Też nie rozumiem, dałeś trzy spulchniacze na raz. No dobra, rozumiem proszek, ale i zakwas, i drożdże?
Choć z drugiej strony, z zakwasem musiałbyś dłużej się bawić, parę razy wyrobić ciasto, poleżakować nim. W każdym razie nietypowe rozwiązanie.
Aha, tyle drożdzy to ja daję na ciasto drożdżowe o takiej wadze. A ono jest znacznie cięższe od chlebowego, cukier, jaja, masło tam wchodzą. No i smak jest mocno zdominowany przez drożdże. Spróbowałabym w ogóle bez i zobaczyła, czy będą duże zmiany w rozmiarze i lekkości.
I jeszcze mała rada - jak chcesz mieć bułki tej samej wielkości, albo wyrabiasz wałek i ciachasz go na równe kawałki, albo waga. Ono się tak na oko nigdy nie daje podzielić, zwłaszcza drożdżowe celuje w błyskawicznej zmianie objętości.