Przenieś się do malowniczej krainy w Północnej Ameryce i stwórz pełne życia środowisko Kaskadii. W swojej turze wybierz parę płytki oraz żetonu i dołóż je do swojego rozrastającego się ekosystemu. Ułóż jak największe obszary gór, rzek czy prerii oraz rozmieść zwierzęta w punktowanych układach.
Mimo bardzo prostych zasad "dobierz i umieść" gra oferuje ciekawe decyzje i dużą głębię rozgrywki.
Ale to jest dobre. Brak mi słów. MHS3 jest wszystkim tym, czym powinny być pokemony - a nie są przez lenistwo Nintendo i Game Freak. To dla mnie jedna z najpiękniejszych gier tego roku. Każdy zrzut ekranu wygląda jak wyjęty wprost z jakiegoś serialu animowanego.
Nasza postać jest liderem jeźdźców, którzy zajmują się ochroną środowiska w Azurii i tresurą niektórych dzikich potworów. Te wykluwają się z jaj, które zdobywamy w leżach. Świat stoi na granicy wojny przez chorobę, która toczy - w różnym stopniu - dwa zwaśnione królestwa.
Gra jest dość otwarta, choć część lokacji odblokowuje się wraz z postępem wątku głównego. W każdej dostajemy pierdyliard opcji, ale bez przymusu ich wykorzystywania. Na dobrą sprawę system walki jest skonstruowany tak, że da się ukończyć grę nawet przy pomocy jednego Rathalosa - choć wymagałoby to sporo przygotowań.
To zresztą jeden z fajniejszych aspektów. Gra stawia bardziej na zrozumienie mechanik i przeciwników niż na sam poziom postaci. Dzięki temu ktoś na niższym poziomie może pokonać bossa, z którym ja męczyłem się mimo wyraźnej przewagi na moją korzyść. Krążą nawet historie o graczach, którzy bardzo wcześnie, jeszcze w 1 rozdziale pokonali jednego z Ender Smoków i zdobyli jaja na resztę gry. Systemów pobocznych jest masa. Ograniczeniem jest w zasadzie tylko nasza kreatywność.
Każdy potworek w trakcie walki zdobywa punkty więzi. Gdy pasek się zapełni, możemy go dosiąść i działać jako jedna postać. Daje to dostęp do potężnego ataku więzi - jeden z nich macie na filmiku niżej, bo to chyba mój ulubiony. Każdy ma swoją unikalną scenkę, którą można pominąć. Choć pewnie będziecie tego żałować. XD
Sam grałem z dubbingiem angielskim.
Nie mam teraz czasu na bardziej rozbudowany wpis, który oddałby wszystko to, czego nie pokaże żadna wideorecenzja. Mocno polecam - zwłaszcza tym, którzy dorastali z pokemonami. To ich bardziej „dorosła” wersja, zawierająca wszystko, o czym kiedyś mogliście marzyć. No. Chyba że czytaliście tę jedną pastę... No. Wiecie którą. To tego tu na szczęście nie ma. XD
Screeny z neta, bo nie chce mi się podpinać USB pod ps5, żeby coś zgrać. Na dobrą sprawę nawet nie robiłem screenów, bo wiedziałem, że mi się nie będzie chciało. XD
Miałem poczekać na promkę ale jednak cieszę się że dałem szansę #crimsondesert . Kupiłem z myślą że będzie refund w okolicy 2 godzin (bo do 2 godzin steam z automatu zawsze przyznaje zwrot) ale nie wiem kiedy minęło 10 a ja w sumie dalej w tutorialu jestem.
Z minusów dialogi to raczej dno a historia póki co nie ma większego sensu, ot skaczemy od wydarzenia do wydarzenia bez większego zastanowienia nad tym co dlaczego i po co. W sumie nie wiem czemu nie pozwolili nam stworzyć własnej postaci, Kliff jest kompletnie bezpłciowy (pozostałych 2 postaci jeszcze nie odblokowałem ale nie mam dużych nadziei).
ALE fabuła to zdecydowanie nie jest "mięso" tej gry, eksploracja, rozwiązywanie puzzli, szukanie po zakamarkach różnych znajdziek to , jak dla mnie, 90% funu tej gry. Jak ktoś lubi sandboxowe tytuły które po prostu dają ci potężny świat do zwiedzania to na pewno będzie się czuł jak w domu. Mapa jest OGROMNA, jak ktoś jest typem co lubi robić gry na 100% to ma tu prawdopodobnie tytuł na 200-300 godzin
Na duży plus dla mnie to że loot nie jest randomowo generowany i nie spędzamy czasu porównując czy lepszy jest miecz +3 dexterity czy ten sam miecz z +2 stamina, mamy tu bardziej podejście z Elden Ringa gdzie mamy unikatowe przedmioty czekające w konkretnych lokacjach.
Od premiery było już parę większych patchów (w tym jeden dzisiaj) które naprawiły sporo rzeczy na które narzekali recenzenci (chociażby brak stasha).
Myślę, że jak ktoś się zastanawiał nad kupnem ale odrzuciły ich pierwsze recenzje to warto rzucić okiem ponownie, szczególnie za pare miesięcy po większej ilości patchy i może na pierwszej promce.
bo do 2 godzin steam z automatu zawsze przyznaje zwrot
Tak. Ale nie do końca. Nie może minąć więcej niż 14 dni od zakupu gry (chyba, że to preorder to wtedy 14 dni od premiery). Ponadto konta, które często dokonują takich zwrotów są flagowane jako nadużywające systemu zwrotów (refund abuse) i takie wnioski są odrzucane.
Kurde, ale fajne. Spin-off, w którym gramy Chloe, znaną świetnie z drugiej części gry i razem z Nadine, znaną z czwartej, odkrywamy sekrety indyjskiej cywilizacji. Nie spodziewałem się, że aż tak siądzie, że będzie aż tak wciągające - przecież to byle DLC. Kompletnie nie interesowałem się indyjską kulturą, czy raczej religią, a tutaj jest to naprawdę fajnie przedstawione. Do tego zwiedzane miejsca klimatem przypominają Shambalę. Polecam mocno, krótkie i treściwe.
W trakcie gry można zdobyć Rubin Królowej, dzięki któremu pad wibruje, gdy w pobliżu jest skarb. Od tego momentu pokochałem tę grę, te skarby strasznie mnie drażniły i musiałem marnować mnóstwo czasu na sprawdzanie każdego zakamarka, a ostatecznie i tak znajdowałem ich mniej niż więcej. Z Rubinem znalazłem wszystkie, mój natrętny perfekcjonizm został zaspokojony.
@RACO Nigdy nie pojmę fenomenu Colina 2. Masa ludzi ocenia przez sentyment, a to totalnie arcadowe granie gdzie trasy ciągle można robić na piątym biegu.
Steam w końcu zaktualizował przelicznik dolara. Wychodzi jakieś 3,60 PLN za 1 dolara.
Dodatkowo wprowadził też sugerowaną cenę opierającą się na sile nabywczej danej waluty.
Gra kosztująca 59,99 dolarów w Polsce powinna zostać wyceniona na 214,99 złotych.
Według siły nabywczej: 114,99 złotych!
Żeby jednak nie było tak pięknie, istnieje trzeci, chyba najbardziej promowany przelicznik, uwzględniający wiele zmian. Wtedy ta sama gra będzie kosztować 254,99 złotych.
Miło, że Steam w końcu dostosował kurs dolara do obecnej sytuacji. Jednocześnie przerzucił odpowiedzialność za wysokie ceny na wydawców.
W końcu lepiej jest dać wysoką cenę na premierę. Kto nie jest cierpliwy, to kupi. A potem obniży się cenę do siły nabywczej, ot, bagatela 50% obniżka, wspaniale to wygląda dla konsumenta.
Według mnie niewiele się zmieni. Może ceny indyków będą znacznie niższe, ponieważ małym twórcom zależy, by dotrzeć do jak największego grona, więc korzystnym dla nich jest dostosowanie ceny do lokalnego rynku. Duży wydawcy pewnie będą mieli to gdzieś.
Pamiętajcie, żeby nie płacić za grę więcej niż 20 dolarów. Na złotówki to obecnie jakieś 75 złotych. Bycie Cierpliwym Graczem ma ogromne plusy - gry na premierę często są niedopracowane, zabudowane, źle zoptymalizowane. A wystarczy poczekać rok czy dwa, by otrzymać kompletny produkt i to za sporo mniejszą kwotę.
Nah, ja nie wiem skąd oni wzięli ten przelicznik "wielozmienny" ale żartem jest, że dla nas jest on większy niż bezpośrednia konwersja walut po aktualnym kursie xDDD. Za przeproszeniem powiem, że ich pojebało z tym przelicznikiem. O ile cena przy samej sile nabywczej u nas jest za mała i to nie przejdzie tak ten przelicznik wielozmienny to jest jakieś nieporozumienie.
Gdy EA straciło markę FIFA miałem nadzieję, że ktoś w końcu zrobi porządny symulator piłki kopanej bez tego lootboxowego syfu od EA. No i w końcu wychodzi i nie wiem nawet jak to skomentować ...
Na początku się mówiło coś o 2K games które też robi gry sportowe w tym NBA, nie wiem co poszło nie tak.
W sumie dalej pojawią się newsy o fifie od 2K, ale konkretów tyle samo co 4 lata temu.
W sensie nie że cię hejtuję czy wyśmiewam ale... 2K? xD To samo 2K które odjebało dokładnie taką samą lootboxowo-mikrotransakcyjną patolnię w swoich grach koszykowych? Te 2 firmy to są 2 największe raki branży i powody, przez które gry sportowe to j⁎⁎⁎ny symulator kasyna.
@Deykun ADL to coraz dziwniejsze kręgi hobbystyczne szukające dziury w całym. I to nawet nie jest spisegggg co tylko menadżerskie pierdololo by sobie utrzymywać sztuczną pracę.
Tytuł: King's Bounty: Legenda Developer: Katauri Interactive Wydawca: Fulqrum Games / 1C Entertainment / Cenega Rok wydania: 2008 Gatunek: Strategiczne, Fantasy, Turowe, Elementy RPG Użyta platforma: Steam Deck Ocena: 7/10
Fajna gierka, pomimo że za miesiąc będzie pełnoletnia. Trochę takie hiroski. Szkoda tylko że gra się jednym bohaterem, bo nadmiar kasy i typów jednostek pozwoliłby na posiadanie kilku armii.
Mega dobrze się grało na #steamdeck . W sumie nie licząc cywilizacji V która , pierwsza gra w którą się fajnie gra touchpadem. I do tego za niecałe 5PLN jest teraz na GOGu (albo paczka 4 części za 16PLN).
Jezu... ile ja w tej grze dzikich akcji porobiłem. Potrafiłem po cichu uciec z całym lootem z fortu, gdy dwie załogi walczyły między sobą o skarb. Lubiłem też ukrywać się na wrogich statkach i ich sabotażować w kluczowych momentach xd
Tytuł: Call of Duty: Modern Warfare (2019) Developer: Infinity Ward Wydawca: Activision Rok wydania: 2019 Gatunek: Strzelanki, Akcja Użyta platforma: PC Czas do ukończenia: 6,9 h Ocena: 7/10
Długo się czaiłem, ponieważ słyszałem, że kampania jest naprawdę dobra, a cena cały czas była zbyt wysoka, żeby usprawiedliwić zakup dla paru godzin singleplayera. Multi mi się nie spodobało od pierwszego gameplaya - zbyt szybkie tempo bardzo mnie zniechęca. No i w końcu pojawiła się konkretna przecena i mogłem kupić ten tytuł za jakieś trzydzieści złotych.
Szczerze? Oryginalne „Modern Warfare” jest o wiele lepsze. I to nie kwestia nostalgii, ponieważ kampanię „czwórki” przeszedłem w grudniu zeszłego roku. Jasne, uczucie strzelania w wersji z 2019 roku jest lepsze, jednakże sam pomysł na fabułę, misje i tak dalej były ciekawsze w oryginale.
Chociaż nie ukrywam, że na początku pierwszej misji miałem ciarki ekscytacji. Niestety, im dalej w las, tym bardziej przechodziły. Nudziły mnie misje, w których gracz wciela się w Farah, bojowniczkę o wolność. Historia nie była ciekawa. Brakowało mi Soapa i Gaza, tego prawdziwego, ponieważ nowy nie miał tego czegoś w sobie. Ba, nawet nowy Price nie był choć odrobinę tak fajny, jak ten oryginalny. A szkoda, bo potencjał był ogromny.
Kampanię przeszedłem oczywiście na weteranie, podkręconym o brak HUD'a. Nie była to wymagająca rozgrywka. Zdarzyły się z dwa lub trzy momenty, na których zaciąłem się na kapkę dłużej, jednakże inteligencja przeciwników pozostawia wiele do życzenia i potrafili się pchać gęsiego pod celownik.
Pomimo różnych wad, wciąż jest to dobra gra. Teraz będę czekał na „MW2” w przystępnej cenie, bo z urywków Ghost wydaje się być równie badassowy co ten z oryginalnej drugiej części tej podserii.