Jako dzieciak bawiłem się na polu (jestem z południa) w coś takiego jak "wojna z babami". Na czym to polegało?
Nie pamiętam, ale wiem, że były dwie frakcje "męska" i "babska" (w ktorej tez byli chłopcy?) i prowadziliśmy operacje antagonistyczne względem siebie, organizacja psikusów, rzucanie się pacynami, walka na patyki itp itd.
Jak teraz patrzę na dyskurs publiczny, to w sumie taka wojna z babami trwa do dzisiaj w polityce.
Na wykopie ludzie oburzają się, że młodzi ciężko pracujący mężczyźni są wyzyskiwani przez kobiety, najczęściej emerytki głosujące na PiS. Młodsze kobiety są oskarżane o podobne rzeczy, że...