była wojna, to byli tam tacy SS-mani. I oni byli gorsi niż ty!” xD
A kiedy wyjeżdżaliśmy, dziadek sam podszedł do okna i stał, machając nam na pożegnanie. #heheszki #czujedobrzeczlowiek
@DexterFromLab Mam wrażenie, że pokolenia przedwojennie to byli jacyś ubermenschen w porównaniu z powojennymi. Babuleńki co pamiętały wojnę to śmigały jak czołgi na bazar, na autobus, wszędzie. Jedynie do przychodni nie chodziły. A babcie urodzone już po wojnie to tylko jęczą, jak nawet paluszek boli to od razu do przychodni.
Dzisiaj kasa w Biedronce wywaliła Java Exception ze stack trace'em na ekranie. Oczywiście nie mogłem się powstrzymać i zacząłem czytać. XD
Czego się dowiedziałem? Oprogramowanie kas działa na Javie i Spring Boot. Do logowania wykorzystują Log4j, a frontend komunikuje się z lokalnym backendem.
Aplikacja wywaliła się prawdopodobnie dlatego, że próbowała uruchomić socket na porcie, który był już zajęty przez inny proces. W stack trace pojawił się też adres 0.0.0.0, co sugeruje próbę nasłuchiwania na wszystkich interfejsach sieciowych.
Zakładam, że kasy są podłączone do wewnętrznej sieci Biedronki, być może przez VPN. Nie wiadomo oczywiście, jak wygląda segmentacja sieci i czy jakiekolwiek usługi są dostępne z zewnątrz.
Ale sam fakt wyświetlenia pełnego stack trace'a na ekranie kasy jest ciekawy z punktu widzenia bezpieczeństwa. Przypadkowy klient dostaje informacje o technologiach, architekturze aplikacji i potencjalnych punktach wejścia.
Sama znajomość stacku nie oznacza jeszcze podatności, ale zdecydowanie ułatwia rozpoznanie systemu.
A ja chciałem tylko zapłacić za zakupy. XD Pani kasjerka powiedziała że jak już skończę tę wciągającą lektórę to mogę kliknąć OK żeby zamknąć okno xD
Ja kiedyś, już dawno temu, bawiłem się bankomatem. Działał na Windows 95 albo 98 I z jakiegoś powodu aplikacja bankomatu się wyłączyła. Można była dotykowo używać Windowsa, uruchomić pasjansa i IE xD Ale nie pamiętam czy internet działał. Pasjans działał.
Budowałem interfejsy które wyglądały jak AI slopy zanim to stało się modne. To dowód na to że modele uczyły się robić design ode mnie. Dlatego teraz to działa jak działa xD
Nie śpię, buduje system AI. Czujecie to? To jest ten moment kiedy AI jest na tyle inteligentne żeby przejąć część mojej pracy która polegała na poganianiu AI i sama siebie pilnuje.... W zasadzie moja rola teraz to pokazywanie palcem jak jakiś książę... Mówię... Zrób mi zamek... Kilku agentów wstaje, sami sobie układają plan. Ja tylko mówię, tu chce mieć komnatę a tam chce mieć sypialnie... A oni wstają i budują. Jedna uwaga. To nie jest takie proste. Trzeba mieć narzędzia które trzeba sobie samemu zbudować. Zbudowanie narzędzi kosztuje dużo czasu chociaż w zasadzie jest już coraz łatwiej bo narzędzia robią się same... #chwalesie #programowanie
Wiecie że ktoś odpisał do mnie na maila sprzed 2 lat? Wiecie kto? Tak zgadloscie! Robert Bernatowicz! Fundacja Nautilus! Ale nie Robert tylko asystentka i nie człowiek tylko AI xD ale w każdym razie milo że odpowiadają na maile. #chwalesie
Ciężko pracowałem przez ostatnie półtora miesiąca nad swoim projektem. Zbudowałem system który ma ceny transakcyjne z RCN - który pojawił się niedawno. Zbudowałem super stabilna bazę danych i narzędzia do jej uzupełniania i zbierania danych. Zbudowałem narzędzia do odczytu, przeliczania i łączenia tych danych z wielu źródeł żeby uzupełnić to czego brakuje dla prawidłowego szacunku. Mam za⁎⁎⁎⁎scie dużą bazę do szacunków z której będą już mogą korzystać rzeczoznawcy, biura nieruchomości a nawet banki... Jeśli zechcą. Niedługo uzupelnie system o wyceny i pełne operaty na bazie tych danych. Jak szacowałem że zbudowanie systemu zajmie mi 2 lub 3 miesiące to szacunki były idealne. Bo na razie strzelam że będę potrzebował jeszcze dokładnie tyle czasu. System jest wspaniały. Jeśli ktoś zajmuje się wycenami to zapraszam do testów. Będą też wyceny dla osób które np. szukają mieszkania, albo domu i będą chciały szybko sprawdzić ile ich dom jest wart. Wtedy system maksymalnie w 15 minut dokładnie policzy na podstawie skanów 3d, i cen transakcji i mniej więcej będzie wiadomo ile co jest warte. Myślę że taki raport wart jest 30 zł a z wyszczególnionum raportem nawet i 60. Będę mail to za 2 tygodnie. Jak by ktoś chciał protestować to zapraszam dam darmowy dostęp do danych #chwalesie #dexterslaboratory
Wczoraj były winogrona a dzisiaj mam to. Ciekawe co z tego wyjdzie. Na razie wyszedł sok, ale tak słodki że mało cukrzycy nie dostałem. Teraz mam sok z drożdzami winiarskimi. Czekam aż zacznie fermentację. Kupiłem drożdże suszone w sklepie ogrodniczo budowlanym Brico... Akurat mają dzial z asortymentem do przetworów. Z resztą ta butla też jest z Brico. #chwalesie
@DexterFromLab Myślałem, że jesteś mądrzejszy i nie pijesz alkoholu, a wychodzi, że sam go robisz, jak memcen, a szkalujesz tym postać Dextera. Później chodzisz po lekarzach po psychotropy i nie widzisz związku, to i nie dostrzeżesz, gdy staczać się będziesz jak Kazik i jak wchodzi się w spiralę uzależnienia nie tyle od alkoholu, co od leków. Nadal nie wiesz, jak na umysł działa alkohol? Masz szansę odpokutować, nie bagatelizować i dowiedzieć się o tym więcej.
Macie takie dni że macie wszystkiego dość? No ja mam tak coraz częściej. Mam ochotę spakować plecak i po prostu pójść przed siebie. Nie wiem jak miałbym teraz wrócić do pracy na etat. Jak nie wyjdzie mi z moim pomysłem to praca będzie jakąś straszną męką. Chyba że się zatrudnię gdzieś na statek, zabiorę się i tyle mnie widzieli. Nie wiem jak to wszystko spiąć. Projekt idzie mi dobrze, ale prywatnie nie układa się nic. Jest słabo. Ehhh...
Nie podbijajcie piorunami. Kto ma przeczytać ten przeczyta.
@DexterFromLab Wróciłem z tygodniowego urlopu, każdy dzień na zewnątrz, na powietrzu, pełne słońce, góry moje kochane
Wróciłem do mojego czcigodnego pracodawcy i ... i Cię rozumiem. Nie do tego człowiek został stworzony, nie do tego przystosowały go miliony lat ewolucji. Trzeba znaleźć sobie to własne miejsce, bliskich, przytulać się codziennie Idź wyściskaj dzieciaki, obejmij czule żonę
W najgorszych czasach to bardzo lubiłem spać. I wtedy się nauczyłem, że jak się człowiek prześpi, to się wszystko wydaje mniej poważne. Oczywiście to nie rozwiązuje problemu, nie chcę tez niczemu umniejszać. Ale dobrze się przespać nie zaszkodzi nigdy.