#heheszki
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@mannoroth Zazwyczaj śmieszy, ale czasem smuci. Mój ojciec jest dokładnie taki. Być gdzieś dla samego bycia, żeby powiedzieć kolegom z pracy, że "byłem w X", a na miejscu jedzenie, spacer z 300m, przerwa na kawę/lody, siedzenie, spacer, obiad, i do auta i do domu/noclegu.
Jako dzieciaki widziało się to mimochodem, radość była, bo nie jesteśmy znowu na podwórku, ale mimo wszystko człowiek widział i analizuje po latach. Największe rozczarowanko - wizyta u podnóży Trzech Koron - parking, żarcie, spacer z kilometr [!] wzdłuż rzeki, w stronę gór. Myślałem, że tam wejdziemy, ale nie. Zwrot, kupno koszulki, bo w górach byłem, żarcie, parking, do domu.
Także wyrośliśmy na takich zasiedziedziałych dorosłych (ja i siostra), wydawało się, że wycieczki to w ogóle dla bogatych. Trzeba się było nauczyć podróżowania i przede wszystkim odkrycia, że to fajne, dobre na psychikę, stres. Tyle ładnych/fajnych miejsc, a zna się tylko swoje podwórko, miasto i trasę dom-praca.
Mamy też mi szkoda. Całe życie jej obiecywał, gdzie to jej nie zabierze. Kiedyś mi się zwierzyła, że pierwsze lata to jeszcze w to wierzyła, po parunastu przestała. A on czasem opowiada, po alkoholu głównie.
Ciężki człowiek, całą książkę by napisał. Zabrałem ich (rodziców) raz na wycieczkę gdzieś dalej, razem z siostrą i jej rodzinom. Ale ciężko już rozplanować wycieczkę na tyle różnych gustów, w tym właśnie ojca, gdzie liczy się tylko być i jeść i do domu. Teraz mama chciałaby jeszcze na wycieczkę samolotem, gdzieś daleko. No kurde nie wyobrażam sobie tego. Ale będę próbował, ważne, żeby mamie się spodobało i tata nie marudził za dużo.
@antylop Też tak miałem (jak Ty), aż poznałem żonę. Ona jest świetna w wymyślaniu różnych fajnych wycieczek, ale wprost ma niesamowity talent, żeby jeszcze znaleźć parking, dzień wstępu wolnego, odpowiednią godzinę na zwiedzanie (kiedy nie ma ludzi), tanią knajpkę ze świetnym jedzeniem, idealny hotel, w którym jest wszystko i w doskonałej cenie.
IMO powinna prowadzić jakieś miniaturowe biuro podróży z ciekawymi, mało odwiedzanymi destynacjami, ale zniechęca ją myśl, że Janusze i Grażyny narzekałyby na różne drobne niedogodności, niezależne od organizatora.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dzień 195., strona nr 355
Na pełnym morzu steward zwraca się do pasażera o pobladłej twarzy:
- Czy przynieść panu posiłek do kajuty?
- Nie trzeba. Proszę go od razu wyrzucić za burtę.
Tag do obserwowania lub blokowania: #wielkikawalarzfurto
#heheszki
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@WujekAlien Rel. Od jakiegoś czasu, kiedy widzę, że ktoś chce "podebatować", a mnie również się chcę, to mówię, że są dwie zasady: 1. Pierwsze ad hominem przerywa debatę na niekorzyść tego, który go użył. 2. Trzymamy się tylko jednego dyskutowanego tematu (z możliwymi wyjątkami), bez skakania po innych, bo często zamienia się takie coś w nieporządaną sesję terapeutyczną zamiast dyskusję. No i tym sposobem przestałem debatować.
Rozmawianie służy w przeważającej części tylko rozrywce/teatrowi i co najwyżej tzw-nemu. "hate bondingowi".
Zaloguj się aby komentować



















