#zafirewallem

32
2755

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Rozpoczynając tydzień temu dobiegającą właśnie końca LXXXVII (słownie: 87) edycję naszej zabawy #nasonety w kawiarnii #zafirewallem napisałem, że to zrzędzenie (przez "ę" - literówka intencjonalna) losu sprawiło, że otwarcie jej (edycji) przypadło właśnie mnie w zaszczycie. Zrzędzenie to w osobie kolegi @George_Stark całkiem dosłownie nawet „zrzędło”, że wybrany przeze mnie utwór Odpowiedź, autorstwa pana Juliana Tuwima, utworem diproposta miał zaszczyt już być. I nawet była to prawda. Wiem, bo sprawdziłem. I wiem nawet, a wiedzą tą dla porządku się podzielę, że uprzednio wybrała go pani @KatieWee .


Szczęśliwie okazało się jednak, że konieczność ponownego rymowania do tego samego utworu zupełnie Państwu nie przeszkodziła, przez co Państwa odpowiedź na Odpowiedź była naprawdę pokaźna, choć mocno też skoncentrowana, bo w zaledwie kilku, a chcąc być dokładnym - w pięciu poetkach i poetach. W ten sposób zgrabnie przeszliśmy do cyferek.


A zatem krótka statystyka:  

  • sonetów - sztuk 14 (szok!)

  • uczestników - sztuk 5, w tym pań - sztuk 2, panów - sztuk 3.

Jak łatwo policzyć daje to po dwa sonety na dzień i średnio po 2.8 sonetu na głowę. A skoro o głowach mowa, to prezentują się one następująco:

  • pani @moll - 1 sonet  

  • pani @KatieWee - 1 sonet

  • pan @RogerThat - 3 sonety

  • pan @George_Stark - 8 sonetów (sic!)

  • i pan @fonfi, czyli ja - 1 sonet


Skoro formalności mamy za sobą, możemy przejść do tej ciekawszej części, czyli do przeglądu tygodnia. Zapraszam.


Nimf by @George_Stark ️14


Nikogo nie zaskoczę jeśli napiszę, że pierwszy ze swoim wytworem zgłosił się nasz kolega założyciel @George_Stark. Sonetem, którego tytuł (Nimf - przyp. red.) wbrew pozorom nie jest żadnym akronimem, kolega zwraca naszą uwagę na problem asymetrii w języku polskim. Zwraca jednak uwagę na ten aspekt asymetrii, który w szerokopojętych “massmediach” jest na co dzień pomijany, czyli na problem męskich odpowiedników nazw żeńskich - tak zwanych maskulinatywów. I chociaż obiema rękami podpisuję się pod wzbogacaniem języka, zarówno formami żeńskimi jak i męskimi, z których to język ten został tak bezkompromisowo w poprzednim stuleciu wykastrowany, to jednak forma reklamy, którą przyjął kolega budzi moje wątpliwości. No bo (skądinąd piękne) hasło “Ty – nowy duch Wisły, Ty – nimf bękart” może się jednak słabo prezentować na sztandarach.


NIMF (Natalia I Must Fuck) by @George_Stark ️11  


Kiedy chwilę po pierwszym, pojawił się kolejny post kolegi @George_Stark z utworem o tym samym tytule, to przez chwilę pomyślałem, że nam się portal popsuł i już chciałem zwalać winę na pana @entropy_. A potem założyłem okulary i dostrzegłem tę subtelną, ale jakże znaczącą różnicę w wielkości liter. Co więcej, po zapoznaniu się z utworem (i wstępniakiem) ucieszyłem się, że mamy z autorem podobne skojarzenia (z rybami oczywiście), które wynikają zapewne z faktu odwiedzania tych samych zakątków internetów. I choć utwór obleśny, co skrzywieniem podczas odczytu potwierdziła moja małżonka (która pozdrawia, i która utwór kazała przeczytać sobie ponownie), to traktuje on o tęsknocie. O tęsknocie za miłością. Miłością fizyczną, ale jednak miłością. Na koniec okazuje się co prawda, że “Natalii nie ma – jest jej synonim. Natalii nie ma. Jest tylko ręka”, ale, Szanowny Kolego, mogę Cię pocieszyć, że nawet kiedy “Natalia” jest - obecna nie tylko jako synonim, ale nawet jako całkiem fizyczne i literalne ciało, to bardzo często i tak “Jest tylko ręka”.


Grubaski szczupłe marzenie by @moll ️12


Przyznam się Państwu szczerze, że po zapoznaniu się z tytułem utworu koleżanki @moll miałem niezły “mindfuck”. No bo jak to? Pani @moll, która (poza byciem poetką, matką na pełen etat, sroczką na błyszczące pióra, miłośniczką twórczości Pratchetta - generalnie kobietą renesansu) jest naszą nadworną hejto-kucharką pisze o odchudzaniu i diecie? Prawdziwy kucharz nie może być chudy. Takiemu kucharzowi nie można ufać. Taki kucharz to nie kucharz a zwykły przebieraniec. Zresztą popatrzmy na nasz największy skarb narodowy - pana Roberta Makłowicza. No jak by wyglądało to boskie ciało bez tego boskiego ciała? No na pewno nie wyglądałoby bosko. Dlatego kiedy już przeczytałem całość, a nie tylko tytuł, to nieco się uspokoiłem, bo autorka swoim utworem oddaje hołd zupełnie innej diecie. Diecie czekoladowej. Diecie chałeczkowej. Diecie przystrojonej kruszonką. Diecie pod którą - chociaż w przeciwieństwie do podmiotu lirycznego, brukselkę i owsiankę lubię - mogę się obiema rękami podpisać. Zatem zwracam się do Szanownej Koleżanki z apelem: proszę swoje krągłości pielęgnować i o nie dbać, a my czekamy na dietetyczne, czekoladowo-chałkowe przepisy na Przepiśniku.


Grubancypacja by @KatieWee ️12


Przede wszystkim mam nadzieję, że Szanowna Autorka nie ma mi za złe, że na potrzeby niniejszego podsumowania tytuł dla jej utworu (o którym sama autorka zapomniała) zapożyczyłem z tagów pod nim się znajdujących. Zaskakujące jest, że to kolejny, trzeci z rzędu sonet (jedno-wersowo wybrakowany, ale kto by się tam czepiał) traktujący o temacie wagi, bo i kolega @George_Stark w swoich marzeniach o Natalii o tym napisał (w pierwszym wersie nawet) i koleżanka @moll w utworze wspomnianym powyżej, a teraz pani @KatieWee. Czy Państwo się jakoś umówiliście?

Po pierwsze w stu procentach zgadzam się z manifestem autorki, co zdążyłem nawet na bieżąco wyrazić w komentarzach pod utworem, że samoakceptacja to podstawa, bo skoro najwięcej czasu spędza się z samą/samym sobą, to wypada się jednak lubić. Ale dodam jeszcze, że nie warto też marnować czasu na roztrząsanie tego jak oceniają nas i co o nas myślą inni. Zupełnie wystarczy, że oni już ten czas zmarnowali. A całkiem na koniec już, do słów autorki “przed waszą wizją piękna nie mam zamiaru klękać!” pozwolę sobie dodać, że prawdziwe piękno jest w tym, że każdy z nas jest inny. A co za tym idzie wszyscy jesteśmy piękni. A na pewno ja. I skromny też jestem…


Apel by @George_Stark ️8


Chociaż “Apel” kolegi @George_Stark (wiersz o tytule “Apel” dla jasności) zdobył w kończącej się edycji najmniejszą liczbę głosów, to jest to wiersz, który chyba najbardziej przypadł mi do gustu. A przypadł mi do gustu dlatego, że wyraża wszystko to, co ja chciałbym wyrazić i chociaż nie raz już próbowałem to ciągle czuję tego mojego wyrazu niedosyt. Nie wiem dlaczego, ale mam jakiś sentyment, żeby nie napisać uwielbienie, dla utworów (pisanych, śpiewanych, etc.) które są czymś na pograniczu modlitwy, rozmowy czy własnych porachunków z tym bytem, któremu nadajemy różne nazwy i imiona, i o istnieniu którego często mamy tak rozbieżne zdanie. Zważywszy na powyższe, pozwolę sobie z tego utworu “śmieszknąć” zaledwie troszkę i dlatego, chociaż najlepszym komentarzem dla niego byłoby po prostu “Amen!”, to napiszę “Enter!”


Bunt młodzieńca by @george_stark ️11


To, że pan @George_Stark jest ambitny, jest nam wszystkim wiadome. Żeby daleko nie szukać, to przez tę jego ambicję całe dzisiejsze popołudnie siedzę nad podsumowaniem. Osiem sonetów. OSIEM! Ale jakbyśmy przypadkiem mieli jeszcze jakieś wątpliwości, to teraz autor napisał to już wprost. Napisał w utworze Bunt młodzieńca, mniej więcej w tym miejscu: “Bo choćbym miał koło wymyślić na nowo, to ja chcę więcej niż pełny brzuszek”. Co prawda ze względu na wiek to ja swojego buntu młodzieńca raczej zbyt dokładnie nie pamiętam, ale już z uwagi na fakt posiadania syna, który właśnie dostał papier poświadczający jego dojrzałość, to powiem tyle, że dzisiejsza młodzież też ambicje ma. Tylko w tak szybko zmieniającym się świecie ciężko tej biednej młodzieży te ambicje skanalizować. A nam, starym prykom, ciężko ten fakt po prostu zrozumieć. Tak samo jak naszym rodzicom ciężko było zrozumieć nasze wybory bądź ich brak. Jak to mawiają - zapomniał wół jak cielęciem był. Proszę Państwa - trochę wiary w tę naszą przyszłość narodu.


22 września by @RogerThat ️7 


Kolejny sonet, autorstwa kolegi @RogerThat zabiera nas na sesję psychoterapii, w której my, czytelnicy, występujemy w roli terapeuty. Podmiot liryczny, otwiera się przed nami i niczym karabin maszynowy, w kolejnych wersach odsłania nieodpartą potrzebę działania i czynu:


Zaniedbać nie ma co, w głowie już mam jądrową

Eksplozję - zaraz tak wybuchnę, jak się nie ruszę,

Muszę coś, muszę szybko, cokolwiek, bo czas goni…


I chociaż pacjent sprawia wrażenie rozemocjonowanego i pobudzonego to sam jednak przyznaje “nie ma tak, że się duszę”. A zatem diagnoza prosta - klasyczne ADHD. 

I na tym moglibyśmy skończyć, ale jedna rzecz nie daje mi spokoju. A mianowicie spokoju nie daje mi tytuł. Tytuł, który pasuje to treści jak wół do karety. Bo nie dość, że wiersz jest o zaburzeniach psychicznych, to jeszcze w treści literalnie występuje sierpień a nie wrzesień: “Ledwie sierpień, a wyczerpałem butlę z animuszem”. Węsząc więc za jakimś ukrytym znaczeniem i wiedząc, że autor ma hopla na punkcie wydarzeń "codziennych" historycznych sprawdziłem co też takiego miało miejsce 22 września właśnie. Niestety nie do końca jestem w stanie zdecydować czy chodzi o

  • równonoc jesienną,

  • światowy dzień bez samochodu,

  • czy o kapitulację Lwowa przed Armią Czerwoną.

A może o Dzień Ćwiczenia Przed Lustrem Prośby o Podwyżkę Płacy?

Tak wiele pytań…


Zamknęli mi basen by @RogerThat ️12


Odpowiedź brzmi: kaczka! Zgadłem Panie @RogerThat?

Kolejny sonet jest chyba rebusem. Albo zagadką. Albo już sam nie wiem. Stąd też moja odpowiedź. Chociaż to taki raczej strzał na oślep. Wygląda na to, że nakręciwszy się do działania w poprzednim utworze, kolega autor pełen energii postanowił spożytkować jej trochę na pływalni, która jak przystało na szczyt letniego sezonu jest oczywiście zamknięta. No bo przecież po co komu otwarty basen latem? W każdym razie, skoro nagromadzonej w autorze energii nie udało się rozwodnić, to musiała ona znaleźć sobie zupełnie inne ujście. I ujście to znalazła w ekspresji artystycznej. A ściślej mówiąc w wierszu o “okrąglince”. Błagam niech mi ktoś wreszcie powie, o co chodzi z tą "okrąglinką", bo mnie ciekawość zabije. Mam tylko nadzieję, że nie chodzi o bajkę o Olinku Okrąglinku, zwłaszcza, że pan @RogerThat napisał, cytuję: “Droga okrąglinko, wjechać w ciebie się zmuszę”.

Nie chodzi, prawda? PRAWDA?!


Poszedłem se biegać by @RogerThat ️15


Kolejny utwór pana @RogerThat, który całkiem już utwierdza mnie w przekonaniu, że postawiona dwa sonety temu diagnoza - ADHD - jest całkiem trafna. Basen zamknięty, ekspresja artystyczna okazała się zbyt małym wydatkiem energetycznym, więc autor poszedł sobie pobiegać. Na szczęście, kiedy uczciwie przyznaje, “Że wyszedłem biegać, muszę mieć coś z głową” to dzięki utworowi “22 września” wiemy już, że przynajmniej na terapię uczęszcza. Generalnie utwór ten, podobnie jak “Apel” kolegi @George_Stark, jest bliski mojemu sercu, chociaż w zupełnie innym wymiarze. Takim bardziej cielesnym niż duchowym. Zwłaszcza w kwestii kwękających kolan.

Ale najbardziej przemawia do mnie zakończenie, w którym autor pisze “W tygodniu biega Dariusz, a ja biegam w święta”, chociaż jestem pewien, że chciał napisać “od święta”. Ja też biegam tylko od święta i do tego z samego rana, bo wtedy mam pewność, że już nic gorszego mnie w tym dniu nie spotka.


Przecież ja tego nie robię (ale lubię wyobrażać sobie) by @George_Stark ️11


To niestety widać. A widać mianowicie to, że Kolega faktycznie nigdy suszu nie palił. Bo gdzie po jednym buszku od razu safari. I to w dodatku ze słoniem. Różowym. Po jednym buszku, proszę ja Pana, to się dopiero ciepełko przyjemne zaczyna robić. Mrowienie w dłoniach i policzkach. Po drugim, ciepełko rozchodzi się po całym ciele. A dopiero po kolejnych państwo Gucwińscy zabierają nas w podróż. Wtedy to już nie tylko słoń, ale i myszki, a nawet cała menażeria.

Ale z narkotykami - wiadomo - trzeba ostrożnie. A z marihuaniną zwłaszcza. I nie, nie chodzi mi tu o możliwość uzależnienia się (chociaż trochę też), ale o skutki uboczne. Skutki skutkujące niekontrolowanym - najczęściej nocnym, a więc niezdrowym - plądrowaniem zawartości lodówki. I żeby nie było, to wszystko powyższe wiem oczywiście od kolegów (powiedział @fonfi, zagryzając o 22:00 lody waniliowe kiełbasą).


Z okrzykiem radosnym by @George_Stark ️9


No proszę - zagubiony u pani @KatieWee wers odnalazł się w kolejnym wytworze pana @George_Stark. Pewnie autor myślał, że jak napisze “rygor sonetowy złamałem, można dyskwalifikować” to wymiga się od podsumowania. Otóż nie tym razem. 

A tym razem mamy znowu temat chorób, chociaż nie psychicznych. Tym razem autor opisuje nam typowe objawy schorzenia zwanego fachowo “intoxicatio alcoholica”. Objawy, do których poza pospolitym bólem głowy, wymiotami czy zgagą należy ten z grupy najbardziej dolegliwych, czyli “gęganie małżonki”. Co przypomniało mi, że do tej grupy dolegliwości należy też inny, równie irytujący, a mianowicie “tupot białych mew”, o którym śpiewał już [Wiesław Gołas w Kabarecie Dudek](https://www.youtube.com/watch?v=kusEq-FzXxQ](https://www.youtube.com/watch?v=kusEq-FzXxQ). Polecam koledze. Słuchaj i nie stękaj!


O bohaterze by @George_Stark ️10


Piękny sonet oddający hołd nieznanemu żołnierzowi.

Żołnierzowi antycznemu. 

Żołnierzowi bezimiennemu. 

Historia pragnienia chwały, bogactwa, bohaterskich czynów.

Historia jakich wiele, niezależnie od czasów.

Historia spisana piękną anaforą, a nawet dwiema. 

Historia nagle przerwana.

Pośród piwonii…


Czułość by @fonfi ️19


Pan @fonfi klasycznie i jak zwykle o żonie. Żeby ta biedna kobieta wiedziała co on o niej ludziom wypisuje. I jeszcze ta nieudolna imitacja stylu miłosnych liryków. To epatowanie “powietrzem”, “królową serca” czy “kwitnącą miłością”. Ale my dobrze już kolegę znamy i wiemy, że to tylko podpucha. Że już za chwilę, gdzieś tam na końcu, dostaniemy w twarz zwykłą, przyziemną i prozaiczną pointą. No i faktycznie. Tam “królowa” a tu “kup pół bochenka”. W każdym razie, jeśli dobrze odczytuję, to autor próbuje nam przekazać, że że prawdziwe uczucie mieści zarówno poezję, jak i listę zakupów. Ale to tylko moje subiektywne odczucie i mogę się oczywiście mylić…


A, jeszcze jeden! by @George_Stark ️9


Tak jak edycję otworzył tak ją też kolega @George_Stark zamyka. Zamyka ją utworem “A, jeszcze jeden!”. Dobrze, że tylko jeden.

Dla tych co nie czytali, to w dwóch wierszach pan @George_Stark chwali się, swoimi zakupami. Myszką i klawiaturą. Ten o myszce, pozwoliłem sobie ze względów formalnych bezczelnie zdyskwalifikować. Zresztą nie dość, że poprawnych tagów nie miał, to na dodatek znowu coś o gładzeniu i dotykaniu traktował.

Ten drugi, o klawiaturze, wymogi formalne już spełnił. Autor ustami podmiotu lirycznego (autor bardzo prosi, żeby pojęć tych nie mieszać) zastanawia się, czy w dobie wszechobecnej cyfryzacji pisanie na klawiaturze komputera ma duszę. Podejrzewam, że takie same rozterki mieli pierwsi użytkownicy maszyn do pisania. A ile każdy z nas dałby dzisiaj za to, żeby sobie powieść na takim Underwoodzie napisać. Albo chociaż nowelkę. Osobiście, Panie Kolego, uważam, że nieważne czym (byle piórem), a co się pisze. A piękno, o które Pan się tak martwi - jak zdążyłem już parę akapitów wyżej napisać - jest w nas wszystkich. Jest, niezależnie od jednostki, w której tego piękna objętość chce Pan podawać. Jak dla mnie to może być zarówno w litrach, kilogramach, bajtach czy nawet georgebajtach.


No dobrze, pora zakończyć podsumowanie, zanim @George_Stark kupi drukarkę i wymyśli, że o niej też napisze. 


Zatem, bez przedłużania (niezły żart po 2500 słowach) przejdźmy do wyników.


Tydzień temu napisałem, że zwycięzcę wybierzemy na podstawie głosów. Oczywiście kolejne zrządzenie (tym razem przez “ą”) losu sprawiło, że mój własny utwór, całkiem bez sensu, tę największą liczbę głosów uzyskał. Jednak, żeby nie być posądzonym o nepotyzm, wielkodusznie zrzeknę się tego zaszczytu na rzecz kolejnego uczestnika. A kolejnym na podium (o ile nic nie pomieszałem) okazał się być pan @RogerThat ze swoim utworem Poszedłem se biegać. Dlatego teraz jemu przypadnie zaszczyt organizacji kolejnej, LXXXVIII (słownie: 88) edycji zabawy #nasonety w kawiarnii #zafirewallem.


Gratulacje.

I dobranoc.  


#zafirewallem #nasonety #podsumowanienasonety

Aha, z tego wszystkiego zupełnie zapomniałem serdecznie podziękować wszystkim uczestnikom zakończonej edycji. Tak więc, żeby nie było że cham ze mnie, to niniejszym bardzo serdecznie Paniom @moll i @KatieWee oraz Panom @RogerThat i @George_Stark dziękuję. Dostarczyliście mi Państwo wielu (dosłownie) godzin przedniej zabawy przy obcowaniu z Wami. To znaczy z Waszymi utworami.


Teraz już naprawdę dobranoc.

Piękne podsumowanie! Nie pomyliłem się zarzędzając na Kolegę ten los!


Tyle rzeczy w nim, do których chciałbym się odnieść, a nie mam czasu! Napiszę więc może tylko, że aż musiałem sobie sprawdzić co oznacza słowo "anafora", bo mi się jakoś dziwnie z winem kojarzyło. Grecki błąd.

Zaloguj się aby komentować

Dobra, to ja wrzucę. Na tym polega odpowiedzialność


Temat: gdzie zninął kolega @voy.Wu ?


Rymy: jaskinia - nima - zboże - noże


Zasady:

  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Et voilà


#naczteryrymy #poezja  #tworczoscwlasna  #zafirewallem

Czy jest to góra, czy też jaskinia

Szukam go wszędzie, a @voy.Wu nima

Może pojechał gdzieś sprzedać zboże?

A tam pomyślał: tu się rozmnoże

Pytają

Pan to ni ma

Ognia

Odbijam

Jak jaskinia

Ciszę

Udaję przechodnia

Kolegę

Poratuj fajeczką

Mam hajs jak zboże

Przystaję

Pstrykam we wieczko

Jak noże

Wysuwam szlugi

Oświetla płomień

Mordę kolegi

I gaśnie promień

Tych wspomnień

Zaloguj się aby komentować

W zestawie z myszką była też i klawiatura (albo to może myszka była w zestawie z klawiaturą?), i teraz, kiedy tak sobie siedzę przy tej klawiaturze, zastanawiam się – jak to ja – nad sprawą zupełnie nieistotną. Wątpliwość swoją zachciało mi się ubrać w słowa, więc oto proszę:


***


A, jeszcze jeden!


A, jeszcze jeden! Jeszcze się zmuszę

zanim edycję zaczniemy nową,

zanim zrobimy zmianę wierszową,

raz jeszcze łbem pustym ruszę.


Ale: żebym to chociaż pisywał tuszem

swoje wierszydła – stalówką stalową,

to nie! – dziś wszystko komputerowo.

Czy takie pisanie ma jeszcze duszę?


Ile emocji uda się schronić

we wszechogarniających bitów ostępach?

W szybko drgających krzemu ziarenkach?


Kiedy tak siadam by słowa ronić,

myślę (i myśli się nie da odgonić)

jak wiele bajtów jest we mnie piękna?


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Nowa myszka


Palcem ją gładzę, guzik naciskam

(starej się przy tym zdarzało piskać) –

no sprawia radość mi nowa myszka!


Dalej naciskam: mocniej i mocniej,

no bo buzują we mnie emocje

(radość przeżywam zaś wielokrotnie).


Przez kilka godzin tak gładzę po niej

(czasem od tego bolą mnie dłonie),

a kiedy wreszcie nadchodzi koniec –


no, nie ukrywam – jestem zmęczony.

Zostawiam myszkę, wracam do żony

(znowu przemilczam obiad za słony).


Zaś nocą, gdy się pod kołdrę schowam

(z żoną od dawna pozycja plecowa),

myśli ku myszce kieruje głowa.


I tak zasypiam, z uśmiecham szerokim,

bo na gładzenie znów mam widoki

dnia kolejnego…


- - - - - - - - - - - - Ej! Hola, zboki:

żeby skojarzeń tok utemperować,

dodam, że mysz to komputerowa!


(A na dodatek bezprzewodowa!)


***


No historia, która stoi za tym wytworem powyższym jest taka, że naprawdę kupiłem sobie nową myszkę (bezprzewodową!). I naprawdę przyjemnie mi się ją naciska – ma jakieś takie bardzo miękkie guziki.


***


#wolnewiersze

#zafirewallem

48df2ca6-6f69-44b0-99cf-62a099353cde

@moll Już dodałem zdjęcie. Taka zwykła, z Actiona, #czarnamyszkadlaanonka. Ale działa bardzo przyjemnie.


A w ogóle, to czy ten wiersz dostanie aprobatę Chwastów polskich?

Zaloguj się aby komentować

Ech. Się człowiek chciał wziąć za poezję, bo niby poezja to wolność, a tu mu w związku z całą tą wolnością obowiązki na głowę spadają. No trudno:


temat: lobotomia,

rymy: wypina - prześcieradło - Stalina -wypadło.


Proszę się dobrze bawić, niekoniecznie grzecznie!


#naczteryrymy

#zafirewallem

Nie wbiłem mu w głowę bo d⁎⁎ę wypina

Szpikulec nią wessał i prześcieradło

Spoglądam błagalnie na portret Stalina

Modlę się by ostrze przez ucho wypadło

53669d09-39db-4555-9c5e-126d4dbd20e1

Już pielęgniarka kroplówkę wypina

I na łóżki kładzie nowe prześcieradło

Załatwił mnie ten lekarz jak Beria Stalina

I dziurawym mózgiem myśleć mi wypadło.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Dzisiaj jak wychodziłem lekko zgaszony z pracy, to naszła mnie chęć, żeby zadzwonić do żony. Zadzwonić z czystej potrzeby serca, żeby sobie z nią czułości wymienić. Jak pomyślałem, tak też zrobiłem. Ułożyłem sobie co żonie powiem, złapałem za telefon, zadzwoniłem i...


Czułość


Tyś mi powietrzem, bez Ciebie się duszę,

A świat tęczowych nabiera barw z Tobą,

Małżonko kochana, serca królowo...

Kwitnąca miłość tak pełna jest wzruszeń.


Lecz kiedy uczucie obrośnie już kurzem,

I bardziej niż sercem, przeżywasz je głową,

To miłość, co wczoraj pachniała różowo,

Dziś prozą nie wierszem pisze scenariusze.


I kiedy serce moje gorące jak prodiż,

A od płomiennych porównań głowa mi pęka,

By je w miłosny wiersz ubrać świerzbi już ręka,


Po pracy sobie myślę, do żony zadzwonię,

I tą poezją już chciałem zwrócić się do niej,

Ona mi rzekła: Weź chleb kup. Tak z pół bochenka...


#zafirewallem #nasonety #diriposta

@George_Stark Żony (ta jedna również pozdrawia) są nieustającym źródłem inspiracji. A jak ktoś ma ich kilka to już w ogóle.

Zaloguj się aby komentować

Chyba mnie przypadł miły obowiazek zapodania dzisiaj rymowanki no to jedziemy.

Temat: ogródek działkowy (ROD).

Rymy:

soboty

roboty

sąsiedzi

śledzi


Zasady jak ktoś nie zna:

Wierszyk na cztery wersy tworzymy

Musi zawierać podane rymy

Temat i kolejność też mają znaczenie

Nie liczy się wygrana ale tworzenie


#naczteryrymy #zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna

od wczesnego czwartku do późnej soboty

pływał janusz kutrem szukając roboty

aż mu zaświtało, że z dołu sąsiedzi

prosili go we wtorek, by nałowił śledzi

Zaloguj się aby komentować

Ja wiem, że w starożytnym Rzymie to było zupełnie inaczej niż tutaj napisałem. Ja wiem też, że próba przyłożenia naszej percepcji do zrozumienia perspektywy ludzi, którzy żyli nawet niekoniecznie aż dwa tysiące, ale nawet te trzydzieści lat temu zalatuje grubą naiwnością. No ale: to jest poezja, więc chyba mi wolno?


***


O bohaterze


Wyruszył razem z Markiem Krassusem,

wyruszył nastawion bardzo bojowo,

wyruszył z pełną nadziei głową.

Wyruszył walczyć ze Spartakusem.


Myślał: łupami się z wojny objuczę,

myślał: chwałą okryję się wielowiekową,

myślał: kobietom będzie czym imponować.

Myślał: pożyję sobie, kiedy już wrócę.


W szyku stał twardo, nie składał broni

i niejednego swym mieczem sięgał,

aż go sięgnęła Morty potęga


i gdy dosiedli po bitwie koni,

on został martwy pośród piwonii.

Jak się nazywał? Nikt nie pamięta.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Po tych marihuanowych wyobrażeniach z wytworu poprzedniego zapragnąłem napisać o czymś, co było mi kiedyś zdecydowanie bliższe niż rzeczona wcześniej marihuana i wcale nie chodzi mi tutaj o żonę. Proszę bardzo (rygor sonetowy złamałem, można dyskwalifikować):


***


Z okrzykiem radosnym


– „No weź, nie przesadzaj: to tylko maluszek!

Rzec by można niemal: bezalkoholowo.

A więc nie wyskakuj mi tutaj z odmową –

to jak kot napłakał, to jak czapka gruszek.”




Bym rano poleżał, a tu wstawać muszę

i przeklinam wczoraj: – „Ty cholerna zgodo!”,

i przeklinam siebie: – „Ty boląca głowo!”.

I w kierunku kumpli też puszczam wianuszek:


no bo to przecież nie ja, a oni…

no bo tak sam z siebie, no to bym nie sięgał…

no bo małżonka zbyt głośno mi gęga…


…więc znów ruszam w miasto, wolny już od żony,

i choćbym się nie wiem jak tam, na mieście bronił,

no to któryś z kumpli do baru zagoni

z okrzykiem radosnym:– „No pij i nie stękaj!”


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Jakiś czas temu, zupełnie znienacka, uświadomiłem sobie, że nigdy w swoim życiu nie paliłem marihuany. Kiedy nie było można (choć były okazje), to trochę się bałem. Później, kiedy już mogłem (i też były okazje), to jakoś wcale nie czułem takiej potrzeby. Niemniej: roślina ta (z której między innymi można zrobić Sznurek; z tekstu tego wspaniałego utworu zaczerpnąłem zresztą tytuł wytworu swojego, który to tytuł stanowi parafrazę słów napisanych przez pana Piotra Bukartyka) zdaje się inspirować autorów wszelakich, czego świadectwo można znaleźć chociażby w kapitalnym utworze Psychoza monumentalnej moim zdaniem formacji Kaliber 44.


No i ja też zapragnąłem spróbować (coś takiego napisać):


***


Przecież ja tego nie robię (ale lubię wyobrażać sobie)


Kiedyś, w podstawówce, kumpel przyszedł z suszem.

Nagle się zrobiło wokół kolorowo,

nagle świat objawił mi się na różowo,

gdy w płuca wciągnąłem pierwszy suszu buszek.


Wyszedł z szafy nagle, wyszedł niby duszek.

Wyszedł prosto na mnie, więc: „Ahoj, Przygodo!”

I ja wtedy z szafy (a miałem wnękową),

wzorem pana Tella, wyciągnąłem kuszę.


I dawaj! – safari! Wśród różowych słoni!

Miast traperów: klapki, kapelusz-dżokejka.

Świetnie się bawiłem, lecz nagle, cholerka:


kumpel się ulotnił, mnie słoń zaczął gonić –

a ja? Kusza-wieszak? Jak mam się tym bronić?

Słoń mnie chwycił trąbą…

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - … a to był mój rękaw.


***


#nasonety

#zafirewallem


***


Swoją drogą, to pan Piotr Bukartyk, w książce Bukartyk. Fatalny przykład dla młodzieży (książce z facetem ze śrubą w d⁎⁎ie na okładce, jak sam pan Bukartyk o tej swojej autobiografii raczył był powiedzieć) przyznaje, że Joka (ten, który nawija w Psychozie) kiedyś przy jakiejś okazji go suszem częstował. Nie zdradza jednak, czy na tę propozycję się zgodził. (Tak mi się ta anegdota jakoś sama przypomniała, kiedy zobaczyłem jakie dwa – pozornie różne – utwory muzyczne we wstępie do tego wytworu swojego tam ze sobą mi się zestawiły.)

@Sweet_acc_pr0sa Ale mnie absolutnie nie jest z tego powodu smutno ani przykro. Nie trzeba mnie pocieszać. Stwierdzam po prostu fakt. Dość jednak, w moim przypadku, wydaje mi się, że zaskakujący. A przynajmniej zaskakujący mnie samego.

Zaloguj się aby komentować

Poszedłem se biegać


Gdy butem żelaznym kamienie lekko kruszę

Że wyszedłem biegać muszę mieć coś z głową

Chciałem czuć się zdrowiej, chciałem sportowo

A czuję tylko, że zaraz się uduszę


Mijają mnie Anki, Arki, Dariusze

Szoruję po szutrze, stukam podkową

Skręcam w lewo, w drogę asfaltową

Potykam, przewracam, zgubiłem wianuszek


Kupuję koszulki, buty, izotonik

Kupuję termobluzę - z zimna szczęka szczęka

Kupuję diklofenak - kolano kwęka


Trening przed maratonem - pół roku w pogoni

Kupuję Dariusza, by mi pomógł nadgonić

W tygodniu biega Dariusz, a ja biegam w święta


#nasonety #zafirewallem #diriposta


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Mamy remis, ale pan @Statyczny_Stefek gdzieś nam zaginął, a ja też za chwilę nie bardzo będę dostępny, więc żeby Państwa nie trzymać w zawieszeniu dzisiejsze rymy sponsoruje mój tata - mam nadzieję, że pan @Statyczny_Stefek mi tę samowolkę wybaczy. Zapraszamy.


Temat: Wieczorna modlitwa

Rymy: usta - biust - rozpusta - gust


Miłej zabawy i udanego rymowania 


#zafirewallem #naczteryrymy

Nic modłów do Bogów, to nie me gusta

Refleksja nad sobą głęboka, nie wzburzy jej biust

To co na zewnątrz kusi, a w tym też rozpusta

Lecz większa wartość jest w sobie, to mój wybór i gust

Na kolację będzie langusta

zamiast znowu jeść kury biust

taka to kulinarna rozpusta

owoce morza to mój gust


Przed kolacją oczywiście modlitwa dziękczynna

Zaloguj się aby komentować

Zamknęli mi basen


Droga okrąglinko, wjechać w ciebie się zmuszę

Choć gdybym miał sufit to przydzwoniłbym głową

Za każdą kuzynką twoją ja klnę na nowo

Częściej by ominąć was łukiem się skuszę


Bywasz prostokątna - jak umysły komusze

By cię unieść nad głowę trzeba mieć rękę zdrową

Gdy dzieci niegrzeczne - rodzice tobą pogrożą

Że przykryją ich tobą, fundując młodym katusze


Tyś odlana z brązu, co dźwięczy, gdy się przydzwoni

Tyś pokryta betonem, lecz gdy ten pęka - nie stęka

Tyś twarda jak Pudzian - chodzić po tobie się nie lękam


Ty gwoździem do trumny, gdy uciekam, bo ktoś mnie goni

Nie zauważam, leżę w kałuży - nie jest to Peroni

Takie głupoty piszę, gdy na basenie letnia przerwa


#nasonety #diriposta #zafirewallem


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Przez urlopy, rozjazdy i różne inne obowiązki dawno nie zaglądałem do Punktu Wymiany Poezji. Ale dzisiaj już zajrzałem. Niestety nic nowego pod ramką nie znalazłem, dlatego mogę podzielić się z Państwem jedynie wierszami z "Centralnej Dystrybucji". Tym niemniej zapraszam.


——————————


Zapisuję myśli,

Są takie nieskładne

Bezbronne jak niemowlę

Bo tak bardzo chciałyby

Powiedzieć prawdę

A tu słowo za słowem

Jak koralik za koralikiem nawlekane

W tym bogactwie treści

Poszarpane

Zostawiają puste miejsca

Na domysły


Karolina Bugajska


——————————


Szukam ciepła w chłodzie miasta,

gdzie milczenie serca kupiono za srebrniki.

Szukam iskry w jego oczach,

lecz tylko mrok w nich się kołysze.

Kryję łzy w zamkniętej dłoni,

by nie zgubić ich na wietrze.

Ileż dni upadać będę,

nim nauczę się powstawać?

Ile razy noc mnie zgubi,

nim rozbłysnę własnym światłem?

Nim zapłonę raz ostatni,

lecz nie zniknę - lecz nie zgasnę.


——————————


ile?


zostawiliśmy siebie już

całkiem niewiele

świt, śladem pocałunku rozrzucony

rozlane latte na pościeli

tą wiosną wyczekaną

tym przebudzeniem

o jedną bliskość za daleko

jeden krok ciszy

ze wiele


j.m k.

——————————


Łzy na targowisku


Naszyjnik z drogocennych kamieni -

nie z morskich głębin, a z własnej produkcji.

Na nitkę nawleczone własnoręcznie

szybko, gdy łzy ujrzały dzienne światło.

Kupujcie! Do wyboru - do okazji!

Dla mamy, taty, brata, siostry, babci!

Gdy żal ściska, dusi sercowy mięsień

lub gdy w żołądku kłębi się szczęście.

Gdy przepona śmiechem jest łaskotana,

gdy po prostu cierpisz na suchość oka,

bo wpadnie ci tam gości cała chmara,

siedzą tam i aż cię boli to co dnia.

Jak widać, już sobie jedną wykułam

gałkę oczną. Nie szkodzi! Mam też drugą

do płakania - biznesu podtrzymania.

Pracuję płacząc od rana do rana!


Ula Andruczyk


——————————


#zafirewallem #punktwymianypoezji - tag do czarnolistowania

4fbf9ce5-8d14-4fd9-b2df-57b92ace3cc2
a3181ee5-ba58-42d7-912c-4cc37313b42e
2c2a3021-df77-418b-b0a2-7f5fde667e3e

@RogerThat Pisałem kiedyś jak działa Punkt Wymiany Poezji, ale mogę napisać jeszcze raz

Jak zostawisz swój wytwór pod ramką, to opiekun ramki - ktoś taki jak ja - jak ma szczęście i wiatr tego Twojego wytworu nie porwie, albo ktoś się wcześniej nie poczęstuje, to sprawdza ramkę i "inwentaryzuje" takie dyndające sobie wiersze, wysyłając je za pomocą (ha tfu!) fejsbuka do chłopaka co całą tę inicjatywę organizuje. On to zbiera, dorabia do wierszy za pomocą AI ( @George_Stark uważaj!) obrazki i przygotowuje takie gotowe szablony z wierszami i obrazkim na odwrocie do druku, po czym rozsyła do opiekunów ramek. My to tniemy na kawałki i przy okazji odwiedzania ramki wieszamy po kilka, żeby przechodnie mogli się częstować. W ten sposób Twój wiersz, zostawiony pod ramką na przykład w Lublinie, poprzez taką właśnie "Centralną Dystrybucję" trafia do innych ramek w całym kraju (a chyba nawet już poza granicami). Dlatego nazywa się to właśnie Punkt Wymiany Poezji.

6d8d9827-cbd2-4cc0-934c-b9af2d5bb498

Zaloguj się aby komentować

Zgodnie z tradycjami remiusu i cichym przyzwoleniem @Piechur , razem z @KatieWee otwieramy dzisiejsze #naczteryrymy !


Temat: kąpiel w wodzie, której temperatura została wybrana przez kobietę!

Rymy: mycie - trwoga - życie - noga


Miłej zabawy i udanego rymowania :]


#zafirewallem

sireplama userbar

Niedziela wieczór i czekam w kolejce do mycia

i lepiej niech mi krew zmrozi jakaś trwoga.

Temperaturę wody wybrała kobieta mego życia,

od tego wrzątku rozpuści mi się noga...

Rozkoszą lub katorgą ciała może być mycie

Gdy żona wodę nalewa ogarnia mnie trwoga

Co temperaturę ma magmy, ryzykujesz życie

Gdy w piekelnej wannie postanie twa noga.

Zaloguj się aby komentować

Nie wiem. Przebudziłem się o 3 w nocy na niespodziewane #srajzhejto Okazało się, że nie wziąłem żadnego czytadła ani telefonu, a była tylko stara krzyżówka i długopis. Więc głowa też postanowiła się najwidoczniej wysrać. Dzisiaj przeczytałem ten "strumień świadomości" i gdy już przestałem się śmiać, postanowiłem że przepiszę tę kloaczaną wypocinę i się podzielę xd


Egzystencjalna pieczara


Samotna podróż przez czas.

Bulwarny gwar.

Bezsenna pogoń wśród mas.

Opium gar.


Życiem drapane epitafium.

Śmierci piec.

Żelazne jego kalendarium.

Szpaler świec.


Gorzki wywar z egzystencji.

Cierniowy sznur.

Sprawczości własnej impotencji.

Zapiał kur.


W bezsilności składane origami.

Boski kit.

A jednak wszyscy tacy sami.

Jesteście git.


Donikąd sami nie kroczycie.

Oto sedno.

Prześmiejmy wspólnie życie.

Mamy jedno.


Ale czy na pewno?


------


Gościu, litości - nie zaśmiecaj społeczności. xd

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Pani @UmytaPacha pomogła mi - choć nieświadomie - wczoraj wygrać, więc dzisiaj ja Państwa częstuję. Poniższy zestaw rymów sponsoruje - równie nieświadomie - pan Andrzej Poniedzielski. A skoro kradzione nie tuczy, to zapraszam, proszę się do woli częstować.


Temat: Nic nie wiem

Rymy: głowie - powiek - wrażeń - marzeń


Miłej zabawy i udanego rymowania 


#zafirewallem #naczteryrymy

Dziko szumi mi w głowie,

Powidok sączy się z powiek,

Doświadczam znów przesytu wrażeń,

Chyba wreszcie nadszedł kres marzeń.

Zaloguj się aby komentować

O przełamaniu szarości


"Patrzyła wprost, śledziła coś

widok to był, ulotny wprost

kręciła zeza, szukała bo chciała,

myśląc że może, bo czemu i nie?


Obiekt szalał, wzory tworzył

wzrok popędzał, dzieci płoszył.

Mówisz, co on plecie?

A to wcale, ecie pecie


Piszę słowa, tu i teraz

tak - jak wzory tamte,

com sam stworzył,

gdyż, wzrok ten Twój tu,

śledził bezustanka mnie."


Kim jestem?


#tworczoscwlasna #zafirewallem #glosotchlani

5455637c-5617-4dbe-a58e-1cebc663e1c4

Zaloguj się aby komentować

22 września


Ledwie sierpień, a wyczerpałem butlę z animuszem

Jeszcze jakoś zipie, dziwne, żywię się zdrowo

Lato szare, a ja przecież marzę na kolorowo

Jeden plus to powietrze - nie ma tak, że się duszę


W pracy nie mam co robić, wręcz przeżywam katusze

Z nudów grzeszę sobie czynem, myślą i mową

Zaniedbać nie ma co, w głowie już mam jądrową

Eksplozję - zaraz tak wybuchnę, jak się nie ruszę


Muszę coś, muszę szybko, cokolwiek, bo czas goni

Nieważne, czy legalnie, bo rękę myje ręka

Nieważne, czy moralne - malkontenctwo i tak stęka


Muszę coś, muszę szybko, bo zanurzam się w toni

Muszę, bo łatwo życie na drobne roz⁎⁎⁎⁎⁎olić

Muszę wstać i już pójść, bo nie widzi mi się klękać


#nasonety #zafirewallem #diriposta


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Zaloguj się aby komentować

No i znów: miałem zabrać się za coś innego, ale zabrałem się za czytanie wątku kolegi @Olmec i w tymże wątku moją uwagę bardzo mocno przykuły wypowiedzi kolegów @eloyard, @NiebieskiSzpadelNihilizmu i @Mikel , a w związku z tym czytaniem ich wypowiedzi pojawiły się u mnie miliony skojarzeń, wspomnień, przemyśleń, refleksji i obserwacji własnych. Z jednej strony to smutne, że świat wygląda tak, jak wygląda i – niestety – trzeba umieć się poruszać w świecie takim, jakim ten świat jest. Z drugiej jednak strony to bardzo budujące, że ze swoimi przemyśleniami, obserwacjami czy ze swoim czuciem tego świata nie jest się całkowicie osamotnionym i że gdzieś tam są jeszcze ludzie, którzy widzą to wszystko podobnie, a przynajmniej taki mi się wydaje, że to widzą.


Oprócz tych milionów skojarzeń, wspomnień, przemyśleń, refleksji i obserwacji związanych z własnym postrzeganiem świata, pojawiły się, jak to zwykle u mnie, również i skojarzenia literacko-muzyczne. Podzielę się jednym, a fragment ten pochodzi z utworu Idź swoją drogą, którego we wspaniałym wykonaniu zespołu Raz Dwa Trzy można posłuchać na przykład tutaj, a do którego tekst jest wykonanym przez pana Wojciecha Młynarskiego tłumaczeniem fantastycznego tekstu fantastycznej piosenki My Way pana Franka Sinatry:


bo przecież jest niejeden szlak

gdzie trudniej iść, lecz idąc tak

nie musisz brnąć w pochlebstwa dym

i karku giąć przed byle kim





No i to niemal wszystko, co chciałem tutaj tytułem wstępu. Bo jeszcze tylko jedna rzecz – zastanawiam się mianowicie, czy odzywające się ciągle z tyłu głowy te wciąż jeszcze w jakiś tam sposób żywe młodzieńcze ideały nie są przypadkiem objawem jakiegoś tam nietypowego wariantu kryzysu wieku średniego.


Jakby tam jednak nie było, zapraszam do wytworu:


***


Bunt młodzieńca


Ach, wstrzymam Ziemię i Słońce poruszę!

Wisłę gałęzią zawrócę sosnową!

Bo choćbym miał koło wymyślić na nowo,

to ja chcę więcej niż pełny brzuszek.


Bo są uczucia, których nie zgłuszę,

bo chcę by coś moje znaczyło słowo,

bo jednak znaczy coś „honorowo”,

bo skąd w ogóle bierze się „muszę”?


Bo co to za życie, że tylko gonić?

W imię wygody przed kimś tam klękać?

A później? Nad swoją niedolą stękać?


Ja tak żyć nie chcę, jak żyją oni,

fakt: bywa trudno, lecz nie składam broni –

na karku trzydziecha, a bunt młodzieńca.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować