Wygranie wczorajszych #naczteryrymy to dla mnie szok! Tak więc, na dziś kategoria: Niespodzianka
Rymy: Szok - Skok - Lasu - Szałasu
Zapraszam do zabawy! #zafirewallem
Wygranie wczorajszych #naczteryrymy to dla mnie szok! Tak więc, na dziś kategoria: Niespodzianka
Rymy: Szok - Skok - Lasu - Szałasu
Zapraszam do zabawy! #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Stwierdzam, drodzy Państwo, że jestem uzależniony. Od maihuany.
***
Chory na listopad, tak tęsknię do maja,
tak bym chciał już teraz majem się upajać!
Głód ogromny cierpię, gdy myślę o maju,
bo dopiero w maju czuję się na haju.
Przecież nic tak pięknie nie uderza w głowę
jak to cudnie ciepłe powietrze majowe,
nic tak przecież serca nie przyspiesza bicia
jak ten śpiew majowy szarego słowika,
przecież nic w entuzjazm nie wprowadza taki
jak wędrówka po pas przez majowe maki
i nic też tak źrenic nie rozszerza w oczach
jak majowym rankiem łąki skrząca rosa!
Tymczasem: listopad –
marznę, kicham, moknę.
Może na listopad przyjąć by szczepionkę?
Może by porady zasięgnąć doktora?
Przecież dzisiaj gorzej czuję się niż wczoraj.
Lecz nie ma szczepionki, taki mamy klimat –
mus listopad przetrwać i zimę przetrzymać,
kiedy z zimna przyjdzie trząść się jak deliryk
aż do maja, gdy znów będą endorfiny pylić.
***
#wolnewiersze
#zafirewallem
***
A jeśli ktoś by chciał wytwór powyższy pochwalić, ale nie bardzo wie za co, to proszę zwrócić uwagę na bardzo zgrabne śródrymy.
Zaloguj się aby komentować
Z racji że @Umypaszka już chyba śpi, ośmielę się zaprosić do dzisiejszego wydania #naczteryrymy
Temat: kultysta-autysta
Rymy: przedwieczny-konieczny-zło-cło
Zaskoczcie mnie
#kawiarenka #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować
Studia to podobno piękny okres w życiu. Przynajmniej u niektórych:
***
Maciek
Skrzypiało łóżko. (Myślałem, że drzwi
i właśnie dlatego bałem się ducha:
– „O, dobra wróżko! Przyjdź, pomóż mi!”)
A to współlokator za ścianą r⁎⁎⁎ał.
Bo takim właśnie gościem był Maciek:
przeleciał Magdę, Ewę i Kasię,
Zosię, Małgosię, Anię, Halinę.
Alę i Olę. I Michalinę,
Lilię, Natalię, Ritę, Milenę,
Teklę, Urszulę oraz Irenę.
Na koniec dobrał się jeszcze do Hanki
i się skończyły mu koleżanki.
Lecz, jak dobry tancerz, nie zgubił kroku –
wziął się za panny z niższego roku.
Tak odwiedziły go Julka, Marysia,
Baśka, Janina oraz Gabrysia.
Olga, Judyta, Jowita, Nadia,
Maria, Luiza i Leokadia.
Iza, Mariolka i Karolina,
Róża, Jagoda oraz Malina.
A gdy szedł kiedyś papiery zanieść,
to w dziekanacie też były panie:
była tam Krysia i była Agata,
Mirka, Jadwiga i Honorata.
Napisał pracę, przyszła obrona
a promotorką mu była Ilona
i w skład komisji wchodziły też
Sylwia, Nikola oraz Inez.
I rektor przeleciał też, Anastazję.
Ja? Przeżywałem o duchach fantazje,
choć nie odwiedziła mnie żadna zmora.
A Maciek później zrobił doktorat.
***
#wolnewiersze
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
W oczekiwaniu na to, aż kolega @entropy_ raczy się zdecydować zakończyć zabawę sonetową, proponuję Państwu wiersz lekki, aczkolwiek smutny:
***
Gelateria
Spacer dość miło wczoraj mi mijał,
na tym spacerze mijałem lodziarnię.
Był na niej napis: gelateria,
a jednak z czytaniem poszło mi dość marnie.
Czy to nieznajomość jest języka Włochów
czy też jakiś chochlik dopuścił się szachrajstw?
Bowiem mój umysł odebrał od wzroku
to, że napis tamten to była geriatria.
***
#wolnewiersze
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
O, chyba znowu ja. No to zapraszam do zabawy!!
Temat: wizyta u teściowej
Rymy: Obiad - Jad - Żuję - Zatruję
Powodzenia
#zafirewallem #naczteryrymy
Zaloguj się aby komentować
Entropy
Od czego by zacząć? Mam wielki ból dupy
Na który mi żadna maść nie pomoże
Odznaka zbyt duża tkwi w ciasnym otworze
Czas cierpień odliczam, co do minuty
Entropy to sprawił, to jego w tym wina
Rang kolor pedalski, podatki wysokie
Wciąż kłamie, wypiera, bez mrugnięcia okiem
Lecz prawdy nareszcie nadeszła godzina
"Ogłoszę zwycięzców gdzieś do południa"
Już dawno minęło, więc tu również kłamiesz
Odpowiedz raz szczerze, nie rób ze mnie durnia
By prawdę powiedzieć tu szansę dostaniesz
Na podsumowanie straciłem nadzieję
Lecz powiedz @entropy_ : czemu jesteś gejem?
#nasonety #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować
Wybiła dwudziesta.
Była już sjesta, a zatem
za poetycką czas wziąć się pracę.
Temat: piątek, który szczęśliwie wypadł w środę;
rymy: dwudziesta – sjesta – zatem – pracę.
Powodzenia, ale przede wszystkim dobrej zabawy! :)
***
#naczteryrymy
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
No i, moi Drodzy, udało się ukończyć tryptyk, z czego jestem ogromnie zadowolony. Z samej jego końcówki zadowolony jestem jednak znacznie mniej:
***
I pobudzają nadzieje złudne,
i tylko w głowie mącili by mi
ci, którzy snują wizje przecudne,
że tydzień pracy ma mieć cztery dni.
W tej sprawie się czuję obywatelem,
postulat dodaję do listy mych życzeń,
choć mam wątpliwość: – „To nie za wiele?
Jak by to miało wyglądać w praktyce?”
Dziś przecież dopiero dzień trzeci,
a ja się czuję jak wyschła studnia;
krztę chęci w sobie udaje się wzniecić
tylko do środy. Gdzieś do południa.
Właśnie w południe poczułem dziś szczęście,
że trafił się taki tydzień-wyjątek.
Tylko dlaczego nie zdarza się częściej
żeby już w środę wypadał piątek?
***
#wolnewiersze
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Kurde! Sonet wyszedł! Sam!
***
Smutny wiersz o rozczarowaniu, w dodatku nie dający nadziei
Może dlatego była tak zimna,
że urodziła się w listopadzie?
Może coś więcej zrobić powinna,
niż tylko rzucić suche „Na razie”?
Może po prostu ty byłeś głupi,
może naiwny, bo uwierzyłeś,
może zwyczajnie dałeś się kupić,
może miłości chciałeś na siłę?
Może należy, jak uczy piosenka
przestać się żalić i przestać kwękać?
Może ci jeszcze odrosną skrzydełka?
A może, po tej kolejnej próbie,
zmądrzejesz? Resztki odrzucisz złudzeń?
Po listopadzie jest przecież grudzień.
***
#nasonety? – choć nie na temat
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Dobry wieczór,
Ponieważ wczorak przegapiłem to dzisiaj zapodaję bo jest remis ale jadę na siłownię i potem nie dam rady
Temat: remont
Rymy:
tynkowanie
oszuści
tytanie
juści
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności
Szerzysz radość z tworzenia
Piorunujesz jak najęty
Wiersz z największą ilością piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy
Pamiętasz o tagach i społeczności
#zafirewallem #naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna
Zaloguj się aby komentować
Zanim wyciągnie Najmilsze Państwo zbyt pochopne wnioski, przypominam, że jestem zdecydowanym zwolennikiem rozpatrywania podmiotu lirycznego w rozłączności od autora. Proszę nie traktować wiersza poniższego jako mojej pochwały systemu, w którym przyszło nam żyć (mamy jakieś inne wyjście?), bo miałbym do tego systemu kilka uwag, a przynajmniej te kilka uwag to miałbym na sam początek.
Nie wychwalam więc naszego systemu, a nie wychwalam go dlatego, że nikt mi za to nie zapłacił. W tym miejscu pragnę Najmilszemu Państwu przypomnieć, że kilkukrotnie już deklarowałem chęć wychwalania dowolnego systemu, za odpowiednią jednak opłatą. Wiersz poniższy proszę wobec powyższego potraktować jako formę autoreklamy:
***
Szara strefa
Myślałeś może, że będzie ci lepiej
gdy rozgościłeś się w szarej strefie;
że bez tych skrótów: ZUS, NFZ, PIT
nareszcie będzie się dało żyć.
I miałeś rację – żyło się lekko,
brutto znaczyło tyle co netto,
i więcej chciałeś – „Bo może by tak
dało ominąć się jeszcze i VAT?”
Miałeś pieniądze i byłeś zdrowy,
nie czepiał się nawet Urząd Skarbowy,
a sąsiadowi aż skakał gul,
no bo, przyznajmy: żyłeś jak król.
Ale skończyła się szara strefa
kiedy cię sąsiad z zazdrości sklepał.
Teraz kulejesz, w plecach cię łupie,
nagle znalazłeś się w czarnej d⁎⁎ie.
***
#wolnewiersze
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
And it's hard to hold a candle
in the cold November rain
Ganzenrołzesy miały rację pisząc ten tekst. Faktycznie: łatwo nie jest. Nastąpiło chyba jednak jakieś jesienne przesilenie, bo, po wczorajszym wierszu, zapowiada się coś jakby na tryptyk?
No chyba że jutro rano obudzę się z tego pięknego snu i jednak będzie środa:
***
Księżyc miast słońca jeszcze przyświecał
gdy kwadrans po piątej się z łóżka zwlekłem.
Do pracy poszedłem, pracuję przy piecach.
Nic więc dziwnego, że praca mi piekłem.
Ale, niestety, jestem już duży.
Co na tym polega, że zrywam się rano
i klnę na świat cały (w tym i na budzik)
za każdą minutę snu mi zabraną.
A później sobie rysuję te piece,
choć się myślami gdzie indziej szwendam
aż trzecia wybija – do domu lecę!
I właśnie wtedy spojrzałem w kalendarz.
Jak ewangelia! Dobra nowina
spłynęła na mnie z naściennych kartek!
Powtórzyć muszę, bo nie wytrzymam:
dziś nie jest wtorek. Ale już czwartek!
***
#zafirewallem
#wolnewiersze
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Skoro kolega @Kronos zaspał, to wrzucam w zastępstwie.
Dzisiejsze rymy sponsoruje pan Kazimierz Przerwa - Tetmajer.
Temat: Jesienne wieczory
Rymy: rozmową - słowo - dreszcze - jeszcze
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności
Szerzysz radość z tworzenia
Piorunujesz jak najęty
Wiersz z największą ilością piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy
Pamiętasz o tagach i społeczności
#zafirewallem #naczteryrymy
Najmocniej państwa przepraszam za niedopatrzenie i dziękuję @fonfi za zastępstwo, nie spodziewałem sie wygranej bo byłem któryś tam z kolei.
Gdy pannę wieczorną bawiłem rozmową
Padło o jedno za dużo lub za mało słowo
Teraz sam siedzę, marznę, przechodzą mnie dreszcze
Chętnie bym pogadał, poprzytulał jeszcze.
Zaloguj się aby komentować
Hej, mam nadzieję że to wystarczająco spełnia kryteria tematu "fabryka", a przynajmniej te industrialne.
Tytuł: Texas Troopers
– Twoje szkolenie dobiegło końca, kowboju.
John słyszał te słowa tak, jakby ktoś wypowiadał je zza grubej szyby. Wciąż nie docierało do niego, że naprawdę przetrwał. Ostatnie tygodnie były brutalne. Połowa rekrutów nie wróciła, a wielu z tych, którzy przeżyli, i tak nie nadawało się już do walki.
Spojrzał w dół na swoje nogi, a raczej na to, co z nich zostało. Dwa krótkie kikuty. Kilka lasek dynamitu eksplodowało tuż obok niego, odbierając mu nogi, oko i porządnie uszkadzając słuch. Ale to wciąż nie wystarczyło, by go wykluczyć. Potrzebny był każdy, kto miał sprawne ręce.
– Kowboju! – usłyszał zirytowany męski głos.
John obrócił się w jego stronę i wskazał na ucho, kręcąc głową. Kapitan pochylił się i wrzasnął wprost do niego:
– Sierżancie Smith! Robale nas zaatakowały! Jesteś potrzebny! Wiem, że to nagłe, ale jesteś potrzebny! Zrozumiałeś?!
John pokiwał jedynie głową. A więc pora na niego. Większość żołnierzy nie przeżywała swojego pierwszego starcia. Pomimo tak ciężkiego i bezwzględnego treningu, obóz szkoleniowy i tak niewystarczająco przygotowywał na spotkanie z wrogiem. A może po prostu nie dało się na to przygotować.
Jego mięśnie były napięte, a w uszach dzwoniło mocniej niż zwykle. Spojrzał na rekruta, który pchał jego wózek. Bandaż opinający głowę chłopaka wciąż przesiąkał krwią.
Metaliczny zapach smaru i pary uderzył go w nozdrza, kiedy dotarli na mostek. Jego oczom ukazał się mierzący szesnaście metrów mechaniczny robot oraz jego dziesięcioosobowa załoga. Połowa z nich była okaleczona, ale widocznie wciąż znalazły się dla nich zadania. Przynajmniej jeszcze nie biorą dzieci, pomyślał John.
Mech znajdował się w pozycji przykucniętej, ułatwiającej wejście przez właz w korpusie.
Dwa duże silniki parowe i po jednym mniejszym wspomagającym na każdą z kończyn, zaczął wyliczać w myślach John tuż po tym jak dwóch rekrutów przypięło go rzemykami do fotela. Dał załodze znak, aby rozeszli się na stanowiska i zabrał się za sprawdzanie systemów.
Troje ludzi zajęło miejsce przy głównych silnikach, czterech przy mniejszych, a dwoje obsługiwało amunicję. Po jednym na rewolwer. Reszta pozostawała w rezerwie, gotowa na odbiór zapasów.
Załoga zajęła się rozpalaniem pieców podczas gdy John kończył przegląd systemów. Na koniec złapał dwie wiszące przed nim rączki i zacisnął dłonie czekając na sygnał.
Przed nim ustawiły się dwa olbrzymie rewolwery. Magnum 440 i 4. Szesnaście ogromnych pocisków na magazynek. Potężna broń, zdolna zniszczyć silne drzewo pojedynczym strzałem.
Kiedy silniki zaczęły pracować, ściągnął ręce do siebie, a maszyna zaczęła się podnosić. Wibracje przeszły przez cały jego fotel. Czuł je nawet w kikucie lewej nogi. Pomimo problemów ze słuchem, usłyszał ogromny hałas pracujących mechanizmów. Kiedy mech się wyprostował, John zaczął poruszać rękami do przodu. Powoli, jakby boksował pod wodą. Każde “uderzenie” pięścią przesuwało robota o krok do przodu.
Przed wyjściem z hangaru stały już rzędy podobnych maszyn. Powietrze zgęstniało od pyłu węglowego wyrzucanego z kominów dziesiątek kolosów. John zaczął wierzyć, że sytuacja nie jest aż tak beznadziejna. Dziesiątki ogromnych maszyn gotowych wystrzelać każde paskudztwo, które stanie na ich drodze.
Zanim dostali sygnał do wymarszu, na miejsce dotarło jeszcze kilkadziesiąt robotów. Mała armia na znak ruszyła do przodu. Prawa, lewa, prawa, lewa. John “boksował” na zmianę rękami zaciśniętymi na drążkach. Pierwszy rząd przeszedł w szybki trucht, a z ich kominów buchnął czarny dym. Za nim przyspieszył drugi rząd i trzeci, aż w końcu i John zaczął biec.
Aż miał ochotę krzyknąć “Za demokrację!”, jak robili to żołnierze dwie dekady temu, kiedy bronili całej planety, a nie ostatniego już dystryktu.
Jednak pomimo tak beznadziejnej sytuacji, miał obowiązek zrobić wszystko, by ochronić resztki ludzkości. Był to winien wszystkim, którzy oddali swoje życie za sprawę. Całym krajom, które stawiały opór tak długo, aby zbudować i udoskonalić te maszyny, które teraz są ich ostatnią nadzieję na wygraną.
Na horyzoncie pojawił się wróg. John biegł dalej wraz z pozostałymi kowbojami. Niebo ciemniało od masy nadciągających insektów, a John zdał sobie sprawę, jak wielka jest armia przeciwnika.
Przebiegli przez ostatnią bramę, przy której stali rekruci gotowi dostarczyć zapasów węgla i amunicji. Ustawili się w bojowym szyku, a wokół nich kotłowała się piechota wyposażona w przeróżne rodzaje broni, mające na celu łatwiejszą eliminację insektów.
Bardzo, bardzo przerośniętych insektów. Najmniejsze z nich mierzyły ponad 2 metry. Przy największych maszyna Johna wyglądała jak zabawka.
Miękkie trzaski chitynowych pancerzy robali dziwnie kontrastowały z rytmicznym stukotem stalowych tłoków mecha.
Dasz radę. Przeszedłeś całe to szkolenie, poradzisz sobie. Powtarzał w myślach John.
Kiedy pierwsze roboty wdały się w walkę z przeciwnikiem, John wycelował rewolwery i oddał pierwszą salwę. Trafił jednego z mniejszych robali. Pozostałe dwa znacznie zwinniejsze jak na ich rozmiar uskoczyły.
Obrócił mecha i oddał kilka strzałów. Padł drugi. Trzeci. Czwarty.
– Przeładować! – krzyknął John, nie mając pewności czy załoga słyszy go w tym zgiełku. Ale musieli zobaczyć jak cofa prawy rewolwer, bo przystąpili do działania. W lewym zostawił dwa naboje na wszelki wypadek.
Dwa kolejne insekty pędziły wprost na niego. Strzelił. Jeden runął martwy. Drugi skoczył na korpus maszyny.
John zobaczył, jak jedno z odnóży robala zbliża się w jego stronę.
Poczuł ostry ból w brzuchu, a przed jego oczami ukazała się ciemność. Ból zniknął.
#naopowiesci #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Zapominanie i życie w zakręceniu prowadzi do wielu zdarzeń mniej lub bardziej zabawnych, a czasami nawet i zdarzeń krępujących. Zapominanie i życie w zakręceniu ma jednak też i swoje zalety, a jedną z takich zalet jest to, że można się kilka razy ucieszyć z tej samej rzeczy, co też przydarzyło mi się dzisiaj:
***
A choć trzy razy
już się cieszyłem
z tej prostej frazy,
tak uszom miłej,
to czwarty raz dodam,
bo powtórzyć chciałem,
że dziś jest środa.
A nie poniedziałek!
***
#zafirewallem
#wolnewiersze
Zaloguj się aby komentować
Dobry wieczór,
Dzieciaki poszły spać więc można trochę popracować
Dzisiejszy temat: Jesienna plucha
Rymy: liście - deszczu - zamaszyście - wieszczu
Powodzenia!
#zafirewallem #naczteryrymy


Opony rozjeżdżają liście,
A rower moknie na deszczu,
Kręcę korbą zamaszyście,
Pod kaskiem fryz jak "Wieszczu"*.
* http://www.90minut.pl/kariera.php?id=2340
Zaloguj się aby komentować
Drodzy Najmilsi!
Bo czas jak rzeka, jak rzeka płynie śpiewał kiedyś pan Niemen i, jak się okazuje, miał rację. Ledwo co siedzieliśmy nad Odrą w Gorzowie, a tutaj już prawie połowa listopada! Coraz więcej osób domaga się ode mnie jakichś informacji, więc nie mam wyjścia – muszę zacząć coś organizować.
Jak niektórzy z Was pewnie pamiętają (a przynajmniej ci, którzy pytania mi zadają) 29 listopada 2025, w 107. rocznicę otwarcia kawiarni Pod Picadrem, widzimy się w Kielcach! (Juhuu!)
W związku z tym kilka spraw:
– wymyśliłem sobie, że pierwszą część urządzimy sobie w spokojnej kawiarni Choco Obsession , gdzie na pewno będzie dało się porozmawiać bez przekrzykiwania muzyki, no i gdzie będzie nam ciepło;
– wymyśliłem sobie, że drugą część zrobimy w jednej z chyba tylko dwóch knajp, które pozostały z czasów mojej młodości, a więc w Nocnej Fregacie (choć kiedyś nazywała się Galeon, ale poza nawą nic się nie zmieniło – sprawdziłem niedawno; do Tunelu , tej drugiej knajpy, ja nie pójdę, ale jeśli ktoś będzie chciał, no to mu przecież nie zabronię).
***
W sobotę spotkamy się pewnie jakoś koło 16.00 (chyba, że komuś pasuje inaczej, to proszę dawać znać). Jeśli ktoś przyjedzie wcześniej, to oferuję również swoje towarzystwo w piątkowy wieczór – tutaj zależnie od pogody i preferencji: albo na spacerze, albo można gdzieś usiąść.
Proszę o informację, kto i w ile osób planuje się zjawić, żebym mógł nam zarezerwować stolik. Jeśli ktoś się nie zgłosi, ale przyjdzie, to nie go wygonię, jednak, tak jak w PKP, nie zagwarantuję wówczas miejsca do siedzenia. I może jeszcze jakichś innych rzeczy, choć tych innych rzeczy nawet tym zgłaszającym się póki co zagwarantować nie mogę (ale chęci mam).
I, jeśli chcielibyście coś w Kielcach zobaczyć, no to można. Mogę nawet oprowadzić, jeśli będą jakieś specjalne życzenia. Póki co wiem, że są chętni na obejrzenie podwórka, na którym wychował się Liroy , więc pewnie tam pójdziemy, bo to całkiem niedaleko. Fabrykę majonezu zaś można oglądać tylko z zewnątrz, niestety. No ale też jest niedaleko.
A, skoro już było o Liroyu, no to jeszcze piosenka na zachętę . I ta druga, z adresem podwórka .
O szczegółach będę jeszcze w osobnym wpisie informował.
***
#zafirewallem
#hejtopiwo
#hejtopiwokielce
#kielce
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Przepraszam za spóźnienie. Żeby było szybciej to dzisiaj rymy kradnę od pana Puszkina. Zapraszam.
Temat: Paleta szarości
Rymy: świata - płonny - przygniata - monotonny
A zasady od kolego @plemnik_w_piwie, a co:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci
Szerzysz radość z tworzenia
Et voilà
#zafirewallem #naczteryrymy
Zaloguj się aby komentować
Mizofonia
Uwielbiasz jedzenie, próbujesz potrawy
Pieczesz smakołyki, często też gotujesz
Lecz smak najwykwintniejszej nawet strawy
Dźwięk mlaskania wnet tobie zepsuje.
Kochasz muzykę. Lubisz grać i jej słuchać
Chodzisz na koncerty, szukasz nowych płyt.
Każda melodia jest miła dla ucha,
Nie wytrzymadz jednak, gdy głośno jest zbyt.
Każdy posiłek w towarzystwie to męka,
Każdy koncert jest jak jakaś kara.
Mlaskanie, siorbanie, ciamkanie - to udręka,
Bas zbyt głośny lub sopran złość w tobie odpala.
I tylko jeden sposób jest by sobie z tym poradzić:
Stopery lub słuchawki w uszy sobie wsadzić.
#nasonety #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować