NASA opublikowała 17 kwietnia klip będący nagraniem dźwięków, które powstają, gdy fale plazmy uderzają w linie pola magnetycznego naszej planety. To część nowego projektu NASA Heliophysics Audified: Resonances in Plasmas (HARP), który ma przedstawiać dane o ziemskiej magnetosferze w postaci dźwiękowej.
Przestrzeń między Ziemią a Słońcem jest wypełniona plazmą, czyli wysokoenergetycznymi cząstkami "płynącymi" ze strony Słońca w kierunku Ziemi. Kiedy te fale plazmowe uderzają w ziemską magnetosferę, wprawiając płaszcz plazmowy i linie pola magnetycznego, emitując przy tym fale o ultraniskiej częstotliwości.
Misja NASA Time History of Events and Macroscale Interactions During Substorms (THEMIS), składająca się z pięciu satelit wystrzelonych w 2007 roku, które przemierzają magnetosferę, zarejestrowała mnóstwo informacji o tych falach. Dzięki wspomnianemu projektowi HARP przekształcono te dane w słyszalne dźwięki, przyśpieszając je.
@schweppess w paśmie niskich częstotliwości radiowych VLF i ELF, oprócz łączności Łodzi podwodnych można usłyszeć dużo ciekawych naturalnych sygnałów sferics, chorus, tweeks, whistlers itd.
Coś spadło z nieba nad Kijowem. Padły podejrzenia o UFO
Wczoraj nad Kijowem zaobserwowano błysk światła i obiekt, który zdawał się spadać na ziemię. Początkowo wojskowi uznali, że to awaria satelity NASA. Amerykanie zdementowali jednak te przypuszczenia. Wiele osób podejrzewało więc, że nad Ukrainą pojawiło się UFO.
Offtopowo. U mnie przedwczoraj wieczorem nad chata przelecial jakis swiecacy obiekt. Widzialem go moze przez 1s az zniknal za dachami budynkow. Pozorna wielkosc byla niemal rozmwiarow ksiezyca w pelni. Kolor doskonale bialy-ni zimny, ni cieply. Nie byl to dron bo za szybko lecial i nie slyszalem go przez uchylone okno. Nie byl to meteor, bo te tworza rozblysk wchodzac w atmosfere i sa sporo mniejsze. Nie zidentyfikowalem go, wiec =ufo ¯\_(ツ)_/¯
@Banan11 żadnego UFO tu nie widzę, ani to nie manewruje, ani nie robi dziwnych rzeczy. Wygląda po prostu jak większy kawałek skały który wszedł w atmosferę rozpadając się przy tym. Takich kawałków każdej nocy wchodzą w atmosferę niezliczone ilości, sam patrząc w niebo często je widuję - ten był po prostu na tyle duży, żeby wywołać efekty świetlne i (być może, bo na nagraniu nie słychać) huk. Także nic wybitnie niezwykłego się nie stało.
To bardzo miłe kiedy ktoś prowadzi strony www, w formacie sprzed 20-30 lat. Bez facebuczków, bez reklam, bez pustych treści. W zasadzie strona to sama treść Brawa dla autorów!
@conradowl Taa, na moim 10 letnim laptopie działa diablo 2 resurection (remaster), a odtwarzanie filmy 720p na yt zjada 40% CPU xD Facebook potrzebuje często po 3-5 sekund na reakcję po kliknięciu... To jest jakaś paranoja kiedy strona www działa wolniej niż całkiem nowoczesna gra.
W ostatnie Święta Bożego Narodzenia sprawiłem sobie długo wyczekiwany prezent - tą oto książkę. Amerykański program kosmiczny słynie z wielu ikonicznych zdjęć, chociażby takich jak "Blue Marble", "Earthrise" czy zdjęcie Buzza Aldrina na powierzchni Księżyca. Łącznie, z samego tylko Programu Apollo zdjęć jest około 35,000. Wszystkie wykonano analogowymi aparatami, głównie Hasselbladami oraz kamerami Maurer. Oryginalne filmy przechowywane są hermetycznych, zamrożonych skarbcach w Houston w Teksasie aby jak najdłużej zachować ich bezcenną wartość. Rzadko kiedy są wyjmowane na zewnątrz, a kopie zdjęć które widzimy w internecie bazują na kopiach.
Autor tej książki, Andy Saunders, specjalista w zakresie fotografii podjął się na podstawie nowo wykonanych skanów oryginalnych filmów przeprowadzenia gruntownego komputerowego odnowienia kilkuset fotografii z czasów programów Mercury, Gemini i przede wszystkim Apollo. I udało mu się zrobić absolutnie fantastyczną robotę, odsłaniając na nowo piękno tego wspaniałego okresu eksploracji kosmosu bez naruszania ducha tamtej ery. Wiele zdjęć, oryginalnie niedoświetlonych albo prześwietlonych, rozmazanych czy zaszumianych teraz jest pięknych jak nigdy wcześniej. Przykładem tego jest chociażby okładka obwoluty książki - porównanie znajdziecie tutaj.
Oprócz kilkuset stron pięknych fotografii, a każda z dokładnym opisem (łącznie z parametrami aparatu!) autor poświęcił także trochę stron procesowi odnawiania zdjęć oraz samemu zagadnieniu fotografowania w kosmosie. Z informacji technicznych - jakość druku jak dla mnie jest świetna, a finalne dzieło jest naprawdę pokaźnych rozmiarów i wagę. Książkę polecam tak gorąco, jak gorące były silniki Saturna V, zwłaszcza wszystkim fanom kosmosu!