Jezus wraz z uczniami przyszedł znowu do Jerozolimy. Kiedy chodził po świątyni, przystąpili do Niego arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi i zapytali Go: "Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę, żebyś to czynił?" Jezus im odpowiedział: "Zadam wam jedno pytanie. Odpowiedzcie Mi na nie, a powiem wam, jakim prawem to czynię. Czy chrzest Janowy pochodził z nieba, czy też od ludzi? Odpowiedzcie Mi". Oni zastanawiali się między sobą: "Jeśli powiemy: „Z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?” Powiemy: „Od ludzi”. Lecz bali się tłumu, ponieważ wszyscy rzeczywiście uważali Jana za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: "Nie wiemy". Jezus im rzekł: "Zatem i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię".
Mark 11:27-33
At that time: Jesus and his disciples came again to Jerusalem. And as he was walking in the Temple, the chief priests and the scribes and the elders came to him, and they said to him, ‘By what authority are you doing these things, or who gave you this authority to do them?’ Jesus said to them, ‘I will ask you one question; answer me, and I will tell you by what authority I do these things. Was the baptism of John from heaven or from man? Answer me.’ And they discussed it with one another, saying, ‘If we say, “From heaven”, he will say, “Why then did you not believe him?” But shall we say, “From man”?’ — they were afraid of the people, for they all held that John really was a prophet. So they answered Jesus, ‘We do not know.’ And Jesus said to them, ‘Neither will I tell you by what authority I do these things.’
@bori w sumie... Masaż był bardzo przyjemny, kasa leci jak woda, prądem kopie, lód mrozi... Więc wszystko się zgadza. Tylko masek, łańcuchów i pasów brakuje. A nie, pasy są.
W tej metodzie pacjent trzyma w dupie metalowy, podłużny wałek, którym jest elektroda bierna cylindryczna. Jej zadaniem jest bezpieczne zamknięcie obwodu elektrycznego i odprowadzanie prądu, podczas gdy fizjoterapeuta wykonuje masaż drugą, aktywną elektrodą w miejscu urazu
(...) przyjrzyj się, czym są w istocie nasze sprawy, a nie czym się zowią:
dowiesz się, że więcej zła przytrafia nam się ze szczęśliwego niż z nieszczęśliwego przypadku. Bo ileż to razy zdarzenie, któreśmy zwali nieszczęściem, stało się przyczyną i początkiem szczęśliwości? A ileż to razy rzecz zdobyta pośród radosnych powinszowań była dla zdobywcy swojego tylko szczeblem wiodącym ku przepaści.
No nie wiem, nie wiem. :p Z drugą częścią się zgadzam, ale ta pierwsza wydaje mi się na siłę w polaryzacji z nim. W znaczym stopniu nieszczęśliwe przypadki, doprowadzają do większego nieszczęścia.
@Fafalala oczywiście bywa i tak i jest to bardziej oczywista kolej rzeczy. Różnie jednak z tym wszystkim bywa.
Przypomina mi się chińska przypowieść gdzie rolnik mówił, że jego syn złamał nogę i nie mógł pomagać rodzinie, więc było to nieszczęście? Bo okazało się później, że z tego powodu nie został wysłany na wojnę, która wybuchła niewiele później po tym zdarzeniu. Może, więc dzięki temu ocalił życie.
A tak z własnego przykładu. Czy to, że babrałem się 15 lat w uzależnieniach, to czy było to nieszczęście? Na tamten moment było. Lecz czy gdyby nie to, to czy wszedłbym w stoicyzm z takim zapałem i czy biegalbym teraz polamaratony i był tak zadowolony z własnego życia, a może żyłbym bardziej przeciętnie i męczył się ze swoimi bolączkami? Tego nie wiem, ale mogłoby tak być.
Drugi przykład. Pojechałem na wczasy życia do Chorwacji, Jeepem w którym po drodze wysiadł most i automat. Cudem udało się dojechać. Byłem bez kasy, remont wyszedł 15k. Musiałem się zapożyczyć i prosić o pomoc rodzinę. Nie miałem czym dojeżdżać do roboty. Jednak w tym momencie już praktykowałem stoicyzm i postanowiłem świadomie poszukac w tej sytuacji korzyści. Nie użalałem się, zacząłem wstawać wcześniej i chodzić parę kilometrów z buta do roboty. Sciaganie części i remont trwał 2 miesiące. W tym czasie wypracowałem nawyk, polubiłem chodzić i schudłem. Jak auto wróciło do mnie chodziłem już dla samej przyjemności. Przerodziło się to w marszobiegi, później bieganie i widzisz w jakim miejscu jestem dzięki temu "nieszczęściu". A przecież ja tego biegania bym sobie nigdy sam nie wymyślił, bo nienawidziłem biegać przez całe życie! xd A teraz to kocham.
@Fafalala a w powyższym cytacie jest taki wydźwięk, bo starożytni stoicy lubili trochę kusić los. Tzn. nie byli nierozsądni i nie pakowali się głupio w jakieś tarapaty, jednak cierpliwie wyczekiwali przeszkód i życiowych trudności. Sam też zacząłem to zauważać, że przyjemnie się żyje jak nic złego się nie dzieje, jednak to życiowe trudności są szansą na rozwój. Bo ileż można się w głowie przygotowywać na różne ewentualności? Tak naprawdę dopiero gdy nastaną dostaje się okazję do przetestowania siebie i sprawdzenia ile to wszystko faktycznie jest warte.
Jezus przybył do Jerozolimy i wszedł do świątyni. Obejrzał wszystko, a że pora była już późna, wyszedł razem z Dwunastoma do Betanii. Nazajutrz, gdy wyszli z Betanii, poczuł głód. A widząc z daleka figowiec, okryty liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz podszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. Wtedy rzekł do drzewa: "Niechaj już nikt nigdy nie je z ciebie owocu!" A słyszeli to Jego uczniowie. I przyszli do Jerozolimy. Wszedłszy do świątyni, zaczął wyrzucać tych, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni, powywracał stoły tych, co zmieniali pieniądze, i ławki sprzedawców gołębi; nie pozwolił też, żeby ktoś przeniósł sprzęt jakiś przez świątynię. Potem nauczał ich, mówiąc: "Czyż nie jest napisane: Mój dom ma być domem modlitwy dla wszystkich narodów? Lecz wy uczyniliście go jaskinią zbójców". Kiedy doszło to do arcykapłanów i uczonych w Piśmie, szukali sposobu, jak by Go zgładzić. Czuli bowiem lęk przed Nim, gdyż cały tłum był zachwycony Jego nauką. Gdy zaś wieczór zapadł, Jezus i uczniowie wychodzili poza miasto. Przechodząc rano, ujrzeli figowiec uschły od korzeni. Wtedy Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego: "Rabbi, patrz, figowiec, który przekląłeś, usechł". Jezus im odpowiedział: "Miejcie wiarę w Boga! Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: Podnieś się i rzuć w morze, a nie zwątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie. Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co prosicie w modlitwie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie coś przeciw komuś, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze".
Mark 11:11-26
With the acclamation of the crowd, Jesus entered Jerusalem and went into the Temple. And when he had looked around at everything, as it was already late, he went out to Bethany with the Twelve. On the following day, when they came from Bethany, he was hungry. And seeing in the distance a fig tree in leaf, he went to see if he could find anything on it. When he came to it, he found nothing but leaves, for it was not the season for figs. And he said to it, ‘May no one ever eat fruit from you again.’ And his disciples heard it. And they came to Jerusalem. And he entered the Temple and began to drive out those who sold and those who bought in the Temple, and he overturned the tables of the money-changers and the seats of those who sold pigeons. And he would not allow anyone to carry anything through the Temple. And he was teaching them and saying to them, ‘Is it not written, “My house shall be called a house of prayer for all the nations”? But you have made it a den of robbers.’ And the chief priests and the scribes heard it and were seeking a way to destroy him, for they feared him, because all the crowd was astonished at his teaching. And when evening came they went out of the city. As they passed by in the morning, they saw the fig tree withered away to its roots. And Peter remembered and said to him, ‘Rabbi, look! The fig tree that you cursed has withered.’ And Jesus answered them, ‘Have faith in God. Truly, I say to you, whoever says to this mountain, “Be taken up and thrown into the sea”, and does not doubt in his heart, but believes that what he says will come to pass, it will be done for him. Therefore I tell you, whatever you ask in prayer, believe that you have received it, and it will be yours. And whenever you stand praying, forgive, if you have anything against anyone, so that your Father also who is in heaven may forgive you your trespasses. But if you do not forgive, neither will your Father who is in heaven forgive your trespasses’.
Jeżeli jednak poniesiesz porażkę i powiesz, że odniesiesz zwycięstwo później, a potem powtórzysz te słowa, bądź pewien, że ostatecznie znajdziesz się w tak żałosnym położeniu i zaczniesz borykać z taką słabością, iż sam nie będziesz zauważać swoich złych uczynków, lecz zajmiesz się usprawiedliwianiem własnych występków, potwierdzając tym samym słuszność słów Hezjoda:
"Człek opieszały zmaga się nieustannie z problemami".
Święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana
(Mt 26, 36-42)
Jezus z uczniami przyszedł do posiadłości zwanej Getsemani i rzekł do nich: "Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę i tam się pomodlę". Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: "Smutna jest dusza moja aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną". I odszedłszy nieco do przodu, padł na twarz i modlił się tymi słowami: "Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty niech się stanie!" Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: «Tak oto nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe". Powtórnie odszedł i tak się modlił: "Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!"
Matthew 26:36-42
Then Jesus went with his disciples to a place called Gethsemane, and he said to them, “Sit here while I go over there and pray.” He took Peter and the two sons of Zebedee along with him, and he began to be sorrowful and troubled. Then he said to them, “My soul is overwhelmed with sorrow to the point of death. Stay here and keep watch with me.” Going a little farther, he fell with his face to the ground and prayed, “My Father, if it is possible, may this cup be taken from me. Yet not as I will, but as you will.” Then he returned to his disciples and found them sleeping. “Couldn’t you men keep watch with me for one hour?” he asked Peter. “Watch and pray so that you will not fall into temptation. The spirit is willing, but the flesh is weak.” He went away a second time and prayed, “My Father, if it is not possible for this cup to be taken away unless I drink it, may your will be done.”