Zaloguj się aby komentować
315 374,77 - 21,37 = 315 353,40
Drugi papatonik z rzędu. Z Mokotowa na Żoliborz wzdłuż Wisły.
#ksiezycowyspacer #2137
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





Zaloguj się aby komentować
315 633,11 - 21,37 - 1,39 - 1,11 = 315 609,24
Papatonik z rana (pętelka wokół lotniska) i drobnica z wczoraj
#ksiezycowyspacer #2137 #papaton
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





Zaloguj się aby komentować
15 591,50 + 21,37 = 15 612,87
To nieprawda, że nie można dzień po dwupapatonie pobiec papatonu. Można, tylko trzeba wcześnie wstać.
Na tym polega odpowiedzialność.
Miłego świętowania! ❤️
#sztafeta #bieganie #2137

Zaloguj się aby komentować
15 462,23 + 12,73 + 42,74 = 15 517,70
No i tak mija powolutku ta majówka. Wczoraj króciutki czeski minipapatonik, bo wyjeżdżałem i nie chciałem żeby rodzina panikowała że się rozbiję ze zmęczenia... No to dzisiaj sobie ciutkę odbiłem. Podwójnym papatonem, więc uważam za uzasadnione użycie tagu #2137
I przyznam się, chodziło mi po głowie strzelić maratonik, ale decyzja zapadła tuż przed snem - o 1 rano sobie na szybko wyznaczałem trasę xD
Chyba to było głupie, ale nie można robić samych poważnych rzeczy, co?
Faajnie było, byłem gotów na jakieś kryzysy a tu w sumie nawet ładnie wyszło
Miłego dnia flagi!
#sztafeta #bieganie

Zamiast uprościć, policzyłem więcej. Zdobywasz osiągnięcie
Ja nie dam rady?! (42,19 km)
Kapitan barki (maj)
Dwugwiazdkowy kapitan barki (maj)
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.



Wstać w środku nocy i pomyśleć "a może maraton?" To trzeba się @enron nazywac xD szacun!;)
Zaloguj się aby komentować
No i mnie żona zagadała, wpis będzie spóźniony.
#2137 #aicontent

Zaloguj się aby komentować
14 991,00 + 21,37 + 7,02 + 7,15 + 12,37 + 21,37 + 1,20 = 15 061,48
No i doczłapałem do końca miesiąca. Tym razem się uparłem i wbiłem na równe 500 km (no dobra, z jakimiś groszami)
Najpierw w niedzielę papatonik, w poniedziałek zaspałem i dałem radę tylko 7 km zrobić, we wtorek dużo się działo i jedynie zdołałem sobie strzelić 7 z groszami z zaliczeniem wizyty w paczkomacie. W środę niby miało być luźno a jakoś nie wyszło i ledwie minipapatonik czeski strzeliłem.
No ale dzisiaj już byłem zdeterminowany - i wstałem o 4:13, jakoś trochę niezbornie się pozbierałem, trochę się ponamyślałem czy brać opaskę na uszy i rękawiczki bo było -2°C, ale ostatecznie odpuściłem. Padła bateria w pasku HRM, więc machnąłem rękąi o 4:39 wystartowałem. Początkowo planowałem jakieś 16-18 km i dobicie reszty wieczorem, ale że dobrze mi się biegło to wycyrklowałem by strzelić papaton kończący się koło piekarni. Tam zakończyłem bieg, a potem jeszcze dobiłem kilometr z groszami do domu. Misja spełniona
Miłego czwartkopiątku!
#sztafeta #bieganie #2137

Muszę poinformować, że zdobyłeś osiągnięcie
Wzruszenie nie występuje.
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Siadasz na kasku? #pdk (Czas Apokalipsy)
Zaloguj się aby komentować
13 723,58 + 11,02 + 12,01 + 16,01 + 10,26 + 11,02 + 2,63 + 7,01 + 1,34 + 10,11 + 21,37 = 13 826,36
No i kolejny tydzień minął. Ciężko było z nowym układem dnia, trzeba było skrócić dystanse ale udało się jakoś zachować codzienne bieganie. We wtorek nie dało się rano, to poprawiłem po południu
I OTO NADEJSZŁA
Atmosfera super! Dziki tłum biegaczy, na Rynku tłumy kibiców. Muzyka, światła, serducho biło radośnie. Początkowy plan "potuptam se spokojnie z kolegą co zającuje na 49 minut" z nagła szlag trafił, gdy się okazało że kolega jednak będzie zającował na 44 minuty xD Oczywiście nie było innej opcji jak ustawić się na 44 minuty
Poszło ostro. Najpierw było ciężko, bo dość ciasno - nie mogłem się przebić do zajączków, bo tyle ludzi się pchało i miejscami trzeba było zwolnić. Zając zastosował tradycyjną metodę odsiewania plew - pierwsze kilometry były w tempie w okolicach 4:08/km, i z zadowoleniem stwierdziłem że nawet daję radę. Tuż po pierwszym kilometrze zaskoczenie - na Dietla przebijała się między autami karetka, ale przebiegłem na długo przed tym zanim dojechała do skrzyżowania. Moje obawy o ciemność i niepewną nawierzchnię okazały się być mocno na wyrost - było całkiem spoko, choć przed pierwszym kilometrem jakieś dziewczę zaliczyło wywrotkę
Nie sprawdziłem trasy więc leciałem przyklejony do zająca. Było dobrze, na 5. kilometrze wpadła życiówka na 5 km (20:25), choć były dziwne rozjazdy znaczników i tego co mówił mój zegarek więc mam lekkie wątpliwości co do tej życiówki. Tempo mi trochę spadło, zając zaczął się oddalać - ale cisnąłem ile sił. No i wtedy pojawił się Wawel
Spodziewałem się podbiegu, ale nie spodziewałem się że będzie dużo krótszym podejściem - zdecydowanie ostrzejszym, niż się spodziewałem. W ogóle nawet nie przypuszczałem że tam jest podbieg xD taki ze mnie kurde Krakus. Wpadłszy na Dziedziniec Arkadowy zobaczyłem, że dogoniłem zająca - oj, coś to mieszkanie na szczycie wzgórza chyba daje
Ostatecznie wyszło 43:33
Potem jeszcze poczekałem na znajomych, w tym na zajączkę z 1:04 która chciała ze mną wrócić. Jak się wszyscy zebraliśmy, podreptaliśmy ten kilometr z hakiem do auta i potem już porozwoziłem dziewczyny.
A dzisiaj? No byłem nabuzowany po wczorajszym biegu jak jasny pieron! Sam z niczego obudziłem się o 3 rano, jakimś cudem zmusiłem do ponownego zaśnięcia - ale i tak wstałem przed budzikiem, kwadrans przed 5. Niespiesznie się pozbierałem i o 5:21 wyruszyłem na mój tradycyjny dystans
Spoko to był tydzień i bardzo fajny weekend. Oby tak dalej
Arbuz zjedzony, a ja trzymam kciuki za znajomych lecących maraton
Miłej niedzieli!
#sztafeta #bieganie #2137

Niepotrzebnie się wtrąciłem. Przez to teraz zdobywasz osiągnięcie
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
12 965,05 + 21,37 + 5,01 + 1,08 + 21,37 = 13 013,88
Kolejny fajny weekendzik
Nie było ciśnienia, więc oba dni z późnym
startem - wczoraj niewiele przed 7, a dzisiaj już niemal o 7:30
W każdym razie wczoraj wjechał uczciwy papatonik w tempie 5:18/km - w sumie szybciej niż się spodziewałem, ale nogi same niosły. Było bardzo przyjemnie - na termometrze +2°C, a wiatr, choć mocny, na kluczowym odcinku (Wały Wiślane) wiał w plecy.
A że jestem wariat, to tym razem nie zakończyłem papatonu pod domem, tylko w pobliskim parku z myślą o zaliczeniu parkrunu
A dzisiaj było baardzo fajnie
Po wczorajszym - jak by nie mówić, intensywnym - dniu, gdzie na koniec nawet sobie nie zrobiłem rolowania obolałych nóg, nastawiałem się na spokojny trucht. Ale po pierwszych metrach stwierdziłem "nie chce mi się" i przyspieszyłem
I co? Średnia 5:10 min/km
Od poniedziałku zmiany w życiu i porannym rozkładzie dnia i będzie mi ciężej biegać rano, a już na pewno strzelać papatony
A póki co pękło 250 km w kwietniu.
Miłej niedzieli!
#sztafeta #bieganie #2137

Sprawdziłem to kilka razy. Niestety nadal wychodzi, że zdobywasz osiągnięcie
W sumie... Hardkor edyszyn! (250 km)
Dokumentalista (30 zdjęć)
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.


Zaloguj się aby komentować