Jestem po drugim obejrzeniu Vaiana 2 razem z pociechami i czuję ogromny niedosyt. Najgorsze jest to, że nie potrafię stwierdzić, czy jest to niedosyt w stylu "ale to było ekstra, dajcie mi więcej", czy raczej "tak dużo pytań, a tak mało odpowiedzi - no nie postarali się".
Pierwsza część przygód Vaiany i Mauiego była kompletną opowieścią z początkiem, rozwinięciem, questem pobocznym i final bossem, po zakończeniu którego dostaliśmy happy end - nic więcej wiedzieć nie musimy. Tym razem dostaliśmy coś innego... coś co jest bardziej początkiem serii. Może przez tą zmianę formuły jestem nieco zmieszany ale film oceniam na 7 - dobry, bo się z dzieciakami świetnie bawiliśmy podczas seansu.
Wstawki humorystyczne sprawiły, że miałem kilka razy banana na ustach, plot twist z niunią od nietoperzy był - przynajmniej dla mnie - nieoczywisty i "się nawet lekko zdziwiłem teraz".
Polecam na spokojne popołudnia z bobasami, przede mną jeszcze pewnie kilkadziesiąt powtórek!
Nie rozumiem po co w bajkach takie szybkie migajace swiatla i potwory budzace lek u dzieci. Nie wiem co autorzy maja w glowach ale na pewno nie dobro pociech.
@100mph Też nie wiem ale moje bobasy podczas seansu się raczej nie bały, a co więcej w pierwszej części był "zły i nikczemny krab, co zjadł własną babcię!" to codziennie w drodze do przedszkola muszę puszczać "Błyszczeć" Maleńczuka żeby dziewczyny były zadowolone z podróży -,-
Jak widzę, że dziecko się czegoś boi, ekscytuje albo jest smutne to staram się pogadać i omówić to, co właśnie odczuwa. Nie pamiętam co to była za baja ale trzylatce się spociły oczy - to było coś wzruszającego ze "starych" bajek i ładnie przegadaliśmy co się dzieje + przytulas i było ok. Dzieciaki muszą poznawać nowe emocje, w tym też strach...
A nie jest tak, że początkowo ten film był robiony jako serial i dopiero na ostatnią chwilę zrobili z tego film? Stąd brak wyraźnego początku, rozwinięcia i końca
The company’s CEO Bob Iger revealed the news on CNBC ahead of Disney’s first quarter of fiscal 2024 earnings report. The second “Moana” was originally developed as a TV series but became a feature film because Iger was impressed with the footage.
A w praktyce to mieli słaby rok finansowy i trzeba było dojebać czymś mocnym co zapełni konto.
@5tgbnhy6 obejrzałem całe, ale i tak nie musiałem- stare bajki wg tych skrzywieńców z definicji są "złe" i "trzeba je poprawić". Wystarczy popatrzeć co odpierdala Disney ze swoimi własnymi starymi bajkami tnąc materiał źródłowy i wciskając jakieś virtue signallingi w postaci bannerów na początku, że kreskówka została stworzona w "innych czasach", że "nie popierają tego jakie kiedyś były przekazywane wartości" i w ogóle że "nie popierają przekazu ogólnie". Klaskanie uszami pod dyktando jebniętych aktywiszczów. Zresztą obecne produkcje włącznie z aktorskimi ekranizacjami na czele. Khekhe nowa Śnieżka khekhe Arielka.
@PanNiepoprawny w sumie, mógłbym sprzedać zapasy, jak tego jeszcze jakieś mole nie zeżarły. Ale, co mi z tej kasy, a wspomnienia żyją zawsze jak się przypomni
@UmytaPacha nazwiska jakie przydziela nam matryca niemaja zadnego znaczenia @Dziwen jest anomalia w symulacji, para zoltych slepi w niekonczacym sie ciagu zer i jedynek
Różne legendy polskie w tym chyba takie nigdy wcześniej nie publikiwane bo pierwszy raz czytam o królowej bałtyku i jej syrenach. Zawiera również klasyki takie jak Perepeczko znaczy się Janosik okradający bogatych, baśń o Popielu, o bazyliszku itp.
Kiedyś dostałam taką książkę z legendami śląskimi W skarbnikowym królestwie. To była moja pierwsza creepy książka, szczególnie ilustracje pozostawiły ślad na dziecięcej psychice. Ogólnie polecam
Czy dodawanie recenzji bajki dla dzieci to drobne oszustwo? Możliwe, ale chciałem się podzielić tą pozycją.
Z całą serią Basia mam styczność codziennie, bo młoda ją bardzo lubi, tak więc na okrągło lecą słuchanki, a w bibliotece zazwyczaj wypożyczamy kolejne części. Nie mogę powiedzieć, żeby mi się te historie jakoś specjalnie podobały - niektóre są ok, niektóre mnie drażnią, inne uważam za zbyt ostre dla pięcioletniego dziecka. Ogólnie za dużo w nich konfliktów, złości, narzekania, zmęczenia rodziców itd. Rozumiem intencję stojącą za tworzeniem takich opowiadań, ale odczuwam duży przesyt historii opartych na odwzorowaniu rzeczywistości, radzenia sobie z emocjami, trudnymi sytuacjami i tym podobnych: Basia, Pucio, Tola i Nelek, Misia, nawet Tupcio Chrupcio. Brakuje mi baśni pobudzających wyobraźnię, sprytnych i angażujących, wprowadzających trochę magii w otaczający świat.
Otóż Bajki na dobranoc są inne. Pomysł na nie jest bardzo sympatyczny: oto najmłodszy braciszek Basi, Franek, nie może zasnąć, więc każdy z członków rodziny opowiada mu po cztery krótkie bajeczki. Każda osoba ma inny styl, tematykę i sposób prowadzenia historii. I tak, mała Basia nawija makaron na uszy, dziadek w swoje opowiadania wplata wspomnienia z dzieciństwa, bajki babci są rymowane, mama dodaje trochę magii do zwykłych rzeczy, historyjki taty są połączone postacią dzielnego rycerza Franka, a starszy brat opowiada o swoim kuzynie, w którego jest zapatrzony.
Cały zbiór bajek czytałem z przyjemnością, zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie, momentami sam wpadałem w nastrój dziwnej melancholii. Myszy też się bardzo podobały, nieraz śmialiśmy się wspólnie z przedstawionych wydarzeń. Widziałem, jak jej mała główka pracuje na podwyższonych obrotach, zupełnie odlatując w świat wyobraźni, a o to właśnie mi chodziło.
Teraz bardzo dobra wiadomość: aby cieszyć się z tych opowiadań nie potrzeba znać innych książek ze świata Basi. Większość z nich jest na tyle uniwersalna, że spokojnie bronią się jako osobne historyjki. Oczywiście, znając perypetie rodziny Basi oraz ich wspólną dynamikę będzie można wyciągnąć z tych bajek trochę więcej, jednak (jak już pisałem) można spokojnie się bez tego obejść.
Ze swojej strony mogę polecić tę pozycję. Ja już zamówiłem sobie egzemplarz do domu, także czuję, że przeczytam te bajki jeszcze nie raz.