813 + 1 = 814
Tytuł: Jojo Rabbit
Rok produkcji: 2019
Kategoria: Dramat / Komedia
Reżyseria: Taika Waititi
Czas trwania: 1h 48m
Ocena: 7/10
Żyjący w małym niemieckim miasteczku pod koniec II WŚ 10-letni Johannes, zwany Jojo, szczerze wierzy w nazizm i Hitlera. Jego życie zmienia się kiedy odkrywa, że jego matka ukrywa w zakamarkach domu młodą Żydówkę.
Fabularnie w konwencji Życie jest piękne Benigniego, a wizualnie w konwencji Wesa Andersona.
Szczerze mówiąc obawiałam się, że reżyser nie dźwignie tematyki i konwencji, ale wyszło bardzo spoko.
Jest jednak parę rzeczy, które tak mi się rzuciły w oczy podczas seansu, że aż je muszę wylistować w tym wpisie, chociaż nie przyczyniły się one do finalnego obniżenia mojej oceny:
-
Zaburzona chronologia: pory roku Vivaldiego zmieniające się jak światło w twoich oczach wskazywałyby, że akcja filmu toczy się z dużymi przerwami na przestrzeni roku, tymczasem pod koniec okazuje się, że minęło ledwie 6 miesięcy - tutaj twórcy mogli lepiej dopracować scenografię, albo zmienić timeline historii.
-
[lekki spoiler] Dziwi mnie, jakim cudem Jojo i Żydówka nie zostali aresztowani po wsypie ruchu oporu.
-
Trzecioplanowy wątek LGBT nie dość, że wciśnięty na siłę, to jeszcze będący chamskim feminine gay trope.
Dostępny na filmanie.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #wieczorzwampirem




















