Były promki, to żal było nie wziąć ( ͡~ ͜ʖ ͡°) #ksiazki


Społeczność
Były promki, to żal było nie wziąć ( ͡~ ͜ʖ ͡°) #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Gratka dla fanów audiobooków. W serwisie lubimyczytac.pl trwa aktualnie plebiscyt na "Książkę Roku 2025", gdzie każdy kto odda swoje głosy otrzyma prezent: 21 dni darmowego dostępu do audiobooków na Audiotece. Myślę, że za darmo to uczciwa cena
#ksiazki #audiobook #lubimyczytac #audioteka #zadarmo
Zaloguj się aby komentować
Tak się zastanawiam, czy Bookmeter to dobre miejsce żeby dodawać wrażenia z podręczników do papierowych RPG?
Niby zdecydowanie są to książki, ale jednak czytanie ich nie jest rozrywką samą w sobie, a raczej wstępem do bardziej gamingowej zabawy. (Choć zdarzało i zdarza mi się czytać poderki od deski do deski dla rozrywki, ale ja to jestem porąbany
#ksiazki

@Aramil po przeczytaniu notki Ifryta sugerującego, że Daggerheart = PbtA with extra steps oraz w kontekście objętości podręcznika to obawiam się czy to nie jest jakaś aberracja. Z ciekawości chętnie poznam inny punkt widzenia
Zaloguj się aby komentować
248 + 1 = 249
Tytuł: Jak nie umrzeć. Radzi patolog sądowy
Autor: Jan Garavaglia
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Znak
Format: książka papierowa
Liczba stron: 320
Ocena: 3/10
Straszna to była książka, nie zapomnę jej nigdy.
Zdecydowanie odradzam osobom sklonnym do paranoi lub hipochondrii.
Część książki była całkiem ciekawa, opisywane były różne ciekawe przypadki śmierci i dochodzenie przyczyn na stole sekcyjnym.
Niestety ta większa część była niczym poradnik dla niezbyt rozgarniętych. Nie bierz narkotyków bo umrzesz, nie pal bo umrzesz, nie przekraczaj prędkości bo umrzesz, przechodź tylko na zielonym bo umrzesz, itepe itede. Ponadto przestrogi przez dywanami (bo można się potknąć i umrzeć), leżącymi przedłużaczami z tego samego powodu, schodami wiadomo dlaczego.
Jakby atrakcji było mało to cała masa potencjalnie śmiercionośnych objawów jak chrapanie, ból głowy, zgaga...
No wymęczyłam się.
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
247 + 1 = 248
Tytuł: The Zen Teaching of Bodhidharma
Kategoria: inne
Wydawnictwo: North Point Press
Format: książka papierowa
Liczba stron: 144
Ocena: 5/10
(daję ocenę 5, żeby nikt nie mając do czynienia z Zen nie wpadł na czytanie jej, zdecydowanie nie jest to pozycja dla osób, które dopiero chcą poznać lub od niedawna poznają Zen)
Pozycja zawiera tłumaczenie części nauk Bodhidharmy. Nie da się jej po prostu przeczytać, więc całość, czytana po kawałku, czasem nawet pojedynczymi akapitami, zajęła mi półtora roku.
#bookmeter #buddyzm #zen


Zaloguj się aby komentować
246 + 1 = 247
Tytuł: Wiatr i Prawda część 1
Autor: Brandon Sanderson
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
Format: e-book
Liczba stron: 800
Ocena: 10/10
Na całe szczęście nie potwierdziły się opinie, że ta książka jest zauważalnie gorsza od innych. Albo, co bardziej prawdopodobne, jestem zbyt mało wyrafinowanym czytelnikiem, by zauważyć takie niuanse.
Fabuła zmierza ku końcowi, bo w końcu to już ostatnia część. Tym razem retrospekcje przenoszą nas do przeszłości Szetha, dzięki temu możemy dowiedzieć się jak wyglądał początek jego życia, dlaczego los poprowadził go właśnie tam i kto w tym maczał palce.
Podobnie jak w poprzednich częściach całość akcji oglądamy z perspektywy kilku stron. W żadnym z wypadków jednak nie mogłem uznać, że jestem w stanie przewidzieć co się wydarzy. Akcja nie ma zwyczaju skręcać w spodziewanym kierunku, ale nie jest to nigdy zawód.
#bookmeter #ksiazki #sciencefiction #archiwumburzowegoswiatla


Zaloguj się aby komentować
Jak co roku, przemyślenia na temat Nagrody im. Janusza A. Zajdla.
Oprócz tego, że niezmiennie uważam to za konkurs na najbardziej popularne nazwisko bądź najbardziej zmotywowaną osobę, która namówi swoich znajomych i rodzinę do głosowania, to w sumie nic nowego nie napiszę.
Po prostu wychodzi zbyt wiele powieści, by dało się wszystkie przeczytać i wybrać „tę najlepszą”. Oczywiście to nie jest krytyka, ponieważ to dobrze, że ukazują się książki o różnej tematyce, dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie.
Jednocześnie to pokazuje, że trudno jest się przebić. Prawie że codziennie premierę ma nowa powieść, a do tego trzeba konkurować z zagranicznymi autorami jak i wznowieniami starych tekstów.
Według listy pomocniczej, w ubiegłym roku ukazało się 331 powieści fantastycznych polskich osób autorskich. Przeczytałem jedną, Roberta M. Wegnera. A Wy? ; )
Linka do Listy Pomocniczej:
https://docs.google.com/spreadsheets/d/1Kq86og1Rl6qGmoGeLRDrXU7yOHbJWSEjOoOdqov9DFw/edit?gid=0#gid=0
#ksiazki #zajdel #fantasy #sciencefiction #fantastyka
Tak swoją drogą, to z perspektywy czytelnika, który mocno się tą polską sceną interesuje, to ciekawe czy jest jakaś recepta. Może potrzebujemy więcej takich wydawnictw jak Artrage czy Prześwity, które stawiają na bardzo bezpośredni kontakt z czytelnikami i dbają o to, żeby swojej marki nie kompromitiwać.
Bo takich mini wydawnictw to się śledzić nie da, a w wielkich wydawnictwach to nie odróżnisz co jest dobre, a co doinwestowane marketingowo
@JapyczStasiek
Trudno powiedzieć - ArtRage miało ogrom szczęścia, że „ich” autor zdobył Nobla, dzięki czemu sprzedali sporo egzemplarzy. W innym przypadku raczej by zbankrutowali, jak mówił sam prezes. Dlatego nie wiem, czy brałbym ich za wzór.
W sumie IX też sobie jakoś radzą przy ich niszowych tytułach.
Zaloguj się aby komentować
245 + 1 = 246
Tytuł: Wikingowie
Autor: Sławomir Leśniewski
Kategoria: historia
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Format: książka papierowa
ISBN: 978-83-08-08696-4
Liczba stron: 379
Ocena: 7/10
Idealna książka, jeśli ktoś chciałby poznać w jednym tomie losy normańskich rzezimieszków. Pisana bardzo przystępnym językiem, czyta się jak artykuły historyczne znane z magazynów czy innych periodyków historycznych. Autor nie odkrywa Ameryki (w przeciwieństwie do niektórych, heh), ale zapewnia czytelnikowi miłą rozrywkę.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Właśnie odkryłem, że na nexto.pl są archiwalne numery „Nowej Fantastyki”, od połowy 2008 roku. Posiadam skany od początków pisma do końca 2004, więc zostaje niewielka luka.
Teraz tylko uzbierać na nowy czytnik (Kindle Scribe, bagatela 2,5 k PLN) i można będzie komfortowo czytać. :3
#ksiazki #fantastyka #nowafantastyka
Zaloguj się aby komentować
244 + 1 = 245
Tytuł: A Hero of Our Time
Autor: Mikhail Iurevich Lermontov
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: Project Gutenberg
Format: e-book
Liczba stron: 190
Ocena: 6/10
Nastepna ksiazka, ktora siedziala na mojej TODO liscie od dluzszego czasu. Wiec czemu nie? Project Gutenberg udestepnia ja za darmo jako ebook, takze przeczytalem w jezyku angielskim.
Okazuje sie, ze to jedna z pierwszych powiesci psychologicznych rosyjskiej literatury. Opowiada o losach antybohatera - Pechorina. Postaci skonfliktowanej, jest cynikiem, ale wykazuje sie pewna delikatnoscia. Dla mnie taki troche miks romantyka z dekadenta (à la znudzony zyciem mlody szlachcic). Jego hobby jest robienie niewiastom wody z mozgu, zeby pozniej je zostawic, i poszukac sobie nowej. Autor tlumaczy tego bohatera jako kompilacje wielu podlosci jakie dreczyly jego pokolenie.
Co wyciaga ta opowiesc to jakosc prozy. W przedmowie tlumacz wspomina, ze tekst zrodlowy cechuje sie bardzo kwiecistym jezykiem. Wg. mnie tlumaczenie dalo rade. Kindle pomogl mi kilka razy zrozumiec to dosc awangardowe slownictwo. Jesli ktos lubi Kaukaz, to jest tam sporo opisow jego przyrody.
Ksiazka raczej dla studiujacych rosyjska literature, ale przyjemnie mi sie ja czytalo. Jest tez dosc krotka.
PS. Po przeczytaniu polecam zapoznac sie z tym jak umarl jej autor.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Dom Wydawniczy Rebis wyda jeszcze jedną książkę Isaaca Asimova w serii Wehikuł Czasu. "Fantastyczna podróż" rozpocznie się 24 marca 2026 roku. Wydanie w oprawie zintegrowanej, imitującej twardą, obejmie 264 strony, w cenie detalicznej 49,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Czterej mężczyźni i kobieta zmniejszeni do mikroskopijnych rozmiarów wchodzą na pokład zminiaturyzowanego atomowego pojazdu podwodnego i zostają wprowadzeni do tętnicy szyjnej umierającego mężczyzny. Przepływają przez serce, wnikają do ucha wewnętrznego, gdzie mógłby ich zdruzgotać nawet najmniejszy dźwięk, i walczą z układem odpornościowym, zmierzając do mózgu, który skrywa cenną i niebezpieczną wiedzę. Ich zadaniem jest dotrzeć do skrzepu krwi i rozbić go promieniami lasera.
Stawką są losy całego świata…
Powieść tę Isaac Asimov napisał na podstawie scenariusza Harry’ego Kleinera do nagrodzonej w 1967 roku dwoma Oscarami głośnej superprodukcji z Raquel Welch, Stephenem Boydem i Donaldem Pleasence’em w rolach głównych.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #rebis #scifi #sciencefiction #wehikulczasu #isaacasimov

Zaloguj się aby komentować
TL;DR - Poleć chociaż jedną książkę, którą warto przeczytać przed wyciągnięciem kopyt ;)
---
Czym kierujecie się przy wyznaczaniu sobie kolejnych książek do czytania? Sugerujecie się rankingami, toplistami i polecajkami z jakichś konkretnych stron?
Dawno temu chodziłem do biblioteki i uprzejma pani dawała mi oraz mojej mamie sprawdzone pozycje "spod lady", teraz mając dostęp do tysięcy pozycji na Empik Go delikatnie mówiąc jestem przytłoczony.
Chcę wciągnąć się w czytanie na dobre, ale potrzebuję iskry, która wzbudzi we mnie ogień jak za dawnych lat. Jest to jedną z sugestii mojego psychologa, więc tym bardziej mam motywację ku temu.
Będę wdzięczny za każde jedno polecenie. Na rozgrzewkę ruszam z "Mroczną Wieżą" Stephena Kinga.
Później myślę nad całym "Harrym Potterem" oraz całością "Wiedźmina".
Thanks from the mountain za każdy komentarz i piorun dla zasięgów ;)
#ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta
Ja uwielbiam wszystko od Bernarda Cornwella. Trylogia arturiańska to jest coś, co wessało mnie do książki a potem wypluło do rzeczywistości smutną, że niczego lepszego nie przeczytam. Sama mam na liście taką polecajke, którą już kilka osób mi zalecało, chodzi o książkę Mag, do której jakoś nie mogę przysiąść
@absztyfikant Teraz polegam w zasadzie wyłącznie na poleceniach, ale gdy wsysałem książki hurtowo to miałem dość prostą metodę:
Wizyta w księgarni, wybieram książki semi-losowo - patrzę po tytułach, okładkach, zerkam na opisy z tyłu. Jeśli coś złapie moją uwagę, otwieram gdzieś na początku, w okolicach połowy i w ~75%, czytam kilka akapitów (tylko, nie całe strony). Jak nie jestem pewien to jeszcze parę akapitów z innych stron.
Po tym już zwykle byłem w stanie powiedzieć czy książkę ocenię na słabą, średnią lub dobrą (i wyżej).
@absztyfikant Polecam, jeśli ma być tylko 1 - Hrabia Monte Christo,
a czym się kieruję? Lubię czytać nowe książki autorów, których poprzednie pozycje mi sie podobały. Obserwuję premiery książkowe czy to oglądając filmy na YT, czy szukając na stronach wydawnictw/księgarni. Hashtag bookmeter też jest niezłą polecajką, szczególnie ksiązki, które dostały 9/10 i 10/10.
Zaloguj się aby komentować
241 + 1 = 242
Tytuł: Dom
Autor: Toni Morrison
Tłumaczenie: Jolanta Kozak
Kategoria: literatura piękna
Ocena: 8/10
#bookmeter
***
Mówicie, czyj jest ten dom?
Nie mój.
[…]
Czemu więc, mówicie, zamek w jego drzwiach
pasuje pod mój klucz?
To zadziwiające jak pięknie można pisać o rzeczach mało pięknych. To zadziwiające jak niewiele potrzeba żeby napisać całą opowieść i to zadziwiające w jaki sposób można taką opowieść przedstawić posługując się ludźmi, którzy w tej opowieści uczestniczą. To zadziwiające jak można tworzyć literaturę grając z postacią – przedstawiając tę postać w dwóch różnych planach narracyjnych.
Dom to pierwsza książka autorstwa pani Morrison, którą miałem okazję przeczytać, książka z roku 2012, a więc po blisko dwudziestu latach po otrzymaniu przez autorkę Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. I, jeśli tylko poprzednie jej książki były napisane z podobnym kunsztem i uwagą (co mam zamiar sprawdzić), to nie powinno być w tej nagrodzie dla pani Morrison nic zaskakującego.
W Domu czytelnik dostaje od autorki obraz południa Stanów Zjednoczonych w połowie XX wieku, w dodatku przedstawiony jeszcze z perspektywy nie tylko bohatera czarnoskórego, ale i bohatera będącego weteranem wojennym (akurat z Korei; Wietnam, tak spopularyzowany przez popkulturę zacznie się dopiero za kilka lat, ale – jak to wynika nie tylko z tej książki – na weteranów wojennych rzadko czeka po powrocie to, co im obiecywano i czego być może sami się spodziewali, ich los często bywa podobny).
Akcja tej książki jest prosta – Frank Money, mierzący się z czymś w rodzaju zespołu stresu pourazowego, wyrusza do Georgii żeby ratować siostrę, ale ta podróż wydaje się być tylko pretekstem do opowiedzenia o tamtym miejscu i o tamtym czasie. Zaraz po zakończeniu lektury miałem taką myśl, że ta książka to połączenie książki Pierwsza krew pana Davida Morella i Zabić drozda pani Harper Lee, no ale teraz uważam, że to tak nie do końca. Bo choć motywy z obu tych książek można w Domu znaleźć, to wydaje mi się, że Dom jest (mimo wszystko) bardziej o człowieku niż Zabić drozda (które jest bardziej o sytuacji) i jest zdecydowanie mniej spektakularny niż Pierwsza krew. Nie mówiąc już o tym, że – całkiem subiektywnie – uważam, że, czysto literacko, od obu tych wymienionych pozycji Dom napisany jest po prostu dużo, dużo lepiej. A to jest dla mnie przy lekturze ogromnie ważne, czasami nawet jest to dla mnie ważniejsze niż sama treść.

Zaloguj się aby komentować
238 + 1 = 239
Tytuł: Przypowieść o talentach
Autor: Octavia E. Bulter
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: W.A.B.
Format: e-book
Liczba stron: 544
Ocena: 3/10
Ja pi⁎⁎⁎⁎le, ale mnie ta książka wymęczyła
Pierwszy tom był świetny, był dokładnie takim postapo, jakie lubie i jakiego szukam, sięgając po ten gatunek. A ten tom, to jakieś nieporozumienie. Główna bohaterka z 1 tomu nie żyje, więc jej rolę jako narratora i głosicielki ruchu Nasion Ziemii, przejmuje jej córka. Nasza ekipa z pierwszego tomu dotarła do "Żołędzia", osady, w której chce się odbudować i zacząć życie od nowa. Oczywiście sama osada jest potraktowana po macoszemu, a większość czasu i tak spędzamy po za jej "murami".
Momentami miałem vibe The Last of Us, ale później mi się przypominało, że nasi bohaterowie dostają wpierdziel nawet od dzieci, technicznie - nastolatków, ale jednak. Nasza bohaterka ma kompleks matki i nie do końca umie z nim żyć, a tym bardziej z nim walczyć. Na czym cierpi cała książka, bo bohaterki po prostu się nie da lubić, na szczęście od czasu do czasu dostajemy od niej chwilę oddechu i możemy się zanurzyć w historii innych postaci przejmujących narrację.
Największy zarzut mam jednak do samej autorki, bo to jak przedstawia mężczyzn w tej książce i inne rasy niż czarnoskórą, to jest jakiś dramat - 90% facetów chce zgwałcić lub gwałci i torturuje kobiety i jesteśmy zmuszeni o tym czytać. To miało być post-apo, a wyszło rape-apo. Rasizm jest na porządku dziennym, bo nasza bohaterka jest czarnoskóra, a przecież wszystkie inne rasy w obliczy światowego kataklizmu, staną przeciwko niej, bo tak.
Trudno się to czytało, kilka razy miałem ochotę rzucić ją w kąt, sprawdzałem opinie na LC i GR i nie miałem pojęcia, czemu są takie wysokie.
Nie polecam, szczególnie jeśli lubicie postapo, bo po świetnym 1 tomie, ten jest gniotem.
Osobisty licznik: 28/128
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Parę lat temu miałem wykupiony abonament na Legimi do czytania e-booków. Po przerwie chciałbym wrócić do czytania i słuchania książek, kupiłem Pocketbooka i teraz szukam jakiejś platformy do e- oraz audio-booków. W co warto zainwestować w 2026 roku? Wiem, że Legimi zeszło na psy po aferze z wydawcami i większość książek jest poza abonamentem. Może Empik Go?
Pytam tutaj, ponieważ nigdzie nie umiem znaleźć oficjalnej liczby książek zawartych w abonamentach z podziałem na e- i audio-booki, więc może wy coś poradzicie.
#ksiazki #legimi #empikgo #ebook
@absztyfikant z własnego doświadczenia mogę polecić EmpikGo. Mam abo chyba na każdej platformie po za BookBeat (ale miałem wcześniej) i Empik wypada najlepiej. Jest najtańszy w przeliczeniu na to co oferuje i nie wymaga żadnych dopłat.
Teraz jest promka 9 miesięcy za 50% ceny, czyli dostajesz pełny dostęp bez limitu za 19,99zł miesięcznie - LINK . Jedynym minusem jest dziwna wyszukiwarka, jakby połączona ze sklepem EMPIK, może kiedyś ją poprawią.
Zaloguj się aby komentować
236 + 1 = 237
Tytuł: Nacja
Autor: Terry Pratchett
Kategoria: literatura piękna
Ocena: 5/10
#bookmeter
***
Chcę wiedzieć dlaczego. Dlaczego to wszystko. Nie znam odpowiedzi, ale kilka dni temu nie wiedziałem, że są pytania.
Moja relacja z twórczością pana Pratchetta jest, trzeba to przyznać, dość skomplikowana. To znaczy ja bardzo tego autora cenię, uwielbiam jego obserwacje, zgadzam się z wnioskami z tych obserwacji, które pan Pratchett wyciągał i momentami imponuje mi to, w jak błyskotliwy sposób potrafił to wszystko przedstawić. Niesamowicie podoba mi się sposób, w jaki pan Pratchett stworzył swój świat, ogromnie cenię przede wszystkim jego konsekwencję i słowotwórstwo (i znów: ogromna praca tłumacza, bo pan Kozłowski świetnie przełożył na język polski nie tylko historie, ale i klimat oryginałów). A jednak, mimo tego wszystkiego co napisałem wyżej, książki pana Pratchetta czyta mi się źle. I nawet zastanawiałem się dlaczego tak jest, i miałem kilka pomysłów – bo to może za szybko to wszystko się u niego dzieje? Albo może rozmach i skomplikowanie Świata Dysku są dla mnie zbyt wielkie? Pudło jednak. Bo akcja Nacji ani nie rozgrywa się w Świecie Dysku, ani w Nacji narrator zdaje się nie pędzić i nie skakać w czasie i przestrzeni, bo historia jest liniowa i rozgrywa się w zasadzie w jednym tylko miejscu. A jednak wrażenia miałem bardzo podobne jak przy okazji wcześniejszego obcowania z utworami tego autora. Podobało mi się. Bardzo mi się podobało. Tyle, że podobało mi się fragmentami. Bardzo krótkimi fragmentami.
Nacja opowiada o Nacji, która to jest wyspą położoną na oceanie. Na Nację, zresztą jak na cały świat, przychodzi kataklizm i giną wszyscy jej mieszkańcy. No, wszyscy poza jednym (bo, wydaje mi się, trudno byłoby stworzyć opowieść o wyspie bezludnej w ścisłym tego słowa znaczeniu). Przeżywa więc Mau, który nie jest już chłopcem, ale nie jest jeszcze mężczyzną (mamy więc bildungsroman). Okazuje się jednak, że nie jest on jednym żywym człowiekiem na Nacji. Trafiła tam bowiem dziewczyna, która (również jako jedyna) przeżyła katastrofę morską (mamy więc powieść marinistyczną a może nawet i przygodową). Ci dwoje trafiają na siebie (mamy więc retelling Robinsona Crusoe) i nawiązują ze sobą kontakt. W międzyczasie Mau dopadają wątpliwości na temat słuszności tego, w co przez całe życie wierzył (bo tak wierzyła Nacja – mamy więc i trochę wątpliwości natury moralno-religijno-filozoficznych). A jeszcze później na wyspę przybywają inni – dobrzy, źli i neutralni (o części z tych ostatnich, zdaje mi się, autor trochę w dalszej części książki zapomniał) i dzieją się rzeczy różne. I dzieje się tych rzeczy sporo.
I może właśnie to mi w książkach pana Pratchetta przeszkadza? Że tak naprawdę nie potrafię powiedzieć o czym ta Nacja była. Wątków jest mnóstwo, podniesionych tematów tyleż, ale żaden z nich nie wydaje mi się być tym dominującym. A ja chyba takiego tematu przewodniego w powieści po prostu potrzebuję.

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Prószyński i S-ka przedstawia trzeci omnibus ze Świata Dysku. "Straż Miejska. Tom 1" Terry'ego Pratchetta, na którą składają się "Straż! Straż!", "Zbrojni" i "Na glinianych nogach", ukaże się 26 marca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 864 strony, w cenie detalicznej 149,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Omnibusy Terry’ego Pratchetta to pierwsza edycja książek autora podzielonych na cykle tematyczne. Pierwszy tom cyklu „Straż Miejska” zawiera tytuły: „Straż! Straż!”, „Zbrojni” oraz „Na glinianych nogach”.
Straż! Straż!
Służba na Straży Nocnej bynajmniej nie należy do zajęć zapewniających splendor i powszechny szacunek, a cóż dopiero mówić o dowodzeniu tą formacją.
Niestety, kapitan Vimes nie ma wyboru, szuka więc pociechy na dnie butelki, jego dwóm podwładnym nie pozostaje zaś nic innego, jak starannie unikać miejsc, gdzie może zostać popełnione jakiekolwiek przestępstwo. Wszyscy zdążyli przywyknąć do tej sytuacji, lecz pewnego dnia wybucha potworne zamieszanie: oto do Ankh-Morpork przybywa gigantyczny krasnolud Marchewa i postanawia zostać najlepszym strażnikiem w historii miasta – akurat wtedy, gdy w mieście pojawia się smok.
Powieść tłumaczy, dlaczego z pewnych względów można to uznać za zdarzenie pozytywne, z innych – za negatywne. Marchewa nie ma co do tego wątpliwości.
Zbrojni
„Zostań prawdziwym mężczyzną w Straży! Straż Miejska potrzebuje ludzi!” Ale ci, których naprawdę dostaje, to między innymi kapral Marchewa (formalnie krasnolud), młodszy funkcjonariusz Cuddy (naprawdę krasnolud), młodszy funkcjonariusz Detrytus (troll), młodsza funkcjonariusz Angua (kobieta… na ogół) i kapral Nobbs (wykluczony z rasy ludzkiej za faule). Przyda im się każda pomoc. Bo zło unosi się w powietrzu, mord czai za progiem, a coś bardzo paskudnego na ulicach. Dobrze by było, gdyby wszystko udało się załatwić do południa, ponieważ wtedy właśnie kapitan Vimes oficjalnie przechodzi w stan spoczynku, oddaje odznakę i się żeni. A że wszystko to dzieje się w Ankh-Morpork, wiele rzeczy może się wydarzyć w samo południe.
Na glinianych nogach
Kto morduje nieszkodliwych staruszków? Kto próbuje otruć Patrycjusza? Kiedy jesienne mgły spowijają Ankh-Morpork, Straż Miejska musi schwytać mordercę, którego nie może zobaczyć. Może golemy coś wiedzą – ale poważni ludzie z gliny, którzy pracują całe dnie i noce i nigdy nikomu nie wadzą, nagle zaczęli popełniać samobójstwa. Zresztą straż ma także własne problemy. Pewien wilkołak cierpi na syndrom napięcia przedpełniowego.
Kapral Nobbs zaczyna bywać wśród jaśniepaństwa, a u nowego rekruta-krasnoluda można dostrzec pewne bardzo dziwne cechy – zwłaszcza kolczyki i cienie do oczu. Komu można zaufać, kiedy motłoch krąży po ulicach, spiskowcy kryją się w mroku, a wszystkie ślady wskazują niewłaściwy kierunek?
W nocnych ciemnościach komendant straży, sir Samuel Vimes, przekonuje się, że gdzieś tam, być może, wcale nie ma prawdy. Prawda może być wśród słów w jego głowie.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #proszynski #fantasy #terrypratchett #pratchett #swiatdysku

Zaloguj się aby komentować
235 + 1 = 236
Tytuł: Traktat o łuskaniu fasoli
Autor: Wiesław Myśliwski
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Znak
Format: e-book
Liczba stron: 446
Ocena: 10/10
Do powrotu do tej książki zachęciła mnie styczniowa premiera: "Łuskanie bobu w blasku księżyca" Xue Mo i choć to książka zupełnie o czym innym i nie jest nawet jedną całością, a zbiorem opowiadań, to pomyślałem, że czas na dzieła pana Myśliwskiego jest zawsze i każda okazja jest dobra, żeby po nie sięgnąć
Myśliwski pokazuje, że zwykłe życie bywa niezwykłe, jeśli umie się o nim opowiedzieć w ten właściwy sposób. Cała powieść to jeden, hipnotyczny monolog - rozmowa z nieznajomym, który przyszedł po fasolę, a dostał w prezencie cudowną historię życia. Rytm łuskania staje się metronomem pamięci: klik, klik i spada kolejne ziarnko, a z nim anegdota, wyznanie, wspomnienie wojny, pracy, wędrówek, miłości, rozczarowań. Z prostych czynności, prostych słów i prostych rzeczy autor buduje architekturę sensu.
Największą siłą książki jest głos - skromny, nieśpieszny, pełen namysłu i wstydu człowieka, który wie, że pamięć nie jest archiwum, tylko rzeką. Narrator nie moralizuje, układa życie w opowieść, która wraca do miejsc z przeszłośći, ale pod trochę innym kątem i z perspektywy lat. Z drobiazgów - od zapachu kuchni po skrzypienie drzwi - rodzi się metafizyka codzienności. Kiedy mówi o losie, brzmi przekonująco, bo stoi obiema nogami na ziemi, kiedy filozofuje, robi to z garścią fasoli w ręki, nie z ambony.
Myśliwski potrafi jednym zdaniem otworzyć całe panoramy: dom, który już nie istnieje czy ludzi, którzy odeszli. Rzeźbą dla bohatera jest tu opowieść: dłutem - pamięć. Każde zdanie wykuwa z kamienia małą, brutalną prawdę o tym, jak się żyje.
Formę monologu autor wykorzystuje mistrzowsko. Długie frazy mają rytm mowy, nie papieru. Dygresje nie rozpraszają, tylko nawlekają sens na jak nić przez ucho igielne - wracamy, zawracamy, i dopiero widać, że ta spirala prowadzi nas w głąb. To literatura, która nie epatuje pomysłem, tylko pracuje czasem: czytelnik dojrzewa razem z narracją, a kiedy pada ostatnie zdanie, czuje, że dostał coś własnego, nie "cudzą historię". Drugim bohaterem nie jest człowiek, który przyjechał po fasolę, a my sami i to nas narrator wciąga w tę historię.
Jeśli miałbym Was przed czymkolwiek przestrzec, to tylko tyle:
Traktat… wymaga poddania się temu rytmowi. To nie jest książka na "szybkie trzy rozdziały" przed spankiem, tu trzeba usiąść na spokojnie, żeby móc jej w pełni doświadczyć, a zapewniam Was, że warto
Osobisty licznik: 27/128 (zamykam styczeń łącznie z 27,5 ksiązki, ukończonym czytelniczebingo i 6 wyzwaniami Goodreads)
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytazjwujkiem #czytajzhejto #topkawujka

Zaloguj się aby komentować
Wydawnictwo literackie zapowiada premierę książki „Grom z jasnego nieba. Opowieść o sztuce, życiu i nagłej śmierci” Laury Cumming.
Premiera zaplanowana jest na 25.02. Wydanie w twardej oprawie liczy 328 stron, a cenę okładkową ustalono na 79,99zł
Książką zawiera kolorowe reprodukcje opisywanych dzieł i trafiła już na listę Top 100 Must-Read Book magazynu „Time”.
Laura Cumming jest Laureatką Prize for Nonfiction 2024 i była nominowana do Women’s Prize for Nonfiction 2024.
Krótko o książce:
12 października 1654 roku holenderskim miastem Delft wstrząsa nagła eksplozja. Carel Fabritius – dziś znany na świecie ze znakomitego obrazu Szczygieł – pracował wtedy w swoim atelier. Wraz z wieloma innymi mieszkańcami nie przeżył tego dnia.
Laura Cumming wprowadza nas w fascynujący świat Fabritiusa. Włócząc się po amsterdamskich zaułkach, przemierzając równinny krajobraz lub przystając w ciszy na nabrzeżu, odnajduje bogactwo codzienności, w której zrodziło się piękno dzieł Vermeera i Rembrandta, Halsa i de Hoocha. Snuje też osobistą opowieść o relacji z ojcem, szkockim artystą Jamesem Cummingiem, który przekazał jej wiedzę o kolorach, świetle i pożytkach z zaglądania pod podszewkę.
„Zdarza się, że widok obrazu wywołuje grom, który na zawsze zmienia nasze życie i staje się początkiem miłosnego związku tak wyjątkowego w swej naturze, że doświadczają go jedynie wybrani szczęśliwcy – intymnej relacji z dziełem sztuki i jego twórcą. O takim właśnie olśnieniu opowiada w szczerej i osobistej książce Laura Cumming, Szkotka zauroczona Holendrem Carelem Fabritiusem, malarzem, któremu śmierć przyniósł wybuch prochowni w Delft w 1654 roku. Nieżyjącym od prawie czterech wieków, choć wciąż obecnym”.
#ksiazki #czytajzwujkiem #zapowiedziksiazkowe

Zaloguj się aby komentować
231 + 1 = 232
Tytuł: Wyobrażone Życie. Wyprawa na egzoplanety w poszukiwaniu inteligentnych istot pozaziemskich, stworzeń lodu i zwierząt supergrawitacyjnych
Autor: James Trefil, Michael Summers
Kategoria: popularnonaukowa
Wydawnictwo: Copernicus Center Press
Format: e-book
ISBN: 9788378865278
Liczba stron: 287
Ocena: 10/10
Książka traktuje o życiu szeroko pojętym. Bo czym tak na prawdę jest życie? Jak jest definiowane? Czy życiem są tylko struktury węgla i wody? Czy mogą być oparte na innych pierwiastkach? Jakie planety sprzyjają rozwojowi życia. Czy planeta na której żyją musi obracać się wokół gwiazdy? Na te pytania i o wiele więcej odpowiadają autorzy książki. Opowiadają o życiu takim jak nasze, następnie jest sekcja o życiu innym niż nasze a na koniec jest o życiu kompletnie zupełnie nie takim jak nasze.
Polecam czytać ja jednak w formie papierowej (albo na kolorowym czytniku, ja miałem tylko cz/b). Wydawnictwo wyprzedaje ją za jakieś grosze. Jest w niej masa ciekawych grafik NASA z turystyki gwiezdnej. Do zobaczenia tutaj: https://www.jpl.nasa.gov/galleries/visions-of-the-future/
#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #wyobrazonezycie


Zaloguj się aby komentować