edit: poprawiony wpis ze społecznością ustawioną. nie było jeszcze żadnych wierszy więc szybko podmieniłem. za zamieszanie przepraszam from the mountain
Złapało neta w jaskini więc podaje rymy na dzisiaj
Temat: sobotnie zamieszanie
Rymy: żaba - komu - gada - domu
Zasady chamsko skopiowane:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci
Ależ się ucieszyłem, że obecnej, LXXXVLIII edycji zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem będziemy układać nasze wytwory do wiersza mojego ulubionego sonecisty (soneciarza? – jak by nie było, to polecam zapoznać się z, jeśli nie twórczością , to przynajmniej tej twórczości obszernością ), pana Jana Stanisława Skorupskiego!
No a u nas, jak to u nas: przychodzę z kolejną odsłoną Cyklu Grudziądzkiego:
W życiu każdego człowieka są takie liczby, które ten umieszcza na kuponie Lotto. U mnie są to 6 i 9, bo mimo że jestem mentalnie dziadem, to kiedyś byłem młody, a młodości hołduję. Poza tym takie otwarcie w kartach zawsze daje układ. Są to 21 i 37, bo papież wielkim Polakiem był, a ja się wychowałem w internecie, więc tego już nie wymażę. Jest to także 88, bo był jeden człowiek, który chciał, by polskim dzieciom było lepiej! Jak słusznie zwrócił uwagę @ErwinoRommelo, edycja specjalna nastała.
Po drugie - naprawdę kupiłem sobie koszulkę do biegania. Buty już miałem. Ale koszulkę kupiłem wczoraj i wiecie co? Kupiłem nową rzecz, a ona przez noc zmieniła się w rzecz. Zostałem oszukany!! Wiecie, kto jeszcze został oszukany? Taaak, malarz Austriak - nie ma dowodów, że wiedział o holokauście.
Zatem pozwalam sobie rozpocząć XXCIIX ( ͡° ͜ʖ ͡°) (słownie: osiemdziesiątą ósmą) edycję bitwy #nasonety w kawiarni #zafirewallem. Tematem tej edycji jest oszustwo/zwodzenie/manipulacja szeroko rozumiana. Można też oszukać mnie i olać temat, ale wówczas chyba wpiszecie się w kanon, więc nie ma tak łatwo hehe. Chyba że naprawdę mnie oszukacie i naprawdę uciekniecie od tematu. Ale czy wówczas...? ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
Dodatkowo, z racji że edycja specjalna - tematem jest również to, jak oszukali tego jednego człowieka, który chciał, żeby polskim dzieciom było lepiej! Ale uwaga!! (poniżej)
Kryteria oceniania? Może pioruny, może widzimisie, ale uwaga (o tu właśnie) - każda wspominka o pewnym człowieku, który chciał, żeby polskim dzieciom było lepiej! oddala was od zaszczytu prowadzenia kolejnej edycji. Tak więc żeby nie było później pretensji!
A teraz gwóźdź programu, czyli sonet #diproposta, o którym prawie zapomniałem, żeby tu wrzucić xd wpisałem "sonet oszukali" w wyszukiwarkę i wyskoczył mi
Jan Stanisław Skorupski
Sonet o widmach strasznej zemsty
Polacy – im szybciej przejrzycie
że Was trefnisie oszukali
tym prędzej zemsta się oddali
uniknąć jej może zdążycie
jeśli nie to tych powiesicie
którzy Wam kłopotu nadali
raz już w Warszawie zadyndali
ci co nie grali należycie
sprawdźcie to jeśli nie wierzycie
prości ludzie światłych wieszali
tych co kraj zdradzili w zaszczycie
Święty Mędrzec w białym habicie
mierzy sprawiedliwość na szali
a Wy Go w Iraku gnębicie
Twierdza Ciszy, 16 marca 2004
Zasady, jak ktoś nie wie, o co chodzi:
czytasz uważnie posta, żeby nie było zaskoczenia
układasz sonet, gdzie twoje wersy rymują się z wersami sonetu di proposta, a dokładniej ostatnie słowa w twoich wersach z tymi pogrubionymi w propoście rymują się
potem go postujesz z odpowiednimi tagami i w społeczności, o której nie zapominasz, litości
I na bonusik, żeby pamiętać jeszcze o czymś innym - utwór.
Maszyna losujaca jest pusta, nastepuje zwolnienie blokady i......
#cybulionjestinny zaprasza na #rozdajo słoika kurek ! Oczywiscie kazdy kto juz otrzymal pake wie że jestem serio inny a zawartosc paczki czesto przeraża (naprzyklad kolegow w pracy @yerboholik ) zaskakuje ( jak @Westfield co o grzyby sie upomnial a dostał ciekawą wyprawke) czy śmieszy jak paki @skorpion czy @cebulaZrosolu
Zasady sa jasne - losowanie z komentarzy danych w ciagu najbliższych 24h. Ale, losować bedzie Mati a jak ja wiem to on lubi @pingWIN od kiedy zyskał range na g. XD ale nie mowmy hop zanim maszyna nie ruszy.
A co ma znalezc sie w komentarzu?
HAIKU w temacie Hejto, Owce, Zagłqda spoleczeństwa.
Zapraszam #zafirewallem do zabawy ale tez kazdego hejto ludka. Mamy piekna sobotę, idealna by walnąć pare słów o zagładzie społeczeństwa XD.
W połowie sierpnia w ogrodzie mojej babci zakwitły kosmosy. Nie wiadomo skąd się wzięły, podejrzewaliśmy, że może pojawiły się razem z Perseidami.
Rosły wysokie, a ich płatki miały niesamowicie głęboki ciemnogranatowy kolor.
Podmuchy wiatru uginały lekko ich główki, osypując wszystko gwiezdnym pyłem.
Pszczoły zawisały przy nich przez chwilę i zdezorientowane leciały dalej.
Babcia przyniosła sobie krzesełko z kuchni i co wieczór siadała ze swoimi kosmosami, żeby z nimi porozmawiać, gładziła pomarszczoną dłonią ciemne kwiaty i szeptała do nich, a one rosły, zajmując coraz więcej miejsca w ogrodzie.
Któregoś dnia babcia weszła w gęstwinę i już więcej stamtąd nie wyszła.
Wierzymy, że płynie gdzieś wśród gwiazd, a one szepczą do niej cichutko.
Zazdroszczę. Zazdroszczę Koleżance umiejętności zarysowania nastroju, uczucia czy czegoś tam jeszcze w tak zwięzły sposób. Ja chyba nie umiem, a bym chciał umieć.
Aż mi się przypomniał jeden z niewielu w sumie zapisanych na później wierszy z naszej kawiarni, wiersz świętej niestety pamięci kolei @em-te i te z tego wiersza słowa:
Rozpoczynając tydzień temu dobiegającą właśnie końca LXXXVII (słownie: 87) edycję naszej zabawy #nasonety w kawiarnii #zafirewallem napisałem, że to zrzędzenie (przez "ę" - literówka intencjonalna) losu sprawiło, że otwarcie jej (edycji) przypadło właśnie mnie w zaszczycie. Zrzędzenie to w osobie kolegi @George_Stark całkiem dosłownie nawet „zrzędło”, że wybrany przeze mnie utwór Odpowiedź, autorstwa pana Juliana Tuwima, utworem diproposta miał zaszczyt już być. I nawet była to prawda. Wiem, bo sprawdziłem. I wiem nawet, a wiedzą tą dla porządku się podzielę, że uprzednio wybrała go pani @KatieWee .
Szczęśliwie okazało się jednak, że konieczność ponownego rymowania do tego samego utworu zupełnie Państwu nie przeszkodziła, przez co Państwa odpowiedź na Odpowiedź była naprawdę pokaźna, choć mocno też skoncentrowana, bo w zaledwie kilku, a chcąc być dokładnym - w pięciu poetkach i poetach. W ten sposób zgrabnie przeszliśmy do cyferek.
A zatem krótka statystyka:
sonetów - sztuk 14 (szok!)
uczestników - sztuk 5, w tym pań - sztuk 2, panów - sztuk 3.
Jak łatwo policzyć daje to po dwa sonety na dzień i średnio po 2.8 sonetu na głowę. A skoro o głowach mowa, to prezentują się one następująco:
pani @moll - 1 sonet
pani @KatieWee - 1 sonet
pan @RogerThat - 3 sonety
pan @George_Stark - 8 sonetów (sic!)
i pan @fonfi, czyli ja - 1 sonet
Skoro formalności mamy za sobą, możemy przejść do tej ciekawszej części, czyli do przeglądu tygodnia. Zapraszam.
Nimf by @George_Stark ️14
Nikogo nie zaskoczę jeśli napiszę, że pierwszy ze swoim wytworem zgłosił się nasz kolega założyciel @George_Stark. Sonetem, którego tytuł (Nimf - przyp. red.) wbrew pozorom nie jest żadnym akronimem, kolega zwraca naszą uwagę na problem asymetrii w języku polskim. Zwraca jednak uwagę na ten aspekt asymetrii, który w szerokopojętych “massmediach” jest na co dzień pomijany, czyli na problem męskich odpowiedników nazw żeńskich - tak zwanych maskulinatywów. I chociaż obiema rękami podpisuję się pod wzbogacaniem języka, zarówno formami żeńskimi jak i męskimi, z których to język ten został tak bezkompromisowo w poprzednim stuleciu wykastrowany, to jednak forma reklamy, którą przyjął kolega budzi moje wątpliwości. No bo (skądinąd piękne) hasło “Ty – nowy duch Wisły, Ty – nimf bękart” może się jednak słabo prezentować na sztandarach.
NIMF (Natalia I Must Fuck) by @George_Stark ️11
Kiedy chwilę po pierwszym, pojawił się kolejny post kolegi @George_Stark z utworem o tym samym tytule, to przez chwilę pomyślałem, że nam się portal popsuł i już chciałem zwalać winę na pana @entropy_. A potem założyłem okulary i dostrzegłem tę subtelną, ale jakże znaczącą różnicę w wielkości liter. Co więcej, po zapoznaniu się z utworem (i wstępniakiem) ucieszyłem się, że mamy z autorem podobne skojarzenia (z rybami oczywiście), które wynikają zapewne z faktu odwiedzania tych samych zakątków internetów. I choć utwór obleśny, co skrzywieniem podczas odczytu potwierdziła moja małżonka (która pozdrawia, i która utwór kazała przeczytać sobie ponownie), to traktuje on o tęsknocie. O tęsknocie za miłością. Miłością fizyczną, ale jednak miłością. Na koniec okazuje się co prawda, że “Natalii nie ma – jest jej synonim. Natalii nie ma. Jest tylko ręka”, ale, Szanowny Kolego, mogę Cię pocieszyć, że nawet kiedy “Natalia” jest - obecna nie tylko jako synonim, ale nawet jako całkiem fizyczne i literalne ciało, to bardzo często i tak “Jest tylko ręka”.
Grubaski szczupłe marzenie by @moll ️12
Przyznam się Państwu szczerze, że po zapoznaniu się z tytułem utworu koleżanki @moll miałem niezły “mindfuck”. No bo jak to? Pani @moll, która (poza byciem poetką, matką na pełen etat, sroczką na błyszczące pióra, miłośniczką twórczości Pratchetta - generalnie kobietą renesansu) jest naszą nadworną hejto-kucharką pisze o odchudzaniu i diecie? Prawdziwy kucharz nie może być chudy. Takiemu kucharzowi nie można ufać. Taki kucharz to nie kucharz a zwykły przebieraniec. Zresztą popatrzmy na nasz największy skarb narodowy - pana Roberta Makłowicza. No jak by wyglądało to boskie ciało bez tego boskiego ciała? No na pewno nie wyglądałoby bosko. Dlatego kiedy już przeczytałem całość, a nie tylko tytuł, to nieco się uspokoiłem, bo autorka swoim utworem oddaje hołd zupełnie innej diecie. Diecie czekoladowej. Diecie chałeczkowej. Diecie przystrojonej kruszonką. Diecie pod którą - chociaż w przeciwieństwie do podmiotu lirycznego, brukselkę i owsiankę lubię - mogę się obiema rękami podpisać. Zatem zwracam się do Szanownej Koleżanki z apelem: proszę swoje krągłości pielęgnować i o nie dbać, a my czekamy na dietetyczne, czekoladowo-chałkowe przepisy na Przepiśniku .
Grubancypacja by @KatieWee ️12
Przede wszystkim mam nadzieję, że Szanowna Autorka nie ma mi za złe, że na potrzeby niniejszego podsumowania tytuł dla jej utworu (o którym sama autorka zapomniała) zapożyczyłem z tagów pod nim się znajdujących. Zaskakujące jest, że to kolejny, trzeci z rzędu sonet (jedno-wersowo wybrakowany, ale kto by się tam czepiał) traktujący o temacie wagi, bo i kolega @George_Stark w swoich marzeniach o Natalii o tym napisał (w pierwszym wersie nawet) i koleżanka @moll w utworze wspomnianym powyżej, a teraz pani @KatieWee. Czy Państwo się jakoś umówiliście?
Po pierwsze w stu procentach zgadzam się z manifestem autorki, co zdążyłem nawet na bieżąco wyrazić w komentarzach pod utworem, że samoakceptacja to podstawa, bo skoro najwięcej czasu spędza się z samą/samym sobą, to wypada się jednak lubić. Ale dodam jeszcze, że nie warto też marnować czasu na roztrząsanie tego jak oceniają nas i co o nas myślą inni. Zupełnie wystarczy, że oni już ten czas zmarnowali. A całkiem na koniec już, do słów autorki “przed waszą wizją piękna nie mam zamiaru klękać!” pozwolę sobie dodać, że prawdziwe piękno jest w tym, że każdy z nas jest inny. A co za tym idzie wszyscy jesteśmy piękni. A na pewno ja. I skromny też jestem…
Apel by @George_Stark ️8
Chociaż “Apel” kolegi @George_Stark (wiersz o tytule “Apel” dla jasności) zdobył w kończącej się edycji najmniejszą liczbę głosów, to jest to wiersz, który chyba najbardziej przypadł mi do gustu. A przypadł mi do gustu dlatego, że wyraża wszystko to, co ja chciałbym wyrazić i chociaż nie raz już próbowałem to ciągle czuję tego mojego wyrazu niedosyt. Nie wiem dlaczego, ale mam jakiś sentyment, żeby nie napisać uwielbienie, dla utworów (pisanych, śpiewanych, etc.) które są czymś na pograniczu modlitwy, rozmowy czy własnych porachunków z tym bytem, któremu nadajemy różne nazwy i imiona, i o istnieniu którego często mamy tak rozbieżne zdanie. Zważywszy na powyższe, pozwolę sobie z tego utworu “śmieszknąć” zaledwie troszkę i dlatego, chociaż najlepszym komentarzem dla niego byłoby po prostu “Amen!”, to napiszę “Enter!”
Bunt młodzieńca by @george_stark ️11
To, że pan @George_Stark jest ambitny, jest nam wszystkim wiadome. Żeby daleko nie szukać, to przez tę jego ambicję całe dzisiejsze popołudnie siedzę nad podsumowaniem. Osiem sonetów. OSIEM! Ale jakbyśmy przypadkiem mieli jeszcze jakieś wątpliwości, to teraz autor napisał to już wprost. Napisał w utworze Bunt młodzieńca, mniej więcej w tym miejscu: “Bo choćbym miał koło wymyślić na nowo, to ja chcę więcej niż pełny brzuszek”. Co prawda ze względu na wiek to ja swojego buntu młodzieńca raczej zbyt dokładnie nie pamiętam, ale już z uwagi na fakt posiadania syna, który właśnie dostał papier poświadczający jego dojrzałość, to powiem tyle, że dzisiejsza młodzież też ambicje ma. Tylko w tak szybko zmieniającym się świecie ciężko tej biednej młodzieży te ambicje skanalizować. A nam, starym prykom, ciężko ten fakt po prostu zrozumieć. Tak samo jak naszym rodzicom ciężko było zrozumieć nasze wybory bądź ich brak. Jak to mawiają - zapomniał wół jak cielęciem był. Proszę Państwa - trochę wiary w tę naszą przyszłość narodu.
22 września by @RogerThat ️7
Kolejny sonet, autorstwa kolegi @RogerThat zabiera nas na sesję psychoterapii, w której my, czytelnicy, występujemy w roli terapeuty. Podmiot liryczny, otwiera się przed nami i niczym karabin maszynowy, w kolejnych wersach odsłania nieodpartą potrzebę działania i czynu:
“Zaniedbać nie ma co, w głowie już mam jądrową
Eksplozję - zaraz tak wybuchnę, jak się nie ruszę,
Muszę coś, muszę szybko, cokolwiek, bo czas goni…”
I chociaż pacjent sprawia wrażenie rozemocjonowanego i pobudzonego to sam jednak przyznaje “nie ma tak, że się duszę”. A zatem diagnoza prosta - klasyczne ADHD.
I na tym moglibyśmy skończyć, ale jedna rzecz nie daje mi spokoju. A mianowicie spokoju nie daje mi tytuł. Tytuł, który pasuje to treści jak wół do karety. Bo nie dość, że wiersz jest o zaburzeniach psychicznych, to jeszcze w treści literalnie występuje sierpień a nie wrzesień: “Ledwie sierpień, a wyczerpałem butlę z animuszem”. Węsząc więc za jakimś ukrytym znaczeniem i wiedząc, że autor ma hopla na punkcie wydarzeń "codziennych" historycznych sprawdziłem co też takiego miało miejsce 22 września właśnie. Niestety nie do końca jestem w stanie zdecydować czy chodzi o
równonoc jesienną,
światowy dzień bez samochodu,
czy o kapitulację Lwowa przed Armią Czerwoną.
A może o Dzień Ćwiczenia Przed Lustrem Prośby o Podwyżkę Płacy?
Kolejny sonet jest chyba rebusem. Albo zagadką. Albo już sam nie wiem. Stąd też moja odpowiedź. Chociaż to taki raczej strzał na oślep. Wygląda na to, że nakręciwszy się do działania w poprzednim utworze, kolega autor pełen energii postanowił spożytkować jej trochę na pływalni, która jak przystało na szczyt letniego sezonu jest oczywiście zamknięta. No bo przecież po co komu otwarty basen latem? W każdym razie, skoro nagromadzonej w autorze energii nie udało się rozwodnić, to musiała ona znaleźć sobie zupełnie inne ujście. I ujście to znalazła w ekspresji artystycznej. A ściślej mówiąc w wierszu o “okrąglince”. Błagam niech mi ktoś wreszcie powie, o co chodzi z tą "okrąglinką", bo mnie ciekawość zabije. Mam tylko nadzieję, że nie chodzi o bajkę o Olinku Okrąglinku, zwłaszcza, że pan @RogerThat napisał, cytuję: “Droga okrąglinko, wjechać w ciebie się zmuszę”.
Nie chodzi, prawda? PRAWDA?!
Poszedłem se biegać by @RogerThat ️15
Kolejny utwór pana @RogerThat, który całkiem już utwierdza mnie w przekonaniu, że postawiona dwa sonety temu diagnoza - ADHD - jest całkiem trafna. Basen zamknięty, ekspresja artystyczna okazała się zbyt małym wydatkiem energetycznym, więc autor poszedł sobie pobiegać. Na szczęście, kiedy uczciwie przyznaje, “Że wyszedłem biegać, muszę mieć coś z głową” to dzięki utworowi “22 września” wiemy już, że przynajmniej na terapię uczęszcza. Generalnie utwór ten, podobnie jak “Apel” kolegi @George_Stark, jest bliski mojemu sercu, chociaż w zupełnie innym wymiarze. Takim bardziej cielesnym niż duchowym. Zwłaszcza w kwestii kwękających kolan.
Ale najbardziej przemawia do mnie zakończenie, w którym autor pisze “W tygodniu biega Dariusz, a ja biegam w święta”, chociaż jestem pewien, że chciał napisać “od święta”. Ja też biegam tylko od święta i do tego z samego rana, bo wtedy mam pewność, że już nic gorszego mnie w tym dniu nie spotka.
Przecież ja tego nie robię (ale lubię wyobrażać sobie) by @George_Stark ️11
To niestety widać. A widać mianowicie to, że Kolega faktycznie nigdy suszu nie palił. Bo gdzie po jednym buszku od razu safari. I to w dodatku ze słoniem. Różowym. Po jednym buszku, proszę ja Pana, to się dopiero ciepełko przyjemne zaczyna robić. Mrowienie w dłoniach i policzkach. Po drugim, ciepełko rozchodzi się po całym ciele. A dopiero po kolejnych państwo Gucwińscy zabierają nas w podróż. Wtedy to już nie tylko słoń, ale i myszki, a nawet cała menażeria.
Ale z narkotykami - wiadomo - trzeba ostrożnie. A z marihuaniną zwłaszcza. I nie, nie chodzi mi tu o możliwość uzależnienia się (chociaż trochę też), ale o skutki uboczne. Skutki skutkujące niekontrolowanym - najczęściej nocnym, a więc niezdrowym - plądrowaniem zawartości lodówki. I żeby nie było, to wszystko powyższe wiem oczywiście od kolegów (powiedział @fonfi, zagryzając o 22:00 lody waniliowe kiełbasą).
Z okrzykiem radosnym by @George_Stark ️9
No proszę - zagubiony u pani @KatieWee wers odnalazł się w kolejnym wytworze pana @George_Stark. Pewnie autor myślał, że jak napisze “rygor sonetowy złamałem, można dyskwalifikować” to wymiga się od podsumowania. Otóż nie tym razem.
A tym razem mamy znowu temat chorób, chociaż nie psychicznych. Tym razem autor opisuje nam typowe objawy schorzenia zwanego fachowo “intoxicatio alcoholica”. Objawy, do których poza pospolitym bólem głowy, wymiotami czy zgagą należy ten z grupy najbardziej dolegliwych, czyli “gęganie małżonki”. Co przypomniało mi, że do tej grupy dolegliwości należy też inny, równie irytujący, a mianowicie “tupot białych mew”, o którym śpiewał już [Wiesław Gołas w Kabarecie Dudek](https://www.youtube.com/watch?v=kusEq-FzXxQ ](https://www.youtube.com/watch?v=kusEq-FzXxQ ). Polecam koledze. Słuchaj i nie stękaj!
Historia pragnienia chwały, bogactwa, bohaterskich czynów.
Historia jakich wiele, niezależnie od czasów.
Historia spisana piękną anaforą, a nawet dwiema.
Historia nagle przerwana.
Pośród piwonii…
Czułość by @fonfi ️19
Pan @fonfi klasycznie i jak zwykle o żonie. Żeby ta biedna kobieta wiedziała co on o niej ludziom wypisuje. I jeszcze ta nieudolna imitacja stylu miłosnych liryków. To epatowanie “powietrzem”, “królową serca” czy “kwitnącą miłością”. Ale my dobrze już kolegę znamy i wiemy, że to tylko podpucha. Że już za chwilę, gdzieś tam na końcu, dostaniemy w twarz zwykłą, przyziemną i prozaiczną pointą. No i faktycznie. Tam “królowa” a tu “kup pół bochenka”. W każdym razie, jeśli dobrze odczytuję, to autor próbuje nam przekazać, że że prawdziwe uczucie mieści zarówno poezję, jak i listę zakupów. Ale to tylko moje subiektywne odczucie i mogę się oczywiście mylić…
A, jeszcze jeden! by @George_Stark ️9
Tak jak edycję otworzył tak ją też kolega @George_Stark zamyka. Zamyka ją utworem “A, jeszcze jeden!”. Dobrze, że tylko jeden.
Dla tych co nie czytali, to w dwóch wierszach pan @George_Stark chwali się, swoimi zakupami. Myszką i klawiaturą. Ten o myszce, pozwoliłem sobie ze względów formalnych bezczelnie zdyskwalifikować. Zresztą nie dość, że poprawnych tagów nie miał, to na dodatek znowu coś o gładzeniu i dotykaniu traktował.
Ten drugi, o klawiaturze, wymogi formalne już spełnił. Autor ustami podmiotu lirycznego (autor bardzo prosi, żeby pojęć tych nie mieszać) zastanawia się, czy w dobie wszechobecnej cyfryzacji pisanie na klawiaturze komputera ma duszę. Podejrzewam, że takie same rozterki mieli pierwsi użytkownicy maszyn do pisania. A ile każdy z nas dałby dzisiaj za to, żeby sobie powieść na takim Underwoodzie napisać. Albo chociaż nowelkę. Osobiście, Panie Kolego, uważam, że nieważne czym (byle piórem), a co się pisze. A piękno, o które Pan się tak martwi - jak zdążyłem już parę akapitów wyżej napisać - jest w nas wszystkich. Jest, niezależnie od jednostki, w której tego piękna objętość chce Pan podawać. Jak dla mnie to może być zarówno w litrach, kilogramach, bajtach czy nawet georgebajtach.
No dobrze, pora zakończyć podsumowanie, zanim @George_Stark kupi drukarkę i wymyśli, że o niej też napisze.
Zatem, bez przedłużania (niezły żart po 2500 słowach) przejdźmy do wyników.
Tydzień temu napisałem, że zwycięzcę wybierzemy na podstawie głosów. Oczywiście kolejne zrządzenie (tym razem przez “ą”) losu sprawiło, że mój własny utwór, całkiem bez sensu, tę największą liczbę głosów uzyskał. Jednak, żeby nie być posądzonym o nepotyzm, wielkodusznie zrzeknę się tego zaszczytu na rzecz kolejnego uczestnika. A kolejnym na podium (o ile nic nie pomieszałem) okazał się być pan @RogerThat ze swoim utworem Poszedłem se biegać. Dlatego teraz jemu przypadnie zaszczyt organizacji kolejnej, LXXXVIII (słownie: 88) edycji zabawy #nasonety w kawiarnii #zafirewallem.
Aha, z tego wszystkiego zupełnie zapomniałem serdecznie podziękować wszystkim uczestnikom zakończonej edycji. Tak więc, żeby nie było że cham ze mnie, to niniejszym bardzo serdecznie Paniom @moll i @KatieWee oraz Panom @RogerThat i @George_Stark dziękuję. Dostarczyliście mi Państwo wielu (dosłownie) godzin przedniej zabawy przy obcowaniu z Wami. To znaczy z Waszymi utworami.
Piękne podsumowanie! Nie pomyliłem się zarzędzając na Kolegę ten los!
Tyle rzeczy w nim, do których chciałbym się odnieść, a nie mam czasu! Napiszę więc może tylko, że aż musiałem sobie sprawdzić co oznacza słowo "anafora", bo mi się jakoś dziwnie z winem kojarzyło. Grecki błąd.
@George_Stark Przyznam się, że chociaż wiedziałem, że takie słowo opisujące zastosowany przez kolegę środek stylistyczny istnieje, to też musiałem sięgnąć do pamięci zewnętrznej.
W zestawie z myszką była też i klawiatura (albo to może myszka była w zestawie z klawiaturą?), i teraz, kiedy tak sobie siedzę przy tej klawiaturze, zastanawiam się – jak to ja – nad sprawą zupełnie nieistotną. Wątpliwość swoją zachciało mi się ubrać w słowa, więc oto proszę:
No historia, która stoi za tym wytworem powyższym jest taka, że naprawdę kupiłem sobie nową myszkę (bezprzewodową!). I naprawdę przyjemnie mi się ją naciska – ma jakieś takie bardzo miękkie guziki.
Dzisiaj jak wychodziłem lekko zgaszony z pracy, to naszła mnie chęć, żeby zadzwonić do żony. Zadzwonić z czystej potrzeby serca, żeby sobie z nią czułości wymienić. Jak pomyślałem, tak też zrobiłem. Ułożyłem sobie co żonie powiem, złapałem za telefon, zadzwoniłem i...
Czułość
Tyś mi powietrzem, bez Ciebie się duszę,
A świat tęczowych nabiera barw z Tobą,
Małżonko kochana, serca królowo...
Kwitnąca miłość tak pełna jest wzruszeń.
Lecz kiedy uczucie obrośnie już kurzem,
I bardziej niż sercem, przeżywasz je głową,
To miłość, co wczoraj pachniała różowo,
Dziś prozą nie wierszem pisze scenariusze.
I kiedy serce moje gorące jak prodiż,
A od płomiennych porównań głowa mi pęka,
By je w miłosny wiersz ubrać świerzbi już ręka,
Po pracy sobie myślę, do żony zadzwonię,
I tą poezją już chciałem zwrócić się do niej,
Ona mi rzekła: Weź chleb kup. Tak z pół bochenka...
Ja wiem, że w starożytnym Rzymie to było zupełnie inaczej niż tutaj napisałem. Ja wiem też, że próba przyłożenia naszej percepcji do zrozumienia perspektywy ludzi, którzy żyli nawet niekoniecznie aż dwa tysiące, ale nawet te trzydzieści lat temu zalatuje grubą naiwnością. No ale: to jest poezja, więc chyba mi wolno?
Po tych marihuanowych wyobrażeniach z wytworu poprzedniego zapragnąłem napisać o czymś, co było mi kiedyś zdecydowanie bliższe niż rzeczona wcześniej marihuana i wcale nie chodzi mi tutaj o żonę. Proszę bardzo (rygor sonetowy złamałem, można dyskwalifikować):
***
Z okrzykiem radosnym
– „No weź, nie przesadzaj: to tylko maluszek!
Rzec by można niemal: bezalkoholowo.
A więc nie wyskakuj mi tutaj z odmową –
to jak kot napłakał, to jak czapka gruszek.”
…
Bym rano poleżał, a tu wstawać muszę
i przeklinam wczoraj: – „Ty cholerna zgodo!”,
i przeklinam siebie: – „Ty boląca głowo!”.
I w kierunku kumpli też puszczam wianuszek:
no bo to przecież nie ja, a oni…
no bo tak sam z siebie, no to bym nie sięgał…
no bo małżonka zbyt głośno mi gęga…
…więc znów ruszam w miasto, wolny już od żony,
i choćbym się nie wiem jak tam, na mieście bronił,
Jakiś czas temu, zupełnie znienacka, uświadomiłem sobie, że nigdy w swoim życiu nie paliłem marihuany. Kiedy nie było można (choć były okazje), to trochę się bałem. Później, kiedy już mogłem (i też były okazje), to jakoś wcale nie czułem takiej potrzeby. Niemniej: roślina ta (z której między innymi można zrobić Sznurek; z tekstu tego wspaniałego utworu zaczerpnąłem zresztą tytuł wytworu swojego, który to tytuł stanowi parafrazę słów napisanych przez pana Piotra Bukartyka) zdaje się inspirować autorów wszelakich, czego świadectwo można znaleźć chociażby w kapitalnym utworze Psychoza monumentalnej moim zdaniem formacji Kaliber 44.
No i ja też zapragnąłem spróbować (coś takiego napisać):
***
Przecież ja tego nie robię (ale lubię wyobrażać sobie)
Kiedyś, w podstawówce, kumpel przyszedł z suszem.
Nagle się zrobiło wokół kolorowo,
nagle świat objawił mi się na różowo,
gdy w płuca wciągnąłem pierwszy suszu buszek.
Wyszedł z szafy nagle, wyszedł niby duszek.
Wyszedł prosto na mnie, więc: „Ahoj, Przygodo!”
I ja wtedy z szafy (a miałem wnękową),
wzorem pana Tella, wyciągnąłem kuszę.
I dawaj! – safari! Wśród różowych słoni!
Miast traperów: klapki, kapelusz-dżokejka.
Świetnie się bawiłem, lecz nagle, cholerka:
kumpel się ulotnił, mnie słoń zaczął gonić –
a ja? Kusza-wieszak? Jak mam się tym bronić?
Słoń mnie chwycił trąbą…
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - … a to był mój rękaw.
***
#nasonety
#zafirewallem
***
Swoją drogą, to pan Piotr Bukartyk, w książce Bukartyk. Fatalny przykład dla młodzieży (książce z facetem ze śrubą w d⁎⁎ie na okładce, jak sam pan Bukartyk o tej swojej autobiografii raczył był powiedzieć) przyznaje, że Joka (ten, który nawija w Psychozie) kiedyś przy jakiejś okazji go suszem częstował. Nie zdradza jednak, czy na tę propozycję się zgodził. (Tak mi się ta anegdota jakoś sama przypomniała, kiedy zobaczyłem jakie dwa – pozornie różne – utwory muzyczne we wstępie do tego wytworu swojego tam ze sobą mi się zestawiły.)
@Sweet_acc_pr0sa Ale mnie absolutnie nie jest z tego powodu smutno ani przykro. Nie trzeba mnie pocieszać. Stwierdzam po prostu fakt. Dość jednak, w moim przypadku, wydaje mi się, że zaskakujący. A przynajmniej zaskakujący mnie samego.
Mamy remis, ale pan @Statyczny_Stefek gdzieś nam zaginął, a ja też za chwilę nie bardzo będę dostępny, więc żeby Państwa nie trzymać w zawieszeniu dzisiejsze rymy sponsoruje mój tata - mam nadzieję, że pan @Statyczny_Stefek mi tę samowolkę wybaczy. Zapraszamy.
Przez urlopy, rozjazdy i różne inne obowiązki dawno nie zaglądałem do Punktu Wymiany Poezji. Ale dzisiaj już zajrzałem. Niestety nic nowego pod ramką nie znalazłem, dlatego mogę podzielić się z Państwem jedynie wierszami z "Centralnej Dystrybucji". Tym niemniej zapraszam.
——————————
Zapisuję myśli,
Są takie nieskładne
Bezbronne jak niemowlę
Bo tak bardzo chciałyby
Powiedzieć prawdę
A tu słowo za słowem
Jak koralik za koralikiem nawlekane
W tym bogactwie treści
Poszarpane
Zostawiają puste miejsca
Na domysły
Karolina Bugajska
——————————
Szukam ciepła w chłodzie miasta,
gdzie milczenie serca kupiono za srebrniki.
Szukam iskry w jego oczach,
lecz tylko mrok w nich się kołysze.
Kryję łzy w zamkniętej dłoni,
by nie zgubić ich na wietrze.
Ileż dni upadać będę,
nim nauczę się powstawać?
Ile razy noc mnie zgubi,
nim rozbłysnę własnym światłem?
Nim zapłonę raz ostatni,
lecz nie zniknę - lecz nie zgasnę.
——————————
ile?
zostawiliśmy siebie już
całkiem niewiele
świt, śladem pocałunku rozrzucony
rozlane latte na pościeli
tą wiosną wyczekaną
tym przebudzeniem
o jedną bliskość za daleko
jeden krok ciszy
ze wiele
j.m k.
——————————
Łzy na targowisku
Naszyjnik z drogocennych kamieni -
nie z morskich głębin, a z własnej produkcji.
Na nitkę nawleczone własnoręcznie
szybko, gdy łzy ujrzały dzienne światło.
Kupujcie! Do wyboru - do okazji!
Dla mamy, taty, brata, siostry, babci!
Gdy żal ściska, dusi sercowy mięsień
lub gdy w żołądku kłębi się szczęście.
Gdy przepona śmiechem jest łaskotana,
gdy po prostu cierpisz na suchość oka,
bo wpadnie ci tam gości cała chmara,
siedzą tam i aż cię boli to co dnia.
Jak widać, już sobie jedną wykułam
gałkę oczną. Nie szkodzi! Mam też drugą
do płakania - biznesu podtrzymania.
Pracuję płacząc od rana do rana!
Ula Andruczyk
——————————
#zafirewallem #punktwymianypoezji - tag do czarnolistowania
@RogerThat Pisałem kiedyś jak działa Punkt Wymiany Poezji, ale mogę napisać jeszcze raz
Jak zostawisz swój wytwór pod ramką, to opiekun ramki - ktoś taki jak ja - jak ma szczęście i wiatr tego Twojego wytworu nie porwie, albo ktoś się wcześniej nie poczęstuje, to sprawdza ramkę i "inwentaryzuje" takie dyndające sobie wiersze, wysyłając je za pomocą (ha tfu!) fejsbuka do chłopaka co całą tę inicjatywę organizuje. On to zbiera, dorabia do wierszy za pomocą AI ( @George_Stark uważaj!) obrazki i przygotowuje takie gotowe szablony z wierszami i obrazkim na odwrocie do druku, po czym rozsyła do opiekunów ramek. My to tniemy na kawałki i przy okazji odwiedzania ramki wieszamy po kilka, żeby przechodnie mogli się częstować. W ten sposób Twój wiersz, zostawiony pod ramką na przykład w Lublinie, poprzez taką właśnie "Centralną Dystrybucję" trafia do innych ramek w całym kraju (a chyba nawet już poza granicami). Dlatego nazywa się to właśnie Punkt Wymiany Poezji.