Co by było, gdyby John Woo nakręcił Ready Player One w Polsce?
Chciałbym Was zabrać do świata, gdzie gra przeplata się z brutalną rzeczywistością, w mojej powieści „𝗧𝗿𝘆𝗯 𝗵𝗮𝗿𝗱𝗸𝗼𝗿: 𝗭ł𝗮𝗺𝗮𝗻𝘆 𝗺𝗶𝘀𝘁𝗿𝘇”.
Jest to połączenie klimatów Ready Player One z cyberpunkowymi inspiracjami podane w pierwszoosobowej narracji. Thriller LitRPG pełny pojedynków kung-fu, korporacyjnych intryg i sztucznej inteligencji zyskującej świadomość. Z każdą stroną granica między życiem a śmiercią w realu staje się coraz cieńsza.
Poznajcie losy Marka Walczewskiego, sparaliżowanego mistrza kung-fu, który dostaje szansę na powrót do sprawności. Wystarczy, że dołączy do gry.
Tam poznaje Xianmei – sztuczną inteligencję, która wydaje się bardziej ludzka niż wielu ludzi. Ich więź staje się dla Marka czymś więcej niż tylko przygodą w grze i to właśnie ona może okazać się największym zagrożeniem dla planów korporacji VantaGate.
Za fasadą gry toczy się walka o kontrolę nad nową technologią. Marek, rozdarty między pragnieniem przetrwania, uczuciem do Xianmei i chęcią odkrycia prawdy, wplątuje się w spisek, który może doprowadzić do śmierci jego i jego najbliższych.
LitRPG w klimacie filmów Johna Woo, pełne adrenaliny, emocji i zdrad, gdzie stawką jest nie tylko zwycięstwo w grze, ale i przeżycie poza nią.
Członkowie neonazistowskiej grupy zorganizowanej zabijają kilku mieszkańców romskiego osiedla, w tym dziecko. To zapis procesu toczącego się przeciwko czterem mężczyznom. Którzy uważają się za lepszych i sądzą, że mogą sami eliminować Cyganów. Charyzmatyczny sędzia w roli głównej, który nie oszczędza ani oskarżonych, ani świadków.
Arogancja oskarżonych neonaziolków bardzo razi. Świadkowie bywają różni, niektórzy niewiele pomagają, innych ponoszą emocje. Największym bohaterem jest pan sędzia, który wydaje się wielkim skurwielem wobec KAŻDEGO. A jednak na sam koniec wyda wyrok, który nie będzie kontrowersyjny, wręcz przeciwnie - wprost proporcjonalny do czynów oskarżonych, jak na prawne warunki.
Polecam dość mocno. Proces ostatecznie trwał 4 lata i został zminimalizowany w formie dokumentu do około dwóch godzin.
Druga część drogi Archeona do Czasu Końca w #warhammer
No cóż, można się spodziewać wizyt w ogrodach Papy Nurgla, oddawać się głaskaniu murom Roskoszy, kopnąć się w krwi championów Boga krwi i być wystrychniętym na Dudka
Bardzo dobra, ciężka, niezwykle brutalna i obrzydliwa książka
Moje pierwsze zetknięcie z filmami pani Ulrike Ottinger. Pytałam się koleżanki czy to takie żeńskie "fassbindery", ale zaprzeczyła - "u Fassbindera masz przynajmniej fabułę".
Madame, czyli jakaś bogata obcokrajowczyni, przyjeżdża do Berlina z biletem w jedną stronę, by pić. Cały film to pijackie przygody Madame, która robi pijackie burdy, jest wywalana z restauracji, pije z bezdomną, a czasem spotyka gdzieś obok trzy kobiety, które nazywają się: Zdrowy Rozsądek, Ścisła Statystyka i Pytanie.
Te trzy kobiety często mówią o problemie alkoholizmu, głównie wśród kobiet. Film jest zapisem upadku? Nie wiem, ale to taki lekko absurdalny niemiecki Zostawić Las Vegas.
Ogólnie byłam w szoku jak dobrze to się oglądało i jak dobrze mi to weszło. Film częściej jest zabawny niż można sobie wyobrazić. Specyficzny klimat bardzo. Raczej już dla doświadczonych kinomanów.
Religijna rodzina w Norwegii traci dzieci, które zostają odebrane przez urząd z powodu podejrzeń o stosowanie przemocy fizycznej. W praktyce chodzi o klapsy, których dzieci doświadczały, gdy były małe. Rozpoczyna się nierówna walka z systemem, z góry wydająca się skazana na porażkę. Pomocną dłoń wyciąga sąsiadka – adwokatka.
Film zderza ze sobą dwa odmienne systemy i dwa zupełnie różne spojrzenia na wychowanie dzieci. Nie podaje jednoznacznej odpowiedzi, kto ma rację, choć bardzo łatwo stanąć po stronie rodziców, którzy wyraźnie kochają swoje dzieci i za wszelką cenę chcą odzyskać możliwość bycia z nimi.
System jest niedoskonały, ciężko oszacować skalę zniszczeń, choć tu wydaje się, że przewagę moralną mają rodzice, mimo ich mocno konserwatywnych poglądów. A z drugiej strony system zazwyczaj się sprawdza. Ten przypadek jednak jest bardziej skomplikowany, jak widać.
<spoiler alert>
W filmie lekko przez ostatnią scenę przebija się motyw, że miłość nie uznaje w sumie żadnych praw, nawet praw fizyki czy grawitacji, gdy przyjaciółka Noory biegnie za promem, którym Norę opuszcza jej przyjaciółka z rodziną, i staje praktycznie na wodzie.