Ale moment, ten dziadek bez Nawrockiego, to by nie został właścicielem tego mieszkania. To był lokal komunalny, którego lokator nie miał pieniędzy na jego wykup.
Wszyscy się rozpisują, jak to pan Jerzy został pokrzywdzony, a ja się pytam - gdzie? Nie miał pieniędzy na wykup lokalu (i nie uzbierałby, dla alkoholika to niemożliwe), nie utrzymywał od 30 lat kontaktu z rodziną, zostałby eksmitowany i tyle. A tak, mieszkał za darmo przez parę lat a teraz też mieszka za darmo w DPS. Poszkodowanym to tu jest miasto Gdańsk, a nie pan Jerzy, który nie zostałby właścicielem żadnego mieszkania bez Nawrockiego.
Zarówno Nawrocki jak i dziadek zrobili dobry biznes, koszty poniosło miasto.