Często personifikuję schizofrenię, jako wytwór taki jakby to powiedzieć, metafizyczny? Jakby bogini, która mami mnie swoimi wdziękami, przez co jestem zaślepiony cały czas, nie widzę niczego racjonalnie i nie umiem wyrwać się z transu, mimo, że ona cały czas mnie rani. Czuję się jak marionetka demona, czasami zastanawiam się ile mnie jest we mnie.
#filozofia
@alidzi grunt to się prowadzić dobrze i nie pić tak naprawdę, bo to pi⁎⁎⁎⁎li wszystko. Dobrze o tym wiem i tym razem try hard robię w abstynencji
@pheno Prohibicja to wcale nie takie głupie rozwiązanie. Zamiast wódki i alko powinien być powszechny dostęp do konopi. I bezpłatne karnety na siłownię
Zaloguj się aby komentować
"W najnowszej odsłonie „Skądinąd” gości dr Sebastian Duda, teolog i filozof, członek redakcji „Więzi” i zespołu „Laboratorium Więzi”, publicysta, autor książek „Reformacja. Rewolucja Lutra” oraz „Przesilona wątpliwość”.
A rozmawiamy o tym, jakie są granice reform w Kościele.
Rozmawiamy także o tym, czy – i w jaki sposób – może się zmienić stosunek Kościoła do osób homoseksualnych. Na ile wmontowane w doktrynę katolicką „bezpieczniki” – na przykład pogląd, że poprzez sobory działa Duch Święty, a zatem, że to nie ludzie lecz Bóg kształtuje katolickie nauczanie – dają się teoretycznie obejść, kiedy zachodzi taka polityczna czy społeczna konieczność. Rozmawiamy także o historycznej zmienności nauczania, które samo siebie stara się przedstawiać jako wieczne i niezmienne."
YouTube - https://youtu.be/002jqF2G1MY
@arcy mnie najbardziej uderza wybiórczość kościoła w stylu - uznajemy za słuszne to co nam pasuje, a to co nam nie pasuje zakopujemy pod dywan - w końcu większość wiernych i tak nie zagląda do Biblii i się nie zorientuje, że jedno przykazanie jakby ...jest, ale go nie ma.
@Nan I to jest cecha instytucjonalna Kościoła tzn. Kościół tak działał od zawsze, od samych początków, od tworzenia podwalin tej instytucji. Następstwem wybiórczości, o której piszesz jest też hipokryzja zwłaszcza wśród hierarchów Kościoła, która to też trwa od jego początków.
Moim zdaniem Kościół to naprawdę zła instytucja i choć pracują w niej także dobrzy ludzie, którzy dobro starają się tworzyć to jako organizacja, moralny wyznacznik którym chcą być są naprawdę źli.
Dlatego choć sam dopuszczam istnienie istoty wyższej (Boga czy jak kto chce go nazwac) to z Kościołem nie chcę mieć nic wspólnego.
Zaloguj się aby komentować
O filozofii ekonomii ciekawie i przystępnie
Wydana nakładem wydawnictwa Copernicus Center Press w Krakowie książka Marcina Gorazdy i Tomasza Kwarcińskiego pt. Między dobrobytem a szczęściem. Eseje z filozofii ekonomii w przystępny sposób zaznajamia czytelnika z filozoficznymi podstawami ekonomii. Dzieli się ona na cztery zasadnicze części: O filozofii i ekonomii, O ekonomii i etyce, O metodzie ekonomii oraz Ekonomia a inne dziedziny wiedzy. W kolejnych podrozdziałach dowiadujemy się więc, co jest przedmiotem ekonomii, a co nie jest i dlaczego czasem trudno ocenić, czy dane pytanie badawcze mieści się w obszarze zainteresowań ekonomii czy nie.
"Zainteresowałem się nią, licząc na pogłębienie mojej wiedzy na temat rozmaitych definicji szczęścia i dobrobytu oraz związków między nimi. Okazało się, że tematowi temu poświęcono zaledwie 1 z 16 podrozdziałów. Mimo to książkę gorąco polecam"
Więcej na ten temat: https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/trendy-gospodarcze/o-filozofii-ekonomii-ciekawie-i-przystepnie/

Zaloguj się aby komentować
Kolega eoneon polecał rzeczony kurs na wykopie, a ja podbijam - niesamowicie ciekawe wykłady o sprawiedliwości i moralności w wykonaniu wykładowcy na Harvardzie. Obiektywne, bez skłaniania się do konkretnej filozofii, dodatkowo prowadzący stara się "podważać" zdanie studentów tak, żeby zmusić ich do myślenia, szczególnie w kontekście sytuacji skrajnych, na granicach różnych ideologii.
Polecam serdecznie, na przykład jako tło do układania puzzli
https://www.youtube.com/watch?v=kBdfcR-8hEY&list=PL30C13C91CFFEFEA6&ab_channel=HarvardUniversity
Zaloguj się aby komentować
Ok, to takie coś na poważnie bardziej. Czy według was życie ma sens? W sumie taki temat już oklepany i ma wydźwięk trywialny, ale może jest tu pole do takiej dysputy? Jeśli chodzi o mnie, to raczej nie widzę (póki co) sensu istnienia, oczywiście mam swoje cele, pragnienia, radości i motywację do codziennego życia, ale w zasadzie gdybym miał wybór, to raczej bym się nie chciał urodzić. Zapraszam do dyskusji!
@Kasztan aaa, że takie wielkie słowa? To chce żeby moja kobieta była szczęśliwa i żebym nie popełnił tych samych błędów co poprzednio. I czasem w pracy udaje mi się komuś pomóc co też nieźle mnie napędza. Jednak to tylko moje cele i niekoniecznie muszą pasować innym.
@Kasztan Mi wydaje sie ze naszym celem jako osoby jest rozwój. Ale z mojego punktu widzenia niczego jeszcze nie wiemy - postrzegamy świat w 3D a wiemy o istnieniu co najmniej 5 przestrzeniach- jesteśmy na początku, jesteśmy cywilizacja na poziomie 0.75 ( Skala Kardashowa )
@Kasztan Jaki jest sens cokolwiek robić jeśli kiedyś nastąpi koniec świata i jakikolwiek dorobek, o cokolwiek się starano pójdzie w pizdu.
Chyba że.. Jednak ludzkość lub jakaś inna cywilizacja korzystająca z dorobku ludzkości znajdzie sposób by trwać wiecznie i ominąć "koniec świata". Więc według mnie mamy tylko nikłą nadzieję że nasze życie ma sens jako część być może nieśmiertelnego dorobku
Zaloguj się aby komentować
Witam, zachęcony ciepłym odbiorem mojego pierwszego posta postanowiłem wrzucać od czasu do czasu moje materiały, w nadziei, że mogą państwa zaciekawić :))
Tym razem skupimy się na kwestii bardzo spornej w obecnym społeczeństwie, a mianowicie jedzenia mięsa. Będę mówił przeważnie o moralnej stronie dyskusji, jako że nie mam dostatecznego zaplecza aby wypowiadać się o stronie zdrowotnej - zresztą, gdyby tylko o zdrowie chodziło, panowałoby podejście "róbta co chceta", tymczasem kampanie wegetarian i wegan zdają się apelować do bardziej istotnych, obiektywnych (?) poglądów na zabijanie zwierząt na mięso.
Omówię kilka stopni podejścia do kwestii, od najluźniejszego z wegetarianizmów - ichtowegetarianizmu, aż do rygorystycznego weganizmu. Postaram się ocenić spójność każdej pozycji z etycznego punktu widzenia. Wytknę również hipokryzję w pozycjach wielu osób z obozu "mięsożerców".
Na koniec podam trzy argumenty, które mnie osobiście przekonują do uznania jedzenia produktów odzwierzęcych za czyn moralnie neutralny (do granic rozsądku). Będzie to argument chrześcijański, biologiczno-naukowy oraz egoistyczny. Zapraszam do oglądania i dyskusji w komentarzach!
@gacek Ja właśnie jestem fleksitarianinem. Rzadko kupuje mięso sam dla siebie (jeśli już, to ryby) i nie jadam go na co dzień. Ale jak jestem u kogoś i poczęstują mnie tam mięsem, to jem.
@Pajaki z czasem doszedłem do wniosku że Tokarczuk miała poniekąd rację, z tym że jedzenie mięsa to barbarzyństwo, ale z drugiej strony nie podzielam zdania o tym że jesteśmy wyżej od reszty "zwierząt" i ta wyższość każe nam rezygnować z mięsa.
Zaloguj się aby komentować