Pamiętam jak byłem młodszy (więc i głupszy), to rozwiązywałem testy IQ.
Teraz to reaguje "xD" na osoby przejmujące się nimi, krwa nie potrafimy zdefiniować, czym jest inteligencja w ogóle, a chcemy ją mniej-więcej oszacować 1 numerkiem. Fakt, jest silna pozytywna korelacja między IQ a inteligencją, ale to już kg w totalu dużo lepiej oddają siłę człowieka, niż test matematyczno-abstrakcyjno-językowy.
Ludzie z IQ poniżej 80 mają tendencję do nie rozumienia abstraktów typu "jak by się ktoś czuł gdybyś zabił jego bliskiego".
Wyobraźcie sobie, że to prawda.
https://www.datapandas.org/ranking/average-iq-by-country
Czyli jak jesteś niżej niż top 20%, to masz już problemy z ogarnianiem abstrakcji, a to co z tymi, co są niżej? Przecież oni powinni się zabijać o własne nogi żyjąc gorzej niż aborygeni.
No nie, po prostu oni nie są wyszkoleni w kontekstach i przypadkach, które te testy IQ mierzą. Zacytowanie zdanie ma sens w przypadku badania ludzi, którzy mimo obcowania X czasu w szkole czy gdzie indziej nadal nie przyswoili dobrze pewnych konceptów. Dlaczego nie przyswoili? Prawdopodobnie bo (mówiąc brutalnie) są lekko, albo mocniej, upośledzenie.
IQ w najlepszym razie to taki cień rzucany przez inteligencje, na bazie którego próbuje się opisywać "obiekt pierwotny".