#bookmeter

170
4389

1585 + 1 = 1586


Tytuł: Egipcjanin Sinuhe

Autor: Mika Waltari

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Książnica

Format: e-book

ISBN: 978-83-271-6247-2

Liczba stron: 863

Ocena: 6/10


Prywatny licznik: 30/30


Tłem powieści jest XIV wiek p.n.e. będący burzliwym okresem przewrotu religijnego w Egipcie, wywołanym przez faraona Amenhotepa IV. Tytułowy bohater to egipski lekarz - królewski trepanator i wraz z nim wyruszymy w podróż po Egipcie i innych krajach basenu Morza Śródziemnego, podróż pełną przygód, miłości, wojen i cierpienia.

Spora książka, w której dużo się dzieje. Opis historii, przewrotów, wojen i dawnych egipskich zwyczajów na duży plus. Niestety książka wymęczyła mnie przez teatralny sposób przedstawienia dialogów, które po prostu są drętwe i mało wciągające. Jej bohaterowie są bardzo płascy i przewidywalni. Nikt nigdy nie zmienia swoich poglądów, nie następuje żadna przemiana, a jedynie z biegiem czasu każda zaleta jak i wada każdej z postaci się pogłębia. Nie polubiłem też głównego bohatera, który często zachowywał się jak ostatni kretyn. Odniosłem wrażenie, że kilkukrotnie motywacje jego działań były bardzo powierzchowne i mało zrozumiałe byle tylko pchnąć akcję do przodu.


Wygenerowano za pomocą

https://bookmeter.xyz

#bookmeter #dwanascieksiazek

ddfc16fb-377f-453a-a8e7-23d857a97fb9

Zaloguj się aby komentować

1584 + 1 = 1585


Tytuł: Osiągnij UPTIME. Jak zamienić chaos w kalendarzu na porządek i produktywność

Autor: Laura Mae Martin

Kategoria: poradnik

Wydawnictwo: MT Biznes

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382315325

Liczba stron: 315

Ocena: 8/10


Licznik #dwanascieksiazek: 13/12


Poradnik napisany przez kobietę, która zawodowo zajmuje się doradztwem ds. produkcyjności w Google - pomaga usprawnić procesy, przeorganizować i zoptymalizować pracę tak, by kadra kierownicza mogła efektywniej korzystać z ograniczonych zasobów czasowych. W książce znajdziemy różne porady i "lifehacki" dotyczące organizacji czasu, spotkań, poczty, kalendarza, planowania itp. pogrupowane w krótkie rozdziały, dzięki czemu łatwo się je przyswaja i szybko pochłania książkę, nawet gry brak na co dzień czasu na lekturę.


Po książkę sięgnąłem zachęcony recenzją kolegi @Kuba0788. Na pewno nie żałuję jej przeczytania, mimo że całkowicie rozminęła się z moimi oczekiwaniami: liczyłem na praktyczne porady, a w większości przypadku natrafiłem na rozwiązania do których już sam kiedyś doszedłem, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że w mojej pracy to nie ze mną jest coś nie tak xD


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #poradniki #praca

c25b254a-6f0a-449c-b7e3-b1e1d494bf65
bori userbar

Zaloguj się aby komentować

1583 + 1 = 1584


Tytuł: Podejrzany X. Pochodna zbrodni

Autor: Keigo Higashino

Tłumaczka: Klaudia Ciurka

Kategoria: kryminał

Format: audiobook, ebook


Ocena: 2/10


Kryminał, gdzie na początku widzimy kto, kogo i jak zabił, a potem obserwujemy śledztwo z dwóch stron. Yasuko morduje swojego byłego męża podczas awantury. Zbrodnię pomaga jej ukryć sąsiad Ishigami, genialny matematyk, ale nie wiemy w jaki sposób to robi. Policji pomaga genialny fizyk Yukawa.


Opisy i recenzje obiecują nie wiadomo co, na czele z intelektualnym pojedynkiem tych dwóch geniuszy. A tu nie ma nic i wszystko leży. Fabuła po trzęsieniu ziemi ciągnie się jak flaki z olejem. Policja działa absurdalnie i nielogicznie, za to fizyk geniusz wyciąga wnioski z d⁎⁎y i odkrywa cały plan matematyka bo tak. Plan matematyka, tak jak i jego zachowanie, motywacje i cała "psychologia" to są jakieś kompletne opary absurdu. Reszta postaci nudna i płaska jak naleśnik. Język nijaki, ze sztucznymi dialogami, bardzo ubogie opisy.


Ludzie chwalą też zakończenie, które jest naprawdę zaskakujące, ale nie byłoby gdyby pisarz nie zastosował tu chamskiego triku, nie podając nam pewnej informacji o zbrodni. Zostaliśmy więc wprowadzeni w błąd tak jak policjanci, natomiast ich tam nie było, a my byliśmy razem ze sprawcami. xD

#ksiazki #bookmeter #czytajzhejto

4f6a1bf9-5402-4080-9f26-73a989c4fae5

Zaloguj się aby komentować

1582 + 1 = 1583

prywatny licznik: 55/52


Tytuł: Odkrywanie Ameryki

Autor: Mariusz Max Kolonko

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Media 2000 Communications

Format: książka papierowa

Liczba stron: 333

Ocena: 5/10


Czołowy szur kraju, człowiek-ze-schowka na miotły, prezydent Polski ad interim w jednym. The one and only Max Kolonkooo, facet który mówi jak jest.

Na szczęście tu mamy dopiero początek XXI wieku, Maxowi jeszcze peron nie odjechał i w książce stroni od polityki opisując swoje podróże po USA oraz miejsca jakie odwiedził kręcąc tytułowy program.


Książka bardzo nierówna. Początkowe rozdziały są strasznie chaotyczne. Autor skacze po tematach jak pchły po śmietnikowym kitku. Pisze o nowym typie odrzutowca żeby za chwilę dosłownie wtrącić parę słów o tym jak wyglądała podróż do USA w XIX wieku, co z kolei nasuwa mu temat niewolnictwa i tak dalej. Miesza historię z teraźniejszością, wspomnienia z przemyśleniami - chaos, chaos, chaos.

Są jednak dobre momenty; nie da się ukryć że dotarł z kamerą do miejsc trudno dostępnych (NASA, Cape Canaveral, Guantanamo, kompleks NORAD w górach Cheyenne...) i zrobił z tego solidną reportaż. Bardzo dobra też jest też relacja z ataku na WTC. Książka niezła, trzeba tylko przyzwyczaić się do specyficznego stylu autora, wtrącania co chwilę amerykanizmów, a coś tam można wynieść ciekawego. A że relacje z US of A u mnie zawsze na propsie to przeczytałem nawet z zaciekawieniem.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

5b9b5b00-ebe4-4e12-9733-f5e9b4df5bbf
trixx.420 userbar

@aerthevist może o ten fragment chodzi? Jest też rozdział o tym jak Maksiu podrywał młoda sprzedawczynię w sklepie z pamiątkami, ale jej wieku nie podał

5f9ba1cf-c122-4f9b-9ad1-f4720a62dfba

Zaloguj się aby komentować

1581 + 1 = 1582


Tytuł: Skrzynia na złoto

Autor: Borys Akunin

Kategoria: powieść historyczno-przygodowa

Wydawnictwo: Świat Książki

Format: książka papierowa

ISBN: 9788373915039

Liczba stron: 366

Ocena: 7/10


Zawsze się śmiałam z mojej matki i babci, które powtarzały "ja to nie mogę siedzieć, muszę coś robić, bo inaczej wszystko mnie boli". Ot masz, dziś od rana zamiast tradycyjnie sprzątać dom, rozsiadłam się z książką na kanapie. Za oknem śnieg, sikorki, kubek gorącej herbatki i kocyk, czego chcieć więcej? Serio, zmulona jestem teraz, osłabiona, w głowie mi się kręci.


Ale do rzeczy. Książka, ze względu na motyw przywodzi trochę na myśl Imię Róży. Jej fabuła toczy się w "uniwersum Fandorina" - cyklu książek tego samego autora, równolegle w dwóch epokach - poznajemy perypetie dwóch Fandorinów - przodka i jego potomka, które splatają się wspólnym motywem. (Jednakże można spokojnie czytać tą książkę nie znając pozostałych książek z tego uniwersum - jest to coś w rodzaju spin-offu). Dla osób znających trochę historię Rosji (ja akurat czytałam "Piotra Pierwszego" Tołstoja, znam też historię Iwana Groźnego, Samozwańców i Wielkiej Smuty) jest troszeczkę smaczków, ponieważ mimowolnie bohater zostaje wciągnięty w tryby wielkiej historii, która przetacza się nad jego głową.


Dobra, lekka rozrywka na kilka godzin.

P.S. Autor jest Gruzinem jakby co.


#bookmeter #ksiazki

dd82faf3-51d0-4a3d-a50c-6e807e9b7ea7

Zaloguj się aby komentować

1580 + 1 = 1581


Tytuł: Miłość i wojna

Autor: John Jakes

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

ISBN: 9788367512435

Liczba stron: 1072

Ocena: 5/10


Drugi tom trylogii Północ i Południe o losach rodzin Hazardów i Mainów, rozgrywający się w czasie wojny secesyjnej.


Niestety, w porównaniu z pierwszym tomem, znaczący spadek poziomu. Przede wszystkim sporo dłużyzn, niewiele akcji właściwej – dopiero w dwóch ostatnich częściach fabuła się rozkręca. Winę za to trzeba zwalić na fakt, że w gruncie rzeczy mało tu samej wojny, przez większość czasu obserwujemy niezbyt zajmującą polityczną działalność bohaterów za kulisami frontu, a o przebiegu ważniejszych bitw dowiadujemy się, podobnie jak w Przeminęło z wiatrem, z offu. A jak już parę razy trafiamy z paroma bohaterami na front, to też na jego zaplecze, a nie w sam środek walki. Myślałam, że skoro autorem był facet, będzie tutaj więcej krwi, jak u Cornwella albo Abercrombiego, lecz Hazardowie i Mainowie, tak jak Scarlett O’Hara, siedzą na tyłku w paru lokacjach na krzyż.


Trochę lepiej od fabuły i akcji wypada rozwój postaci. Co prawda niektóre jak karykaturami były, tak karykaturami pozostały (Ashton, Bent), doszło kilku nowych nakreślonych grubą kreską szwarccharakterów (Cuffey, Jones, Powell; swoją drogą, uważam, że autor niepotrzebnie ich wprowadzał, wolałam, kiedy narracja prowadzona była jedynie z POV członków rodzin Hazardów i Mainów), ale propsy za nieoczywisty development historii i osobowości Coopera, Virgilii, Charlesa i Brett. Tutaj jedynie autor mógł ograniczyć się z liczbą fragmentów, gdzie bohaterowie przeżywają w kółko jedne i te same rozterki, bo naprawdę, ile razy można czytać o tym, że wojna którąś tam postać zmieniła?


To, z czym Jakes poradził sobie wyjątkowo dobrze prawie do samego końca powieści, to opis amerykańskiego społeczeństwa w czasie wojny. Nie mamy tu klasycznej narracji „szlachetni wyzwolicielie z Północy vs źli ciemiężyciele z Południa” ani „cywilizowane ziomki z Południa vs barbarzyńcy z Północy”, obraz obu stron jest bardzo zniuansowany. Tak samo zniuansowany jest portret Lincolna. Amerykańska historiografia i hollywoodzka propaganda zrobiły z niego swego rodzaju superbohatera, który walczy ze złem i przynosi wolność uciemiężonym czarnoskórym, a tutaj prezydent został przedstawiony, zgodnie z prawdą, jako średnio kompetentny i mocno uwikłany w partyjne układy. Szkoda, że autor w ostatniej części porzucił trzymanie się nieprzefiltrowanego przez sito propagandy realizmu historycznego i zafundował klasyczny politpoprawny lukier.


Przyznam szczerze, że nieco mnie ta powieść wymęczyła, głównie przez wspomniane na początku wpisu dłużyzny, których się nie spodziewałam. Zanim doszłam do rozdziałów, gdzie akcja rzeczywiście biegła naprzód, zdążyłam tak bardzo stracić zainteresowanie losami Hazardów i Mainów, że nie chce mi się już brać za ostatni tom trylogii.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

b5910d23-6a0c-49c3-a32a-65861558ada1

Zaloguj się aby komentować

1579 + 1 = 1580


Tytuł: Mroczny Tron

Autor: Django Wexler

Kategoria: fantasy, science fiction

Liczba stron: 632

Ocena: 6/10


Kontynuacja pierwszej części cyklu Kampanie Cienia. Jest trochę słabiej niż w pierwszej części, głownie ze względu na przyjaciółkę/kochankę jednej z głównych bohaterek. Była strasznie, ale to strasznie irytująca. Ale poza tym, książka zupełnie inna niż "Tysiąc Imion". Tutaj mamy dość duże rozszerzenie świata, pokazanie społeczeństwa Vordanu, jego polityki. Fajnie to wyszło. Kolejna bohaterka również ciekawa, ma proste ale dobrze pokazane motywacje. Tylko usunąć debilkę lesbijkę i byłoby przynajmniej tak dobrze jak pierwsza część.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

a7304e86-dac5-4c37-b4eb-b4ccfc4edd4c

Zaloguj się aby komentować

1578 + 1 = 1579


Tytuł: Fałszywi Bogowie

Autor: Graham McNeill

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: audiobook

Ocena: 8/10


Czas trwania: 11h 59m

Czytał: Filip Kosior


Fałszywi Bogowie stanowią kontynuację Wywyższenia Horusa i podejmują opowieść bezpośrednio po jej zakończeniu. Nie dziwi więc ciągłość uniwersum, postaci i historii. Mamy więc znów heroiczne bitwy, ogromnych tytanów, teatralne dialogi i wyolbrzymiony patos.


Graham McNeill proponuje jednak nieco odmienny styl narracji, więcej jest wtrąceń i krótkich retrospekcji. Perspektywa jest bardziej rozproszona na większą liczbę postaci, choć zachowuje równie osobisty punkt widzenia każdej w nich. Co ciekawe dało się zauważyć niewielkie elementy autoironii. Atmosfera tej części jest gęstsza, mroczniejsza, bardziej przypomina thriller pełen wątpliwości, nieufności i podejrzeń. Historia jest bardzo emocjonująca, daje się wyczuć napięcia, wpływ wydarzeń na psychikę bohaterów, postępujący upadek wartości.


Mimo wyjątkowego nadęcia opowieść okrutnie mnie wciągnęła i ciekaw dalszych losów zaczynam kolejną.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k

c500bd31-de2e-4bff-ae0b-3d6a5db74c2a

Zaloguj się aby komentować

1577 + 1 = 1578


Tytuł: Strażnik tajemnic

Autor: Kate Morton

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Albatros

Format: książka papierowa

Liczba stron: 560

Ocena: 7/10


Kolejna bardzo ciekawa historia pani Morton.


Kobieta podczas przyjęcia urodzinowego morduje nieznanego mężczyznę, który nagle pojawił się w pobliżu jej domu. Tylko jej córka jest świadkiem morderstwa i sprawa zostaje zamieciona pod dywan jako akt w obronie własnej. Cała sprawa ujrzy światło dzienne dopiero kilkadziesiąt lat później, kiedy morderczyni jest już na łożu śmierci.

Piękny plot twist, jeszcze lepszy niż w 'Domu nad jeziorem'.


#bookmeter

6c492a56-e5a8-4b3c-8d08-a9687c24c21c

Zaloguj się aby komentować

1576 + 1 = 1577


Tytuł: Sztuka życia według stoików

Autor: Piotr Stankiewicz

Format: e-book

Liczba stron: 528

Ocena: 9/10


Muszę przyznać, że to jedna z najbardziej wartościowych książek, jakie miałem okazję przeczytać w swoim życiu. Znajduje się w niej ogrom odpowiedzi na pytania, które sam sobie zadawałem podczas moich rozmyślań nad stoicyzmem. Autor w bardzo przystępny sposób tłumaczy założenia tej filozofii i pokazuje, jak zastosować je w codziennym życiu. Dzięki lekturze lepiej zrozumiałem, na czym naprawdę polega stoickie podejście i jakie zmiany w myśleniu mogą prowadzić do większego spokoju i równowagi.


Jednak mam też kilka zastrzeżeń. Odniosłem wrażenie, że autor sugeruje, iż życie zgodnie ze stoicyzmem jest bardzo łatwe. Może na bardzo zaawansowanym etapie praktyki tak właśnie jest, ale dla mnie — osoby będącej dopiero na początku tej drogi — jest to wciąż spore wyzwanie. Pod koniec książki autor bardzo mocno wychwala stoicyzm, wynosząc go ponad wszystkie inne podejścia życiowe. Możliwe, że po prostu na moim etapie rozwoju nie jestem jeszcze w stanie tego w pełni zrozumieć, ale chwilami miałem wrażenie lekkiego przesady.


Podsumowując — mimo kilku drobnych uwag, uważam tę książkę za niezwykle cenną i inspirującą. Pomogła mi uporządkować wiele myśli i dała konkretne wskazówki, jak pracować nad sobą. Jeśli ktoś interesuje się stoicyzmem lub po prostu szuka mądrej lektury o życiu, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć.


Możliwość przeczytania tej książki miałem dzięki koledze @splash545, naszemu stoickiemu sensejowi, który podsunął mi tę pozycję w idealnym momencie. Za to serdecznie dziękuję


#bookmeter #czytajzhejto #stoicyzm

befcbdd0-ebba-488f-9b4f-116655b2ad82

@Harpersy no tak mi się wydaje, że z tych wszystkich książek na początek, to z tej - pomimo kilku jej wad - można wyciągnąć najwięcej.

A to o czym piszesz w zastrzeżeniach, to wydaje mi się, że Piotrek usiłował w książce zastosować parę takich psychologicznych tricków i usilnie 'namówić' na stoicyzm odbiorcę książki. Przy tych zabiegach faktycznie mógł się mniej lub bardziej minąć z prawdą. Czy to dobrze? To zależy, bo faktycznie można się poczuć oszukanym, z drugiej jednak strony np. w moim przypadku udało mu się trochę mi wmówić, że jest łatwe, przez co sam sobie zacząłem to wmawiać. On chyba to tłumaczył w jakimś odcinku swojego podcastu, żeby robić ze stoicyzmem takie 'fake it till you make it' - i faktycznie ma to pewien sens.

@splash545 Może rzeczywiście jest tak, jak mówisz, ale akurat na mnie takie „triki” działają odwrotnie, bo mam wtedy wrażenie, że ktoś próbuje na siłę mnie do czegoś przekonać Mimo tego myślę, że kiedyś jeszcze wrócę do tej książki, bo sposób, w jaki Piotrek tłumaczy zagadnienia jest naprawdę świetny.


Przypomniała mi się też ostatnia książka o stoicyzmie, którą czytałem, czyli „Zachowaj spokój”. Teraz na pewno obniżyłbym jej ocenę, którą wtedy wystawiłem. Teraz stwierdzam, że zagadnienia tam poruszane były niewystarczająco głeboko, chociaż właśnie dzięki niej zrodziły sie we mnie pytania na które Piotrek dał mi odpowiedź


Czy którąś z książek Tomasza Mazura jesteś w stanie polecić? Pytam, bo poleciłeś mi już podcast i nie zawiodłem się

@Harpersy jak najbardziej rozumiem i gdy wracałem do niej niedawno to mnie czasem skręcało. Wiesz najlepszym podejściem jest otwarty umysł i branie z danych książek czy autorów, tego co do Ciebie akurat w danym momencie przemawia, a resztę odrzucić bądź poddać w wątpliwość i wrócić do tematu za jakiś czas.


A co do książek Tomasza Mazura, to kurczę mam z nimi pewien zgryz, bo ciężko polecić jakąś książkę tak typowo do nauki. On w tych swoich książkach prezentuje jednak inne podejście, niż w podcaście i pomimo tego, że nie są złe to jednak podcast > książki. Mi jest właśnie szkoda, że on w tych swoich książkach, że tak powiem za bardzo kombinuje i tak jak w podcascie pięknie i głęboko tlumaczy stoicyzm, tak w książkach zostawia raczej niedomówienia, robi wybiegi do innych filozofii. Są w nich świetne fragmenty, ale żeby trafiła się jego ksiazka tak od a do z, żeby cała mi się podobała i żeby cała wyraźnie trzymała się tematu stoicyzmu, no to tak nie do końca. Możesz spróbować ale znajdziesz w nich coś innego niż w podcaście.

Zaloguj się aby komentować

1574 + 1 = 1575

Tytuł: Heretycy Diuny

Autor: Frank Herbert

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: książka papierowa

ISBN: 9788381884631

Liczba stron: 568

Ocena: 6/10


Największe zaskoczenie w tej książce stanowi fakt, że czyta się ją zaskakująco dobrze, przynajmniej w odniesieniu do poprzednich części. Jasne, początek nosi ich znamiona, ale później jest o dziwo lepiej.

Tom ten rozpoczynamy od poznania Szieny i zdarzenia wywracającego jej życie do góry nogami, a potem śledzimy urywki z kilku następnych lat, podczas których - jako że zostaje uznana za wysłanniczkę boga - rozstawia kapłanów po kątach. Jest to zarówno najmniej porywający segment książki jak i najbardziej obojętna dla mnie postać spośród tych co istotniejszych.

Od pewnego ciężkiego do określenia momentu akcja zaczyna się nieśmiało zagęszczać, całkiem ciekawie śledzi się ewoluującą dynamikę między dwoma parami Bene Gesserit, a także różnorodne perypetie baszara Tega i - trochę mniej - kolejnego wcielenia Duncana Idaho. Swoją drogą nie dadzą chłopu odpocząć, choć tutaj jego sytuacja przedstawia się jeszcze inaczej niż we wcześniejszych tomach.

W trakcie rozwoju fabuły autor serwuje niemożliwy do przewidzenia ciąg zbiegów okoliczności, który to z kolei goni hipotetyczny potrójny spisek, a na dokładkę dostajemy przerzucanie się i chwalenie znajomością ilości seksualnych pozycji, sfer i kombinacji, nawet dla najbardziej obcykanych w temacie niemożliwych do pojęcia. Był to jeden z tych rzadkich, szczerze komicznych fragmentów, który nawet u mnie wywołał cichy rechot. Czego by też nie mówić o tomie czwartym, tak można tutaj dostrzec faktyczny cel działań bachora-czerwia - by ludzkość rozprzestrzeniła się po kosmosie, nawet jeżeli konsekwencje tego mogą być dla niej różne.

Blisko końca książki, rosnące w tempie wręcz geometrycznym umiejętności jednego z bohaterów z jednej strony może i noszą lekkie znamiona deus ex machiny (swoją drogą nie tylko one, były jeszcze np. pojemniki zeroentropijne pozwalające przetrzymywać m.in. jedzenie i picie zdatne do spożycia przez nieokreślony czas), z drugiej jednak było to rozwiązanie dosyć satysfakcjonujące, a poza tym dostarczyło kilku niezłych scen, co w tym cyklu zakrawa o cud. Dodatkowo, odnoszę wrażenie, jakby między rozdziałem trzecim i drugim od końca brakowało kilku innych, bo z trzech ugrupowań rozrzuconych po dwóch planetach przenosimy się nagle na jedną z nich, wszyscy są prawie na miejscu i szykują się do ostatecznej rozgrywki. Identycznie ma się sprawa z rozdziałem ostatnim i przedostatnim - pozbawieni zostaliśmy opisu wielkiej bitwy. Książka powinna posiadać przynajmniej 3-4 rozdziały więcej, bo w obecnej formie zakończenie jest po prostu poszatkowane.

Generalnie na plus zaliczam zintensyfikowane przedstawianie świata Diuny: poznajemy różne nowe grupy, dowiadujemy się więcej o obu organizacjach z Bene w nazwie oraz odwiedzamy wspominane dawno miejsca przekształcone przez tysiąclecia zawirowań. Wszystko jest lepsze niż kręcenie się wokół półczerwia, jego pałacu i przydupasów.

Na minus chaotyczna niekiedy chronologia i przyczynoskutkowość - oddzielanie scen lub perspektyw postaci pustymi linijkami - co jest standardem w innych książkach - duży by pomogło. Do tego psie fotele. Co to do cholery jest? Spada to na czytelnika jak grom z jasnego nieba i zostawia go porażonego abstrakcją przedmiotu, a autor ucieka bez słowa wyjaśnienia, choć nazwa może dać pewne wyobrażenie. O urywanym zakończeniu i pewnych sprzyjających i wygodnych rozwiązaniach już wspomniałem.

W ogólności: po oryginalnej Diunie jest to kolejna najlepsza książka cyklu, a szósta część zdecydowanie się między nie nie wkradnie.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #frankherbert #diuna #rebis #ksiazkicerbera

d9d6cb38-52f1-4f53-995f-178db39ee768

Zaloguj się aby komentować

1573 + 1 = 1574

prywatny licznik: 54/52


Tytuł: Zorro, załóż okulary!

Autor: Marta Tomaszewska

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Format: książka papierowa

Liczba stron: 221

Ocena: 6/10


Sopot, lata 60 ubiegłego wieku. Mieszkańcom nie przelewa się zbytnio, szukają więc zarobku gdzie się da. Większość z mieszkańców pewnego podwórka na uboczu popularnego Monciaka udostępnia swoje pokoje letnikom. Najbardziej poszkodowane są z tego powodu dzieci, bo to najczęściej ich pokoje są wynajmowane na letnie miesiące. Kosma Szczęściarz, Ze-Zorro, Ringo i Skoczek, czwórka chłopców ze wspomnianego podwórka zakłada KPW (Komitet Przeciwko Wczasowiczom) celem zatruwania życia przyjezdnym. Gdy jednak jedna z letniczek zostaje okradziona (ukradziono szlafrok frotte węgierski, gitarę elektryczną czeską, radio tranzystorowe "Juliette" oraz aparat do nurkowania polski!) KPW szybko zostaje przekształcone w BMW - Biuro Młodzieżowych Wywiadowców xD. Bo letników to mogą gnębić swoi, ale taki kryminał w porządnym domu jest nie do pomyślenia! Rozpoczyna się zetem śledztwo... W tle szalone lata 60 - bigbit, "niebieskie ptaki", bikiniarze i tak dalej.


Przyjemna lektura, choć nie jest to moja ulubiona epoka. Autorka ma niestety tendencję do straszliwego gmatwania tego co pisze i stosowania niezliczonej ilości rozmaitych ozdobników. Czasami trzeba się wracać kilka zdań żeby załapać o co chodzi. Fajnie są jednak opisane postacie, mają swoją głębię, przeżywają rozterki, rywalizują ze sobą. Fabuła rozwija się ciekawie, dobrze opisane są realia niebezpiecznego miasta jakim był wtedy Sopot (albo dalej jest, nie wiem nie byłem) - bójki i kradzieże były na porządku dziennym. +1 do oceny za urocze ilustracje Mirosława Pokory.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

21222dea-aa21-4920-9053-5bee28a5a73f
trixx.420 userbar

@trixx.420 ooo, pamiętam, książka mojego dzieciństwa. Ze-Zorro - nie pamiętam, czy był zezowaty, czy nosił po prostu okulary. Pamiętam jedną akcję - któryś z bohaterów wyszedł na molo (ubrany w kwiaciastą koszulę - jak hipis) i zaczął wąchać beczkę ze smołą (bo uwielbiał zapach smoły). Obecni przy tym robotnicy którzy remontowali remontowali molo wzięli go za narkomana

Zaloguj się aby komentować

1572 + 1 = 1573


Tytuł: Navarino 1827

Autor: Artur Bojarski

Kategoria: historia

Format: e-book

Ocena: 6/10


Mam mieszane uczucia, co do tej książki. Z jednej strony lubię czytać o bitwach morskich i dowiadywać się o zarzewiach późniejszych konfliktach (w tym wypadku wojna krymska). Z drugiej natomiast, ugruntowanie danej książki w "mocnych" źródłach. Tutaj to pierwsze zostało spełnione, a to drugie tak średnio. Wykorzystanie gazet z Kongresówki to takie malowanie obrazu na podstawie cienia. Dużo traci. Fakt, że autor to "wygładza" innymi pozycjami i nadaje chronologiczny nurt opisywanych akcji, ale brakowało mi "tego czegoś". Temat jest zacny. Grecja i jej powstanie przeciwko zwierzchnictwu Turcji. Właściwie to Turcji i Egiptu pod rządami sułtana. Prawie 10 lat ze zmiennych skutkiem. Do zainteresowania ówczesnych mocarstw przejawiały interesy. Wielka Brytania - zastopowanie ambicji Rosji na Bałkanach. Francja - nastroje pro greckie i niechęć do utraty wpływów po tej stronie Morza Śródziemnego. Rosja - powiększenie strefy wpływów i "wyjście" na Morze Śródziemne. Sama bitwa morska też była niezwykła, bo dowodzili francuscy najemnicy "sieroty po Napoleonie" to raz, a dwa to się odbywała w zatoce i zaczęło się od nadgorliwości kilku tureckich marynarzy. No nic, trzeba szukać kolejnej książki wyjaśniającej działania Rosji na Morzu Śródziemnym.


Prywatny licznik: 140/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

7c2a7e8b-dedf-444c-a371-f3498d076f34

@Opornik tutaj jest ważny kontekst, gdzie flota aliancka pilnowała floty sułtanatu przed działaniami wojennymi wobec Grecji, część okrętów po obu stronach stała na kotwicy, więc to był pojedynek prawie okręt - okręt. W II fazie weszli Rosjanie, którzy już byli nastawieni od razu do wojny, więc byli lepiej przygotowani i wiedzieli, co i jak (płynęli w szyku torowym). Bez tego te liczby nic nie mówią

Zaloguj się aby komentować

1571 + 1 = 1572

Tytuł: Miasto ślepców

Autor: José Saramago

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Rebis

Format: e-book

ISBN: 9788380624269

Liczba stron: 352

Ocena: 7/10

Jest to mój pierwszy kontakt z dziełem Jose Saramago i oczywiście pierwsze co rzuciło mi się w oczy to charakterystyczny (ponoć) dla autora styl pisania. Brak wyraźnego oddzielenia dialogów od narracji na początku dosyć mocno irytuje ale człowiek zaskakująco szybko się do tego przyzwyczaja i trzeba przyznać, że ten dziwny zabieg nadaje jakiś taki wyjątkowy "rytm" czytania. Fabuła opowiada o epidemii białej ślepoty - zakaźnej choroby niewiadomego pochodzenia która powoduje charakterystyczną utratę wzroku. Sama fabuła jest raczej narzędziem do analizowania ludzkiej psychiki i moralności niż celem samym w sobie, mimo wszystko jednak powieść czyta się lekko, autor nie zapędza się w jakieś skomplikowane rozważania, "badanie ludzkiej duszy" jest przeprowadzane za pomocą prostych, ale skutecznych narzędzi. Momentami trochę kłuje w oczy średnio logiczne zachowanie niektórych bohaterów oraz kilka bezsensownych motywów (dlaczego tak wielu autorów uważa, że najlepszą metodą na poradzenie sobie z ciężką sytuacją jest urządzenie sobie orgii?). Pomimo wskazanych powyżej wad uważam, że jest to tytuł po który warto sięgnąć i którego fragmenty z dużym prawdopodobieństwem pozostaną z nami na dłużej.

#bookmeter #ksiazki

39530586-c9e7-4bf2-b396-18794f7c891e

@Kuba0788 Z tą orgią to podejrzewam, że to wynik obserwacji bonobo w TV. One tak załatwiają wszystkie sprawy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

1570 + 1 = 1571

Tytuł: Wiatr i Prawda cześć 2

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 767

Ocena: 9/10

Ależ to był finał!

Świetne zakończenie opowieści. Książka trzymała poziom, umiejętnie dozowała emocje. W kluczowych momentach niemożliwe było odejście od lektury. A kulminacja miała wszystko: wypowiadanie przysiąg, odrzucanie przysiąg, walkę i wiele więcej. Koniec końców okazało się że Sanderson miał wszystko bardzo dokładnie ułożone, bo znaczenie miały pozornie mało ważne sceny. Wielki ukłon za całą opowieść i czekam na dalsze tomy bo na pewno będę czytał!!!

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #archiwumburzowegoswiatla

3f5c17ab-f77c-424d-a29e-1c7dc7e5d0ce

Jakos tak nie wiem, uwazam, ze bylo OK ale bez fajerwerkow. Droge Krolow i Slowa Swiatlosci wspominam lepiej. Nie jestem fanem tego co Sanderson zrobil z Kaladinem. W szczegolnosci tego jego chodzenia za Szethem i robienia mu terapii psychiatrycznej Najlepiej to mi sie czyta wczesnego Sandersona, od czasu od czasu wracam do Mgly Zrodzonego czy Rozjemcy a te jego najnowsze ksiazki sa po prostu OK.

Zaloguj się aby komentować

1569 + 1 = 1570

prywatny licznik: 53/52


Tytuł: Jak zostać arktycznym ninja i inne przygody z Evelem, Oliverem i wiceprezydentem Botswany

Autor: Richard Hammond

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Znak

Format: książka papierowa

Liczba stron: 260

Ocena: 4/10


Wspomnienia z planu Top Gear jednego z prezenterów tego programu, Richarda "Hamster" Hammonda. Z jego perspektywy poznajemy na nowo (jeżeli ktoś oglądał) lub odkrywamy (jeżeli ktoś nie oglądał) kulisy kręcenia trzech odcinków. Najdłuższy (i najlepszy) tekst tyczy wyścigu do magnetycznego bieguna północnego psi - zaprzęg vs samochód. Potem kolejno mamy wyprawę przez Botswanę starymi autami oraz próbę przepłynięcia kanału La Manche amfibiami własnej roboty.

Resztę książki jako wypełniacz zajmują wkładki z fotosami oraz dwa opowiadanka. W pierwszym śledzimy poczynania autora podczas powodzi jaka nawiedziła UK w 2007 roku. W ostatnim towarzyszymy mu podczas wyjazdu do USA w celu nagrania wywiadu z kaskaderem, jego idolem z dzieciństwa Evel'em Knievel.


Jako całość takie se, dla wybitnych fanów Hammonda lub Top Gear / Grand Tour, przesycone tym ich specyficznym humorem. Pierwsze opowiadania są lepsze, choć jeżeli ktoś już widział te przygody w programie to rzecz jasna wtórne. Pozostałe dwa po prostu nijakie, czytałem tylko żeby skończyć książkę.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

63243e36-628a-4798-b565-20958b63f8d9
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

1568 + 1 = 1569


Tytuł: Władca dżinnów

Autor: P. Djèlí Clark

Tłumaczka: Małgorzata Szypuła

Kategoria: fantasy, urban fantasy

Format: ebook


Ocena: 6/10


Był wpis o opowiadaniach to pora na powieść z tego samego uniwersum.

Al-Dżahiz, chłop który dokopał się do krainy dżinnów i sprowadził je na nasz świat, po czym zniknął na 40 lat, teraz powraca. Morduje w brutalny sposób członków bractwa swojego imienia, paląc ich ciała tak, że ubrania są nietknięte, po czym zapowiada, że w Egipcie źle się dzieje i on to naprawi.

A na miejsce zbrodni trafia znana z opowiadań agentka Ministerstwa Alchemii, Uroków i Istot Nadprzyrodzonych Fatma al-Szarawi.


Tak jak w opowiadaniach najlepszy jest tu świat przedstawiony. Urban fantasy w alternatywnym Kairze sprzed I WŚ pełnym magii, przeróżnych dżinnów i innych dziwnych istot, podlane steampunkiem i odradzającymi się wierzeniami w starożytnych bogów. Aż chce się to odkrywać. W czym dodatkowo pomaga bardzo dobry styl autora.

Fabuła zaczyna się ciekawie, ale bohaterowie postępują często niezbyt logicznie, a główny zwrot akcji jest tak przewidywalny, że miałem wrażenie bycia traktowanym przez autora jak kompletny idiota. A poza tym jak się wyłączy mózg to czyta się jako tako i są niezłe momenty czy porządne sceny akcji.

Jeśli chodzi zaś o bohaterów to większość jest niezbyt wyrazista, poza główną bohaterką. Ta to się wyróżnia na minus. Ma być najlepszą agentką, a nie grzeszy bystrością i bazuje głównie na tropach podsuwanych przez innych. Po drugie jest ona jedną z pierwszych kobiet w Ministerstwie, jest kreowana na silną postępową babę (co mi nie wadzi), ale jak dostaje partnerkę to nagle ma z tym wielkie problemy i wali durne fochy. xD

Podsumowując - ta moja 6 to chyba zawyżona, ale jakoś nie potrafię dać mniej przez ten świat, w którym chętnie przeczytałbym coś lepszego. ¯\_(ツ)_/¯

#ksiazki #bookmeter #fantasy #czytajzhejto

e26f57f0-d569-494f-97bd-e8e4b11d65ce

@Hilalum generalnie, wg mnie naturalnie, wszystkie książki autora wydane przez MAGa to prędzej jakieś manifesty, niż faktyczne lektury mające przedstawić ciekawą historię. Dżinny to straszny syf, Ring Shout już trochę lepiej.

Zaloguj się aby komentować

1567 + 1 = 1568


Tytuł: Dom nad jeziorem

Autor: Kate Morton

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Albatros

Format: książka papierowa

Liczba stron: 544

Ocena: 7/10


Tytułowy dom na jeziorem bardzo przypominał mi dom w Riverton, nie pod względem fabuły tylko miejsca wokół którego toczyły się wydarzenia w obu książkach. Ale nie traktuję tego jako minus.


Detektyw po przejściach w trakcie przymusowego urlopu, natrafia na kryminalną zagadkę sprzed lat, której nie jest w stanie się oprzeć. Rozpoczyna własne śledztwo które prowadzi do zaskakującego plot twistu.


Bardzo przyjemnie się czytało.


#bookmeter

0600b356-3e96-47b4-841a-c1f0a5aafee9

Zaloguj się aby komentować

1566 + 1 = 1567


Tytuł: Ostatnie Namaszczenie

Autor: Ozzy Osbourne

Kategoria: Autobiografia

Wydawnictwo: InRock

Format: książka papierowa

ISBN: 9788384081549

Liczba stron: 336

Ocena: 6/10


Szczerze mówiąc - mam mieszane uczucia. Po przeczytaniu "Ja, Ozzy" nie wiedziałem do końca czego się spodziewać. Poza powtórnymi historiami - Ozzy opowiada jak to się stało, że się zesrało. Znacznie lepiej bawiłem się przy "Ja, Ozzy", chociaż muszę przyznać, że było parę fajnych fragmentów (nie potrafię jednak sobie wyobrazić Ozzy'ego pląsającego do Eddy'ego Granta ( ͡° ͜ʖ ͡°))

Jedno jest pewne - Ozzy odszedł po części tak jak chciał.


#bookmeter #ksiazki

dd625186-2cf3-4994-a910-427894baf9ad

Zaloguj się aby komentować