Załóżmy, że macie lajtową robotę 2-3 dni w tygodniu, 15-20k netto co miesiąc, ale różowa ciśnie, że za mało zarabiacie. Możecie bez większych problemów zmienić robotę na 25-30k netto, ale będzie się to wiązało z faktycznym zapierdolem 5 dni w tygodniu plus świątek piątek i dużo wyjazdów.


Zakładamy, że kredytów nie macie, dzieci już nie płaczą, nie jesteście "na dorobku".


Co zrobicie?


#hydepark #pracbaza #zwiazki #slowlife



#ankieta

Co byś zrobił?

846 Głosów

Komentarze (85)

No jak jej się nie podoba, to przecież może w takim przypadku sama zacząć coś rozwijać. Sorki, ale w pewnym wieku, trzeba się zacząć szanować, bo inaczej nie dożyje facet emerytury. Po za tym, trzeba też korzystać z życia, a nie odkładać, że się coś będzie robić na emeryturze.

Jak zmienisz robotę to się wykończysz, jak nie zmienisz to wykończy Cię różowa. Odpowiedzi 2 i 3 z ankiety są prawidłowe 😁 a tak na serio jak jej się nie podoba to niech sama więcej robi :)

@kitty95 Ja mam podobnie i też mi coś wrzuca, że przecież mógłbyś więcej. Mógłbym, ale pewnie bym musiał coś w tej nowej pracy robić oprócz przeglądania hejto. Jakbym miał 20 lat i chciał robić karierę to czemu nie. Tak się składa, że mam 45 na karku i z roku na rok coraz bardziej cenię sobie święty spokój w robocie.

@Mati800 Nie boisz się, że z takim podejściem za 5-10 lat możesz spaść z rynkowego rowerka? Nie mówię, że źle robisz, ale już teraz, w wieku 31 lat, jak patrzę ile jest wokół mnie ludzi po 50 (czyt. bardzo mało), to mnie dopada stres na tym tle. Także zastanawiam się, jakie przemyślenia ma człowiek w, powiedzmy, połowie drogi od młodego narybku do wieku okołoemerytalnego.

@Mati800 no po skończeniu 30/40, zmieniają się priorytety, wiem to po Sobie. Mam podobną sytuację zarobkową, tylko na szczęście moja różowa jest raczej wspierająca - zajmuje się dziećmi jak pracuje i jak widzi, że praca zaczyna mnie wykańczać lub jakiś klient, to sama sugeruje, że na co nam to, lepiej jak spędzimy czas razem. Żal mi trochę Ciebie, bo musi być to ciężkie, chyba bym popadł w jakąś depresję czy coś, jakbym wracał do domu, a tam żona szef, ciśnie mnie mocniej jak szef w robocie.

@cweliat Słuszna uwaga. To nie jest tak, że zupełnie zlewam temat i tylko wegetuje. Mam trochę uprawnień i certyfikatów, które odświeżam kiedy muszę i wydaję mi się, że trzymam rękę na pulsie. Nie chce mi się tylko brać udziału w wyścigu szczurów. Dwójka dzieci z mnóstwem zajęć pozaszkolnych też nie pomaga w rozwijaniu własnych 'marzeń'...xD

@zomers Moja tylko czasem coś wspomina, nie jest tak, że suszy mi głowę codziennie. Z żoną jak z pieskiem, jak robi za dużo hałasu to trzeba pogłaskać po głowie i powiedzieć, że już dobrze, dobrze...xD

@cweliat podwyższanie kwaIfikacji <> zapierdol <> więcej kasy. To są zbiory rozłączne bardzo zależne od indywidualnych uwarunkowań, branży, regionu, kraju, itp.

@Mati800 @zomers @cweliat praktycznie do ~24 roku życia do ~40 ciągnąłem 2 etaty. Praca z gatunku raczej lajtowych... ale w okresie kwiecień - październik każdy weekend zajęty, w tygodniu ślęczenie przy kompie do późnych godzin. Wszelkie grille, imprezy plenerowe, itp. mnie omijały. Dopiero pandemia otwarła mi oczy, ile rzeczy w tym czasie mnie ominęło. Od tego czasu ograniczam ilość zleceń. Więcej czasu dla rodziny, przyjaciół, hobby. Kasy niby mniej, ale nawet tego nie zauważam, najwyżej nie kupię kolejnej fanaberii.

Rodzina i święty spokój to największy kapitał, o który powinnyśmy się troszczyć.

@starebabyjebacpradem Co to znaczy 'być dzieckiem' według ciebie w dzisiejszych czasach? Siedzenie przed TV albo tabletem? Dodatkowe zajęcia to nie przymus w każdym przypadku. Trochę nauki, ale również dużo sportu. To nie te czasy, że dzieciaki wybiegały na podwórko i się bawiły same. Trochę za dużo świrów się kręci tu i tam niestety.

@Panda 50% foto i 50% IT (głównie adm. sieci), ale elektryką, PV i magazynami energii też się zajmę w ramach potrzeb

C⁎⁎j wie jaka jest sytuacja, w jakim jesteście wieku i na co musicie jeszcze w życiu odłożyć. Ale jeśli w ankiecie w ogóle rozważasz zmianę różowej to w ogóle szkoda sobie takimi ankietami d⁎⁎y zawracać.


Jednym słowem #optopedau

@kitty95 W pewnym wieku docenia się "wartości niematerialne" jak np. spokój, swobodę, brak upierdliwego szefa i brak potrzeby gonienia za pieniędzmi czy karierą.

@kitty95 ale to co, 20k za 2-3 dni roboty to mało? ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Zwłaszcza jak nie ma kredytów, dzieci etc. Jeszcze jak masz swoje nieruchomości to już zupełnie chill. Z 10k/mc można odkładać i mieć spokój

@kitty95 ja nie wiem co te baby mają teraz we łbach. Jak rodzinka żyje bez problemu, jest co jeść, na łeb nie kapie, autko jest i na jakieś ekstra atrakcje też starcza to po kiego się zabijać za kasę? Ewentualnie tu wcale nie chodzi o kasę tylko niebieski siedzi za dużo w domu i trzeba go pogonić żeby zapierdalał aż garba dostanie, bo wiadomo że chłop w chałupie to wrzód na d⁎⁎ie hehe ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@Kaligula_Minus dokładnie, święte oburzenie, że chłop nie zapierdala.

- trzeba by tu pomalować

- to zamów kogoś, kto pomaluje. Nie będę marnował swojego urlopu

- hur dur xD

@Kaligula_Minus >ja nie wiem co te baby mają teraz we łbach. 

Problemem są też faceci, ktorzy sie z takimi babami wiążą. Dla mnie teksty ze powinien zarabiać więcej to juz taki wielki red flag, ze nie wiem czy byłbym w stanie długofalowo ciągnąć taki związek xD

@kitty95 Fundamentem problemu są jej oczekiwania.


Jakim prawem, ona oczekuje od Ciebie polepszenia jej komfortu życia? To trochę tak jakby oczekiwać prezentu na urodziny. Niby każdy wie że ktoś przyniesie jakiś prezent ale nie ładnie oczekiwać a tym bardziej wyciągać rękę i mówić "dej". Tym bardziej kiedy jubilat sam wymusza na nas konkretny prezent, który jest poza naszą stręfą komfortu. Teoretycznie nas na niego stać ale nie chcemy wydawać takie góry pieniędzy na uciechę drugiej osoby.


Analogicznie jest tutaj. Parafrazując, pytasz czy taki prezent nie jest za drogi, bo niby Cię stać ale nie chesz - a ja pytam, jakim prawem jubilat na Tobie wymusza taki a nie inny prezent. Problem jest więc nie w pytaniu ale oczekiwaniach tej dziewczyny. Jakim prawem oczekuję ona od Ciebie że podejmiesz życiową decyzję, po to żeby polepszyć jej komfort życia?

@kitty95

Jeżeli nie ciśnie cię hajs to zadowolenie z pracy jest ważniejsze od hajsu. Jak różowa tego nie rozumie, to ja nie rozumiem jakim cudem jeszcze jesteśmy razem xD

do porzygu z tymi watkami. wystarczy ankieta a wiara glosuje i wbija takim wysrywom "glowna".

stara ma racje, d⁎⁎a w troki i minimum 50k/miesiac na pol etatu bo gary jeszcze niepozmywane.

@kitty95 jak jakakolwiek różowa ma za mało pieniędzy to zawsze może dorobić na escort, więc absurdalnym jest wymagać hajsu od faceta ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

@kitty95 każdy ma inne potrzeby finansowe i różnego kosztu nałogi xD Osobiście gdybym mógł mieć lajtową pracę na 2-3 dni w tygodniu to bym nawet za średnią krajową brał w ciemno a wolny czas spędzał z rodziną, uprawiając sport czy przeróżne hobby.


Święty spokój oraz czas dla siebie i rodziny to coś co cenię bardziej niż pieniądze i pozycję zawodową/społeczną. J⁎⁎ać ten terror sukcesu.

Jeśli zarabiasz 20k, to podwyżka o 20k nie sprawi, że Twoje życie będzie 2 razy lepsze. Jak masz złe priorytety, to może prawie w ogóle nie być lepsze. Jeśli nie planujesz jakiegoś wielkiego domu albo innego zakupu, na który póki co będziesz miał ciężko uzbierać, to co ci da więcej tego siana? Droższe spodnie? Czy podgrzewane siedzenia w aucie jak jest 35C?

@mordaJakZiemniaczek Wątek to pewnie bait, ale ogólnie porusza problem work-life-balance - po co wielki dom, skoro i tak nie masz czasu żeby w nim mieszkać. Po co wypasiony zestaw kina domowego, jak padasz wieczorem na ryj na kanapę i zasypiasz. Po co designerska kuchnia za 100 k, skoro zamawiasz żarcie na wynos.

@kitty95 Pomijając już kwestię ostrego zapierdolu, to zmiana pracy będzie tylko odsunięciem problemu w czasie. Jak Ci zarobki skoczą z 20k do 30k, to nagle na horyzoncie pojawią się nieistniejące do tej pory potrzeby, takie z półki 40k. I za rok czy dwa znów staniesz przed takim wyborem.


Macie coś do przegadania.

@Shagwest ma to nawet swoją nazwę i się nazywa spirala hedonizmu. A historia faktycznie raczej z dupy, bo się nie wydaje spinać matematycznie. 15-20 kola za 2-3 dni w tygodniu i 25-30 za ponad 5 dni. Czyli robiąc o 100% więcej godzin (o ile autor nie porównał sobie z dupy "dnie" np 16sto godzinnych z 6 scio godzimnymi), zarabiałby tylko o 50% z hakiem więcej, co dawałoby niższy ekwiwalent stawki godzinowej. W dodatku w cięższej pracy. Gdyby to była realna sytuacja, to pozos5ałby w obecnej pracy i zwiększył etat, albo poszukał extra zleceń, żeby sprawić, żeby jego pOlka była mniej nieszczęśliwa

@kitty95 u mnie inna skala, ale zmieniłem robotę, by mieć 15 netto. Jest to zatrudnienie w 4 spółkach na części etatu. Pozwoliło mi to spłacić kredyt praktycznie z lotu. Robota wygląda tak, że wracam o 17:00 z jedynej i wieczorem odpalam 3 laptopy, by nie przegapić co jest w innych pracach. Praktycznie 3 telefony mam non stop ze sobą. Zdarza się, że dzwonią z jednej i nagle potrzebują mnie na jutro. Więc zaczyna się przekładanie. Najbardziej podobają mi się początki miesiąca, bo w jednym dniu mogę być w 3 pracach.

Branża szkoleniowa, gdzie zazwyczaj pierwszego dnia miesiąca zatrudnia się nowych pracowników.

Czasem mam dość, a czasem odpalam jeszcze pracuj.pl, by zobaczyć czy czegoś tam nie ma jeszcze do ogarnięcia.

Musisz sam spróbować, ale jest to czasem uporczywe.

@kitty95 masz bardzo mądrą różowa. Myśli daleko w przyszłość. Nie wiemy czy jesteście małżeństwem i jakie tam macie układy i przepływy finansowe.

Ale ona po prostu zarządza dostępnymi zasobami, a ty jesteś jej zasobem i chce maksymalnie ten zasób wykorzystać. Obecnie zasób wykorzystywany jest w 40-60 procentach. Dla czego nie w stu?

Ona myśli szerzej. Na lata do przodu.

A... Jeszcze takie coś...

"Wdowia renta" - mówi to panu coś. Po co ma mieć niższą, jak może wyższą.

15k - mało zarabia xD

K⁎⁎wa człowieku tu niektórzy za 3200 zł netto żyją i jeszcze są szczęśliwi siedząc 160h w fabrykach bez żadnych perspektyw...


Różowa jakaś jebnięta, niech sama idzie do roboty i dorzuci się do budżetu.


Mi raz kiedyś była zrobiła burę o kasę, w zasadzie to nawet nie o kasę tylko miała problem że wstawia wspólne pranie a ja tego nigdy nie robiłem, więc zaproponowałem podział obowiązków 50/50 ale wszystkich łącznie z kosztami utrzymania.

Po kilku miesiącach wyzerowała sobie budżet bo myślała, że to wszystko za free jest i kosztuje z 500 zł xD

Jako że jestem nieugięty, nauczyłem się prać i w sumie to różowa przestała mi być potrzeba (poza seksem) ale trwałem w tym aż sama poszła - za zaoszczędzoną kasę pojechałem sobie na za⁎⁎⁎⁎ste wakacje

Zaloguj się aby komentować