#morze

1
453

76 945 + 13 = 76 958


Pojechaliśmy zobaczyć sztorm.


Tempo spacerowe bo było duuużo postojów na zdjęcia. Chcieliśmy dojechać do końca nabrzeża, ale ostatecznie zawróciliśmy. Dosłownie nie dało się jechać pod wiatr, a do tego fale rozbryzgujące się o falochron raz po raz opryskiwały nas na ścieżce.


#rowerowyrownik #dania #sztorm #morze


Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/rowerowyrownik/

87f1b86e-cb46-4204-88d4-6b95a392b127
85e69a4e-1e54-47dc-bb82-55a6899a8126
70ba5bc3-b1e1-4660-a54c-24ecddb3ca3e
1045d271-f762-4e93-82e0-faa29ecdec4b

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

No i nici z przeplyniecia miedzynarodowej linii zmiany daty i podrozy dookola swiata :( nie bedzie tatuazu. Moglbym zostac i pojechac, ale nie widzi mi sie robic 9 tygodni, wiec odklepie swoje 5 i jade do domu. Polece do korei nastepnym razem. Polaczenie tez nienajgorsze: szczecin - warszawa - seul - pipidowa. Waw - seul 15h, ale i tak sumarycznie podroz wychodzi sporo krocej niz do meksyku.


#barteknamorzu #pracbaza #morze #marynarz #podroze

38458fe8-709f-46da-ab1c-f21725c122b9

Niedługo Wrocław ma otworzyć bezpośrednie połączenie z Seulem, może będzie dla ciebie bardziej korzystne (S3 do Legnicy jest piękne, a potem A4 i jesteś)

@ZohanTSW kwestia ile czasu na przesiadke w warszawie. 4h autem to tak kurde srednio mi sie podobuje, wole jednak posiedziec na lotnisku, poleciec godzinke 10 min pozniej byc w domu. Ale zobaczymy, dzieki za info 👌

Zaloguj się aby komentować

Siema,

W tym #piechurwedruje dość nietypowo, bo zamiast o górach będzie o trasie nad morzem.

---------

Jezioro: Sarbsko (Wybrzeże Słowińskie)

Data: 24 marca 2023 (piątek)

Staty: 25km, 4h30, 75m przewyższeń


W marcu pojechaliśmy z żoną i córką na krótki urlop nad morze w poszukiwaniu jodu. Wybór padł na Łebę, w której niestety nie było w tym czasie zbyt wiele do roboty - było wietrznie, mroźno i deszczowo, a większość atrakcji była pozamykana poza sezonem.


Na szczęście - przyjechałem przygotowany. Już przed wyjazdem zetrknąłem na okoliczne szlaki celem znalezienia fajnej trasy, a wybór padł ostatecznie na pętlę Sarbską. W jeden z ładniejszych wieczorów uśpiłem córę i ruszyłem w drogę.


Z miejsca, w którym się zatrzymaliśmy, musiałem przejść jakieś 2km zanim dotarłem do lasu, a po kolejnym kilometrze wkroczyłem już na teren rezerwatu Mierzei Sarbskiej. Prowadził tamtędy niebieski szlak. Szło się bezproblemowo, bo (jak to nad morzem) przewyższenia były niewielkie. Trochę dziwnie chodziło mi się z początku po piaszczystym podłożu, ale szybko się przyzwyczaiłem. Dodatkowo, przez cały odcinek w rezerwacie słychać było szum morza, co było całkiem przyjemne.


Wizualnie nie było jednak zbyt ciekawie - wygląda na to, że takie nocne wycieczki bardziej pasują mi w górzystym terenie, tutaj nie potrafiłem znaleźć jakiegoś interesującego punktu zaczepienia. W dzień kolory były przepiękne i jednak mi ich brakowało.


Największą różnicą między moimi nocnymi wyprawami w góry a tą było jednak przenikające mnie do kości uczucie niepokoju. Nie wiem czemu, ale towarzyszyło mi całą drogę. Może było spowodowane obecnością na "nie swoim" terenie, a może informacją o tym, że niedługo przed naszym przyjazdem wyciągnięto z portu ciało wilka, o czym wspomniała nam właścicielka wynajmowanego apartamentu. Niezależnie od przyczyny byłem spięty i lekko zdenerwowany.


Niedaleko końca rezerwatu skręciłem w stronę morza i doszedłem na plażę. Księżyc świecił jasno, w oddali było widać światła kilku statków oraz falochronu w Łebie. Fajny klimat. Odwróciłem się i poszedłem w kierunku wyjścia. Po drodze przez ścieżkę przebiegł mi chyba zając, czym podrażnił moje i tak naderwane nerwy.


Opuszczając samą mierzeję zobaczyłem w oddali grupkę patrzących na mnie oczu i zacząłem wkręcać sobie, że to wilki. W tym momencie rozległ się głośny alarm z mojej kieszeni - telefon musiał się jakoś odblokować i włączyć sygnał SOS. Prawie dostałem zawału, ciśnienie tysiąc.


Dalsza część drogi do Łeby prowadziła głównie asfaltem, chociaż tam, gdzie się dało, skręcałem w szlak prowadzący przy jeziorze. Nie było mi go jednak dane zobaczyć ani razu, poza małym kawałkiem widocznym z Nowęcina. Ta trasa była raczej nieciekawa i jeśli miałbym kiedyś iść tamtędy ponownie, to wracałbym tak jak przyszedłem, czyli rezerwatem.


Chwilę po północy byłem już z powrotem w Łebie. Ogólnie oceniam całą wyprawę jako średnio ciekawą (mimo, iż emocji nie brakowało) i żałuję, że nie udało mi się jej przejść w dzień - myślę, że miałaby wtedy znacznie więcej uroku.


Trasa dla zainteresowanych.


#podroze #wedrujzhejto #fotografia #morze

f962a262-f89f-420f-826a-9b457d4f6928
0f4e6894-cf95-4dba-bdb6-21c4a6848d77
3c4ef283-cad7-4822-8fd0-a730688b6d4c
ddd267d4-10ea-4f40-b6ab-376856d07cf5

Motyw ze świecącymi oczami w mroku miałem w Bieszczadach. Z tą różnicą,że tych połyskujących w świetle latarki par oczu było kilkanaście. Akurat schodziliśmy z odcinka 25 km późnym wieczorem i było naprawdę ciemno. Tempo pod koniec mieliśmy naprawdę niezłe. Już nie mówiąc o tym,że mózg w ciemnościach płata nam figle i w cieniach/konturach drzew dostrzegamy sylwetki postaci. Także wiem o czym mówisz.

@Rmbajlo Do oczu jestem przyzwyczajony, zwykle to sarny, ale ten nocy było jakoś inaczej.

W Bieszczadach to pozdro 600 i krzyżyk na drogę xD Ja bym już pewnie nagrywał film pożegnalny. Kolega ma tam rodzinę i mi czasem podeśle co wilczki potrafią zostawić z przydomowych piesków.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zdarzało mi się jeździć w takim okresie nad polskie morze i powiem szczerze że sobie chwalę. Cisza, spokój. Miasto zombie 😉

Zaloguj się aby komentować

@bartek555 nie słyszałem o tym wcześniej, brzmi jak super alternatywa dla kopalni odkrywkowych w środku lasów deszczowych ¯\_(ツ)_/¯

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Można sobie porównać jak stateczek desantowy wyglądał przed i po.

Widać że zmiotło cały pokład dowodzenia, pokład pod nim, wszystko co było z tyłu, kominy, hangar i co tam jeszcze, nie znam się.


Co na to internetowe k⁎⁎wy moskwy?

A no już poszła narracja:


  • Hahahha marnują HATOwskie wunderwaffe na statki i tak przeznaczone na złom

  • Heheh widać że ofensywa nie idzie przecież planowali zająć port i statki w nim stojące

  • Hoho po co atakować cele morskie w wojnie która toczy się na lądzie


Pidarasy.


#statki #marynarkawojenna #wojna #morze

7e0d9acf-3ec4-42bf-9123-2d3636825f3c
Opornik userbar

Zaloguj się aby komentować

Przekrój przez były sowiecki okręt podwodny.

Niestety nie wiem jakiej klasy. Może ktoś z Was to wie i podzieli się tym w komentarzu?


#ciekawostki #morze #historia #ciekawostkihistoryczne #fotografia #militaria #statki

6ab05416-0b29-4db5-aa9b-a4ef20cdb3c6

Zaloguj się aby komentować

Gdyby Was zaskakiwały przykłady niekompetencji kacapów w Ukrainie, to zupełnie niepotrzebnie.

Kacapy mają to we krwi!!!


Chciałbym przypomnieć losy kompromitacji rosyjskiej drugiej eskadry. W czasie podnóży z Bałtyku na wschód, ta armada stała się źródłem wielu poważnych Incydentów dyplomatycznych i napięć dyplomatycznych.

Sama bitwa pod Cuszimą, to też niezły kabaret.

Zapraszam przed monitory komputerów, a sam kanał bardzo polecam, są na nim jeszcze 3 inne odcinki o wojnie Japońsko - kacapskiej.


https://www.youtube.com/watch?v=Qlw3FG7I5MM


#rosja #japonia #wojna #historia #ciekawostkihistoryczne #morze #statki #ukraina #heheszki #podcast

Zaloguj się aby komentować

@bartek555 

Broke in two on 17 June 2013. Stern section sank on 27 June and bow section on 11 July.

To i tak długo się trzymał. Widocznie grodzie były szczelne.

Statki sa tak projektowane, ze zalanie jednego przedzialu (czymkolwiek by to nie bylo) nie spowoduje jego zatoniecia. Jest taki dokument jak damage control plan, ktory mowi co sie stanie przy zalaniu konkretnego przedzialu i jak sobie z tym poradzic. Podczas holowania zlamal sie w pol.

Zaloguj się aby komentować