Idę chociaż godzinkę na rower, bo ewidentnie mi wali.
Nieraz, niekiedy,
Z własnej potrzeby.
Naco? Poco? Akomu to?
Mi, teżmi, takmi.
Nie jesteśmy poetami
wiemy, że nie.
Piszemy sami,
piszemy dla sie.
#zafirewallem
Idę chociaż godzinkę na rower, bo ewidentnie mi wali.
Nieraz, niekiedy,
Z własnej potrzeby.
Naco? Poco? Akomu to?
Mi, teżmi, takmi.
Nie jesteśmy poetami
wiemy, że nie.
Piszemy sami,
piszemy dla sie.
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
No to quadrawin w #naczteryrymy
Temat: Wolne dni
Rymy: letnie - cieknie - seriali - górali
Powodzenia!
#zafirewallem
Oscypki z grilla jakby letnie
Pseudo żurawina cieknie
W kinie tydzień filmów i seriali
Wyjdzie taniej niż serek górali
Upragnione wakacje letnie
Mimo że na dworze z nieba cieknie
Czas na przegląd ulubionych seriali
Nie będę karmił pazernych górali
Choć truskawki w makaronie letnie,
To na ich widok ślinka mi wciąż cieknie.
Siadam przed TV i szukam seriali...
O! Śleboda! O nazistach wśród górali.
Zaloguj się aby komentować
#diriposta #zafirewallem #nasonety
Kobiety kochają klamoty
Krzyczysz, kochanie, kieby kogut kurze
"Kozetki, kotku, korniki kochają"
Kwaśne koło kołnierza kaftanu
Kap-kapią krople, krzywdy kałuże
"Kanapę kupmy, kanwy kunsztowniejszej
komodę, krzesło, kolebiącego konika"
Kozetki koncepcji kłaść krzyżyk każe
Koniec koszmarny komfortu kącika
Krzesło, kanapa... krzywduję kumpeli
która koncypuje krytyki komentarzyka:
"Kocha kapuchę! Kutwa konkretniejszy!"
Klnę. Kochany, kaprysu kobiecego kacie!
Ku kieratowi kuśtykam, kapitał krzesić
Kultywując koncept, kozetkową kołomyję
#poezja #tworczoscwlasna


@Wrzoo fajne. Pierwsza strofoida bardzo, a potem jakby "to trzeba na spokojnie" i to widać. Dobry trening. To po wodzie tak się dzieje?
Kapitalnie kreatywne, kunsztowne i kosmicznie karkołomne. Koniecznie kontynuuj! Kawiarnia kocha koncepcyjną klasę kompozycji. Koncertowy kurs konsekwentnego kierunku!
Zaloguj się aby komentować
Ponieważ opowiadanie mi jakoś nie idzie, zajmuję się różnymi innymi pierdołami. W związku z tym, że zrobiłem już wszystko, co miałem do zrobienia i nawet trochę więcej, to z rozpaczy zacząłem w końcu przeglądać Facebooka. I być może była to zła decyzja, bo okazuje się, że rośnie mi konkurencja, całkiem nawet niezła. No a gdyby tam nie zajrzał, to bym się nie konkurencją martwił, no bo bym przecież o niej nie wiedział.
Co wrażliwszych przepraszam za dzisiejszy spam, tym bez Facebooka załączam screen.
#zafirewallem
#punktwymianypoezji

Zaloguj się aby komentować
Chodzi za mną od jakiegoś czasu myśl z rozmowy z koleżanką @KatieWee, która to rozmowa odbyła się w Grudziądzu, i ta myśl niespodziewanie naszła mnie dzisiaj na spacerze i powstał z niej wiersz. Biały:
***
W naszym stowarzyszeniu poetyckim
nie ma żadnego Poety.
I może właśnie dlatego
jest tutaj tak miło?
***
#zafirewallem
#wolnewiersze
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
To ja od razu skorzystam i bezczelnie podczepię się pod tag #wolnewiersze, który - dzięki uprzejmości pana @George_Stark - wziął się i dzisiaj narodził. Dlatego niezwłocznie się z Państwem takim właśnie wolnym wierszem podzielę. Tak trochę w ramach wytłumaczenia się z mojej mniejszej ostatnio aktywności. Wiadomo, że tłumaczą się tylko winni, co w zasadzie idealnie pasuje do sytuacji, bo tej mojej mniejszej aktywności winien jestem tylko i wyłącznie ja sam.
Uzależnienia
Dzisiaj w wyniku zdarzeń zawiłych,
Kolejne książki w me ręce trafiły,
Bo to jest nałóg, nic nie poradzę,
Że książki na półce licznie gromadzę,
Lecz zanim foliały staną w szeregu,
Przeczytać je muszę od brzegu do brzegu,
I jak mam pogodzić te wszystkie obsesje,
Rower, pisanie i czytania sesje?
A mogłem mieć hobby jak inne chłopaki,
Palenie, alkohol czy choćby hazard jakiś.
#zafirewallem #endorfiki #tworczoscwlasna
PS
Wiersz powstał jakiś czas temu, ale idealnie pasuje do obecnej mojej sytuacji, zwłaszcza w kontekście toczącej się obecnie w Kawiarnii dyskusji.
wziął się i dzisiaj narodził
To musiał być bardzo długi poród, skoro wpis dodałem wczoraj.
Wiadomo, że tłumaczą się tylko winni, co w zasadzie idealnie pasuje do sytuacji, bo tej mojej mniejszej aktywności winien jestem tylko i wyłącznie ja sam.
Jej, jak ja uwielbiam logikę i jej konsekwencje!
***
A wiersz wspaniały, samo życie można powiedzieć. Aż się nad swoimi hobby zastanowię.
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
Nadrabiam troszkę zaległości w tym co się dzieje dookoła ale chciałbym się odnieść do dyskusji na temat naszej Kawiarni #zafirewallem, która wywiązała się w komentarzach tutaj i tutaj. Zrobię to w tym miejscu, w osobnym wpisie, bo tak łatwiej mi będzie zebrać myśli do kupy.
Najpierw tak bardzo ogólnie. Faktycznie mniej się dzieje chwilowo (z naciskiem na "chwilowo", mam nadzieję) ale może to po prostu przez sezon ogórkowy. Jednak okres letni obfituje w różne inne aktywności o urlopach nie wspominając, na których to urlopach chcemy sobie zazwyczaj odpocząć od wszystkiego. Internetów również
Bardzo podobają mi się pomysły lekkiego motywowania przypomnieniami i wołaniami. Uważam, że jeśli organizatorowi danej edycji zależy na frekwencji, to nic nie stoi na przeszkodzie co jakiś czas szturchnąć nas pod danym tagiem. Tak samo obiema rękami podpisuję się pod pomysłem dołączenia informacji do hejtonews (celowo bez tagu, żeby nie zaśmiecać panu @bojowonastawionaowca ) o aktualnie trwających zabawach. Na pewno nie zaszkodzi.
I teraz bardziej o konkretnych tagach.
Jeśli chodzi o #nasonety to mam wrażenie, że tutaj jest trochę sinusoida. Raz więcej raz mniej. Osobiście na przykład mam trochę problem (mentalny) z edycjami, gdzie dawcą nie jest sonet tylko inny utwór (wiersz/piosenka) - ale to tylko i wyłącznie mój formalistyczny problem, przez który jest mi ciężej się zmotywować. Ale proszę tej mojej uwagi w ogóle nie brać swoją uwagę. Ja bym się nie przejmował tylko motywował, wołał, szturchał.
Padła kwestia podsumowań i tego, że uczestnicy się ich boją. Całkiem niepotrzebnie. Jak pan @splash545 czy @George_Stark nam nie raz pokazali podsumowanie można zawrzeć w jednym czy dwóch zdaniach. Nikt nikogo z tego nie rozlicza. Serio! To, że ja lubię sobie popłynąć, to tylko i wyłącznie dlatego, że mnie ogromną frajdę sprawia wielokrotne obcowanie z Waszymi utworami, wczytywanie się, szukanie rytmu, smaczków a na koniec pisanie totalnych głupot na ich temat. Grafomani tak mają :stuck_out_tongue_winking_eye:
Natomiast jeśli chodzi #naopowiesci, bo tutaj faktycznie dzieje się najmniej, to pan @onpanopticon troszkę mnie już ubiegł. Mam ze swojej strony taką propozycję, żeby Państwa troszkę zmotywować:
- W każdej edycji ufunduję nagrodę książkową dla zwycięzcy. Możemy tylko wspólnie ustalić, czy książka będzie odgórnie wybrana, żeby wiadomo było o co walczymy, czy zwycięzca będzie mógł sobie na koniec wskazać co chciałby dostać (w jakimś odgórnie ustalonym budżecie).
- Bardzo mnie cały czas boli, że te nasze wytwory wszelakie giną sobie w czeluściach internetów, więc chciałbym zaproponować, że pod koniec grudnia zbiorę opowiadania z całego roku (oczywiście tych autorów, którzy wyrażą zgodę) i wydam je w formie papierowej jako "Antologię Za Firewallem" - po jednym egzemplarzu dla każdego z uczestników. Żeby było jasne - nie do żadnej sprzedaży, takie wydanie limitowane tylko dla nas. Każdy z nas będzie mógł wtedy powiedzieć, że jest "autorem publikowanym". No i będziemy mieli pamiątkę. Co Państwo na to?
Tym postem, takim na szybko po śniadaniu, mam nadzieję otworzyć szerszą dyskusję.
Też mam problem z sonetami, gdzie dawcą nie jest sonet tylko inny utwór. Jak jeszcze ktoś dostosuje piosenkę czy inne utwór tak, że jest zachowana struktura 4+4+3+3 to spoko, ale te na 20 linijek pisane jeden pod drugim mnie zniechęcają do zaczynania nawet szczerze mówiąc.
Co do pomysłów to bardzo fajne. Aż jestem zdziwiony, że chce to wyjść trochę poza internet pod niektórymi względami, ale to bardziej pozytywne zaskoczenie i szacuneczek dla Ciebie @fonfi i @onpanopticon za takie inicjatywy
Chyba się odniesę. Dużo spraw, to odniesę się nie do wszystkich, a tylko do tych, które mnie w jakiś tam sposób poruszyły, bo to bardzo miłe, że komuś zależy na tym naszym wspólnie budowanym przybytku chybotliwym.
***
Publikacja – jako piszący tutaj bodaj najwięcej, napiszę to raz i nie będę powtarzał, bo mi się powtarzać nie będzie chciało: moich opublikowanych tutaj wytworów można używać w dowolny sposób oprócz:
– przypisywania sobie ich autorstwa,
– zbijania na nich kokosów bez podzielenia się ze mną oraz
– celowego karmienia nimi wszelkiej maści modeli językowych/sztucznych inteligencji.
Co do ostatniego punktu, to nie jestem aż tak głupi, żeby nie wiedzieć, że skoro są opublikowane w Internecie, to pewnie i tak są tam zindeksowane (czy jak to się tam nazywa), ale nie chciałbym żeby ktoś tam to w jakimkolwiek celu wrzucał dodatkowo. W przypadku tego całego AI nie będę oczywiście nikogo ścigał i wyciągał konsekwencji, proszę tylko o uszanowanie mojej prośby. W przypadku dwóch pierwszych punktów, gdyby zdarzyło się ich złamanie, to pewnie najpierw bym się wkurwił, a później zastanowił co z tym fantem zrobić dalej. Mam jednak nadzieję, że się nie zdarzy, bo ani wkurwiać się, ani zastanawiać z musu nie bardzo lubię.
Jeśli zaś chodzi o samą publikację, to nie mam nic przeciwko, nawet mogę się do kosztów wydania dorzucić, niemniej nie mam zamiaru (ani czasu) w tym temacie zrobić niczego więcej.
No i to w zasadzie tyle, bo w pozostałych punktach raczej nie mam zdania. Można próbować i tej aktywizacji i nagród i zobaczyć jak to wyjdzie. Tak to zawsze przecież tutaj działało.
Dziękuję za wypowiedź.
@fonfi W mojej opinii i z mojej perspektywy akcja #naopowiesci ma trochę zbyt krótkie interwały czasowe, przez co zwłaszcza w sezonie wiosenno-letnim ciężko jest się nadążyć z pisaniem. A ja lubię czasem pomęczyć dane opowiadanie 2-3 tygodnie, dlatego przy ambitniejszych tematach nawet nie startuję bo boję się, że nie zdążę. Dlatego też uważam, że najlepszą opcją byłyby cykle miesięczne, przez co po pierwsze byłoby więcej czasu na napisanie utworu, a po drugie łatwiej byłoby zapamiętać do kiedy ma się czas.
Pomysł wydania na papierze jest świetny, będę kibicował. Podobnie pomysł z nagrodami książkowymi, też chętnie ufundowałby, zwycięzcy jakąś.
Zaloguj się aby komentować
A spośród wszystkich grudziądzkich znaków
dzisiaj opowiem Wam
***
O flisaku
Tam wieża zdobi zamkowe wzgórze,
tam burdel ormiański wnet otwierają,
tam we Francuzie lody podają
i mnóstwo innych tam wynaturzeń.
Tam woda ciała umarłe głaszcze,
w Wiśle wzdychają tam różne licha:
piranie, rekiny, mątwy, meduzy –
co to za miasto? Nawet nie pytaj!
Ci, co pytali, dawno zginęli.
Mówicie, że was to nie dotyka?
A więc słuchajcie, wy: odważniejsi!
Ci, którzy pod wodą znikacie:
gdybyście chwytać się chcieli gałęzi,
to flisak wiosłem przyłoży wam w ryja.
***
#nasonety
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
No dobry wieczór. Zaszczyt mam niemały, ale czy wielki? (owszem, wielki) rozpocząć kolejną już edycję, LXXXIV edycję, bitwy #nasonety Z racji tego, że to bitwa, to dzisiejszy dawca jest autorstwa bojowego nazwiska
Rilke
Pomników nie stawiajcie. Tylko róże
każdego roku niech mu rozkwitają.
Bo tym Orfeusz jest. I trwaniem i przemianą
raz w to, raz w to. Więc się nie troszczmy dłużej
o inne imię. Bo już raz na zawsze
Orfeusz jest, gdy śpiewa. Zjawia się i znika.
Czy to nie dosyć, gdy koronę róży
o parę dni przeżyje, kiedy ta usycha?
O jak on znikać musi, byście to pojęli!
Bo sam jest zatrwożony, że tak znika.
Gdy jego słowo wznosi byt tutejszy,
on jest już tam, gdzie wy go nie spotkacie.
Już krata liry dłoni mu nie więzi.
I pilnie nasłuchuje, gdy granicę mija.
Zasady? Układamy sonet, w którym ostatnie wyrazy wersów rymują się z pogrubionymi wyrazami w dawcy.
Jeśli to bitwa, to niech będzie to bitwa. Ten, kto pisze ripostę, musi zrostować poprzedniego wierszokletę. Jak zrostować? Nie chcemy tu chyba wywoływać wojny, w tym światowej, więc rzucamy inwektywy wyłącznie wymyślone. Nie wiem, zacznijcie najlepiej od obrażenia czyjejś starej, w tym może pomóc zeszyt Manata. Powiedzcie, że kogoś nawet pies nie wącha. Dajcie se w fantazję.
Można też zignorować temat, wiadomix, mamy piątek, wolna wola.
Ja zaczynam, więc idę na pierwszy ogień. A właściwie chyba na pierwszą wodę, bo George wspominał o topieniu.
Pozdrawiam cieplutko.
#diproposta #zafirewallem
Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.
Zaloguj się aby komentować
No to wyrównanie do passy splash'a w #naczteryrymy.
Temat: brak internetu
Rymy: czekanie - konanie - detoksu - koksu
Powodzenia!
#zafirewallem
@pingWIN
Opada w czekanie
Odświeżam ekran i pokój
Otwieram okno
Poświata blednie w zmroku
Przerwane konanie
Ping i trzask, spoko
Sam ze sobą na sam
Na szczyt i w detoks
Niesmak przedsmaku
Głód, pustka i RAM
Wybieraj robaku!
Zen, sen, czy koks
Zaloguj się aby komentować
Kolega @onpanopticon napisał wczoraj , że należy celebrować zdejmowanie zasłon. Chciałem spróbować, bo być może ma rację, ale niestety – w oknach mam roletki. Wobec powyższego postanowiłem sprawić sobie przyjemność na inny z dostępnych mi sposobów, który to sposób docenia się ponoć dopiero w życiu dorosłego człowieka:
***
Zmieniłem gąbkę
Zmieniłem gąbkę na nową w zlewie!
I dumny teraz czuję się z siebie,
bo w pewnym wieku to jest już dość
ażeby z życia poczuć radość:
bo nowej gąbki sztywna struktura…
no bo jest cała, a w starej dziura…
bo teraz nic już nie barwi mi wody
wczorajszym sosem pomidorowym.
Lecz, ciesząc się gąbką nieużywaną,
olśnienia doznałem patrząc tak na nią,
że – jeśli użyję jej w końcu do mycia –
będzie to koniec beztroski jej życia.
Ech! – mimo mojego ulitowania:
naczynia mam przecież do pozmywania!
A choćbym się nie wiem jak starał,
to nowa gąbka też stanie się stara:
sosem nasiąkną jej czyste pory,
później zaś spocznie na dnie komory
zlewowej – może do cna wyżęta?
Czy gąbka będzie wówczas pamiętać
ile radości sprawiła mi ona
zanim została rozdziewiczona?
***
#zafirewallem
#wolnewiersze – a taki tag sobie tutaj wpiszę, mając na uwadze naszą dzisiejszą dyskusję „co dalej?” ; zachęcam w ten sposób (a przynajmniej staram się zachęcić) do publikacji własnych wytworów niezwiązanych z naszymi zabawami – opatrzone takim tagiem, będą później łatwiejsze do znalezienia.

Powiem ci, że to serio działa
Sam muszę spróbować, tylko żeby jeszcze mi się tak łatwo to w słowa składało jak Tobie
Zaloguj się aby komentować
Zupowe Ratatouille
Był pewien pozornie spokojny - tak przynajmniej wydawało się Michałowi - sobotni poranek, gdy lodówkę wypełniły głosy zbuntowanych warzyw. Tak, nie przesłyszeliście się, warzyw! Myślał przecież gdy mama upominała go, że warzywa zaraz wyjdą z lodówki, że to zwykły żart. Otóż zapomniane warzywa - kupione pod wpływem natchnienia i próby zmiany odżywiania, by zmienić swe życie na lepsze, a zakończony wraz z włożeniem ich do lodówki - faktycznie prowadziły w lodówce całkiem bogate życie.
Różnorodność ich także była całkiem imponująca, bowiem mieszkał tam poeta Seleriusz Kochanowski, który jak się może domyślacie jest selerem. Ma on duszę romantyka i napisał takie wiersze jak "Zielone liście twe" czy "Krągłości mej miłości". Potajemnie podkochuje się w Kapustynie Podlowskiej, która to praktykuje ciałopozytywność i wrzuca swoje zdjęcia na platformę Kilogram, gdzie również promuje swój ruch społeczny, choć można by rzec, że to trochę jak świnka morska, bo ani się nie rusza, ani to zgodne ze społecznymi kanonami piękna. Oczywiście prawdziwe piękności również się znajdują w lodówce, a przedstawicielką jest Lady Karotka von Korzeń, która pochodzi ze szlacheckiego ogrodu. Długa, szczupła, z piękną fryzurą, prawdziwe piękności. Jak powszechnie wiadomo wraz z pięknością idzie zgniły charakter. Zasadę tę przełamuje tylko kapusta, która może i nie jest ładna, ale za to głowa też jest pusta. Marchewka jest ambitną, silną liderką buntu warzyw i uważa, że ludzie są niewdzięczni - najpierw kupują, potem zapominają, aż w końcu szuflada staje się grobem. To ona planuje operację Ratatouille, w której chce uciec z lodówki i przejąć kuchnię. Nie brakuje też prawdziwego konserwatysty - ziemniaka. Bulwosław Kartofelnik to prawdziwy zwolennik tradycyjnych wartości. Opowiada czasem straszne historie o piekarniku gazowym, posiada starą mapę kuchni. Niedaleko nich znajduje się również najstarszy z nich, więziony w słoiku, kiszony ogórek. Jest zbyt stary, żeby pamiętać większość rzeczy, mówią na niego ogór Rick. Ma silny rosyjski akcent, chyba kiszenie w słoiku tak na niego wpłynęło. Najwidoczniej siedzenie w zimnym więzieniu wpływa też na ogórki. Od czasu do czasu krzyknie nagle "Na rewolucję już czas!". Nie zapominajmy też o pomidorze, który był niegdyś kucharzem. Prowadził coś w rodzaju bloga kulinarnego, gdzie chwalił się przeróżnymi rzeczami - od domowych obiadów, przez pieczone ciasta, aż po wędzone kabanosy własnej roboty i różne innych pyszności. Do dziś w internecie żaden nie wie, że Giuseppe Compositone to faktycznie pomidor, a nie człowiek.
Tygodniami opracowywany plan ucieczki na Warzywnym Kongresie prowadzonym przez Lady Karotkę nie mógł się nie udać. Początkowo było wiele konfliktów, ponieważ Bulwosław twierdził, że trzeba bronić granic, aby nowe warzywa nie dostawały się do lodówki, a następnie spróbować zaatakować siłą Michała. Seleriusz preferuje raczej ugodowe sposób rozwiązania konfliktu poprzez napisanie powieści do Michała, aby zobaczył jak żyje im się źle. Ogór Rick w głowie ma tylko rewolucję, natomiast Kapustynę nie interesuje to w ogóle. Plan Ratatouille miał się udać w niedzielę z racji, że Michał zazwyczaj śpi wtedy do południa, a jak wstanie z potężnym kacem to otwiera lodówkę półświadomy, by wyciągnąć tylko piwo - to był ten moment kiedy plan się zaczyna. Co mogło pójść nie tak, w końcu od tygodni siedzą w tej lodówce prawie niezauważeni obserwując nawyki właściciela.
Nagle otwiera się lodówka, światło oślepia wszystkie jeszcze pełne nadziei na ucieczkę warzywa. Michał uważnie przygląda się swoim produktom w lodówce, aż nagle lekko zrezygnowany spogląda na szuflady. Hasło "zupa" to ostatnie co chciały usłyszeć buntownicze warzywa. Michała wzięło na sobotnie sprzątanie, w tym lodówki. Akurat teraz, w dzień przed ucieczką. Czy to nie ironia? Jak to się mówi, złośliwość rzeczy żywych. Wyciąga warzywa na deskę i podpala wielki gar z wodą.
"Wszyscy tu zginiemy!" - krzyczy przerażona Karotka.
"Miałam plany, miałam wyjść za mąż za przystojnego bakłażana!" - krzyczy równie zrozpaczona Kapustyna.
"Tak, na pewno by Cię chciał ktokolwiek, a już na pewno przystojny bakłażan..." - dodał drwiąco Giuseppe.
"Ehhhh, to Ci feler, ja bym chciał taką Kapustynkę… Tyle ciała do kochania, tyle wierszy napisanych, tyle nocy przepłakanych..." - pomyślał Seleriusz, ale zachował to dla siebie, lecz smutek pojawił się na jego twarzy.
"Na rewolucję już czas!" - jak zawsze krzyczy Rick nie słuchając innych.
Woda zaczyna się gotować, Michał powoli zaczyna brać warzywa na osobności. Na pierwszy ogień idzie Bulwosław. Najtwardszy z twardych. Wydawałoby się, że będzie się bronił, będzie walczył. Niestety, owca co dużo beczy mało przyjemności z... a nie ważne, chyba mi się coś pomyliło. No więc ziemniak Bulwosław daje się obierać ze skóry i kroić bez walki, następnie wpadając do gara. Warzywa boją się kto pójdzie kolejny. Okazało się, że Lady Karotka von Korzeń stała się kolejną ofiarą. Wydawało jej się, że inni będą jej bronić, będą za nią płakać, bo jest popularna i lubiana, ale niestety. Myliła się przez cały ten czas. W międzyczasie Seleriusz Kochanowski spisuje "Dzienniczek warzywniczek - ostatnie tchnienie", w którym opisuje dziejące się w kuchni rzeczy.
- "Co za debil, pokroił za grubo marchewkę, nie dogotuje się na czas." - rzucił nagle Giuseppe Compositone, doświadczony w gotowaniu takich zup.
Inni popatrzyli na niego zdziwieni i lekko przestraszeni niczym na seryjnego zabójcę, którym w istocie był.
Kapustyna napisała pożegnalnego posta na Kilogram, gdzie otrzymała słowa wsparcia typu:
"To prawda, nie zasługują na Ciebie!",
"Jesteś za dobra dla nich, to dlatego chcą Cię zabić!",
"Gdybyś była chudsza to pewnie by Cię nie użyli, dyskryminacja!",
"Pamiętaj, że jesteś najpiękniejszą jaką kiedykolwiek widziałam!"
To ona trafiła do gara, ale wcale nie była smutna, wręcz szczęśliwa, bo dostała tyle słów wsparcia. Seleriusz uronił łzę, aż w końcu rzucił się za nią na ratunek.
- "Nieeeeeee, nie mogą Ci mnie odebrać, kocham Cię Kapustyno!" - krzyczał zrozpaczony sturlając się w stronę końca deski, aż prawie spadł, lecz Michał zauważył to i zabrał go również.
- "To Ty mnie kochasz? LOL, nie chcę takiego frajera za chłopaka XD stać mnie na więcej!" - skwitowała Kapustyna z pogardą.
Seleriusz wpadł do gara z rozpaczy krzycząc: "Seleronimo!". I tyle go widzieli. Dumna Kapustyna również chwilę później skończyła w garze, lecz czuła się jak męczennica, która zginęła za promowanie ciałopozytywności.
Zostały już tylko okrzyki o rewolucji ogóra Ricka i pomidora Giuseppe. Michał zdecydował się jednak nie użyć Ricka i schował go ponownie do lodówki. Compositone miał w planach usunąć konto, czyli popełnić samobójstwo, lecz nie zdążył przed kucharzem. Jego ostatnie słowa brzmiały "Passata la vista" i tak oto wszyscy lodówkowi bohaterowie wylądowali w zupie.
Myślicie pewnie, że chociaż tyle dobrego, że Michał się najadł zupy, otóż nie do końca. Zjadł jeden talerz, o reszcie zapomniał, a ta się zepsuła w garze. Podobno po tygodniu zaczęła żyć własnym życiem i planowała misję ucieczkową, lecz jej dalszej historii nie znamy, a "Na rewolucję już czas!" można usłyszeć z lodówki po dziś dzień.
#naopowiesci #zafirewallem #tworczoscwlasna
#opowiesciwarzywne
Zaloguj się aby komentować
My tu gadu, gadu, a tu najwyższa pora zrobić #podsumowanienasonety . W obecnej edycji udział wzięli:
@George_Stark , którego wiersz o krześle bardzo mnie urzekł
oraz
@RogerThat , który zwycięża obecną edycję, bo Miodowe lata! Dziękuję bardzo, gratuluję i zaganiam do obowiązków.
#nasonety #zafirewallem

Dzisiaj rano niespodzianie
@splash545 daje podsumowanie
Kawiarenka brzęczy, Roger jęczy,
Wszystko dźwięczy, to go męczy.
Koledze @splash545 za edycję dziękuję, koledze @RogerThat gratuluję i z niecierpliwością czekam na otwarcie edycji kolejnej, bo mam ogromną ochotę kogoś sobie dzisiaj utopić.
Jednocześnie cieszę się, że moje nowe (choć używane wcześniej przez inną d⁎⁎ę) nie tylko mnie sprawiło radość.
Zaloguj się aby komentować
Odezwa do narodu Hejtowego.
Drogie Tomki i Tosie, tag #naopowiesci przeżywa trudne chwile i potrzebuje was!
Pomożecie?
-----
Rozpoczynam nową edycję konkursu albo raczej zabawy. Jako zwycięzca, a w zasadzie jedyny uczestnik, podejmuję się trudnego zadania, żeby trochę was kochani ożywić. Czy się uda? Nie wiem, przekonajmy się.
Na czym to polega?
A w sumie na niczym. Piszecie sobie opowieść, która musi spełnić szereg warunków i zmieścić się w rygorystycznym terminie
Temat: Freestyle, co wam w duszy gra
Długość: Freestyle
Termin - 2 Sierpnia (sądzę, że 3 tygodnie to sporo czasu) Jak ktoś się nie wyrobi, pisać pw - można poczekać kapkę dłużej
Kryteria - Zwycięzca zostanie wyłoniony na podstawie punktów. A jako że nie ma żadnych punktów i że jestem organizatorem, to łot, co mi się spodoba
---------------
W tej edycji robimy małą zmianę.
Trzech uczestników dostanie takie oto filiżaneczki z kawiarnianym nadrukiem
Jedną dostaje zwycięzca, którego wybiorę wedle swojego widzimisię.
Drugą dostaje losowy uczestnik - także każdy ma szansę i ślepy los.
Trzecią dostanie zwycięzca numer dwa, czyli poproszę wybraną przez siebie kapitułę starszyzny kawiarnianej, aby wskazali swoich faworytów
Oczywiście jeśli się to potoczy tak jak w poprzedniej edycji, to jedna osoba zacznie kompletowanie zastawy xD A jeśli nikt nie napisze, to sam to zrobię i dzięki dubletowi będę super gostkiem z trzema filiżankami.
Motyw filiżankowy będzie przeze mnie sponsorowany także w kolejnych edycjach tworzonych przez innych kawiarenkowiczów. Zobaczymy kto pierwszy skompletuje zastawę ;)
Nadruk na szybko, możliwe że będzie zmiana na coś ładniejszego.
Do działa zatem
#zafirewallem #tworczoscwlasna

A więc F-F-F-Freestylo będzie grane.
Wysyłka filiżanek paczkomatem czy podrzucasz osobiście rowerem? ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Kurde! Nie dość, że właśnie piszę opowiadanie, które miałem zamiar opublikować tutaj poza konkursem, a teraz wstrzelę się i w temat i w gatunek, to jeszcze wizja takiej wspaniałej nagrody na mnie czeka!
A, swoją drogą, Ty zajmujesz się produkcją takich filiżanek, czy masz jakieś dojścia? Bo ja bym bardzo chciał taką, tylko inspirowaną naszym logo fantastycznym. Nawet bym cały zestaw wziął i nawet za niego zapłacił żeby tylko je mieć!
Zaloguj się aby komentować
To znowu ja i moje #naczteryrymy. W sumie to Wasze. No dobra - nasze.
Temat: Fałszywe sądy
Rymy: wyroku - baroku - pare - kare
Powodzenia!
#zafirewallem
@pingWIN
Toga i młotek - na pokaz
Bez togi pycha baroku
Lufa i wystrzał - na rozkaz
Pod dymem echa wyroku
Gwizd w parę
Się wbił
I skisł
Zbrodnia udawać chce karę
Zaloguj się aby komentować
Dziś jest dziesiąty. A że, jak niektórym z Was wiadomo, poszedłem niedawno do pracy i jest to od jakiegoś czasu pierwszy dziesiąty, który nie tylko został przeze mnie zauważony, ale z którego wręcz się ucieszyłem, no to – stosując się do zasady pani Marilyn Monroe (Pieniądze nie dają szczęścia, dają je dopiero zakupy) – postanowiłem nabyć sobie artykuł pierwszej potrzeby (choć kupiłem używany):
***
Kupiłem krzesło
Kupiłem krzesło. Bo stać mnie na nie.
Bo takie miałem pleców bolanie,
że nawet moje liczne już roki
nie wytłumaczą – taki ból srogi!
Kupiłem krzesło. Kupiłem sobie.
Siedzę na krześle i wiersz sobie robię.
I tak na krześle wygodnie siedzę
i wierszem próbuję wyrazić siebie.
Kupiłem krzesło. I mam uciechę.
I wieczór szary witam z uśmiechem,
bo zadość dałem mojej tęsknocie
i plecom moim powód do pociech.
Kupiłem krzesło. Krzesło ma atut.
Bo nie dostanę od niego stygmatów:
nie odparzę dupska i nie będzie dramy –
krzesło poddupnik ma wentylowany!
Kupiłem krzesło. Aż żem się wzruszył.
I wiersz mi o nim udało się uszyć,
i może to krzesło życie mi zmieni
i zacznę pisać zamiast się lenić?
***
#nasonety
#zafirewallem
EDIT:
A na zakupy tak mnie coś zbiera
że jutro idę po air fryera!

@George_Stark żeby o mnie ktoś kiedyś tak myślał jak ty o... krześle
A poważnie mówiąc, to bardzo mi się spodobała cała idea. Taki dziękczynny wiersz, niby o codzienności, o prozaiczności, a jednak z celebracją i poświęceniem uwagi (obie te rzeczy lubię). Tutaj jest osadzony też rzecz jasna w jakimś kontekście, ale nie zawsze musi być.
W sumie fajnie jakby to był jakiś częstszy motyw na Kawiarni, zwłaszcza u ciebie, boś tu na pewno najpłodniejszy wierszokleta
Na krześle George swoim zadem zasiędzie
Jak kura nioska w kurniku na grzędzie,
I zaraz po tym jak skończy kotleta,
To niczym kura zniesie... soneta.
Zaloguj się aby komentować
Pora przełamać stoicką passę w #naczteryrymy
Temat: Sprzeciw
Rymy: wytrwały - oporu - przetrwały - wyboru
Powodzenia!
#zafirewallem
W postanowieniach wciąż jestem wytrwały
Myśli kręte i czarne nie stawią oporu
Choć dawne demony we mnie przetrwały
To słuchać się muszą, nie mają wyboru
Pogoda nam się coś zepsuła, wieczory jakieś takie szare i ponure, przenieśmy się więc do krainy fantazji. Tam zawsze jest pogoda jest ładna, no a Jerzemu wszystko się tam udaje:
Żeby dziewczęta czyste wytrwały,
by się nie bały stawiać oporu,
by obyczaje dobre przetrwały…
Lecz sprzeciw Jerzego – nie mają wyboru!
@pingWIN
Idź pod prąd tak by iskry sypały
Się falą, co pali i tnie
W rytmie wytrwałym
Kolejne linie
Oporu
Łam, burz i krusz góry i skały
Co burze we śnie
Wszystkie przetrwały
Na pył je zetrzesz
W buncie z wyboru
Zaloguj się aby komentować
Cytat z @fonfiego o wygrywaniu do własnych rymów dalej w cenie. A dziś w #naczteryrymy :
Temat: zakupy
Rymy: zakwasy - frykasy - dekagram - pentagram
GL&HF
#zafirewallem

Mieszam mąkę z wodą na zakwasy
Będę piekł pyszne chlebowe frykasy
Dorzucę lokalnej soli z dekagram
Wzorek będzie piękny, w pentagram
Dzień szeregowego diabła
Od mieszania w kotle potężne zakwasy
zasłużyłem na fajrant i jakieś frykasy
poproszę uprzejmie duszy dekagram
płacę i wychodzę z dyskontu "Pentagram"
Kurier to chyba ma bicków zakwasy
Znosi mi składniki, ja warzę frykasy
Ryż, indyk, warzywa i przypraw dekagram
Chilli co bramą do piekła jest jak pentagram.
Zaloguj się aby komentować
Jak to powiedział kiedyś @fonfi "Nie ma to jak wygrać we własnych rymach". Czy może jednak to słabo? Trzeba dobrze przemyśleć tę kwestię.
Temat: filozofia
Rymy: Platon - sens - Katon - stres
GL&HF : D
#zafirewallem #naczteryrymy

Na cienie się gapi w jaskini Platon,
Kierkegaard rozkminia, czy życie ma sens,
Kartaginę znów zniszczyć próbuje Katon,
Egzamin z filozofii to przez nich stres.
Ględził aż do znudzenia Platon
Co bez sensu jest, a co ma sens
Obaj zbłądzili - on i Katon
Liczy się tylko dla mięśni stres
#trenujzhejto
Sprzedam kilka Opla ton.
Pytasz jaki jest w tym sens?
Na to pytanie odpowie Katon,
Wnet się dowiesz co to stres!
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
Urlop, urlop i po urlopie. No i wracamy pomału do obowiązków. Zarówno do tych mniej ale też i takich bardziej przyjemnych. Zdecydowanie do tej drugiej kategorii należą wizyty w #punktwymianypoezji. Szczególnie kiedy w trakcie takiej wizyty uda się coś pod ramką znaleźć. I nie są to tylko pety i potłuczone butelki, ale taki wiersz na przykład:
paradoks
gdy tylko mam czas dla siebie,
uciekam w wykreślanki
jakbym miała skreślić twoje imię
ty za to szukasz mojej duszy
jakbyś nie umiał jej przyjąć,
po co właściwie udawać,
skoro żyjemy w symbiozie?
wystarczy jeden pocałunek,
by to zrozumieć
Aleksandra Majka
——————————
I na deser wiersze z "centralnej dystrybucji":
——————————
W końcu
w kosmosie nic nie ginie,
więc może nasza miłość
tylko zmieniła planetę
——————————
d_nonomnismoriar_g
te ziarna, które eksplozja poniosła
te co potencjał swój cały wybebeszyły
te ziarna co pożeram jak światy całe
te ziarna już skończone
są jeszcze te na dnie czary, wyleżane
i mimo czasu, co przez palce leci i leci
one wciąż rozwój pod skorupą swą trzymają
te ziarna - smutne, drobne
te ziarna co wchodzić by się mogły
więc je chowam, pod ziemię
tak jak chowa się larwa muchy
oby wyrosły i mnie przerosły
tak jak przerasta mnie larwy mucha
——————————
Szczęście
Kiedy koszmar mi się śni,
myślę o szczęściu i znajduję do wyjścia drzwi.
Przechodząc przez nie,
pojawiam się w krainie zielonej - "zła" pozbawionej
tętniącej życiem, gdzie szczęście w każdej
formie objawia się.
Wtedy już wiem, że strach nie złapie mnie.
Bo szczęście przy mnie jest.
Antoni Roszyk, lat 14
——————————
"Między Larsem a mną"
Jutro wstanę. Może jutro pójdzie nam lepiej. A może
znowu pieczeń będzie smakować popiołem,
woda popłynie za mokra.
Za każdym razem nie wiem, czy starać się bardzo,
czy bardzo starać się pogodzić, że czasem po prostu
widzę mocniej. Że coraz bliżej mi do Justine,
coraz dalej do Claire. Kiedy w moją ziemię
uderza melancholia.
Beata Kołodziejczyk
——————————
#zafirewallem #punktwymianypoezji - tag do czarnolistowania




Zaloguj się aby komentować