Posty w których staram się powiedzieć coś ciekawego i podyskutować dostają po 5/10 piorunów. A ile dostanie łyżka z morwy?
Faktura moim zdaniem wygląda tandetnie - wyraźne słoje i krótkie poprzeczne pręgi przywodzą na myśl klejoną płytę wiórową. Sęk w uchwycie dopełnia obrazu nędzy i rozpaczy.
@wombatDaiquiri - powiem Ci że mnie mała popularność ciekawych wpisów na hejto boli... i doskwiera mi coraz bardziej wraz z kolejnymi falami uciekinierów z wiadomo jakiego portalu
Zniechęceni wartościowi użytkownicy przestają dodawać treści bo one spotykają się z coraz mniejszym zainteresowaniem.
Dwa lata temu - zanim miałem tu jeszcze nawet konto - ciekawe niepolityczne wpisy dostawały więcej uwagi i prowadziły do interesujących dyskusji - teraz tylko polityczne trole normalizujące swoją działalność nieśmiesznymi memami a posty nad którymi się ktoś napracował świecą w komentarzach pustkami.
Dla mnie wygląda na to, że nawet starzy ludzie zostali wytresowani przez social media czy szeroko pojęty internet na ameby jedynie pragnące chłonąć miałkie treści - i kawiarenka czy wysiłki użytkownika @Dziwen to za mało by odeprzeć kolejne fale takich użytkowników i zachęcić resztę do tworzenia wartościowych treści.
Kotkowe pudełeczko na pierścionek To już kolejny projekt, gdzie na życzenie zamawiającego na wewnętrznej stronie wieczka miały znaleźć się kotki - tym razem jednak wpatrzone nie w księżyc, a w zachodzące słońce. Nie wiem, dlaczego, ale jak dotąd nikt nie zamawiał pudełka na pierścionek zaręczynowy z motywem innego zwierzaka - koty zdecydowanie rządzą w tym temacie Na wieczku motyw rozgwieżdżonego nieba świecącego w ciemności.
Więcej moich szpargałów twórczych tradycyjnie na #apaturiart
Prezentuję Wam pierwszą łyżkę którą wykonałem już jakiś czas temu. Drewno lipowe, noże, papier ścierny, olej + pirograf z aliexpress.
Pomimo bardzo miękkiego drewna, zupełnie nie byłem w stanie tak naostrzyć narzędzi, żeby całość wykonać nożami. Stąd szlif na gładko papierem. Planuję powrót do tego materiału z obecną dużo większą wiedzą i umiejętnościami, również dlatego że doczytałem że przez ścieranie łyżka nabiera porowatości i jest trudniejsza w utrzymaniu czystości.
Kasie i Tomki, przychodzę do Was z #rozdajo świecącego drzewka do wybrania z MOJEGO SKLEPU - oczywiście, jeśli drzewko do Was nie przemawia, dogadamy się na inną rzecz do 200zł
Przy okazji zostawiam dla Was promocję na -30% z kuponem "hejto" na cały asortyment, w tym tryt którą zostawiam aktywną na miesiąc ale jako, że wybywam na długo wyczekiwane wakajki, wysyłka będzie zrealizowana dopiero po 14.09
Dzisiaj nie będę się rozpisywać, myślę że wczorajszy wpis już i tak był stanowczo zbyt długi, dzisiaj jadę pozamykać pracownie, rozliczyć całą dokumentację za sierpień i znikam z tego świata
Już dawno chciałem sobie zaszaleć z koncepcją bajki "Atlantyda" i lata temu zrobiłem serię wisiorków Atlantis - świecące kryształki, które po prostu jakoś wizualnie mi się podobały.
Chciałem w nich "zatrzymać" świecąca żywicę żeby uchwycić dyfuzję płynów. Silikonowa baza była wypełniona czystą żywicą, a ja ze stoperem w ręku i strzykawką pełną zabarwionej mocno żywicy świecącym i barwiącym pigmentem zapisywałem w którym dokładnie momencie muszę dodać kolor, by "zatrzymał" się podczas opadania.
Wizualnie wyszło o wiele gorzej niż się spodziewałem i całość była cholernie nieprzewidywalna. Czasem kryształek wyglądał wybitnie, czasem wyglądal jakby bawił się nim przedszkolak.
Trafiłem w jakimś sklepie z rękodziełem ażurowy metalowy element który widzicie tutaj na filmiku. Wytłaczany z cienkiej blaszki, wizualnie "tajemniczy" wiec jakoś połączył mi się w głowie z poprzednią serią Atlantis. Blaszkę otaczałem taśmą, wypełnialem całość świecąca żywicą i zalewałem całość czystą żywicą.
Serią Atlantis po czasie zmieniła swoją formę a ja zapomniałem o tych dziwnych ażurowych blaszkach które miałem zakopane gdzieś w szufladzie.
I przychodzi do mnie jeden Mireczek z prośbą: zrób mi panie świecące drzewko. Ale takie, żeby było trytowe, a nie luminescencyjne.
A to już zagwozdka, bo jakkolwiek nie próbowałem umiejscowić fiolkę, wyglądała jak wrzucona do drzewka "na siłę". Przewiercałem drewienka na wylot, robiłem otwory - nie, brzydko.
Próbowałem z fiolki zrobić pień chrobotka - jeszcze gorzej, wygladało to paskudnie.
I wtedy przypomniałem sobie o dziwnej wytłaczanej blaszce o której była mowa wcześniej, a którą widzicie teraz na filmie. Tryt pasował idealnie, kawałek drewienka który wizualnie miał połączyć blaszkę z samym chrobotkowym drzewkiem i voilá!
Finalnie forma breloczka do kluczy i najmocniej świecąca zielona fiolka 3x23mm.
Cena którą ustaliliśmy to 350zł razem z wysyłką i drewnianym pudełkiem prezentowym.
I pomimo tylu lat tworzenia "pod zamówienie" najwcześniej odmawiam indywidualnych projektów, bo stres mnie przy nich strasznie zżera i często stanowczo za dużo czasu poświęcam na ten jeden projekt, zamiast skupić się również na codziennej pracy, dlatego cholernie szanuję rękodzielników tworzących pod indywidualne zamówienia - to naprawdę ciężka sztuka, szczególnie gdy przychodzi do oceny czasu pracy :)
Tutaj całościowo wyszło ok 6h roboczogodzin - myślałem że będzie bliżej 3h xD
SKOŃCZYŁEM. 21 dni, 49 przedmiotów. I pojawia się w końcu ON - czyli TRYT, jedna z najdroższych substancji na świecie zamknięta w dziwnych rzeczach, robionych przez dziwnego gościa, który żył przez ponad 7 lat z dziwnych wpisów na dziwnym tagu #rozkminkrzaka w różnych dziwnych miejscach.
Rękodzielniczo rzecz biorąc robię przerwę i to ostatni rzut moich rzeczy przez najbliższe miesiące. Jadę na pierwsze od lat długie wakacje i znikam z tego świata, by po powrocie z przewietrzoną głową wprowadzić zmiany których się strasznie wewnętrznie obawiam ale też jednocześnie z ekscytacją czekam co z tego będzie bo chyba pora trochę bardziej uwierzyć w siebie samego.
7 lat prowadzę mój sklep internetowy, popełniłem w nim setki różnych małych i dużych błędów, ale to dzięki nim mniej więcej wiem co MUSZĘ zrobić, żeby nadal utrzymać moją twórczą pracownie.
Tak więc powrót na etat i UOP żeby zejść z ZUSU.ALE NIE JAKO KIEROWCA CIĘŻAROWEGO - to jest moja opcja absolutnie rezerwowa jeśli okaże się, że nie będę w stanie znaleźć stałej sensownej pracy we Wrocławiu. Jeździłem przez 8 lat, wystarczy mi na razie xD
Poza tym po godzinach muszę pilnować wysyłek i dalej coś tam będę kombinować rękodzielniczo w sklepie, mam też małe regularne zlecenie od stolarza na wycinanie ploterem 1000 elementów miesięcznie więc muszę być na miejscu.
Na szczęście już nie traktuję powrotu na etat jak porażki, mam nadzieję że w przeciągu dwóch miesięcy będę w stanie znaleźć pracę która da mi stabilność finansową której nie miałem... No od 7 lat xD
Muszę też zmienić model biznesowy mojej działalności i raczej koniec z obrabianiem samej żywicy i robieniem dziesiątek formowanych ręcznie rzeczy z żywicy (chyba że uda się zlecić tę część pracy pracownikowi). Sklep będzie prawdopodobnie wypełniony malowanymi przeze mnie galaktykami, tylko że we własnych projektowanych właśnie bazach które chcę wypalać na swoim ploterze. Jestem na trzeciej wersji prototypu, pewnie jeszcze dwie i będę mógł to jakoś posklejać w całość, a wtedy będę mógł śmiało powiedzieć że całość jest w 100% zrobiona w Polsce, bez chińskich półproduktów
No i co najważniejsze chcę zrobić warsztaty online jako mały dochód pasywny. To ma być piguła wiedzy dla chcących zatopić się w świecie żywicy, jednocześnie kupując dostęp dostanie się pełen zestaw do tworzenia biżuterii: waga jubilerska, pigmenty, żywica, foremki silikonowe, moje bazy drewniane, bazy metalowe do odlewania, pęsety, zapalniczka do opalania itp. Generalnie wszystko co potrzebne żeby wygodnie tworzyć biżuterię za pomocą żywicy i zacząć się tego uczyć.
Zamiast samemu kompletować takie rzeczy, szukać ich w różnych sklepach i wydawać wielokrotnie za wysyłki, będą dwie opcje zestawów i myślę, że każdy w tym przypadku będzie zadowolony - ja będę mieć z tego zarobek, a żywiczny zajawkowicz oszczędność czasu i pieniędzy. No i to jedna z tych rzeczy, które mogą być spoko na prezent, zobaczymy czy w ogóle podołam bo scenariusze filmów póki co mam strasznie rozgrzebane.
Wiedzę mam, tak samo doświadczenie - jednocześnie nie chcę żeby to był skok na kasę jak w niektórych przypadkach warsztatów online, ale do takich rzeczy potrzebuję jak już pisałem stabilności finansowej. I tak jestem spóźniony z formą online lekko z 2 lata, ale nie szkodzi mi spróbować, szczególnie że tworzenie filmów daje mi duży fun i mam na to jakiś plan.
Od przed-pandemicznego roku w którym zainwestowałem większość swoich firmowych oszczędności w różne targi rękodzielnicze (sic!) a które poszły oczywiście w błoto, tkwię w błędnym kole braku poduszki finansowej i pora to skończyć. Bez niej nie jestem w stanie prawdziwie firmowo działać, zlecać i inwestować - wszystko robię od początku samemu i wypaliłem się przez te lata już wielokrotnie, na szczęście jest we mnie jakiś dziwny upór, żeby jeszcze tego wszystkiego nie odpuszczać.
I tym przydługim wpisem DZIĘKUJĘ Wam ludziska, naprawdę. To dla mnie niesamowite, że aż tyle osób mi zaufało i kupowało ode mnie przez te lata. Na pewno były wpadki za które przepraszam, były też za⁎⁎⁎⁎ste akcje charytatywne które będę wspominać przez lata i naprawdę za⁎⁎⁎⁎ście, że rękodzieło w Polsce ma się coraz lepiej.
Może kiedyś uda mi się otworzyć jednak otworzyć portal dla rodzimych rękodzielników? Kto wie.
Raz jeszcze dzięki, zostawiam Was ze zbiorem gifów rzeczy które ostatnio wykańczałem. Jeśli ktoś jest chętny wbijajcie DO MOJEGO SKLEPU , nie zapomnijcie wbić kuponu -30% "hejto!" na cały koszyk. Tak, również na tryt Bo skoro dotrwaliście do samego końca to jak nic należy się solidna promka ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Pakuje i wysyłam kupione rzeczy do soboty do 14 - kupione później będą wysłane za 2 tygodnie.
Ja z tych, co tylko czyta, ale mega szanuję Twoją robotę i zajawkę oraz lubię czytać Twoje wpisy. Fakt, dość się ostatnio narobiłeś, wypocznij teraz, bo widać, że masz pomysł i zrobiłeś srogą autoanalizę. Teraz czas na zebranie sił, by ruszyć dalej Powodzonka!
W końcu skończyłem moją najgorszą robotę i to w pociągu - czyli nie szlifowanie, nie odlewanie żywicy czy naprawianie błędów.
Skończyłem wrzucanie tego co zrobiłem do swojego sklepu, nienawidzę tego i to chyba najgorsza część mojej pracy. Razem z fotografią produktową, obrabianiem zdjęć i wrzucaniem na stronę to zazwyczaj prawie tydzień mojej pracy.
Kiedyś mam nadzieję, że będę w stanie zlecić te rzeczy komuś innemu :3
A na zdjęciu świecąca meduza - kumpel chciał coś w "wodnego" i jak zawsze się rozpędziłem, zamiast zrobić jedną sztukę, zrobiłem 5 różnych, ta jest ostatnia która mi została bo jakoś szybko się rozeszły.
Fotografie mnie nie męczą; opisy, tagi, słowa kluczowe, odpowiedni tytuł - to mnie zawsze męczyło w moich sklepach. ChatGPT pomaga ale minimalnie tylko..
Oto 1/3 papierów ściernych potrzebnych by wyszlifować ponad 40 wisiorków z żywicy.
Na zdjęciu w większości gradację 1500-2000-2500 i sporadycznie 400-800 bo kilka trzeba było poprawiać.
Jak wygląda cały proces?
Oczywiście na początku przygotowanie rzeczy do zatopienia, odpowiedni dobór żywicy i formy. Najczęściej odlewam w silikonowych prostokątnych albo kwadratowych bazach, całość odlewając na 2 razy. Najczęściej żywica Epodex pro / pro+ czasem Crystaline 940 ktorą też lubię.
Pierwsza warstwa najczęściej czystej przezroczystej żywicy, czekanie od 4 do 10 godzin(zależne od żywicy i temperatury) i umieszczenie danego elementu na samym środku. Znowu czekanie by żywica się utwardzila i "przytrzymała" to co zalewamy no i druga warstwa.
Całość twardnieje sobie ok 2 tygodni i po tym czasie zaczynam obróbkę bardzo wstępnego nadania kształtu szlifierką kątową przytwierdzoną do stołu.
Najpierw grubo gradacja 40 żeby zredukować nadmiary żywicy i zejść z grubości. To też moment w którym muszę zdecydować w jaki kształt idę z daną rzeczą, najczęściej sugeruję się tym co jest w środku zalane i jaki kształt będzie najbardziej odpowiadać, czasem po prostu popełnię bląd i improwizuję zmieniając koncepcję żeby wyjść z fuckupu
.
Gradacja 120 by już delikatniej zarysować dany ksztalt i 220 żeby trochę zaokrąglić całość i wyeliminować najglębsze rysy.
Na tym etapie mamy kiepsko wyglądający dziwny i bardzo mętny kamyk xD
I to jest moment w którym na szlifierkę zakładam papier wodny gradacji 400, biorę spryskiwacz do ręki, rozkładam ręczniki i używając dużej ilości wody zaczynam zaokrąglać i likwidować ostrości już na mokro ale nadal mechanicznie.
A później to już z górki! Kolację jem na śniadanie i ręcznie wszystkie elementy jadę znowu na gradacji 400. Dla mnie to kluczowy moment i tak naprawdę najintensywniej skupiam się na szlifowaniu ręcznym gradacjami 400 i 800 danego elementu.
To one są w stanie zlikwidować głębsze rysy które mogły nie zniknąć w poprzednich etapach i to one najładniej też nadają kształt. Późniejsze gradację 1500-2000-2500 to już czysta formalność która ma nadać przejrzystość i połysk i tak oto mijaja ok 4 dni roboczych po kilka podcastów i parę filmów dziennie. W trakcie tego procesu (mniej więcej przy gradacji 800) robię otwory i decyduję w jaki sposób ma być zawieszony wisiorek. A na koniec po wszystkim miniszlifierka w dłoń, pasta polerska (najczęściej własna mieszanka pasty tempo niebieskiej + tlenek ceru, a na finisz czasem tempo czerwone choć zazwyczaj nie trzeba)
Średnio na jeden element przeznaczam od 2 do 3.5h roboczogodzin w zależności jak bardzo pobłażliwie liczę swój czas ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Czy warto? Średnio bym powiedział ale i tak to lubię bo jestem pie⁎⁎⁎⁎⁎ięty. Praca z żywicą potrafi być przepięknie satysfakcjonująca, proces twórczy unoszący na duchu ale takie rzeczy cieszą najbardziej gdy robi się je hobbistycznie, a nie zawodowo - wiecie jak jest.
Jeśli macie pytania odnośnie samego procesu piszcie śmiało, pomogę jak mogę :)
Mi się w pewnym momencie przestało się chcieć bawić w takie szlifowania, i po nadaniu kształtu po prostu pokrywałem cienką warstwą żywicy i ta mi się zawsze ładnie i gładko układała, czasem tylko kropelkę z dołu trzeba była podszlifować jeśli zaciek się pojawił.
I znów jakiś czas temu miałam gotyk na warsztacie Tym razem nie większa skrzynka-książka, jak poprzednio, ale malutkie pudełeczko na pierścionek, które docelowo miało być związane pod względem klimatu z architekturą gotycką. Na wieczku motyw gotyckiej rozety na ciemniejszym tle, po bokach i od wewnątrz wieczka podobne motywy, plus lekko wypukły motyw przejrzystych cegiełek z pasty szklistej na obrzeżu. Do tego metalowe zapięcie i wyściółka.
Więcej moich szpargałów twórczych tradycyjnie na #apaturiart
Hej, z góry zaznaczam, że to artykuł z serii: "Kup narzędzi za 20 koła i sobie zrób"
Przedstawiam Wam mój eksperyment
Lampkę, którą wykonałem ostatnio przy użyciu plotera laserowego znalezionego w garażu.
Pomysł kradziony z reddita, który zrobiłem po swojemu. To jest moje pierwsze w życiu podejście do pracy z laserem i wycinaniem w sklejce. Jako że jestem kompletnym beztalenciem jeżeli chodzi o narysowanie ładnego wzoru to "kwiatki i listki" powycinane na ścianach to efekt uzyskany przy pomocy #stablediffusion + controlnet i mozolnemu trasowaniu konturów w #inkscape
Szczerze to mogło być lepiej, ale celowo zostawiłem kilka problematycznych miejsc żeby zobaczyć jak cienkie ścianki jestem w stanie uzyskać.
Sam kształt diamentu to najprostsza możliwa bryła narysowana w cadzie, pogrubione ściany, dodany jeden ząbek z wycięciem i szyk liniowy do końca krawędzi.
W środku dodałem kilka łączników, które wynikowo okazały się prawie niepotrzebne. Ponieważ pierwszy raz coś takiego robiłem z drewna przestraszony byłem, że tego nie złożę albo że się rozleci nawet sklejone.
Co się okazało, to że z powodu śmiesznych kątów jakie tam występują cała konstrukcja nie tylko trzyma się razem bez kropli kleju ale jest jeszcze super sztywna.
Jedyne co idiotycznie wymyśliłem to sposób wymiany żarówki, trzeba tam zrobić jakiś mechanizm z "kliknięciem" albo coś solidniejszego, bo teraz cały abażur trzyma się żarówki wyłącznie swoją masą. No i jakiś uchwyt, żeby nie wisiało na samym przewodzie.
Ogółem jestem zadowolony jak na pierwsze podejście do wycinania w laserze.
UWAGA!!! - Jeżeli komuś się nie podoba ten projekt to zażalenia proszę składać do @paulusll bo to On kazał mi ten laser odkopać xDDD
#diy #lampka #tworczoscwlasna #chwalesie
nie wiem czy pasuje #rekodzielo (w sumie to większość jest myszką wyklikana, więc pracowałem ręką xDD)
Gotyk na dotyk Taką skrzynkę-książkę miałam jakiś czas temu na warsztacie - motywy związane z architekturą gotycką, a konkretnie z jednym z toruńskich kościołów. Tekst w tle grafiki to oryginalny średniowieczny tekst dotyczący geometrii, która miała istotne zastosowanie w architekturze gotyckiej.
Skrzynka drewniana z ręcznie nakładanymi i malowanymi zdobieniami i z metalowym zapięciem. Po bokach wypukła i złocona imitacja stron, na wieczku rozetowy motyw z pasty szklistej, plus podmalowane na złoto imitacje zwięzów na "grzbiecie" i ozdobnych okuć.
Więcej moich szpargałów twórczych jak zawsze na #apaturiart