Hejto.pl

#anime

113
1910

@Tacerpacer masz przecież inne strony z tłumaczeniami, więc o co chodzi? A jeśli chodzi o samo TMJ to szkoda, oglądałem tam cale Naruto i trochę innych bajek, ale ciekawe też o co poszło że tak szybko się zwinął

@Chougchento poczytałem trochę i tak jak myślałem, ktoś mu się dobrał do dupy, ponoć kilka dni temu wstawiał rozpiskę na letni sezon(dawno nie wchodziłem na wbijam, to nie mam jak zweryfikować). Inaczej nie zwijałby interesu z dnia na dzień praktycznie.

Twoje wytłumaczenie byłoby git, ale na początku/środku sezonu, a nie jak mu zostało po jednym odcinku z kilku serii


https://i.imgur.com/qPgm8Hh.png

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

h⁎j w koncu skonczylem d gray mana o ile na poczatku sie to fajnie ogladalo to pozniej mnie zaczal juz nudzic a tego hallow to mi sie kompletnie nie chcialo ogladac i ogladalem to na sile nawet nie wiem co sie tam dzialo ehh teraz obejrze oshi no ko bo to te same uniwersum co kaguya sama wiec musze to obejrzec tak czy siak #przegryw #anime #animedyskusja

563dda94-9bc2-47ba-9251-e0387f63b22e

Zaloguj się aby komentować

#anime #animedyskusja


Jednym z autentycznych fenomenów mangoanimowych na polskim rynku jest niewątpliwie Great Teacher Onizuka, który wyszedł u nas sto lat temu na papierze rodem z komiksów Gigant, a podobno niedawno miał lepszej jakości reedycję. Mnie ta faza ominęła, a więc nie miałem też przyjemności zaznajomić się z adaptacją z 1999 aut. studio Pierrot, której urywki co najwyżej kojarzyłem z telewizji Hyper, równie mętnie, co urywki Chobits. 


Napocząłem jednak w końcu anime, bo to jest przymus, bo koneserzy wyrzucą z tagu i będzie świst tylko szedł. Mimo adaptacji urywkowej, GTO na ekranie bardzo sprawnie rozpoczęło i zakończyło akcję, i samo to wyróżnia się na plus na tle epoki. Znaczna część widzów może kojarzyć przede wszystkim czterdziestominutowy odcinek pierwszy serii, jej niby-pilot, niby-prolog, który nijak się ma do reszty serialu, ale doskonale prezentuje jego ton, i właściwie po nim samym stwierdzicie łatwo, czy pozostałe 42 odcinki się Wam spodobają. 


Ileż można kluczyć. GTO to jest ta seria o patusie-motocykliście, co dorósł i wymyślił sobie przyszłość taką, w której zostanie nauczycielem w liceum, gdzie ma zamiar rwać młode d⁎⁎y. Ku jego nieszczęściu, zostaje zatrudniony w gimnazjum, więc gros jego aktywności to faktycznie edukacja młodzieży. A młodzież dostaje najgorszą. Wszelkie historie o nękaniu, przemocy, galeriankach, próbach samobójczych, wreszcie skrajnych głupkach w klasie, to dla Onizuki odtąd chleb powszedni. Postawił sobie za zadanie być tym nauczycielem, który nigdy nie spisze nikogo na straty, nigdy nie nazwie ucznia "śmieciem ludzkim," co spotkało jego samego. 


Onizuka to motor napędowy całej serii, i jego osobowość doskonale wypełnia seans nawet wtedy, gdy akurat nie ma go na ekranie. Jest wulgarny, chutliwy, niespecjalnie mądry, impulsywny, imponująco silny i absurdalnie wytrzymały na rany i obrażenia, wreszcie absolutnie lojalny wobec swoich uczniów. Nie oszukujmy się, lwia część serialu przyjmuje formę łobuziaka tygodnia, przy czym zazwyczaj jednego ucznia grilluje się od dwóch do trzech odcinków, z przerwami na jakieś humorystyczne epizody. 


Nasz bohater najczęściej narusza patologiczne status quo wyciągając jakiegoś ucznia z jego strefy komfortu, po czym wtedy dopiero interweniuje z odsieczą, gdy uczeń sam sobie uświadomi, jakim obrzydliwym gówniarzem jest, i jak dobrze życzy mu Onizuka, w przeciwieństwie do innych nauczycieli. Strasznie to sokratejska metoda, takie prezentowanie młodzieży ich własnych słabości w zwierciadle, by nawrócili się na rozum i godność człowieka, i Onizuka ma stuprocentową skuteczność. 


Dobrze się to ogląda, nawet wbrew oprawie wizualnej, która bywa bardzo tanio zrobiona. Gęby jednak wykrzywiają się na tyle czytelnie, byśmy byli się w ogóle w stanie połapać, kto na ekranie gada, a gada się sporo i z werwą. Muzyka to już w ogóle pomidorek, chociaż łapię się na tym, że liczba utworów w moich uszach brzmi na znacznie mniejszą, niż była w istocie. Być może nazbyt hojnie szermuje się tu zaledwie garstką, a reszta gdzieś tam brzdęka ze dwa razy. 


Doskonała seria z kanonu obowiązkowych pokazów, których nigdy sie nie widziało. 


https://www.youtube.com/watch?v=S-z4iEcpq-s

@tobaccotobacco świetne anime, może nierzadko prostackie, ale mnie autentycznie bawiły niektóre akcje, a w szczególności saga z Toyotą Crestą xD

Zaloguj się aby komentować

@Al-3_x Akurat bawiłem się AI. Użyłem ekstrakcji słów na obrazie powyżej i użyłem ich jako promptu do nowego obrazu.


Ta technologia zaczyna mnie przerażać...

ce6419d6-6796-482c-ac80-77daa27956a8

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ruszyło mnie coś, by zrobić cover piosenki z Bleach'a. Może są tu jacyś fani "Nothing can be explained"? Jeśli tak, zapraszam do posłuchania. Opinie mile widziane.


https://youtu.be/h_A1i3X1nCM


#bleach #anime #manga #muzyka #indie #soundtrack #produkcjamuzyki

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#anime #animedyskusja


Eiga Daisuki Pompo-san (2021) to 90-minutowa kinówka, która wyszła z poślizgiem, ale może to i lepiej, bo i tak na nią nie czekałem. Wrzucona do plan to watcha zwodem, fermentowała mi w myślach w najlepsze, rosła do niebotycznych rozmiarów, przybrała postać przebrzydłej bestii pokroju jakiejś, za przeproszeniem, P*priki, po czym doczekała się wreszcie koneserskiego pojedynku. Eiga Daisuki Pompo-san, aleś mi zaimponowało. 


Formuła tej bajki jest wcale nieoczywista - to hollywoodzki film o Hollywood, tyle że tak naprawdę to japońskie anime. Mariaż, wydawać by się mogło, ciężkostrawny. Hollywood kocha filmy o sobie, i niekiedy nawet ich widzowie zdają się je lubić, ale - są to, było nie było, filmy właśnie, kadra robi tam film o kadrze żmudnie robiącej film. W półświatku anime porównywalnym przedsięwzięciem jest może wyłącznie Shirobako, anime o kadrze żmudnie robiącej anime.


Pompo znajduje swój głos w tłumie i nieco dodaje do tego zapatrzonego w siebie gatunku, dorzucając nieprzesadnie wiele języka wizualnego animowanego medium, jak i loli jako zwornik doznań na ekranie. No, wychodząc nie trzaskajcie drzwiami. Tytułowa Pompo to młodociana producentka filmów, która wymyśliła sobie wyhodować pod bokiem taki film, który ją osobiście wreszcie zdoła zachwycić. Jej dziadek bowiem, legendarny producent, tak ją katował klasykami w dzieciństwie, że nic jej już nie rusza. Jak to producentka, dopina swego zarządzaniem kadrami. Sama pisze scenariusz dla aktorki, którą sama obsadziła, sama znajduje zieloniutkiego reżysera, sama załatwia mu plan zdjęciowy, po czym znika z ekranu.


Podejrzenia o lolicentryczność, które zatruwały moje myśli przed właściwym seansem, okazały się nietrafione. Gdybym wyłącznie słuchał filmu z zamkniętymi oczyma, wręcz bym stwierdził, że Pompo to jakaś dorosła osoba. Stylówa została przyjęta chyba wyłącznie na złość widzom. Podobnie nie ma tu wcale magicznego realizmu i natrętnych metafor, poza jedną wyłącznie, wcale umiejętnie zrealizowaną. Opowiastka to zdecydowanie bardziej o asystencie Pompo, wyznaczonym na reżysera jej wymarzonego filmu - Genie, filmowym obsesjonacie, który na planie zdjęciowym i w montażówce odkrywa, czym właściwie filmy są dla niego samego. 


Całkowicie logicznie, ale jakoś przyciężko zrealizowany został wątek finansowania produkcji, i sam bym chyba odważył się wyciąć go do żywego, tak jak Gene uczy się wycinać swoje własne, w jego mniemaniu genialne i odkrywcze pomysły. Niemniej jednak, nie cierpimy przed ekranem wcale, bowiem film ma jedną, niewątpliwą zaletę - trwa 90 minut. To taki snobistyczny żarcik, który zrozumieją wyłącznie ci, którzy film już zdążyli obejrzeć - bo Pompo nie ma cierpliwości do filmów dłuższych, niż 90 minut. Wolno klaskać. 


Ocena: 2/10

f8238d14-25fb-4597-aed5-9b8a3cb31dc0

Zaloguj się aby komentować

Ktoś mi wyjaśni fenomen Attack on titan? Miałem dwa podejścia do tego anime i od darcia ryja głównego bohatera rozbolała mnie głowa. Fabuła robi kurtyzanę z logiki gdzieś w połowie pierwszego sezonu. Nie rozumiem fenomenu tego gówna.


#seriale #anime

e964cb65-f4a4-4c33-b9ff-a6a328bdcc1f

tez nienawidzilem, robilem chyba 3 podejscia do 1 sezonu, az z 2 lata temu obejrzalem spodobaly mi sie postacie jeana i armina jak sie skupilem na nich a nie na emo kid to bez wiekszych bolaczek obejrzalem 1 sezon (ktory jest sredni) do konca, drugi i trzeci to juz bomba

fabula jest jaka jest, ale za dreszczyk emocji i swiat zasluguje na uznanie

@czysty_rigcz Oglądałem, co prawda pierwsze odcinki były trudne, ciężko było się przyzwyczaić do widoku tytana (taki nieludzko obleśny). Co do fabuły, oceniam ją bardzo dobrze.

Obejrzałem chyba wszystkie odcinki, nie wiem się śledzę czy wychodzą kolejne... Jest niezłe ale ma chyba wszystko to czego nie lubię w wielu anime, darcie mordy, zakochaną w głównym bohaterze dziewczynę, przemowy, retrospekcje, więcej grzechów nie pamiętam. Może przez jakiś czas troche wciąga to tyle

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować