A tak bez żartów: No Ford, duża krowa, duży silnik, ściągany z Usa. Dość często (a może zawsze? Na otomoto widzę głównie takie) występował w 6 osobowej wersji (tak jak ten egzemplarz).
Zdecydowanie nie dla mnie, choć nawet mi się podoba (tak, pomieszkałem 3 miesiące pod miastem i już zaczynam twierdzić, że jednak suvy spoko - takie piękne dopełnienie stereotypu xD).
Dobra, dwa razy już pytałem ale trzeci zrobię konkretniejszy.
Szukamy auta dla dwóch osób - generalnie na dojazdy do roboty, jako drugie (deszcz i zima, w lecie mam skuter) bo mamy już leciwego i20.
Raz na jakiś czas wyjazd ekspresówką 150/200/350km - ale jeżdżę spokojnie, przepisowe 120.
Poza tym, żeby było w miarę trwałe i oszczędne - większych wymagań nie mamy. Chcemy się w spokoju skupić na budowie domu. Budżet to jakieś 60-70 tysięcy, ale jak się da mniej to czemu nie.
Nasze typy:
Nowszy Koreańczyk - sprawdzony silnik 1.2, ale tutaj wchodzi w grę tylko nowy/demo bo wiem że można temu silnikowi zaszkodzić. i10 tańszy, mniejszy acz oszczędniejszy przy tym samym silniku co i20.
Fabia - jestem w szoku jak tanie są paroletnie Fabie z 1.0 TSI. No i generalnie auto popularne, kręci niezłe dystanse we flotach.
Aygo X - małe, bagażnik żaden, ale żonie się podoba. No i sprawdzony 1.0 Toyoty, pancerny silnik acz dla Yarisa był kapkę za słaby.
Inne - daj znać w komentarzu.
Sandero nam nie siadło po testach, i też nie możemy mieć LPG - a to atut Dacii.
@jedzczarnekoty za 70 masz nowe clio tego typu jak chcesz bez gazu, tylko musisz się pospieszyć bo aktualizowali cennik i teraz się zaczyna od 85, a za chwilę wchodzi nowy model
Niera zdarzyło mi się opisywać (czy na Wykopie, Hejto albo Recenzexie) jedne z największych porażek motoryzacyjnych jakie powstały - dzisiejszy wóz czyli Alfasud nie jest wyjątkiem - chociaż muszę przyznać że przyłożono się do jego budowy, ale i tak wyszło jak wyszło (czyli do d⁎⁎y XD)
Miłego wieczoru, weekendu i do następnego wpisu ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
@NatenczasWojski Ostatnio stałem za takim na parkingu przed Lidlem. Cały tylny górny pas świateł od góry zaparowany, a na dole mnóstwo wody. Nowy samochód z tego roku. Dziękuję za ich jakość.
Jedynie co może cieszyć w Chińskich autach to że wszystkie części zamienne będą oryginale, Made in Chaina 😀
@NatenczasWojski Zrozum jedno: jeżeli myślisz że gdzieś tam za Wielkim Murem którykolwiek z 2 miliardów jego mieszkańców przejmuje się tym że za sprawą niedbałości swojej pracy gdzieś tam za Wielkim Murem (tylko z drugiej strony) jakiś białas może zginąć to naprawdę c⁎⁎ja wiesz o tej starożytnej kulturze i jednej z najstarszych cywilizacji naszej planety.
Trzecia wizyta starą C-klasą na torze Łódź i znowu kurde coś. Za pierwszym razem było jeszcze bezproblemowo, za drugim od wysokiej temperatury (35C w cieniu i over 135C olej) merolek zaczął trochę świrować i wchodzić w tryb awaryjny oraz przyprawił mnie o zawał serca stukając po odpaleniu którymś z 32 zaworów - ale skończyło się na strachu, po przestudzeniu było git. Teraz natomiast miałem założone świeże opony, wymieniłem olej - a do tego dzień przed porannym track dayem było zajęte 3 z 21 wolnych miejsc, zapowiadało się super. Byłem zwłaszcza ciekaw tego, czy nowe opony poprawią prowadzenie auta (spoiler alert - nie) i uda się zejść z czasem okrążenia do 1:05 (spojler alert - też nie, ale przynajmniej poprawiłem wynik z poprzedniego razu).
Na dzień dobry w trasie złapał mnie deszcz, na szczęście szybko się wypogodziło. Na miejscu miła niespodzianka - jest sucho, a do tego łącznie 7 osób, wolna amerykanka i żadnego podziału na grupy: chcesz, to wjedżasz i jeździsz, nie chcesz to zjeżdżasz. Tor praktycznie na wyłączność. No to łogiń. Pierwsze kilka kółek i ooooo, te nowe oponki to są jednak fachowiec, trzymają fest. Parę kolejnych kółek i oooo, jednak nie, jak się nagrzały to auto pływa tak samo jak pływało, no ale huk, śmigam dalej. Na jednym z okrążeń pojechałem jeden zakręt minimalnie za szeroko, zjechałem jednym z kół toru i najechałem a w zasadzie PRZYPIERDZIELIŁEM w jakiś wystający asfaltowy fragment który jakoś tak wyszło, że akurat tam był wylany. Najgorzej, bo wszystko nagrałem i teraz za każdym razem gdy oglądam to na nowo słyszę tylko to głuche JEB oraz gdzieś tam w tle głos merolka: "Dlaczego mi to robisz ;_; ?" Zjechałem z toru, obejrzałem koło - całe, obejrzałem oponę - cała. No nic, trzeba będzie pewnie sprawdzić geometrię, a póki co ganiam dalej.
Parę kółek później i o, teraz mam taki błąd, co go jeszcze nie miałem nigdy. Zapaliła się ikona akumulatora, ale nie taka zwykła że brak ładowania, tylko taka wielka, czerwona na cały ekran. Zjeżdżam z toru, gaszę silnik. Włączam silnik - błędu nie ma. Żadnej ikonki że nie ładuje akumulatora też nie widzę. No to nic, ganiam dalej. Trzy kółka dalej - powtórka z rozrywki i znów WIELKA CZERWONA IKONA na ekranie. Dobra, pamiętając o poprzednich przygodach znowu zjeżdżam z toru żeby dać autu odsapnąć, może znów coś się tam zbyt nagrzało (co jak co, ale v8 ledwo upchnięte pod maskę trochę grzeje wszystko dookoła, z kierowcą włącznie). 20 minut przerwy i znów rura. O, ikonka nie wraca, no to jazda. Mija kilka kółek, nic się nie dzieje ale po pewnym czasie znowu JEBS, ikona akumulatora. Znów zjeżdżam i szukam po necie o co może chodzić. No, nie trzeba geniusza by uznać, że pewnie coś z ładowaniem - ale dlaczego nie pali się taka zwykła, tradycyjna ikona ładowania? I czemu jak klikam ok, to ona znika? Jedni mówią bateria, inni alternator. A może to temperatura, jakiś błąd albo ładowarka USB ciągnie za dużo prądu i coś świruje? Dobra, zostawię go na razie żeby odpoczął, a potem pojeżdżę znowu, pewnie jak zwykle coś się przegrzewa.
Trzy godziny jazdy po torze to sporo, zarówno dla auta jak i kierowcy-amatora (zwykle grupy są trzy, sesja trwa 10 min i do kolejnej jest 20 minut przerwy), więc w chwili odpoczynku poznałem się z innym uczestnikiem, który przyjechał nowym Type R i tak klasycznie pogadaliśmy sobie o furach, oponach i ogólnie takich takich. Przewiozłem go na siedzeniu pasażera, a potem sam miałem okazję usiąść sobie jako pasażer w Civicu Type R. Fajne auto, prowadzi się dużo zwinniej i pewniej od mojego kloca, z drugiej strony (dla mnie przynajmniej) nie daje takiego funu z jazdy. Ikonka akumulatora u mnie też jakby zniknęła, więc byłem dobrej myśli. Do końca zostało jeszcze 25 minut, więc pomyślałem, że trzeba je wykorzystać. No i znowu - drugie kółko, ikonka baterii, no co jest. Stwierdziłem, że starczy tego i wracam do domu.
No i jadę sobie jadę, bateria jeszcze raz mi się zapaliła ale szło to zgasić jednym kliknięciem i poza tym żadnego info o braku ładowania więc jestem dobrej myśli, że spoooko, dojadę do domu i jakoś to sobie tam ogarnę. I tak sobie myślę, a tu nagle jak w Apollo 13 zapalają mi się miliony nowych kontrolek xD ABS offline. ESP offline. Poduszki powietrzne offline, prędkościomierz na zmianę zapala się i gaśnie, silnik zaczyna przerywać. Na szczęscie za 2km był zjazd na MOP, więc depnąłem ile tam się jeszcze dało żeby w razie czego dotoczyć się siłą rozpędu. Zaparkowałem auto no i tak sobie myślę, że chyba faktycznie od początku to był alternator, tylko że jakieś geniusze z mercedesa uznały że nie zrobią standardowej ikonki ładowania tylko takie nie wiadomo co xD Do domu miałem jeszcze dobre 65 km i trzeba było coś pokombinować.
Zagaiłem jakieś dziewczyny w BMW na niemieckich blachach, że auto kaput i czy przypadkiem faren zi filajśt riśtung warszau no i okazało się, że jechały i zgodziły się podrzucić mnie na metro, głupi ma szczęście. Potem już tylko spakować starą i narzędzia do normalnego samochodu, pojechać na MOP z prostownikiem i miernikiem napięcia z nadzieją, że uda się podładować i wrócić na dwa auta, zobaczyć że bateria jest rozładowana a alternator nie ładuje, ładować akumulator w mercedesie kolejne 5 godzin z nadzieją, że wystarczy to na dojechanie do domu, zorientować się, że jednak nie wystarczy, przeparkować mercedesa na kolejny MO, odrobinę bliżej domu, wyciągnąć akumulator, wrócić do domu, iść spać, naładować akumulator, zawieźć kumpla po odbiór nowego auta do Łodzi, wrócić z kumplem na dwa auta do Warszawy, pojechać ponownie z kumplem jednym autem na MOP gdzie stoi merolek i przywieźć merolka do domu, co niniejszym udało się zrobić. Jak mam szczęście, strzelił tylko regulator napięcia za parę stówek i sobie to naprawię w wolnej chwili. A tak ogólnie sam track day był fajny, polecam - zwłaszcza przy takiej niskiej frekwencji.
@knoor brzmi jak typowy wyjazd petrolheada, samochody są niewdzięczne :D ale skrzynkę narzędziową i interfejs diagnostyczny to sobie skompletuj, żeby jakaś prosta usterka nie zepsuła track daya.
@starebabyjebacpradem dziwi mnie, że tam nie ma barier jeszcze na całej długości pod tym wiaduktem. Od skrzyżowania do skrzyżowania ponieważ tam to nagminńie ktoś w rowie ląduje, a takie wypadki też się zdarzają
Panowie mam pytanie. Z racji tego, iż jestem totalnym laikiem w tych sprawach proszę o poradę.
Byłem ostatnio w urzędzie w Poznaniu na ul. Gronowej 22A, żeby przerejestrować auto. Opłaciłem w kasie 66,50 zł za przerejestrowanie pojazdu z zachowaniem tablic. We wniosku zaznaczyłem opcję, że nowy dowód rejestracyjny odbiorę przez urzędomat.
Przy okienku urzędnik zabrał mi stary dowód rejestracyjny, nie dał żadnego tymczasowego pozwolenia, ani nawet nie poinformował mnie o tym, że go nie dostanę. Nie zadał też żadnego pytania w tej sprawie.
Po powrocie do domu zorientowałem się, że nie mam żadnego papieru ani dokumentu, który by pozwalał mi legalnie jeździć autem, zanim odbiorę nowy dowód.
Następnego dnia (czyli dzisiaj) zadzwoniłem na infolinię urzędu. Opisałem sytuację, podałem kwotę, którą zapłaciłem, i zapytałem, dlaczego nie dostałem pozwolenia czasowego. Konsultantka stwierdziła, że przez to, że wybrałem urzędomat, urzędnik zabrał stary dowód, a tymczasowego nie wydano, bo "zmieniły się procedury".
Na pytanie, czy w takim razie mogę legalnie jeździć, odpowiedziała, że tak, bo moje dane są w systemie CEPiK.
😐 No i teraz pytanie do Was – czy faktycznie mogę bezpiecznie jeździć autem, skoro nie mam przy sobie ani starego dowodu, ani pozwolenia tymczasowego? Czy ktoś miał podobną sytuację i może podpowiedzieć, jak to wygląda podczas kontroli drogowej?
Czy jeśli policjant się uprze i wlepi mi mandat, to mogę się bronić tym, że konsultantka na infolinii tak powiedziała?
od tak dawna jeżdżę bez dokumentów że tylko przez przypadek zabrałem kwity jak leciałem do Czech, i dobrze bo za Lubawką od razu czesiowie zaprosili do zatoczki ;p cepik robi robotę, nie przejmuj się, blachy już są na ciebie, ino dokument musi być wyprodukowany.
Oglądając filmiki z różnymi sytuacjami na drodze, wpadła mi taka myśl, że jeśli kierowcom, którzy znacznie przekraczają prędkość z automatu byłaby klepnięta wina za spowodowanie wypadku, to ludzie jeździli by wolniej - nie mówię, że zgodnie z przepisami, ale wolniej.
Chodzi mi trochę o to, że jak ktoś znacznie przekracza prędkość, to jest to celowe i świadome łamanie prawa, które może prowadzić do tego, że ktoś niecelowo i nieświadomie nie ustąpi Ci należytego pierwszeństwa.
Od razu dodam, że nie uważam, aby znacznym przekroczeniem prędkości była jazda 60km/h w zabudowanym, a powiedzmy przekroczenie prędkości o np. 30km/h.
@HmmJakiWybracNick Przy każdym większym przekroczeniu prędkości które można udowodnić powinna być z automatu współwina, podobnie z innymi wykroczeniami. Najbardziej mnie mierzi wyprzedzanie na skrzyżowaniach
Noo, najważniejsza część jest. Koło pasowe przy okazji kupiłem, bo juz pora na wymianę a tylko 100zł. Postanowiłem zaryzykować. Z kolei dwumas (Renault OE) jest nowy w 1/4 ceny w sklepie.
Teraz tylko nie wiem, czy celować w ori sprzęgło, zamiennik czy dać do wymiany okładzinę i splanować.
Czlowiek pojechał sobie samochod naprawić xD a podczas robienia mapy gazu, chlop mi się w dupsko wpierdzielił xD
Naszczescie lekko, ale w obu lampach poszły zatrzaski, tłumik(ten nowy drogi) wy⁎⁎⁎al sie z zatrzasków a zderzak wbił do srodka wiec troche uszkodzeń jest
@Sweet_acc_pr0sa to teraz tylko pouzerasz sie z ubezpieczycielem sprawcy, ktory wyplaci Ci kwote "bezsporna" w wysokosci 200zl a jak chcesz wiecej to prosze zlozyc wycene rzeczoznawcy lub zakladu mechanicznego. A wycena w warsztacie 500zl, ktorego ubezpieczyciel zwracac nie zamierza xD been there
Jest tu jakiś użytkownik Forda Ka pierwszej generacji?
Znalazłem pod kocem trzymany egzemplarz zabezpieczony bitexem tak w 1999r że masa auta wzrosła podwójnie zapobiegając przy tym korozji i zastanawiam się czy warto to kupić dla kuzynki która szuka dupowozu ale nie ogarnia nic poza nalaniem płynu do spryskiwaczy ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽
@Ten_koles_od_bialego_psa ja bym tego wynalazku wrogowi nie sprzedal xD sasiedzi mieli dwie sztuki. Gnilo wszedzie, biodegradowalne auto. Pewnie jak zaczniie jezdzic to od wibracji ten caly bitex odpadnie i auto sie rozleci po pierwszej zimie xD