Windows to ciekawy stwór,
Usuwanie plików z kosza mocno obciąża CPU, RAM, ale też robi upload w sumie nie wiadomo czego i nie wiadomo gdzie ¯\_(ツ)_/¯
#windows #linux #komputery

Windows to ciekawy stwór,
Usuwanie plików z kosza mocno obciąża CPU, RAM, ale też robi upload w sumie nie wiadomo czego i nie wiadomo gdzie ¯\_(ツ)_/¯
#windows #linux #komputery

Zaloguj się aby komentować
W 1991 roku pewien 21-latek napisał na forum internetowym: „to tylko hobby, nic wielkiego z tego nie będzie”. Dziś jego „hobby” napędza większość serwerów internetowych na świecie oraz 3 miliardy telefonów. Korzystałeś z niego dziś… i nawet o tym nie wiedziałeś.
25 sierpnia 1991 roku. Helsinki, Finlandia.
Student informatyki Linus Torvalds był sfrustrowany.
Właśnie wydał swoje letnie oszczędności na nowy komputer 386 — jak na tamte czasy potężny sprzęt, ale mało przydatny bez systemu operacyjnego, który naprawdę mógłby dostosować do własnej pracy.
Używał wcześniej MINIX-a, systemu edukacyjnego stworzonego przez profesora do nauki. Działał, ale celowo miał ograniczenia. Profesor chciał, by był prosty dla studentów. Linus chciał czegoś, z czego dałoby się korzystać naprawdę.
Zrobił więc coś, co brzmiało jak szaleństwo: postanowił napisać własny system operacyjny.
Od zera. W małym mieszkaniu w Helsinkach. Jako hobby.
25 sierpnia opublikował wiadomość na mało znanym forum comp.os.minix:
„Tworzę system operacyjny — darmowy — to tylko hobby, nie będzie duży i profesjonalny jak GNU — dla klonów 386(486) AT”.
Był skromny. Niewiarygodnie, historycznie skromny.
To „hobby” miało stać się Linuksem — systemem operacyjnym, który z czasem zaczął obsługiwać większość komputerowej infrastruktury świata, choć prawie nikt spoza branży nie znał jego nazwy.
We wrześniu 1991 roku Linus miał coś ledwie działającego: 10 239 linii kodu. Wystarczająco, by uruchomić system, odpalić powłokę i wykonać podstawowe operacje.
Wtedy podjął decyzję, która z pozoru wyglądała niepozornie, ale okazała się rewolucyjna:
opublikował projekt w internecie. Za darmo. Z całym kodem źródłowym widocznym i możliwym do modyfikacji.
„Jeśli chcesz tego używać — proszę bardzo. Jeśli potrafisz to ulepszyć — zrób to”.
To było radykalne.
Rok 1991 należał do oprogramowania własnościowego. Microsoft, Apple, IBM — wszyscy strzegli swojego kodu jak tajemnicy państwowej, sprzedawali drogie licencje i trzymali pełną kontrolę.
Linus zrobił coś odwrotnego. Oddał swój kod innym.
I stało się coś nieoczekiwanego.
Programiści z całego świata zaczęli pobierać jego jądro systemu. Znajdowali błędy i je poprawiali. Dodawali funkcje. Odsyłali swoje ulepszenia z powrotem.
Powstawała społeczność.
W 1992 roku Linus podjął kolejną kluczową decyzję: udostępnił Linuksa na licencji GNU GPL. Oznaczało to, że każdy może go używać, modyfikować i rozpowszechniać, ale wszelkie ulepszenia również muszą pozostać wolne i otwarte.
Żadna firma nie mogła przejąć Linuksa i zamknąć go dla siebie. Miał pozostać otwarty na zawsze.
To przyspieszyło wszystko.
W połowie lat 90. Linux przestał być studenckim projektem, a stał się poważnym systemem operacyjnym. Firmy tworzące strony internetowe potrzebowały tanich i niezawodnych serwerów. Linux oferował dokładnie to: był darmowy, stabilny i bezpieczny.
Internetowe firmy z czasów bańki dot-com działały na Linuksie.
Potem nadszedł rok 2008: Google uruchomiło Androida, zbudowanego na jądrze Linuksa.
Nagle Linux nie był już tylko systemem dla serwerów. Trafił do miliardów kieszeni na całym świecie.
Dziś skala jego wpływu jest ogromna:
ponad 96% najważniejszych serwerów internetowych świata działa na Linuksie;
wszystkie 500 najszybszych superkomputerów na świecie używa Linuksa;
ponad 3 miliardy urządzeń z Androidem działa na Linuksie;
Amazon AWS, Google Cloud i Microsoft Azure opierają się w dużej mierze na Linuksie;
łaziki marsjańskie NASA, SpaceX i Międzynarodowa Stacja Kosmiczna również korzystają z Linuksa.
A mimo to większość ludzi nigdy o nim nie słyszała.
Korzystałeś dziś z Linuksa — prawdopodobnie wiele razy — i nawet o tym nie wiedziałeś.
Szukałeś czegoś w Google? Serwery Linuksa.
Używałeś telefonu z Androidem? Jądro Linuksa.
Oglądałeś Netflixa? Serwery Linuksa.
Korzystałeś z bankowości internetowej? Linux.
Współczesne jądro Linuksa zawiera ponad 27 milionów linii kodu — zaczynając od tamtych pierwotnych 10 239. W jego rozwój zaangażowało się ponad 19 000 programistów z przeszło 1 400 firm.
To największy projekt współpracy w historii ludzkości.
Ale Linux był rewolucyjny nie tylko z powodu technologii. Rewolucyjna była jego filozofia.
Przed Linuksem wszyscy „wiedzieli”, że złożone oprogramowanie wymaga kontroli korporacji, zamkniętego rozwoju i nastawienia na zysk. Jak niby jakość miała powstać dzięki rozproszonym po świecie ochotnikom, którzy pracują po godzinach i często bez wynagrodzenia?
Linux odpowiedział: zaskakująco dobrze.
Współpraca open source pokonała korporacyjną kontrolę. Tysiące ekspertów analizujących kod oznaczało szybsze naprawianie błędów. Różnorodność perspektyw dawała lepsze innowacje. Wspólna korzyść stała się silniejszą motywacją do działania niż sam zysk.
Linux zainspirował niezliczone projekty: Apache, Firefox, Python, Wikipedię — cały ekosystem darmowych, społecznościowo rozwijanych narzędzi, które napędzają współczesną informatykę.
Jego wpływ kulturowy wyszedł daleko poza oprogramowanie. Idea, że wartościowe rzeczy można tworzyć wspólnie, bez korporacyjnej struktury i bez nastawienia na zysk, wpłynęła na naukę, treści cyfrowe, a nawet sprzęt.
Sam Linus nigdy nie próbował uczynić z Linuksa prywatnego imperium. Pracuje dla Linux Foundation, koordynując rozwój projektu. Zarabia dobrze, ale nie jest miliarderem z Doliny Krzemowej.
Słynie z bezpośredniości, technicznej błyskotliwości i niewielkiego zainteresowania polityką korporacyjną. Nadal przegląda kod i podejmuje ostateczne decyzje — pełni tę samą rolę od 1991 roku, tylko na nieporównywalnie większą skalę.
Jego model przywództwa analizują eksperci od zarządzania: zdecentralizowana koordynacja, techniczna merytokracja i pozwalanie, by wygrywały najlepsze pomysły. Przywództwo przez umożliwianie, a nie przez kontrolowanie.
Linux udowodnił kilka rewolucyjnych zasad:
nie trzeba korporacyjnej własności, by stworzyć coś, co zmienia świat;
nie trzeba nastawienia na zysk, by inspirować doskonałość;
nie trzeba zamkniętego rozwoju, by zapewnić jakość.
Potrzebni są utalentowani ludzie, wspólny cel i wolność współpracy.
Linux pokazał, że 10 239 linii kodu, udostępnionych za darmo przez studenta, który powtarzał, że to „tylko hobby”, może stać się fundamentem globalnej infrastruktury.
Pokazał, że dzielenie się czyni rzeczy silniejszymi, a nie słabszymi.
Każde wyszukiwanie w Google, każda interakcja z Androidem, każda wizyta na stronie internetowej — istnieje duża szansa, że gdzieś w tle po cichu pracuje Linux.
Wszystko dlatego, że fiński student uznał, iż jego hobby może przydać się innym, i podzielił się nim bez ograniczeń.
Najbardziej udany system operacyjny świata jest zarazem najbardziej hojny: zbudowany przez tysiące ludzi, bez jednego właściciela, dostępny dla wszystkich.
Od „nic wielkiego z tego nie będzie” do kręgosłupa współczesnej informatyki.
Od 10 239 linii do 27 milionów.
Od studenckiego hobby do 3 miliardów urządzeń.
Linux nie tylko zmienił oprogramowanie. Zmienił nasze wyobrażenie o tym, co jest możliwe, gdy ludzie pracują razem w wolności.
A wszystko zaczęło się od skromnej wiadomości na forum, niewielkiego pliku do pobrania i programisty, który pomyślał, że jego kod może komuś się przydać.
I rzeczywiście się przydał. Miliardom ludzi.
#linux #linus #ciekawostki #historia
źródło: facebook. com /photo.php?fbid=968194786128858

@radek-piotr-krasny jak już pisałem wielokrotnie. Linuksiarze nie rozumieją to o czym tutaj jest we wpisie. Do ich maniakalnych łbów nie dociera, że 99% świata komputerów lata na linux, bsd czy innym unix. Dominującym miejscem gdzie monopol ma microsoft są komputery biurkowe, ale patrząc po popularności macbook neo, apple za chwile ich zacznie mocno podgryzie. Czy rok linuksa będzie na desktop? Nie. Winne jest 2137 dystrybucji, które niczym się właściwie nie różnią. Jakby było parę tych głównych to jeszcze by było. A tak mamy w top 10 na distrowatch tylko 2 głównie a reszta jest bazująca na debianie lub archu.

Zaloguj się aby komentować
D⁎⁎a ze mnie, a nie informatyk xd
Zrobiłem pierwszego pendrive'a, system chodził znośnie, dało go się używać, ale był bez miejsca na dane trwałe. Przeoczenie xd
No to zrobiłem drugiego, cytując klasyka: formatowałem 10 godzin, nic z tego nie wyszło, a finał jest taki, że po formacie pendrive pokazuje, że ma wolne 6gb zamiast 16, czy ile tam miał.
No to zrobiłem trzeciego pendrive, też z miejscem, system tnie się jak sk$rwysyn, zaraz mnie szlag trafi xd
Czyli nici z Linuxa xd
#linux #zalesie

Zaloguj się aby komentować
RDP dla linux?
Windows > Windows - banalny wbudowany RDP.
Linux > Windows - Remmina, działa perfekcyjnie.
Linux > Linux? Straciłem 2h klikając różne softy wraz z czatem i niestety, ale to nie działa. Tak dodałem porty w firewallu.
Wszystko ma działać w obrębie LAN'u. Bieda home lab.
#linux
@Marchew - czy przypadkiem nie używasz menadżera okien Wayland?
Bo jeśli tak i chcesz zdalnie uzyskać dostęp do całego pulpitu Wayland to jego "zabezpieczenia" Ci to skutecznie utrudnią.
Niemniej możesz spróbować się bawić:
Przełącz się na X11 (jeśli Twoja dystrybucja to umożliwia) - to najprostsze rozwiązanie
Użyj GNOME Remote Desktop - który jako tako obsługuje zdalny dostęp na Waylandzie
KRdp (część Plasma Desktop) - niby też oferuje wsparcie dla Waylanda
Uruchom VNC w izolowanym serwerze X11 - działa, ale to nie jest dostęp do głównej sesji Wayland
Użyj programu RustDesk - lepiej obsługuje Wayland niż VNC, ale do pełnego wsparcia (zwłaszcza unattended access) wciąż mu trochę brakuje
@ZohanTSW Dzięki, sprawdzę.
@HerrJacuch @nicram opensuse tumbleweed client, opensuse leap KDE x11. Nie mam żadnych portmasterów, a przynajmniej nic mi nie wiadomo.
@UncleFester xorg zainstalowany. Pupa
@groman43 an43 Potrzebuję te okienka, serio : )
@koszotorobur x11 KDE.
Rust znam z windowsa, też próbowałem i ... nie działa xD Po prostu nie widział drugiego końca.
Oczywiste jest że zapewne zapomniałem o jakimś ultra oczywistym kroku który jest tak oczywisty że nawet nikt nie zwróci uwagi (włącznie z LLM'em) ¯\_(ツ)_/¯
Ogólnie jestem zniesmaczony że tak oczywista funkcja jest tak kłopotliwa w uruchomieniu.
Siedzę na desktop linuxie od ponad miesiąca, ogólnie fajnie, ale czasami można trafić na ścianę jak w tym przypadku...
Ale że jako robiłem migracje serwera z starego, gorącego i ciężkiego klocka na ultra mini intel 7100T, to też chciałem linuxa dla spokoju. Ale że musiałem go wytargać z szafy na stół w kuchni (xD), nie mógł leżeć tak trzeci dzień. Skończyło się klonem dysku. Tak, wciąż windows 10 ( ͡° ʖ̯ ͡°) Bo działa!
Zaloguj się aby komentować
Przyszedł mi do głowy dziś głupi pomysł jak jechałem autem.
Mam stara drukarkę laserowa, sprawna, drukuje, zero problemów.
I podłączył bym ją do sieci, bo przepinanie się pomiędzy trzema urządzeniami jest lekko upierdliwe.
Uprzedzam, że nie mogę się wpiąć bezpośrednio w router, bo drukarka nie może stać przy routerze, a 20 metrowy kabel USB nie wchodzi w grę.
W związku z tym wymyśliłem, że mogę podłączyć pod wifi. I tu rodzi się drobny problem, bo drukarka nie ma modułu wifi.
Mogę natomiast kupić coś małego, i wpiąć się w to usb żeby udostępnić drukarkę. Myślałem wpierw o jakimś arduino, ale nigdy z tego nie korzystałem. Później do głowy wpadł mi pomysł z raspberry pi zero. Wpiąć się nim w usb z drukarki, i udostępniać ją jako sieciowa. A na rpi wrzucić linuksa z cupsem (czy co tam teraz się używa), i udostępnić ją w sieci.
Nawet jeśli by się udało, to bym zasilał rpi z portu usb drukarki.
#komputery #drukarka #linux #raspberry #arduino
Zaloguj się aby komentować
Jak komuś się zepsuł dźwięk w #spotify dektop instalowanym ze Snapa, to nie jesteście sami. Wychodzi na to, że był jakiś durny update, który uciął wyjście audio xD
Na ten moment rozwiązania są następujące:
Usunąć spotify snapowe i zainstalować rewizję 90 `snap install spotify --revision=90`. Jak to naprawią za 3 lata, to `snap refresh --unhold spotify` żeby się aktualizowało normalnie
Niektórym działa uruchomienie z terminala przez `spotify --audio-api=pulseaudio` (lub inny mixer zamiast pulseaudio który używacie)
Użycie wersji spotify np z flatpaka
Tak porównuję plugi snapowe między wersjami i wygląda jakby chcieli zarządzać uprawnieniami audio zgodnie z filozofią snapa, ale coś nie wyszło XD j⁎⁎ać snapa, a jak macie #ubuntu to jesteście z nim zespawani.
Możliwe, że problem dotyczy archaicznych wersji jak np. 22.04 xD
#linux
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Hej
Mam prośbę
Robię pendriva z linuxem mint po polsku
No i wszystko niby git, ale mam mały problem.
Po każdym uruchomieniu firefox działa po angielsku
Wiecie może jak zrobić, by dziad włączał się po polsku?
Mi to by nie przeszkadzało, ale to dla znajomego, co trochę nie umie w angielski
#linux #linuxmint #komputery #humorinformatykow #pytanie

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#linux #ai #komputery #internet #technologia
Linus Torvalds is fed up with AI usage recently.
The man who created Linux just called out the AI hype machine.
In his latest kernel update, Linus Torvalds revealed that the Linux kernel's private security mailing list has become "almost entirely unmanageable"
Why?
Because it is flooded with duplicate bug reports from people running the same AI tools on the same code.
Same bugs. Same day. No fixes. Just endless "pointless churn" for the volunteers keeping your Linux systems secure.
His blunt message:
“AI tools are great, but only if they actually help, rather than cause unnecessary pain.”
This isn't anti-AI, it's anti-slop. Real open source work still needs humans who understand what they're reporting.

@radek-piotr-krasny Ktos tu juz dzis pisał, ze to zmasowany atak na open source. Sa tez głosy, ze jest to spowodowane przez korporacje zachęcające do "tworzenia bezpiecznego oprogramowania". Problem jedt taki, ze czasami syatemy sa napisane w taki sposób za załamanie jednego buta otwiera nowy z innej strony, a załamanie tamtego buga ponownie otwiera ten pierwszy.
Bug bounty hunterzy za 2 ojro.
Zaloguj się aby komentować
Ogólnie jestem fanem FOSS. Może nie maniakalnym, ale jak się gdzieś da wrzucić rozwiązanie wolne, to wrzucam. Myślę, że wiele osób jest zależnych od Messengera, Whatsappa czy innych rozwiązań. Instalujesz potem ten soft, on zżera baterię, jest ciężko. Być może nawet jak jesteś zagrożony Pegasusem czy podobnym softem to się narażasz na ataki.
I znalazłem rozwiązanie, które działa. Chociaż nie wdrożyłem go w pełni, to jest to ciekawostka, która Was może zainteresować. Bridge do Matriksa.
Matrix to protokół komunikacji, domyślnym klientem jest Elements, który przypomina Discorda.
Bridge to taki łącznik między komunikatorami. Dla przykładu Messenger.
Co to daje? Oczywiście to, że możesz komunikować się z różnymi komunikatorami z poziomu jednego. Niestety najczęściej wymaga to własnej usługi (czyli serwera), albo jakiegoś znajomego. Ja poprosiłem kolegę, który tak używa Messengera od dawna i podpiąłem swoje konto. Zero problemów. Facebookowego szpiega już usunąłem
Niech moc FOSS będzie z Wami
https://matrix.org/ecosystem/bridges/
#linux #android
Zaloguj się aby komentować
Algorytm yt podpowiedział mi ten film:
https://www.youtube.com/watch?v=-yXy5ZEZdzY
Coraz bardziej utwierdzać się w przekonaniu, że większość współczesnych linuksiarzy udzielających się po grupach, discordach czy innych jutubach to żyje pod kamieniem. W ich mentalności cały świat prześladuje ich system.
Tutaj gość odkrywa jak działają systemy wbudowane od 20 lat, współcześnie jeśli nie jest to jakiś autorski system to wszystko chodzi na linux lub bsd. Jakieś 99% rzeczy z których korzystamy obecnie online chodzi na linux.
Problemem są 2137 dystrybucje desktopowe które różnią się od siebie tapetą i przez nie ma aż takiej popularności na komputerach. Niech microslop robi dalej to co pisałem w innym wpisie to nowe laptopy przejmie apple a te już działające obecnie pod windows będą miały zainstalowany linux.
#linux #gownowpis
@30ohm
Problemem są 2137 dystrybucje desktopowe które różnią się od siebie tapetą i przez nie ma aż takiej popularności na komputerach.
niektórzy mówią że to siła Linuksa, ale według mnie to wada. ja rozumiem, że za każdym Archem, Debianem, Gentoo i innym Ubuntu stoją ludzie, którzy potrzebują tego distro, ale przez to się robi straszny bajzel. po prostu wybór jest zbyt duży i ludzie się zniechęcają.
sam siedzę w gierkowych distro. Korzystam z CachyOS, ale masa ludzi używa Bazzite, PopOS, jakichś Garud i innych rzeczy i się kłócą między sobą, że to ich dystrybucja daje o +1% avg fps względem innych xD
@30ohm
Problemem są 2137 dystrybucje desktopowe które różnią się od siebie tapetą
WRESZCIE ktoś kto też to powiedział głośno! DistroWatch mówi, że jest kilkaset aktywnych dystrybucji, zazwyczaj 300–400 (!!!, popierdoliło psa, łańcuch, budę i kojec), a do tego setki nieaktywnych albo archiwalnych. Cała baza, włącznie ze starymi i niestandardowymi przekracza 1000 pozycji. Bo tak jak mówisz- komuś się ujebało, że jest wyjątkowy, na podstawie jakiegoś poradnika stworzy "swoją" dystrybucję, różniącą się od pozostałych tapetą i tym, że w bootloaderze gdzieś wcisnęli swoją gimbazjalną ksywkę, wysra to na świat i z jakiegoś powodu świat będzie się tym zachwycał. A potem dopada szara rzeczywistość i po 2 tygodniach podjarki zapał znika, a gówno zostaje- i cyk distro numer 1001 właśnie "powstało" i zaraz potem "umarło". I ot mamy odpowiedź na pytanie czemu tak trudno w ogóle to zliczyć ile tych desktopów jest.
Desktopów, bo w tej enterprisowej części nikt sobie nie pozwoli na taki rozpierdol, żeby jakiś korpopryszczak wziął RHELa, sforkował na SRERHELa, gdzie zamiast basha będzie srash będący forkiem zsh, cykl wydawniczy będzie cofnięty względem RHELa 3 dni względem ostatniej pełni księżyca, której data modulo 5 daje 0 i pozwolić, żeby pół jakiegoś korpo stało na tym, a pół na tym. No ale na desktopie to już przechodzi na cienkim c⁎⁎ju i jeszcze masa psychofanów do tego sobie wali, że to "wolność". Tu to nie przechodzi, bo dystrybucje- ku zdziwieniu absolutnie nikogo- są pilnowane, bo istnieje coś takiego jak wsparcie.
A potem wielkie zdziwienie, że producenci unikają jebaniny z "ekosystemem" pingwina więcej niż to absolutnie konieczne i zostawiają go na bocznym torze, bo to taki burdel na kółkach, że nikomu nie chce się inwestować w 2% rynku pofragmentowanego bardziej niż cała reszta razem wzięta tylko dlatego, żeby uregulować ten i tak działający jak proteza opensouce. I niestety wina za to leży tylko i wyłącznie po stronie community pingwina, które totalnie nie przyjmuje żadnej krytyki ani chęci zmiany. I to jest z drugiej strony w c⁎⁎j smutne, bo linux sam w sobie jest za⁎⁎⁎⁎sty, jeśli tylko go używać z głową, tylko jego własne community jest zjebane i go często gęsto samo torpeduje. I paradoksalnie najwięcej do rozpropagowania świadomości cywilizowanego linucha na desktopie zrobił Gabe.
Zaloguj się aby komentować
5 dni temu pisałem https://www.hejto.pl/wpis/kojarzycie-raspberry-pi-to-dzisiaj-bedzie-opowiesc-jak-tworcy-tego-sbc-zrobili-w o raspberry pi fundation które ma lekkie opóźnienie z wydawaniem poprawek do jądra dla swoich produktów. Wczoraj po 2 tygodniach jak cały świat się łatał poprawka trafiła do repo, według git już we wtorek poprawili https://github.com/RPi-Distro/linux-packaging ale paczki w repo były wczoraj po 15 naszego czasu.
Nie trzeba było im co tydzień przypominać. Dzisiaj jest kolejny błąd na uzyskanie dostępu do root. Ciekawe jak szybko im to zajmie.
Z powodu zmiany gałęzi przez rpi alpine linux na które przerobiłem większość swoich urządzeń też ma opóźnienie z dostarczeniem poprawek.
#linux #raspberrypi
Mateusz Chorobok wrzucił jakiś czas temu film pod tytułem "czy aktualizacje mają jeszcze sens". Mówi o tym, że gdy znajdzie się jakąś dziurę w sofcie, nie ważne czy open source czy nie, od momentu wydania łatki do momentu kiedy zaktualizujesz swój komputer mija pewnien czas, kiedy jesteś potencjalnie zagrożony. W przypadku open source wprost wiadomo co zostało poprawione i można próbować wykorzystać ten błąd na systemach bez aktualizacji, a w przypadku closed software trzeba posiłkować się reverse engineeringiem wspomagając się bieda changelogiem lub... Binarką. Z użyciem AI ta droga (znalezienie błędu i wykorzystanie go) skraca się do kilku dni i przewiduje się że w najbliższym czasie skróci się do nawet kilku godzin. W perspektywie lat może się okazać, że wydanie łatki to będzie tylko instrukcja dla hakerów który program ma dziurę i w którym obszarze.
Także oni sobie to pewnie wzięli mocno do serca. Tylko zapomnieli, że są open source i to inaczej działa niż closed source
Zaloguj się aby komentować
Od czasu do czasu @Made_In_China wrzuca wpisy z jakimiś promocjami, często tam się pojawia jakiś #hardware . Taguje, gatunek póki co zazwyczaj ignoworany. No i tak sobie dziś klikając w obrazek patrzę sobie na cenę dysku HDD 6tb, oczywiście droższy niż kilka miesięcy temu (może jakaś poprawka co do modelu, nie chcę głębiej sprawdzać). I to zastanowiło mnie, czy nie sprawić sobie dysku #ssd do mojego #homelab #selfhosted .
Opowiem więc, co mi dolega. Na początku lutego kupiłem sobie SSD M.2 za 329 zł w mediaexpert (teraz taki sam chodzi po 379 zł). Włożyłem go do laptopa, wyjąwszy SSD M.2 1TB, i postanowiłem zainstalować sobie #nixos #linux (distro hopping, na ubuntu to jeździłem od 2023, w tych zamierzchłych czasach SSD SATA 128GB kosztował 45 zł). Stary dysk z laptopa miał pójść do #raspberrypi w celu przechowywania nań kroniki #bitcoin . Na malince postawiłem #proxmox umożliwiający spełnianie przezeń wielu funkcji naraz. Skręciłem zestaw i okazało się, że malinka nie widzi dysku. Trochę kombinowałem, moduł do odczytu M.2 działał (czytało mi ten świeżo zakupiony dysk z laptopa), okazało się, że ten SSD to jakiś western digital co się nie lubi z malinką. Kupiłem więc obudowę zewnętrzną na ten dysk 1TB na alledrogo za 130 zł, malinka przez tę obudowę już widziała dysk. Mogłem w końcu zsynchronizować węzeł Bitcoina, ale na tym dysku już robiło się ciasno. Gdy chciałem włączyć serwer electrs, to się jednak okazało, że do tego trzeba zindeksować kronikę, co zajmuje miejsce. I tego terabajta było mało. Obudowa na dysk SSD miała jeszcze port na kartę SD, więc kupiłem kartę 256 GB, wsadziłem, przeniosłem tymczasowo kronikę na HDD i zacząłem kombinować z utworzeniem woluminu btrfs obejmującego SSD i SD. Ale przy próbie kopiowania pojawiały się błędy niestworzone, czytnik SSD nie wyrabiał zapewne. Miałem gdzieś w domu pendrive 256 GB, więc zamiast karty SD jest wolumin btrfs obejmujący SSD i pendrive. A do karty SD sobie dokupiłem czytnik i teraz to ona mi robi za ten pendrive. No i tak się patrzę na te ceny dysków SSD, przez te całe ej aj ceny już wyjebało, i się zastanawiam, czy czegoś sobie nie dokupić, w razie gdyby wyjebało jeszcze bardziej. Format może być zarówno SATA (mam pierdołkę SATA-USB3), jak i M.2 (tylko żeby nie gryzło się z malinką). Jeżeli chodzi o pojemność, to 2 TB no to by było fajnie, a jeżeli chodzi o 4 TB, to na teraz to trochę byłby overkill, ale jeżeli ceny mają jeszcze bardziej rosnąć, a potrzeby się zwiększą (może pobieranie dystrybucji linuxa? jakieś media, niby mam ten hdd 6tb, ale myślę, że on to głośny jest i póki co odłączony), to w sumie wolałbym teraz przeboleć zakup tych 4TB, żeby potem znów nie kombinować tak jak teraz z tym btrfs.
No więc tomeczki, oto moje #kiciochpyta
@209po - to jest jedyne zdanie ze znakiem zapytania:
Jeżeli chodzi o pojemność, to 2 TB no to by było fajnie, a jeżeli chodzi o 4 TB, to na teraz to trochę byłby overkill, ale jeżeli ceny mają jeszcze bardziej rosnąć, a potrzeby się zwiększą (może pobieranie dystrybucji linuxa?
Odpowiadam - kod znaku * w ASCII.
Zaloguj się aby komentować
Ktoś się śmiał z Linuksa ostatnio? Źle słyszałem?
#windows #linux #bezpieczenstwo #komputery #cyberbezpieczenstwo @fadeimageone
@baklazan W produktach Microsoft zaszyte są luki i proste backdoory przeznaczone do łatwego dostępu dla służb takich jak NSA/CIA/FBI i inne. To nic nowego. Szyfrowanie BitLockerem to pic na wodę. Przy odpowiednim sprzęcie/programach można w łatwy sposób uzyskać dostęp do dysku/usunąć zabezpieczenie.
Miłego dnia i smacznej kawusi.
Zaloguj się aby komentować
@Thereforee #linux #ai #heheszki #humorinformatykow #pdk

Zaloguj się aby komentować
#linux #bezpieczenstwo
pocs/fragnesia at main · v12-security/pocs
Kolejny tydzień, kolejny exploit LPE ( ͠° ͟ʖ ͡°)
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Kojarzycie raspberry pi? To dzisiaj będzie opowieść jak twórcy tego SBC zrobili własny system pod swój produkt i mają na niego wywalone. Jest on oznaczony na stronie jako zalecany, więc każdy nawet bez pojęcia o linux ma go zainstalowanego.
Rpi jako system bootowania jest oparny o gpu a nie cpu jak w większości komputerowego świata więc wymaga specjalne przygotowanej wersji dystrybucji linux. Architektura procesora nie jest problemem, tylko sam firmware.
Pierwszą styczność z tym sprzętem miałem w 2012 roku. Obecnie najstarszy działający egzemplarz mam z 2013 roku. Na początku system przygotowany przez twórców elektroniki bazował na debianie armel, który był pod armv4 a sbc miało procesor armv6.
W 2013 roku wydali własny zmodyfikowany debian armhf określony jako raspbian, z różnicą do debiana który był pod armv7. Systemy nie były ze sobą zgodne, ponieważ paczki skompilowane pod debiana armhf nie działały na raspbianie armhf z powodu braku instrukcji procesora.
Przy swoich projektach zauważyłem, że mają mocno wywalone na aktualizacje swojego systemu. Jedno czy 3 egzemplarze były do przeżycia przy ręcznej własnej kompilacji. Z debiana na którym system bazował nie dało się wziąć bo by nie działało.
Pracowałem w firmach które wykorzystywały to SBC do różnych rzeczy i tam przy efekcie skali już było odczuwalne. Trzeba było ogarniać samemu aktualizacje do softu i je utrzymywać.
Ten stan rzeczy trwał do 2020 roku aż wydali bety 64 bitowej wersji swojego systemu. Oczywiście dało się już wcześniej używać innej dystrybucji, bo te już 5 lat wcześniej ogarniały 64 bitowe procesory jak i samą kompatybilność ze sobą w 32 bitowych wydaniach dla tego SBC.
Od 2022 wydanie 64 bit stało się oficjalne. Jest to czysty debian arm64 ze zmodyfikowanym jądrem i firmware.
Zatem gdzie widzę problem? Minęło 12 lat odkąd pierwszy raz zauważyłem, że coś jest nie tak z aktualizacją oprogramowania, a tam nic się nie zmieniło. Od ponad tygodnia są dostępne w sieci exploity na 3 różne bugi w samym jądrze linux a oni podchodzą to tego tak: https://github.com/raspberrypi/linux/issues/7346
The next apt kernel will be 6.18 and is imminent, but we are just finalising testing.
Fajne podejście, nie? Cały świat się łata a oni podchodzą: robimy nowe rozwiązanie i testujemy, więc starego nie załatamy.
Jądro to nie jedyny problem np. ja kodowałem w php i wersji 8.2 obecnie nikt przez 3 lata nie zaktualizował w 32 bitowym wydaniu gdzie debian zrobił to już wielokrotnie.
W moim przypadku stare egzemplarze przerobiłem na alpine linux, gdzie dostarczają w miarę na bieżąco aktualizacje. Z częścią softu jest problem, ale można skompilować samemu. Lepsze to niż włam na urządzenie wystawione do internetu.
W przypadku komercyjnych rozwiązań, to duża część używało ubuntu już 10 lat temu ale tylko w przypadku nowszych płytek. Stare poszły w niepamięć. Kiedy był kryzys z dostępnością raspberry pi wybrali inne rozwiązania i obecnie te pewnie zastąpiły już SBC co do którego nie ma się pewności na poziomie bezpieczeństwa.
#elektronika #linux #cyberbezpieczenstwo #raspberrypi

Ile to zarobiłem na odsprzedaży "uszkodzonych" malin to moje
Firma zmieniała płytę główną w wyciskarkach do lodu na nowsza wersje płyty wraz z budowanym wyświetlaczem. Więc stare wg nich uszkodzone leciały do kosza.
A uszkodzenie polegało na tym że , były sprawne w 100% tylko soft zapisany na karcie nie chciał się wczytywać, bo karta potrafiła się zapisać w innym formacie i przez to maszyna nie działała.
Więc zaproponowałem darmowe pozbycie się elektroniki (za utylizację trzeba płacić).
Karty po łączeniu partycji I formacie miały pełną sprawność i szły od razu na allegro
A maliny to co najwyżej wytarłem z kurzu.
I szły w cenie dumpingowej na portalach.
Kart sprzedałem prawie 600
I podobną ilość malin po 350 sztuka.
Pandemia to był piękny czas na zarabianie pieniędzy
Zaloguj się aby komentować