#rower

183
3130

Cześć wszystkim!


Zastanawiam się nad konwersją mojego roweru miejskiego typu fitness na elektryczny za pomocą chińskiego silnika i baterii. Czy ktoś z Was już próbował tego typu modyfikacji? Czy to dobry pomysł? Będę wdzięczny za wszelkie porady dotyczące tego, na co zwrócić uwagę i co warto kupić.


Dzięki z góry


#pytanie #rower #rowerelektryczny #majsterkowanie

Zaloguj się aby komentować

Jak jest śnieg na drodze to ja odpuszczam rower, bo chwila nieuwagi i leżysz 2 miesiące bez ruchu na kwadracie. Ale fakt klimatyczny jest taki że od ~2019 roku odpuściłem w ten sposób średnio może z 2 razy w każdym roku, była jednak w tym czasie też jedna zima kiedy śniegu nie było w ogóle i było jeżdżone non stop

@Yes_Man Ja dzisiaj odpuściłem, bo wiedziałem że będzie grubo, a wciąż mam kontuzje po ostatnim wypadku przy kiepskich warunkach, więc lepiej nie ryzykować. Niemniej szacun.

Zaloguj się aby komentować

W rowerze trekkingowym mam tylną przerzutkę RD-M771 SGS o pojemności 45t i zgodnie ze specyfikacją maksymalnym rozmiarem największej zębatki 34. Aktualnie mam kasetę 9s 11-34, ale chciałbym ją zmienić na 12-36. Z przodu 48/36/26 co przy kasecie 12-36 daje wymaganą pojemność 46t. Myślicie, że przerzutka podoła czy będą problemy?

#rower

Powinna sobie poradzić. Moja szosowa przerzutka z krótkim wózkiem (do 30t) obsługuje kasetę 11-32t bez problemu.

Zaloguj się aby komentować

Wspaniałe zakończenie hiszpańskiej przygody. Wczoraj po wykręceniu 16 km na rowerze złapałam gwoździa - powietrze świstu w pizdu, i co teraz? 


Na szczęście Google pokazało skrót na 10 km, więc szykował mi się spacerek. Supcio. Słoneczko, 20 st. C, ja po piwku (bo zrobiłam sobie przerwę na chill), więc maszeruj! Z tymi minusami, że bateria w telefonie słaba, więc szybko przejrzałam Google Maps, zapamiętując mniej więcej trasę, bo tereny nieznane. Trasa przez jakieś pola i sady cytrusowe, rower bez działającego oświetlenia, a zapowiadało się, że połowę trasy przejdę już po zmroku. No nic. 


Idę, idę, idę, a tu nagle słyszę bziuuuum, bziuuum… Tor gokartowy! Zaszłam i powiedziałam: „I gotta pump it up”, a oni do mnie: „You got to pump it up?”, zaraz wszyscy: „Don’t you know pump it up” i rączki do góry #pdk A tak naprawdę to nie. Pan mówił trochę po angielsku, zawołał kogoś, przyleciał jakiś młodzik, jakiś starszy i dawaj pompują z uśmiechem i coś tam miedzy sobą hiszpanią. Powiedzieli, że 5 km powinnam przejechać. Ja że super, że zawsze to coś. Że mucio gracias.


Wsiadłam na rumaka i w długą. I nie uwierzycie - przejechałam dokładnie 4,5 km. :D 


Udało się dojechać do miasta sąsiadującego z moim, znane już rejony, więc uff. Rower już spokojnie poprowadziłam wzdłuż plaży. I co najważniejsze: zdążyłam na zachód słońca i piFko vol. 2.


A jeszcze jak jechałam, to w tych sadach było mnóstwo papużek zielonych i tak fajnie nade mna latały, dodając egzotyki, ale się nie zatrzymywałam do robienia zdjęć, póki miałam powietrze w oponie i parę w nogach.


No i ten tego, rower czeka na serwis - jest znajomych, u których jestem. Do naprawy są jeszcze hamulce, które nie działały wcześniej i często hamowałam „na Flinstona”, przez co też nie szalałam ani z prędkością, ani z trasami. Co miałam na nim do przejechania, to przejechałam.


Jutro ogarniam po sobie mieszkanko i pakowanko na powrót do zimnej Polszy, ale może zdążę podjechać autobusem do Kartageny… Może, bo te autobusy nie zawsze przyjeżdżają, wiadomo - #hiszpania ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Zdjęcia zachodu w komentarzu.


#workation #rower (dodałabym tag „rowerowy równik”, ale nie mam zapisanych tras - wymieniłam ostatnio aplikację i opaskę, obie rzeczy okazały się kijowe :((

13c53ff1-a5e2-419b-99da-9d0e64e3b8f3
6c56445b-9253-4087-b3a1-32e9cf92247a
2145d659-5bb6-4b7e-8f8d-93e98a7b4e94
14c1acb4-dd67-40c4-a375-d7e21173d85a
da58e862-836f-4daf-a7c7-58c65e508b5b

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

"The Present" to nagrodzony w 2023 roku film dokumentalny przedstawiający historię Dimitriego Poffé, 34-letniego francuskiego podróżnika który opuścił rodzinną Francję aby wyruszyć w rowerową podróż z Mexico City do Ushuaia po tym jak uzyskał pozytywny wynik testu na chorobę Huntingtona. Choroba Huntingtona jest rzadką, dziedziczną i nieuleczalną chorobą neurodegeneracyjną.


Ojciec Dimitriego zmarł z powodu choroby Huntingtona 20 lat temu, a u jego siostry objawy rozwijają się od 13 lat. Według badań u Dimitrija pierwsze objawy powinny być widoczne między 35 a 40 rokiem życia.


Podczas swojej przygody w Ameryce Południowej Dimitri odwiedza badaczy, stowarzyszenia i osoby dotknięte chorobą, aby podnieść świadomość i podzielić się przesłaniem nadziei.


https://youtu.be/Mk7XhetRcN0?si=cNd6TSB7T95QWZzo


#rower #patagonia #chile #zdrowie

Zaloguj się aby komentować

Dziś odebrałem opony. Przyszły zwietnie w ósemke i po rozpakowaniu wyglądają tak. Pierwszy raz w taki sposób dostałem opony. Nie wpłynie to na ich wytrzymałość? Druty są proste, ale guma na bokach mocno pofaldowana

#rower #szosa #mtb

a0352051-d792-4b73-9b3f-af0340856056
79f989c5-0812-489d-98a0-12c363650755

@bladybezczel weź porządnie wytalkuj i dętkę i oponę co by się dobrze ułożyła. Możesz napompować do 1 bara potem spuścić do zera i napompować raz jeszcze, czasem to pomaga jeżeli nie ułoży się dobrze na rancie obręczy za pierwszym razem (patrz czy ten biały pasek jest w tej samej odległości od obręczy)

@bladybezczel jak zamawiałem to też tak dostałem, w ósemkę. Dalej mam wyboje na kołach. Ale też jakieś tanie brałem, bo do składaka tylko, więc ta opona ma być i tyle.

@wonsz a jakich innych problemów mogę się spodziewać. Zdziwiło mnie bardzo to jak łatwo wskoczył na obręcz. Wystarczyło mocniej kciukiem dopchnąć i siedziały

@bladybezczel wyleczyłem się ze szwabów w 3 komplety opon. Krzywe, guma znika w oczach, ciągłe przebicia. Odkąd przeszedłem na conti zniknęły wszystkie problemy.

Zaloguj się aby komentować

Brazylia: złodziej roweru przyłapany na gorącym uczynku przez właściciela i trzech jego kolegów potrzebował ratunku ze strony straży pożarnej po nieudanej próbie kradzieży.


#brazylia #ciekawostki #rower #swiat

b23222ce-5368-45c5-8954-a47b0a61ca3b

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Na drugi koniec Europy samochodem, żeby pojeździć rowerem - trasa, koszty i ostrzeżenia Calpe 2025


https://youtu.be/zEteRQRo8xE?si=VjB7WBCI2kwoXAW4


A wy gdzie jeździcie zimą żeby pojeździć i odpocząć od polskiej depresji?


#rower #podroze #europa #rowery #sport #motoryzacja #ciekawostki

Dokąd jeździsz zimą, aby odpocząć od Polski/pojeździć na rowerze/desce?

74 Głosów

@cyber_biker Akurat Janek to co roku chyba spędza zimę w Hiszpanii na rowerze, z resztą zawodowi kolarze zazwyczaj też tak spędzają zimę i wracają na wiosnę dopiero

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Początek stycznia i powrót do pracy po urlopie to dobry czas na #podsumowanieroku

Przeczytałam moje zeszłoroczne podsumowanie i mogę powiedzieć, że mam powody do radości.

Zeszły rok był dla mnie... przełomem. Rozwiązały się wszystkie moje problemy, które miały sprawić, że bałam się jego nadejścia. Pojawiły się też nowe problemy, ale wszystkie znalazły swoje szybkie, nieoczekiwane rozwiązanie

Z rzeczy z teorii pozytywnych, w końcu przełamałam swój strach przed lataniem i w wieku 37 lat po raz pierwszy wsiadłam na pokład samolotu, obecnie mam za sobą już 5 lotów, a za 2 tygodnie wyruszam na samotny urlop do #hiszpania :3 natomiast lato przyniesie zapewne nowe loty, ale już wraz z całą rodzinką. Nie mówię, że strach przed lataniem minął całkowicie, ale już nie jest dla mnie blokadą.

Niestety ostatnia wiosna przyniosła też pożegnanie z moim kochanym #rower, którym zaliczyłam niezliczoną ilość kilometrów (oraz #rowerowyrownik) w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Co prawda jeździłam na rowerze męża ale jakoś bez przekonania, chyba musiałam przejść czas żałoby xD Na wiosnę kupię sobie nowy rower i mam zamiar nadrobić zeszłoroczne słabe kilometry.

Z porażek to nie udało się rzucić palenia ;[ Ale jest plan aby ponowić probę kiedy zacznę sezon rowerowy aby mieć coś czym skutecznie zajmę głowę.

Za porażkę uważam również zwiększenie ilości wypijanego alkoholu. Nie wiem jak to się wiąże z tym, że w tym roku w końcu skończyły się prawie wszystkie wieloletnie stresy i w końcu zaczęłam mówić, że jestem szczęśliwa? Na pewno muszę nad tym popracować.

Książek przeczytałam trochę mniej niż w zeszłym roku, ale to uważam za zaletę, bo niestety potrafiłam 2 tygodnie zimowego urlopu spędzić WYŁĄCZNIE na czytaniu, co w pewnym momencie sprawiło że niemalże traciłam kontakt z rzeczywistością xD co do książek to postaram się przeczytane pozycje wrzucać na #bookmeter, ale nie obiecuję, że nie stracę motywacji :stuck_out_tongue:

W pracy udało się przetrwać mimo kryzysu w branży i fakapie na jednym z projektów. Wciąż pracuję całkowicie zdalnie i to jest najlepsze co dała mi ta branża.

#gif przedstawia jedną z najlepszych rzeczy jakie widziałam w tym roku, nocny Dublin chwilę po starcie samolotu, może i Rzym był piękniejszy, ale ten widok chyba najlepiej opisuje poprzedni rok. Wystartowałam!

W 2025 życzę Wam i sobie aby udało się rozwiązać obecne problemy, a nowe się nie pojawiały. Oby #hejto wciąż trwało w swojej pięknej formie i pozwalało nam, anonom, dzielić ze sobą memy, newsy i przemyślenia.

3406835d-f4a9-4c2b-8f5f-7aefe3f30f27

@ismenka ojj tak, rodzinne wyjazdy bywają męczące a samej mam wszystko pod kontrolą, co jem, ile śpię i gdzie idę 😄

Moja destynacja to Malaga, jestem bardzo ciekawa miasta i okolic 😀

Zaloguj się aby komentować

Aktualnie w swoim rowerze trekkingowym mam opony Schwalbe Road Cruiser 37x622. Bieżnik gładki, raczej przeznaczony do jazdy po asfalcie i utwardzonych drogach.

https://www.bike24.com/p2246976.html

W tym roku zamierzam robić więcej tras po szutrach, ścieżkach leśnych/górskich itp. czasami też w śniegu i planuję zmianę na Schwalbe Marathon Mondial lub Marathon 365.

https://www.bike-discount.de/en/schwalbe-marathon-mondial-performance-28x1.75-wired

https://www.bike24.com/p2671458.html

Mam wrażenie, że opony są względnie do siebie zbliżone. Zastanawiam się jednak nad szerokością. Aktualne opony mają 37mm, rower ma sztywny widelec. Ja sam ważę około 93kg. Myślałem o tym żeby dla większego komfortu na trasie wybrać szerokość 40 lub 42mm, ale jestem laikiem i nie wiem czy różnica 3-5mm da jakąś różnicy i czy nie zostać przy szerokości 37.

Taguje #mtb i #gravel bo mam wrażenie, że sporo możecie powiedzieć w tym temacie

#rower

@bladybezczel Brałbym szersze jeśli Ci wejdą i pamiętaj, że odpowiednie ciśnienie bardzo dużo daje (z reguły ludzie mają za duże). Nie wiem jak te Marathony nowe, ale zwykłe miały dobre opinie. Ja od siebie polecam jeszcze CONTINENTAL Double Fighter, dość fajnie mi się sprawdzały jako takie uniwersalne opony (choć na błoto czy śnieg nie będą pewnie idealne).

@pingWIN Dzięki. Chyba zdecyduję się na Mondial 42mm. A co do ciśnienia to prawda. Sam zawsze pompowałem do oporu bo myślałem, że im więcej tym lepiej:)

@bladybezczel No Mondial jest już bardziej sprawdzony na rynku, ale jest też lżejszy, więc pewnie będziesz zadowolony Szerokości

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

154 959 + 4 + 9 + 4 + 15 + 52 + 30 + 4 + 9 + 45 + 4 + 9 + 10 + 4 + 9 = 155 167


Jazdy noworocznej na zewnątrz nie będzie, więc już dziś wrzucam małe podsumowanie 2024. Do najlepszego roku pod względem kilometrów sporo zabrakło, ale nie taki był cel. Wpadło aż 15 setek, 1 dwusetka i pierwsze 300 km (i nie ostatnie!). Nie zawsze wszystko szło zgodnie z planem, ale będzie co wspominać, w szczególności wszystkie kilometry z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)


Na koniec pojechałam sobie jeszcze Rapha Festive 500, ale z tego 300 km zaliczyłam na chomiku, więc nie wiadomo czy się chwalić. xD


#rowerowyrownik #rower #szosa #vanrysel

8e1b4128-6ce3-4272-b80d-c7b378197243

Zaloguj się aby komentować

153273 + 12 +15 + 2 + 2 + 206 + 2 +2 + 24 + 4*(2+2) + 17 + 25 + 4 + 3+ 2 + 6+ 6 +2+2+ 73+ 7 +6 + 34 + 9 +8 + 2(2+2)+ 103+ 2+2+4+2+ 3(2+2) +4+ 6+6+ 2+2+6+ 41+4(2+2)+127+51+33+3(2+2)+36+ 29+10(2+2)+2+3+7+8+2(2+2)+2+10+ 2(2+2)+12+2+2+3+13+2+2+9+17+21+36+35+33+60+19+61+18+17+27+32+37 = 154808


No trochę mnie tutaj nie było... bo prawie 5 miesięcy.


Gdy ostatnim razem pisałem, szykowałem się do wyprawy w Góry Sowie. Wyprawa się udała połowicznie, gdyż już po 60 km coś poczułem nie tak z kolanem, ale ambicja ulanego amatora nie pozwoliła rozumowi być górą i wszystko zakończyło się lekko ponadrywanym więzadłem bocznym piszczelowym. Poskutkowało to praktycznie miesięczną przerwą od jakichkolwiek treningów i tygodniowymi problemami przy schodzeniu z krawężnika. Ale co podjazd zaliczyłem na Przełęcz Walimską, to moje xD

Dalsza część sezonu to już zaledwie 2 setki i szukanie innej pozycji oraz ćwiczeń na siłowni, co by uniknąć kolejnego urazu. Na chwilę obecną wydaje mi się, że jest już lepiej.


Podsumowanie sportowe 2024:

ODO na rowerze (+trenażer): 6785 km (+1888 km względem 2023)

#100km: 22 (+8)

#200km: 5 (+4)

#300km: 2 (+2)

Liczba treningów na siłowni: 83 (-5)


2024 oceniam na mocne 4+. Niestety kolejny rok z rzędu tracę miesiąc przez stan zdrowia, w 2023 był półpasiec, a więc teraz normalnie bym napisał, że mam nadzieję, że w 2025 roku wszystko będzie ok... jednak wiem już teraz, że tak nie będzie, bo muszę się położyć na stół, co poskutkuje 8-10 tygodniami przerwy, życie.


W nadchodzącym roku życzę Wam wszystkim mnóstwa szczęścia, pomyślności, zrealizowania celów oraz wielu wspaniałych wypraw bez różnego rodzaju "defektów". :)


#rowerowyrownik #rower #szosa #silownia

69ebacfd-4545-46ae-bda7-5a58320fecf3
e5b8b57c-79da-49f6-9a0d-decfa2cb115d
7dd09bda-9ad9-45b3-8add-237bb82615e7
29275c2e-f0ff-4952-ab26-2e2634b95839
6789146b-7aa9-42f4-bfe5-a8cea2077269

@Yes_Man Forma jest już całkiem ok, ale po kontuzji to miałem wrażenie, że jeżdżę wyłącznie pod górę i pod wiatr 😂 A wpis można powiedzieć, że z Excela, bo tak prowadzę notatki dot. jazd.

Zaloguj się aby komentować

153247 + 26 =153 273


Prawie cały grudzień przejechałem na trenażerze, zacząłem też włazić pod górę na nartach, ale dziś (i jutro pewnie też) nie mogłem sobie odmówić kręcenia na zewnątrz. Zima tu niczego sobie, a jazda w śniegu dostarcza dodatkowej radochy i pieczenia w udach. 

Przy okazji kończącego się roku życzę wszystkim fanom kręcenia na hejto mnóstwa kilometrów i podgórek, mało wmordewindów i dużo radości z jazdy. Oby następny rok był jeszcze lepszy niż ten, a ten dla mnie rowerowo był fantastyczny. Zaliczyłem pierwszy wyścig gravelowy, wjechałem na Monte Lussari, pokręciłem trochę po miastach w Azji i… ciągle mi mało:) Cel na następny rok to 10kkm #rower r #szosa #gravel #rowerowyrownik

8efe7d98-6ca1-4bce-a3fc-c6961208764f
c9b47689-eefa-4bc5-a485-596737ffc729
6ff9a8fd-1ff5-4efb-829f-7bfcf0470db4

Grubo jeździsz, jesteś pogodoodporny, mnie mgła Krakowska załatwiła i musiałem się przez ostatnie hmm 40 godzin wygrzebywać z przeziębienia (w sumie krótko), gratulacje!

Zaloguj się aby komentować

#gownowpis #hejto #nowyrok #sylwesterzhejto

Szczęśliwego Nowego Roku dla całej społeczności tego portalu dla starych ludzi Dzięki za towarzyszenie mi co rano przy śniadaniu, za zasilanie mojego folderu z memami i zabijaniem czasu w robocie. Tak trzymać!


Przy okazji pokuszę się o małe #podsumowanieroku:

Był to kolejny rok udany pod kątem #podroze - byłem w zimie pochodzić po Bieszczadach i Beskidzie Śląskim. Wiosną byłem 3 tygodnie w Japonii co uważam, za najlepszą i najważniejszą podróż w moim życiu - urodziny spędzone w japońskim barze karaoke też zostaną ze mną na długo Pojeździłem rowerem po puszczy białowieskiej wśród kolorowych liści, słuchałem bluesa w Suwałkach, drugi rok z z rzędu byłem w Czechach (pozdrawiam Czechów i ich najlepsze piwo na świecie). Udało się też spędzić kilka dni w Beskidzie niskim (ofc rower hehe).


#rower - kolejny już rok, który spędzam na rowerze. Cieszę się, że rowerek towarzyszy mi praktycznie każdego dnia - czy to przy dojazdach do pracy czy na wycieczkach, wakacjach itp. Przełamałem się i kupiłem drugi rower - MTB, odbyłem kilka wycieczek górskich, nie zabiłem się i chyba złapałem tzw. bakcyla W pamięci pozostaną na pewno pierwsze zjazdy MTB oraz jeżdżenie po Japonii.


#gotowanie - odkryłem ramen. Oczywiście jadłem wcześniej ale dopiero teraz do mnie trafił i zajął specjalne miejsce w sercu. Nie byłbym sobą jeżeli nie popadłbym w obsesje robienia domowego ramenu co możecie sprawdzić w moich wpisach Oprócz tego odżywiam się w miarę zdrowo, gotuję w domu dużo, nie marnuję jedzenia.


Jestem zdrowy, nic mi nie dolega. Oprócz rowera regularnie chodzę na gimnastykę - dzięki temu jestem silniejszy, sprawniejszy. Jestem chyba w najlepszej swojej kondycji ever. Mam nadzieję, że w 2025 utrzymam ten stan a optymalnie, że dorzucę do tego zestawu chodzenie na #silownia


#pracbaza - jeden wielki kryzys ale związany raczej z moimi wyobrażeniami niż z rzeczywistą sytuacją. Staram się łapać dystans i docenić to co mam. Rozkręciłem dodatkową działalność w zakresie szkoleń - zażarło ładnie i są widoki na dalszy rozwój. Myślę, że może kiedyś uda się zwolnić tempo w mojej głównej pracy (część etatu) i robić więcej szkoleń wychodząc na to samo (albo i na plus). Szkolenia dają mi więcej satysfakcji i spełnienia niż podstawowa praca.


#pijzhejto #narkotykizawszespoko tutaj jest chyba constans - lubię wypić i lubię zapalić jointa (medyczna na ból kolana ofc). Towarzyszy mi poczucie, że powinienem obie te używki rzucić (szczególnie alko) - nie mają niby negatywnych skutków ale myślę, że w dłuższej mecie siadają jednak na psychikę.


Cieszę się, że dobrnąłem do końca kolejnego roku i że był to dobry rok - czasami wydaje mi się, że nie dam fizycznie rady przetrwać tygodnia bo jestem tak sparaliżowany lękiem, tak mam dosyć wszystkiego. A tu jednak udało się kolejny rok dociągnąć. Pomimo kryzysów i różnych dziwnych myśli daję radę, końcówka roku była nawet całkiem dobra pod względem kondycji psychicznej. Najważniejsze na kolejne lata - złapać harmonię w swoim wnętrzu. To wydaje mi się największym wyzwaniem. Starałem się i będę się starał więcej cieszyć z tego co mam niż martwić i lękać o wszystko dookoła - i tego Wam też życzę w Nowym Roku.

27efb214-9b0d-42ce-9913-73bd5f3f2057

Zaloguj się aby komentować

153 112 + 135 = 153 247


Przeszkód nie widzę


W te pierwsze dni zimy astronomicznej,

Same radości meteorologiczne.

Wiatr, wilgoć i zimno przejmujące,

To dziś okoliczności dominujące.

Więc dobrze, że okulary zaszły mi parą,

To przeszkód nie widzę - by gnać w słotę szarą…


To z dedykacją dla pana @George_Stark , bo narzeka, że mało się dzieje w Kawiarni #zafirewallem . Ale przejdźmy do rzeczy.

Long story short: Ja mam głupie pomysły, a koledzy są mało asertywni. I na te moje pomysły są podatni. No… łatwi są.


Ja wiem, że to wpis na tagu #rowery i #rowerowyrownik , ale ustalmy od razu na początku jedną rzecz: nie lubię biegać. Ale zdarza się, że biegam. Czasem. Zazwyczaj biegam jak nie chce mi się jeździć na rowerze, co nie jest sytuacją częstą. Zdarza się też, że biegam coś, co nazywa się parkrun. To taka impreza dla ludzi co są starzy (jak ja) albo nie mogą spać (jak ja) i co sobota o 9 rano zbierają się w parkach na całym świecie żeby przebiec sobie 5km. Dlaczego bieganie parkrunów w soboty o 9 rano jest fajne? Bo wtedy mam pewność, że nic gorszego mnie w weekend już nie spotka. A cała ta historia wydarzyła się właśnie przez parkrun. I przez alkohol… 


Rozdział 1 - Ryszard


Jakiś czas temu jeden z moich znajomych (dla uproszczenia nazwijmy go Ryszard, chociaż imię ma całkiem inne) zapowiedział się na weekend w stolicy. Jako, że on lubi biegać ale nie wiedział co to parkrun, a ja nie lubię ale wiem, to - jako dobry kolega - postanowiłem mu pokazać. Parkrun pokazać oczywiście. Umówiliśmy się na sobotę rano w jednym z warszawskich parków. Chwilę przed godziną 9:00, kiedy już zacząłem się martwić, czy aby nie zapomniał - Ryszard dotarł… Bezpośrednio z całonocnej imprezy… 


Stan Ryszarda można było ulokować gdzieś pomiędzy “już nie piję” a “zaczyna do mnie właśnie docierać, że lada moment będę miał kaca”. Nie muszę chyba mówić, nawet tym co nie biegają, że wysiłek fizyczny w takim momencie nie jest najlepszym pomysłem. Dlatego też - pobiegliśmy. Śmiem twierdzić, że woń gorzelni, która nas otaczała i powodowała niesamowite przyśpieszenie mijających nas osób pomogła niektórym uzyskać życiowe rekordy.


W każdym razie, Ryszardowi (w stanie niepełnej trzeźwości umysłowej) idea tak się spodobała, że postanowił zorganizować parkrun u siebie - w Wolnym Mieście Radom. Aha - trzeba jeszcze wspomnieć, że parkrun jest inicjatywą społeczną, organizowaną na zasadach wolontariatu. No, krótko mówiąc przez wariatów… Ale takich pozytywnych.


I to było parę miesięcy temu.


Przyszedł grudzień, święta (w tradycji chrześcijańskiej zwane Bożym Narodzeniem), przesilenie zimowe (w tradycji słowiańskiej zwane Szczodrymi Godami) i SMS od Ryszarda, w treści którego Ryszard z dumą zapraszał mnie na 28 dzień grudnia, na inaugurację 100 lokalizacji parkrun w Polsce. Cóż było robić? Skoro Ryszard, nawet po imprezie, mnie nie zawiódł swoją obecnością, to ja Ryszarda też zawieść nie mogłem. Swoją obecność potwierdziłem.


Rozdział 2 - Słowik


Jakiś czas temu, ale dużo później niż historia z Ryszardem, odwiedził mnie drugi znajomy. Dla uproszczenia nazwijmy go Słowik, chociaż imię też ma całkiem inne. Ze Słowikiem historie zazwyczaj zaczynają się mniej więcej tak:


— Słowik, mam plan!!

— Jaki?!

— K… sprytny!

— Namówiłeś mnie!


Nie inaczej było tym razem. Po tym jak już Słowik zgodził się “in blanco” postanowiłem wtajemniczyć go w szczegóły. Wziąłem kartkę, kolorowe kredki i nakreśliłem co następuje: 


Sprytny plan ver 1.002 (RC):

1. jedziemy do Wolnego Miasta Radom na inaugurację Parkrun Zalew Borki

2. biegniemy 5km

3. wsiadamy na rowery i wracamy 130km do stolicy


Jako, że Słowik lubi biegać, wie co to parkrun oraz lubi jeździć na rowerze (zwłaszcza dystanse dłuższe niż przeciętny Polak przejeżdża przez cały rok, a niektórzy przez całe swoje życie) poprawek do planu wiele nie było. Pierdoły w stylu jak się tam dostać, co z ciuchami/butami na zmianę, jedzeniem, etc. ogarnęliśmy jak prawdziwi profesjonaliści, czyli: “jakoś to będzie”. Na koniec zsynchronizowaliśmy zegarki i podnieceni zaczęliśmy odliczanie do 28 dnia grudnia.


Jeszcze do piątku, 27 grudnia, plan cały czas wydawał się genialny. Ale nadeszła sobota, a z nią 2 stopnie Celsjusza i mokra mgła wisząca w powietrzu. Po wyjrzeniu za okno pomysł zdecydowanie stracił na uroku. Powiedziałbym, że zrobił się taki 2/10. No ale cóż, słowo się rzekło - przystąpiliśmy do realizacji.


Do Wolnego Miasta Radom dotarliśmy autem, bez większych przeszkód, nawet paszporty wzięliśmy niepotrzebnie - nikt na rogatkach ich nie sprawdzał. Zaparkowaliśmy na stacji benzynowej, żeby zostawić samochód oraz zbędny balast (hłe, hłe) i potruchtaliśmy na miejsce startu. Tam okazało się, że pomimo nienachalnie sprzyjających warunków pogodowych, dowaliło ponad 250 (słownie 256) osób (z różnych krajów, sic!), co podobno pobiło wszelkie rekordy inauguracji parkrunów w Polsce. Okazało się, że jak Ryszard się za coś weźmie to nie ma … we wsi.


Lekko speszeni całą tą oprawą, lokalnymi mediami i fotoreporterami - pobiegliśmy. Każdy na miarę swoich możliwości:

- Słowik dobiegł szósty, nawet się nie spociwszy

- a ja, no… dobiegłem.

W każdym razie impreza udana.


Ochłonąwszy nieco, auto zostawiliśmy mojemu bratu, który był łaskaw odstawić je (wraz ze swoją rodziną) do stolicy co i jemu i nam rozwiązało wiele problemów logistycznych. Zjedliśmy po dwa banany, pozbyliśmy się kolejnego balastu (hłe, hłe) i ruszyliśmy w siną dal. Na północ znaczy się.


Pierwsze kilometry mijały nam leniwie. Przejeżdżaliśmy przez kolejne mazowieckie wsie delektując się zapachem polskiego czarnego złota spalanego w piecach. Literalnie “było czuć piniądz”. Żeby dać odetchnąć trochę płucom, kolejne kilkanaście kilometrów pojechaliśmy sobie drogami serwisowymi wzdłuż trasy S7, gdzie wysokie stężenie pyłów PM2.5 z kopciuchów zastąpiły aromatyczne PM10 ze spalin. Niedaleko przed Białobrzegami zostawiliśmy trasę S7 po naszej lewej stronie, czyli jak łatwo się domyśleć - pojechaliśmy w prawo. Na wschód - w kierunku cywilizacji. 


Tereny leżące między Białobrzegami a Warką są malownicze. Charakteryzują się lekko pagórkowatym ukształtowaniem terenu, które kryje wiele bajkowych rozlewisk na obszarze starorzecza rzeki Pilicy. Zaczynają się już pierwsze sady owocowe, które ciągną się aż za Grójec, malownicze lasy oraz wspaniałe łąki z porozrzucaną luźną zabudową letniskową. A przynajmniej tak słyszeliśmy, bo przez mgłę mój widok ograniczał się do zadka jadącego przede mną Słowika.


Mniej więcej w połowie drogi, kiedy już zupełnie nie czuliśmy palców u stóp, zapadła decyzja, żeby się na chwilę zatrzymać w celu uzupełnienia energii i ogrzania się. Akurat dobrze się stało, bo wjechaliśmy do Jasieńca. Jasieniec to taka wieś niedaleko Grójca. Mają tutaj 1100 mieszkańców. Mają też zabytkowy kościół i pałac z połowy XIX wieku. Mają sklep Dino oraz lokalny oddział banku. Mają nawet stację benzynową z hot-dogami. Nie mają za to ciepłej kawy. 


Zimny posiłek, z zimnym napojem (bo nie wiem czy wspominałem, że nie było ciepłej kawy) umilał nam rozmową lokalny cieć. Krytycznym okiem ocenił nasze ubłocone rowery jako “no fajne, fajne”. Zapytał też czy daleko jedziemy. Dumnie odpowiedzieliśmy, z Wolnego Miasta Radom - aż hen! do stolicy. Ku naszemu zaskoczeniu pan lekceważąco pokiwał głową, mówiąc: “Eee, to nie tak daleko - jakbyście 500km jechali…”. Najwyraźniej @Mordi musiał gościć się tam wcześniej i teraz już nic poniżej 1000km na panu cieciu wrażenia nie zrobi.


Jak tylko wróciło nam krążenie w stopach ruszyliśmy w dalszą drogę. Pokręciliśmy się troszkę po Mazowieckiej Toskanii, między ciągnącymi się po horyzont, malowniczymi sadami owocowymi, który to horyzont w dalszym ciągu kończył się dla nas we mgle po jakiś 100 metrach.


Gdzieś między miejscowością Łoś a Piasecznem złośliwie minął nas peleton trzech kolarzy. Zdążyłem tylko zauważyć jak jadący na przodzie Słowik spiął się, sięgnął do manetki - zapewne w celu redukcji biegu - jednak moje wycharczane “ANI MI SIĘ WAŻ” skutecznie go powstrzymało. Na pocieszenie ustaliliśmy, że to zapewne “lokalsi” co nie jadą z Wolnego Miasta Radom aż hen! do stolicy. A nawet jak jadą i robią to szybciej to w takim razie musieli parkrun biec wolniej skoro dopiero tutaj nas dogonili. No bo po co mieliby jechać z Radomia jeśli nie z parkrunu?


Kolejne odmrożenia ogrzaliśmy przez chwilę już na wlocie do stolicy, posilając się w jednym z sieciowych fastfoodów, co z jednej strony było pomysłem dobrym, dlatego że uchroniło nas przed bombą energetyczną i amputacją palców u stóp. Z drugiej jednak strony, wyjście na ziąb będąc rozgrzanym ale w przepoconych ciuchach jest idealnym sposobem na przeżycie szoku termicznego.


Wycieczkę chcieliśmy zakończyć leniwym przejazdem Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem w celu delektowania się świątecznymi dekoracjami. Przejazd owszem - był leniwy, ponieważ żadnemu z nas nie przyszło do głowy, że przecież to jest weekend i ulice te są zamienione w deptak. Dlatego po przebiciu się przez morze spacerowiczów, dając im wiele nowych powodów do nienawiści do pedalarzy, na wysokości ulicy Świętokrzyskiej rozjechaliśmy się do domów.


Słowik w lewo. Ja w prawo. Każdy w swoją stronę…


#zafirewallem #endorfiki #tworczoscwlasna #rower


Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

ce12b6e1-1484-42fb-8d93-7c38c9bdb02e

Gratulacje, ja chciałem w tym roku rapha 500 to teraz się kuruję na przeziębienie Szacun wam! Dystans niesamowity ^_^

A co do zalew borki coś w tym jest, znajoma mi ekipa z Krakowskich Bronowic też tam jechała, by "strzelać fotki" i zrobić parkrun

@pluszowy_zergling Z Raphy się chyba wyleczyłem bo 1) żona, dzieci i takie tam nie do końca sprzyjają codziennym wypadom w okresie świątecznym, 2) obraziłem się trochę bo naszywek już nie dają a głupich znaczków na Stravie to już po kokardkę... , a 3) to trochę sens straciło jak na Zwifcie chomiki Raphę 500 robią, co imo całkowicie mija się z ideą tego eventu... Ale szanuję ludzi co ogarniają Rapha 500 "legitnie" w naszych okolicznościach przyrody.

Zaloguj się aby komentować

Mordeczki jakie towarzystwo ubezpieczeniowe do rekreacyjnej jazdy na rowerze. Zależy mi na OC i NNW na terenie całej Europy

#rower #ubezpieczenia #gravel #szosa

@bladybezczel Nie jestem ekspertem, polecany agent sprzedał mi generali na dom + rowerek w 2020, jak byłem kilka miesięcy na własnym M. Warto przycupnąć, może się ekspert wypowie

Dla takiego ubezpieczenia dobrze zakresowo i cenowo wychodzily oferty w ergo hestii i pzu- mozna kupic samodzielne produkty oc w zyciu prywatnym i nnw,zakres jest na caly swiat.

Dodatkowo w pzu jest cos takiego jak casco rowerowe- mozna ubezpieczyc rower od kradziezy.

@bladybezczel u mnie podobnie jak @pluszowy_zergling OC w życiu prywatnym dorzucone do ubezpieczenia mieszkania. Nie ma tam nnw, ale obejmuje sporty niewyczynowo, nie działa w USA i Kanadzie, jakieś 20pln/rok...

Zaloguj się aby komentować