Za NOELREPORTS na Mastodonie: irańskie służby porządkowe mają podejmować się fizycznego niszczenia terminali Starlinka, przynajmniej w okolicach Teheranu. Zaktualizowaliśmy artykuł na Kontrabandzie o tę informację.
Tak sobie myślę, że może i USA ma szereg wad jak światowy policjant, ale zdjęcie komucha z Wenezueli a moze niedługo islamskiego radykała z Iranu to coś za czym trzeba orędować i popierać. Jeszcze tylko kim Dzon Un na deser i można świętować lepszy świat.
Jak zabrali Saddama to obszar dopiero po kilkunastu latach się jako tako ustabilizował. Jak będą wybory w Wenezueli, środowisko międzynarodowe potwierdzi, że uczciwe i nowy rząd wytrzyma dłużej to można się cieszyć, a póki co niewiadomo, co będzie.
@DungeonFighter oj tak byczku, totalitaryzm jednego przywódcy jest lepszy niż drugiego, bo ten jeden mówi w języku, który znasz! I tak powinno być - ktoś może być tyranem, ale to nasz tyran! W sumie nie nasz, ale za to nie bardziej cudzy!
Druga sprawa to, że ktoś nam nie pasuje nie uprawnia nas w żaden sposób do usunięcia go ze stanowiska tak jak to zrobiono z Maduro. Nie po to po drugiej wojnie światowej powstało tyle organizacji, które mają w pokojowy sposób załatwiać takie problemy by teraz ktoś wywracał stolik i mówił czyja wizja jest lepsza. USA od drugiej wojny terroryzuje dosłownie kraje Ameryki Południowej - np. Operacja Kondor gdzie pozbywano się różnych ludzi w czasach zimnej wojny by przypadkiem nie doszli do władzy. Nie ma w tym nic dobrego i nie zmierza to w żadnym dobrym kierunku. Jak można usunąć głowę Wenezueli/Iranu to tak samo można zrobić z kimś niewygodnym w Polsce...
Tymczasem w Iranie protesty trwają. Ali Chamenei zastanawia się nad ucieczka z kraju, na co zapewne liczy prezydent Masud Pezeszkian.
Od 28 grudnia w Iranie trwają protesty. Zaczęło się od sklepikarzy w Teheranie. Szybko jednak protesty rozlały się na inne części kraju, a obok żądań poprawy sytuacji ekonomicznej kraju, pojawiły się również hasła wzywające do obalenia Islamskiej Republiki.
Są to największe protesty od 2022 r.
Najwyższy przywódca ajatollah Chamenei uznał postulaty protestujących (przynajmniej te ekonomiczne) za słuszne. Ogłoszono zwiększenie wartości "bonów żywnościowych" do 10 mln riali miesięcznie (ok. 7 dolarów) i wymieniono szefa Banku Centralnego Iranu.
To oczywiście zbyt mało, żeby położyć kres protestom.
Siły bezpieczeństwa Islamskiej Republiki działają, rozbijają część protestów, przeprowadzają aresztowania.
Na ten moment protesty są pod kontrolą - tj. są liczne, ale to nie jest jeszcze ta skala co w 2022 r. Protesty jednak powoli nabierają na sile, a liczba protestujących rośnie. Przełomowym momentem może być ten weekend*, na który planowane są większe demonstracje.
*weekend w Iranie to czwartek i piątek
Należy jednak pamiętać, że irański aparat bezpieczeństwa jest bardzo rozbudowany i dysponuje dużymi zasobami (ludzi jak i sprzętu), który może skierować przeciwko protestującym.
Choć same w sobie protesty nie stanowią bezpośredniego zagrożenia dla stabilności Islamskiej Republiki, to kraj - nawet bez tych protestów - znajduje się obecnie w ekstremalnie ciężkiej sytuacji.
Sytuacja gospodarcza kraju jest tragiczna. Roczna inflacja (oficjalna) przekracza 40%, a wojna 12-dniowa z Izraelem przyspieszyła jeszcze tempo spadku wartości irańskiego riala, który już wcześniej nie był zbyt wiele wart (od 2018 r. rial stracił ponad 90% swojej wartości).
Problemy są jednak dużo większe. Iran zmaga się bowiem również z kryzysem energetycznym i wodnym. Przerwy w dostawach prądu to norma. Problem z dostępem do wody jest jednak jeszcze gorszy. Wieloletnia susza i błędy w zarządzaniu doprowadziły do sytuacji, w której poziom irańskich zbiorników retencyjnych jest bardzo niski. Sytuacja jest trudna szczególnie w stolicy, Teheranie, gdzie braki w dostępie do wody są tak duże, że jeszcze latem 2025 r. administracja prezydenta Pezeszkiana zaproponowała przeniesienie stolicy na wybrzeże Makran (południowo-wschodnia część kraju, obok granicy z Pakistanem).
Choć część irańskich problemów jest związana z warunkami klimatycznymi, korupcją, słabym zarządzaniem, to głównym winowajcą obecnej sytuacji są amerykańskie sankcje przywrócone przez Trumpa w 2018 r. Stosując mechanizm sankcji wtórnych, USA doprowadziło do sytuacji w której Iran został de facto wykluczony z globalnej gospodarki a możliwości współpracy gospodarczej są niezwykle ograniczone. Pomoc od Rosji i Chin jest ograniczona. Chiny zainteresowane są głównie irańską ropą, którą kupują, obchodząc sankcje. Rosja natomiast patrzy głównie na projekty infrastrukturalne - po tym jak Rosja sama została obłożona sankcjami w 2022 r., zwiększyła swoje inwestycje w ramach tzw. Korytarza Północ-Południe, który - przez Iran - daje Rosji łatwiejszy dostęp do handlu z Indiami.
Perspektyw na poprawę obecnej sytuacji gospodarczej praktycznie nie ma. Poprawa wymagałaby bowiem kompromisu z USA, a szans na to nie widać. Negocjacje z Trumpem zostały zerwane i od czasu wojny 12-dniowej nie widać szans na wznowienie rozmów.
Bezpieczeństwo narodowe również jest zagrożone. Geopolitycznie Iran został - nomem omem - "zaszachowany". Oś Oporu, która miała być wysuniętą linią obrony Islamskiej Republiki została de facto rozmontowana (libański Hezbollah poniósł dotkliwe straty, a w Syrii, Baszar al Asad, został całkowicie zmieciony z planszy). W efekcie Oś Oporu nie jest w stanie spełniać swojej pierwotnej roli "wysuniętej linii obrony Iranu". Jakie są tego skutki, widzieliśmy w czerwcu, gdy Izrael (a potem USA) zaatakował samo serce Islamskiej Republiki (wojna 12-dniowa).
@alaMAkota Myślę, że do ucieczki nomenklatury jeszcze trochę. Zawsze powstaje pytanie do czego posuną się służby i najważniejsze, jak się zachowa wojsko któremu ostatnio Izrael przetasował zarząd xD Bez armii, która będzie gotowa strzelać do ludzi to system runie jak domek z kart.
@Hilalum Zamieszki są co jakiś czas. Ale takiego kryzysu jeszcze chyba tam nie było od czasów szacha. Ponadto, teraz już wiadomo, że ajatollach może trafić w pasiak w Nowym Jorku jak będzie za bardzo fikał. Więc może być ciekawie.
Dwa miasta są ponoć pod kontrolą "rebeliantów" - choć to mogły być chwilowe zwycięstwa. Zobaczymy.
"Historycznie, w zachodnim świecie Iran był powszechnie nazywany "Persją". Podobnie, określenie "Pers" było używane względem wszystkich obywateli Iranu, niezależnie od tego, czy byli etnicznymi Persami, czy nie. Ta praktyka utrzymywała się do 1935 roku, kiedy to szach Reza Szach Pahlawi poprosił, aby w oficjalnej korespondencji używano nazwy "Iran". Od tego czasu "Iran" i "Irańczyk" stały się standardowymi określeniami kraju i jego mieszkańców.
W 1959 roku Szachinszach, Mohammad Reza Pahlawi, ogłosił, że w korespondencji formalnej można używać zarówno "Persji", jak i "Iranu". Dzisiaj tego pierwszego terminu używa się głównie w kontekście historycznym i kulturowym, natomiast drugiego - w politycznym i współczesnym."
Czaicie? Nasze babcie rodziły się w czasach "Persji" i "Persów", czyli czasów które my uważamy za "starożytne"
— Skąd pan jest?
— Urodziłem się na Węgrzech, do szkoły chodziłem w Polsce, do liceum w Czechosłowacji, a studia skończyłem w Związku Radzieckim.
— To pan sporo podróżował!
— Wcale nie, całe życie mieszkałem w Cieszynie.