Zdjęcie w tle

Społeczność

Kawiarnia "Za Firewallem"

77

"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy

A, nikt nie dodał, to dodam ja:


temat: gospodarka feudalna

rymy: bezrobocie - chłostanie - krocie - chamie (albo panie)


Proszę wykazać się kreatywnością tak bardzo, jakby sam Pan Prezes czy też inny Pan Szef tego od państwa wymagał.

I no proszę bawić się dobrze.


#naczteryrymy

#zafirewallem

A cóż to, wśród parobków bezrobocie?

niech no zaraz w szeregu barachło stanie!

panicz zaraz sprzeda leniom razów krocie

i zakrzyknie "do roboty brudny chamie"!

Całe dnie w znoju i pocie, nie istnieje bezrobocie

Fajne czeka cię doznanie jeśli kręci cię chłostanie

Co dzień ryjesz w ziemi, błocie, nie myśl że zarobisz krocie

W pas się kłaniaj dumnej damie albo pójdziesz w dyby chamie.

Zaloguj się aby komentować

Czas na wybór kolejnej książki!


Rozgardiasz szkolny powoli już się uspokaja, dlatego czas na głosowanie na książkę na nasze listopadowe spotkanie Kawiarenkowego Dyskusyjnego Klubu Czytelniczego, które odbędzie się 16 listopada!


Aktualnie zaplanowane spotkania

21 września: Georges Perec - Człowiek, który śpi (propozycja @pingWIN)

19 października: Andrea Abreu - Ośli brzuch


Dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w naszym poprzednim spotkaniu! Frekwencja spada, ale mam nadzieję, że będzie lepiej :) 


Jak wybieramy kolejną książkę?

- Książka powinna być łatwo dostępna, także w formie ebooka. Najlepiej pozycje, które można znaleźć na platformach takich jak Legimi, Wolne Lektury, Wikiźródła itp.

- Wybieramy książki krótsze niż 200 stron, aby każdy miał czas na przeczytanie.

- Każdy klubowicz może zaproponować jedną książkę – wpisujcie swoje propozycje w komentarzach!

- Wygrywa propozycja, która zdobędzie najwięcej piorunów.

- Ogłoszenie zwycięskiej książki nastąpi w kolejnym wpisie organizacyjnym


Lista zaplanowanych/przedyskutowanych książek:

Styczeń: Franz Kafka – Przemiana

Luty: Arkadij i Borys Strugaccy – Piknik na skraju drogi

Marzec: Robert L. Stevenson – Doktor Jekyll i pan Hyde

Kwiecień: John Steinbeck – Myszy i Ludzie 

Maj: Erich Maria Remarque - Na zachodzie bez zmian

Czerwiec: Albert Camus - Obcy

Lipiec: Herman Melville - Billy Budd 

Sierpień: William Shakespeare - Wieczór Trzech Króli

Wrzesień: Georges Perec - Człowiek, który śpi

Październik: Andrea Abreu - Ośli brzuch


Nie mogę się doczekać Waszych propozycji i wspólnych dyskusji. Wybierzmy coś ciekawego!


Wołam @splash545 @Wrzoo @cyberpunkowy_neuromantyk @adamec @Yes_Man @kiri


P.S. jeżeli ktoś chce być wołany, proszę o informację!


#ksiazki #klubczytelniczy #czytajzhejto #zafirewallem

acb84328-f02f-41b1-b9ac-80387b10f978

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Chociaż do #punktwymianypoezji przy Wrzeniu Świata zajechałem już we wtorek, to jakoś nie znalazłem motywacji by o tym napisać. Bo i nie za bardzo było o czym, kiedy pod ramką pusto. Dlatego też, zajechałem tam dzisiaj po raz drugi. A skoro właśnie o tym fakcie Państwo czytacie, to łatwo można się domyślić, że dzisiaj miałem więcej szczęścia. I faktycznie dzisiaj znalazłem karteczkę, z treścią której możecie zapoznać się poniżej. A proszę mi wierzyć jest z czym - bo ładne. A przynajmniej dla mnie się bardzo podoba.


A oprócz tego standardowo nasza Kawiarenkowa autoreklama (zawsze z tagiem), w postaci sonetu z poprzedniej edycji i wiersze z centralnej dystrybucji. Zapraszam.


——————————


Czasem czuję jakbym stała w przedpokoju.

Ktoś zaprasza mnie do salonu,

proponuje kawę z cukrem,

a ja milczę skołowana -

bo przecież nie słodzę,

a w domu mam całą kolekcję herbat.


Czasem czuję, że jestem skazana na samotność.

Mimo zaproszeń

w żadnym z nich od dawna

nie widzę dla siebie miejsca.


Czasem wierzę, że moja bratnia dusza

odpłynęła na urlop

w równoległe niebo,

albo błądzi z zamkniętymi oczami,

nie chcąc mnie odnaleźć,

choć ja wołam za nią głosem,

który rozpada się w próżni.


Pragnę, by ktoś

przyglądał się moim zakamarkom

jak tajemniczym ogrodom -

nie tylko potrzebował ich cienia,

lecz cieszył się ich istnieniem.


Chcę spotkać kogoś,

kto nosi w sobie ocean,

głębię, w której mogę pływać bez lęku.


Chcę drobnych kłótni o nic,

rozmów o szaleństwach wszechświata,

przypalonych naleśników pachnących miłością

i pocałunków w czoło na dobranoc.


Chcę kogoś, kto rozumie,

że miłość nie jest klatką,

a otwartą przestrzenią dla nas dwojga.


A jednak złości mnie ta tęsknota,

bo myślę o tym już dziś,

chcąc już jutro siedzieć na balkonie

z herbatą bez cukru

i tańczyć w półmroku

do jednej z piosenek Boba Dylana

z chłopcem, który przychodzi do mnie

tylko w snach.


~W.


——————————


Bo ja proszę pana...


Pochwalę się panu, że ja, proszę pana,

Chociaż na głowie mam srebrne kosmyki,

A w kościach mnie łamie od samego rana,

To wcale nie czuję tych lat z mej metryki.


I może pan powie, że brak w tym logiki,

To u mnie w głowie wciąż, proszę pana,

Są żarty, swawole, hulanki, wybryki,

Choć trzeszczy coś żona. I czasem kolana.


I niech tam pesel twierdzi żem stary,

Gdy mnie rock'n'rolla gra ciągle dusza,

Bo ja, proszę pana, to wciąż jestem jary...


Lecz przerwał słowotok głos sanitariusza,

Co chwycił endoskop i rzekł znad kotary:

Niech pan się wypnie i przez chwilę nie rusza.


fonfi


——————————


Oraz wiersze z "centralnej dystrybucji":


——————————


Anhedonia

W bólu agonia

Nogę urwało

Nic się nie stało

Anhedonia

Pan tu poleży

Najwyżej nie wstanie

W kolejce do jutra

Oczekiwanie

O ile nastanie


Joanna Szpecińska


——————————


Jaśminem, mandarynką i piżmem

pachniała jej miłość.

Szaroniebieskim blaskiem (oczu)

skrywana przed światem

i nią samą.

Nocą wracała.

Szelestem jedwabiu i szeptem.

Krucha jak porcelana

klejona wielokrotnie.


Justyna Kasprzyk


——————————


Fala ognia


Znajdziesz mnie w zaszytych ustach,

przemilczanym płaczu,

powstrzymanym odruchu serca.

Zasilam ogień,

podburzam fale,

jestem niepowstrzymaną siłą.

A jednak -

blokujesz mnie

tak często,

tak skutecznie.

Mój żar parzy Cię od środka,

mój pęd zderza się z murem,

mutuję,

wynaturzam się.

Blokujesz dalej,

czynisz swoim wrogiem,

nienawidzisz,

zamykasz mi usta,

oplatasz kajdany wokół dłoni,

odbierając mi sprawczość.

Doprowadzasz mnie do płaczu,

nie pozwalając mi się wyrazić.


Martyna Dębska


——————————


Niewyprasowanie


Dźwięk budzika

Niewyprasowana twarz

Niewyprasowane myśli

Niewyprasowany poranek

Niewyprasowany dzień

Żelazko

Zbyt zimne

Zbyt gorące

Niewyprasowany wieczór

Noc

Sen

Nowy poranek


Dominika Gabryś


#punktwymianypoezji #zafirewallem

038f7c7c-23c2-4ee9-9ec3-e46b782f2726
9625b608-a55e-4d4a-8ab8-f770bfea302c
af5c62c2-20ae-4bac-b8a3-d4a6be5564f2
ce87239f-60fe-486a-a4c8-b2582261f302
b7e1582a-9f79-4c53-bd54-7a6f89eb81dd

Ktoś zaprasza mnie do salonu,

proponuje kawę z cukrem,

a ja milczę skołowana -

bo przecież nie słodzę,


Jej, ale to jest ładne. I jak trafne.

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio bolały mnie trochę plecy i zacząłem się nawet zastanawiać nad szukaniem jakiejś pomocy z zewnątrz (ale mi przeszło i już się nie zastanawiam). Ostatnio przewija mi się też w rozmowach wątek tego, że żyjemy w symulacji, a światem rządzą Reptilianie (Żydzi są tylko ich narzędziem – w temacie polecam utwór Gotta serve somebody pana Boba Dylna, do odsłuchania również w wersji polskiej , w tłumaczeniu i wykonaniu pana Filipa Łobodzińskiego). No i tak mi się te dwie zarysowane powyżej kwestie w głowie wzięły i połączyły:


***


Kręgarz


To siły złowieszcze za wszystkim stoją! –

siły złowieszcze, ludziom niemiłe.

Naiwni „naukę” sobie w łbach roją –

taką „naukę” niech wsadzą se w tyłek!


Ot: na Księżycu choć lądowanie –

a gdzie kopuła, co opór stawia?

I mógłbym ciągnąć to wyliczanie,

tylko że: po co?, kiedy się wmawia


ludziom, że nie istnieją czary?;

że świat to kwestia jakiejś fizyki?

I lgną idioci pod te sztandary,


na szczęście ty jesteś – świadom, obyty

i Reptilianom nie puścisz płazem

kręgów na zbożu – wszak żeś kręgarzem.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Drodzy Najmilsi!


Ponieważ, jak się okazało, z zarządem firmy, do której przyjąłem się w czerwcu, mamy bardzo rozbieżne spojrzenia na rozmaite sprawy, a szczególnie zaś na kwestie szacunku do człowieka i dotrzymywania słowa, no to tak wyszło, że od poniedziałku mam dłuższe wolne.


Jako że nie przewiduję, żeby stan ten trwał nadmiernie długo (i nie wiem, czy jest to założenie optymistyczne, czy też może wręcz przeciwnie), korzystam sobie z tego wolnego uroków, dopóki te uroki są mi dane. Budzę się, kiedy się obudzę, czytam książki do południa w rozgrzebanym barłogu, a później spaceruję ciesząc się wrześniem, który jest w sam raz – nie za gorący i nie za zimny. I właśnie wczoraj podczas takiego spaceru trafiłem na wiersz na ścianie (i nawet nie był to Punkt Wymiany Poezji!) i, kiedy zapoznałem się z jego treścią, to całkiem miło mi się zrobiło. No to zrobiłem zdjęcie i się z Wami tym wierszem dzielę, bo może komuś też zrobi się z powodu tego wiersza miło?


#zafirewallem

2b75c387-a775-45eb-80cf-aefc23655f1f

@George_Stark fajen wiersz.

Życzę też powodzenia w poszukiwaniu zatrudnienia, jak i w radości z obecnego stanu nic nierobienia.

@George_Stark Szybko poszło. Ale może tak lepiej. W każdym razie dołączam się do życzeń kolegi @splash545 . A wiersz, no coż - pozostaje żałować, że samemu takiego nie napisałem

Zaloguj się aby komentować

To religia a nie nałóg

Choć mnie kręci jak pedały (się kręco w rowerze)

Wciągam nosem święty twaróg

I kupiłem nakład cały

Na rowerze jazda wciągnęła mnie jak nałóg

Te kilometry wbite wspaniały mi hype dały

Kończyny opalone lecz tułów mam jak twaróg

Będę tak kręcił aż przejadę równik cały.

Zaloguj się aby komentować

Samotność


Dom Twój jedyną jest ostoją,

Tam zaznasz prawdziwą ciszę.

Wiesz co jest jednak życia ironią?

Gdy przedawkuję ciszę to się kiszę.


Dawka czyni truciznę, przedawkowanie,

Przedawkowałem ciszę, boli mnie bania,

By ją wyciszyć pomaga tylko spanie,

Niestety i ta metoda nie jest tania.


Nie pomogą czary,

Do głowy wytrychy.

Świat jest szary,


Zakurzony jak strychy.

Przykrywasz go starym łachmanem,

Jakby był niepotrzebnym tapczanem.


#nasonety #zafirewallem #diriposta


Wrzucam dodatkowo #muzyka, którą słuchałem i trochę mnie zainspirowała. To jest akurat cover, który dość lubię

Zaloguj się aby komentować

Świat się zrobił jakiś dziki

Z okien bloku słychać krzyki

Nie zobaczysz więcej słońca

To początek jest końca

Łomot rozległ się wielki, zamęt powstał dziki,

Harmider się zrobił, w tle słychać krzyki.

Pielgrzymka sunie cieniem zachodzącego słońca,

Udręczonym kierowcom nie dane widzieć końca.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Ogłoszenie parafialne: jakiś czas temu zobowiązałem się, do fundowania nagród (książkowych) kolejnym zwycięzcom #naopowiesci . Pierwszym, który się nawinął został @George_Stark , który postawił przede mną trudne zadanie, pisząc:


Jak dla mnie możesz wpłacić cenę książki na jakąś fundację(na przykład Rak'n'roll , jeśli ja miałbym wybrać), no chyba że masz niemieckie wydanie Cierpień młodego Wertera z roku 1832, to tego nie odmówię.


Okazuje się, że znalezienie wydania "Cierpień młodego Wertera" z 1832 roku - roku śmierci Wolfganga Goethego (przyp. red.) -graniczy z niemożliwością. Przez chwilę myślałem nawet, że takie wydanie istnieje tylko w teorii albo wyobraźni kolegi. Ale jednak nie. Wydanie to (w formie elektronicznej) można znaleźć - o tutaj , a stronę tytułową zamieszam poniżej. Niemniej możliwość nabycia jej jest chwilowo niedostępna. Pewnie musimy poczekać na dodruk.


W związku z powyższym pozostała mi druga opcja, czyli zasilenie wskazanej przez kolegę fundacji. Jako, że na powyższej stronie nie znalazłem ceny wydania z 1832 roku, a w Empiku "Cierpienia..." kosztują obecnie niecałe 10PLN, co wydaje się kwotą - delikatnie mówiąc - symboliczną, pozwoliłem sobie zasilić konto fundacji okrągłą kwotą 100PLN, czego dowód również załączam.


To w kwestii edycji poprzedniej.


W ostatni weekend jednak zakończyła się już edycja kolejna, której zwycięzcą został kolega @bori . Kolega, którego w przeciwieństwie do jaśnie nam panującego moderatora @bojowonastawionaowca , postanowiłem jednak nie pomijać. Zatem zapraszam kolegę @bori do wybrania sobie nagrody książkowej w kwocie nie przekraczającej 100PLN. Szczegóły przekazania ustalimy sobie już pewnie za kulisami.


#zafirewallem #naopowiesci

81d81906-85e2-4f54-a5cf-390d9eab02b5
a041625d-7d29-47f9-9c1d-bd5e9b2b1a75
87fdf280-31a4-4ced-8df7-cf5bc80cbc09

Zaloguj się aby komentować

No dobra, to ja wrzucę


Temat: Zaginiony w akcji

Rymy: bitwa - gonitwa - wybuchu - słuchu


- Rymujemy używając powyższych słów, mniej więcej na zadany temat.

-Wygrywa osoba, która będzie miała najwięcej piorunów do jutra do 20 i ona rozpocznie jutrzejszą edycję.


#zafirewallem #naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna

@PaczamTylko


W głowie toczy mi się chaotyczna bitwa,

Gwarna i tętniąca absurdem gonitwa.

Rośnie i nawarstwia, dąży do wybuchu,

Zamilknę, zniknę, nie będzie po mnie słuchu.

Wódz to był wielki, wygrana każda bitwa

Po bitwie w domu uciech za dziewkami gonitwa

Lecz w końcu pech go dopadł i zginął od wybuchu

W podręcznikach historii o nim ni widu ni słuchu.

Zaloguj się aby komentować

Witajcie,


niezmiernie miło jest mi ogłosić okrągłą XX edycję konkursu #naopowiesci


W tej edycji chciałbym aby pojawiło się to co najbardziej lubię w literaturze, czyli plot twist. Opowiadania będą miały za zadanie zrobić w konia czytelnika, zwieść go, zaskoczyć i zszokować. Gatunek i ilość słów dowolna.


Termin publikacji prac do końca września, wyniki ogłoszę 1 października. Decyduje największa ilość piorunów. Mam nadzieję że taki długi termin wpłynie pozytywnie na ilość prac i będzie łatwy do zapamiętania.


A na większą zachętę do tworzenia deklaruję, że zwycięzca tej edycji otrzyma wybraną przez siebie i ufundowaną przeze mnie nagrodę książkową o wartości do 100 zł!*


#kawiarenka #zafirewallem

bori userbar

Zaloguj się aby komentować

Już za niecałe dwa tygodnie, w dniach 12-13 września widzimy się na pierwszym #hejtopiwo w Gorzowie Wielkopolskim!


W piątek MCK Gorzów zaprasza wszystkich chętnych na slam z okazji Hop Słonimski Fest, gdzie będzie można zaprezentować swoje utwory oraz popisać się umiejętnością improwizowania.


W sobotę z kolei spotkamy się po południu na bulwarze, aby podziwiać Wartę toczącą leniwie swe wody pozbawione topielców (wodników, rusałek etc.) oraz spożywać napoje alkoholowe lub nie.


Pozostałe atrakcje do ustalenia.


W razie pytań czy wątpliwości pozostaję oczywiście do dyspozycji


To z kim się widzimy?


#gorzowwielkopolski #gorzow #lubuskie


Wołam: @razALgul @splash545 @Patkapsychopatka @Wrzoo @owczareknietrzymryjski @bojowonastawionaowca @fonfi @George_Stark @CzosnkowySmok @moderacja_sie_nie_myje3 i wszyscy inni spod tagu #zafirewallem

74a12b4e-d8ad-4b22-9fec-2c74d78e674e

O! Ja bym przyjechał w piątek i poszedł na ten slam, ale w sobotę o 22.26 mam pociąg powrotny, bo te nasze spotkania jakoś tak się dziwnie układają, że zawsze później w niedzielę w Kielcach mam ten swój książkowy klub. A a jak już zdecydowałem się przeczytać utwór pana Mroza, to chciałbym tam pójść, żeby się to czytanie mi nie zmarnowało.

Zaloguj się aby komentować

Jesień


Chmury na niebie stanęły i stoją

rak idzie przodem, wąż pełznie tyłem

półkule mózgu w głowie się troją –

dzisiaj niedziela pełna pomyłek.


Bo znów za wcześnie coś przekwitanie,

rano widziałem odlot żurawia –

jesień! To jesień, mój drogi panie!

Tylko dlaczego? – tak się zastanawiam.


Czy to pokłosie wygnania kary?

Czy może odpad z życia fabryki?

Wczoraj tak młody, a dziś tak stary

się czuję. Nadziei tylko nie umiem uciszyć,


że w życie wejdę znów pełnym gazem

następnym latem – kolejnym razem.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Jej, ależ ta XIX edycja zabawy #naopowiesci w kawiarni #zafirewallem była fantastyczna! W moim odczuciu pokazała ona, jak wiele w literaturze zależy od jednej decyzji autora. Bo wszystko co później, to są już tylko tej decyzji konsekwencje.


Ponieważ jest to #podsumowanienaopowieści , to należy wymienić zgłoszone opowiadania i zawołać ich autorów:


@Jakub_Hermann i opowiadanie bez tytułu ;


@bori i opowiadanie CZY WSZYSTKO BĘDZIE JUŻ OK?;


@Spleen i opowiadanie bez tytułu ;


@onpanopticon i opowiadanie Skazani na Showszłyk ;


@fonfi i opowiadanie Mucha .


Gratuluję wszystkim uczestnikom, bo opowiadania były tak fantastyczne, że tę symetryczną XIX edycję wygrywają wszyscy którzy wzięli w niej udział! – nie potrafię znaleźć żadnego kryterium, za pomocą którego mógłbym kogokolwiek wyróżnić.


Niemniej, ktoś musi zorganizować edycję kolejną i będzie to kolega @bori , a to dlatego, że dostał najwięcej piorunów. Decyzja moja podyktowana jest branżową zazdrością, no bo ja tylu nie dostaję.


Dziękuję serdecznie za udział, tak piszącym, jak i czytającym. Mam nadzieję, że edycja i jednym i drugim sprawiła trochę radości.

@George_Stark Bardzo dziękuję, co wygrałem?


Moim zdaniem obfitość uczestników to zasługa nie tylko ciekawego pomysłu, ale także większej ilości czasu na opowiadanie. No i w moim odczuciu łatwiej jest zapamiętać termin gdy edycja się kończy wraz z końcem miesiąca.

Zaloguj się aby komentować

Chociaż z mojego młodzieńczego wymarzonego sex, drugs and rock’n’roll dziś zostało mi już tylko and, to czasami jednak odzywają się jeszcze we mnie te niemal zapomniane młodzieńcze ideały. Na przykład te związane z ruchem hippisowskim, które obejmują między innymi życie w komunach:


***


Grudziądzka komuna wodna


Na plaży w Grudziądzu czasami stoją,

ćmy na nich siadają – nocne motyle,

żywi się ludzie czegoś ich boją,

a oni źle nie chcą. Ot, tylko tyle


byś wieczne w Wiśle miał wodowanie,

by łódki ci puszczać, nie znicze stawiać,

by łzy żałobników wody wezbranie

powodowały i, miast cię grzebać, raczej cię spławiać.


Niech Alleluja śpiewają szuwary:

będziesz wędkarzom zrywał haczyki,

bobrom podbierał ścięte konary

i tym, co żywi, sam będziesz życzył


by, opuściwszy lądową bazę,

martwieli w Wiśle. Tak wszyscy razem.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

You ar soł kjut

Wbij mi w głowę śrut

Jedyne, co widzę to brud

Pod paznokciami


Palę szlug

Do mnie oczkiem mrug mrug

Robisz, widzę, to cud

Między zjazdami


Święty spokój

Widzisz u mnie, więc dokuj

Kobieta nie popuści

Mężczyźnie


Dotrzymaj kroku

Ja nie pozostanę z boku

Gdy chcesz, bym odpuścił

To wygryź mnie


Maszkary, koszmary

Zasłonięte kotary

Słońce razi mocno

W oczka


Czarne okulary

Ochrona przed czary

Się chowa z łez oczu

Powłoczka


Ściany mięciutkie

Sufit wysoki

Kraty, a drzwi

Gdzie klamki


Wołam cię zbudź się

Uslysz me kroki

Wychyl główkę zza

Firanki


Trzy języki

Wzajemne dotyki

Orgia przytulania

Na łyżeczkę


Gardła bez grdyki

Udawane krzyki

Brak drania

Za to mamy cieczkę


Łzy ze wstydem

Których nie wytrę

Chcę się nauczyć

Mądrości


Mówię ze zgrzytem

Może jakoś wybrnę

Chciałbym tańczyć

Nie ze złości


Białe kafelki

Na nich fraktale

Białe

A jakby zwijane


Białe wafelki

Na klęczkach gorzkie żale

Grzeszki

A nie żałuję wcale


Trzy kolory

Wiele odcieni

Jak ludzie

W metrze w Bangkoku


Życie to wybory

Gra świateł i cieni

Raz po grudzie

A dwa w amoku


#tworczoscwlasna #poetolitosci


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem po raz kolejny,

Postanowiłem, że nie mogę odpuścić obecnej edycji #naopowiesci, zwłaszcza że opowiadanie miałem już rozgrzebane i należało je jedynie dokończyć. Zatem ledwie patrząc na oczy zapraszam Państwa do lektury „Muchy”, do napisania której zainspirował mnie sam @George_Stark nawiązując kilka postów temu do słów piosenki Teksański, zespołu Hey (niestety nie jestem teraz w stanie odnaleźć tego wpisu).


A zatem przed Państwem fanfik do Teksańskiego


Mucha


_Herbata stygnie zapada mrok_

_A pod piórem ciągle nic_


_Obowiązek obowiązkiem jest_

_Piosenka musi posiadać tekst_

_Gdyby chociaż mucha zjawiła się_

_Mogłabym ją zabić a później to opisać (…)_


Od kilku godzin Kaśka wpatrywała się w pustą kartkę na stole. Pustą, jeśli nie liczyć bazgrołów na marginesie, które mimowolnie robiła piórem, żeby stalówka nie zaschła. W żółtym świetle lampy, w stronę sufitu wędrowała wąska stróżka dymu z papierosa, którego końcówkę obracała w palcach. Dopaliła go, peta zdusiła w popielniczce i w nadziei na pobudzenie natchnienia sięgnęła po stojącą obok szklankę z whisky. Jednym haustem wypiła całą zawartość. Miłe ciepło wypełniło jej ciało, ale w głowie nadal pozostała pustka. Już cały tydzień próbowała napisać - albo przynajmniej zacząć - tekst do nowej piosenki. Ale jedyne co jej się udało wyprodukować, to sterta pustych butelek po alkoholu.


***** 

Kątem oka Rysiek zauważył przytulne, oświetlone bladym, żółtym światłem wnętrze. Podleciał bliżej i wtedy do sielankowego obrazu dołączył wspaniały zapach: lekko kwaśny, zatęchły, roztaczający cudowną wizję kilkudniowych resztek jedzenia i piętrzących się śmieci. Aż aparat gębowy nabrzmiał mu śliną.


Skręcił gwałtownie, robiąc przy tym - bardziej dla efektu niż potrzeby - beczkę i przyśpieszył kierując się wprost na źródło światła i zapachu. Oczami wyobraźni widział już kawałki dwudniowej pizzy i kromki ze zjełczałym masłem gdy nagle zatrzymał się z hukiem na niewidzialnej przeszkodzie. Otrząsnął się zaskoczony, zawisł w powietrzu i rozejrzał w poszukiwaniu niewidzialnej przeszkody, chociaż “rozejrzał się” nie jest najlepszym określeniem dla kogoś z 360-stopniowym polem widzenia.


Zawisł przed ścianą, w otworze której widział upragnione światło i resztki na kuchennym blacie. Po chwili obojętnie wzruszył skrzydłami i ponownie się rozpędził tylko po to by znowu zatrzymać się na niewidzialnej barierze. Lekko już poirytowany, raz za razem ponawiał próby, celując w różne miejsca, za każdym razem zatrzymując się z łomotem na niewidzialnej granicy i nabawiając się jedynie bólu głowy.


***** 

Rytmiczne stukanie w szybę wyrwało Kaśkę z zamyślenia.


– Co do cholery? Jeśli to znowu te gnojki z dołu rzucają żołędziami to im nogi z tyłków powyrywam. Ja tu się próbuję skupić! – krzyknęła zdenerwowana.


Stukanie nie ustawało, więc podeszła do okna żeby zobaczyć kogo się takie żarty trzymają. Jako że w polu widzenia nie było żywej duszy, otworzyła okno w nadziei, że nakryje dowcipnisiów kryjących się pod parapetem. Jednak tutaj też nikogo nie było. Postała chwilę, bacznym okiem obserwując otoczenie i mamrocząc przekleństwa pod nosem, ale na zewnątrz panowała cisza.


***** 

Zmęczony walką z niewidzialną przeszkodą Rysiek zdobył się na ostatni wysiłek. Odleciał na dobre parę metrów, żeby nabrać rozpędu, złapał kilka głębszych oddechów i wystrzelił w kierunku światła i zapachów. Kiedy był już prawie u celu, centralnie na jego kursie pojawiła się ludzka postać. Żeby uniknąć zderzenia Rysiek wywinął piruet i zmienił kierunek lotu celując w narożnik otworu. Postać musiała coś zrobić z barierą, ponieważ przez nic nie zatrzymywany, wparował do wnętrza pomieszczenia. Otoczyła go feeria zapachów, aż z wrażenia przycupnął na lampie pod sufitem i głęboko wciągnął aromat.


***** 

Kaśka zamknęła z trzaskiem okno rozdrażniona tym, że nie udało jej się przyłapać złośliwych dzieciaków. Żeby ukoić trochę nerwy nalała sobie kolejną szklankę whisky, zapaliła kolejnego papierosa i siadła przy stole przed wciąż pustą kartką. Cała sytuacja pobudziła ją jednak na tyle, że w głowie zaczął jej kiełkować pomysł na słowa piosenki. Odłożyła papierosa, złapała pióro i napisała:


“Herbata stygnie zapada mrok,

A pod piórem ciągle nic”

<br />

– Niezły początek – pogratulowała sobie.


W tym momencie jej uwagę zwrócił ruch na brzegu stołu. Spojrzała na stojący tam talerz, z resztkami śniadania i zobaczyła wielką, tłustą muchę na środku niedojedzonej kanapki.


***** 

Rysiek był w siódmym niebie, kiedy zleciał z lampy i usiadł na kromce chleba z dżemem. Zanurzył przednie odnóża w słodkiej mazi i za pomocą znajdujących się na nich receptorów smakowych rozkoszował się lepką i gęstą konsystencją, ale przede wszystkim - wspaniałym smakiem.

<br />

– Wczorajsza – ocenił jak wytrawny znawca

<br />

Wyciągnął nogi z dżemu, wytarł je dokładnie o siebie i o swoje wielkie oczy, po czym przywarł lepkim językiem do słodkiej powierzchni przetworu. Polizał soczyście kilka razy kawałek truskawki, po czym ponownie przetarł język i oczy łapami.


Kiedy przymierzał się, żeby znowu przyssać się do kanapki, zarejestrował jakiś ruch za sobą. Mięśnie w ułamku sekundy zareagowały, wprawiając skrzydła w ruch i zgrabnym unikiem po paraboli Rysiek minął zbliżającą się dłoń dosłownie o kilka milimetrów.


***** 

Chociaż Kaśka bardzo powoli unosiła rękę i dopiero, kiedy ta była tuż nad celem gwałtownym ruchem pacnęła w talerz, to mucha jakimś cudem uciekła i znalazła się pod sufitem. Impet uderzenia rozchlapał dżem z kanapki po całym pokoju. Kawałki truskawek znalazły się nawet na lampie i ścianach.

<br />

– Dopadnę Cię gnoju – warknęła w kierunku krążącej pod sufitem muchy


Wytarła rękę o brzeg koszulki i napiła się kolejny łyczek whisky na ukojenie nerwów, cały czas śledząc tor lotu krążącego pod sufitem owada. Mucha zakreśliła kilka ósemek wokół lampy po czym gwałtownie zmieniła kierunek i nagle gdzieś jej zniknęła.


Kaśka przez chwilę rozglądała się po pomieszczeniu, ale kiedy nie udało jej się namierzyć intruza, usiadła z powrotem do pisania. Poobracała w głowie kilka możliwych wariantów tekstu a kiedy w końcu podjęła decyzję zapisała kolejne wersy:


„Obowiązek obowiązkiem jest

Piosenka musi posiadać tekst

Gdyby chociaż mucha zjawiła się

Mogłabym ją zabić a później to opisać”


I wtedy zauważyła błysk światła odbijający się od tłustego i świecącego odwłoka muchy siedzącej na gnijącym pomidorze w kuchni.


Wstała cicho i ostrożnie. Powoli, w skupieniu zaczęła się zakradać do paskudnego stworzenia ale wypity alkohol wcale nie ułatwiał sprawy. Kiedy była zaledwie o krok od blatu, zaczepiła ręką o szklankę i spłoszyła muchę.


***** 

Tym razem to nie wzrok a słuch wygenerował ostrzeżenie i wysłał impuls do malutkich ośrodków nerwowych Ryśka. Ponownie mięśnie zareagowały niemal natychmiast i jednym zwinnym piruetem znalazł się w powietrzu.


Człowiek w dole wykonywał nerwowe i lekko nieskoordynowane ruchy rękami najwyraźniej próbując trafić Ryśka w powietrzu. Rozbawiony tym faktem podrażnił się chwilę z kobietą, po czym przycupnął na drzwiczkach od szafki pod sufitem i obserwował rozwój sytuacji.


***** 

Kaśka dyszała zmęczona gonitwą za kręcącą się nad jej głową muchą. Zatrzymała się z rękami wspartymi na udach i obserwowała spode łba, gdzie tym razem usiądzie ten przeklęty śmierdziel.


Owad, chyba celowo i złośliwie przysiadł prawie pod samym sufitem, zdecydowanie poza jej zasięgiem.


Ale może zasięg udałoby się zwiększyć?


Kaśka wyjęła z szuflady łapkę na muchy. Oceniła, że żeby dosięgnąć muchę musi jednak wdrapać się wyżej.


– Teraz mi nie uciekniesz – wysyczała do owada opierając kolano na kuchennym blacie.


Podparła się wolną ręką i dźwignęła cały ciężar ciała. W tym momencie jedyna ręka, którą się podpierała poślizgnęła się na resztce masła i Kaśka runęła jak długa do tyłu uderzając z impetem głową o twardą posadzkę. Niestety czaszka nie wytrzymała uderzenia i pękła.


Myjąca się spokojnie mucha była ostatnim co kobieta zobaczyła, zanim ogarnęła ją ciemność.


***** 

Rysiek przyglądał się jak leżące na podłodze ciało dostaje drgawek, by po chwili zastygnąć w bezruchu. Minęło kilka kolejnych sekund i trupowi puściły zwieracze.


– Chyba muszę polecieć po chłopaków, bo sam tego wszystkiego nie zjem – powiedział do siebie zamyślony, przetarł nogi i oczy i przeleciał nad stołem, omijając strużkę dymu z dopalającego się samotnie papierosa.


1157 słów.


#zafirewallem #naopowiesci

ABSOLUTNIE FANTASTYCZNE!!!


Ja sam nie wiem, co mi się najbardziej podoba: czy pomysł, czy wykonanie, czy puenta.

Kurde, dawno czegoś tak dobrego nie czytałem.

@fonfi A najzupełniej poważnie. Coraz częściej zauważam, że im mnie się człowiek stara (w sensie im mniej chce uzyskać efektu czy perfekcji), tym lepiej wychodzi. Jakoś tak luźniej i naturalniej.

Zaloguj się aby komentować

Mam włosy na twarzy i włosy na nogach

Włosy na jajach i włosy na głowie

Czy jestem człowiekiem czy jestem małpą

Czy jak podskoczę to w bramie mnie z gwałcą?


Jestem maszkarą czy jestem potworem

Bestiariusza przedmiotem czy doktorem

Tatuaże to plamy czy ozdoby

Umieramy w polu czy budujemy groby


Myślę, że pół na pół człowiekiem i bestią

Do tego w połowie jestem kobietą

W której połowie, dowiesz się samo


Myślę że to ciągle otwartą kwestią

Myślę, że sednem właśnie jest to

I że na pewno nie dowiemy się rano


#tworczoscwlasna #zafirewallem #poetolitosci


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Z powodu ograniczonego dostępu do urządzeń wyposażonych w ekran i jeszcze bardziej ograniczonego dostępu do inernetów (powód tych ograniczeń załączam poniżej) tym razem edycję zabawy #nasonety w Kawiarni #zafirewallem pozwolę sobie otworzyć bez zbędnych i przydługich wstępów. Napiszę jedynie, że skoro jest to edycja XCI (słownie: 91), to rymować będziemy do sonetu o tym samym numerze autorstwa Williama Shakespearea.


Sonet 91


Jedni ród sławią, inni zręczność swoją,

Inni swe skarby, inni ciała siłę,

Inni strój modny, choć im źle go skroją,

Inni sokoły, psy i konie miłe.


I każdy jedno ma upodobanie,

Które najwięcej radości mu sprawia,

Lecz nie chcę z nimi wchodzić w porównanie;

Nad wszystko dobre moje lepsze stawiam.


Dla mnie twa miłość lepsza niż ród stary,

Droższa niż skarby i strojów przepychy,

Milsza niż sokół, konie i ogary.


Drwię, mając ciebie, z całej ludzkiej pychy.

Lecz wynędzniałem od tego zarazem,

Drżąc, że odejdziesz, stając się nędzarzem.


Podsumowanie wraz z informacją o zwycięzcy pojawi się w najbliższy piątek, w godzinach popołudniowo-wieczornych, zależnie od urodzaju Państwa wytworów.


Miłego rymowania. 🙂


#nasonety #zafirewallem #diproposta

e97739d7-8939-435e-995e-78221431af3e

Zaloguj się aby komentować

Koło ucha komar bydlak lata

Upał się z chłodem na zewnątrz przeplata

Już niedługo nadejdzie straszna data ta

Gdy jesień się zacznie wilgotna jak szmata.

Zaloguj się aby komentować