Tak Sobie człowiek odpala Crunchroll, a tu w proponowanych wyskakuje #anime z intrygującym opisem.
Po nocy spędzonej na piciu Kaede budzi się, uświadamiając sobie, że w pijackim zamroczeniu przyprowadziła do domu… dinozaura! Kaede postanawia po prostu iść z prądem i zaakceptować nową sytuację życiową. Teraz musi odnaleźć się w codzienności, jedząc, oglądając telewizję i robiąc zakupy ze swoim prehistorycznym współlokatorem. Razem tworzą zgrany duet i cieszą się swoim towarzystwem, mierząc się z tym, co przyniesie każdy kolejny dzień.
Nie mam wyboru, muszę to zobaczyć! Tytuł: Gal & Dino. Dinozaur z serialu, dla atencji
Mam zaszczyt ogłosić kolejny nabór do nieoficjalnego serwera animedyskusji pt. dziadkon. Link poniżej będzie aktywny przez tydzień i prowadzi do pokoju przechodniego, zainteresowanych proszę o zgłoszenie się tam nickiem z hejto.
Nie prowadzimy żadnych castingów, jednak serwer, zgodnie ze swoją nazwą, gości przede wszystkim starych dziadów mangoentuzjastów, o zróżnicowanym stopniu niezrozumienia dla gustów młodzieżowych. Jeżeli rwą cię korzonki i pamiętasz chińskie bajki z RTL 7, z pewnością tu należysz.
24 członków, dzięki, postoję. Może fajnie, bo kameralnie i nie będzie dzieciarni ale o czym tam prowadzicie dyskusje? Że kiedyś było lepiej? Że Vegeta lepszy niż Songo? Przy takim gronie to chyba tylko wymiana linków gdzie co oglądać?
W kontraście do jednego z najgorszych odcinków anime w historii mamy też jeden z najlepszych. I z oboma mam problem.
Ten sezon obrodził w prawdziwy kontrast. Z jednej strony mamy One Frame Mana z oceną 1.4 na IMDB, a z drugiej 8 odcinek 8 sezonu Boku no hero academia z oceną 9.9. A ja, oczywiście, standardowo, muszę iść k⁎⁎wa pod prąd.
Jestem zawiedziony tym sezonem i jestem zawiedziony tym odcinkiem XD
Tak jak broniłem MHA przez lata, bo było gnojone przeraźliwie, tak to co się dzieje w tej chwili to jest jakieś kuriozum i nie rozumiem, jak do tego właściwie doszło. Na tym etapie mangi autor był gnojony za swoje decyzje fabularne. Tymczasem odcinek ląduje ze stabilnym 9.9. Jak do tego doszło nie wiem.
Wizualnie był piękny, przepiękny, k⁎⁎wa no zrobiony fenomenalnie i nie dało się chyba tego zrobić lepiej. Graficznie. A fabularnie? Przecież to jest jakieś nieporozumienie.
Mnie zmęczył przeraźliwie, przewracałem oczami regularnie, główną mocą okazało się deus ex machina, a One For All to tak naprawdę "Friends we made along the way". Ja wiem, że ta seria w dużej mierze na tym się opierała, ale to jest po prostu sztampa na sztampie i sztampą pogania, wszystko na raz i zdecydowanie za dużo.
Więcej nie będę mówił, bo już to może być uznane za spoiler, ale jestem załamany.
Jak na teraz to sezon zamyka mi się w 5/10, a to tylko ze względu na pierwsze pół.
O.o nie wiedziałem nawet, że wyszedł.
Byłem swego czasu daleko w mangę i tam fabuła zalicza coraz większą odklejkę, mimo starań gościa, który adaptuje oryginalny komiks. To chyba tak ma po prostu wyglądać, bo to seria komediowa a twórca ma mocno wywalone 🤷
Jest wyjątkowy na te czasy, ja niestety sobie z nim nie poradziłam.
Czuć w nim czas, niejednokrotnie przepływający na rozmowach w trasie.
Świat, bohaterowie i założenia fabularne są super, ale pomimo tych plusów nie dałam sobie rady z tempem.
Ale warto, chociażby spróbować.
@michal-g-1 Zdecydowanie tak. Nawet jak z jakiegoś powodu nie trafi w twoje gusta to wszystko jest tu na bardzo wysokim poziomie.
Lepiej oglądać Freiren, Atack on Titan czy Delicius dungeon?
Jeśli szukasz czegoś głębszego gdzie sama akcja jest tylko dodatkiem to zdecydowanie Fieiren. Jak liczy się dopaminka tylko to Tytanów, Delicius dungeon to tak pośrodku. Wszystkie trzy warte obejrzenia ale osobiście jak miał bym wybrać to Freiren bardzo lubie takie filozoficzne tematy i jak jest dużo psychologi postaci ukazane jest o czym myśleć i w trakcie i po obejrzeniu.
Taka mała rzecz ze sfery anime, która cieszy mnie wyjątkowo mocno, to fakt, że Booktok, czyli z tego co rozumiem taki nasz bookmeter, tylko na tiktoku, trafił na mangę One Piece. Nie wiem jak do tego doszło, nie wiem nawet jaka jest skala zjawiska, ale biorąc pod uwagę ile takiego contentu trafiło do mnie na instagramie, to całkiem sporo tego jest.
Jest to o tyle fajne, że
Otwiera na to medium całkiem nową społeczność
Trafia na całkiem żyzną glebę, gdzie raczej zakiełkuje
Społeczność anime, chcąc nie chcąc, ma swoje niedociągnięcia. Kolosalnym z nich jest potrzeba ciągłej akcji i szybkich postępów, która, mam wrażenie, bardzo się rozrosła przy nowym narybku, który trafił na anime przy pandemii i zaczął od Demon Slayera i podobnych serii.
Książki, jak to książki, to trochę inne tempo i inne zaangażowanie fabularne. A One Piece właśnie budowaniem świata i fabułą stoi, więc tak jak społeczność anime krzyczy "Mid Piece", "za długie" i "robi się dobre po 500 odcinkach" tak złego słowa z urywków booktokowych jeszcze nie słyszałem.
Dziadku manacie, czemu historię o [wstaw tytuł] zawsze przerywasz w połowie hej?
Mam tendencję do udawania, że część oglądanych przeze mnie rzeczy skończyła się o wiele wcześniej, niż rzeczywiście się skończyła. Z reguły jest to spowodowane drastycznym spadkiem jakości po określonym punkcie, takie wiecie, pic rel 1. W ten sposób Gra o Tron skończyła się dla mnie wraz ze skandowaniem "King in the North!" w sezonie 6 i nic więcej nie wiem, nie pamiętam. Naruto Shippuuden skończyło się dla mnie na walce z Painem, bo od zawsze i otwarcie powtarzam, że nie podobało mi się w zasadzie nic z kierunku, który seria obrała dalej.
Zdarza się też, że pojawia się moment w serii, kiedy wszystkie wątki zostają zamknięte i po prostu nie trzeba nic więcej, co często wiąże się z dalszym spadkiem jakości. O dwóch wspomnianych przykładach nie można tego powiedzieć, ale na przykład seria szybcy i wściekli, która ma teraz ile? 10 filmów? Miała swój idealny koniec już w drugim. Mają kasę, otwierają garaż, żyją długo i szczęśliwie, nie dzieje się żaden chłam z dalszej części serii.
I tak jak dzisiaj starałem się w mozolnym tempie rozpocząć swój dzień, tak dogoniła mnie jeszcze jedna seria, która miała swój idealny koniec, a potem nad nim przeskoczyła. Tą serią jest Bleach.
Bleach bardzo długo był moim ulubionym anime, obecnie jest drugim. Uwielbiam tę serię, jej styl, aura farming, zanim to było modne, no k⁎⁎wa kocham. Walka z Aizenem to było absolutne arcydzieło, ale arc fullbringerów też mi się podobał i miał mnóstwo za⁎⁎⁎⁎⁎tych momentów. Tak samo jak tysiącletnia wojna, chociaż tam był problem z lądowaniem.
Ale że Bleach podobał mi się cały, to nie myślałem o tym, żeby go gdzieś uciąć i dopiero teraz dogoniło mnie to, co inni wiedzieli już dawno:
Koniec arcu z Aizenem byłby idealnym zwieńczeniem serii. Wszystko jest domknięte, Ichigo wraca tam, gdzie był, wszystko się ułożyło, jest wzruszające pożegnanie. W tym miejscu Bleach był zamknięty i to zamknięty przepięknie. A potem przeskoczył nad tym, wyciągnął sam siebie z grobu, j⁎⁎⁎ął prądem i ruszył dalej.
Mnie za to męczą niedokończone historie. W sensie standardowe anime 12/24 odc, bawisz się świetnie, ale ostatni odcinek się kończy w zasadzie robiąc tylko wstęp do dalszej historii. I teraz opcji jest kilka, albo możesz se czekać parę lat aż może łaskawie wydadzą 2 sezon i może potem kolejne. Możesz też doczytać historię u źródła, no ale czytanie mangi/novelek często nie jest aż tak ciekawe jak oglądanie anime. A jeszcze lepiej jak źródło nie jest nawet dokończone i jest to jakaś novelka ciągnąca się od kilkunastu lat gdzie tylko parę pierwszych tomów jest przetłumaczone ale i tak nigdzie się ich nie da kupić bo nikt nie wpadł na pomysł żeby wraz z emisją dodrukować nową partię.
Jakiemuś mężczyźnie w Norwegii grozi 3 lata więzienia za posiadanie azjatyckiej gry dla dorosłych która jest tam zabroniona bo zawiera ona kontrowersyjne motywy, a to przecież mogłoby zniesmaczyć nadwrażliwych obywateli krajów zachodnich. W skrócie fabuła dotyczy opieki nad byłą, młodą niewolnicą. Gra zdecydowanie nie każdemu przypadnie do gustu, ale to jest nadal naruszenie idei wolności słowa w kontekście ekspresji artystycznej. Jak mówiłem już wiele razy na zachodzie coraz bardziej dominuje kultura ugrzecznienia wszystkiego co powoduje, że nawet ze świata fikcji usuwa się to co narusza pewne tabu.
Oczywiście nie uważam tego za normalne. Wiele twórców literatury czy sztuki uznawanych za wybitnych na przestrzeni historii próbowało poruszać trudne tematy i wychodziło to im na dobre. Bez tego ich dzieła byłyby pozbawione głębi i nie oferowałyby jakieś formy doświadczenia transgresji. Dziś jednak jest to coraz mocniej piętnowane, a nawet zakazywane co widać po tym przykładzie. Jakakolwiek więc awangarda w sztuce tym samym umiera. Wszystko to w imię uczynienia z kultury bezpiecznej przestrzeni dla każdego. To nieuchronnie prowadzi do infantylizacji społeczeństwa i próby obchodzenia się z ludźmi jak z dziećmi.
@Al-3_x Zgaduje, że jeżeli postać była nieletnia to poszło o rysowaną dziecięcą pornografie. W Japonii jest to totalnie legalne, ale w większości krajów na świecie nie albo są niejasne przepisy. Dlatego też wszelkie takie dzieła z Japonii lecące na export albo do neta często mają gdzieś w fabule, opisie, na okładce itp. określone, że wszystkie postacie przedstawione są pełnoletnie, nawet jeśli na takie nie wyglądają. Z tego co kojarzę, to w Polsce też to jest nielegalne i teoretycznie za podobne gry, hentaie itp. można by beknąć ale w praktyce to mało kto się tym przejmuje i ściga a policja zajmuje się jedynie prawdziwym CP.
A co do mojej niepopularnej opinii o incydencie, to wiadomo, nieznajomość prawa nie zwalnia z jego konsekwencji, nie wiedział to jego problem. Ale jeśli mam być szczery to uważam, że fakt ścigania za takie coś jest wyjątkowo głupi. No bo to jest tylko fikcja, prawa? Nawet jeśli to jest obrzydliwe, to przecież np. filmy Gore też są obrzydliwe i pokazują zabronione rzeczy, przestępstwa itp. a jakoś są legalne. Przecież CP jest nielegalne bo dzieciom dzieje się krzywda, a komu się dzieje krzywda przy narysowanym fikcyjnym CP? Teraz przyjdą ludzie z argumentami, że to będzie zachęcać innych do jakiś po⁎⁎⁎⁎nych rzeczy. Taa, tak samo jak granie w brutalne gry zachęca ludzi do popełniania przestępstw, temat wałkowany miliony razy.
EDIT: Dobra, sprawdziłem tę grę, na necie łatwo o screeny. Jest obrzydliwa i poszło dokładnie o to co pisałem.
EDIT 2: W komentarzu pod podlinkowanym artykułem ktoś napisał, że capnęli go za coś więcej niż za tę grę i że to jest clickbait, nie chce mi się weryfikować a autor komentarza nie podał źródeł.
>was charged with possessing the game as well as other illegal files.
Raz co oznacza other illegal files? Dwa, jak się dowiedzieli, że posiada? To jest najbardziej niepokojąca rzecz.
>As with many similar cases where authorities encounter such material, the game was discovered after the U.S. organization NCMEC (National Center for Missing and Exploited Children) sent reports of possible online crimes.
Nie rozumiem, nic a nic. Brzmi jakby NCMEC nasłał na niego co jest bzdurą. Co w ogóle ta wzmianka ma wspólnego z tą sprawą?
>W skrócie fabuła dotyczy opieki nad byłą, młodą niewolnicą.
Co jest półprawdą. Może na początku faktycznie to jest symulator opieki, ale zamienia się w explicit material później:
Opis z dlsite (autotłumaczenie):
I became the guardian of a sl*ve girl had been ab*sed by her last owner.
At first things were weird. She was naturally distrusting, but through communication we became friendly.
A bond formed, and we went out together. I bought her clothes, she wore them.
As time passed I began to fall in love with her and she, with me.
This game is about becoming intimate with a sl*ve girl.
Więc zeznanie:
>Investigator Erik Høna Hagen described the game in court as a “vulgar tamagotchi”, in which the player must take care of a girl, but the content later develops into sexualized situations.
O game cg nie wspomnę. To jest definitywne explicit.
Rozdział 2 - Czyli aplikowanie okno overtona w fikcji albo czy 800 letni succubus to dalej loli
Jakoś to wszystko kwestia kultury.
W USA w filmach można bez problemu posadzić nastolatka na seansie Piły i nie ma problemu. Odcinanie głów, rany postrzałowe, realne sceny śmiertelnych pobić. Ale pokazać "bobs or vagen" to już lecimy z ratingiem. Takz popieprzona pruderia.
The Coffin of Andy and Leyley to nietypowy VN / puzzle / przygodówka o bracie i siostrze w wirze wzywania demonów, mordowania ludzi w tym rodziców, kanibalizmów. Gra za⁎⁎⁎⁎ście przyjęta, nowy art style. Ale jak w epizodzie drugi był poruszony wątek przewidywanie przyszłości gdzie jest mocne wskazanie na kazirodztwo, to Ci sami ludzie mentalnie się zesrali.
Jak w GoT na początku posuwana była Daenerys w softpornowym stylu to d⁎⁎a cicho. Jak offscreenowo była posuwana Sansa, to wszyscy się zesrali.
Więc fikcja pozwalać na realizowanie czegoś co jest złe w realu. Ale do pewnego stopnia. Okno Overtona jest niejako poszerzane, ale nie jest zwolnione z granic.
I to tylko o dobrych obyczajach mówimy, a fikcja potrafi krytykować rządy i być cenzurowana.
Więc co z fukcyjnym CP w takim razie? Jeden rabin powie tak, drugi rabin powie nie.
Jakie ja jestem zdania? Jestem zdania, że jeden rabin powie tak, a drugi rabin powie nie.
Wygląda na to, że można moderować treści fikcyjne, bo tak społeczeństwo chce (albo im się wydaje?)
Jestem prawie pewien, że już o tym pisałem w formie wpisu, ale napiszę jeszcze raz
Jestem naprawdę dumny z tego, jak wygląda społeczność i tag #anime na hejto. Co prawda dużo się nie dzieje, ale jak się dzieje, to jest to fajne, merytoryczne i kulturalne. Wchodzisz na anime i jest o anime, a nie rysowane d⁎⁎y czy inne furrasy.
Wydaje mi się, że gdyby część osób, które od samego początku mają #anime na czarno zobaczyła, jak ten tag obecnie wygląda, to byłaby gotowa rozważyć zdjęcie go z czarno. Na pewno nie wszyscy, bo niektórzy po prostu nie lubią, bo nie lubią, ale są też tacy, którzy byli zgorszeni contentem, które te społeczności serwowały na przykład na wykopie.
@Rozpierpapierduchacz Właśnie zastanawiało mnie czy fani anime dorośli czy po prostu tutaj jest inaczej. A potem poczytałem komentarze na różnych polskich stronach z anime. No wiec to tylko tu, podejrzewam, że przez wysoką średnią wieku na portalu xd.
@Catharsis wszedłem sobie na #anime na wykopie przez incognito z ciekawości. Ani jednego wpisu tekstowego na pierwszych dwóch stronach. Za to przeznaczone dla osób pełnoletnich są dwa albo trzy
@Catharsis raczej same stare dziady tu siedzą i nikomu się niechce nawet za bardzo pisać a co dopiero spamować animecyckami. Ja czasem mam ochotę coś napisać ale sobie przypominam że z moim autystycznym harakterem nie będzie mi się chciało odpisywać jak ktoś zagada. Taka wewnętrzna walka dwóch wilków z czego obydwa są upośledzone.
MANAT W GAZIE! Silnie popierdolony manat kończy anime za anime. A dzisiaj:
Dungeon Meshi albo Delicious in Dungeon - czyli seria o przygodzie, magicznych stworzeniach i żarciu. Wspomnianych stworzeń. "Fantastyczne zwierzęta i jak je opierdolić" można powiedzieć. Cytując z filmwebu:
Lochy, smoki i... pyszna potrawka z potworów? Poszukiwacze przygód zagłębiają się w przeklęte podziemia z misją ratunkową, przy okazji gotując tamtejszym monstrom piekło.
Co my w tej serii mamy?
Bardzo przyjemnie napisane postaci, każda ze swoim charakterem i zaletami, uzupełniając drużynę i wprowadzając coś fajnego do serii.
Unikalne podejście do potworów - niektóre zostały przedstawione w sposób, którego bym się w ogóle nie spodziewał
Komedię, gdzie dwa razy prychłem na głos (ale nie pamiętam już z czego XD)
Bardzo ładną oprawę graficzną (studio Trigger, ale bardziej stonowane niż w Kill la Kill czy Cyberpunku)
To, co najlepiej podsumowuje tę serię, to scena walki z duchami za pomocą wody święconej. Ale nie tak, jak robi się to wszędzie, czyli chlapiąc i patrząc, że się kończy. Wymachując słoikiem z wodą święconą jak wekierą, bo duchy i tak przelecą przez słoik XD. A potem z tej wody święconej były lody XD
Bardzo przyjemna seria robiąca fajnie to, co miała robić. Spotkałem się z bardzo fajnym określeniem "serii, które są 7/7". Czyli takich, które nie dążą do tego, żeby być ideałem, arcydziełem, czy łamać wszystkie możliwe schematy. Mają być po prostu spełniać swoje założenia i być bardzo dobre w swojej klasie. I dla mnie ta seria (chociaż jest świeżym podejściem do lochów i potworów) idealnie wpada w tę definicję.
@Rozpierpapierduchacz Aptekarkę (Apothekary Diaries) już oglądałeś? Całkiem spoko się ogląda, 2 sezony są. Ewentualnie, jak nie boisz się romansów, to My Dress Up Darling (niech cię nie zmylą pierwsze odcinki, to nie Hentai).
Wrzucam pod #anime chociaż kłamię, bo nie jest. Dodaję też #manacieopowiesci bo #wkurw
Devil May Cry od netflixa to seria z 2025 roku tworzona przez koreańców pod amerykańsko japońskim zarządem powierniczym czy jakoś tak, w każdym razie nie do końca uznana jako anime i niepojawiająca się na MALu.
Zdziwiło mnie to dość mocno, bo na podstawie japońskiej gry i w “japońskim” stylu. Nawet po japońsku oglądałem, chociaż patrząc wstecz, “angielski (oryginalny)” powinien dać mi do myślenia.
Recenzja jest dwuczęściowa, część druga będzie rantowo-spoilerowa, ale to oddzielę.
Serial był moim pierwszym spotkaniem z Devil May Cry w ogóle, ale nie mogę powiedzieć, żeby zachęcił mnie do podniesienia gier. Wiem, że się różnią od serialu i to dość znacznie, bo sobie poczytałem, ale to tylko gorzej dla serialu. To, co faktycznie mi się podobało, to muzyka. Rolling jako opening, rockowo-metalowe kawałki na całości, no i oczywiście perełka: Afterlife od Evanescence, które katuję na playlistach od kiedy pojawiło się na moim radarze kilka miesięcy temu.
Całość serii powiedziałbym mocno średnia, zarówno fabularnie, jak i wizualnie. Sztampa na sztampie, błyszczące modele komputerowe, no nie mój styl, nie moje klimaty. Jasne punkty to Dante i przede wszystkim White Rabbit. No i oczywiście to, co własnoręcznie uratowało ten serial w moich oczach, czyli odcinek 6, który był fenomenalny.
Problemem za to są bohaterowie. A dokładniej bohaterka.
=================== C Z Ę Ś Ć S P O I L E R O W A ===================
K⁎⁎wa jaka Lady jest spierdolona to ja nawet nie. Dawno nie widziałem tak nadętej, wyniosłej gównem postaci jak ta nieskazitelna w swoich oczach p⁎⁎da. K⁎⁎wa co za bufon i to jeszcze skrajnie k⁎⁎wa głupi. A twórcy jeszcze chcą, żebym się nią zachwycał i jajami klaskał. No k⁎⁎wa niedoczekanie.
Po pierwsze pirmo - charakter. Jak już mówiłem, nadęta, moje gówno nie śmierdzi, nosi się jakby była najlepsza, najmądrzejsza, najpiękniejsze miała ubranie i tak dalej. Rzeczywistość jest taka, że jak coś powie, to już powie i to w zasadzie tyle.
Po drugie primo - napisanie. Nie dość, że dali jej ch⁎⁎⁎wy charakter, to jeszcze napisali ją tak, że stała się super przechujem, który poskładał Dantego, który sekundy wcześniej ROZ⁎⁎⁎⁎⁎OLIŁ oddział 50 chłopa z maszynówkami. Przyszła ta c⁎⁎a, pyk pyk i chłopa nie ma. Mija kilka minut i pani pyk pyk już nie taka cwana i dostaje wpierdol. Ta c⁎⁎a dobra jest tylko w gębie i jebaniu głównego bohatera.
Po trzecie primo, ultimo - debilizm. K⁎⁎wa żeby ona była tak dobra, mądra i skuteczna, jak ten jej nadęty łeb myśli, że jest, to Dante mógłby jechać na wakacje. Robi zasadzkę i zamiast NA PIER DA LAĆ z pistoletów to drze ryja, żeby się demon odwrócił. Ale to jeszcze nie jest najgorsze.
Cały sezon rozbija się o wisiorek głównego bohatera i jego krew. Zajebali ten wisiorek, chcą go zwabić na dach, zrobić mu kuku, żeby się krew polała i mają komplet. To go Lady zamyka w przyczepie i idzie kombinować. Wbija na dach z pilotem i obwieszcza: Dante jest zamknięty, dawaj wisior, albo go spalę w pizdu i c⁎⁎ja w d⁎⁎ie zobaczysz, a nie jego krew. To jej oddają wisior. Ale jeszcze nie spaliła typa, więc White Rabbit stwierdza “Ooo, kochana, w c⁎⁎ja tniesz, jakbyś miała taką możliwość, to i tak byś go spaliła dla pewności.”
Czyli cała intryga się udała, bo odzyskała wisior, ale zawiodła, bo się połapali, że intryga. Co robi laska? Daje nogi za pas, bo ma wisior? NIE. NAPIERDALA SIĘ Z CAŁĄ BANDĄ DEMONÓW NA K⁎⁎WA DACHU I DOSTAJE W P⁎⁎DĘ, BO PRZECIEŻ K⁎⁎WA NIE UDŹWIGNIE, ERGO WISIOR WRACA W ICH K⁎⁎WA RĘCE.
K⁎⁎wa jak mnie c⁎⁎a denerwowała cały sezon. Pół spędziłem przeglądając reddita i czytając, kogo też tak wkurwia. Nigdy więcej nie odpalę.
@zomers Klimat podobny ale co do tematyki to się nie zgodzę bo jest całkowicie odmienna. W Frieren główną osią jest postrzeganie ludzi i życia przez bochatęrkę z zabużeniami iście ze spektrum autyzmu i pokazanie jak taka osoba powoli się zmienia starając się zrozumieć innych. W Delicious in Dungeons jest wątek człowieczeństwa ale nie jest to tak głebokie.