Panie i Panowie dziś dołączyłem do elitarnej grupy z kat. A. Kurs przyspieszony (wyjeżdżone 10h) I egzamin zdany z pierwszym razem. Teraz czekać na poprawę pogody i LwG 😀💪🏍️ Motocykl w garażu już czeka, Yamaha MT-07 2022r. #prawojazdy #motocykle #yamaha
Wsiadłem pierwszy raz i po tym rozmawiam z kolega, który polecił mi ten motocykl, mówię że to potwór, a on jak myślisz czemu kolega, który go sprzedawał kupił MT09-mial po prostu za mało mocy i chce coś więcej. Spodziewam sie, ze u mnie z czasem też nadejdą takie myśli.
Jedna z dwóch maszynek, na których Panowie z Jednoślad.pl przyjechali niedawno z Holandii. Widać, że trochę odpicowana, nawet wybuchnięty tlumik wymienili
@Shagwest cześć, planuje niedługo trasę po przełęczach Südtirol- Dolomity. Mógłbyś napisać jaką trasą jedziecie? Przez internet ciężko sprawdzić obecny stan wszystkich dróg.
jak mi sie wszystko ulozy to w przyszlym roku bedzie mozna przenocowac na trasie w przy okazji zwiedzic kawalek austri. 3 traski po 300-400 bym w swojej okolicy wykroil.
W internecie od paru dni żrą się jedni z drugimi o to, czyja wina. Zapierdalającego motocyklisty bez uprawnień czy dziadków przechodzących przez ulicę w niewyznaczonym miejscu. To ja jako motocyklista uważam, że w pełni wina motocyklisty.
Swego czasu mieszkałem niedaleko i codziennie koło tego cmentarza przejeżdżałem. Z jednej strony jest to fajna prosta do pociśnięcia przez las, takie kilkaset metrów terenu niezabudowanego. ALE. Po pierwsze primo, ten niezabudowany zaczyna się już za cmentarzem. Po drugie primo, każdy normalny człowiek wie, że przy cmentarzach grasują baby cmentarne, które w d⁎⁎ie mają przejścia dla pieszych i inne wymysły, a jak po drugiej stronie ulicy widzą ładną wiązankę, to nic się nie liczy - idą jak koń z klapkami na oczach. Po trzecie, ludzie z widoczną niepełnosprawnością mają immunitet - mogą sobie przechodzić, gdzie chcą. Po czwarte - tu i tak było ponad 100 metrów do pasów, więc każdy mógł przechodzić, więc nie ma żadnego "przechodzili w niedozwolonym miejscu i to oni zabili motocylistę, nie odwrotnie".
A po piąte - play stupid games, win stupid prizes. Mam takiego kumpla motocyklistę, którego bardzo lubię, ale po mieście to ja boję się z nim jeździć. O ile ja na 80000 kilometrów zrobionych motocyklem niebezpiecznie sytuacje mogę policzyć na palcach dwóch rąk, to jemu ciągle coś wyjeżdża, ktoś zajeżdża, ktoś wyłazi, coś przełazi, no normalnie wszyscy chcą go zabić.
Tylko ja jadąc z nim, muszę równie mocno uważać na niego, jak na pozostałych uczestników ruchu. Gdy na przykład zbliżamy się do jakiegoś korka przed skrzyżowaniem, a on jedzie za mną, to on po sekundzie jest już przede mną przy skrzyżowaniu. Ja zwalniam, oceniam sytuację, czy nie ma jakichś przejść dla pieszych, wyjazdów z podporządkowanej, czy jest odpowiednio szeroko, wreszcie czy jakiś inny motocyklista nie wyprzedza mnie właśnie razem z tym całym korkiem. I mogę być pewien, że w tym czasie właśnie on weźmie mnie albo z lewej, albo z prawej.
Albo dojeżdżamy do zwężki i obowiązuje jazda na suwak. Ja kończę przeciskanie się na 3-4 pary samochodów przed końcem, bo tam już jest zamieszanie, jedni chcą zjechać wcześniej, inni później i jeszcze tylko mnie tam na środku do szczęścia brakuje. A w interkomie słyszę "no weź jedź" i oczywiście slalomem gdzieś tam bokiem przemyka kolega, który na tej operacji zyskuje jakieś osiem sekund.
Aaaalbo jedziemy sobie normalnie i przed nami zapala się pomarańczowe. Kto zwyczajnie się zatrzyma, a kto przejdzie mówiąc, że on bez kontroli trakcji i ABS nie wykonuje takich niebezpiecznych hamowań jak ja?
I tak za każdym razem. A poźniej gadanie, że dobry chłopak był, a tępa baba mu z podporządkowanej wyjechała.
@Shagwest jak dla mnie to sprawa jest prosta, łamiesz prawo i zapierdalasz - prawo drogowe przestaje cię chronić. Przepisy o pierwszeństwie, zasady ruchu itp. napisane są dla użytkowników dróg poruszających się w ramach ograniczeń prędkości i społecznie przyjętych norm. Jeśli ktoś odkręca i leci 150 w zabudowanym to powinien być świadom, że bierze na siebie odpowiedzialnośc za zachowanie innych użytkowników dróg. To czy ludzie przechodzili czy przebiegali, widoczni czy niewidoczni, na pasach czy poza to rzecz wtórna wobec faktu że gdyby nie jechał jak kretyn to by tych ludzi zauważył i wyhamował lub ominął.
"Mam takiego kumpla motocyklistę, którego bardzo lubię, ale po mieście to ja boję się z nim jeździć"
O samym wypadku to ja nic nie powiem bo mało wiem ale do tego chciałem się odnieść.
W jeździe miejskiej każdy ma swoją ocenę sytuacji i swoją strategię, ważne żeby jechać to co się umie i wie.
Kiedyś po jednej jeździe ze starym znajomym i jego znajomym powiedziałem że ten kawałek co zostałem to tak powiedzmy dziwnie pojechali, usłyszałem że znajomego-znajomego że przesadzam. Miesiąc później poskładał się w gips.
Z drugiej strony kiedy przewiozłem znajomego co bardzo chciał poczuć wiatr we włosach, jak to z laikiem pojechałem 50% emerytury i po jeździe dowiedziałem się że jestem wariatem oraz mordercą-samobójcą.
Typki z Jednoślad.pl tydzień temu kupili w Holandii dwa prawie stuletnie Triumphy i wracają na kołach do Polski. Średnia prędkość ze 35 na godzinę, pierwsza awaria po 30 km, może do końca majówki dojadą. Polecam śledzić, kapitalny materiał
Święta udane. O 5:30 wyruszyłem z Warszawy, szybka kawa na Orlenie w Nieporęcie i po wielu godzinach jazdy przez wioski, lasy, pola, łąki zalogowałem się na Helu. Zjadłem żeberko po kaszubsku, strzeliłem fotę sadzawki z wodą i pojechałem do domu, bo zimno.
Właśnie rozpocząłem sezon. Lepiej późno niż wcale 😅
Koniecznie musiałem zacząć od piaseczku. Przy okazji zobaczyłem że ktoś się postarał i zrobił fajny tor pod moto ale bez kondycji po długim zimowaniu nie pchałem się w nieznane.
Z900 zaliczyło dziś pierwszy serwis po 1000 km. Miałem być na 12 i wychodziło mi jakoś, że zrobię około 970 km wjeżdżając do serwisu, wiec całkiem zgrabnie. Dwa razy źle zjechałem z S8 w kierunku Łazów, w samych Łazach też się zgubiłem i wyszło 1020 km i ponad pół godziny spóźnienia. Winę oczywiście ponosi Kawasaki, bo nie uruchomili jeszcze na polskim rynku nawigacji wyświetlanej na ekranie motorka. Dlatego jechałem na czuja.
Jak się ma grono kilkunastu znajomych motocyklistów po przynajmniej trzydziestce, to raz na kilka tygodni udaje się umówić z jednym z nich na wieczorne latanie. Bo tak to ciągle ten ma dzieci, ten ma pracę, tamten ma zawiasy, tego plecy bolą, tamten serwisu jeszcze nie zrobił.
Może nawet z @Yes_Man gdzieś w tym roku pojedziemy. Do Radomia może. I z powrotem!