#anime
Zaloguj się aby komentować
Dla relaksu polecam muzyczkę.
#muzyka #anime
https://www.youtube.com/watch?v=fvxnXGUmbx4&ab_channel=Kichi
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
status konia zwalony wszedlem na hentaibar i patrzylem na najnowsze filmy i wybralem sobie jakas chinska baje z goblinami lubie takie produkcje z potworami bo sam wygladam jak jakies obrzydliwe monstrum z jakiegos koszmaru mozna powiedziec ze te filmy sa o mnie #przegryw #anime
Zaloguj się aby komentować
#heheszki Trochę #mangowpis #anime #japonia

Zaloguj się aby komentować
#anime #animedyskusja
Goblin Slayer
Początkująca kapłanka zabiera się z innymi noobami na prostego questa by ubić kilka goblinów. Bardzo szybko okazuje się, że to zadanie ich przerasta. Praktycznie cała drużyna zostaje ukatrupiona, przeruchana od lewej do prawej lub dla większej dramaturgii najpierw ukatrupiona, a potem przeruchana od lewej do prawej. Nasza bohaterka uciekając w popłochu, zostawiając drużynę na pastwę losu, napotyka zakutego w stal dżentelmena, który pyta "Szanowna Pani, czy są tu jakieś gobliny?".
Nie wiem jak wygląda materiał źródłowy i czy jest dobry, ale na pierwszy rzut oka widzę jedno - ta adaptacja jest wręcz koszmarnym niewypałem pod wieloma względami, ciężko mi tu znaleźć jakikolwiek element, za który nie trzeba by było zjebać tego tytułu z góry do dołu, chyba tylko oprawa muzyczna tutaj daje radę. Całą historia jest nastawiona na shock value i prezentowanie krawędziowych scen przemocy. W połączeniu z generyczną cukierkowatą kreską fantasy wychodzi to bardzo źle, zamiast jakiejkolwiek dramaturgii wywołało to we mnie wyłącznie śmiech zażenowania, a seria brnie w to z uporem maniaka. A propo dramaturgii - pała z wykrzyknikiem dla pana reżysera prowadzącego tę serię - fragmenty, które mają być ckliwym tearjerkerem, wspomnieniem goblinśkiej traumy wywołują jedynie rechot z nieporadnego grafomaństwa. Domyślam się, że to problem light novelki, ale przecież nie raz i nie dwa w chińskich bajkach widziałem słabą prozę, w którą udało się przy adaptacji tchnąć trochę życia. Da się.
Poza tym leży tu praktycznie wszystko, a najgorsze są sceny nie wnoszące absolutnie nic do fabuły, które potrafią być rozciągnięte do kilku minut. Dotkliwy ból sprawiły mi długaśne konwersacje pomiędzy postaciami, nie zawierające w sobie ani krzty substancji, zwykłe pierdolenie o d⁎⁎ie maryni, pozbawione jakichkolwiek emocji czy budowy postaci. Pomimo dużego nacisku na dialogi bajce udaje się dokonać czegoś niemal niemożliwego - wstrzymać się od jakiegokolwiek rozwoju postaci. Są one tak nieciekawe i bez jakiegokolwiek charakteru, jak tylko się da. Zrozumcie moje przejęcie, gdy stado goblinów zabiera się za dwudzieste piąte gwałcenie jakiejś postaci, na którą widz ma totalnie wyjebane.
A najgorszą tekturą bezsprzecznie jest nasz główny bohater:
- Gobliny? Aha. Ok. Rozumiem. Gobliny? Tak. Mhm. Gdzie gobliny? Zgadza się. Rozumiem. Ok. Dobrze. W porządku. Aha. Tak. Gobliny?
Cuchnąca kupa gówna, omijać z daleka i ostrzegać innych.
Znalazłem obrazek, który doskonale podsumowuję tę serię, chociaż domyślam się, że jego autor miał co innego na myśli xD

Zaloguj się aby komentować
#anime #animedyskusja
Uncle from Another World
Seria rozpoczyna się od przedstawienia widzowi postaci Takafumiego udającego się do szpitala, w którym leży jego wujek. Wujek, który obudził się po 17 latach śpiączki i był źródłem rozłamu w rodzinie w kwestii tego czy go po prostu nie odłączyć oraz wielu nieszczęść, w tym finansowych. Sam bratanek udaje się tam w jasno określonym celu - ma przy sobie papiery, na podstawie których zamierza oddać go do zakładu opiekuńczego. Po spotkaniu jego obawy się spełniły - wujek jest pie⁎⁎⁎⁎⁎ięty, bo twierdzi, że przez ostatnie 17 lat żył w innym świecie i ma na to twarde dowody. Dowody okazują się jednak na tyle mocne, ze Takafumi zabiera go do siebie do domu, a sam wujek postanawia zostać Youtuberem.
Wspaniałe anime o starym boomerze poprowadzone w tonie "Słuchaj no, synek!", gdzie nasz tytułowy bohater relacjonuje klasyczne "kiedyś to było". Dosłownie, nic nie kłamie. 80% czasu antenowego to stary ugly bastard opowiadający historie ze swojej młodości, z tym że tak jak je zapamiętał, a nie tak jak zgodnie z prawdą było. Anime pomimo całkowicie narracyjno-retrospekcyjnej natury jest po prostu przekurwaśmieszne, choć nie wynika to bezpośrednio z jakichś zabójczych gagów, a z ciężkiej szydery, twardego sarkazmu i ciętej ironii. Relacje damsko-męskie wujaszka doprowadziły mnie do łez, a jego zdolność do przegapienia sedna sprawy - do ataków kaszlu.
Miejscami widać developement hell przez jaki przechodziła ta seria, animacja czasem potrafi łapać czkawkę, mamy okazjonalne klejenie jakimś paskudnym 3d, a sinusoida skoków i spadków jakości jest widoczna gołym okiem. W absolutnie żaden sposób nie przeszkadza to w odbiorze, a rzekłbym nawet że okazjonalne pokraczne chibi wstawki wyszły na dobre bo są utrzymane w klimacie prosto z memów "skisłem xD"
Doskonałe gówno, grzech nie obejrzeć.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#anime #animedyskusja
Working!!
Popura, dorabiająca sobie w restauracji nastolatka o karłowatym wzroście dostaje od szefowej zadanie - brakuje rąk do pracy, więc ma znaleźć kogoś do roboty, ale ino raz. Gdy żadna z koleżanek nie jest zainteresowana i kończą się jej pomysły, w akcie desperacji zaczyna zaczepiać ludzi na ulicy. Ku jej nieukrywanemu zdziwieniu, pewien chłopak po krótkim namyśle się zgadza. "Ale mam farta" pomyślała Popura. "A to w dodatku taki miły chłopiec". Niestety, nie wiedziała, że to pedofil.
Konstrukcyjnie Working jest okruchami życia z gatunku januszex ze sporą dozą klasycznego amerykańskiego sitcomu. Akcja dzieje się dosłownie w kilku lokalizacjach i w całości opiera się na perypetiach pomiędzy postaciami, beż żadnego wiodącego wątku fabularnego. A postaci w tej bajce jest nie mniej niż członków rodziny polityków pis w spółkach skarbu państwa. Poza pracownikami restauracji są też ich rodziny i szeroko pojęci znajomi, którzy regularnie pojawiają się w mniejszych lub większych rolach. A prawie wszyscy to jakieś dziwadła. Kierowniczka restauracji to dawna przywódczyni grupy chuliganów, szefowa sali biega z mieczem samurajskim u pasa, jedna z kelnerek jest największą fanką One Punch Mana, na kuchni pracują doomer z podglądaczem. No i jest jeszcze Yamada, koń pociągowy tej bajki, której super mocą jest tłuczenie talerzy i wchodzenie w kadr jak ktoś akurat robi zdjęcie. Jest mega sympatycznie i z przyjemnością ogląda się tę zgraną paczkę.
Seria jest wizualnie ładna, potrafi czasami zaskoczyć sprytną reżyserią lub dbaniem o szczegóły, które dodają jej uroku. Humor jest dosyć specyficzny i choć baja potrafi kilka razy zagrać to samo, ale jakimś cudem przez bite trzy sezony wcale a wcale mi się nie przyjadło, głównie dzięki zrzuceniu okazjonalnej bomby oraz zagrywki w stylu tworzenie podbudówki pod jeden gag przez półtora (!) sezonu lub awangardowa ekspozycja postaci "Jedynej normalnej kelnerki Matsumoto". Coś, czego nie miałem przyjemności zobaczyć nigdy w żadnym anime, wręcz Monty Pythonowski fikołek scenariuszowo/reżyserski zostawiający widza z pytaniem - "Ale... ale, dlaczego w ogóle i po co?"
Świetna zabawa, choć szczerze przyznam, przed seansem myślałem że to będą generyczne slice of life pomyje i dałem się bardzo przyjemnie zaskoczyć.
A teraz specjalnie dla was Yamada nak⁎⁎⁎⁎⁎jąca przez 15 minut na tamburynie. Wiem, że krótko, ale można nacisnąć replay.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
kuurhwa ghost hunt obejrzany bylo w pyte nawet ogladalo sie dosc przyjemnie mai wypidalaj do burdli ehh teraz pora na nowa produkcje tylko niestety nie wiem co moge obejrzec ehh myslalem nad d gray manem albo jigoku shoujo albo cholera wie co #przegryw #anime #animedyskusja

Zaloguj się aby komentować
Vinland Saga. Jeden z najlepszych seriali ostatnjch lat. Wbilem sie w drugi sezon, ktory zaskoczyl. Zupelnie nie spodziewalem sie takiego klimatu.
#filmy #seriale #anime
Zaloguj się aby komentować
#anime #animedyskusja
Ga-Rei Zero (2008) to, rzekomo, jakiś prequel do mangi Ga-Rei, której nie znam ni w ząb, ale może to i lepiej? Opowiada o tym, jak to bohaterka mangi została jej to bohaterką, i prezentuje jej pierwszą traumę, a naszą w Zero oś fabularną - jak to jej przyszywana starsza siostra, Yomi, stała się zła, i trzeba ją było zabić.
To zdecydowanie produkt swoich czasów. Historia upadku Yomi jest o tyle przebrzmiałą dramą pełną juchy i walki na miecze, co nieustannie też detonują ją brednie pokroju wózka inwalidzkiego ze schowanym gatlingiem, gołego australijskiego weaboo wykuwającego bojowe żelazka na parę święconą, czy przeciwskutecznej operacji specjalnej, mającej na celu zbliżenie do siebie zakochanej pary. Bardzo sprawnie poprowadzony jest sam wstęp, i z reżyserskiego punktu widzenia ta historia naprawdę się broni. Być może byłaby znacznie lepszą, gdyby odeszła od materiału źródłowego, i zostawiła same tony poważniackie.
Pewnych rzeczy się jednak nie przeskoczy. Mamy tu akcyjniak, w którym dziewuszki w szkolnych mundurkach likwidują duchy i potwory, i w międzyczasie usiłują łyknąć chociaż nieco zwykłego rodzinnego życia, zanim znowu się coś nie sypnie. A sypie się grubo, oj sypie. Intryga nt. pochodzenia Yomi, a więc też jej prawa do dziedziczenia pozycji w rodzie, wprowadzana jest mimochodem, by w końcu stać się kołem zamachowym najważniejszego kryzysu w fabule, a potem już brniemy w rozsypujący się jak domek z kart obrazek wspólnego życia przekreślonego już na dobre. Nie jest źle, gdy nie jest akurat źle. Bywa źle, ale też nie wydziwiajmy przesadnie - chińskie bajki to, było nie było, chińskie bajki.
Bardzo przyjemny OST, stojący jakością wykonania o ligę wyżej, niż rysunki - a zwłaszcza do stylu rysowania twarzy nie zdołałem się przekonać, autor designów miał idiotyczny pomysł rysować twarz z frontu z wargami jak u Simpsonów, a z profilu już normalnie. Po co, dlaczego? Gra głosowa też powyżej średniej branżowej, chociaż na nagrodę zasługuje tu przede wszystkim p. Norio Wakamoto, podkładający głos pod bliźniaków Nabu.
Zdecydowanie warto łyknąć bajkę jako jakiś odchamiacz między cgdct, czy co tam teraz młodzież lubi oglądać.
Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Zaloguj się aby komentować
#anime
Filmy pełnometrażowe initial d są chujnią!!!
Zaloguj się aby komentować
kuurhwa obejrzalem te claymore fsjnie sie ogladalo bylo nawet w pyte 14 epizodow obejrzalem w 1 dzien ale te zakonczenie hujowe wkurwil mnie ten maly smiec sojak redditowy nienawidze go ehh teraz se chyba obejrze ghost hunt albo jigoku shoujo koniec nerwow #przegryw #anime #animedyskusja

@Tacerpacer Claymore za⁎⁎⁎⁎ste. Ogladalem ze 13 lat temu. Najlepsza walka z tym lwem Ricardo na końcu. Podobno jest jeszcze manga gdzie są dalsze losy.
@Kubilaj_Khan manga kontynuowana? Bo cos sie obilo o uszy, ze autor zaniechal, a Claymore bardzo polubilam
@yeebhany no, ja też. Też obejrzałem w dzień czy dwa
Do tej pory pamietam "Yoma" hehe
@Tacerpacer Atack on titan oglądałeś? jak tak to jakie wrażenia
@Henson pczywoscoe ze tak to bylo moje 2 lub 3 anime bylo w pyte ale czuje ze n0rmictwo je overratuje z bardzo dobrego anime (chociaz podobno ending bedzie hujowy nie wiem bo nie cxytam mang) do jakiegos arcybostwa
@Tacerpacer mi się bardzo avatar Legenda Aanga podobał i postać księcia Zuko chociaż nw czy to sie do anime zalicza
@yeebhany @Tacerpacer Manga jest i to skończona, a anime ma zakończenie z d⁎⁎y, bo zrobili autorskie po 1/4 materiału. Generalnie wszystko co w tej historii najlepsze nie zostało zekranizowane.
Zaloguj się aby komentować
Crying Freeman
https://myanimelist.net/manga/1449/Crying\_Freeman
Jakiś czas temu JPF ogłosił dodruki tego tytułu. Na półeczce leżały 4 pierwsze tomy, więc postanowiłem kupić resztę, aby dopełnić kolekcję. Pamiętam że to co już przeczytałem nawet mi się podobało, więc była to idealna okazja aby po tylu latach zapoznać się z całą historią Freemana.
Ale zacznijmy od początku. Nasz główny bohater to najlepszy zabójca na świecie, który pracuje dla chińskiej mafii. Pseudonim "crying freeman" zawdzięcza swojemu zachowaniu po każdym morderstwie, mianowicie płacze. Beczy, bo tak naprawdę jest zahipnotyzowanym niewolnikiem mafii, a to jest jego jedyna "wolność" na jaką może sobie pozwolić.
Historia śledzi jego losy od momentu uprowadzeni przez mafię, wykonywania dla niej zleceń, znalezienia sobie żony i zostania głową tej organizacji.
Jest to opowieść 18+, mamy tu morderstwa, mafijne porachunki i sex. Ogromne ilości sexu. Duet autorów chciał zaserwować nam opowieść dla dorosłego odbiorcy, ale wyszedł z tego jakiś marny pornos. Za mało tutaj "zleceń" czy większych intryg, za dużo nagości i kopulacji. Ludzie na akcje biegną nago, albo w samych majtkach, a problemy Freeman rozwiązuje penisem równie często co nożem.
Czyta się to słabo, bo protagonista jest najlepszym mordercą. Nikt nie stanowi dla niego zagrożenia, a wszystko zwykle idzie zgodnie z jego planem. Chyba właśnie dla tego nawet jako szef organizacji, lata sobie na jakieś niebezpieczne misje. Wychodzi to dość nieciekawie. Pierwsze tomy są ok, ale potem wieje nudą. Zakończenie praktycznie nie istnieje, kolejna misja zakończona i nara.
Za dużo ruchania, za mało zabijania. Dlatego mogę zaproponować zmianę tytułu na "Crying Freeman - żigolak morderca".
5-/10
Dodatkowo wyszła 6-odcinkowa seria OVA, którą niedługo mam zamiar obejrzeć. Może ta historia w ruchu będzie trochę lepsza.
Co ciekawe są też 3 filmy kinowe. Dwa z Hongkongu i jeden międzynarodowej produkcji. Jak je obejrzę to postaram się coś o nich napisać.
#anime #animedyskusja

Zaloguj się aby komentować
No cześć ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ktoś chce zasilić nasz #discord narodzony kiedyś na #mangowpis ?
Oferujemy wiele zabawy (możesz być nawet głównym bohaterem yaoi fanfika) i wspólne spędzanie czasu na jakościowych rzeczach.
Serwer istnieje już dobrych parę lat i ludzie są ze sobą bardzo blisko, także zapraszamy ludzi płci obojga (tak, mamy dwie onee-chan). Oferujemy rozrywkę w każdych tematach, od #anime #animedyskusja do nie-anime.
Kto tutaj na was czeka?
-Fanka yaoi i berserka (w sumie jedno i to samo)
-Artysta-malarz-żeglarz-NEET
-Centrystyczny wierzący w różne teorie spiskowe oligarcha i szczęśliwy mąż
-Miłośnik wszystkiego co chińskie, spania w krzakach i jedyny internetowy ultras PSL
-Pewien człek, który chciał być k-popiarą ale potem znalazł 5 euro w Niemczech i zapragnął zostać Niemcem
-Człowiek, który był fanem chińskich bajek z lat 80, a potem wstąpił do wojska i stał się pierwszym anime-sebkiem
-Trans zakochany/a w tym wyżej
-Księgowy, który chciałby wprowadzić faszyzm, ale nie umie nawet wstać rano
-Naczelna hafciarka wykopu
-Korposzczur-antysemita robiący dinozaury w kształcie penisów na drukarce 3D
-Specjalista od vtuberek i kebabów. Pakistańczycy się z niego śmiali
-Specjalista od gier gacza i zmian pracy (w tydzień miał 4)
-Mieszkający w Holandii człowiek, który przekonał Holendra, że w Polsce gejów wypuszczamy w koloseum. Wydał 30 tys na figurki
-Jedyny mogący konkurować w walce na figurki z tym wyżej. Kocha Yukino z Oregairu.
-Gość, który jest stereotypowym mieszkańcem południowego USA (poza religią), ale przypadkowo urodził się w Warszawie
-Człowiek, który jechał 300 km do swojej byłeś z kilkukilogramową lampą z soli
-Górnik, fan loli kóz mówiący po japońsku
-Eks-komunista, który stał się korwinistą
-Fan samochodów i Barcelony. Jest przystojny, ale wolałby wyglądać jak Messi
-Autor yaoi-fanfików i aniki z siłowni
-Specjalista od covidowej ruletki. Kocha miasta z kiczowatymi kamieniczkami
A to dopiero pierwsza osoba!

Zaloguj się aby komentować






