Hejto.pl

#anime

113
1910

#anime #animedyskusja


Dagashi Kashi


We wsi na najgłębszym japońskim zadupiu znajduje się sklepik ze słodyczami, od pokoleń prowadzony przez jedną rodzinę. Obecny właściciel jest niezwykle zasmucony, albowiem jego syn Kokonotsu (nie mylić z Coconutem) wcale nie jest zainteresowany przejęciem biznesu, lecz aspiruje do zostania mangaką. Pewnie tak by zostało gdyby nie pojawienie się Hotaru, córki potentata słodyczowego, mającej na zadanie nakłonić jego ojca, cukierkowego eksperta od 9 pokoleń, by pracował w firmie jej starego. Ten odmawia, ale gotów jest zmienić zdanie, pod warunkiem, że przekona Kokonotsu do przejęcia rodzinnego biznesu. Hotaru niczym cukierkowa czarodziejka próbuje otworzyć przed sceptycznym chłopakiem wrota do magicznej krainy japońskich słodyczy, a całości przygląda się Saya, podkochująca się w Kokonotsu od dzieciństwa dziewczyna z ogromnym niepokojem obserwująca fikołki jakie wyprawiają. Początkowa rywalizacja i zazdrość szybko jednak mija, ponieważ dziewczyny odkrywają, że mają wspólny cel - jeżeli Hotaru uda się gwizdnąć starego, to młody zostanie z Sayą na wiosce.


Bajka jest jedną nostalgiczną retro przygodą wspominająca kultowe japońskie słodycze. Niby fajnie, ale ja nie znam japońskich słodyczy i w ogóle z niczym mi się nie kojarzą. Tak więc niestety jestem z tym tytułem rozjechany tematycznie jak tylko się da. Coś jakby tłumaczyć Japończykowi, że maczugi są spoko, a kukułki i śliwka nałęczowska w czekoladzie to prawdziwy odjazd.


Czy w takim razie da się to obejrzeć na pełnej ignorancji? Da się, choć za pewne sporo się straci. Kreska jest spoko, design postaci bardzo podszedł mi do gustu, humor jest jak najbardziej ok, o ile nie zagłębi się w jakieś słodyczowe niuanse o których nie mam zielonego pojęcia. A robi to raczej często.


Nie dla Polaka robaka to jest bajka, to dla Chada Japończyka jest seans.


https://www.youtube.com/watch?v=f0CUbkBO9qw&t=1s

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#anime #animedyskusja


Mashle: Magic and Muscles


Mash jest chłopcem wyjątkowym. W świecie przepełnionym magią, gdzie ludzie nawet podcierają sobie d⁎⁎ę zaklęciami, bo tak wygodniej, jest magicznym zerem, nie posiada w sobie ani krzty magii. Ponieważ takie osoby są usuwane ze społeczeństwa w sposób mniej lub bardziej humanitarny, mieszka wraz ze swoim przyszywanym starym w lesie, gdzie oddaje się bez pamięci kulturystyce. Sielanka zostaje zburzona, gdy zostaje odkryty i właściwie zmuszony do wstąpienia do elitarnej magicznej akademii. Oczywiście w celu zostania pośmiewiskiem, ale nasz bohater nie zamierza się poddać i nadrabia swoje magiczne braki innymi talentami.


Taki jest zamysł historii, skrzyżowanie Harrego Pottera z One Punch Manem. Pomysł może i ciekawy, ale koncertowo spierdolony przez... przez właściwie wszystko. Mash to paskudna karykatura Saitamy, stworzona przez kogoś kto w ogóle nie zrozumiał, na czym polegała magia tej postaci. Bardzo ciężko mi znaleźć jakiekolwiek pozytywne elementy, które mogłyby stawić zaporę wielkiej masie obornika jaka wylewa się z tego tytułu. Fabuła, konstrukcja bohaterów, antagoniści... dramat. Jesteśmy na poziomie kreskówek dla 6-8 letnich dzieci wyprodukowanych w latach 70. Przerysowane do bólu postacie wygłaszające teksty typu "Huehuehue teraz ja wielki łubudubu zrobię sraku sraku, a wy będziecie płaku płaku. HAHAHAHAHHA!" Dosłownie zatrważające. Główny bohater też pięknie farmazoni, mistrzu kulturystyki naucza "W ciągu 45 minut od treningu należy spożyć białko" po czym zaczyna wpierdalać ptysie, czyli same węglowodany. "Ale sprytny żart" pomyślałem sobie. A to wcale nie był żart...


Interakcje między postaciami to wygłaszane na przemian monologi bez jakiejś specjalnej interakcji między nimi, zamknięte w dwóch klatkach animacji kłapania mordą. A animacja nie błyszczy właściwie nigdy, jak na poziom A-1 to rzekłbym, że jest nawet słaba. Ogólnie od bajki bije taki vibe, że musiała być w produkcyjnym piekle, bo ciężko żeby ktoś o zdrowych zmysłach zaplanował stworzenie takiego potworka.


Mashle początkowo dropnąłem po trzech epkach. Potem postanowiłem dać tytułowi jeszcze jedną szansę i obejrzałem kolejne trzy odcinki. To był błąd, wymęczyłem się tylko przeokrutnie. Podsumowując, dużo lepiej się bawiłem gdy po raz 1000 zobaczyłem na wykopie obrazek hari pota zwal mi k⁎⁎as, niż oglądając maszle.


https://www.youtube.com/watch?v=_ce5_P1Hj5A

słabe, miało potencjał, ale zamiast traktować się z dystansem i parodiować to zrobił sie z tego typowy shonen który powtarza w kółko żart o kremówce itp.

Zaloguj się aby komentować

#anime #animedyskusja


The Dangers in My Heart


Ichikawa to szkolny dziwak i odludek, co prawda nikt nie robi mu bully, ale zawsze był tym dzieciakiem na uboczu, tolerowanym mniej lub bardziej przez innych. On sam zdaje sobie sprawę, że jest nieźle jebnięty, ale akceptuje swoją naturę i powoli małymi kroczkami zabiera się za realizację planu, który uknuł w swoim chorym umyśle. A ten plan, to zamordowanie Anny Yamady, szkolnej ślicznotki z jego klasy. W takiej sytuacji najlepiej zacząć od obserwacji oraz zbadania swojego celu. I jakby na to nie patrzeć i jakby do sprawy się nie zabierać, trzeba diagnozę postawić jasno - normalna, to ona nie jest.


Bokuyaba jest to szkolne love story pierwsza klasa i nawet postać emo MC cipeusza nie jest w stanie tego popsuć. Ba, jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że mamy tu do czynienia z peak gimbaza romance. Właściwie całe anime przeszło z palcem w d⁎⁎ie moją recenzencko-krytyczną czeklistę i nie mam się do czego prz⁎⁎⁎⁎⁎⁎olić, no może słabe OP i ED, ale to w żaden sposób nie wpływa na odbiór bajki. Wizualnie bardzo ładne, fajny design postaci, reżysersko pierwsza klasa, a postacie są naprawdę żywe i urzekają swoim charakterem, nawet w dalszym planie. Cały czas coś się dzieje, dialogi i zachowania postaci przykuwają uwagę, nic a nic się nie nudzimy, nawet jak postacie motają się w swoim spierdoleniu. Nie ma waty i siana jako tani wypychacz. Miałem mały kryzys z oglądaniem chińszczyzny, gdzie w dwa miesiące obejrzałem jakieś trzy bajki, a ten tytuł opierdoliłem jak wściekły.


Nie jest to komedia do darcia łacha, bardziej tytuł do comfy szczerzenia się jak łysy do sera. Oprócz MILFY, przez nie się zaplułem xD

55cb3f95-3b21-47f8-b5cf-fa547e949fca

co prawda nikt nie robi mu bully

@kinasato Z tym się jeszcze nie spotkałem, żeby dręczenie przetłumaczyć jako "robić bully" xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Hoszin źródła podają, że tłumaczyły to grupy frixysubs, maousubs, nanasubs, shisha, tokyosubs i tmj czyli serwis wbijam. Sprawdź socjale lub strony tych grup.

Zaloguj się aby komentować

Oglądam 3 odcinek nowego sezonu Mushoku Tensei. Głównemu bohaterowi znowu "nie wyszło".

Z jednej strony jego zachowanie jest obrzydliwe, ale z drugiej dzięki temu że nie jest idealny jakoś ciekawie się ogląda to co go spotyka.


#anime #animedyskusja

bb548df6-e7e2-4de0-8da8-f074e3280a78
4a3737e6-880a-49d9-8fc8-f3d7bb773b91
b9f8cf1b-ab8f-43ca-9a0c-90e5b8e71910

@Grewest najlepsze zachowanie ever - laska do ciebie podbija i nic do niej nie czujesz ale idziesz z prądem no za⁎⁎⁎⁎sty pomysł. Chlejesz z laską i idziecie do łóżka po czym orientujesz się, że błędy popełniłeś wcześniej ale brniesz w gówno dalej zamiast zatrzymać się na chwilę. Kończy się źle i idziesz chlać z obcym ziomkiem. Dalej rundka po burdelach, chlanie do rana i obrażanie innych za swoje błędy. Beka odcinek xd

Zaloguj się aby komentować

@woohoo moim zdaniem istnieją miejsca w w których nie da się już bardziej zasyfić, więc wlepki chociaż nadają jakikolwiek charakter inny niż "syf zapomniany przez boga". Zwłaszcza jak są ładne, a ta moim zdaniem jest ładna.

@wombatDaiquiri ja tu widzę barierkę w świetnym stanie. Dla Ciebie taka wlepka będzie ładna, dla kogoś innego wlepka klubu piłkarskiego, a jeszcze ktoś inny walnie na murze "ładny" tag. Przyklej sobie w przedpokoju, to nadasz mu charakter i będziesz mógł częściej cieszyć tym swoje oczy.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

obejrxalem b the beginning mialem wieksze oczekiwania duzo dziur w fabule zwlaszcza w 2 sezonie i jeszcze skonczylo sie cliffhangerem ehh obejrze se teraz madoka magice #przegryw #anime #animedyskusja

dc9e200a-b664-48c1-90cf-d65b73c1cffb

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#anime #animedyskusja


Happy Sugar Life (2018) to wspaniały reprezentant niespecjalnie dużego gatunku pt. pedoyuri yandere dreszczowiec psychologiczny. Reprezentuje swoją niszę z godną podziwu konsekwencją, i pomimo karkołomności pokazu, wcale zgrabnie powstrzymuje się od upadku tam, gdzie byśmy się go spodziewali. Zepsuć można było więcej, niż potencjalnie dało radę tu uzyskać. Szczęśliwie dla koneserów, których zafrapowało pierwsze zdanie, uzyskano wiele. 


Seans żyje swoimi patologicznymi, zwyrodniałymi relacjami, które prezentuje jak najbardziej serio. O ile pierwsze dwa odcinki mogą nastrajać na formułę psychola tygodnia, to HSL odzyskuje animusz i już do końca serwuje historię licealistki Satou, której paskudne dzieciństwo pozostawiło ze skrzywionym pojmowaniem miłości i moralności w dążeniu do niej, i loli o imieniu Shio, którą z jakiegoś powodu Satou trzyma w swoim mieszkaniu.


Shio, której paskudne dzieciństwo pozostawiło z potężnym poczuciem odrzucenia, występuje tu niemalże jako laleczka, jako zwierzątko (co uwydatniają jej pionowe źrenice), do momentu, gdy już takową nie jest. Klejąc na ślinę resztki swojej psychiki i usiłując jakoś normalizować przed Shio ich wspólną relację, Satou konsekwentnie brnie do celu, a jej celem jest uwikłanie gniazdka dla siebie i Shio, gdzie mogłyby żyć sobie długo i szczęśliwie. Rzecz jasna, gówno idzie w dół. Jak to w dobrej tragedii, wszystkie wysiłki spełzają na niczym, a trup ścieli się gęsto.


Całość utrzymana została w uroczej konwencji creepy-cute, a liczne yandere momenty to pełna profeska, klasa w planowaniu i wykonaniu. Seans być może nie z gatunku obowiązkowych, ale w swojej niszy nie ma absolutnie żadnego powodu do kompleksów. 


https://www.youtube.com/watch?v=3QvZYI00voE

Zaloguj się aby komentować

a obejrxalem se te grave of the fireflies bo ludzie mowili ze to takie super ze taki dobry wyciskacz lez a mnie to kompletnie nie ruszylo po prostu dosc szybko zlecial mi ten film i to tyle zero emocji czy ten film jest przereklamowany czy to ja osiagnalem mistyczny chlod?

#przegryw #anime #animedyskusja

6bca2107-0c3d-4d20-9eaa-d1db8dd94782

@Precell wczuwam sie w hinskie bajki bo byly takie co mnie wczesniej poruszyly a to bylo jakies takie nijakie


ehh nie mam sily na normalne filmy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować