Zdjęcie w tle

Społeczność

Książki

819

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Państwowy Instytut Wydawniczy ujawnia nowy tom serii Rodowody Cywilizacji. "Rewolucja husycka" Petra Čorneja rozpocznie się 24 kwietnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 240 stron, w cenie detalicznej 69 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.


Czeski profesor historii Petr Čornej w przystępnej formie dokonuje analizy jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Czech, które w dużym stopniu wpłynęło na ukształtowanie tego, co można nazwać czeskim charakterem narodowym. Książka jest nie tylko zbiorem pieczołowicie zebranych faktów – autor nie stroni także od osobistego komentarza. Obrazowo i ze znawstwem opisuje przebieg walk (w tym szczególnie kluczową taktykę zastosowania wozów bojowych – taboru), kreśli sylwetki kluczowych postaci, a także umieszcza rewolucję husycką na mapie wydarzeń w Europie XV wieku w aspekcie politycznym, społecznym i religijnym. Petr Čornej jest też autorem wydanej w 2024 roku przez PIW biografii Jana Žižki.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #piw #historia #rodowodycywilizacji #ceram #petrcornej #husyci

357d0895-c56b-432c-b449-902b5be9eb01

Zaloguj się aby komentować

482 + 1 = 483


Tytuł: Ciekawe historie vol. 1

Autor: Tomasz Czukiewski

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Ciekawe Historie

Format: audiobook

Czas słuchania: 4h 50m

Ocena: 8/10


Tytuł nie kłamie - naprawdę mamy do czynienia z ciekawymi historiami.


Począwszy od... przyjaciela z dzieciństwa Adolfa Hitlera. Tego pana nie mogło zabraknąć w audiobooku historycznym, jednakże spojrzenie na przyszłego dyktatora z perspektywy jego dobrego kolegi było bardzo interesujące. To zapewne nic nowego dla osób, które chociażby przeczytały biografię Hitlera, jednakże mnie zaciekawiło, jakim nastolatkiem i młodym mężczyzną był Adolf. I pomimo jego nieznoszącego sprzeciwu charakteru okazał się bardzo lojalnym przyjacielem, czego po nim się nie spodziewałem.


Drugi rozdział z kolei opowiada o przyczynach klęski Polski w 1939 roku. Często powtarza się, że sojusznicy zostawili Polskę w potrzebie, jednakże po przesłuchaniu tego rozdziału ani trochę się nie dziwię. Śmieszyło mnie, że polski rząd, po ponad stu lat życia pod zaborami, ledwo co po odzyskaniu niepodległości miało imperialistyczne zapędy. Jednocześnie zauważyłem, że minęło tyle lat, a rządzą nami ludzie o praktycznie tym samym charakterze. Nie myślący o ogólnym dobru narodu, tylko o spełnianiu swoich fantazji czy po prostu napchaniu pieniędzy do swojej kieszeni. Aż zacząłem gdybać, co by się wydarzyło, gdyby Polska przełknęła dumę i współpracowała z Francuzami, zamiast bawić się w prowadzenie samotnej polityki. Nie miała na to sił. Trochę jak ratlerek, który przez płot szczeka na owczarka niemieckiego, a jak ktoś otworzy bramkę, to nagle potulnieje.


Z rozdziałów, które bardzo mnie zafascynowały, jest oczywiście także ten o listach. Czy wiedzieliście, że Gandhi dwukrotnie napisał do Hitlera, próbując przekonać go do zaniechania podbojów? Albo że Skłodowska-Curie była krytykowana za ludzkie podejście wobec własnych córek, które traktowała jako przyjaciółki? Nie jestem zwolennikiem zaglądania do cudzej korespondencji, jednakże niezdrowa ciekawość zwyciężyła i z przyjemnością odsłuchałem tego rozdziału.


Podobnie jak rozdziału o postprawdzie. Autor przypomniał wydarzenie z 2015, kiedy Bronisław Komorowski popełnił faux pas i wszedł na krzesło. Tyle że to się nie wydarzyło. Polski internet obiegło ogrom memów naśmiewających się z prezydenta, wszyscy byli przekonani, że Komorowski się ośmieszył. Czy kogoś wtedy interesowała prawda? Raczej nie.


Z ośmiu opowieści nie spodobała mi się tylko ostatnia, czyli rozmowa autora z jego bratem, który założył kanał BezPlanu. Głównie przez to, że brat zbyt dużo i szybko mówił, przez co dosyć szybko poczułem się przytłoczony jego osobą. Mimo to również ciekawie opowiadał.


Mimo że niektóre z historii były trudne do wysłuchania (chociażby ta o getcie warszawskim i wspomnieniach fryzjera z obozu), to wszystkie dostarczyły mi ogrom nowej wiedzy. Dodatkowo autor przedstawia fakty i często oddaje głos uczestnikom wydarzeń, odtwarzając różne nagrania. Powstrzymuje się od wygłaszania własnych opinii. Zdecydowanie polecam.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #audiobook #historia

a5cd1c0d-f2ca-4e6b-980f-f504f916e271

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Powiedzieć, że był szczupły, to stracić doskonałą okazję do użycia słowa „wychudzony". Wyglądał, jakby wśród przodków posiadał wieszaki i leżaki plażowe. A jego ubiór od razu to ukazywał.


Terry Pratchett, Czarodzicielstwo


#uuk

Zaloguj się aby komentować

481 + 1 = 482


Tytuł: Rozdroże kruków

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: superNOWA

Format: książka papierowa

ISBN: 9788375782073

Liczba stron: 292

Ocena: 5/10


Wiem, że hype na Rozdroże Kruków już opadł, ale dopiero znalazłem chwilę by się zagłębić w opowieść o młodym Geralcie i powiem wam, że niewiele oczekiwałem (wiadomo, ze to odcinanie kuponów bo przecież książki powstały na podstawie gier #pdk), a i tak się zawiodłem.


Ale od początku. Rozdroże kruków jest prequelem przygód Geralta. Osobiście bardzo nie lubię prequeli, bo nie trzymają mnie w napięciu. Po co mam się przejmować zasadzką czy jakąś walką, skoro wiem, że bohaterowi nic się nie stanie. Postaci drugoplanowych wartych wzmianki mamy tutaj tylko jedną i to kontrowersyjną. I nie chodzi mi wcale o to, co robi podczas opowieści, ale tutaj faktycznie widać inspiracje grami (pozdrowienia od Letho z Gulety). Sam Preston Hold jest napisany poprawnie - na kanwie opowieści pełni funkcje mentora dla Geralta, ale jest jednak na uboczu mimo iż związany jest z głównym wątkiem. A ten z kolei ma problem by się rozkręcić. Krążymy wokół niego niczym kruki nad rozdrożem obserwując pierwsze poczynania naszego młodzika, tylko, ze brakuje im tej ikry, która miały pierwsze książki z cyklu, i pełnią role bardziej zapychacza niż zawiązania wątku. Owszem pod koniec wiele z nich dostaje wzmiankę niczym w outrze z RPGa - decyzje naszego bohatera wpłynęły na królestwo i vice versa, ale mnie to nie kupiło. A sam główny wątek nawiązuje do historii wspominanej na kanwie sagi oraz gier (fajny quest w Kaer Mohren) i które ukształtowały pozycje wiedźminów w opisanym świecie. Tylko, że sekret tajemniczego pamfletu jest prozaiczny. Nie mówię, że to nie jest życiowe, ale wolałem jak było to tajemnicą, a nie jak mamy stojący za tym motyw.


Moim zdaniem Rozdroże Kruków jest najgorszą częścią serii o przygodach Białego Wilka, przebijając tym samym Sezon Burz. Biorąc pod uwagę brak luzu, ale też tego pazura, który miały poprzednie części to czasami zastanawiałem się czy to nie jakiś fanfik (bo ilość mrugnięć okiem jest znacząca). Ale to pewnie zwykłe odcinanie kuponów. Szkoda


#bookmeter

af155bf2-f284-4f84-9ac3-7758de648896

Zaloguj się aby komentować

W mojej bańce widziałem narzekania na to, że w plebiscycie LubimyCzytać na najlepszą książkę science fiction wygrał Remigiusz Mróz i olaboga, jak źle to świadczy o polskiej fantastyce naukowej i czytelnikach.


„Węzeł czasu” otrzymał 3426 głosów.


Tak trudno jest skrzyknąć znajomych i ich znajomych, zmobilizować się i zagłosować na przykład na „Kaori” Marty Sobieskiej? 289 głosów i już zajęłaby dziesiąte miejsce. W końcu to plebiscyt, więc wygrywa najbardziej popularny autor czy autorka.


Spośród nazwisk na liście tych dziesięciu najlepszych książek znam trzy. O reszcie nawet nie słyszałem, ale nie będę ukrywał, że jestem dwa lata do tyłu, jeśli chodzi o moje główne źródło wiedzy o nowościach, czyli „Nową Fantastykę”.


#ksiazki #czytajzhejto #literatura #sciencefiction

afba37b0-9ec8-4672-a196-e6eb078da3ad

@cyberpunkowy_neuromantyk ale to redakcja wybrała tytuły, na które można głosować. Najpierw oznaczają jako sf książki, które nie mają nic wspólnego z sf, a potem dają te najpopularniejsze do głosowania. xD Beka z tego całego plebiscytu i z każdego kto to traktuje poważnie.

@cyberpunkowy_neuromantyk szok i niedowierzanie, że w plebiscycie popularności wygrywają popularni autorzy i głośne i popularne książki, a niekoniecznie książki najlepsze Zawsze to samo

@cyberpunkowy_neuromantyk ja LubimyCzytać używam tylko do zarąbania okładki i info o książce na potrzeby wpisu na Bookmeter. Ten portal do niczego innego się nie nadaje. Już dawno przestałem go używać do zbierania ciekawych informacji o książkach, premierach czy czytania recenzji, bo większość z nich jest pisana za kasę, a te mniej wygodne są ukryte do momentu, aż się zalogujesz. Sam dostawałem kilka szczotek do recenzji i za każdym razem były uwagi do tego, co napisałem na LC, więc odpuściłem sobie zabawę.

@WujekAlien


Korzystam wyłącznie dlatego, żeby polecać mniej znane rzeczy. Jednak LC jest popularne i część osób pewnie się kieruje tym portalem.


O polecaniu książek (czy ogółem rzeczy) chcę napisać osobny wpis.

Zaloguj się aby komentować

480 + 1 = 481


Tytuł: Siła perswazji

Autor: Lee Child

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Liczba stron: 448

Ocena: 5/10


W jednej z bardziej znanych części cyklu o Jacku Reacherze były żandarm trafia w sam środek operacji , w której musi działać pod przykrywką i przeniknąć do środowiska niebezpiecznego przestępcy. Historia zaczyna się od spektakularnej sceny na wybrzeżu Maine, gdzie Reacher zostaje wciągnięty w akcję mającą doprowadzić do infiltracji organizacji przemytniczej. Od tego momentu bohater musi utrzymywać pozory lojalności wobec ludzi, których tak naprawdę chce rozpracować i zabić, jednocześnie próbując odkryć, kto naprawdę pociąga za sznurki w całej operacji.


Jak zwykle u Lee Childa książkę czyta się bardzo szybko. Reacher pozostaje dokładnie takim bohaterem, jakiego czytelnicy serii znają i lubią. Fizycznie dominującym, pewnym siebie i nieco brutalnym w działaniu. Czuć, że to prawdziwa chodząca góra mięśni, która w razie potrzeby potrafi rozwiązać problem siłą. Jednocześnie w tym tomie mocniej widać jego inteligencję i zdolność analizowania sytuacji. Reacher nie tylko bije się, zabija i zastrasza przeciwników, ale też planuje, obserwuje i wykorzystuje psychologię ludzi, z którymi ma do czynienia.


Mimo tych zalet książka nie zrobiła na mnie aż tak dużego wrażenia. Fabuła momentami jest nierówna, a niektóre elementy intrygi wydają się mniej dopracowane niż bym chciał. Paradoksalnie to jeden z tych przypadków, w których ekranizacja wypada lepiej od literackiego pierwowzoru - serialowy trzeci sezon "Reachera" sprawia wrażenie bardziej dopracowanego i lepiej wykorzystującego potencjał tej historii. Mimo 2 kiepskich odcinków początkowych tego sezonu. Ritchson gra tu świetnie i dalej mnie zdumiewa, jak ktoś mógł pomyśleć, żeby w filmowych wersjach obsadzić Toma Cruisa.


To wciąż solidna, nieodkładalna przygoda Jacka Reachera, ale jedna z tych, które bardziej doceniłem w wersji serialowej niż książkowej.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

27b8bb9d-f63a-4198-a838-823f1cd957a1

Zaloguj się aby komentować

479 + 1 = 480


Tytuł: Czarna Kompania

Autor: Glen Cook

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Parlando

Format: audiobook

Ocena: 7/10


Czas trwania: 11h 20m

Czytał: Robert Jarociński


“Wojna to okrutne zajęcie wykonywane przez okrutnych ludzi. Bogowie wiedzą, że Czarna Kompania nie składa się z cherubinów [...]”


Część pierwsza cyklu Czarna Kompania


Czarna Kompania jest antytezą epickiego fantasy. Jest to opowieść o grupie najemników, w której na próżno szukać szlachetnych bohaterów, czy epickich misji ratowania świata, a moralność jest mało istotna, w końcu “to historycy zwycięzców decydują o tym, gdzie leży dobro, a gdzie zło”. Liczy się przetrwanie, zadanie do wykonania i zapłata. Krew, błoto i zmęczenie, od czasu do czasu urozmaicone złośliwymi kawałami dwóch rywalizujących ze sobą czarodziejów (tak, są czarodzieje, ale nie są wszechmocni).


Narracja jest toporna, prowadzona z punktu widzenia medyka i kronikarza Kompanii. Język jest więc oszczędny, opisy krótkie i sporadyczne, ponieważ spisuje ją kronikarz, nie poeta - wszakże banda żołnierzy, morderców i łotrzyków nie zajmuje się podziwianiem piękna krajobrazu, tylko namierza pozycje wroga.


Trochę ubolewam nad tym, że styl powieści oraz jedna z głównych zasad Czarnej Kompanii by nie pytać przeszłość (zakładając, że pozostaje ona przeszłością), nie pozwalają na nakreślenie głębszych portretów psychologicznych. Szkoda, bo poznanie motywów poszczególnych członków dodałoby im głębi i wiarygodności. Ponadto z powodu perspektywy ograniczonej do pojedynczego członka większej grupy czytelnik poznaje niekompletny obraz wydarzeń, co momentami utrudnia zrozumienie szerszej perspektywy fabuły.


Kiedy jednak potraktujemy to wszystko nie jako mankamenty, a jako cechy gatunkowe i uda się wczuć w tą surową atmosferę, to wówczas dostajemy kawał solidnego cynicznego fantasy okraszonego mrocznym humorem.


Spiski, morderstwa, walka o władzę i mimo wszystko ludzie.


“Wojna to okrutne zajęcie wykonywane przez okrutnych ludzi. Bogowie wiedzą, że Czarna Kompania nie składa się z cherubinów, ale są pewne granice.”


Anegdota na koniec: za każdym razem, gdy pojawiał się zbój o pseudonimie Kruk, to przed oczami wyobraźni miałem dżentelmena z drugiego obrazka XD


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

409c91cb-ed41-4f77-8d71-7fd46a24cfa8
adf24bc7-23c6-41e5-b7a8-bdc5e359fcc7

@saradonin_redux o stary, kolejna część to chyba dotychczas najlepszy kawałek fantasy, jaki przeczytałem. Na równi stoi Narrenturm, ale to zupełnie różne rzeczy są.

Zaloguj się aby komentować

478 + 1 = 479


Tytuł: Droga królów

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy

Wydawnictwo: Wydawnictwo Mag

Format: e-book

ISBN: 978-83-66409-67-5

Liczba stron: 1136

Ocena: 8/10


Potężna objętościowo książka stworzona przez Brandona Sandersona, jest naprawdę solidnym dziełem fantasy. Świat przedstawiony jest kompletny, spójny i jakże dziwny i odmienny od spotykanych w innych książkach. Zarówno zamieszkujące go rasy ludzi, potwory, fauna, flora, jak i kultura i systemy magii - wszystko to jest dosyć specyficzne i trzeba się do tego przyzwyczaić. Autor nie ułatwia tego zadania, bo wiele rzeczy, które są używane często w książce są wytłumaczone pod jej koniec, albo wcale i można się jedynie domyślać o co w tym wszystkim chodzi.


Zarówno przez objętość książki, jak i inność świata przedstawionego, ciężko było mi się początkowo w nią wciągnąć. Zazwyczaj czytając pierwsze 100 - 150 stron oceniam książkę czy jest dla mnie i podejmuję decyzję czy czytać ją dalej. W tym przypadku po 150 stronach byłem zagubiony w tym dziwnym świecie i początkowe skakanie autora po wątkach co 20 stron, wcale nie ułatwiało sprawy. Prawdę powiedziawszy, to gdyby nie sekta Świadków Jeho... Burzowego Światła z @Dziwen na czele, to pewnie na tym etapie podjąłbym decyzję o nie przeczytaniu jej. Byłoby to błędem, bo suma sumarum, wciągnąłem się w przygody Kaladina. A stoicka postawa Dalinara Kholina trochę wynagrodziła mi trudy wciągnięcia się w ten świat.


Ogólnie jest to dobra książka, choć moim zdaniem jest za długa. Jej objętość mnie przeraziła i niestety jest w niej trochę dłużyzn i nie ma zbyt wiele akcji. Pod koniec trochę się rozkręca i końcówka jest w miarę satysfakcjonująca i ciekawa, ale było to jakieś 200 - 250 stron z 1572 na Legimi. Podobna ilość stron na początku książki była potrzebna, żebym się mniej więcej połapał o co w tym wszystkim chodzi. Jeśli, więc ktoś lubi długie książki, to polecam!


#bookmeter #dwanascieksiazek

401e2f27-080d-4a62-a498-36d773b37fe8

@Dziwen no być może. Czuję się zachęcony. Tylko pewnie mi trochę zejdzie z tą serią, bo muszę sobie inne rzeczy powtykać pomiędzy.

@notak no to jest jej główny mankament. W szczególności, że kolejne tomy są równie długie i trzeba mieć trochę czasu, żeby to wszystko przeczytać.

Zaloguj się aby komentować

477 + 1 = 478


Tytuł: My, dzieci z dworca Zoo

Autor: Christiane F.

Kategoria: biografia, dramat obyczajowy

Wydawnictwo: Iskry

Format: książka papierowa

ISBN: 9788324411320

Liczba stron: 224

Ocena: 8/10


Książka, którą trudno czytać obojętnie i myślę, że większość czytelników ze mną się zgodzi. Dlaczego? Ponieważ historia Christiane F. nie jest literacką fikcją ani sensacyjną opowieścią o świecie narkotyków - jest ona surowym świadectwem młodej dziewczyny, która w latach 70. w Berlinie Zachodnim wpadła w spiralę uzależnienia i nierządu. Książka powstała na podstawie rozmów przeprowadzonych przez dziennikarzy Kaiego Hermanna i Horsta Riecka, dzięki czemu ma formę reportażu, który oddaje głos samej bohaterce i jej bolesnemu doświadczeniu.


Historia jest pozbawiona upiększeń. Nie ma tu romantyzowania narkotyków ani prób tłumaczenia wszystkiego tzw. "trudnym dzieciństwem". Jest za to brutalna codzienność: samotność, strach, uzależnienie i powolne wpadanie w środowisko, z którego coraz trudniej się wydostać. Berlin pokazany w tej książce - zwłaszcza okolice tytułowego dworca Zoo - staje się niemal symbolem miejsca, w którym młodzi ludzie bardzo łatwo mogą się zgubić.


Czytając tę historię ma się wrażenie obcowania z czymś bardziej dokumentalnym niż literackim. Właśnie dlatego zrobić może tak duże wrażenie - bo nie próbuje być dramatem ani moralitetem, tylko zapisem rzeczywistości widzianej oczami nastolatki. Momentami boli, momentami przeraża, ale jednocześnie bardzo mocno pokazuje, jak wygląda życie na samym dnie uzależnienia. Wysoka ocena końcowa za autentyczność i namacalną siłę świadectwa.


#bookmeter #desmodczyta 14/52

#czytelniczebingo 6/25: Książka, która została zekranizowana

b7233473-2af9-4e05-9fcd-e28322ea15ff
52dc50df-6f9f-475e-9a43-23cd67fcc0cf

@Desmod miałam taki moment za podlotka, że czytałam dużo społecznie zaangażowanych książek. Ta była pierwsza. Po niej zdecydowałam nigdy nie tykać narkotyków. Ostatnio słyszałam w wywiadzie z Maleńczukiem, że hera jest lepsza niż alkohol... Odrazu przypomniała mi się ta książka

@saradonin_redux Faktycznie, we trójkę dodaliśmy książki w podobnym czasie. Tak więc @bojowonastawionaowca musi poprawić ostatnie liczniki.

Zaloguj się aby komentować

476 + 1 = 477


Tytuł: Doktórka od familoków

Autor: Magdalena Majcher

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383183589

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10


Niesamowite jest to, że wystarczy jedna osoba na właściwym stanowisku i we właściwym czasie, żeby bezpośrednio zmienić na lepsze życia setek, jeśli nie tysięcy osób, a pośrednio jeszcze więcej. Można gdybać, co by się stało, gdyby główna bohaterka, lekarka Jolanta Wadowska-Król, ograniczyła się tylko do zbadaniu paru dzieci, ale na szczęście nie musimy - kobieta zdecydowanie została pediatrą z powołania, co przełożyło się na zaangażowanie w leczenie małych pacjentów. A to z kolei miało ogromny wpływ na poszerzenie wiedzy na temat ołowicy, czyli zatrucia ołowiem.


Książka to fabularyzowana opowieść o tym, jak przebiegała praca pani Jolanty, autoryzowana przez lekarkę. Historia pediatry przeplatana jest perspektywą rodzin dotkniętych ołowicą. Jako że wszystkie chciały zachować anonimowość, autorka zdecydowała się powołać do życia Helenę i jej rodzinę, która utrzymywana była z pracy męża w hucie. To uosobienie wszystkich problemów i zmartwień, z którymi zmagali się ludzie. Nie dość, że mieszkali bardzo blisko trującej ich huty, to jeszcze żyli w totalnie beznadziejnych warunkach, w zagrzybiałych mieszkaniach bez bieżącej wody i toaletami poza budynkiem.


Uwielbiam, kiedy lektura wywołuje we mnie refleksje i tak też było w przypadku „Doktórki od familoków”. Zdałem sobie sprawę, że ludzkość często tworzy nowe problemy, z którymi później musi się zmagać, jak ołowica właśnie. Nieświadomie (czy aby na pewno, skoro na noc ściągano filtry z kominów?) truto pracowników i mieszkańców, w szczególności ich dzieci, którym w większości zabierano przyszłość. W końcu co to za przyszłość, skoro od dzieciaka jest się w tyle za rówieśnikami - wiele pociech z racji płynącego w ich żyłach ołowiu była opóźniona w rozwoju względem rówieśników. Wszystko dlatego, że nie zbadano wcześniej możliwych konsekwencji zamieszkania tak blisko huty i tak dalej.


Co prowadzi do wniosku, że tak naprawdę się nie uczymy na błędach. Przykładem social media, które kiedyś wydawały się świetnym pomysłem, a obecnie coraz częściej udowadniany jest ich szkodliwy wpływ na społeczeństwo, w szczególności na dzieci, które są bardziej narażone.


Wracając jednak do meritum, gdy szukałem w internecie potwierdzenia opisanych wydarzeń, natrafiłem na wpis autorki, która wskazała różne nieścisłości w netfliksowym serialu „Ołowiane dzieci”. Jaki jest sens przekłamywać fakty? Nie wiem. Tym bardziej, że nie wszyscy są dociekliwi i nie wszyscy sprawdzą, jak było naprawdę. Tym bardziej, że o serialu mówi się, że jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami i nie dziwi mnie, że ktoś może czerpać z niego wiedzę o tym, co stało się w Szopienicach.


Samą książkę polecam, mimo że autorka często gęsto się powtarzała. Nie są to szczegóły bardzo psujące przyjemność z czytania, ale mnie raziło, gdy kolejny raz natrafiałem na informację, że dziećmi lekarki zajmowała się jej mama, dzięki czemu mogła poświęcić się pracy na rzecz „ołowianych dzieci”. A to pierwszy z brzegu przykład.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz\ #bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #literatura

fa178349-dc54-490b-80f2-8f0b52a2662b

Zaloguj się aby komentować

475 + 1 = 476


Tytuł: Chwila

Autor: Wisława Szymborska

Kategoria: poezja

Wydawnictwo: Znak

Format: książka papierowa

Liczba stron: 64

Ocena: 8/10


Mała książeczka czytana na raty, żeby nie połknąć bezmyślnie treści. Chwila okazała się zbiorem wierszy białych poruszających bardzo zróżnicowaną tematykę: relacja z przyrodą (Milczenie roślin), wspomnienia (Pierwsza miłość), przemijanie i nieuchronność śmierci (Przyczynek do statystyki), a nawet zamach na WTC z 2001 roku (Fotografia z 11 września). Nacechowane są przy tym zaskakującą spostrzegawczością i nieraz przewrotnością (Negatyw, Trzy słowa najważniejsze), często zakończone błyskotliwą puentą, bądź wręcz przeciwnie - rozpoczynające się tezą, rozważaną w dalszym ciągu. Nie znam się, więc nie zamierzam silić się na jakąś głębszą interpretację, natomiast subiektywnie najbardziej spodobały mi się zmuszające do przemyśleń: W zatrzęsieniu, Notatka.


Na uwagę zasługuje wydanie opatrzone reprodukcjami rękopisów i maszynopisów przed korektą, na których widać pewne różnice względem ostatecznych wersji.


#czytelniczebingo - książka spoza strefy komfortu - kompletnie nie znam się na poezji, na co dzień nie mam z nią nic wspólnego i w ocenie opierałem się (jak zwykle zresztą) wyłącznie na osobistych wrażeniach z lektury


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #poezja

d06d897b-1530-4a8b-a558-4793ed865262
48ce8a2a-2514-41a9-995f-1628941c248e

Zaloguj się aby komentować

474 + 1 = 475


Tytuł: Victorian Psycho

Autor: Virginia Feito

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Mova

Format: e-book

ISBN: 9788384174036

Liczba stron: 224

Ocena: 6/10


Do położonego gdzieś na prowincji dworu przybywa guwernantka, która ma zająć się wychowaniem dzieci zamożnej rodziny, wkrótce jednak wokół niej zaczynają dziać się rzeczy przerażające.


Autorka bawiąc się konwencją i nawiązując do klasyków gatunku, tworzy slasher w wiktoriańskim sztafażu, który w założeniu ma jednocześnie być zabawny i straszyć.

Nie poczułam się ani przez moment przestraszona ani rozbawiona, zabrakło mi też czegoś bardziej oryginalnego niż szokowanie zbrodnią.

Autorce nie udało się zbudować napięcia, ta książka jest po prostu zbyt krótka, krew zaczyna lać się zbyt wcześnie, żeby można było wczuć się w tę historię.


Można, ale niekoniecznie.


Czytelnicze bingo: Książka z elementem grozy


#bookmeter #ksiazki

e80006b1-dbc2-4c21-96be-515e70dd05db

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Wydawnictwo MAG zapowiada dodruk. "Czarny język" Christophera Buehlmana powróci 24 kwietnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 448 stron, w cenie detalicznej 59 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.


Kinch Na Shannack jest winien małą fortunę Gildii Poborców, która wyszkoliła go na złodzieja, a zatem nauczyła (między innymi) otwierania zamków, walki na noże, wspinania po ścianach, łagodzenia upadków, snucia kłamstw, zastawiania pułapek, a także kilku magicznych sztuczek. Ten dług sprawił, że teraz czeka przy starej leśnej drodze, by obrabować pierwszego podróżnego, który się napatoczy.

Ale dzisiaj Kinch Na Shannack wybrał niewłaściwą ofiarę.

Galva jest wojowniczką, która przeżyła brutalne wojny z goblinami, a także służką bogini śmierci. Szuka swojej królowej, która zaginęła, gdy jedno z miast na dalekiej północy upadło po ataku olbrzymów.

Po nieudanym napadzie, z którego szczęśliwie uchodzi z życiem, Kinch odkrywa, że losy jego i Galvy są ze sobą splecione. Wspólni wrogowie i niezwykłe niebezpieczeństwa zmuszają złodzieja i wojowniczkę do wyruszenia w świat, gdzie gobliny żywią się ludzkim mięsem, krakeny polują w mrocznych głębinach, a honor jest luksusem, na który niewielu może sobie pozwolić.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #mag #fantasy #christopherbuehlman

04e464ca-4a5d-4df1-9ad3-30b83fa33fb7

Zaloguj się aby komentować

473 + 1 = 474

Tytuł: Obłok Magellana

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: książka papierowa

ISBN: 9788308086957

Liczba stron: 520

Ocena: 8/10


Kontynuując akcję sięgania po (prawie) pierwsze książki różnych autorów, na tapet wpada Lem i jego Obłok Magellana, druga powieść w dorobku rodaka.


No i od czego tu zacząć? Zanim docieramy do "zasadniczej" części książki, tj. wyprawy kosmicznej, mija dobra jej połowa. Wcześniej raczeni jesteśmy dzieciństwem bohatera, jego relacjami z członkami rodziny i innymi ważnymi dla niego osobami, szukaniem własnej drogi w życiu, okrężnymi ścieżkami edukacji i szeroko pojętego rozwoju osobistego oraz uczuciowymi doświadczeniami.


Tutaj też widocznie zaznacza swoją obecność aspekt, który szybko zniknie z późniejszych dzieł autora: ogromny optymizm co do przyszłości i wiara w nieograniczoną ludzką współpracę. W roku 3123 (i znacznie wcześniej) człowiek człowiekowi nie jest już wilkiem, z niemal dowolnego punktu na Ziemi można się dostać w praktycznie każdy inny w czasie trochę dłuższym niż okamgnienie (poziom skomplikowania porównać można do metra, nie lotu pasażerskiego choćby), nie ma parcia na konsumpcjonizm, gdyż każdy może sobie wedle potrzeb i chęci wytworzyć niemal wszystko w swoistych kreatorach, rywalizacja - tak czy siak z rodzaju tych zdrowych - obowiązuje co najwyżej w sporcie, a pewien odpowiednik władzy lub nadzoru - choć bardziej pasuje określenie duchowej opieki - stanowi grupa naukowych autorytetów. Podsumowując: nikt nie narzeka.


Tak jak pierwszą połowę książki mógłbym określić krótko "szukaniem siebie", tak drugą nazwałbym "próbami zachowania siebie". Wyprawa stawia przed załogą coraz to nowe wyzwania natury psychicznej, choć czasem i fizycznej, których po prostu nie dało się przewidzieć bez przekształcenia teorii w praktykę.


Jak przystało na stare książki z gatunku sci-fi, tak i tu nie obyło się bez ciekawych obserwacji. Lem już 70 lat temu pisał o rzeczach, których kwestia właśnie dziś zaczyna być widoczna w tak dużym stopniu; chodzi mianowicie o zlecanie automatom/botom jakiegoś zadania, które te wypełniają bezbłędnie, lecz my sami nie wiemy, jakie kroki do niego doprowadziły. W książce za przykład służy budowa wizualizatora życia gwiazdy (podtyp gyromatu, czyli tak jakby komputera), jej układu planetarnego i panujących w nim zależności między ciałami; z kolei propozycją z życia wziętą może być lubiany algorytm jutuba - karmi się go materiałami, każe analizować jedną rzecz, drugą, setną, następuję jeszcze n kroków i wreszcie, nie wiadomo jak, dociera się do rezultatu. Profesor poruszający te kwestie uważa za bezcelowe zgłębianie takich procesów, bo w rozwiniętym świecie analiza każdego pojedynczego przykładu zajęłaby cały dostępny ludzkości czas. Ktoś może do mnie powiedzieć "e tam, nie gloryfikuj tak tego przykładu, przecież to samo można powiedzieć choćby o projektowaniu np. w AutoCADzie: ty wybierasz jakieś narzędzia, coś tam przesuwasz, ale czy wiesz, jak działa to u samego źródła?". Wg mnie to zupełnie inna skala.


Jedna scenka, o gyromatach właśnie, pięknie ilustruje niewyobrażalne tempo postępu: w 1955 Lem pisał, że w 3123 ówczesne komputery, wielkości okrętu międzyukładowego, wykonywałyby 12mln operacji na sekundę. Dziś pecety robią ich miliardy.


Wspomnę jeszcze o pewnej bardzo ciekawej kwestii okołotechnologicznej, ale i w istotnym stopniu filozoficznej. W jednej scence autor, poprzez któregoś z naukowców, traktuje o badaniu i odkrywaniu najdrobniejszych prawideł stojących za stworzeniem arcydzieł m.in. malarstwa, a potem karmieniu tymi informacjami automatów i tworzeniu sztuki bez udziału człowieka. Brzmi znajomo, prawda? Rezultat jednak twórcę zamurował i zdecydował się projekt skasować. U nas też by się to przydało.


Fabuła przez większość czasu przebiega dosyć niespiesznie i bez znaczących niespodzianek (do czasu) - mają miejsce rzeczy, których można by się spodziewać po tego typu wyprawie - przez co też w pewnym momencie w lekturę samoistnie wkrada się lekkie poczucie nudy, a okrągły i potoczysty styl - nawet jeżeli coś sobą przekazuje i niekiedy ładnie wygląda - wcale w wytrwaniu nie pomaga.


Czytałem tę książkę i czytałem, i zastanawiałem się, o co tyle dymu z tą "pochwałą systemu". Koniec końców były w środku dwie sceny stawiające komunizm w poniekąd pozytywnym świetle, ale z drugiej strony niewiele liczyły sobie one stron, no i poza tym dziś mamy jeszcze odpowiedni kontekst. Z trzeciej strony, w ramach przeciwwagi, w jednym z ostatnich rozdziałów pojawiła się rzecz niewielka i niezbyt przychylna komunizmowi. Generalnie scen, w których ideologia ta jest albo wychwalana, albo gnębiona, znajdują się tu ilości homeopatyczne, a w posłowiu zaznaczono, że autor nie przepada za tą książką bardziej ze względu na wspomniany rozlazły styl i niepoprawny optymizm niż "nastrój systemowy".


W ogólnym rozrachunku, czego by nie mówić o większości książki, tak ostatnie kilka rozdziałów wgniata w fotel, a zakończenie poruszyło mnie w sposób, którego doprawdy dawno nie doświadczyłem. Czuć w nim było prawdziwe, surowe emocje, a nie ledwie wykreowane.


Dodatkowo, z cyklu "wyłapywanie błędów": przy obszernym wywodzie Goobar w złym miejscu postawił przecinek: człowiek w ciążeniu równym dwustu ziemskim ważyłby nie 1,5t, a 15t.


Czy ktoś to w ogóle czyta?


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #lem #wydawnictwoliterackie #ksiazkicerbera

ad6f0ede-a4dd-4770-9b39-df6b97becde4

@Cerber108 to jest czasami minus książek Lema. W Golemie XIV odpadłem przez to po 1/5 książki ale planuję kiedyś wrócić.

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


– Posiadam niezwykłą i nadzwyczajną moc - ostrzegł Rincewind.

Faktycznie, pomyślał. Całkowita niezdolność do opanowania jakiejkolwiek formy magii to rzecz u maga niezwyczajna.


Terry Pratchett, Czarodzicielstwo


#uuk

Zaloguj się aby komentować

472 + 1 = 473


Tytuł: Czerwony Pająk

Autor: Katarzyna Bonda

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Muza

Format: książka papierowa

Liczba stron: 814

Ocena: 7/10


Bardzo fajne zakończenie cyklu kryminalnego z Saszą Załuską. Poziom zdecydowanie wyższy od poprzedniej części. Książka napisana solidnie, z fajnymi plot twistami.

Jak dla mnie dobre domknięcie zagadek i intryg, ponadto sporo akcji i przelanej krwi.

Została mi tylko pierwsza część, bo czytanie zaczęłam od drugiej, bez świadomości że warto czytać po kolei xd


#bookmeter

b237a3c8-438c-4760-8cca-d8b0a33f24a8

Zaloguj się aby komentować

471 + 1 = 472


Tytuł: Kierunek zemsta

Autor: Riley Sager

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Mova

Format: audiobook

Liczba stron: 440

Ocena: 5/10


Punkt wyjścia tej powieści jest bardzo obiecujący. Luksusowy pociąg rusza w podróż, która z góry ma jasno określony cel - na pokładzie znajdują się wyłącznie osoby zaproszone na tę wyprawę. Nie ma przypadkowych pasażerów, nikt nie wsiada po drodze, a skład nie zatrzyma się przed stacją końcową. Szybko okazuje się, że każdy z obecnych ma związek z dawną tragedią, a cała podróż jest w istocie starannie przygotowaną grą o zemstę. Już na starcie widać więc wyraźne nawiązania do "Morderstwa w Orient Expressie" oraz "I nie było już nikogo" - książek Agathy Christie, tylko w bardziej otwartej wersji. Zamiast klasycznej zagadki "kto zabił?", dostajemy historię o tym, dlaczego ktoś zaplanował taką podróż.


Na papierze brzmi to świetnie: zamknięta przestrzeń, grupa ludzi z tajemnicami i napięcie wynikające z faktu, że nikt nie znalazł się w pociągu przypadkiem. Problem w tym, że sama realizacja nie zawsze dorównuje pomysłowi. Autor próbuje budować atmosferę nieufności i stopniowo odsłaniać motywacje bohaterów, ale wiele elementów intrygi sprawia wrażenie niedopracowanych. Niektóre decyzje postaci są mało przekonujące, a konstrukcja fabuły momentami traci wiarygodność. Do tego mamy tu sztampowy przykład: zabli go ale uciekł.


Szkoda, bo sama koncepcja - retelling Orient Expressu z jasno określonym celem podróży i zamkniętą listą pasażerów - ma w sobie spory potencjał. Niestety w trakcie lektury coraz częściej miałem wrażenie, że dało się tę historię napisać bardziej precyzyjnie i konsekwentnie, a samej niekonsekwencji jest tu sporo. Albo inaczej, jest tu sporo momentów, które mają zmylić czytelnika, ale nie po to, żeby ukryć trop, ale po to, żeby sprawić, że poczuje, że nic co czyta nie musi być prawdziwe i to jest w niej najgorsze. Nie muszę ufać bohaterom, ale jak już nie ufam autorowi, to jest lipa.


To thriller z ciekawym pomysłem wyjściowym, który jednak pozostawia poczucie ogromnej niewykorzystanej szansy. Niestety jest to najsłabsza książka autora, która nawet nie oferowała dobrej zabawy, co raczej u niego przyjmowałem za pewnik.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

e185dd22-5296-4486-bbc3-543a94011cdc

Zaloguj się aby komentować

Wrzuciłem na YT swój krótki esej o empatii i powieści „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?”.


Stwierdziłem, że skoro kupiłem „profesjonalny” mikrofon Blue Yeti, którego nie do końca potrafię użytkować i który tak naprawdę marnuje swój potencjał, to zacznę rozwijać umiejętność gadania do niego. No cóż, wyszło średnio.


Zaskakuje mnie to, że według mnie, podczas odsłuchiwania, wszystko wydaje się w porządku, a potem słyszę, że jest za cicho (rzeczywiście jest) i tak dalej. No ale jak to powiedział chirurg sprawdzający zakres ruchu operowanej ręki: „c⁎⁎j, lepiej nie będzie”.

Zapraszam do odsłuchu. : )

https://youtu.be/D4wffPYMPko?si=v3aS44WnxKeUxrGz


Mój tag: #cyberpunkstories

#ksiazki #cyberpunk #tworczoscwlasna #chwalesie #sciencefiction

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Rincewind był przerażony. Powiedziano już, że posiadał instynkt ostrzegający przed niebezpieczeństwem, spotykany zwykle tylko u niektórych małych gryzoni. Ten instynkt obijał się teraz o wnętrze czaszki, próbując uciec i gdzieś się schować.


Terry Pratchett, Czarodzicielstwo


#uuk

Zaloguj się aby komentować