Koleżanka ma ostatnio kryzys i zaczęło się od tego, że po sesji miała ciąg alkoholowy i przez miesiąc a teraz nie pije, ale ani razu nie pojawiła się na uczelni. Siedzi cały czas w domu i jestem jedyną osobą, z którą się widuje. Nie wiem co robić a nie mam siły by codziennie się z nią widywać tylko muszę mieć też dni, że siedzę sam z sobą i pogram na komputrze czy poczytam.
Jak się ogląda wywiady z Podolskim, to bije od niego straszna pogarda w stosunku do naszego kraju. Według niego wszystko tutaj jest złe i w niczym nie jesteśmy dobrzy. Typowa "stara szkoła", jaką przeszli młodzi polscy imigranci w Niemczech, czyli wpojenie im, że Polska to zacofana dzicz i ludzie się generalnie na niczym nie znają i trzeba ich ustawiać do pionu, bo to gorsza nacja.
Podejrzewam, że chłop się wstydzi za swoje pochodzenie, bo nigdy nie powiedział o sobie, że czuje się Polakiem. Zawsze umiał wybrnąć z tego typu pytań, choć jako Niemiec to jest on co najwyżej farbowanym lisem. Niby kocha Górnik Zabrze, ale on pewnie ma ich bardziej za "Śląski niepolski" klub.
O ile Rosja to zwykła swołocz i mam ich po prostu za barbarzyński kraj, który trzeba trzymać na dystans, o tyle Niemców nienawidzę bardziej za ich podejście do Polaków i obrzydliwe wyrachowanie. Ogromna szkoda, że ten kraj nie został w momencie zakończenia II WŚ totalnie zaorany i rozebrany.
Czasem zastanawiam się co czują i myślą osoby, które nigdy nic nie wycierpiały, a ich dzieciństwo i okres dojrzewania to zjazd z górki.
Odczuwają niepokój? Mają silną potrzebę udowodnienia sobie i wszystkim czegoś? Są ultra krytyczni wobec siebie? Nie doceniają żadnych swoich osiągnięć? Wracają myślami do jakichś bardzo negatywnych wspomnień?
Zawsze byłem ciekaw jak to jest nie mieć walki z samym sobą.
Mieszkam w bloku, gdzie jest wiele mieszkań. Mam na piętrze 3 młode dziewczyny, takie max 35 lat, minimum 25 lat, szczerze to ich nie widziałem bezpośrednio jakoś dłużej żeby się przyjrzeć.
Ale ciekawe w tym jest to, że już któryś raz z kolei (ponad 8 ) jakiś pojedynczy koleś się do nich dobija, każdy inny, a te ich nie chcą wpuścić. Po wywiadzie środowiskowym, okazało się, że te 3 panie (p0lki) przyjmują kolesi na seks, jednorazowy, zapewniając ich, że to będzie trwała i stała relacja. Ale tak nie jest. Panie przyjmują losowych kolesi (a byli nawet faceci ponad 50 lat) obiecując im związek, a efektywnie dają doopki raz każdemu kolesiowi i następny tydzień później.
Więcej szczegółów nie znam ale warto wiedzieć jak "nasze" panie się prowadzą.
"Mam ponad 2m i ważę 113 kg, większość to mięśnie " 13 to ty możesz mieć lat Ale jesteś jakoś głupi, jak na trzynastolatka, więc raczej masz 11.
W każdym razie, jeśli fantazjujesz na temat k⁎⁎⁎sa, wieku, wzrostu i wagi, to bez wątpienia wymyśliłeś też te laski. Chociaż z drugiej strony informacja, ze bałeś się na nie spojrzeć mogłaby wskazywać, że jest w tej historii trochę prawdy. Zakładam, że jest po prostu kobieta, z którą ostatnio jechałeś windą i na która, jak na wszystkie inne, bałeś się spojrzeć i wymyśliłeś sobie całą resztę. Masz nadwagę, dziecko?
Tytuł: Odwaga bycia nielubianym. Japoński fenomen, który pokazuje jak być wolnym i odmienić własne życie
Autor: Ichirō Kishimi
Kategoria: Psychologia, filozofia
Liczba stron: 264
Ocena: 8/10
Oparta na motywach teorii Alfreda Adlera - obok Freuda i Junga jednego z trzech wielkich dziewiętnastowiecznej psychologii - książka ta jest pouczającą dyskusją między filozofem a młodym człowiekiem. Ich dyskusja w przystępny sposób pokazuje, że każdy decyduje o własnym życiu i może zrzucić jarzmo przeszłości, zwątpienia oraz cudzych oczekiwań.
Na początku trochę się bałam, bo nie jestem fanką książek pisanych w formie dialogu. Ostatecznie, czytało się bardzo dobrze i zaskakująco szybko, więc chyba muszę powiedzieć że się przekonałam.
Momentami pytania młodzieńca, były dla mnie trochę infantylne i niektóre wymiany zdań jakieś takie 'słabe', ale nie wpłynęło to mocno na ogólną ocenę.
Samo podejście Adlerowskie zdecydowanie wpisuje się w moje gusta. Myślę, że spostrzeżenia dotyczące ludzi całkiem trafne i wprowadzenie tych zasad faktycznie może w jakimś stopniu zmienić życie.
@konik_polanowy Młodzieniec, który ma problemy z samoakceptacją i odnalezieniem swojego miejsca w świecie udaje się do Filozofa. Ten odpowiada na pytania dotyczące, szczęścia, wolności i zmieniania swojego życia.
Rozwiązania proponowane przez Filozofa opierają się na psychologii Alfreda Adlera. I tak, w książce po kolei omawiane są poszczególne zagadnienia: trumy (podejscie odmienne od Freudowskiego), samoakceptacja, relacje interpersonalne, droga do wolności i szczęścia.
Dzięki, faktycznie mogłam dodać krótką notkę z własnym opisem treści.
Da się wyleczyć nerwicę natręctw (OCD) bez terapii i leków? C⁎⁎j mnie już k⁎⁎wa strzela z tym ścierwem. Nie chce mi się łazić po lekarzach bo: a) zostanę wysłany na terapię a nie mam czasu pi⁎⁎⁎⁎lić się z jakimiś tfu terapiami, b) dostanę leki SSRI, których nie chce brać bo to robi siekę z mózgu.
@www_h to chyba taki mechanizm wzmacniający? To znaczy, im wieksze zaangazowanie w odzyskanie kontroli poprzez praktyki, zaangażowanie religijne, tym większy niepokój?
tak z grubsza to tak. Ogólnie w zaburzeniach lękowych budowanie nadmiarowej kontroli nasila lęk. W OCD jest to jeszcze bardzie złożone i ma silne podłoże biologiczne (trudności z hamowaniem impulsów - dlatego SSRI pomaga) a kontrola jest tylko jednym z elementów składających na to zaburzenie. Jest jeszcze perfekcjonizm, sztywna moralność, nadmiarowa odpowiedzialność oraz zniekształcony poznawczy sposób oceny ryzyka i wiążąca się z nim potrzeba neutralizacji (!) tego ryzyka. W zaburzeniach lękowych neutralizacja ryzyka polega na unikaniu rzeczy generujących lęk. W OCD są kompulsje, które pozwalaj częściowo konfrontować się z lękiem ale nie habituować się na niego. Tak różnicuje diagnostycznie te zaburzenia w gabinecie.
jeżeli interesuje Cię mechanizm poznawczo-behawioralny tego zaburzenia to polecam różową książkę podtytułem Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne A. Bryńska. CBT najlepiej radzi sobie z tym zaburzeniem.
Jest coś takiego, że jak ktoś nam się podoba to mamy " radar, namierzanie " na tę osobę?
Dzisiaj miałem pierwszy raz nowy wykład i czekając pod aulą wypatrzyłem jedną dziewczynę jak przyszła. Też się zastanawiam czy nie boi się mnie czy coś no usiadła daleko ode mnie i jak ją zagadywałem nie była zbyt chętna do rozmowy.
Kategoria: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Liczba stron: 402
Ocena: 8/10
Jako że książkę "12 życiowych zasad. Antidotum na chaos" Petersona czytało mi się bardzo dobrze i uważam to za jedną z ważniejszych książek które przeczytałam, teraz przyszedł czas na kontynuację, czyli "Poza porządek. Kolejne 12 życiowych zasad".
Moje odczucia wahały sie od zachwytu do lekkiej irytacji. Niektóre fragmenty mocno do mnie przemawiały i zdecydowanie chciałabym, żeby te idee na dłużej zagościły w moim życiu. Po drodze pojawiły się też części z którymi nie za bardzo się zgadzam (mówię tu głównie o typowo tradycyjnych, konserwatywnych poglądach Petersona na życie).
Książka na pewno daje pole do refleksji nad ważnymi kwestiami i za to ja cenię. Oczywiście nie ze wszystkim trzeba się zgadzać, ale warto na chwilę spojrzeć na rzeczy z innej perspektywy.
Niewątpliwie, szanuje Petersona za jego ogromna wiedzę i umiejętność odwoływania się do przykładów z religii, filmów czy dzieł sztuki (czasem jednak były dla mnie przydługie i zbyteczne). Na plus przedstawianie historii pacjentów oraz szczere wyznanie odnośnie jego własnych problemów.
Podsumowując, książkę zdecydowanie mogę polecić. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś cennego, a może i zainspiruje do większych zmian w życiu lub da inne spojrzenie na ważne kwestie.
Jako bonusik dwa cytaty z książki:
"(...) to, czego najbardziej potrzebujesz, prawdopodobnie odnajdziesz tam, gdzie najmniej skłonny jesteś szukać."
"Jesteś na siebie skazany. Ciąży na tobie to, kim jesteś dzisiaj i to, kim staniesz się w przyszłości. A zatem, jeśli chcesz jak najlepiej zadbać o swoją sytuację życiową, musisz uwzględniać w planach interesy tych "przyszłych siebie". Twoim przeznaczeniem jest grać dziś z samym sobą w grę, która nie może kolidować z grą, w jaką zagrasz jutro, za miesiąc, za rok i tak dalej."
No i jedyne co zapamiętałem z psychoterapii, to że nic nie robię, wygodnie mi tak, nie wierzy mi, to dziwne że tyle specjalistów, szpitsli i nic mi nie pomaga.
@Seele Przyjacielu, tu jest mikroblog. Nikt nie pisze esejów w odpowiedzi na komentarze i nie pisze swoich przemyśleń na każde zdanie w komentarzach. Zwłaszcza jak dostaje ich sporo. Myślę, że po części jest tak, bo łatwo zgubić konwersacje.
Zwłaszcza, kiedy nie jest dobry w dyskutowaniu i nie ma nic do powiedzenia.
Implikowanie, że nie odpowiadam bardzo szczegółowo na każdy komentarz -> mam wyjebane -> udaję problemy i robię wymówki wydaje mi się dziwne.
Jeśli chcesz popisać więcej, pisz priv, albo najlepiej, wejdź na mój discord.
Nie wydaje mi się, że używam wymówek. Jestem po prostu zły, w wyjaśnianiu co czuje i dlaczego tak i tak robię.
@qew12 zobacz jaki walnąłeś elaborat dlaczego nie odpowiadasz konkretnie zamiast właśnie po prostu odpowiedzieć konkretnie.
nie będę wchodził na żadne priv czy discordy. nie widzę Twojego zaangażowania ani chęci. jedyne co od siebie dajesz to na zasadzie "taki po prostu jestem".
I żeby nie było jakichś niedomówień, to nic co napisałem nie ma być złośliwe.
możesz jeszcze raz w spokoju wszystko przeczytać i się nad tym zastanowić. jak dojdziesz do głębszych konkluzji niż "nie potrafię tego i tego, taki po prostu jestem, taka moja specyfika..."
Policjantka zdenerwowała się na imprezie. Zaczęła legitymować znajomych
Do niecodziennych scen doszło w jednym z mieszkań w Rzeszowie (woj. podkarpackie). Impreza grupy znajomych została zakłócona przez jedną z jej uczestniczek, którą okazała się policjantka. Rozzłościł nadmierny hałas i postanowiła uciszyć całe towarzystwo. Po kilku nieudanych próbach skontaktowała się komisariatem, w którym na co dzień pracuje i wezwała posiłki.
Jak dowiadujemy się z relacji lokalnych mediów, kilka dni temu policjantka, która została przyjęta do służby w czerwcu 2022 r., udała się wraz z grupą przyjaciół na imprezę. Po kilku godzinach zabawy w lokalu towarzystwo przeniosło się do jednego z mieszkań w Rzeszowie.
Około godziny piątej nad ranem, mundurową mieli zdenerwować, zbyt głośno zachowujący się w jej opinii, znajomi. Kobieta upomniała ich kilkukrotnie, by ciszej się bawili, jednak wszelkie uwagi nie poskutkowały. Przystąpiła więc do policyjnej interwencji z powodu zakłócania ciszy nocnej.
"Kobieta próbowała wylegitymować wszystkie osoby w mieszkaniu. Poprosiła o dowody osobiste i komórki. Kiedy polecenie nie zostało wykonane, oświadczyła, że dzwoni do dyżurnego KPP Kolbuszowa, aby na miejsce przyjechał patrol. Znajomi myśleli, że żartuje. Tymczasem ona poprosiła o wsparcie ze swojej jednostki, a następnie wyszła przed blok, żeby zaczekać na kolegów" — relacjonuje rzeszowska redakcja "Gazety Wyborczej".
Przybyli na miejsce policjanci wyczuli od zgłaszającej alkohol. Badanie alkomatem potwierdziło ich przypuszczenia. Mundurowi podjęli interwencję w kierunku zakłócania spokoju, a następnie odwieźli będącą pod wpływem alkoholu funkcjonariuszkę do domu.
— Nietrzeźwa policjantka poinformowała dyżurnego, że znajduje się na jednej z kolbuszowskich ulic i prosi o wsparcie patrolu. Policjanci ustalili, że kobieta przebywa w jednym z mieszkań w Rzeszowie, a nie w Kolbuszowej, dlatego o zaistniałej sytuacji poinformowano dyżurnego z KMP w Rzeszowie — odniosła się do całego zdarzenia w rozmowie z Wyborczą kom. Jolanta Skubisz-Tęcza, oficer prasowa komendanta powiatowego policji w Kolbuszowej,
Policjantka odpowie za swoje zachowanie
Jak przekazała przedstawicielka KPP w Kolbuszowej, młoda policjantka już wkrótce może ponieść surowe konsekwencje swojego zachowania.
— W związku zdarzeniem w Komendzie Powiatowej Policji w Kolbuszowej prowadzone jest postępowanie wyjaśniające w trybie art. 134 i ust. 4 ustawy o policji (postępowanie dyscyplinarne) w celu wyjaśnienia okoliczności tego zgłoszenia pod kątem odpowiedzialności dyscyplinarnej. Niezależnie od powyższego prowadzone są także czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie z art. 66§1 kodeksu wykroczeń (fałszywy alarm) — przekazała kom. Jolanta Skubisz-Tęcza cytowana przez lokalny serwis.
LóL, trzeba dopisać extra rubrykę do tej ściągi z punktami za podjebkę w pracy, abstrahując już od słuszności jej zachowania hahah. Być może faktycznie jakieś niedobitki złapały fazkę w stylu JP i robiły sobie z niej beczkę, wiedząc gdzie pracuje, na złość jej cisnęli. Pewnie już zdążyła się nasłuchać w firmie, jak stara psiarnia w takich sytuacjach sobie pomaga, ale jeszcze była za krótka i nie miała prywatnego tel do chłopaków z drugiej zmiany na służbie xD
Nawet jak gram w eu4 to gram jak przegryw zamulacz. Chciałem zrobić world conqest ale grałem za mało agresywnie i ekspansywnie i w pewnym momencie było już za późno żebym się wyrobił. To dobra metafora życia.
Zamiast tego nic nie podbijałem tylko rozwijałem swoje prowincje, budowałem budynki i pomagałem sojusznikom. Nawet w grze charakter low testa co zaabsorbował za dużo xenoestrogenów z otoczenia się manifestuje.
Najpierw typ walił z partyzanta i pięściami w drzwi od klatki wejściowej przez dobre pół godziny-godzinę między kilku/kilkunasto- minutowymi interwałami. Następnie po wbiciu się na klatkę (ktoś musiał wchodzić/wychodzić, lub otworzył mu domofonem) zaczął okładać pięściami drzwi sąsiadki na moim piętrze, i z partyzanta kopać w drzwi krzycząc "mama. otwórz", na zmianę z "powiedz mamie, żeby otworzyła". Typ z jakieś 30-40 lat.
Takiego schizofrenika to jak długo żyję nie widziałem na żywo, chociaż na Hejto paru przez Internet się do niego zbliża.
Oczywiście paru białych rycerzy się zleciało z klatki go ustawiać, ale sami zwątpili jak zobaczyli jaki to oszołom. Rzekomo dzwonią od godziny na Policję i zero reakcji.
Wszystko obserwowałem/obserwuję przez Judasza, a jakże, piątkowa wieczorna rozrywka i drama w jednym 10/10. Na razie teraz sobie polazł.
@SuperSzturmowiec Ja już raz byłem nadgorliwy i zadzwoniłem na konkubenta szarpiąego się z, i krzyczącego do konkubiny na klatce, że ją zabije, nagrzmoconego jak wrota do stodoły, a dzieciak 2-3 letni na to patrzący, bo wyszedł sam z domu do nich. Policja przyjechała po godzinie, a konkubina wyszła do nich na dół do drzwi od klatki jeszcze go bronić, w tym samym czasie konkubent robił tornado meblami i przedmiotami na mieszkaniu. Policja nawet do niego nie weszła do mieszkania i sobie poszli. Więcej nie dzwonię jak mnie coś bezpośrednio nie dotyczy, niech inni dzwonią.
@MauveVn no to niezła patola z konkubiną. Rozumiem że jakbyś podszedł do policjantów to pewnie obaw że konkubina by cię podpierdzieliła facetowi więc bardziej się nie mieszałeś. W sumie szkoda zdrowia itp
@SuperSzturmowiec Chciałem zachować się jak obywatel, a wyszedłem na frajera. Teraz już mnie to wali, co konkubent zrobi z konkubiną, ale i tak chyba się teraz rozchodzą, bo niedawno ktoś inny zadzwonił i go Policja tamtym razem wyprowadzała z powykręcanymi rękoma, od tamtego czasu tutaj nie mieszka.