Wystarczyłoby umieścić po jednej osobie na najwyższym piętrze poszczególnych budynków i zrobić przy tym stosowne filmy pokazujące gdzie sie dokładnie znajdują (np ujęcie zakładnika i podejście do okna dla ujęcie ulicy).
Z każdą bombą i zniszczeniem danego budynku z zakładnikiem umieszczałbym stosowny film w sieci.
Wyobraźcie sobie co by się działo gdyby Izraelczycy zrozumieli że sami zabijają swoich obywateli tymi nalotami.
Przecież zarówno ich opinia publiczna jak i międzynarodówka by im nie wybaczyła. Było by używanie i musięli by w końcu przestać bombardować i zacząć pacyfikować miasto z ziemii.
Wojna Izraelsko_Palestyńska powinna nas w sumie tak samo interesować jak wojna Arabii z Jemenem. Obie nacje (Żydzi i Muzułmanie) są do nas wrogo nastawione. W sumie humanitarnie nie jest tu bardzo daleko biorąc pod uwagę etap potyczki.
@smierdakow prawda jest taka, że ten konflikt skończy się jak w Izraelu dojdzie do władzy jakas lewica. Wtedy dojdzie do porozumienia z rządem autonomii, który też jest lewicowo liberalny. Bo teraz mamy naparzankę typu PiS+Konfederacja kontra niemiecki ruch oporu Ziemi Lubuskiej
Otóż w komentarzu kolega @InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz wrzucił całą rozmowę Piers Morgan vs Bassem Youssef. W tej rozmowie wielokrotnie Egipcjanin zarzucał Piersowi, że stoi w niej na niekorzystnej pozycji, ponieważ tylko go słyszy, ale nie widzi, co utrudnia mu swobodne mówienie.
No to co zrobił Morgan kilka dni później? To co prawdziwy dziennikarz powinien. Wsiadł do samolotu i przyleciał do L.A. i zrobił z nim ponownie rozmowę, tylko że na jego gruncie, czyli w miejscu w którym Bassem wielokrotnie robił swój #standup .
W wielu kwestiach nie popieram słów Bassema, ale muszę przyznać, że z wielkim zainteresowaniem obejrzałem ten wywiad i poznałem jego sylwetkę i życiorys. Interesująca rozmowa na którą Was zapraszam.
Zgodnie z niektórymi izraelskimi organizacjami Polacy zabili około 200k Izraelczyków w czasie WW2. Zgodnie z logiką niektórych użytkowników, Izrael teraz ma moralne prawo do zabicia 2kk Polaków. Nic nie usprawiedliwia zabijania cywili.
@niepopularna_opinia Akurat tu się wyjątkowo z Tobą zgadzam - nic nie usprawiedliwia celowego zabijania cywili. Zwróć tylko proszę uwagę na to, że w tamtym pamiętnym ataku, celem hamasu byli cywile. Teraz celem idf są hamasowcy, ale używają właśnie własnych i nawet izraelskich cywilów jako tarcze. Wiem, że jesteś symetrystą, ale spróbuj przynajmniej zauważyć tę różnicę.
@niepopularna_opinia aha, to ciekawe. To nie są trzy osoby, w jakimś odosobnionym miejscu, gdzie spokojnie służby specjalnie mogą operować. Widzę, że jesteś również ignorantem. A o zabijanie cywili, zapytaj bohaterskich obrońców hamasu, którzy tylko bronili się przed dzieciakami bawiącymi się na koncercie.
W ogóle nie bierzesz pod uwagę realiów. Teraz tylko wszyscy "biedni palestyńczycy". A ja się pytam - a czego się k⁎⁎wa spodziewali atakując w taki a nie inny sposób, najsilniejszego gracza w regionie?
By było jasne, strasznie mi szkoda cywili i po jednej i po drugiej stronie, ale czego innego oni się k⁎⁎wa spodziewali?
@niepopularna_opinia Jak mogli zabić Izraelczyków, jeśli nie było Izraela? Jeśli mowa o mordowanych Żydach (gdzie raczej jest dość jasne kto ich tropił i zwoził do obozów koncentracyjnych), to znaczna część z nich była Polakami.
@Homodoctus kto sieje wiatr, zbiera burzę. To, oczywiście nie jest usprawiedliwieniem czynów Hamasu, ale żymianie sami sprowokowali takie akcje wybierając syjonistów na rządzących - i tu tkwi cały problem.
I tak to się kręci w tych ich kurwidołku palestyńskim...🤷🙆
80% mieszkańców paska Gazy wspiera i popiera Hasmas, oni są współwinni tej tragedii. Należy w końcu nazywać rzeczy po imieniu! Skazują własne dzieci na śmierć. Okropność!
Prawdziwy Rebe, zaraz jak Ci się skończą argumenty to zaczniesz krzyczeć że krytyka inwazji, okupacji i eksterminacji sąsiedniego państwami jego obywateli, odczłowieczanienl ich i wszystko czego dopuszcza się Izrael to antysemityzm wspieranie hitlerowców. Już zaczyna się wkładanie komuś w usta obrzydliwych słów i intencji.
Podsumowanie dzisiejszego przemówienia przywódcy Hezbollahu:
Hassan Nasrallah, przemawiał przez ok. 1,5h. Było długo i nudno, ale - mimo wszystko - Nasrallah dobrze przedstawił swoją perspektywę, to jak on postrzega obecną sytuację.
1. Nasrallah wydaje się przekonany, że Izrael poniesie porażkę w Strefie Gazy. Z jego przemowy wynika, że presja społeczności międzynarodowej, naciski sąsiednich arabskich krajów, sprawią że Izrael będzie musiał w końcu zatrzymać operację przeciwko Hamasowi.
Nasrallah wprost stwierdził nawet, że obowiązkiem każdego jest walka o "percepcję tego konfliktu", to jak działania Izraela postrzegane są przez społeczność międzynarodową.
To czego Nasrallah nie powiedział wprost, lecz między wierszami, jest jednak dużo ciekawsze. Otóż - moim zdaniem - Nasrallah dał znać podczas swojego wystąpienia, że rozumie, że Amerykanie grają na deeskalację i uniknięcie regionalnego konfliktu. Obawy Waszyngtonu grają na korzyść "Osi Oporu", bo Amerykanie - chcąc uniknąć regionalnej wojny - będą naciskać na Izrael, aby ogłosił zawieszenie broni, pauzy w walce itd. W zasadzie już to widzimy (wypowiedź prezydenta Bidena sprzed kilku dni oraz dzisiejsza wizyta Blinkena w Izraelu, który mówił o potrzebie ochrony cywilów).
2. Nasrallah stwierdził, że Izrael - mimo miesiąca walk - nie odniósł żadnego zwycięstwa. Stwierdził, że ofensywa lądowa w głąb Strefy Gazy to wyraz bezsilności Izraela - kampania powietrzna nie przyniosła pożądanych rezultatów.
Oczywiście można się spierać z taką opinią Nasrallaha, ale tutaj istotne jest coś innego. W opinii szefa Hezbollahu to nadal jest "czyszczenie pola" a nie "punkt kulminacyjny" walki o Strefę Gazy. Hezbollah liczy, że Hamas dobrze spisze się w walce miejskiej i IDF ugrzęźnie w Strefie Gazy. A im dłużej będzie trwała izraelska operacja, tym większa będzie presja społeczności międzynarodowej na Izrael, aby przerwać wojnę w Strefie Gazy.
3. Nasrallah stwierdził, że kolejne fronty wojny z Izraelem zostały już de facto otwarte. Od Syrii, przez Irak i Jemen, po Liban, wszędzie tam "Oś Oporu" walczy już z Izraelem.
Nasrallah skrytykował wszystkich tych, którzy zarzucają Hezbollahowi bezczynność i chcą większej eskalacji. Jego zdaniem, obecne działania przynoszą już wymierne rezultaty. Nasrallah stwierdził, że działania Hezbollahu doprowadziły do tego, że Izrael musiał rozmieścić przy granicy z Libanem połowę swoich sił lądowych, połowę marynarski wojennej oraz 1/4 sił powietrznych. Nasrallah stwierdził, że gdyby nie prowokacje Hezbollahu, to te siły zostałyby zaangażowane do walki o Strefę Gazy.
Hezbollah atakując - poniżej progu wojny - otworzył zatem "front solidarnościowy" (cytując Nasrallaha) ze Strefą Gazy.
4. Wejście w kolejną fazę eskalacji zależy od dwóch czynników: od tego co będzie się działo w Strefie Gazy (Izrael ugrzęźnie czy nie) oraz od tego jakie kroki Izrael podejmie wobec Libanu. Jak stwierdził Nasrallah - wszystkie opcje są na stole.
Komentarz podsumowujący:
Przemówienie Nasrallaha było długie, więc niektórzy mogą stwierdzić, że "mehhh, kapiszon", ale już wczoraj Was ostrzegałem, że deklaracja wojny jest mało prawdopodobna, a bardziej może chodzić o doprecyzowanie pozycji Hezbollahu względem sytuacji w Strefie Gazy.
I faktycznie takiego doprecyzowania się doczekaliśmy. Wczoraj podawałem to za jedną z prawdopodobnych opcji, teraz jestem już tego pewniejszy: Nasrallah nadal nie ma pewności, że działania Izraela na terenie Strefy Gazy doprowadzą niechybnie do likwidacji Hamasu. Skoro zaś nie ma takiej pewności, to i nie wyda on decyzji o wojnie z Izraelem. Nasrallah nadal uważa, że presja międzynarodowa, tysiące ofiar cywilnych i przedłużające się walki w terenie miejskim, zmuszą Izrael do porzucenia planów likwidacji Hamasu.
Czego spodziewać się zatem w kolejnych tygodniach? Tego co w poprzednich, a zatem kolejne ataki Hezbollahu, szyickich bojówek w Iraku i Houthich. Wszystko poniżej progu wojny.
O 14:00 przemawiać ma przywódca libańskiego Hezbollahu, a świat czeka na odpowiedź czy wypowie Izraelowi wojnę.
Podsumowanie przez przemówieniem od Tomasza Rydelka:
W Libanie przygotowania do jutrzejszego przemówienia Hassana Nasrallaha, przywódcy Hezbollahu. Czego się spodziewać?
Napięcie jest ogromne. Ostatnie tygodnie to pasmo ciągłych potyczek i prowokacji na granicy libańsko-izraelskiej. Ryzyko wojny z Hezbollahem spowodowało ewakuację przez Izrael przygranicznych miejscowości oraz zmusiło IDF do utrzymania znacznych sił na północy kraju.
Wiele osób oczekuje, że jutro Nasrallah ogłosi wypowiedzenie wojny Izraelowi. Nie jest to jednak wcale takie oczywiste. Dlaczego?
Jak pisałem już w poprzednich tygodniach, Hezbollah otworzy drugi front dopiero wtedy gdy będzie miał pewność, że działania Izraela na terenie Strefy Gazy doprowadzą niechybnie do likwidacji Hamasu.
Takiej pewności Nasrallah nadal nie ma.
Obecnie izraelskie wojsko wkroczyło już co prawda do Strefy Gazy, przecięło ją na dwie części i otoczyło północną część Strefy Gazy. Jednak kolejne kroki IDF nadal pozostają mgliste. IDF niekoniecznie musi teraz przejść do walki miejskiej i "czyszczenia" Strefy ulica po ulicy. Zamiast tego IDF może wykorzystać okrążenie do wymuszenia ewakuacji cywilów z północnej części Strefy Gazy.
Poza tym, Izrael jest cały czas pod presją, aby zgodzić się na zawieszenie broni. Na terenie Strefy Gazy nadal są zakładnicy uprowadzeni 7 października, a także osoby posiadające obywatelstwa państw zachodnich. W dodatku mamy tam ponad 2 mln cywilów. Nawet prezydent Biden przyznał - na ostatnim spotkaniu z wyborcami - że powinna zostać ogłoszona "przerwa" w walkach.
Nasrallah stoi zatem przed dylematem. IDF chce zlikwidować Hamas, ale czy zwycięstwo Izraela jest już przesądzone? Może IDF ugrzęźnie na wiele tygodni w krwawych walkach miejskich? A może presja społeczności międzynarodowej zmusi Izrael do zawieszenia broni i w ten sposób pozwoli na "ocalenie" Hamasu?
Liczenie na porażką Izraela w walce miejskiej lub na to, że społeczność międzynarodowa zmusi Izrael do porzucenia pomysłu likwidacji Hamasu, może się jednak okazać błędem. Być może frakcja proirańska będzie musiała włączyć się do walki? Pamiętajmy, że w zasadzie wszystkie formacje proirańskie w regionie solidarnie opowiedziały się po stronie Hamasu i zaczęły atakować amerykańskie bazy w Syrii i Iraku czy sam Izrael. Do gry weszli nawet Houthi ze swoim arsenałem irańskich pocisków balistycznych i manewrujących. Jeśli ktoś miałby ogłosić dołączenie frakcji proirańskiej do wojny z Izraelem to właśnie Nasrallah byłby do tego idealnym kandydatem, bo jest człowiekiem powszechnie szanowanym od Bejrutu po Teheran. Ponadto gdyby taką deklarację wydał Nasrallah to wpisałoby się to w szerszą politykę Iranu wobec obecnego kryzysu - Iran jest aktywny na polu dyplomacji i zakulisowo zwiększa wsparcie dla bojówek, ale trzyma się z dala od bezpośredniej konfrontacji z Izraelem.
Frakcja proirańska jest zatem gotowa do konfrontacji. Pytanie jednak czy uważają, że to już ten moment, w którym powinni wejść do wojny?
W swoich rozważaniach, Nasrallah ma przed sobą w zasadzie dwa główne scenariusze.
1. Jeśli IDF ugrzęźnie w Strefie Gazy/będzie zawieszenie broni/plan likwidacji Hamasu upadnie, to wracamy do "business as usual" i Nasrallah ma "spokój". Nie musi się angażować do wojny, a jednocześnie może ogłosić kolejne zwycięstwo nad "syjonistycznym tworem" [Izraelem].
ALE
2. Jeśli IDF będzie kontynuować swoje operacje w Strefie Gazy i - taktyką salami - zajmować sukcesywnie kolejne jej części, a tymczasem Hezbollah i inne frakcje proirańskie będą ograniczały się tylko do potyczek na granicy, mało intensywnego ostrzału terytorium Izraela itd., to idea "Osi Oporu" i solidarnej walki z Izraelem poniesie bardzo znaczącą klęskę, która może mieć duże konsekwencje w kolejnych latach. Gdy zabraknie bowiem Hamasu, Izrael będzie mógł zwrócić się ku północy i zwiększyć presje na Hezbollah i irańskie operacje w Syrii i Iraku. W takim scenariuszu, frakcja proirańska wręcz "musi" utworzyć "drugi front".
Gra toczy się zatem o bardzo wysoką stawkę, a przemówienie Nasrallaha jest bardzo istotne.
Nie będę Was jednak oszukiwał, nie mam magicznej kuli, i nie wiem co Nasrallah dokładnie powie.
Jeśli musiałbym wskazać najbardziej prawdopodobną opcję, to moim zdaniem frakcja proirańska jest gotowa do walki, ale nadal się waha czy to na pewno odpowiedni moment. Także myślę, że jutro wypowiedzenia wojny nie będzie, ale może jakieś ultimatum, bardziej precyzyjne określenie warunków otwarcia "drugiego frontu"? Zobaczymy, nie ma co gdybać.
Jedno jest jednak pewne, przemówienie Nasrallaha będzie "z wypiekami" oglądane nie tylko w Bejrucie, ale także w Izraelu czy USA.
Przemówienie Nasrallaha jutro o 15 czasu lokalnego (u nas 14).
twit zadowolonego rzymianina. To teraz wystarczyłoby sprawdzić jak często rzymian wyrzucano (gdzieś tu się przewijał wpis). Maybe because world knows them too well.
@Drathir 109 (/110). Same liczby stały się antysemickie.
@Homodoctus : Żyd to bezczelne zwierzę. Czy można się dziwić,że Egipt nie chce przyjąć 2 milionów ludzi z którymi nie wiadomo co zrobić - i to tylko dlatego,że pazerni żydzi chcą ukraść więcej gruntów i wysiedlić z nich dotychczasowych mieszkańców ?
Czy można się zdziwić,że nie chcą uchodźców w Egipcie skoro marionetkowy żydowski Hamas stosowany jest przez żydów jako środek służący rozpętaniu niebawem wojny Izraela z Libanem po tym jak Liban lata temu przyjął setki tysięcy palestyńskich uchodźców ? Jak długo problem moSSadu i syjonizmu nie zostanie rozwiązany będzie istniał i problem palestyński. Egipt miał dostateczny problem z inną marionetką moSSadu - Bractwem muzułmańskim który podobnie jak inna "muzułmańska" marionetka służb Izraela - ISIS - służyła generowaniu niepokojów w krajach będących na celowniku izraelskiego nazistowskiego ekspansjonizmu.
@Drathir Cieszyć się, że żydom w przeszłości nie przysługiwały żadne prawa, a chrześcijanie traktowali ich gorzej od zwierząt, to jednak inny poziom spierdolenia.
Wystarczyło powiedzieć byle jaką bzdurę typu "robią z dzieci mace" i już można było bezkarnie dokonywać pogromów, by zabijać, kraść i nie oddawać pożyczonego. Jest się czym cieszyć, zaiste katolickie myślenie .
Rzeczywiście, Palestyńczycy praktycznie odcięci od świata, pod butem Hamasu, na najbardziej zaludnionym obszarze bliskiego wschodu, których celem jest jakoś przeżyć, ich priorytetem ma być budowa bunkrów
@grappas Priorytet już ustanowili, to bodowa tuneli dla terrorystów i rozbiórka infrastruktury kanalizacyjnej by z odzyskanych rur budować rakiety. Wszystko się zgadza, Wołodia!
@michal-g-1 Tak Grisza, to wina Hamasu i 80% populacji palestyny, która ich popiera. Dla tych 80% palestynczyków życie swoich dzieci jest mniej ważne od nienawiści do Izraela. Smutne? Chlipiesz łzami? To supcio, ale takie są fakty.
Wpisz sobie w przeglądarkę Mosab Hassan Yousef i posłuchaj co ten syn jednego z założycieli Hamasu myśli o poczynaniach palestynczykow i Hamasu. Możesz się zdziwić.( ͡~ ͜ʖ ͡°) Zwłaszcza po 7 minucie, gdy przemawia w imieniu palestynskich dzieci...
@AdelbertVonBimberstein to nie chodzi o prawdziwy swiat tylko o ten wyimaginowany konserwatywno- prawacki gdzie im kaza na zmiane jesc robaki i bezglutenowo-veganskie jedzenie.
Według rzecznika hamburskiej policji w dzielnicy Harburg zgromadziło się początkowo 150-200 głównie młodych ludzi. Stopniowo ich liczba wzrosła do około 300-350. Rzucali petardami i butelkami w tłum i w policję. Kilka osób zostało rannych.
Do incydentów doszło również w innych dzielnicach Hamburga. W Lurup miały miejsce incydenty z udziałem około 50 młodych ludzi. Odpalili petardy, uszkodzili okna sklepu i podpalili kontenery na śmieci.
Z kolei w Hamburgu-Osdorfie zebrało się około 70 osób, głównie młodych. Policja nakazała im opuścić teren. W Steilshoop w tłumie liczącym około 100 osób odpalano fajerwerki i strzelano w powietrze z broni alarmowej.
W Berlinie było około 1000 funkcjonariuszy. Przechodnie i policja byli obrzucani petardami przez uczestników zamieszek.
We Frankfurcie nad Menem doszło do kilku incydentów z rzucaniem petard i jajek. W Hanowerze w wielu dzielnicach paliły się kontenery na śmieci.
Jak im się nie podoba to mogą wracać do swoich muzułmańskich krajów i tam dbać o imię Allaha. A jak im jednak wygodniej w Niemczech to niech zewrza paszcze i siedzą w swoich gettach