Beffert to rzadka, stara lokalna odmiana jabłoni pochodząca ze Szwajcarii, a konkretnie z kantonu Thurgau, tradycyjnie uprawiana jako silnie rosnące drzewo przeznaczone do produkcji cydru oraz w sadownictwie. Jej niewielkie owoce mają zielonkawą lub białawą skórkę z niebieskawo-czerwonymi lub czerwonymi paskami oraz jędrną, soczystą konsystencję.
Cechy drzewa i owoców
Pochodzenie: region Thurgau, Szwajcaria
Wzrost: Silny, bujny wzrost drzewa, nadaje się do uprawy na wysokości do 600 metrów
Wielkość owoców: Małe do średnich
Wygląd: Zielonkawo-biała podstawa z niebieskawo-czerwonymi plamami lub czerwonymi paskami
Miąższ: Jędrny i soczysty
Zastosowanie: Dobry regionalny cydr (Mostapfel) oraz tradycyjna uprawa sadownicza (Streuobstanbau),
#hejto
#stareodmiany #ogrodnictwo
#szwajcaria
Jabłko odmiany Belamour (znane również jako „der Köstliche” lub „Glücksapfel”) to wyjątkowa, odporna na choroby odmiana powstała w wyniku przypadkowego siewu, wyhodowana przez niemieckiego sadownika Bernharda Schuppa w Markdorfie nad Jeziorem Bodeńskim. Znana ze swojego wspaniałego aromatu i dużej naturalnej odporności, często można ją uprawiać tak, że owoce pozostają całkowicie pozbawione plam, bez stosowania chemicznych środków ochrony roślin. #hejto #stareodmiany #ogrodnictwo #niemcy #szwajcaria
#swiniobicie
Waga 86.6 kg (-1 kg) - ważone wczoraj na tej samej wadze co tydzień temu. Dziś na innej wadze 85.6, ale pewnie jakiś błąd.
Bebzon 98.5cm (-1.5 cm) mierzone dziś tą samą miarką co w zeszłym tygodniu.
Treningów żadnych nie było przez upał, ale trzymałem michę. No i nadużywałem piwa (bezalkoholowego ;-p)
Pzdr!
Wieś:Owieczki – wieś w Polsce położona w województwie wielkopolskim, w powiecie gnieźnieńskim, w gminie Łubowo. Przez wieś przepływa rzeka Mała Wełna . Wieś leży nad jeziorem Owieczki , w pobliżu znajduje się również Jezioro Mistrzewskie . Jest tu Szkoła podstawowa im. Tadeusza Kościuszki, Ochotnicza Straż Pożarna, Figurka Matki Boskiej oraz Wiata na rowery przy drodze nr 197.
@ostrynacienkim A pokaż mi młodych co są nienaiwni w innych krajach. Poza tym, że jak nie jesteś naiwny za młodu, to będziesz zgorzkniałym dziadem jak ja.
Odebrałem Tygryska z magazynu, zacząłem mój eurotrip i nie będę ukrywał, jest ostro.
Chciałem wyjechać jak najwcześciej i uderzać od razu z Malagi na Madryt, ale okazało się, że koleś na magazynie będzie dopiero o 12:30. A ja jeszcze musiałem podjechać do Torre del Mar, w którym mieszkałem w zimie, by zabrać kufry i ogólnie się przepakować (mam tam wynajęty magazyn samoobsługowy). Zmieniłem więc kierunek i zredukowałem planowaną trasę wybierając Sewillę.
Naczytałem się ostrzeżeń o przegrzanych oponach i asfalcie, które tracą wtedy swoje właściwości i początkowo panikowałem przy każdej dziwnej reakcji zawieszenia. A rzeczywiście czuć uślizgi. Początkowo jechało mi się przez to bardzo źle, ale później już się przyzwyczaiłem.
Wyruszyłem po 15 przy eleganckich 36 stopniach. Po drodze widziałem już na wyświetlaczu 42. Momentami od asfaltu śmierdziało smołą, więc nawet nie chcę wiedzieć, do ilu się nagrzał. Nie są to specjalnie warunki do przyjemnej przejażdżki po górskich serpentynach, więc cisnąłem autostradą, zatrzymując się co 50 km i wylewając na siebie butelkę wody. I okazuje się, że w ten sposób nawet przyjemnie można w tym upale jechać. A i ogólną wesołość wzbudza widok typka wylewającego sobie na głowę wodę i zakładającego kask. A jaka mi się od tego elegancka motofryzura zrobiła, pierwsza klasa.
Z samej Sewilli relacji nie mam, bo dojechałem tak zmęczony, że od razu zasnąłem i obudziłem się godzinę temu
Ze strat na tę chwilę: zgubiłem słuchawki i okulary przeciwsłoneczne.
Brak palców był kolejnym czynnikiem przyspieszającym rozwój intelektualny wielbłądów. Rozwój matematyczny ludzi zawsze był hamowany przez powszechną instynktowną skłonność, by wobec czegoś naprawdę skomplikowanego - jak choćby wielomiany trójforemne czy różniczki parametryczne - liczyć na palcach. Wielbłądy od samego początku liczyły na liczbach.