O ile lubię Jacka Bartosiaka, bo dzięki jego wykładom odkryłem nową dziedzinę którą poznałem, to rozbawiła mnie ta promocja na tą pozycję, bo inne jego książki (chociaż też w lekkiej promocji), wciąż trzymają wysoką cenę.
Iran wzbogaca uran niemal do poziomu potrzebnego do produkcji bomby atomowej. MAEA ostrzega
Inspektorzy Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) znaleźli ślady uranu wzbogaconego do 84 proc. czystości, zaledwie 6 proc. poniżej poziomu wymaganego do stworzenia broni jądrowej - poinformowała w niedzielę agencja Bloomberg.
Władze Iranu wcześniej twierdziły, że pracujące w zakładach nuklearnych w tym kraju wirówki są skonfigurowane do wzbogacania uranu do 60-procentowego poziomu czystości. Ocenia się, że do konstrukcji broni atomowej potrzeba ponad 25 kg materiału wzbogaconego do poziomu około 90 proc.
Na początku wydawał mi się rzetelny przez co wartościowy ale teraz widzę jak pobieżnie zahacza o tematy, jak nieprzygotowany jest do wywiadów, jak płytkie potrafi wyciągać wnioski i to w dodatku błędne, w oparciu o kontekst wypowiedzi swojego gościa.
Janke stał się dla mnie zaprzeczeniem dziennikarstwa.
Chce wypuszczać taką ilość materiałów, że się w tym gubi.
Nie podpiera swoich wniosków danymi, faktami a często emocjami xd
Jeszcze nie widziałem jego nowego materiału z Izraela ale mam nadzieję, że będzie lepszy od zajawki gdzie pokazał się od najgorszej strony amatorszczyzny.
Wiecie, że poszedł gadać ze zwykłymi ludźmi bez tłumacza xd xd mówił do nich po angielsku a oni w odpowiedzi coś tam dukali w tym języku. To miał być wywiad środowiskowy?
Oglądałem kilka razy, tylko ze względu na generała Skrzypczaka. Natomiast byłem zmuszony zrezygnować. Takiej melepety i neptyka w dziennikarstwie to ze świecą szukać. Słuchanie i oglądanie typa pozbawia odbiorcę smaku życia i przyprawia o chęć rzucenia się pod pociąg. Zero energii, zero polotu, zero przebojowości i zero charyzmy. Janke to się nadaje co najwyżej do przeprowadzania przedszkolaków na pasach.
Wizyta Bidena w Kijowie to sygnał. Nie tylko dla Zachodu/Ukrainy/Rosji, ale także (a może i przede wszystkim) dla Chin: "nie pomagajcie Putinowi, bo będą konsekwencje".
Tymczasem pojawia się coraz więcej sygnałów, że Pekin skłania się ku udzieleniu Rosji wojskowego wsparcia.
4 lutego 2022 Putin i Xi Jinping spotkali się w Pekinie. W wydanym później wspólnym oświadczeniu znalazł się zapis: "Przyjaźń między naszymi krajami nie ma granic". Był to jasny dowód na chińskie poparcie dla Rosji, która koncentrowała właśnie wojska przy granicy z Ukrainą.
Gdy jednak inwazja się rozpoczęła, a rosyjskie wojska ugrzęzły pod Kijowem, Pekin nie rwał się do udzielenia Moskwie większego wsparcia. Dopiero gdy wojna zaczęła się przedłużać, a Zachód konsolidować wokół pomocy Ukrainie, Pekin zaczął mocniej opowiadać się po stronie Rosji.
Obecnie chińska pomoc dla Rosjan jest "znacząca", ale nadal pozostaje "poniżej potencjału". Pekin pomaga w obchodzeniu sankcji oraz dostarcza towary "podwójnego zastosowania" (cywilnego i wojskowego). Dostaw broni nie ma.
USA ostrzegają jednak, że Pekin jest coraz bliżej podjęcia decyzji o udzieleniu Rosji "śmiercionośnego wsparcia" (lethal support), a zatem wsparcia stricte wojskowego (broń, amunicja itd).
Antony Blinken ostrzegał Chińczyków w ostatni weekend przed konsekwencjami takiej decyzji. Podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa doszło do kuluarowego spotkania: Blinkena z Wangiem Yi, szefem chińskiej dyplomacji.
Po tym spotkaniu, Blinken udzielił wywiadu stacji CBS News, podczas którego mówił o rosnącym ryzyku chińskiego wsparcia wojskowego dla Rosji.
Chińczycy zareagowali błyskawicznie. Wang Wenbin (rzecznik MSZ-u) stwierdził, że to USA a nie Chiny cały czas wysyła broń na Ukrainę i w związku z tym Waszyngton nie powinien pouczać Pekinu.
Ostra wymiana zdań i coraz więcej wątpliwości co do intencji Chińczyków.
Dzisiaj Biden gościł w Kijowie, a jutro ma być w Warszawie. Tymczasem szef chińskiego MSZ-u Wang Yi ma podobno przylecieć do Moskwy 22 lutego. Kreml nie wyklucza, że Yi zostanie przyjęty przez samego Putina. Jednocześnie 24 lutego, Pekin ma ogłosić swój plan pokojowy dla Ukrainy.
W chińskim interesie z pewnością leży zmniejszenie wpływów Rosji (sprowadzenie Rosji do roli "mniejszego partnera" Pekinu). Jednak upokarzająca porażka Rosji na Ukrainie wcale nie byłaby korzystna dla Chin, bo za bardzo wzmocniłaby USA.
Trzeba bowiem pamiętać, że Chiny postrzegają wojnę na Ukrainie jako konflikt Rosja-Zachód, a nawet szerszej, jako element rywalizacji USA-Chiny
Chiny - obserwując coraz większe jednoczenie się Zachodu wokół Kijowa - mogą udzielić Rosji szerokiej pomocy wojskowej.
Wejście Chin do gry oznaczałoby ogromną eskalację i przekształcenie wojny na Ukrainie w konflikt proxy USA-Chiny
Nic dziwnego, że prezydent Zełeński powiedział kilka dni temu: "Jeśli Chiny staną po stronie Rosji, to będzie wojna światowa i myślę że Chińczycy są tego świadomi".
Moim zdaniem, chińska pomoc wojskowa dla Rosji nie jest przesądzona. Jednak - paradoksalnie - im mocniej Zachód będzie zjednoczony w sprawie Ukrainy, a Rosja coraz bardziej osłabiona, ryzyko wejścia Chińczyków do gry będzie rosło.
Założyłem newsletter na substacku. Jeśli chcecie być na bieżąco i dostawać powiadomienie o moich nowych tekśtach, to zachęcam do zasubskrybowania. Newsletter
Jeśli ktoś docenia moją pracę to może wesprzeć mnie na:
@janlaguna w kwestii tego, do kogo komunikat jest skierowany, jesteśmy bardzo zgodni. Amerykański dog poszedł demonstracyjnie obsikać swoje terytorium, na poziomie dyplomacji zachodniej to gest prymitywny ale dla wschodu jednoznaczny: to jest pod moją protekcją i z tego miejsca nie ustąpię. Chińczycy niewątpliwie zrozumieli przekaz a wypowiedzi ichnich oficjeli to póki co jedynie próba zachowania twarzy wobec twardego stanowiska USA.
Natomiast "upokarzająca porażka Rosji na Ukrainie wcale nie byłaby korzystna dla Chin, bo za bardzo wzmocniłaby USA." byłaby? Rosja już poniosła upokarzającą porażkę. Obnażyła nieprawdopodobną, przez praktycznie nikogo nie przewidywaną słabość militarną, na ruskich patrzy się jak na zapóźnione w rozwoju dziecko.
Świat nadal pozostanie dwubiegunowy ale przeciwwagą dla USA są obecnie Chiny. Rosja spada do drugiej ligi i dobrze będzie, jak nie wyląduje na tym samym poziomie co Korea Kima - biedny, irytujący i wymachujący jedynym straszakiem, jaki jest w posiadaniu, czyli nuke - ale poza tym, ze wszech miar niewydolny i zależny od sąsiadów kraj.
Profesor John Mearsheimer gościł niedawno na Węgrzech . Tam mogą odbywać się takie spotkania i mamy sensowną dyskusję !!! Szkoda, że nie odwiedził Polski . Profesor Mearsheimer uważa, że zaproszenie Ukrainy do NATO i podtrzymywanie tego zaproszenia było i jest strasznym, tragicznym błędem. Jest tez sceptykiem co do rozwoju sytuacji, gdy nie zmieni się nastawienie USA w tej sprawie.
**Nalot na Damaszek. W tle słynne zabójstwo z 2008 r.**
Wczoraj w nocy Izrael zaatakował Damaszek. Rakiety uderzyły w w dzielnicę Kafr Susa. Nie żyje co najmniej 5 osób - w tym jeden syryjski inżynier, który pracował dla wojska Atak nastąpił niedaleko miejsca, gdzie w 2008 r. zginął Imad Mughniyeh - nr 2 Hezbollahu
Celem nalotu najprawdopodobniej była irańska szkoła w dzielnicy Kafr Susa w południowym Damaszku. W trakcie ataku rakiety uderzyły jednak także w sąsiednie budynki mieszkalne (niewykluczone że były to rakiety wystrzelone przez syryjską obronę przeciwlotniczą).
W nalocie zginęło 5 osób. Wśród zabitych jest Amjad Ahmad Ali (foto, po lewej) - syryjski inżynier wojskowy. Prawdziwym celem najprawdopodobniej był jednak dowódca jednostki 840, wchodzącej w skład irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Opuścił on jednak szkołę przed nalotem.
Źródła izraelskie utrzymują, że irańska szkoła w dzielnicy Kafr Susa była tylko przykrywką, która miała ukryć działalność Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Być może coś jest na rzeczy, bo wczorajszy nalot nastąpił nieopodal miejsca, gdzie w 2008 r. zginął Imad Mughniyeh.
Mughniyeh (poniżej zdjęcie z nim na plakacie) był szefem sztabu Hezbollahu i nr 2 w organizacji. Zginął w 2008 r. w zamachu bombowym, kilka ulic od wspomnianej irańskiej szkoły. Za zabójstwem Mughniyeha najprawdopodobniej stał właśnie izraelski wywiad.
Nalot na Damaszek to kolejny epizod izraelsko-irańskiego konfliktu. Izrael regularnie Syrię - głównie placówki Irańczyków i Hezbollahu, a także transporty broni idące do Libanu Nalot nastąpił 2 dni po tym jak izraelski statek handlowy został zaatakowany na wodach Zatoki Perskiej
@radziol na 100% nie ma pewności, ale najprawdopodobniej irański dron. Takie ataki zdarzały się już wcześniej. Irańczycy czasami zajmą jakiś statek, innym razem zaatakują dronem, rakietą, a czasami taki statek wpłynie na irańską minę.
Odpaliłem losowo TV. Leciało akurat TV TVRAM, ale z racji dupnego nastroju nawet nie przełączyłem, bo mi się nie chciało wstawać po pilota.
I wiecie co? Pięknie punktowali zamordystyczne zapędy. Nie owijali w bawełnę. Mówili o globalistach, dyskutowali na temat ograniczania wolności pod płaszczykiem zmian klimatu. Najlepsze jest to, że nie robili tego w szurski sposób typu Rola, tylko dostarczali naprawdę rzeczowych argumentów i zadawali między sobą pytania otwarte.
Oczywiście było grillowanko Trzaskowskiego i PO, ale nawet pojawił się wątek, że obecny rząd także przykłada rękę do realizowania polityki takiej a nie innej.
@Lopez_ Lata temu dla jaj słuchałem radia maryja i odkryłem, że tam ciekawie opowiadają o tematach o których nic nie ma w mainstreamie. Odkąd PiS jest u władzy chyba ani razu nie włączyłem.
Drodzy przeciwnicy.. planów klimatycznych? jak zwał tak zwał. No właśnie, liczę, że dotrę tym postem nie tylko do botów i trolli, którzy będą mnie wyzywać od ekoterrorystów etc. (to będę zwyczajnie ignorował), liczę, że dotrę do ludzi realnie zbulwersowanych, których podejście rozumiem, ponieważ sam jeszcze do niedawna śmiałem się do rozpuku z ocieplenia klimatu.
Aktualnie temat jest głośny i do mediów wpuszczani są jacyś kompletni idioci, którzy podają się za obrońców klimatu, ale kompletnie nie umieją rzetelnie wytłumaczyć dlaczego musimy coś z tym fantem zrobić, tłumaczą to na idiotyczne sposoby, a dziennikarze i ludzie ich wyśmiewają i słusznie.
3 lata temu wyszedłem z założenia, że ponieważ nie mam zielonego pojęcia o klimacie, fizyce, posłucham choć raz w życiu kogoś mądrzejszego od siebie.
I tak oto trafiłem na wywiady z Marcinem Popkiewiczem, najpierw na kanale 7mpz, a potem emce. Polecam posłuchać tego dokładnie na yt, człowiek podaje dobitne przykłady co nas czeka.
@mickpl ty nie pytasz tylko trollujesz i ignorujesz materiał, więc jak wspomniałem post nie jest dla ciebie, a komentarzami jak wyżej tylko robisz z siebie jeszcze większego błazna
Prezydent Iranu, Ebrahim Raisi, jest właśnie w Chinach. Tematów do rozmów jest wiele: od handlu, przez JCPOA, po chinśko-irańską umowę o strategicznej współpracy. Niektórzy próbują przedstawić wizytę jako dowód na siłę chińsko-irańskiego “sojuszu”, jednak faktyczne stosunki na linii Teheran-Pekin są bardziej „skomplikowane".
Wizyta prezydenta Raisiego następuje w trudnym momencie dla Iranu. Próby porozumienia się z Zachodem w sprawie reaktywacji porozumienia nuklearnego (JCPOA) załamały się. Jednocześnie fiasko rozmów z Zachodem doprowadziło do zbliżenia Iranu z Rosją.
Irańskie drony wspierają rosyjską agresję na Ukrainę. Rozwija się współpraca gospodarcza Rosji i Iranu, a w styczniu połączono systemy bankowe obu krajów. Intensyfikacji uległy także prace przy tzw. Korytarzu Perskim, który dałby Rosji dostęp do Oceanu Indyjskiego.
Ogólna sytuacja Iranu jest jednak zła. Kraj zmaga się nie tylko z sankcjami, ale także niepokojami społecznymi. Dopiero teraz powoli dogasają protesty, które wybuchły we wrześniu 2022 r. Problemem jest także sytuacja na Kaukazie, nad którym wisi widmo wznowienia wojny między Armenią i Azerbejdżanem.
Iran przechodzi obecnie przez jeden z większych kryzysów od czasu rewolucji z 1979 r. Islamska Republika może jednak liczyć na wsparcie dwóch partnerów – Rosji i Chin. Chociaż w Teheranie pojawia się coraz więcej wątpliwości co do prawdziwych intencji „chińskiego sojusznika”.
Chiny są największym partnerem handlowym Iranu. Mimo amerykańskich sankcji, Chińczycy nadal importują irańską ropę i to na bardzo dużą skalę, bo szacuje się że chiński import wynosi ponad 1 mln baryłek irańskiej ropy dziennie. To jednak tylko jedna strona medalu.
W Teheranie wyczuwalne jest rozczarowanie postawą Chin. Po tym jak Trump wypowiedział JCPOA w 2018 r., Teheran oczekiwał że Chińczycy zastąpią zachodnie firmy, które pod amerykańską presją wycofały się z Iranu. Chińczycy faktycznie przejęli część zachodnich kontraktów, jednak najczęściej nie podjęli żadnych działań w celu ich realizacji. Tak było np. z kontraktem na rozbudowę South Pars. W 2018 r. francuski Total wycofał się z umowy. Francuzów zastąpiło chińskie CNPC, które nie podjęło żadnych prac i w rok później też wycofało się z umowy.
Mimo całej retoryki o "sojuszu" chińsko-irańskim, Pekin podchodzi do Iranu w sposób bardzo instrumentalny. Bardzo chętnie importuje z Iranu surowce energetyczne na potrzeby chińskiej gospodarki, ale z dystansem podchodzi do inwestowania w duże irańskie projekty.
Dobrze obrazują to dane statystyczne. Od czasu objęcia władzy w kraju przez prezydenta Raisiego (sierpień 2021 r.), Chiny zainwestowały w Iranie zaledwie 162 milionów dolarów. Dla porównania, Rosja – w tym samym czasie – zainwestowała w Iranie blisko 2,7 miliardów dolarów.
Iran jest także rozczarowany postawą Chin, gdy idzie o rywalizację saudyjsko-irańską. Przez lata Pekin starał się być neutralnym w tym konflikcie. Jednak w ostatnich miesiącach, Pekin zdaje się coraz bardziej zbliżać ku Saudom i innych bogatym monarchiom Zatoki Perskiej. Odbywa się to kosztem Iranu – a przynajmniej tak odbierają to sami Irańczycy.
W grudniu 2022 r. w Rijdzie odbył się pierwszy szczyt arabsko-chiński, podczas którego wydano m. in. wspólne oświadczenie w sprawie irańsko-emirackiego sporu dotyczącego trzech wysp w Zatoce Perskiej, które Iran zajął zbrojnie w latach 70 (Abu Musa, Większy i Mniejszy Tunb). Chińska delegacja poparła dążenia ZEA do "pokojowego rozwiązania sporu", co wywołało ostrą reakcję Teheranu i wezwanie chińskiego ambasadora do irańskiego MSZ-u.
W czasie gdy chińska współpraca z arabskimi monarchiami Zatoki kwitnie, Teheran ma ogromny problem z zachęceniem Pekinu do większych inwestycji w Iranie W 2021 r. Iran i Chiny podpisały 25-letniego umowę o strategicznej współpracy. Jednak nie poszły za nią żadne konkrety.
Irańskie media twierdzą, że umowa przewiduje bardzo bliską współpracę gospodarczą obu krajów i zainwestowanie w irańską gospodarkę przez Chiny nawet do 400 mld dolarów. Chińscy dyplomaci dystansują się jednak od takiej narracji i twierdzą, że umowa nie zawiera żadnych konkretnych zobowiązań i jest tylko „mapą drogową”, która ma określić kierunku rozwoju stosunków chińsko-irańskich w ciągu najbliższych 25 lat.
Chińsko-irańskie relacje są – ogólnie rzecz biorąc – skomplikowane. Chińska pomocy dla Teheranu jest mniejsza niż chcieliby tego Irańczycy. Mówił nawet o tym także prezydent Raisi, gdy dzień przed wylotem do Chin stwierdził, że Chiny i Iran nie wykorzystują pełnego potencjału współpracy.
Sankcje i polityczna izolacja powodują jednak, że Iran potrzebuje Chin. Nawet jeśli bowiem Chiny nie będą inwestowały grubych miliardów dolarów w irańską gospodarkę to Iran i tak potrzebuje Chińczyków, aby kupowali irańską ropę i pomagali Iranowi w obchodzeniu sankcji.
Jakkolwiek oceniać współpracę Chin i Iranu, to należy podkreślić że wizyta Raisiego w Pekinie jest dużym sukcesem PR-owym Teheranu, mającym pokazywać że izolacja polityczna Islamskiej Republiki nie działa. Nic też dziwnego, że irańskie media mocno „grzeją” temat wizyty Raisiego w Chinach, posuwając się nawet do „małych kłamstw”. Dla podniesienia znaczenia wizyty Raisiego, irańskie media zaczęły bowiem pisać że jest to pierwsza wizyta irańskiego prezydenta w Chinach od 20 lat – co nie jest prawdą, bo poprzedni prezydenci (Ahmadineżad i Rouhani) też odwiedzali Chiny.
Widać jednak, że PR-owe zabiegi Iranu działają. Wiele osób faktycznie wierzy bowiem w "potężny sojusz" Chiny-Iran, który (czy to we współpracy z Rosją czy szerzej, w ramach BRICS) zaraz rzuci wyzwanie Zachodowi. Faktyczne stosunki obu krajów są jednak dużo bardziej skomplikowane.
W związku z tym, że wołanie nie działa to postanowiłem uruchomić newsletter na substacku - zasady są proste, zapisujecie się mailem i dostajecie powiadomienie jak dodam nowy tekst. ( ͡º ͜ʖ͡º)Żeby się zapisać kliknij tutaj
______________
Jeśli ktoś docenia moją pracę i chciałby postawić mi wirtualną kawę, to może to zrobić pod tym linkiem . Przypominam też, że mam też Patronite - dla Patronów przygotowuję cotygodniowe przeglądy prasy, sesje Q&A, wczesny dostęp do artykułów i inne fajne rzeczy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Nursi nie robiłbym z tego afery, Polska ma dobre relacje z Iranem i nie ma co tego psuć. Zwłaszcza, że Iran jest bardzo chętny do handlowania z Europą (na przeszkodzie stoją jednak sankcje). Poza tym też media to źle przedstawiły, że z Zachodu była tylko Polska i Węgry, bo był np. jeszcze ambasador Japonii.
@CzosnkowySmok nie do końca, obecna polityka Iranu to jest przede wszystkim skutek załamania się rozmów z USA w sprawie reaktywacji JCPOA na przełomie 2021 i 2022 r. Irańczycy chcieli powrotu do oryginalnego JCPOA z 2015 r. (podpisanego za czasów Obamy). Amerykanie chcieli natomiast, żeby powrót do JCPOA był tylko punktem wyjścia do nowej umowy, która będzie regulowała nie tylko irański program nuklearny, ale także irański program rakiet balistycznych czy wsparcie Iranu dla szyickich milicji w regionie.
Iran nie pójdzie na taki układ. Dlatego też rozmowy się załamały. To, że Iran wspiera obecnie Rosję nie jest "samodzielną" decyzją Teheranu, ale konsekwencją załamania się rozmów z USA. W Iranie wsparcie dla Rosji postrzegane jest jako narzędzie do nacisku na USA w sprawie JCPOA. Tylko, że to irańska perspektywa, na Zachodzie patrzymy na to zupełnie inaczej, jako sojuszu irańsko-rosyjski.
Gdyby JCPOA reaktywowano to Iran by obecnie nie wspierał Rosji. Pewnie by przebąkiwał, że NATO sprowokowało atak Rosji, ale nie zdecydowaliby się na dostawy sprzętu do Rosjan.
UE zamierza wycofać samochody spalinowe z naszych ulic.
Reakcje absolwentów Uniwersytetu Chłopskiego Rozumu:
Hurr durr wolność nam zabierajom! Kcom nam zabrać swobode podróżowania w imiem ekologizmu!
To spisek Sorosa, Klausa Schwaba, Billa Gatesa, Grety Thunberg, Żydów, masonów, lewaków, iluminatów, reptilian, jaroszy, i cyklistów! Nie będziesz miał niczego i będziesz szczęśliwy!
Brutalna rzeczywistość:
Raportowanie pozycji Twojego samochodu diabli wiedzą komu, to nie science-fiction. Zdalne unieruchomienie go - też nie. I nie potrzeba do tego żadnego samochodu elektrycznego, z nowoczesną spalinówką można zrobić to samo. Albo można będzie, jak tylko producent wyśle do Twojego samochodu aktualizację oprogramowania - zdalnie, bez Twojej wiedzy i zgody.
Bez paliwa nigdzie spalinówką nie pojedziesz. Pamiętasz kartki na paliwo? Nie? To zapytaj dziadka… A elektryka na upartego naładujesz nawet fotowoltaiką. Będziesz potrzebował sporej ilości paneli, potrwa to długo - ale w końcu auto ruszy.
Samochód nie zapewnia pełnej swobody podróżowania. Próbowałeś kiedyś pojechać do Japonii, USA, albo Australii? To może na Maderę? No widzisz - jak nie jesteś multimilionerem i nie masz własnego samolotu, to bez komunikacji publicznej ni hu hu.
Pamiętasz te chmury dymu, które zostawiały za sobą 20-letnie klamoty na początku lat 90-tych? Ja tak. I dlatego cieszą mnie normy emisji spalin. Zgadnij, co jest dla mnie ważniejsze: Twoje nieskrępowane prawo do podróżowania smrodowozem, czy MOJE prawo do oddychania niezatrurym powietrzem
i dzięki Bogu, i oby ich nigdy nie było. jeden związek radziecki starczył w historii. chociaz wielu o polackiej mentalnosci domaga sie jego powrotu, bo tak lubią do⁎⁎⁎⁎⁎alac sąsiadow.