6 032,02 + 21,37 = 6 053,39
Tak jakoś mi się dzisiaj wcześnie wstało o 5, bo w sumie chciałem coś tam pobiegać. Nie spieszyłem się zbytnio, bo przecież wczoraj był papatonik to dzisiaj coś krótszego wpadnie. Potem nakarmiłem kota, wyrzuciłem śmieci, wystawiłem recyklingi przed dom, wróciłem się jeszcze po plecaczki na pieczywo i wyruszyłem tuż przed 6 rano.
Obłęd. 7°C to praktycznie upał, dwa dni temu biegałem przy -11°C xD Śniegu już praktycznie zero, za to wszędzie (w szczególności na fragmentach trasy gdzie lecę przez budowę) błoto i kałuże - oj, nie kocham tego :face_with_rolling_eyes: ale wystarczy nie przejmować się i ocierać błoto z twarzy xD
Doleciałem do pierwszej piekarni gdzie kupiłem bułki na 2. śniadanie dla najstarszego syna, potem stwierdziłem że mam na tyle czasu że sobie polecę sporą pętlę przez osiedle Piastów, potem doleciałem do kiosku z obwarzankami. I tak sobie leciałem, a w mojej głowie zaczęła się formować myśl "w sumie to czemu by nie strzelić papatonu?" No kurczę, skutecznie się uformowała bo po chwili doleciałem do cukierni gdzie kupiłem trochę pyszności i poleciałem na trasę wymierzoną tak, by zakończyć poranek świentym dystansem :sweat_smile:
No i jest kolejny papatonik, tempo bardziej spacerowe ale co tam, stary jestem to mi wolno biegać wolno (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
Miłego poniedziałku!
#sztafeta #bieganie #2137

