Zdjęcie w tle

Społeczność

Kawiarnia "Za Firewallem"

80

"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy

Mam zaszczyt zainicjować kolejną edycję konkursu #naopowiesci


Temat: Sławosz Uznański-Wiśniewski opowiada znajomym w pubie jak było na stacji ISS.


  • Warunek konieczny: elementy komediowe w historii

  • Pozostałe fabuły dowolne - mogą być pierwiastki fantastyczne, sci-fi, polityczne, horroru lub romansu. Historia nie musi nawet stricte opisywać tego co się działo faktycznie na stacji, może być tak, że główny bohater chciał opowiedzieć o pobycie w kosmosie, ale nieumyślnie zszedł na inny temat i zaczął gadać o czymś zupełnie niepowiązanym. Daję tutaj swobodę.


  • Długość - max. 1000 słów

  • Termin umieszczania prac: do 11 lipca 20:00


  • Kryteria oceny: liczba piorunów będzie stanowiła 50% wagi oceny, drugi komponent, równie "ciężki" to moja subiektywna opinia w obrębie której spróbuję ocenić to czy historia mi się podoba czy nie. Przykład: trzy prace, otrzymują kolejno 5 / 16 / 23 pioruny. Przyjmuję zatem, że przyznaję tyle punktów oraz każdej pracy mogę dorzucić drugie tyle od siebie. Jak widać praca z 5 piorunami nie jest w stanie zmienić swojej pozycji na liście i będzie miała zawsze ostatnie miejsce. Za to praca z 16 piorunami może wygrać, jeśli zdecydowałbym się przyznać jej drugie 16 piorunów, a tej z 23 piorunami, zero. Chyba wiadomo o co chodzi. Jeśli komuś się wydaje taki system niesprawiedliwy, to cóż, taki lajf.

  • Dodatkowa podpowiedź odnośnie moich subiektywnie dodawanych punktów - lubię plot twisty, czarny humor i lekkie pióro, takie trochę w stylu pasty (np. bardzo podobają wpisy o tym jak @knoor prowadził foodtrucka i w tym momencie apeluję do autora tychże opowieści o więcej!)

52420f96-de53-4aa9-a049-38b3b24a8602

@Spleen Kurde, no muszę coś popisać a chłop nie ma kiedy, jak nie robota to harlejki a jak nie harlejki to rower a jak nie rower to jeszcze co innego -_-

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Pora zakończyć i podsumować XVII edycję #naopowiesci


Przypominam, że opowiadania w tej edycji miały zacząć się zupełnie zwyczajnie, ale zakończyć kompletnym absurdem, a dodatkowo jedno ważne prawo natury, społeczeństwa lub technologii miało zostać odwrócone.


Użytkownik @Spleen napisał o firmie o jakże pięknie brzmiącej nazwie "NAGO - spółka z obnażoną godnością". Opowiadanie z humorem, gdzie niemożność założenia ubrań w pracy budzi kontrowersje, które to szef firmy próbuje wyjaśnić. Bardzo fajny pomysł na odwrócone prawo oraz śmieszne dialogi. No mam nadzieję, że jeśli dojdzie do takich czasów to będę jednak pracował zdalnie, bez kamerki. No albo chociaż w firmie z modelkami. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Rowerowe opowiadanie @fonfi natomiast oparte zostało na faktach i liczyło aż 2817 słów! Opowieść jest nie tylko rowerową relacją z Mazowieckiego Gravelu, w którym to Fonfi jechał na dystansie 120km (co okazało się trochę jednak innym dystansem w rzeczywistości), ale też relacją ojciec-syn, bowiem nie była to samotna wyprawa! Syn maruda, niszczyciel motywacji i uśmiechów pań w sklepie nie przejechał tej wyprawy równie zadowolony co ojciec, ale po wszystkim stwierdził jednak "ja chce jeszcze raz!". Nie no, żartowałem. Tak naprawdę chciał, żeby zadzwonić po MamaUber, ale Fonfi i tak go zapisał na 2 razy dłuższą trasę na przyszły rok. Ciekawe kiedy młody się dowie. Może w połowie trasy? Zobaczymy za rok, ale już teraz z tego miejsca życzę powodzenia i gratuluję świetnej wyprawy jak i super opowiadania!


Zasady jednak są nieubłagalne (no chyba, że trzeba wrobić mnie w zwycięstwo. No to wtedy okazuje się, że są). A brzmiały one mniej więcej dokładnie tak: Co mnie najbardziej zaskoczy i/ lub rozbawi, więc liczę na kreatywność i dawkę humoru/ absurdu. Dodatkowo limit słów to 200-1000. Tak więc zwycięzcą tej edycji zostaje @Spleen! Gratuluję oczywiście wygranej i trochę współczuję, wiadomo.


Dodatkowe nagrody:

Model polskiego niszczyciela ORP Błyskawica dla @fonfiego (a może nawet bardziej jego syna?) za błyskawiczne niszczenie dobrej zabawy i uśmiechów nie tylko dzieci

Plaster z powertape'a dla @Spleen, aby można ukryć już na zawsze część ciała, której nie chcemy pokazywać szefowi

- Długa rolka papirusu dla @fonfi za bardzo długie opowiadanie. Teraz będzie miał na czym spisywać jeszcze dłuższe.


Nie opowiadań w tej edycji było mało, szczególnie, że temat raczej nie był trudny i pozwalał na sporo dowolności. Niemniej jednak powstałe opowiadania ratowały swoim poziomem tę edycję sonetów za co dziękuję całym 2 (słownie dwóm) uczestnikom. Jeszcze raz gratulację wygranej i mam nadzieję, że nagrody się spodobają!


#podsumowanienaopowieści #zafirewallem

111bfbe7-8cff-43b2-84a8-b5b330f7400a

@pingWIN Od syna: "Tato, tato!! Powiedz im, że ja taki zły to nie jestem, a opowiadanie było koloryzowane i dramatyzowane!"

Ale model niszczyciela przytulił. W każdym razie dziękujemy za nagrody i piękne podsumowanie.

a84ae604-4276-488a-a732-1560019bb997

Zaloguj się aby komentować

No to jeszcze jeden proszę, skoro już się z łóżka podniosłem i siadłem do komputera, a później idę się zająć czymś pożytecznym. A przynajmniej pójść spróbuję.


***


Kotlet w cebuli i w grzybach


– „Proszę państwa: oto krowa.

Nam, w wyniku referendum,

wyszło, że samica ta wołowa

spędzi semestr na stypendium.”


Na to byk ze złości stężał:

„ – Że jak Teksas takiej krowie?!

Kowboj będzie ją ujeżdżał?!;

To nie wyjdzie jej na zdrowie!”


Zaś krowa się cieszy – to jednak Stany!

A takie stypendium? – to jak wakacje!

I redneck się marzy jej nieokrzesany,

i różne inne atrakcje.


I tyle było historii krowy,

bo – jak to z krowami bywa –

skończyła jako kotlet wołowy.

Kotlet w cebuli i w grzybach.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry Państwu! Prowadzący edycję zadał nie dość że tekst bardzo ładny (no bo pana Tuwima), to jeszcze na dodatek łatwy i przyjemny do układania wytworów di risposta. W związku z tym mnie pisze się niemal samo (i to dość sporo), do czego (pisania) również i Państwa zachęcam.


No a wytwór poniższy inspirowany jest trochę historią doktora Frankensteina, która jednak nie bardzo pamiętam jak się skończyła, choć, na podstawie własnych doświadczeń z literaturą zakładam, że skończyła się nie za dobrze. Przynajmniej dla rzeczonego doktora:


***


Doktor Frankenstein-Dolittle


W zasadzie to był to zwykły konował,

taki tam lekarz – z trzeciego rzędu;

a nikt nie wiedział, że nocą klonował

kundle bezdomne. Z ichże psich swędów.


Do najpodlejszych dzielnic zajeżdżał,

co domem były tychże psów sforze,

i się przyglądał tym psom zza węgła

i plan układał – plan, że mój Boże!


Motyw to choćby z filmów nam znany,

że ład natury ma swoje racje

i lekarz-geniusz na śmierć skazany

stanowić będzie dla psów kolację:


gdy sukces odniósł już naukowy

kiedy głód Nobla się w nim odzywał,

ten jego sukces – cerber trzygłowy

na śmierć go właśnie zagryzał.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry Szanowne Koleżanki i Szanowni Koledzy!


Dzisiaj rymujemy do słów poety nieco zapomnianego - Jalu Kurka. Jakoś ujął mnie dzisiaj pewnym wierszem, stąd też proponuję:


Temat: uśmiech

Rymy: zamknięte-teraz-uśmiechnięte-ocierasz


Instrukcja: stwórz czterowiersz, którego wersy kończyć się będą podanymi słowami. Ciesz się byciem częścią wspaniałej społeczności poetów i baw się dobrze.


#zafirewallem #naczteryrymy

Te etapy życia jak książki zamknięte

Wspomnieniem blakną, ważne tu i teraz

Czoło marsowe lecz oczy uśmiechnięte

Wczoraj się o rozpacz, dziś o szczęście ocierasz.

Zaloguj się aby komentować

Zgodnie z obowiązującym tematem obecnej edycji #nasonety


SUFO


W mojej pracy jest umowa

Jest robotą całkiem pewną 

I jest przy tym nawet zdrowa 

W niej przechadzam się alejką

Jest tu spokój, żaden szał

Będąc czasem na obchodzie 

Wypatruję w Wiśle ciał 

Widzę nurt jej, ptaki, łodzie


Setki książek przeczytanych 

Budowane też relacje 

Wiele godzin w gry przegranych

Jakbym ciągle miał wakacje

Jest też trening bardzo zdrowy 

Aż mnie kiedyś piekła łyda

Mnóstwo praktyk też duchowych 

I pisana swa diatryba


#zafirewallem

a08d20ab-5a4f-428c-a51f-10ed690f5015

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry Państwu! Kolejny wiersz przyniesłem, wiersz z rodzaju wierszy porannych, to znaczy takich, z którymi czasami się budzę i one już są – chcą być napisane i wystarczy je tylko lekko doszlifować. Wiersz ten jest o tym, o czym napisano już wiele innych wierszy (jak choćby ten pana Tadeusza Różewicza , który tak bardzo mi się podoba – wiersz, nie pan Różewicz), jak również eksploatowano go w prozie (jak choćby ta myśl pana Charlesa Bukowskiego, którą zapisał w powieści Kobiety: „Na tym polega problem z piciem. Gdy wydarzy się coś złego, pijesz, żeby zapomnieć. Kiedy zdarzy się coś dobrego, pijesz, żeby to uczcić. A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo.”). Wiersz napisany trochę na podstawie własnych doświadczeń, doświadczeń co prawda z przeszłości (i to dość odległej), ale jednak własnych. Bo, jak to w tekście Sznurek , napisał pan Piotr Bukartyk: „dzisiaj tego już nie robię, ale lubię powspominać sobie”. No i faktycznie, lubię powspominać sobie, a wspominam jednakowo blaski i cienie opisanego tematu i na podstawie tych wspomnień dochodzę do wniosku, że lepiej jest się jednak budzić z wierszem niż z bólem w głowie. A więc – proszę bardzo:


***


Chyba


A kiedy rano boli cię głowa

to skutek twoich wczorajszych błędów;

to jakby zawał tysiąca pował,

bo łeb pulsuje od skroni do zębów.


Bo flaszka pękła nim żeś się obejrzał

a była to (chyba) czysta na lodzie,

i w denku drugiej wnet żeś się przejrzał,

a później to żeś już przestał rachować.


A mimo skutków, tak dobrze ci znanych,

za tydzień tę samą odstawisz akcję:

w piątek znów będziesz szczęśliwy – pijany.

Sobota? Słuszną przydzieli ci rację


przeróżnych proszków od bólu głowy,

z ogórków kiszonych wodę ci wyda,

a łeb bolący pomysł nie-nowy

podsunie: „Więcej nie piję. Chyba.”


***


#nasonety

#zafirewallem

„Więcej nie piję. Chyba.”

Takie proste, a tak trafne i prawdziwe.


A co do słów Bukowskiego

A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo.

to naszła mnie pewna refleksja, która już chodzi za mną od pewnego czasu. Otóż, wychodząc z nałogów, doszedłem do wniosku, że uciekałem w nie przed własnymi stanami emocjonalnymi i to prawda. Lecz ostatnio uświadomiłem sobie, że różnego rodzaju traumy i lęki były małą częścią tychże stanów, natomiast ich lwią częścią było po prostu uczucie nudy i pustki z nią związanej, a zastosowanie używki jest najprostszym i nagłupszym sposobem na jej zabicie.

Zaloguj się aby komentować

Ponieważ dziś zdrzemnąłem się popołudniem i nie mam jeszcze ochoty na szaleństwa piątkowej nocy w postaci wystawiania lewej nogi spod kołdry, to zaszalałem sobie pisząc kolejną odsłonę Cyklu Grudziądzkiego, proszę bardzo:


***


O toposach (czy innych archetypach)

czyli: Co łączy starożytną Grecję z województwem Kujawsko-Pomorskim?


Patrz go, cwaniaka! W rzece się schował!

I myślał, że grotów uniknie zębów,

kiedy tak w Wiśle będzie nurkował!

Ale spod wody wystawał piętą.


I Narcyz kiedyś w Wiśle się przejrzał,

i z przerażeniem przyglądał się sobie,

bo zajrzał do swego mrocznego wnętrza

skrytego w ciele o wielkiej urodzie.


I było wielu: znanych, nieznanych,

którzy przejazdem lub na wakacje

tam, na grudziądzkich błoniach wiślanych

życia skończyli fabułę i akcję.


Bo Wisła wszystkim uderza do głowy –

przestroga to jak najbardziej prawdziwa,

że tam, w Grudziądzu, pochłonie cię woda.

I będzie z ciebie topielec lub strzyga.


***


Dziękuję.


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

#nasonety to zabawa bardzo miła i przyjemna. Chyba, że zdarzy mi się ją wygrać, no to wtedy mniej. W każdym razie tym oto wpisem uroczyście otwieram już (ależ ten czas leci, kiedy się wierszydła kleci!) LXXXII edycję zabawy #nasonety , czyli zabawy miłej i przyjemnej (choć czasami mniej), wspomnianej w poprzednim zdaniu.


Ponieważ ostatnio wymieniliśmy w naszej wspaniałej kawiarni #zafirewallem kilka zdań o pani Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej (a nawet o jej twórczości!), w tym tygodniu weźmiemy na warsztat (albo na tapet; lub, jeśli ktoś woli na tapetę, to też można) wiersz pana Juliana Tuwima. Ale wiersz o tejże wspomnianej autorce właśnie:


***


Julian Tuwim

Do Marii Pawlikowskiej


O, staroświecka młoda pani z Krakowa!

Strzeż się ! Biskup pieni się i krzyczy: horrendum!

Na łąkę wychodzisz nocą po kwitnące słowa,

Tajne czynisz praktyki, aby pachniały ambrą i lawendą.


Czy to prawda, że warzysz wrotycz i nasięźrzał

W księżycowej, źródłosłowej wodzie?

Już w to pono synod krakowski wejrzał

I wieść gruchnęła w narodzie.


W fiołkowych olejkach i w różanych

Warzysz słowa-hiacynty i słowa-akacje,

W jakim to grimoirze, w jakich księgach zakazanych

Wyczytałaś owe inkantacje?


Co tak szepczesz słodko w wierszach kolorowych,

Że się lud bogobojny wzdryga?

Ach, na stos cię weźmie mistrz ogniowy,

Quia es venefica et striga!


Ćmy czartowskie, powiernice twoje,

Znoszą miód, kwiatom wyczarowany,

A potem barwią się, szumią, pachną trujące miłosne napoje

W wierszach, jak w retortach szklanych.


***


Ładny, prawda? Tylko: ci poeci to byli jednak albo złośliwcy, albo lekkoduchy, ponieważ pisali te swoje wiersze w układzie rymów ABAB (na pewno mi na złość!) i teraz trudno zrobić z tego zgrabne czternaście wersów, które by się ładnie rymowały. W związku z tym, znów: albo dwanaście (końcówki pogrubione) albo szesnaście: (końcówki pogrubione oraz końców pogrubione i pochylone) wersów bierze udział w konkursie.


Zasady natomiast są takie, że piszemy przez tydzień, to jest do przyszłego piątku, 04.07.2025 do godziny, o której wrzucę podsumowanie, ale nie wiem o której to będzie nawet w przybliżeniu.


Zwycięzcę wyłonię natomiast bardzo subiektywnie, bo – w związku z tym, że popełniłem ostatnio błąd taktyczny i poszedłem do pracy – wygra osoba która napisze wiersz o pracy. Jeśli takich osób będzie więcej niż jedna, wówczas wygra ta, która (w mojej ocenie) napisze o pracy bardziej (nie mam pojęcia co się pod tym kryterium kryje, za tydzień będę się nad tym zastanawiał). Jeśli natomiast nikt nie napisze o pracy, to i tak wygra ta osoba, która (w mojej ocenie) napisze o pracy bardziej. Innymi słowy: wygra ten, który (w mojej ocenie) napisze o pracy najbardziej. Werdykt postaram się uzasadnić.


Dziękuję za wypowiedź, zapraszam do zabawy, proszę się bawić dobrze.


#diproposta

Zaloguj się aby komentować

Łiiiiii.... No to teraz ja


Temat: lato

Rymy: leje - uczniom - dzieje - różom


Zasady:


  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Piorunujesz jak najęty xD


#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem


Ps. Społeczność nie może być zapomniana!

sireplama userbar

Choć słońce przypieka on na wszystko leje 

Próbował dotrzymać kroku innym uczniom 

Chcącemu, widać jednak , krzywda się dzieje 

Więc jemu wyrosły kolce - nie różom

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Miało być wieczorem, ale raczej nie będę miał wtedy czasu, a dobrym kawiarenkowym obyczajem jest luźne trzymanie się ustalonych ram czasowych, także już teraz zapraszam na szybkie podsumowanie LXXXI edycji bitew #nasonety :


  • Utwór di proposta: Zdarzenie prawdziwe Tadeusza Boy-Żeleńskiego,

  • Zasady wygranej: wygrywa utwór o największej liczbie słów (bez uwzględnienia tytułu),

  • Liczba uczestników: 3,

  • Liczba napisanych utworów: 6,

  • Średnia sonetów na dzień: 1,2.


Serdecznie dziękuję uczestnikom, piorunującym oraz czytającym za udział i zaangażowanie. Poniżej lista utworów, autorów, piorunów oraz - najważniejsze - liczby użytych w utworach słów:


W miarę minimalistyczny sonet, który nie ma zamiaru wygrać tej edycji o nieco przydługim tytule, bo podobno się nie liczy, a jak się nie liczy to wiadomo, że można nasrać. A skoro już przy tym jesteśmy: , @pingWIN , 24, liczba słów: 36

Ostatnio spotkaliśmy w mieście puszczyka , @Wrzoo , 28, liczba słów: 80

Krzywa , @George_Stark , 15, liczba słów: 82

Sucho , @George_Stark , 12, liczba słów: 81

Czerwone maki przy ścieżce rowerowej w Venlo , @George_Stark , 15, liczba słów: 90

Kostka przeznaczenia , @George_Stark , 14, liczba słów: 81


Tym samym na mocy ustalonych zasad ogłaszam @George_Stark zwycięzcą LXXXI bitwy #nasonety ! Moje gratulacje, a także wyrazy współczucia


----------


Klasyczne nagrody dodatkowe:


@pingWIN otrzymuje nagrodę Szybkiego Strzała za napisanie pierwszego utworu o tytule, którego drugi raz nie powtórzę w niespełna 2 godziny od opublikowania di proposty.


@pingWIN otrzymuje nagrodę Krótko, zwięźle i o kupie za utwór o najmniejszej liczbie słów (36), który przy okazji poruszył nie tylko jeden z kluczowych tematów omawianych w kawiarnianej poezji, ale także moje jelita.


@Wrzoo otrzymuje nagrodę Kowal(ik)a Słowa za "wróblość mnożną" ze swojego ptasiarskiego utworu Ostatnio spotkaliśmy w mieście puszczyka .


@George_Stark otrzymuje nagrodę Sonetowca Stachanowca za nieustanne podtrzymywanie wysokiej liczby utworów oraz ich ponadprzeciętnej jakości ( Krzywa , Sucho , Czerwone maki przy ścieżce rowerowej w Venlo , Kostka przeznaczenia ).


----------


#poezja i inna #tworczoscwlasna w kawiarence #zafirewallem , a konkretnie #nasonety i #podsumowanienasonety

Zaloguj się aby komentować

Wrogie przejęcie, firma sprzedana

Podobno szansą nie problemem jest zmiana,

Nowy pracodawca korporacja na zyski łasa

Pracownik nieważny, liczy się tylko kasa.

Zaloguj się aby komentować

Pamiętacie ten fantastyczny film? Mnie się właśnie przypomniał, więc napisałem:


***


Kostka przeznaczenia


Ten film wspaniały z tym Jackiem Blackiem!

Ja byłem wtedy młodym chłopakiem,

któremu diabeł filmowy rzekł: – Odnajdź

tę kostkę! – U diabła zawsze posługa groźna,


więc moja dusza się wtedy zlękła,

że trafi do siódmego kręgu piekła;

że ją głupota sprzedała Złemu.

Ale znalazłem kostkę. Na Temu.


Pan Chińczyk jednak fuszerę odwalił,

gdy grać zacząłem – gryf się zapalił,

a z pudła gitary lakier mi spływał.


Diabła zaś kara była dotkliwa:

za to, że misja skończyła się klęską,

to mnie pokarał muzyką anielską.


***


#nasonety

#zafirewallem

Było tak: przyszedł mi jakoś tak na początku tej edycji do głowy ten pierwszy wers i przypomniało mi się to zdjęcie, które jest do wpisu rel. No i męczył mnie ten wers i – pierwszy chyba raz w życiu – napisałem kilka wersji tego samego wytworu, bo chciałem żeby było ładnie. No i czas konkursowy powoli dobiega końca, więc zamieszczam co mam.


A ze zdjęciem to było tak, że rzeczywiście jechałem kiedyś w Holandii do pracy. Jechałem rowerem (i to nawet nie z powodu chęci „życia jak lokals”, ale zwyczajnie nie miałem wtedy samochodu) i mijałem taki piękny widok. I nawet się na chwilę zatrzymałem, i nawet się nim zachwyciłem, i nawet go wtedy sfotografowałem, na co dowód niżej. No a później jednak – nie wiedzieć czemu? – pojechałem dalej. Ciekawostka natomiast jest taka, że Holendrzy raczej nie używają ekranów akustycznych. Raczej usypują wały, a na tych wałach kwitną później maki albo pasą się owce (akurat nie mam zdjęcia, a nawet szukałem). Bo Holendrzy trawy też raczej nie koszą, a przynajmniej nie poza centrum miast.


***


Czerwone maki przy ścieżce rowerowej w Venlo


Kiedyś mnie wiosna witała makiem,

a ja popełniłem – niestety! – gafę,

bo choć urzekła mnie czerwień przydrożna

decyzja ma była, no cóż – nierozsądna:


czerwona fietspad* przez Venlo biegła,

ja spiąłem się w sobie (i w łydkach ścięgna)

i popędziłem – nie wiedzieć czemu? –

ku kołchozowi (wówczas mojemu).


A tak bym się tam w te maki uwalił! –

bym pojadł, bym popił i lulki palił,

i czułbym się niczym we wodzie ryba.


Lecz od leżenia euro nie wpływa.

Na szczęście Holandia to już jest przeszłość –

dziś bym tam został. Niech w pracy się pieprzą!


***


* – fietspad to w języku niderlandzkim ścieżka rowerowa


#nasonety

#zafirewallem

#diriposta

e8760b1a-07a9-4317-811b-b73d55e9c761

W Bangkoku przygoda, a to pech

Bo coś za dużo pod spódniczką było

Wieczorem drinki, taniec, śmiech

Rano się wstydem w hotelu skończyło.

@splash545

Miała halitozę, a to pech

Straszne przeżycie to dla mnie było

Z twarzy szybko zniknął mi uśmiech

Dobrze, że bełtem się nie skończyło

@splash545 w wielkim skrócie Kiedys pojechaliśmy z kumplami na panienki na wylotówkę Baba z podbitym okiem Ale uszła.. po wszystkim chciała aby ja kolega docholowal na stację bo Jej sie paliwo skończyło.. Po drodze go stukla i heh... no 350 zł kolega chcial za malowanie elementu a to ze baba miała tylko nasze 150 zł to powiedziała ze musi zarobić.. ale nasz trójka dostatecznie straszyła chetnych klientów i z zarobku nici.. Więc laska zgodziła sie żeby ja jeszcze raz przeleciec i pojechaliśmy... kiedys w chwili refleksji nawet bylo mi jej trochę szkoda ale to w końcu nie ja od niej chcialem siana za to malutkie zadrapanie Nawet nie bylo o czym gadać Cóż ja bym na to mchnal reka.. stare "nastoletnie czasy"

Zaloguj się aby komentować

Razem z kolegą @pingWIN , który (chwilowo mam nadzieję) zaginął w akcji wygraliśmy to rozdanie.

Przed nami kolejne:


Temat: poranny rytuał

Rymy: łoże - boże - dzień - cierń


Zasady:


  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Et voilà


Opis zasad od kolegi @plemnik_w_piwie (bo lubię tą formę)


#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem

Co dzień rano nim opuszczę łoże

Modły wznoszę ku Tobie Boże

Żebyś mi dopomógł mieć udany dzień

A tej mendzie somsiadowi wraził w oko cierń.

Gwałtowne opuściłem swe łoże

aż w oczach pociemniało, o Boże!

od porannej kawki zacznę znowu dzień

wyrwę za jej pomocą niedospania cierń

Zaloguj się aby komentować

A wiecie, moi Drodzy, że w literaturze polskiej motyw topienia (choć niekoniecznie w Grudziądzu) był, niestety, już wcześniej obecny? Tutaj przykład topienia się z najniższych możliwych pobudek:


***


Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Ofelia


Ach, długo jeszcze poleżę

w szklanej wodzie, w sieci wodorostów,

zanim nareszcie uwierzę,

że mnie nie kochano po prostu.


#zafirewallem

@George_Stark ten wiersz pochodzi z tomiku Pocałunki, jednego z moich ulubionych.

Lilka jest w nim rozchwiana, niepewna i zagubiona, a każdy wiersz aż krzyczy o tęsknocie za bliskością.


Wodne motywy przewijają się przez cały tomik:


Morze jest dzisiaj smutne. Westchnienia się żalą

przy brzegu porośniętym siwo-złotą sierścią.

Jak pierś wznosi się fala i ginie za falą.

Morze wzdycha falami. Ziemia — moją piersią.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Na dobry początek dnia (chociaż to już prawie południe), żebyście mogli umilić sobie nawodnianie organizmu pod czujnym okiem pani @Wrzoo , przynoszę Państwu garść poezji z #punktwymianypoezji przy Wrzeniu Świata w Warszawie.


Tym razem, poza karteczkami powieszonymi uprzednio przeze mnie (częścią się ktoś poczęstował, ale kilka jeszcze dyndało) czekał na mnie poniższy utwór. Nie dość, że uroczy, to na dodatek napisany na maszynie do pisania. Jak to by powiedziała moja córka - "lofciam". (tak serio, to jakbym tak powiedział, to stanęła by pewnie przynajmniej pięć metrów ode mnie)


Suchy sad


Codziennie dokonuję niemożliwego,

sadząc małe nasionko,

jedyne przywiane przez wiatr tego dnia,

w glebie bez wody.

Harda jest ziemia, sadzonkę chroni,

jednak zbyt sucha by trzymać się w jednym kawałku,

tak popękana, że jedna rysa więcej

rozpierzchnie skamieniałe płaty

i rozłoży niebiosom widok

na płomienne czeluście w środku -

najczulsze warstwy planety Ziemii.


Własnym potem i kroplą łzy

chronię grunt przed zapłonem,

pozwalam mu żyć

chociażby w kalectwie.

-

Mój cień podsuwa mi sen,

co karmi mnie, gdy plonów brak,

że z tych wątłych, brzydkich nasionek

wyrośnie przepiękny sad.

Znając moje szczęście

wykwitnie trochę kwiatów na ogród

strasznie niezwykły

i

niezwykle straszny.


(podpis nieczytelny)


——————————


Wiadomo, że przy okazji każdej wizyty muszę dorzucić też coś od siebie, więc tym razem powiesiłem się z jednym z moich #endorfiki


Tonacja O-dur


Mimo upału niczym w boilerze,

Ja będę tutaj bronił swych racji,

Że lepszy własny pot na rowerze,

Niż potu odór w komunikacji…


——————————


No i jeszcze wiersze z "centralnej dystrybucji":


——————————


Bywają myśli,

nie do odgadnienia

Bywają słowa,

nie do powiedzenia

Bywają sny,

nie do zapamiętania

Bywa nawyk,

trudny do złamania

Bywają wspomnienia,

nie do wspominania

i takie

nie do wymazania


J.


——————————


Brak prądu spowodował

snucie fantastycznych teorii

siedzimy razem w ciemności

milcząc na wiele sposobów

tam i z powrotem

wdech i wydech

cała subiektywna rzeczywistość

w jednym pomieszczeniu


——————————


A jak leci nade mną

to co za mną leciało

i tak tego nie złapię

bym tego nie złapała

mimo tego żeby się

łapać nie chciało


——————————


#zafirewallem #punktwymianypoezji - tag do czarnolistowania

21078034-09f5-4064-b83b-86b6c601828c
1ccdfdcc-4f05-41f2-b284-12c2698dff42
c744b6fc-68ca-4e8c-9d69-2cf78410bcb7
4a0fbc94-1bcc-40c8-9a61-34bb21fa1e62

@fonfi ale masz rower! Ja za to jeżdżę wszędzie samochodem, ale jak raz w roku oddam go do mechanika, to wolę cisnąć z buta (co prawda trochę mniej niż 22km)

Zaloguj się aby komentować

Zasady i takie tam znacie.

Zostało mi polecone żeby nie mówić skąd rymy wzięte.

Może zgadnięcie.

Temat: niekoniecznie zdrowa fascynacja

Rymy: cannabis, gratis, dziurką, kółko


Miłej zabawy


#zafirewallem #naczteryrymy

@patryk-pis

O mój cannabisie

Rozwijaj się

Bo mam siura w zwisie

I stolec w gratisie

A jak mi odpowie

Swoją dziurką

Będę te dziurkę

pieprzył w kółko

Zaloguj się aby komentować