Dzisiejsze łatanie kwadratów z małżonką. Jakby się ktoś zastanawiał to w Kampinosie bez zmian - piach po obręcze. Do tego w lasach niesamowicie sucho. Wszystko pod kołami szeleści i łamie się z trzaskiem. Nawet w powietrzu czuć tę nieznośną suchość, przez co las ma zupełnie inny zapach. W radiu pan leśnik mówił, że wilgotność ściółki na poziomie 10%, czyli porównywalna do kartki papieru. Dramat...
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Gościu w samochodzie zwrócił mi uwagę, że mam stosować się do przepisów ruchu drogowego, skoro poruszam się drogą, więc jak na pedalarza przystało poczęstowałem go gestem fuck-you...
Okazało się jednak, co sprawdziłem chwilę później, że nie miałem racji.
Tylko las. Nie rozumiem jeżdżenia po drogach, chyba że dojazd do lasu. Czasem przejadę parę km po drodze i mam dość po wyprzedzeniu mnie przez parę dieselów.
Pierwsze 20 km asfaltem, a potem już tylko lasy. Na pierwszej części leśnej sporo ludzi, głównie rowerzystów, ot majówka. Drugim lasem już nikogo nie było.
Z bliska widziałam myszołowa, który odleciał dopiero gdy przejechałam obok, w lesie przebiegł mi drogę lis. Na jakieś wiosce spotkałam pielgrzymkę do Koszalina. Bardzo miło się jechało, lubię tę trasę, zawsze sprawia mi satysfakcję.
Na zdjęciach rzeka Wieprza oraz miasteczko Sławno.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Partnerka ma Kross Trans 5.0 już chyba z 10 lat, na pewno kupowany przed covidem i niezajebywalny jest. Większość rzeczy serwisuję sam i jest naprawdę dobrze zrobiony.
@pfu od 10 lat nasze rowery stoją na noc pod blokiem, że nikt nie chce mojego 50 letniego puszka, to się nie dziwię, ale na żony wheelera też nie było chętnych - z tym, że używamy raczej dobrych zabezpieczeń (dzieci są planowane XD)
@peposlav U mnie pod blokiem stoi masa rowerów, jest kilka stojaków. Sporo staroci, czasem stoją takie ładniejsze z tarczami hamulcowymi, te drugie czasem znikają.
Raz na pół roku ktoś robi "objazd" po osiedlach i zbiera co cenne.... To nie są przypadkowe kradzieże.
Na tegoroczny, upośledzony kalendarzowo weekend majowy, zaplanowałem wyjazd w Tatry. Nie miało być to pierwsze podejście, bo chciałem wyruszyć już w sierpniu ub.r., ale wtedy plany pokrzyżowała... zbyt dobra pogoda, bowiem przygrzało na poziomie 32 stopni. W tym roku było blisko ponownego odwołania wypadu, a to wszystko przez fatalne prognozy na początku zeszłego tygodnia. Na szczęście te zupełnie się nie sprawdziły, a nawet do tego miało wiać w plecy. Gdy już prawie pakowałem żele do kieszonek, nieoczekiwanie pojawił się nowy problem - brzuch. Nie wiem po czym, ale całą środę i czwartek czułem dziwny ciężar w żołądku, a w ustach miewałem metaliczny posmak. W wyniku tego, byłem na niskotłuszczowej, jałowej diecie, ze znacznymi ilościami sucharów, verdinu, herbatek oraz ryżu. Mniam.
Stwierdziłem, że zobaczę rano na czym stoję, a w razie braku poprawy, najwyżej obrócę się na drugi bok i zasnę.
Szczęście jednak sprzyjało, udało się zjeść hummus i dwa serki wiejskie, więc pozostało spakować do końca mandżur i wyjechać. Wyjechałem punktualnie jak zawsze o 7:30, czyli o 8:20 i obrałem kierunek na Opole. Kręciło się na tyle dobrze, że ponownie rozpisana trasa (pic rel) została już na pierwszym punkcie nadgoniona mimo opóźnienia, z blisko 10 minutowym zapasem. Około 100. km zaliczyłem pierwszy tego dnia fakap, bowiem pierw musiałem poczekać na przejazd... wyścigu kolarskiego, a potem pojebałem trasę i ze 2 km jechałem po szutrze, który fragmentami miał wielkość tłucznia kolejowego.
W tym miejscu pozwolę sobie na mały off top. Zakupiłem przed tym sezonem opony Specialized Turbo T2/T5 i na chwilę obecną daję im 10/10. Zrobiłem na nich przeszło 2k km i w końcu mogę powiedzieć, że mam opony jakie chciałem - całkiem szybkie i bardzo odporne na przebicia.
Dojeżdżając do województwa Śląskiego, z wiatrem zaczęły dziać się jakieś niestworzone rzeczy, kręcił niemiłosiernie. Ogólna tendencja pozostała sprzyjająca, ale w niespodziewanych momentach dostawałem raz z północy, innym z południa, a czasem nawet w pysk. Dojechawszy prawie do Oświęcimia, przypomniał o sobie stary problem w postaci bólu stop, na co musiałem zaradzić zdjęciem butów i krótkim masażem. Po paru minutach było już ok i stopy dały o sobie zapomnieć. W tym miejscu wypada wspomnieć o jegomościu, który wyprzedził mnie podczas tego odpoczynku. Co prawda nie kręciłem na poziomie 30+, ale zbliżałem się do ancymona dosyć umiarkowanie prędko. Sądziłem, że jedzie na elektryku te 25 km/h, ale gdy w końcu go wyprzedzałem, zdziwiłem się, bo po pierwsze jechał na zwykłym góralu Kellysa z roczników '00, a po drugie sam jegomość okazał się być Panem 70+. Pogratulować formy, widać że coś było kiedyś kręcone, bo nawet kadencja była zadziwiająco wysoka.
Po dojechaniu w rejon Zatoru odbiłem na południe, przejeżdżając koło rodzinnej miejscowości kremuwkowego potwora bez warkoczyków, kierując się dalej w stronę Suchej Beskidzkiej. W tym momencie skończyła się złota godzina i wzorem chyba wszystkich dni tegorocznej wiosny, temperatura zaczęła pikować. Lekko schłodzony dotarłem po 21:00 do pierwszej otwartej pizzerii, w której po złożeniu zamówienia, przebrałem się na zimowo. Przerwa niespodziewanie się przedłużyła do godziny i obrałem kurs na Rabkę Zdrój, a dalej Nowy Targ. Od tego miejsca już praktycznie nie było płaskiego kręcenia, albo w górę, albo w dół. Zgodnie z przewidywaniami, o wiele przyjemniej było na podjazdach, bo zjeżdżając wiatr przeszywał wszystko co miałem na sobie, a trochę tego było.
Stopy: skarpetki zwykle, skarpetki zimowe z wełny merynosa, a na butach ocieplacze
Nogi: długie bibsy z lekkim ociepleniem
Góra: letnia potówka, potówka z długim rękawem, rękawki, koszulka, bluza i wiatrówka z długim rękawem.
Bezchmurne niebo dało pierwszą w tym sezonie jazdę na krótko oraz ponownie zimową noc.
Za Rabką czekał mnie chyba najtrudniejszy podjazd, jaki zrobiłem w życiu, a konkretniej jego końcówka. Ta mierzyła ok. 1,5 km długości, a zakres nachylenia najmniej wyniósł 7, a najwięcej 17%. Być może to kwestia 350 km w nogach, a może 15kg załadowanej kobyły, ale udaną wspinaczkę przypłaciłem czkawką xD
Kolejny zjazd do Nowego Targu, sprawił że wybrałem wygodniejszą opcję i zamiast bawić się w objazdówkę Tatr, skierowałem się prosto do Zakopca. Czasowo miałem 45 minut zapasu nad minimum, ale stwierdziłem że walka z delirką na każdym zjeździe nie ma sensu, zwłaszcza że te po Słowackiej stronie będą wielokilometrowe. W Zakopanem zameldowałem się po 3, zaliczając jeszcze pół godziny przerwy na Orlenie, gdzie wypiłem Doppio za... 6,84 zł o.O
A teraz wybaczcie, ale złapię parę minut drzemki, korzystając z tego, że w pociągu dobrze buja.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
@cazpereq w sumie teraz sobie liczę, że to mój czwarty wynik pod kątem długości Wczoraj/dzisiaj noga dobrze podawała i gdyby nie ten cholerny ziąb, to bym się pokusił o tę Słowację. Takiej formy jeszcze nie miałem.
Ale wysiłkowo zdecydowanie stawiam wyżej Pragę z zeszłego roku, na koniec byłem już dojechany konkretnie, przetarcia, niewyspanie i ogólne przemęczenie. Do teraz pamiętam jak się zdziwiłem, gdy zobaczyłem cały peron ludzi ubranych na krótko, a mi z przemęczenia było zimno w nogawkach i bluzie.
Może i nie jestem najostrzejszym narzędziem w szopie, ale za to nie jestem też szybki xD
We wtorek 38°C, dzisiaj strzeliłem sobie setke i to jeszcze po Kaszubach... na podjazdach to serduszko pukało w rytmie "chcesz nas wykończyć debilu?!"... ale ogólnie jest w pytę, w weekend też jeszcze 100km+ machnę xD
Poprawione! Wczesniej na stacjonarny wrzuciłem :)
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Nie mam siły nic pisać. Obudziłem się chory, jednak długo planowana wycieczka do Dworzyska, gdzie urzędują alpaki, w Szczawnie Zdroju wzywała. Ostatnie 11 km pod górę było totalnym dobiciem czworogłowych, wyczerpanego organizmu. Cała droga w słońcu 26,6°C, jestem spalony. Najdłuższy dotąd dystans w tym roku.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Święto pracy, więc i robota musiała być zrobiona należycie. Niby wiatr na południe, pojechałem na południe, ale no tak nie do końca z tym wiatrem. Jeszcze całą drogę lekki wznios był - z mazowieckiego do świętokrzyskiego.
Przejechałem przez Warkę - ładny ryneczek, dużo sadów, które jak jeszcze bardziej zakwitną to będzie mega widok.
Przejechałem przez Radom - miasto mem, na rynku nie ma nic, DDR to jakieś nieporozumienie.
#zaliczgmine +13
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin